wrócił ze szkoły i zaczęło się

obrażony /nie wiadomo na co/, nie gada,
obiadu nie będzie jadł, bo nie ma czasu!/czyt.musi się uczyć/.
No i nie jadł, kolację zrobił sobie sam bez słowa.
I tak się zastanawiam, jak się zachować? przeczekać?przemilczeć?obiadu jutro
nie podawać?
Jak poradzić sobie z "piętnastoletnim fochem"