Dodaj do ulubionych

SDR - ćwiczenie 10

15.04.09, 21:42
A właściwie dyskusja. Na zajęciach zastanawialiśmy się nad odpowiedziami na
następujące pytania:

1. Czemu służy kara? Co chcemy osiągnąć stosując kary?

2. Dlaczego uciekamy się do kar?

3. Jakie rodzaje kar przychodzą nam do głowy?

4. Co sami czuliśmy, gdy byliśmy karani jako dzieci?

Czwarte pytanie wzbudziło duże emocje, bo odnosiło się do naszych osobistych
przeżyć. Mieliśmy sobie przypomnieć jakieś wydarzenie, które szczególnie
zapadło nam w pamięci a związane było z sytuacją, gdy zostaliśmy za coś ukarani.

Nasze odpowiedzi z zajęć napiszę niedługo.
Obserwuj wątek
    • doros1 Re: SDR - ćwiczenie 10 15.04.09, 22:29
      Dla mnie:
      1. kara służy do wyegzekwowania tego co JA chcę uncertain( to koszmarne co napisałam
      ale to pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy)
      2.Bo nie mam często czasu, chęci ,sił iść dłuższą drogą , czyli cierpliwie
      tłumaczyć. Z bezsilności ,bo często nie wiemy jak wychowywać dzieci, nas
      klapsowano, krzyczano na nas, więc, niestety robimy to samouncertain
      3.Darcie gęby to norma uncertain, często krzyczę nie tyle na dzieci , ale po to ,żeby
      rozładować swoje negatywne emocje..to wyniosłam z rodzinnego domu i cały czas z
      tym walczę
      4.Strach( krzyk taty), upokorzenie(razy kapciem po plecach zadawane przez mamę)
      Jakieś straszne te moje wnioski uncertain
      • malabru Re: SDR - ćwiczenie 10 15.04.09, 23:01
        Wcale nie straszne. To po prostu wnioski/skojarzenia. I są w zgodzie z tym, co
        mówiliśmy na zajęciach. Takie właśnie są nasze doświadczenia i wzorce. Dają do
        myślenia, prawda?
        • earl.grey Re: SDR - ćwiczenie 10 17.04.09, 22:07
          mam aktualnie w domu czterolatkę z buntem czterolatka i dwulatkę z buntem
          dwulatka. Dotychczas nie stosowałam żadnych kar, bo... nie mam repertuaru. Ale
          właśnie gorączkowo zaczynam nad tym myśleć, bo straszne rzeczy się tu dzieją....
    • earl.grey Re: SDR - ćwiczenie 10 18.04.09, 00:07
      malabru napisała:

      > 1. Czemu służy kara? Co chcemy osiągnąć stosując kary?
      >
      > 2. Dlaczego uciekamy się do kar?

      odpowiedź wspólna: chcę uzyskać metodę egzekwowania wykonywania poleceń, której
      nie udało się uzyskać przez 4 lata wychowywania bez kar - mam na myśli
      przypadki, w których naturalne konsekwencje czynu albo dotyczą nie tych, co
      powinny (tata skręca sobie nogę na rozwalonych zabawkach, mama spóźnia się do
      pracy, bo trzylatka odmawia współpracy w ubraniu się do przedszkola)), albo są
      zbyt odległe (dwulatka zdejmuje prawie całe ubranie w środku zimy i tarza się w
      ataku złości po pośniegowym błocie z solą, ale nie widzi związku ani z
      przeziębieniem, ani z pogorszeniem AZS).

      > 3. Jakie rodzaje kar przychodzą nam do głowy?

      odebranie przywileju/przyjemności. Nie stosuję, bo zakrawa mi na szantaż, ale
      chyba będę musiała zacząć.

      > 4. Co sami czuliśmy, gdy byliśmy karani jako dzieci?

      w drugiej klasie podstawówki czułam, że za karą zastosowaną przez mamę cos się
      kryje. kara polegała na zakazie chodzenia na zbiórki zuchowe. A tam po prostu
      straszna indoktrynacja komunistyczna była, dzisiaj to wiem smile, mama nie
      wiedziała, jak mnie stamtąd inną metodą zabrać. ale wtedy miałam przeczucie, że
      mama coś kombinuje.
      Byłam też bita, czasami dość solidnie, ale wtedy to było zupełnie powszechne,
      więc nie uważałam tego za coś szczególnego. Traktowałam to jako nieuchronną
      konsekwencję przyjemności typu: jak zjesz za dużo czereśni, to cię brzuch
      rozboli, ale jak fajnie zjeść za dużo czereśni. Nigdy perspektywa kary cielesnej
      (ani żadnej innej zresztą) nie odstraszyła mnie od realizacji jakichś zakazanych
      zamiarów.

      Mieliśmy sobie przypomnieć jakieś wydarzenie, które szczególnie
      > zapadło nam w pamięci a związane było z sytuacją, gdy zostaliśmy za coś ukarani

      pamiętam dwa takie wydarzenia: raz dostaliśmy razem z kuzynem straszne lanie za
      pójście do domu koleżanki. Wtedy zrozumiałam, że coś jest nie tak z tamtym domem
      i dzięki żmudnemu śledztwu podwórkowemu ustaliłam, że mama koleżanki, a także
      większość jej sióstr (a dużo ich było) zarabia pieniądze w wyniku licznych
      spotkań z dużą ilością panów w bliżej niesprecyzowanym celu.
      Drugi raz, pamiętam, jaką miałam satysfakcję, kiedy mama mnie sprała, a że
      miałam skłonność do krwotoków z nosa, to cała narzuta na tapczan była do
      wyrzucenia, kupić coś takiego wtedy nie było łatwo smile
    • pinquinek Re: SDR - ćwiczenie 10 04.05.09, 12:52
      Jeśli można swoje pięć groszy...

      Dla mnie każdorazowe zastosowanie kary (w odróżnieniu od konsekwencji) jest
      oznaka mojej słabości i porażką wychowawczą. Jeśli uczę moje dziecko (bo tym co
      robię, przecież je uczę), że jeśli nie radzę sobie z problemem to podnoszę głos,
      lub uciekam się do przemocy fizycznej (bo tak nazywam wykorzystywanie siły - a
      jestem silniejsza od dziecka...) to czego w ogóle je chcę nauczyć? Podniosłam na
      córkę w życiu głos dwa razy i obiecałam sobie że już nigdy tego nie zrobię - i
      nie zrobiłam - od kiedy zdałam sobie sprawę z tego, co to znaczy z jej
      perspektywy...

      1. Stosując karę chcemy postawić na swoim. Kara nie uczy, kara uczy strachu i
      wykonywania poleceń.
      2. Kara jest oznaką naszej bezsilności - bo nie umiemy sobie poradzić z
      problemem inaczej...
      3. Fizyczne (bicie), psychiczne (krzyczenia, obrażanie, nie odzywanie się), i
      odbieranie przyjemności
      4. Byłam karana rzadko. Przynajmniej jawnie. Niejawnie rodzice ciągle byli
      nieusatysfakcjonowani (czwórka, czemu nie piątka...), co odczuwałam jako
      najdotkliwszą karę. Czułam że nigdy nie stanę na wysokości zadania.
    • aure11 Re: SDR - ćwiczenie 10 09.05.09, 13:34

      >
      > 1. Czemu służy kara? Co chcemy osiągnąć stosując kary?

      Ja mam zupelnie inne podejscie do kary niz to prezentowane w poprzednic
      wypowiedziach. Dla mnie kara to nie objaw porazki rodzicielskiej ale narzedzie
      wychowywania, takie jak nagroda, chociaz powinno sie je stosowac znacznie
      rzadziej niz nagrode. "Dobra" kara powinna byc dostosowana do wieku i nigdy nie
      moze wiazac sie z psychiczna lub fizyczna przemoca, nie moze upokarzac dziecka.
      Np wczoraj po poludniu bylismy na placu zabaw i moja 4-latka zaczela tanczyc i
      robic piruety na szczycie zjezdzalni. Po 2 bezskutecznych ostrzezeniach dostala
      za kare zakaz wchodzenia na zjezdzalnie do konca dnia. Troche porozpaczala a jak
      juz uspokoila sie to dokladnie wytlumaczylam jej za co jest ta kara i co sie
      moglo stac gdyby dalej tam tanczyla. Zrozumiala, a perspektywa zabawy na
      zjezdzalni nastepnego dni wyraznie poprawila jej humor.
      • gopio1 Re: SDR - ćwiczenie 10 09.05.09, 22:39
        aure11 napisała:
        > Po 2 bezskutecznych ostrzezeniach dostala
        > za kare zakaz wchodzenia na zjezdzalnie do konca dnia.

