Dodaj do ulubionych

no i chuj, pani Basiu

20.11.08, 12:27
Pisze wlasnie z pozycji horyzontalnej, leże w łożku z laptopem na stoliczku,
wpieprzam duphaston i w zasadzie nie wiem co z tej mojej ciaży będzie.
To 8 tydzien. Przedwczoraj po badaniu ginekologicznm i pobraniu probki na
cytologie dostalam brazowego plamienia, wczoraj mialam usg. Zarodek jest i
żyje, ale trofolast sie odkleja i mam krwiaka 2 cm, czyli wiekszy od zarodka.
W trybie natyczmiastowym dostalam 2 tyg zwolnienia i zalecenie leżenia.
No i teraz ja, ktorej mottem życiowym bylo "słaby ginie" i "co nas nie zabije
to nas wzmocni" leże z zagrożoną ciążą jak jakis słabiak i sie zastanawiam czy
to w ogole ma sens, może iśc kurwa na rower a pote zrobić nowe...

Obserwuj wątek
    • bubasio Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 12:32
      Olka współczuję, leż jak gin przykazał i myśl pozytywnie, a nie takie głupoty
      buziaki
      • danas74 Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 12:51
        dokładnie taka sytuację miała moja koleżanka
        dokładnie
        poleżała
        krwiak sie wchłonął i wszystko zakończyło się
        dorodnym chłopcem, dziś dwuletnim big_grin
        dbaj o siebie, a wszystko będzie oki
        trzymam kciuki za to smile
        • shemsi1 moja kolezanka tez tak miała!!! 20.11.08, 13:01

          karolina ma teraz 3 lata!!!
          a zona kuzyna mojego meza tez i Oliwia ma 2 lata!!!
          wpierniczaj ten duphaston i LEZ!!!!
          trzymamy kciuki!
          • gimel4 Re: moja kolezanka tez tak miała!!! 20.11.08, 13:31
            ja tak miałam. w 8 tygodniu, dokładnie. Mi nawet lekarz nie kazał
            leżeć, tylko - cytuję - "nie przywiązywac się do tej ciąży". Ja się
            przywiązałam jednakowoż i dziś Krzyś ma lat 9 i pisze niezłe
            wiersze. Oraz prowadzi logiczne wywody. A ostatnio nawet sprowokował
            bójkę, ale nie chciał wchodzić w szczegóły. Więc nie pisz głupstw,
            tylko leż.
    • izabella_g Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 13:28
      2,5 roku temu, kiedy w sytuacji takiej samej jak twoja ryczałam (ech te hormony)
      obcej pani gin, ta powiedziala, ze rozne rzeczy widziala, w tym setki dzieci z
      powaznie zagrozonych ciaz i poronienia ciaz na oko zupelnie zdrowych. no i miala
      racje, moja ciaza zaliczajaca sie na oko do pierwszej kategorii pzetrwala tamten
      poczatkowy kryzys i dzis jest dwuletnim lobuzem

      podejscie mialam w sumie podobne do twojego- tyle sie slyszy o poronieniach, ze
      jak sie nei uda to sie zrobi następne. tyle, ze po zajsciu w ciaze znajduje sie
      czlowiek nagle w innym swiecie, jak uslyszalam prikaz, ze mam lezec + haslo, ze
      nei wiadomo, czy ciaza jest zywa, to przeryczalam caly tydzien

      jedyne co mogę doradzić, to żarcie duphastonu (btw, jesli jestes z wawy, to mam
      opakowanie do oddania)+ ogladanie glupich fil;mow/czytanei glupich ksiazek (byle
      nei o dzieciach), zeby troche sie oderwac. nie zakladaj z gory, ze bedzie zle, a
      rower moze poczekac.
    • misia12.12 Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 15:12
      Ja też tak miałam. We wtorek dowiedziałam się o ciąży a w czwartek
      leżałam już w szpitalu z plamieniem krwiakiem i innymi tego typu.
      Brałam dufaston, leżałam plackiem. Dziś Michsia ma dwa lata! Uważam
      że trzeba być mega twardzielem żeby wyleżeć ile trzeba. I to jest
      dopiero wyzwanie! Głowa do góry, Nie ty piewrsza plamisz nie ty
      ostatnia będzie dobrze!
    • azille Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 15:27
      Miałam dokładnie to samo z tym że krwiak
      był kilka razy większy od zarodka.
      Dostałam hormony, wchłonął się po jakimś
      czasie.

      Trzymaj się.
      • hedonistka Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 15:55
        Dzieki, dziewczyny! Najbardziej obawiałam sie, ze to takie "podtrzymanie na
        siłe" ciąży która i tak jest uszkodzona i którą organizm próbuje wydalić, bo
        "wie co robi". Ale skoro to dośc częsty przypadek i rodzą sie z tego zdrowe
        dzieci, to warto poleżeć.
        Mojej mamie dość oglednie powiedziałam o tym, że krwiak, i że lekarz kazał "dużo
        wypoczywac", żeby nie panikowała. No i dziś dzwoni do mnie, co z obiadem -
        powedziałam ze zaczekam az Piotrek wróci i zrobi, bo leze w lózku.
        Oburzyła sie, ze jestem smierdzacym leniem! w koncu obiecała, że przywiezie mi w
        takim razie leczo. Juz widze jej mine jak zobaczy ten syf w chacie... Chyba nie
        ma wyjscia, musze jej dawke dramatyzmu podkrecic...
        • hedonistka Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 16:09
          No i zajebiście, właśnie była i sie z nią pokłocilam. Zaczęła mnie opierdalać,
          ze burdel, to o pomstę do nieba woła, że kto to poukłada (w sensie jak możesz
          czekać na męża żeby to zrobił skoro sama caly dzien sie opierdalasz). Chyba
          niepotrzebnie sie obawiałam o jej delikatna psychike, bo nawet prezentacja
          zdjeci usg nie pomogła, przecież trzeba sprzątać codziennie, jakbyście to robili
          regularnie to by tak nie było itd itp. Na uwagę że to moje mieszkanie i że jak
          lekarz kazał leżec to niebede zapierdalać ze szmata, to jeszcze jak ja śmiem
          takim tonem...
          Powiedziałam ze wole suchy chleb jeść niz żeby mi wiecej obiady przywoziła,
          zdenerwowałam sie jak cholera i brzuch mnie rozbolal.
          Ja jebie...
          • m0nalisa Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 16:51
            nie przejmuj sie mamą, tak czasem bywa, moja tez z tych co myslą PRZEWAZNIE
            inaczej niz ja a rady ma dosc inwazyjne.
            Olej to
            najwazniejsza jestes teraz ty i dziecko a reszta niech po tobie splywa.
            przepraszam ale mamusia tez.

            a jak bedzie okazja to jej powiedz dosadnie co i jak moze wtedy do niej dotrze
            twoj stan i odpusci.
            Nie przejmuj sie jak widzisz dziewczyny donosily i maja sliczne dzieciaki. glowa
            do gory, trzymam kciukasy!!
            • pati.kowalska1 Re: no i chuj, pani Basiu 20.11.08, 17:08
              leż wytrwale, resztę mając w dupie. mamę też.
              ja leżałam od 3-go mca do końca.
              przeżyłam, młody urodził się zdrowy, wszystko poszło pięknie.
              tylko LEŻ!!!!!
              a syf w domu jak mamusi przeszkadza to niech przyjdzie i posprząta;p
    • 100ania Re: no i chuj, pani Basiu 21.11.08, 08:30
      leż i olej wszystkich z matką na czele. Jak nie umie zrozumieć i pomóc to niech
      spada. Mój Kuba też sie chciał odkleić, ale mu nie daliśmy i teraz ma 5 i pół
      roku smile
    • fajnyrobal Re: no i chuj, pani Basiu 21.11.08, 14:38
      Ja ci mogę powiedzieć jak to wygląda od drugiej strony. Poroniłam w
      8 tyg. ciąży. To co się wtedy przeżywa nie da się opisać i to nie
      jest tak- trudno, poszło, robimy następne.Dotąd zastanawiam się
      jakby wyglądało to dziecko i co spieprzyłam. Wiec nie chrzań głupot,
      olej wszystko włącznie z szanowną mamusią, wcinaj Duphaston i
      wyluzuj się big_grin. tyle twojego co teraz sobie poleżysz i odpoczniesz,
      bo jak młode będzie na świecie zacznie się lekki sajgon. Powodzenia
      i niech dzieć zdrowo się rozwija smile
      • klarysa007 Re: no i chuj, pani Basiu 21.11.08, 22:46
        I ja sie pod robalem podpisuję! Wiem co sie czuje po poronieniu. Więc leż, a
        mamusię OLEJ!
        • shemsi1 ja mam podobna mame 22.11.08, 11:29

          choc najpierw nagada, wkur.. mnie porzadnie, idzie se do siebie a
          potem przemysli wszystko i jakby nic gada normalnie.
          Olej ja, pojdzie po rozum, moze nawet niech twoj m z nia pogada.
          Lez i sie nie przejmuj!
        • azzure1 Przyłączam się do zaleceń ;-)) 22.11.08, 13:40
          Kiedy w 10 tc. dowiedziałam się, że z ciąży nici, to chociaż na początku było mi
          to dość obojętne, że zaszłam (wszak się spodziewałam, bo pierwszy raz bzykałam
          się "na ciążę"), to wyłam jak durna, i kiedy 1,5 tygodnia potem miałam
          łyżeczkowanie, to później cały czas się zastanawiałam, że może usg się myliło,
          że może jednak dziecko się rozwijało, tylko było bardzo malutkie, że może jednak
          dałoby się uratować, dałam spokój dopiero, kiedy mąż mi przypomniał, że
          robiliśmy cztery testy pod rząd i beta leciała na łeb.
          Potem leczenie, stres, podejście do następnej ciąży i chociaż udało się
          książkowo, to kiedy w 14. tc dostałam jednodniowe plamienie, to myślałam, że zejdę.
          Chociaż nie miałam specjalnego ciśnienia na dzieci, chociaż pewnym głosem
          mówiłam, że połowa ciąż kończy się sama, nawet zanim kobieta się zorientuje, że
          co ma być, to będzie, to jednak emocje w takiej sytuacji są nie do porównania i
          nikomu nie życzę tego rozmyślania "a może jednak dałoby się..."

          Leż, łykaj Duphaston i syf w chacie olej ciepłym moczem.
    • ninotshka hedonistka!!! 22.11.08, 22:19
      moim prywatnym zdankiem to probuj utrzymac ciaze tak o se lezac
      to w sumie takie nic
      lykasz dufaston i lezakujesz w domu wstajac only for siusiu
      a twoja szanowna mama alias przyszla babcia niech sie do tego przyzwyczai i wsio
      na ten temat'
      zadnego pierdolenia o syfie zadnego pieprzenia o czymkolwiek co niewiaze sie z
      utrzymaniem dzidziuska!
      jak chcesz sie odezwac do kiedys zagrozonej to zapraszam na gg 4032000
      pogadamy se i poklniemy smile
      buzka!
    • niuta_s Re: no i chuj, pani Basiu 22.11.08, 22:38
      leżałam od 6 tygodnia, gin mi od samego początku powtarzała że będziemy walczyć
      o tę ciąże, ale żebym brała pod uwagę i przygotowała się do ewentualnej straty...
      teraz jestem na etapie "buntu 2 latka"...
      bałagan w domu, brak obiadu to taki problem? ja miałam chlew w domu tylko 2
      tygodnie - mąż sie poczuł w obowiązku, niestety gotować się nie nauczyłsad
      chociaż i tak 3/4 ciąży nie mogłam nic jeść,
      od tego czasu nie mogę patrzeć na suchary beskidzkie - choć wtedy były miodziosmile.
      Moja mama z reguły przyjeżdza na "inspekcje" zawsze mnie to drażni ostatnim
      razem zagroziłam, że kolejny raz zamówię jej hotel, i do domu nie wpuszczę jak
      przyjedzie w odwiedziny - w końcu się poddała.
      zapytaj mame czy woli zobaczyć za te parę miesięcy wnuczka/e czy woli porządek u
      Ciebie następnego dnia...
    • hedonistka Re: no i chuj, pani Basiu 22.11.08, 23:44
      Podziwiam wszystkie te dziewczyny, które leżaly po parę miesięcy... Ja juz po 2
      dniach wiem że nie potrafię. Jestem sfrustrowana, wściekła, rozżalona, oszukana,
      to nie tak miało wyglądać... Czuję się wieźniem własnego ciała, dzisiaj śniło mi
      się, że jestem uwięziona w łóżku i wrzeszcze do wszystkich, że nienawidze bycia
      kobietą. Po obudzeniu koszmar okazał się realny.
      Tak długo nie mogłam w ogole podjać decyzji o dziecku, bo bałam sie utraty
      wolnośći, organiczeń zwiazanych z ciążą i dzieckiem. Powoli przywykałam do myśli
      o tym. Ale okazało się, ze mam zapłacić cenę, na która nie jestem gotowa!
      Jak widzę swoją postawę, to staje sie dla mnie jasne, że jednak na matke sie nie
      nadaję. Nie jestem zdolna do każdego poświęcenia, jak widać. Może jestem
      niedojrzała. I bez wątpienia mam problem z akceptacją własnej kobiecości. A
      problem z matką to pierdnięcie przy tym co dzieje się w mojej bani.
      Dziś rano ubrałam się i poszłam na spacer po osiedlu. Świeciło słonce i skrzyła
      sie cieniutka warstwa świeżego śniegu...
      Tak, wiem. Jestem zwyrodniałą egoistką.
      • pati.kowalska1 spokojnie kochana 23.11.08, 08:31
        to nie tak, że my tu wszystkie jesteśmy Matki Teresy z Kalkutypełne
        poświęceń i głowy pełnej wzniosłych ideałów.
        to również nie tak, że ja (nie wiem jak inne dziewczyny, ale
        przypuszczam, że tez) leżałam spokojnie, zadowolona z każdego dnia i
        miałam jasny umysł nastawiony na przetrwanie dziecka.....
        na początku zawsze jest bunt, szok, brak zgody na
        takie "wegetowanie" przez kilka mcy.
        przynajmniej u mnie tak było....nie mogłam się pogodzić z myślą, że
        muszę się tak poświęcać...szczególnie, że inne koleżanki w ciąży
        biegały sobie beztrosko.
        ale...wiesz? to przechodzi z czasem, takie myśli są tylko na
        początkusmile
        potem dziękowałam za każdy kolejny dzieńsmile że to znów jeden dzień
        więcej dla mojego dziecka, że może jednak się uda? i się udałosmile
        co do spacerów: ja też popełniłam kilka, ale bardzo wolno szłam, nie
        sama i starałam się jednak nie łazić za często.
        jeśli brakuje Ci tlenu to zawsze możesz na 2-3 godziny połozyć się w
        leżaku na balkonie czy w ogrodziesmile raz, że dotlenisz organizm ;
        dwa, że po takim dotlenieniu będziesz więcej i lepiej spała, a
        dzięki temu czas szybciej upływasmile
        będzie dobrze, a Twoje myśli są normalną reakcją na zaistniała
        sytuację smile poprawi się niedługo, zobaczyszsmile
        • surita Re: spokojnie kochana 23.11.08, 17:23
          Hej hedonistko smile)
          Strasznie chciałam Ci coś napisać, ale nie zdążyłam dobrze poskładać myśli... W
          każdym razie nie jesteś sama, miewałam podobne myśli, co prawda nie w ciąży, bo
          przebiegała tak, że mogłabybym być w permanentnej, natomiast teraz, odkąd młody
          jest na świecie, czasami myślę, że oddałabym wszystko, żeby cofnąć czas..
          Nie zmienia to faktu, że kocham go nad życie, raz na jakiś czas człowiek jednak
          chciałby znów być "wolny", chociaż przez chwilę smile

          Natomiast za moment zapewne odsądzą Cię (i nas) od czci i wiary na ematce. Jakaś
          uprzejma forumka wyciągnęła tam Twój wątek...
          • aniazm Re: spokojnie kochana 23.11.08, 18:17
            no właśnie czytam "z polecenia" i nie zamierzam opieprzać. to jest tylko i
            wyłącznie sprawa hedonistki i jej męża. za to mamuśkę bym opieprzyła i to równo.
            za to potrójnie zgadzam się z suritąsmile
            • surita Re: spokojnie kochana 23.11.08, 18:25
              aniazm smile chylę czoła za Twoją potrójność smile
              • aniazm Re: spokojnie kochana 23.11.08, 18:31
                smile
                • fajnyrobal Re: spokojnie kochana 23.11.08, 22:43
                  Matki Polki istnieją tylko na pomnikach. I w opowieściach idiotek
                  próbujących się dowartościować. Przez początkowy bunt chyba każda
                  przechodzi. Ja, pomimo, ze staraliśmy się o dziecko pięć lat, jak
                  zobaczyłam dwie krechy popłakałam się...ze strachu. Czułam, że nie
                  jestem na to gotowa, ze matka ze mnie jak z koziej dupy klarnet. I
                  co z moim dotychczasowym życiem, moim hobby- Tai Chi i jazdą konną?
                  Stwierdziłam, że ciąża mnie nie będzie ograniczać.Ćwiczyłam, nawet
                  jeździłam lekkim kłusikiem (że to niby bezpieczniej uncertain), pojechałam
                  w góry. Resztę już wiesz.
                  Za drugim razem moja reakcja była podobna, ale nie wygłupiałam się
                  już z końmi i górami, zresztą dostałam od gina całkowity szlaban na
                  wszelkie wyjazdy samochodem i prace domowe. Wiodłam życie emeryta co
                  wdyniało mnie niemiłosiernie. Nie czułam euforii jak usłyszałam
                  bicie serca dziecka po raz pierwszy, nie płakałam ze szczęścia na
                  sali porodowej- byłam raczej przerażona. Oli uczyłam się przez pół
                  roku, dotąd mam chwile, że chciałabym żeby czas się cofnął. Jestem
                  matką egoistką i nieco wredną ale wiesz co? Nie wyobrażam już sobie
                  życia bez mojej córki pomimo, że przeważnie padam mordą na twarz ze
                  zmęczenia. No i mam zbuntowaną dwulatkę w domu big_grin
                  Aktywne życie i dziecko da się pogodzić, tylko wymaga to dobrej
                  organizacji i wysiłku, no i czasu. Nie od razu Kraków zbudowalismile
                  A matka ze mnie jest jak z koziej dupy klarnet big_grin ale dla Turkucia
                  jestem całym światem.
      • klarysa007 Re: no i chuj, pani Basiu 23.11.08, 23:02
        Chyba żartujesz, że ktoś Cię za spacer od czci i wiary odsądzi smile
        Przecież na rower nie poszłaś, a spacer w ładna pogodę, taki co to duszę koi i
        ciałko uspokaja na pewno będzie miał tylko pozytywne efekty. A gdyby jednak coś
        się stało to po prostu nam to napisz. Przytulimy...
    • hedonistka Re: no i chuj, pani Basiu 23.11.08, 21:56
      Wiecie, że przez cały dzien bałam się zajrzeć do tego wątku, bo sądziłam, że
      czeka mnie tu niezła zjebka? Jestem mile zaskoczona. smile)

      pozdro,
      H.
      • olamad Re: no i chuj, pani Basiu 23.11.08, 22:29
        He he, lasencja myślała, że założyła super wącik, gdzie ematki jak zwykle do
        gardeł sobie skoczą, a tu zonk! smile
        Trzymaj się kochana. Ja co prawda tego typu problemów nie miałam, ale za to
        spędziłam dwa ostatnie miesiące ciąży na patologii, bo mi ciśnienie skakało i
        bali się mnie wypuścić. Myślisz, ze nie mialam myśli pt. "niech będzie co ma
        być, wypisuję się na własne żądanie i mam wszystko w dupie"? I w sumie prawie
        udało mi się ten pomysł zrealizować, bo już nawet umówiłam się na usg poza
        szpitalem, a tu tego właśnie dnia zabrali mnie na wywołanie i już z porodówki
        nie wypuścili smile. Ale co łez na lałam, się naklęłam, to moje..
        Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki smile.
        Ola
      • surita Re: no i chuj, pani Basiu 24.11.08, 00:09
        > Wiecie, że przez cały dzien bałam się zajrzeć do tego wątku, bo sądziłam, że
        > czeka mnie tu niezła zjebka? Jestem mile zaskoczona. smile)

        Ja jestem mile zaskoczona reakcjami na emamie, o pogodne byłam spokojna smile
        Trzymaj się smile A jak się czujesz tak w ogóle...?
    • hedonistka Re: no i chuj, pani Basiu 26.11.08, 21:42
      Czesc dziewczyny!
      Wczoraj bylam na badaniach krwi, dzis kontrolnie u gina, tego samego który
      tydzien temu przyjał mnie w trybie pilnym zaraz po usg. Wyniki krwi ok.
      Zapytalam, czy w przyszlym tygodniu bede miec drugie kontrolne usg. Okazalo sie,
      ze dopiero w 12 tyg, tak jak bylo juz znacznie wczesniej zaplanowane. Tak wiec
      wychodzi na to, ze bycze się w chacie do 7 grudnia a potem z powrotem do pracy.
      No i co? I wychodzi na to, że dobrze zrobiłam, w dupie mając leżenie plackiem.
      Po 2 tyg non-stop w łóżku chyba bym nawet nie miała sił doczołgać sie do
      samochodu żeby do pracy dojechać...
      Wizyte u swojej ginki mam dopiero 16 grudnia. Tak se myśle, że chyba jutro do
      niej zadzwonie i skonsultuje sytuację, bo jednak spodziewalam się jakiegos usg
      przed ponownym pojsciem do pracy. Z drugiej strony to troche cipowate,
      konsultować sie u 2 ginow rownoczesnie... Jestem w kropce.
      • surita Re: no i chuj, pani Basiu 26.11.08, 22:43
        Ciesze sie, ze masz dobre wiesci smile

        Co do konsultacji.. Ja tam nie sadze, ze to cipowate. Sama raz konsultowalam u
        dwoch ginow kwestie wziecia antybiotyku (siakies enterokoki mi wykryli w
        posiewie..). Co prawda oboje doradzili wziac, a ja i tak zrobilam po swojemu
        (czyli nie wzielam..) i wyszlo na moje, bo okazalo sie, ze macmiror zalatwil
        sprawe...
        I wiesz co mysle...? Jestes jedna z osob, u ktorej ocipienia sie nie obawiam smile))
        Odkropkuj sie smile

        P.S. Ja mialam usg kontrolne robione raz w miesiacu. Nie wiem kto byl wieksza
        cipa, ja czy moj ukochany ginekolog wink))
        Hmm.. mi sie wydaje czy jestes z 3city? Kto prowadzi Twoja ciaze? Jak nie chcesz
        nie odpowiadaj smile))

        Trzymaj sie babo smile
        • fajnyrobal Re: no i chuj, pani Basiu 26.11.08, 23:37
          Jasne,że skonsultuj i nie będzie to objaw ocipiena smile
          W ciąży z turkuciem miałam robione usg początkowo co dwa tygodnie, a
          potem co miesiąc, no ale mój gin uwielbia swój aparacik big_grin
          Czyli mam rozumieć, że krwiak się wchłania?
    • zocha16 Re: no i chuj, pani Basiu 27.11.08, 14:22
      Miałam to samo - krwiaki w macicy. Udało się, ciążę donosiła, ale
      urodziłam prawie miesiąc wcześniej (4500 kg, 60 cm długie).
      Leż i nie wstawaj, bo albo dzidzius albo krwiak. Mi pojawiały sie 3
      razy. Pierwszy raz wylądowałam w szpitalu własnie w 6/7 tygodniu z
      takim krwawieniem, ze na izbie przyjęc powiedziano mi, że pewnie
      nic z tego, a tu miła niespodzianka, serduszko nadal bije. Przez
      pierwsze dwa tygodnie bałam sie palcem ruszyc. Ale warto było. nie
      wyobrażam sobie, że dzisiaj mogłoby nie byc z nami mojego Mikołajka.
      Zycze zdrowia i powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka