Dodaj do ulubionych

Chyba mój ma też to ma.. :((

26.12.04, 19:54
Witajcie, mój Mateusz ma prawie 4 lata i z każdym rokiem jest coraz gorzej.
Właściwie dobrze było krótko jakieś 2- 1,5 roku temu.
Jestem wykończona i zmęczona psychicznie bo juz niewiem jak mam do niego
podejść.
Mateusz jest potwornie agresywny. nie chodzi jeszcze do przedszkola - siedzi
z babcią i dziadkiem których wkółko wyzywa od głupków i idiotów. Powiem tyle
ze u nas w domu nie mowimy tak do siebie wiec chyba przynosi to z kreskówek.
Słuchajcie on non stop krzyczy piszczy i płacze jak tylko ktoś mu sie
sprzeciwi. Nic mu sie nie podoba. Każda zabawa szybko nudzi. Nie lubi
czytania ksiązeczek. Gdy mu czytam przezuca kartki bo nie moze doczekać sie
końca. Biega biega i biega gdyby mogł wlazłby na żyrandol.
A do tego nie lubi spacerów na nóżkach - gdy nie ma wózka wpada w histerię!
Ostatnio nawet nie chce wychodzić na spacer.
Każda moja inicjatywa budzi sprzeciw ( jedzenie, mycie, spanie, ubieranie
etc). Staramy urozmaicac mu wolny czas np. w weekeny - jakies wyjazdy -
spacery ale on ciagle jest niezadowolony, płacze i mowi ze juz wiecej nie
chce tu przyjeżdzać.
W nocy zgrzyta zębami. I co chwile sie budzi, krzyczy przez sen - z reguły
jest to słowo "NIE" powtarzane kilkanascie razy, przy tym okropnie sie wierci.
Nic go nie jest w stanie zainteresować dłuzej niż 5 - 10 minut, nawet nowa
zabawka sad(
Ostatnio jak kupiłam mu samochodzik to nawet go nie rozpakował z kartonika.
Do tego kopie i bije nas ( nie dzieci na placach zabaw) gdy siedzimy
spokojnie. Niejednokrtonie z przypływu uczuć nabił mi guza. Zachowuje sie jak
słoń w składzie porcelany - rzuca sie na człowieka, włazie mu na głowe, kopie
nogami....
Wszystko i wszyscy są "Głupi".
Dodam że w grupie dzieci zachwuje sie zupełnie inaczej, nie bije, nie wyrywa
zabawek jest wrecz cichy i grzeczny.
Ostatnio wspomniałam naszej pani pediatrze o tym ze dziecko jest agresywne i
niespokojne na to ona że to ze jest energiczny to bardzo dobrze (?) a agresje
mozna powstrzymac duzo rozmawiajac z dzieckiem, spacerując.... no własnie...
tylko zr jak to wszystko robie a jemu sie nie podoba...
Co ja mam robić?
pozdrawiam gorąco!
Obserwuj wątek
    • mami2 Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 27.12.04, 09:35
      Witaj Myszko,
      Wiesz co? A ja tam myślę, że jest bardzo cienka granica pomiędzy tzw. normą a
      tym co już nią nie jest. I chyba dlatego własnie tak długo czeka się na
      diagnozowanie dziecka z ADHD. U kilkultaków bardzo często dochodzi do zachowan,
      które wydają się nam niemożliwe do przetrawienia, zwłaszcza emocjonalnego...
      Obserwuję często swoją córkę. Czteroletnią własnie. Dziewczynka jest bardzo
      żywa. I bardzo niegrzeczna niestety. Nigdy jednak nie pomyślałam by zastanawiac
      się czy ona moze miec lub nie miec ADHD. Dzieci w tym wieku mają po prostu swoje
      "fazy". Co innego Mateusz. Nie ma jeszcze dwóch lat, a już od prawie roku
      specjaliści raczą mnie niestety szczątkami takiej własnie diagnozysad Jego
      zachowanie, jego życie diametralnie różni się od niegrzecznych zachowań mojej
      córki. Bo jego życie to jedno wielkie pasmo takich zachowan (od samego
      urodzdenia), córka jednak ma momenty wyciszenia. Ale tak ja, jak i ty będziemy
      musiały jeszcze poczekać parę lat by dowiedzieć się co i czy naprawdę to
      "dolega" naszym dzieciom. Przy ostatniej wizycie u neurologa dowiedziałam się,
      że mam tego się trzymać: wiary, że to jednak nie ADHD, a zwykłe dziecięce
      "fazowanie"
    • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 27.12.04, 11:10
      Cześć Myszka
      Diagnoza ADHD ma sens dopiero u dziecka 7 letniego lub starszego. Wcześniej
      odpuść sobie takie myśli, bo się wykończysz.