        Ale to jest własnie konsekwencja! Karą by było, gdybyś jej dała klaspa, albo
        powiedziała, że za karę nie obejrzy dziś dobranocki.

        Tak najprościej odzróżnic karę od konsekwencji - konsekwencja jest następstwem
        jakiegos wydarzenia, a kara zazwyczaj nie ma logicznego związku z wudarzeniem -
        jest od czapy (przynajmniej tak na zdrowy rozum, jak sie spokojnie spojrzy na
        daną sytuakcje).
        • mc30 Re: SDR - ćwiczenie 10 10.05.09, 10:01
          a co to w takim razie jest: stawianie na karnego jeżyka stosowane
          przez Dorotę Zawadzką? po ostrzezeniach, itd
          czy to jest słuszne, czy to jest bezsensowna kara?
          bo ja stawiam swojego trzylatka po nieskutecznych ostrzeżeniach do
          takiego kącika właśnie
          no i teraz jak was czytam, to z lekka się pogubiłam ....
          • malabru Re: SDR - ćwiczenie 10 10.05.09, 10:24
            Zasadniczą różnicą między karą a konsekwencją jest to, że o konsekwencjach
            uprzedzamy i dziecko wie, czego może się spodziewać, jeśli nie spełni naszych
            oczekiwań. Dlatego i zakaz zjazdu na ślizgawce i karny jeżyk są konsekwencjami.
            Nawet zakaz oglądania dobranocki może być konsekwencją. Bo są dwa rodzaje
            konsekwencji. Naturalne i regulaminowe. Najlepiej stosować konsekwencje
            naturalne, ale jak się nie da to wtedy są jeszcze konsekwencje regulaminowe.
            Naturalną konsekwencją będzie wytarcie po sobie rozlanego soku czy zakaz zjazdu
            na ślizgawce jeśli dziecko wyczyni cuda na jej szczycie a konsekwencją
            regulaminową moim zdaniem np. karny jeżyk.
    • aure11 Re: SDR - ćwiczenie 10 10.05.09, 12:34
      chyba doszlo do nieporozumienia na poziomie nazewnictwa

      widac w gordonowskiej nomenklaturze troche sie to inaczej nazywa wink
    • hovawartka Re: SDR - ćwiczenie 10 10.05.09, 23:45
      1. No własnie nie wiem czemu służy kara. Może ma dać lepszy efekt
      zapamiętania czegoś (czego np nie wolno)? Jestem przeciwnikiem kar i
      nie chcę ich stosować choć po krótkiej analizie tematu wychodzi mi,
      że stosowałam nieświadomie.

      2. Bo nie wiemy jak się zachować, co powiedzieć, co zrobic?

      3. Czy krzyk jest karą? Bo tak piszecie. Ja podnosze głos często
      (choć staram się z tym walczyć) ale nie po to, żeby kogoś ukarać.
      Drobne "wkurzenia" (przemilczane) zbieraja sie we mnie np cały dzień
      i w pewnym momencie jedno kolejne drobne wkurzenie powoduje, ze
      najblizej mnie stojąca osoba czy zwierzę usłyszy moją złość.
      Ale faktycznie, ktoś moze moj krzyk uznać za karę.

      Przyszło mi jeszcze do głowy jedno- własnie ta nieswiadoma kara,
      którą stosowałam. Wyjscie z pokoju. Dla mnie była to ucieczka, zeby
      nie krzyknąć, nie zagotować się ze złości, a dla mojego dziecka
      chyba własnie kara. Wiedziałam, że dziecku bedzie bardzo przykro (a
      nie chciałam tego zrobić na złość czy za karę!) wiec starałam się
      motywować wyjście np "idę wyłączyć pralkę", "nalać herbatę" itp bo
      czułam, że potrzeba mi tego wyjścia. Ale dalej to było dla dziecka
      przykre i widać było gołym okiem, że to moje wyjście z pokoju łączy
      się z jego zachowaniem. I co robić, głupio jakoś.
      A z kar z dzieciństwa najbardziej pamiętam "nieodzywanie się" mojej
      mamy.

      4. Wściekłość, mysli typu "spadaj na drzewo", żal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka