po "zlym dniu" mojego dziecka... Staralam sie byc cierpliwa i
wyrozumiala, tlumaczylam sobie, ze mala tez moze miec zly dzien, zly
humor i ze moze dokucza jej cisnienie

Ale ile mozna znosic
ciagle "nie", robienie wszystkiego dokladnie odwrotnie niz prosze...
ciagle sprawdzanie granic, lamanie oczywistych zasad,
przemadrzalosc, marudzenie, ze woda jest za zimna, za ciepla... za
mokra? Czy to jakas nowa cecha mojej prawie czterolatki? Powiedzcie,
ze to tylko chwilowe...
Dobrze, ze jutro nowy dzien i ze sobota, i ze sam na sam z mala,
moze juz w lepszym nastroju?