      Przekazuję swoje myśli, więc jeżli poczujesz się urazona to po prostu odpowiedz,
      że się mylę. Prawdę mówiąc mam wielkie opory, żeby to napisać.
      Opis, który podałaś, niestety wskazuje na błędy w wychowaniu. Oczywiście mogę
      się mylić. Nie widziałem Was, nie widziałem dziecka, więc wiem tylko tyle ile
      napisałaś.
      Nie wyobrażam sobie dziecka 3-4 letniego, które nie zareaguje na jednoznacznie
      negatywną i ostrą odpowiedź dorosłego. Takie opisy, jak przytoczyłaś są typowe
      dla tzw. "wolnego wychowania". W takich przypadkach, jak opisujesz, konieczny
      bywa klaps, żeby przerwać nieporządane zachowania.
      Jeżeli któreś z moich dzieci spróbowałoby wyzywać dziadków od idiotów, najpierw
      dostałby burę, następnym razem klapsa a za trzecim razem nie wiedziałby gdzie
      się schować, taka byłaby awantura. Jeżeli dziecko próbowało urządzać histerie,
      ja spokojnie czekałem aż zakończy. NIGDY NIE UGIĄŁEM SIĘ POD PRESJĄ HISTERII.
      Bardzo szybko moi chłopcy nauczyli się, że płaczem można mnie zirytować, ale nie
      można nic uzyskać.
      Dziecko w środowisku rówieśniczym po swojej agresji dostało po łbie, więc więcej
      nie próbuje.
      Powtarzam. To są moje poglądy. Sam mam adhd i mam dwóch chłopaków z adhd.
      Nigdy nie dopuściłem do takich zachowań i uważam, że jest to słuszne.
      Dziecko, a zwłaszcza podejrzewane o adhd, musi mieć wyznaczone żelazne granice,
      co wolno, a co nie. Jeżeli mimo wszystko przekracza te granice, to już jest
      sprawa dla specjalisty.

      A że jest rozbrykany, to jest normalne. Jeden jest bardziej rozbrykany, inny
      mniej. Z tym trzeba się pogodzić. Chłopak z energią - to jest super!! Nie ma nic
      gorszego jak rozmamłane niewiadomoco.
      • pelaga Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 27.12.04, 13:15
        > Nie wyobrażam sobie dziecka 3-4 letniego, które nie zareaguje na jednoznacznie
        > negatywną i ostrą odpowiedź dorosłego.

        Ja niestety musialam sobie wyobrazic, a raczej zobaczylam, jak to jest sad I nie
        jestem zwolennikiem wolnego, czy bezstresowego wychowania. Mimo granic i niby-
        konsekwencji. Pisze niby bo moje dziecko jak sie uprze, ze czegos nie zrobi, to
        po prostu nie zrobi, mozna zalozyc mu szlaban na wszystko na czym mu zalezy,
        zbic pasiorem i to NIC NIE POMAGA. Probowalam juz wszystkich dostepnych
        srodkow, metod, podstepow, a bicie jest najgorszym ze sposobow, jest wyrazem
        naszej bezsilnosci (co nie oznacza, ze jestem idealna i mi sie nie
        zdarza).Zaden specjalista poza frazesem o konsekwencji i wyznaczaniu granic nie
        umie mi poradzic, co robic w konkretnej, przytoczonej przeze mnie sytuacji.
        Latwo gadac o konsekwencji, latwo ja nawet stosowac, jesli dziecko jest
        podatne. W przypadku mojego dziecka wymaga to nielada gimnastyki, zeby byc
        konsekwentnym a i tak sie nie zawsze udaje sad((
        A wyzwiska tez mamy na porzadku dziennym. I nie jest latwo z tym zyc sad(((
        Ale jakos zaden specjalista nie znalazl zlotego srodka na to sad((
        Pozdrawiam
        • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 27.12.04, 13:42
          Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała.
          Dziecko, a zwłaszcza nadpobudliwe, musi być odcięte raz na zawsze od
          idiotycznych kreskówek typu żółwie ninja albo pokemony. Oczywiście filmy dla
          dorosłych typu 'sensacja' też powinny być zakazane. I nie wolno robić tak, że
          dorosły ogląda taki film, a dziecko jest odganiane.
          Dziecko uczy się obserwując świat. W wielu filmach jest tyle bezsensownej
          agresji, że dorosły głupieje, a co dopiero dziecko.

          Myszo, zastanów się, czy te lęki nocne nie są po jakichś szczególnie brutalnych
          filmach.
          Prawdę mówiąc, po niektórych filmach i grach komputerowych ja też miałem stany
          lękowe.
          • mama_myszka Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 27.12.04, 21:28
            Wiecie co, napewno jest dużo racji w tym, że agresywne kreskówki wywołują w
            dziecku silne emocje. Tak sobie pomyslałam wczoraj i założyłam szlaban na
            Cartoon Network ( oczywiscie bez wiedzy mojego syna, ale on na szczescie jest
            jeszcze zbyt mały żeby wiedziec jaki dokładnie program ogląda). Głupia byłam że
            wogole pozwalałam na oglądanie tych okropnych bajek! W brode sobie pluję - ten
            Scooby Dooo etc.... koszmar... dopiero teraz sie zorientowałam, ze moze tu lezy
            przyczyna. Ktoś sie powinien tak naprwde zająć bo na Cartoon lecą takie filmiki
            że ho ho stary sie za głowę łapie.
            Wiec dzisiaj leciały tylko baje z kaset czyli Uszatek, Kubuś itp. Chyba wogole
            wykasuje Cartoon żeby kogos nie podkusiło zeby mu właczyc jak jestem w pracy.
            I zgadzam sie z Dreptakiem że byc moze to jest przyczyna nocnych krzyków
            Mateusza.
            My z mezem prawie nie ogladamy TV, wiec "naszych" filmow nbapewno nie podpatrzy.
            Co do zakazów... ohh tu nie moge ,,,, nic nie skuttkuje. Ostatnio zadawałam
            kary "idz do swojego pokoju i nie wychodz", przyczym był klaps w tyłek.
            Zapłakany szedł do swojego pokoju poczym po 3 minutach wychodził uśmiechniety
            jakby nic sie nie stało!
            Nie przecze że Mateusz jest rozpuszczony - w tym dużżża zasługa mojej mamy i
            babci.... ktorym teraz moj maluszek na głowe wchodzi.
            Pozdrawiam!
            • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 27.12.04, 22:55
              Jam mam pewne swoje poglądy na budowanie hierarchii domowej. Niekoniecznie muszą
              być one zgodne z wiedzą podręcznikową, więc proszę się nie powoływac na mnie w
              uczonych dysputach smile
              Dla mnie sprawy zaczynają być jasne! Dziecko dla swojego poczucia bezpieczeństwa
              potrzebuje ustalonej hierarchii w domu. I wcale nie czuje się dobrze, jeżeli ono
              rządzi.
              Czyli klaps i wyrzucenie z pokoju oznacza dla małego, że Ty rządzisz w tym domu.
              To jest zachowanie, którego on od Ciebie oczekuje. Jeżeli on wykonuje atak, a Ty
              (lub dziadkowie) nie przeciwstawiasz się, to jest sytuacja nienormalna, która
              wywołuje dezorientację dziecka. Jeżeli do tego wywołamy rozdrażnienie wywołane
              przez kreskówki to bomba gotowa.

              Cieszę się, ze nie zostałem obrzucony błotem, jako ten, który śmie krytykować
              cudze sposoby wychowania dzieci.
              • mami2 Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 27.12.04, 23:26
                Cieszę się ze ktoś to wreszcie napisał. To tak cholernie trudne: mądre
                wychowywanie dzieci w dzisiejszym zestresowanym swiecie. No i jak tu stosowac
                bezstresowe formy na które często e-mamy się powołują? Ja nie jestem bynajmniej
                za karaniem cielesnym, ale w domu niestety pewna hierarchia musi byc: no sory,
                ale niestety musi rządzic ten kto odpowiada za dziecko. Inna sprawa ze ciągle
                się zastanawiam jak nie przkroczyc tej cieniutkiej granicy? Jak bez sensu nie
                nakrecac dzieciom korby z tą całą kindersztubą...jak znaleźc bezpieczną
                równowagę pomiedzy tym co się zwie otwartością i szczerością dziecka a
                przysłowiowym włażeniem na głowe? Czy to w ogole mozlwie w przypadku prawie
                pięcioletniej panienki i dwuletniego urwisa? Nie znam takich zachowań z
                dzieciństwa, które są dzisiaj udziałem moich dzieci. Byłam zupełnie innym
                dzieckiem. Łzy i bezradnośc mojej mamy to była dla mnie wtedy największa
                zyciowa przykrośc. A dzisiaj? Często jestem bezradna....załamuje nad nimi
                ręce....pewnie one też to przezywają na swój sposób, ale nie potrafia jeszcze
                tego okazac...No i najważniejsze? Czy faktycznie porzucic myśl ze Mateusz moze
                miec ADHD kiedys w przyszłosci i zacząc go po prostu "krócej trzymac"?
                Przyznaję, że przy synku poniosłam totalną porażkę wychowawczą. Cała jego
                historia w pierwszym roku zycia omamiła mnie tak, że nie potrafiłam racjonalnie
                oddzielic jego wykorzystywania pewnych sytuacji od spraw związnych z jego
                stanem zdrowia...Powiedzcie, mam nadzieje ze nie za pózno na zmianę
                wychowawczego frontu....I sory autorkę wątku, ze tutaj i w taki oto sposób
                wyłuszczylam swój "problem"...
                • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 28.12.04, 08:21
                  Mami!
                  Lejesz miód na moje serce!
                  Powiedziałaś głośno coś, co ja wiem od zawsze. Klaps nie jest rozwiązaniem
                  dobrym, ale czasem jedynym. Należy go unikać, ale nie wolno postawić
                  kategorycznego zakazu.
                  To tak jak z upadaniem. Przewracać się nie należy. Jak człowiek się potknie, to
                  powinien starać się utrzymać równowagę, ale od pewnego momentu powinien
                  przygotować się na miękkie lądowanie. Bo jak tego zaniedba, to sobie nos rozbije.
                  Tak samo z dzieckiem. Nie należy dawać klapsa. Ale jak się nie da w uzasadnionym
                  momencie, to dziecko sobie albo komuś krzywdę zrobi. Fizyczną albo psychiczną. I
                  będą dużo większe szkody niż z powodu tego klapsa.

                  Mam swój pogląd na bezstresowe wychowanie. Autorów tej teorii należałoby
                  postawić przed sądem za zbrodnie przeciwko ludzkości. Ich teorie są piękne. Ale
                  komunizm w swoich założeniach też jest piękny. Nawet konstytucja ZSRR była
                  najbardziej demokratyczną konstytucją na świecie. Nie żartuję!!
                  Ale co z tego. Obie teorie nie biorą pod uwagę ludzkiej psychiki, ludzkich
                  emocji, ludzkich instynktów i atawizmów. I prowadzą do koszmarnych wynaturzeń
                  zupełnie wbrew założeniom twórców.
        • verowa Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 03.01.05, 15:53
          jest jeszcze cos takiego jak wzmocnienie pozytywne. bardzo skuteczna i prosta
          metoda oparta na odruchach behawioralnych.
          dzieci z problemami z agresja, nadpobudliwe, nadwrazliwe, zazwyczaj maja silna
          potrzebe wolnosci i nieskrepowania, bo skrepowanie, ograniczenie potrafi bolec,
          nawet fizycznie (ja tak mam, choc od dawna nie jestem dzieckiem). dlatego od
          kolyski protestuja, i im bardziej probujemy przeciwdzialac tym protestom, tym
          bardziej sie w sobie zacinaja. to nie jest tak ze zakazy nie dzialaja;
          dzialaja, ale niestety nie z tym skutkiem, ktory nas interesuje. zakazy kary i
          ograniczenia w ramach kary ucza, ze nalezy dalej walczyc o swoje prawa.
          absolutnie zgadzam sie z dreptakiem, ze w wychowywaniu nalezy stosowac
          ograniczenia, ale w momencie,kiedy dziecko juz nauczylo sie "zacinac" na swoim,
          badz to agresja, badz "zaparciem sie", nic ale to nic ograniczenia nie pomoga.
          dlatego,z e zaczyna dzialac prosty schemat, jak u pawlowa - jest zdarzenie A,
          jest koncekwencja B jest zachowanie C. i koniec. zeby nie poglebiac tego
          zaczarowanego kola, trzeba z niego wyjsc, przerwac. a mozna to osiagnac
          niestety tylko zmieniajac swoje wlasne zachowanie wzgledem dziecka - tak, by
          nie powtarzac tych samych schematow, odruchow.
          jesli zazwyczaj krzyczysz - zamilcz, nie odzywaj sie ani slowem.
          jesli milczysz - krzycz.
          jesli starasz sie dziecku dac cos, przekierowac uwage, "nadskakiwac" po prostu
          olej je. chocby serce krwawilo, olej, az samo nie przyjdzie.
          dobrze dziala izolacja i wlasnie olewanie. najprosciej jest poprosic dziecko
          zeby opuscilo pokoj, a jesli tego ni echce zrobic, wyjsc samemu. nawet na kilka
          sekund, zalezy jaki dzieciak. starsze beda pewnie bardziej uparte, moze beda
          potzrebowaly pol dnia, ale to im da czas na ochloniecie, dystans, pomyslenie.
          w tym czasie nie moga oczywiscie robic innych rzeczy, ktore beda dla nich
          nagroda. znowu - starsze moze sie zastosuja, z mlodszymi bedzie gorzej, ale
          wazne jest jedno - trzeba zmienic model zachowania, a zapewniam was, ze
          najtrudniej bedzie zmodyfikowac wlasne zachowanie, nie dziecka; zazwyczaj jest
          tak, ze jesli cos w ukladzie dziecko-rodzic nie dziala, to gdzies w komunikacji
          nastapil blad, i ten blad tzreba znalezc, zmienic. polecam komunikacje metoda
          VIT. czasem wystarczy uwazniej sluchac dziecka, zamiast ciagle do niego mowic.
          dac mu szanse na samodzielny wybor, zamiast ciagle mu cos proponowac. docenic
          kazdy pozytywny - nawet trwajacy ulamek sekundy - odruch, zachowanie.
          no i pozwalac sie dziecku "sparzyc". pozwolic poznac smak porazki, albo bol
          upadku. nie wszystko mozemy zalatwic za nasze dzieci, a im przede wsyztskim
          potrzebne jest doswiadczenie.
          a wzmocnienie pozytywne polega na takim kontrolowaniu srodowiska dziecka, zeby
          wsyzstko, co moze lub nie moze dostac pochodzilo od nas, rodzicow. i zebysmy
          wsyztskiego hojnie mu udzielali, ale wylacznie za pozytywne zachowanie. czyli
          nagrody, nagrody i jeszcze raz nagrody. ale - uwaga! wbrew pozorom nagradzanie
          jest najtrudniejsza sztuka! trzeba wiedziec kiedy dokladnie nagrodzic, czym i
          dlaczego. i nagrody musza byc urozmaicone - zgodnie z zasada walki z nuda i
          rutyna, i nie moga sluzyc za szantaz - ani nasz dziecka(nie dostaniesz jak nie
          zrobisz), ani dziecka nas (nie zrobie jak mi nie dasz). nagrodzanie jest wielka
          madroscia, ktorej trzeba sie cale zycie uczyc. sprobujcie, krok po kroczku,
          zmienic swoje wlasne zachowanie...
          a na pocieche blog pewnej szalonej mamy z adhd (ktora sie tym nie przejmuje) o
          synku z adhd.
          druga-mama.blog.pl/komentarze/index.php?nid=8766401
          polecam caly blog, jest strasznie madry, cieply i zabawny. prawdziwy,
          rodzinny smile
          pozdrawiam, cierpliwosci. aha, i koniecznie wybierzcie sie do kina na film
          "wiosna, lato, jesien, zima i... znowu wiosna"
          • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 03.01.05, 18:30
            Poczytałem tego bloga!
            Wspaniałe! Rozkoszne! Sam taki byłem!!!
            Tak samo rozkręcałem gniazdka. I skakałem z szafy.
            W domu był piec węglowy. Cud, że domu nie spaliłem!
            Wszystko to robłem, oczywiście, jak byłem mały.
            Do dziś mi conieco z tego zostało.
            • verowa Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 03.01.05, 20:00
              dreptaku, jestes zdecydowanie nadpobudliwy, kiedy ty nadazasz wsyztsko czytac i
              tyle pisac? smile
              a czytales calosc, lacznie z archiwum? warto smile
              a cholera by wziela, mnie tez te fora adhdowskie wciagaja, coraz czesciej tu
              zagladam, zamiast pracowac ;-{
              • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 03.01.05, 20:09
                To, że jestem nadpobudliwy wiem nie od dzisiaj. Zauważyłem kilka dni temu smile
                Po prostu czytam bardzo szybko i w miarę wprawnie piszę na klawiaturze. Lata
                wprawy.
                Ale całego archiwum nie przeczytałem, może w przyszłości. Teraz nie mam za dużo
                czasu.
                Może masz rację, chyba muszę sobie zawiązać na supełek i obiecać, że na forum
                będę zaglądał nie częściej niż raz dziennie. Za bardzo się emocjonuję.
    • regata7 Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 28.12.04, 00:50
      za wcześnie żeby ocenić, czy ma ADHD.
      Niezależnie od tego,możesz zmienić jednak pewne rzeczy w wychowaniu (co już
      zaczęłaś).
      Każde dziecko, niezależnie od temperamentu lepiej się czuje w domu, w którym są
      stałe określone reguły (co nie znaczy, że nie będzie próbowało ich łamać),
      ustalona hierarhia, a nawet jednakowe, powtarzalne rytuały. Wtedy czuje się
      bezpieczne, bo potrafi przewidzieć, co będzie za chwilę, za godzinę, etc.
      Dlatego często najgorsze są weekendy "z niespodzianką" wink i Twoje dziecko też
      się wtedy gorzej zachowuje.
      Nam pomogło, w częściowym choćby, poskromieniu złośnika spisywanie w punktach
      różnych planów i regulaminów. Oczywiście syn sam brał w tym udział, nawet jak
      jeszcze sam nie pisał. W ten sposób powstało parę codziennych rytuałów, bez
      których było nam bardzo ciężko (jak np. poranne wstawanie i szykowanie się do
      wyjścia do przedszkola, a teraz szkoły - kolejność czynności, zadań, co kto
      robi, a także wieczorne czytanie na dobranoc, co "zamyka dzień" i nie ma już
      łażenia w piżamie...). Sami też musieliśmy się zdyscyplinować.
      Jeśli weekend planujemy wczesniej, razem z dzieckiem, to jest OK, jak wypadają
      jakieś niespodzianki, syn robi się nerwowy, rozkojarzony, krzykliwy.

      I jeszcze - ograniczyliśmy dziecku kontakty z naszymi rodzicami. Niestety,
      zapewne bezwiednie podważali nasz autorytet (np. łamiąc nasze zakazy TV czy
      słodyczy) a zarazem i swój. Teściowa nieraz słyszała od wnuka słowa
      typu "głupia stara" - bo sobie na to pozwoliła. My nie mogliśmy na to pozwolić,
      a że rozmowy z babcią nic nie dały, kontakty są tylko w naszej obecności.
      A co do TV: ograniczyłam do minimum i radzę wszystkim to samo -
      także "niewinne" bajki na video. Komputer tylko w naszej obecności i żadnych
      głupich gier.
      Bicia nie stosujemy wcale.
      Pewnie, że są chwile, kiedy ręce nam opadają i tracimy wiarę w sens
      czegokolwiek (ostatnio najgorszy był początek roku szkolnego... powakacyjna
      konieczność powrotu do zwykłego trybu życia i obowiązków), ale tak po
      zastanowieniu jednak widzimy, jak wiele udało się już zrobić, jaką drogę
      przebyliśmy wszyscy, a przede wszystkim nasze dziecko.

      Trzymaj się Myszko, czeka Cię wiele pracy, i z dzieckiem i... z rodzicami, bo
      wydaje mi się, że strasznie rozpuścili Twojego syna...
      • mama_myszka Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 28.12.04, 08:23
        Pierwsza noc po pierwszym dniu bez Cartoon Network była o niebo spokojniejsza -
        niewiem czy mozna tu cos prorokowac po jednym dniu, zobaczymy co bedzie dalej.

        Ja w wieku mojego syna tez byłam zupełnie inna. Słowa takie jakimi on rzuca nie
        przeszłyby mi przez gardło.
        Sprobujemy sie troszke wyciszac i wychowywac, zobaczymy co bedzie dalej.
        pozdrawiam
        • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 28.12.04, 18:14
          Wiwat! Wielki sukces! PRECZ Z TV!

          Słowa, które mu przechodzą przez gardło słyszy na ulicy i w telewizji. Sam ich
          nie wymyślił. I nie wie, że nie są one odpowiednie. I musi się dowiedzieć, że
          dorośli ich nie akceptują. Nawet jeżeli pupa będzie po tym bolała.
          • mama_myszka Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 28.12.04, 18:46
            Co racja to racja... mija drugi dzień bez Cartoon Network wink))
    • halina.kantor Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 29.12.04, 20:09
      Kilika Dni mnie nie było i znowu nowe dzieci
      Nie zgadzam się z Dreptakiem, że ADHD można zdiagnozować dopiero gdy dziecko ma
      7 lat, bo jeśli zdiagnozuje się wcześniej już można z dzieckiem inaczej
      postępować i inaczej pracować, bez Diagnozy o ADHD, mój młodszy syn nie miałby
      dziś terapii SI, która bardzo mu pomaga w koordynacji, mnie i mojemu starszemu
      tego brakuje, bo w niektórych ośrodkach test SI wykonują do 9 roku życia ,
      później już nie, a zaburzenia integracji sensorycznej występują u większości
      dzieci z ADHD. Im wcześniejsza diaqgnoza tym lepiej. A wychowanie i czasami
      klaps niestety dowodzący naszej słabości też jest ważny i stałe wyznaczanie
      granic, co wolno, a czego nie wolno.
      • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 29.12.04, 20:28
        Halinko! I tak Cię lubię!
        Nawet jak nie zgadzasz się ze mną.

        A ja i zgadzam się z Tobą i nie zgadzam. Czyli jestem za, a nawet przeciw smile
        Zgadzam się, że problemy z integracją sensoryczną można diagnozować wcześniej.
        Ale ponieważ to jest tylko objaw towarzyszący, na jego podstawie nie można
        postawić diagnozy o adhd. Można mówić, że są pewne podejrzenia adhd.
        Ani ja ani moi synowie nie mamy z integracją problemów. I nadal uważam, że w
        przedszkolu, w przypadku moich synów, można było mieć tylko lekkie podejrzenia.
        A, niestety, ja tych podejrzeń nie miałem.

        Myszka, co z młodym ?? Proszę o codzienne raporty! Jak możesz trzymać mnie w
        takiej niepewności!
        • mami2 Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 29.12.04, 21:05
          Ja nie myszka, ale opowiem co z moim młodymsmile To jest własnie przypadek dziecka
          które ma zaburzenia SI, a jest jeszcze za małe by go zdiagnozowac jako dziecko
          z ADHD. Mateusz jest po wylewie II st i wzmozonym napięciu mięsniowym. Fachowa
          literatura podaje za badaniami ze niektóre dzieci po wylewach mają własnie
          zaburzenia SI a u niektórych wykluwa się z tego z czasem ADHD. No i w tym cały
          problem. Nie wiadomo jaki tu model wychowawczy zastosowac? Bo co jak się okaze
          ze to jednak nie ADHD i przez te kilka lat po prostu sakramencko rozpuscimy
          chłopaka? Specjalisci do którcyh chodzimy jakos sie nie kwapią z odpowiedzią na
          moje pytanie. A ja szczerze mowiąc nie mam ochoty eksperymentowac na moim
          dziecku a w konsekwencji na calej rodzinie...
          • janmariadreptak Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 29.12.04, 21:30
            Według mnie - model powinie zawsze być ten sam. Tylko że, przy adhd bardziej
            stanowczy. Jeżeli dziecko nie wymaga takiego mocnego trzymania w ryzach, to po
            co sobie głowę zawracać?
            I tak trzeba dziecku wyznaczyć granice wolności i tak. Tylko przy adhd granica
            musi być wyrażniejsza. A jeżeli młodego nauczysz schematów postępowania, na
            pewno nie zaszkodzi mu to w życiu. I w żadnym przypadku go nie rozpuszczać. Bo i
            Ty i młody będziecie nieszczęśliwi. Zastosuj wariant bezpieczny.

            A specjalistom specjalnie się nie dziwię, że nie chcą nic powiedzieć. Rozmowa z
            matką chorego dziecka zawsze jest niebezpieczna.
            • halina.kantor Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 30.12.04, 03:36
              Dreptak, ja też cię lubię i w pełni zgadzam się tu z tobą, wyraźne wyznaczanie
              granic jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a myślę , że wielu pomogło, a wszystkim
              może pomóc, dlatego od nauczycieli w szkole wymaga się gdy tylko jest
              podejrzenie o ADHD kogokolwiek w klasie wyraźnego stawiania granic i mówienia do
              wszystkich dzieci krótkimi poleceniami, żeby dziecko z ADHD miało łatwiej.
              • mama_myszka Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 30.12.04, 09:38
                Mój Boże Halinko co ty spać nie możesz wink)?
                No witam wszystkich - powiem tak - nadal nie oglądamy Cartoon Network i mój syn
                nie upomina sie. Zupełnie nie pamieta o "Klanie na drzwie", "Scooby Doo" i
                innych tym podobnych.,,
                W nocy jest owiele spokojniejszy- owszem zdaza mu sie budzić, ale nie krzyczy i
                nie ma napadów płaczu nocnego.
                W dzien no coz, z "głupkiem" jeszcze czasami wyskoczy, ale staram sie
                konsekwentnie tepić - i widzę, że zaczał sie gryzc w jezyk - tzn. zatrzymuje
                sie w pół słowa. Mysle ze damy rade wink)
                A czy moze mi ktos wyjascnic co to jest to SI ? Bardzo mnie to interesuje.
                pozdrawiam wszystkichhhhh w ten szary dzien smile))
                • halina.kantor Re: Chyba mój ma też to ma.. :(( 30.12.04, 19:03
                  Terapia SI
                  www.bibliotekapedagogiczna.lubsko.pl/beata.htm
                  to na przykład, ale spróbuję znaleść więcej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka