Dodaj do ulubionych

Leki i wyrzuty sumienia

07.02.05, 14:25
Wiecie tak sobie czytam i czytam. I niestety musze stwierdzic, ze MAM WYRZUTY
SUMIENIA, ze podaje dziecku leki na ADHD. Dlaczego??? A moze to moja wygoda,
moze ADHD jest przerekalmowane, moze sa inne sposoby, moze mam za malo
cierpliwosci??? Moze truje swoje dziecko??? Moze robie mu krzywde zamiast
pomagac???
Mam caly ocean watpliwosci, a artukuly niektore nie pomagaja mi sie ich
pozbyc, np:

hyperreal.info/drugs/go.to/art/1166
Czasami mam dola, ze podaje mojemu dziecku leki crying((( I niby niektorzy z Was
mowia, ze czasami to jest konieczne. Tylko, czy to jest MOJE CZASAMI??? Czy
juz nadeszlo to KONIECZNE?? A moze nie??? Nie ma dobrych lekarzy i stad te
wieczne fale watpliwosci sad(((
Jestem zdrowa, ale nie radze sobie czasami sad(((
Obserwuj wątek
    • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 07.02.05, 15:58
      A może nie trujesz? Moze dajesz mu możliwość normalnego funkcjonowania w
      środowisku rówieśników?
      Ja miałem do wyboru, albo leki albo zmiana pracy.
      Zastanów się nad tym. Jeżeli Twoje dziecko byłoby krókowidzem, to miałabyś
      problem, czy kupić mu okulary? Chyba nie. To dlaczego masz obawy przed lekami?
      ADHD jest zaburzeniem funkcjonowania mózgu na poziomie biochemicznym. Jeżeli
      poprawimy farmakologicznie przemiany serotoniny, mózg będzie funkcjonował
      prawidłowo. To znaczy tak jak u zdrowych dzieci.
      Natomiast co do trucia, mam poważne wątpliwości. To jest tak jak krzyk na temat
      szkodliwości telefonów komórkowych. Nikt nie potrafi wskazać, jak one szkodzą, a
      przedstawiane obliczenia są żenująco infantylne. Ale krzyk cały czas jest.
    • halina.kantor Re: Leki i wyrzuty sumienia 07.02.05, 17:42
      Ja na razie nie dawałam leków mojemu Piotrkowi, poza tegretolem -
      przeciwpadaczkowym, który pozwolił uporać się z moczeniem, po odstawieniu nie
      wróciło, natomiast nie zauważyłam , żadnych innych zalet tego leku, Piotr bardzo
      potrzebuje czegoś na wzmocnienie koncentracji, mam nadzieję, że po wizycie u
      lekarza 16 lutego cos dostanie, bo inaczej będzie miał problemy ze zdaniem w
      przyszłym, roku egzaminu gimnazjalnego i dostaniem saię do dobrego liceum.
    • kaszka66 Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 10:50
      Pelago! Przeczytałam prawie do końca ten artykuł. Powierzchowny.
      I pomyślałam w trakcie tak: Kuba w (12 lat) czasie wakacji ze mną jest super:
      chłonie wiedzę o miejscach w których jesteśmy, uczestniczy chętnie w
      dyskusjach, czyta (co prawda tylko Kaczory Donaldy), chce żebym mu czytała
      poważne książki, pomaga mi i oczywiście bryka jak opętany, ale to mi nie
      przeszkadza, o ile nie wrzeszczy mi w ucho. Gdybym mogła zapewnić Kubie taki
      sposób kształcenia jaki zafundował Witkacemu jego ojciec Stanisław Witkiewicz
      (krytyk literacki, malarz, twórca stylu zakopiańskiego), to bym chyba nie
      musiała dawać Kubie leków. Nie twierdzę, że Kuba jest jak Witkacy. Tylko chodzi
      mi o indywidualne kształcenie przez ojca, przez innych wybitnych nauczycieli,
      podróżowanie, kontakt z takimi ludźmi jak Sabała (Ojciec chrzestny),
      Modrzejewska (matka chrzestna). Mówicie, że to dawno i nieprawda? Sądzę, że i
      współcześnie jest jeszcze wystarczająca ilość miejsc i ludzi ciekawych i
      wartościowych, ale czasy są inne. Jest obowiązek szkolny, niebezpieczne
      osiedla, dobrze, że jeszcze za oddychanie nie trzeba płacić, chociaż właściwie
      wyjazd w miejsca, gdzie jest czyste powietrze, nie jest możliwy dla wszystkich.
      Jestem przekonana, że leki dajemy tylko dlatego, żeby dziecko potrafiło sobie
      poradzić w dzisiejszym życiu. Żeby było w stanie zdobyć zawód i zarabiać na
      przeżycie. Gdybyśmy mieli więcej wolności, mniejsze potrzeby materialne, mniej
      trzeba by było zarabiać forsy, to czy musielibyśmy dawać leki? Dreptak! Jak
      myślisz?
      Kaśka
      • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 10:59
        Nie dokońca się zgadzam.
        Oprócz pracy i zarabiania jest jeszcze środowisko rówieśników.
        Jest jeszcze niebezpieczeństwo alkoholu i narkotyków. Witkacy mimo wspaniałego
        wychowania nie obronił się ani przed jednym ani drugim. Adhd łączy się niestety
        ze skłonnościami do tego.
        A pozatym ja lubię to co robię. Bez leków nie poradziłbym sobie.
        • kaszka66 Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 12:17
          Tak. Tak. Ale to był w ogóle wyjątkowy człowiek. Nie chodziło mi o dokładną
          kalkę. Zgadza się, że są rówieśnicy i środowisko, ale sądziłam, że właśnie
          wśród nich, mimo wszystko, dałoby się żyć ludziom z ADHD, bez leków,i może
          nawet nie najgorzej i nie najsmutniej, jeżeli nie byłoby "kanałów", do
          poruszania ktróymi jesteśmy zmuszani żyjąc w dzisiejszym świecie. Sądzę, że
          człowiek, który ma ADHD, nadrabia swój brak, innymi cechami i zdolnościami,
          których po prosto w dzisiejszym świecie nie może wykorzystywać. Ale może to
          tylko moja teoria. Może Ty Dreptaku masz rację.
          • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 12:32
            Znowu się z tobą nie zgadzam.
            Tu nie chodzi o kanały, do których jesteśmy zmuszani. Dzieci funkcjonują tak,
            jak podpowiada im natura. I odrzucają odmieńców. Tak jest i na to nic nie
            poradzimy.
            To jest naturalny proces funkcjonowania w społeczeństwie.
            • kaszka66 Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 14:51
              Super! Będę walczyć o odmienność odmieńca z odmieńcem.

              A tak na poważnie to sądzę, że jednak nie do końca rozumiem na czym polega
              problem adehadowców. Twoje przekonanie Dreptak o konieczności stosowania leków,
              żeby móc funkcjonować w społeczeństwie bardzo mnie poruszyło.

              Co prawda ja jestem wychowana w jaskini odmieńców, którzy lubili i cenili swoją
              odmienność, więc może dlatego..., a może nie byli adehadowcami?
              • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 11:11
                Leki są potrzebne wtedy, kiedy nie ma innego wyjścia.
                NIE TWIERDZĘ I NIGDY NIE TWIERDZIŁEM, ŻE SĄ ZAWSZE KONIECZNE!
                Jestem odmieńcem i nigdy nie przestane nim być. Lubię swoją odmienność.
                Ponieważ jesteśmy istotami zmuszonymi przez naturę do życia w społeczeństwie,
                musimy się do tego społeczeństwa przystosować.
                A wielu z nas ma problemy z dostosowaniem się do otoczenia!
          • verowa Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 23:13
            kaszko, ja sie z toba zgadzam - dzis jest bardzo trudno zachowac oryginalnosc
            sposobu bycia, pogladow i wygladu, dlatego ,z e wspolczesna kultura, promowana
            przez media, konsumpcje i reklame nastawiona jest na silna unifikacje
            spolecznych zachowan. wszysycy musza sie modnie ubierac i zachowywac, a
            oryginalnosc musi sie zmiescic w scisle wyznaczonych ramkach mody. to bardzo
            silna presja, ktorej sie ciezko - zwlaszcza dizecku - przeciwstawic. witkacy to
            inna sytuacja, nie tylko dlatego ze otrzymal indywidualne naucznanie - btw.
            wtedy kazdy kogo bylo stac czy nawet nie stac uczyl dzieci indywidualnie, a
            dizeci literatow czy ludzi sztuki - tez witkacy nie jest wyjatkiem - przebywaly
            w wielkich i pieknych srodowiskach, bo przeciez sie te srodowiska miedzy soba
            tylko spotykaly. poza tym to byl piekny i wspanaily okres dekadencji - wtedy
            kazde najmniejsze nawet dziwactwo bylo w modzie, im wiekszy dziwak, tym
            cenniejszy - pomysl o przybyszewskim, gombrowicz nei odstawal od towarzystwa, a
            wsyztkie nasze gwiazdy mlodopolskie to czyste chodzace adhd, zapite,
            znarkotyzowane i lase na dziewice goralskie. tylko nie zapominajcie ze sto lat
            temu narkotyki nie byly zakazane, a witkacy strzelil samoboja w ramach
            politycznej grozy wiejacej od sowietow, i samoboje tez byly wsrod artystow modne
            - taki kawalek manifestu artystycznego.
            dzis trudno zyje sie oryginalom, bo swiat nastwoainy jest na mamone niestety.
            nawet jesli zajmujesz sie kultura to musisz bardzo uwaznie sledzic swoje
            nootowania - bo jak cie przestana kupowac, to nei bedziesz mial za co zaplacic
            rachunkow za komory, kompy, i inne gadzety, ktore ja osobiscie uwielbiam, a
            zwlaszcza takie z "duzoguziczkami" smile
            jednak nie jest tak,z e nasz swiat nie jest przyjazny adhdowcom, wsyztko zalezy
            od tego jak silna osobowosc ma adhdowiec, na ile potrafi znalezc swoja dzialke,
            cos w czym bedzie naprawd dobry, na ile wykorzysta swoje mozliwosci.
        • kaszka66 Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 14:51
          Chcesz mi znowu nadepnąć na odcisk? Czyżbyś twierdził, że z mojej wypowiedzi
          wynikało, że najważniejsza w życiu jest mamona? Jeżeli tak to sobie chyba w łeb
          strzelę.
          • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 11:16
            Bardzo proszę, nie strzelaj sobie w łeb! Pozwól mi, ja to zrobię lepiej!
            Ja uwielbiam włazić na odciski! I do tego musisz się przyzwyczaić, jeżeli chcesz
            funkcjonować w naszej grupie.
            A co do mamony, nic takiego nie twierdziłem. Przesunąłem nieco punkt uwagi.
            Pociągnąłem myśl trochę w innym kierunku.
            A jak znowu będziesz mi grozić, to ....
            • pelaga Re: Leki i wyrzuty sumienia 10.02.05, 09:57
              > Ja uwielbiam włazić na odciski! I do tego musisz się przyzwyczaić, jeżeli
              > chcesz funkcjonować w naszej grupie.

              Dreptak nie zachowuj sie jak rozpieszczone dziecko wink)))))
              To nie grupa ma dostosowywac sie do Ciebie, ale Ty do grupy tongue_out tongue_out tongue_out
              Zapomniales??????????? tongue_out
              • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 10.02.05, 10:30
                Ja uwielbiam zachowywać się jak rozpieszczone dzieckosmile A pozatym stanowię część
                tej grupy, nawet jak mnie ktoś nie zauważa (odwołując się tylko do mam).
                A że grupa nie jest duża i wszyscy jesteśmy ciekawymi jednostkami, to norma dla
                grupy też jest mniej restrykcyjna.
                A raz mam okazję powyznaczać normę dla grupy! to dlaczego mi tego odmawiasz !!!!
                • verowa Re: Leki i wyrzuty sumienia 10.02.05, 11:29
                  dreptak, umow sie z tymi babami na czacie,zamiast sie tak panoszyc na forum. juz
                  sie nie musisz tak obnosic w miejscu publicznym big_grin
                  moje forum
                  www.polchat.pl/chat/?room=adhd
                  mozna pogadac spokojnie, jesli bedzie przeciazenie, to zaloze drugi pokoj, tylko
                  dajncie znac.
      • pelaga Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 13:40
        > Gdybyśmy mieli więcej wolności, mniejsze potrzeby materialne, mniej
        > trzeba by było zarabiać forsy, to czy musielibyśmy dawać leki?

        No wlasnie sad(( Ja mam wrazenie, ze gdybym mogla sobie pozwolic na luksus
        pracowania na pol etatu i wiecej czasu dla dziecka, to wszystko wygladaloby
        lepiej. Tak naprawde tylko przy mnie chodzi on na w miare odpowiednich
        obrotach, tylko ze man jest w stanie odronbic lekcje, ale przy innych zupelnie
        robi sobie, co chce (co nie znaczy, ze swietnie sobie radze, ale JAKOS sobie
        radze, troszke lepiej niz moja mama, z ktora jest po lekcjach) sad(
        Ale coz... sad Moge sobie tylko pomarzyc sad(( Jako samotna matka musze zasuwac
        do roboty i zarabiac ile sie da, choc to i tak ciegle za malo, biorac pod uwage
        lekarzy i leki, spotkania z psychologiem i wszystkie dodatakowe zajecia
        rozladowujace napiecie. I wszystko platne, jak to w dzisiejszym swiecie.
        Nie wierze w rownouprawnienie, kobiety nie powinny pracowac po 8 godzin
        dziennie, bo tak nie da sie w pelni wychowywac dzieci. Zawsze z czegos trzeba
        zrezygnowac sad(( No bo i co to za wychowywanie dziecka, jak spedza ono po 10
        godzin z niania, czy babcia, czy w szkole, na swietlicy po lekcjach???
        E... kiepskie nastroje mnie opanowaly ostatnio sad
        • kaszka66 Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 14:22
          Ty masz mamę. Ja nie. Mam męża, który też nie za bardzo radzi sobie z dziećmi.
          Zrezygnowałam z dodatkowej pracy, bo wracałam codziennie o 18.30 do domu. No i
          Kuba nie chodzi na żadne zajęcia (bo i czasu nie ma i nie chce i wszystko
          płatne). No,nie, chodzi na wydeptywane przez 2 lata zajęcia ortograficzne w
          poradni psychologiczno-pedagogicznej (za darmo).
          Tak samo uważam jak Ty. A przynajmniej kobieta powinna mieć możliwość pracy w
          domu, albo w godzinach, które pozwolą na wychowanie i opiekę nad dziećmi, ale
          nie martw się. Damy sobie radę. Znajdziemy rozwiązania. Jestem przekonana, że
          per aspera ad astra. Zobaczysz! i ja też zobaczę. Złe nastroje do kosza.
          Trzymaj uśmiech! Bądź co bądź w ponoć trudniejszych czasach Polacy mieli
          najweselszy barak w obozie! Tylko cholewcia jakoś żaden kawał stosowny nie
          przychodzi mi do głowy... Załoga! Koło ratunkowe!
          Kaśka
          • halina.kantor Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 14:42
            Ja niestety nie pracuję i brak środków na utrzymanie, a co dopiero na jakies
            przyjemności mnie przeraża, to właśnie my kobiety, które z jakichs przyczyn nie
            mogą pracować i zdobywać pieniędzy musimy podtrzymywać na duchu te, które
            pracują i nie maja czasu dla swoich dzieci, i cały czas konsekwentnie szukać
            pracy, która pozwoliłaby nam być w domu i równoczesnie zdobywać środki potrzebne
            choćby na ciekawsze zajecia płatne. Ale takiej pracy brakuje, jeżeli pojawiają
            się ogłoszenia to najczęściej spotykamy sie z bandą oszustów, którzy chcą na nas
            zarobić, a to na audiotele, a to na zakupach jakichś nikomu nie potrzebnych
            starterów i innych dziwnych materiałów. Dlatego jeżeli traficie, na jakieś
            uczciwe ogłoszenia dawajcie znać, może razem sie nam uda.
          • pelaga Re: Leki i wyrzuty sumienia 08.02.05, 14:45
            Dzieki Kaszka smile Pewnie, ze damy jakos rade.
            • kaszka66 Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 10:39
              A tak wracając do początku - to jakich konkretnych efektów mogę spodziewać się
              po dobrze dobranym leku?
              Pytam, bo Kuba owszem po Rispolepcie (1 ml rano) i 1 tabletce imipraminy(0,25)
              wieczorem jest spokojniejszy, wesoły, (aż za bardzo, bo z wszystkiego sobie
              żarty stroi i rozrabia z młodszym),praktycznie ustały wrzaski i agresja, ale
              nadal dopóki nie ma mnie w domu to nie zabierze się do lekcji (sporadycznie
              siądzie sam jeżeli oczywiście wcześniej wydam polecenie ustne i potwierdzę
              napisaną karteczką), nadal sa uwagi, że chodzi po klasie (V klasa podstawówki)
              i nie wykonuje tego co inni, nie pisze w zeszycie, wygłupia się, wychodzi do
              toalety nawet parę razy w ciągu lekcji. Tutaj już ktoś pisał, że jego dziecko
              dobrze się uczy, a Kuba ma ciągle kłopoty. Oceny ma kiepskie, ale ja na to nie
              zwracam uwagi, uważam, że ważne jest to, żeby umiał. Ciągle brakuje mu czasu na
              naukę i muszę toczyć boje codziennie. Jak tylko powiem, że jak nie chce to nie
              muszę się z nim uczyć, może sam,to wtedy na chwilę rusza do akcji. Właściwie to
              nie martwi mnie to aż tak bardzo, ale wiem, że byłoby go stać na dużo więcej.
              Martwi mnie, że marnuje tak duzo czasu na wygłupy podczas nauki i przez to
              więcej czasu ona zajmuje, a efekt mierny. Na razie cieszyłam się z tego co juz
              zostało osiągnięte: wyciszenie agresji, poczucia niższości, stanów
              depresyjnych, no i poprawienia odrobinę koncentracji. Chyba uda się z moczeniem
              nocnym. Czyżby jeszcze więcej można osiągnąć?
              Więc pytam jeszcze raz: Czy mogę czegoś więcej spodziewać się jeżeli zostaną
              dobrane inne leki?
              • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 11:26
                Już masz gigantyczny sukces! Znikła agresja, chłopak jest spokojniejszy, nie
                jest spięty, ma lepszy chumor. Według mnie to jest już wielkie osiągnięcie!
                SUUUPER!
                Teraz tylko praca, praca i praca. Lek pozwala zrobić pierwsze kroki. Dalej
                trzeba ćwiczyć. Zmian w przyzwyczajeniach nadpobudliwca nie da się zrobić
                lekami. Przecież on tak fikał od lat!
                Leki tylko pozwalają pracować człowiekowi na sobą! Pomagają skoncentrować się
                nad tym, co się robi, nie popadać w depresje, poprawiają samoocenę.
                ALE NIC WIĘCEJ!
                Nie wymagaj cudów! I nie spodziewaj się wielkich zmian z dnia na dzień.
                Trzymam kciuki, za Wasze sukcesy!
              • lea1 Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 12:48
                za duzo sie nie spodziewaj, lekarstwa nie oszczedza ci pracy. Jezeli porownamy
                te prace do ciezkiej pracy na polu to roznica jest taka jak miedzy praca na
                ziemi zoranej, nawiezionej i na ziemi nieprzygotowanej.
                mam bardzo podobny problem, tzn mialam. do 14 roku zycia uczylismy sie
                wspolnie, jakos to funkcjonowalo, ale tylko jakos, bez lekarstw nie
                funkcjonowalo nic. lekarstwa dawaly tylko tyle (a moze az tyle - ze moglismy
                wogole rozmawiac).Pomimo wysokiego IQ bardzo marne wyniki w szkole! W
                przeciwienstwie do Ciebie uwazam to za wielki problem, bo te ciagle
                niepowodzenia ksztaltuja obraz siebie, obnizaja motywacje(ktorej i tak prawie
                nie ma). Niskie oceny, niski poziom ksztalcenia co dla inteligentnych dzieci
                moze miec tragiczne skutki - nuda. Nuda jest zabojcza dla adhdowca!
                I my wlasnie osiagnelismy juz ten etap,w ktorym szkola to zlo konieczne,
                Kristian nie zaglada nawet do zeszytow, nie chyba tego co on ma w tornistrze
                nie mozna nazwac zeszytem.Na lekcji jest "nieobecny", nawet nie wie, co
                przerabiaja... etc. Efekt jest taki, ze polrocze zaliczyl z czterema palami, a
                i reszta ledwo, ledwo.
                O wspolnym uczeniu nie ma juz mowy (okres dojrzewania pelna geba), cztery
                miesiace temu odrzucil lekarstwa(bunt). w tej chwili mza wielki sukces uwazam
                fakt, ze bylismy u lekarza prowadzacego, ktory zaproponowal dalej lekarsta i
                dal czas do namyslu, bo kristian byl na nie. W przyszlym tygodniu idziemy
                jeszcze raz -mam nadzieje, ze nastapi zwrot w mysleniu.Bo jak nie to czarno
                widze.
                Szkola to glowny problem. Kristian jest adhdowcem bez nadpobudliwosci ale z
                duzo impulsywnoscia, co sie min. odbijalo na jego stosunkach z kolegami. zawsze
                ich prowokowal,obrazal,wysmiewal, zawsze, gdzie pojawil sie K. byly zatargi...
                zreszta to trwa do dzis.a przed obcymi zachowuje sie jakby go zatkalo...
                I dla mnie jest to tez wielki problem, bo wiadomo gdzie sobie moze znalezc
                towarzystwo! I co robic! Na razie licze bardzo na lekarsta, bo bez nich moja
                ciezka praca chyba na nic.
                Pozdrawiam.lea

                • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 13:21
                  Słusznie prawisz!
                  Leki nie załatwiają nic za nas! Leki UMOŻLIWIAJĄ pracę!
                  I umożliwiają delikwentowi funkcjonowanie w środowisku rówieśniczym bez
                  dramatycznych zgrzytów.
                • kaszka66 Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 15:42
                  Leo! Nie spodziewałam się dużo po lekarstwach, ale po czytaniu forum i innej
                  lekturze zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno nie powinnam chcieć czegoś
                  więcej? No i wynika z Waszych wypowiedzi, że nie.
                  Ale ja dalej drążę.
                  Dreptak pisze: pracować. Dobra tylko, że to cały czas ja pracuję, a Kuba dużo
                  mniej... żeby nie powiedzieć, że wcale... Aż się boję to napisać, bo zaraz mnie
                  zjedziecie, jaka ja jestem okropna matka, że nie rozumiem mojego dziecka itd.
                  Ale tak właśnie jest. On chce żyć sobie szczęśliwie, pragnie i planuje ze mu
                  piątki będą spadały z nieba i uważa, że dobrym na to sposobem jest nie wygadać
                  mamie, że będzie klasówka, wtedy matka nie będzie gnębić, tylko pozwoli na
                  różna harce, bo przecież nic nie jest zadane. Idzie na klasówkę, przynosi
                  dwójkę, albo jedynkę i głupio się śmieje. Potem stwierdza, że poprawa będzie za
                  tydzień. Zabieramy się do pracy i po pierwszych trudnościach rzuca się
                  teatralnie, że on nic nie umie i do niczego się nie nadaje. Więc tłumaczę,
                  wpływam na ambicję i jakoś go zachęcam i wreszcie idzie na klasówkę, dostaje
                  dobrą ocenę i obiecuje, że on już na pewno będzie się uczył, bo to tak miło
                  dostać dobrą ocenę. A potem zabawa od nowa "on się chowa, a ja szukam do
                  dziesięciu razy sztuka".
                  I znowu pytanie: jak ja jeszcze mogę z nim ćwiczyć?
                  Jak mam go zachęcić do pracy nad sobą? Czy czekać aż to wreszcie nastąpi samo?

                  Zbliża się okres dojrzewania o którym pisze Lea i którego się boję. (To nie
                  prawda, że się nie przejmuję ocenami i szkołą, przejmuję się, ale strugam
                  zucha!). Boję się tego wszystkiego o czym pisze Lea. Co mogę zrobić na
                  przyszłość? Czy utrzymam kontakt z moim synem? Czy na prawdę jest tak czarno
                  jak piszesz Lea? Czy w stowarzyszeniu o którym pisałaś nie dajecie sobie rady z
                  takimi problemami?

                  Autorka artykułów z portalu adhd. awans coś tam coś tam, pani Comi popełniła
                  artykuł, którego niestety nie mam, właśnie o tym jak pracuje z dziećmi
                  nadpobudliwymi w gimnazjum i liceum. Artykuł był jakieś pół roku temu w
                  periodyku "Psychologia". A ta pani Comi to chyba bardzo dobry pedagog.
                  Napisałam do niej list, ale niestety nie odpisała.

                  O rany! Jeszcze tysiąc pytań ciśnie mi się do głowy.
                  Na razie.
                  Kaśka - dalej patrzę z nadzieją!
                  • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 16:41
                    Ale teraz masz szanse osiągać sukcesy. Mam wrażenie, że przedtem tej szansy nie
                    miałaś. Tak jak i my nie mieliśmy.
                    Moi dwaj młodzi wyprawiali dokładnie to samo!!! I trochę do dziś jeszcze
                    wyprawiają.
                    I nie chrzań, że ktokolwiek będzie ci wytykał, że jesteś wyrodną matką. Bo już
                    mnie irytujesz.

                    !! JESTEŚ WSPANIAŁĄ MATKĄ !!

                    Robisz wszystko, co możesz. Ale stanęłaś przed zadaniem, którego sama nie
                    umiałaś pokonać. Ono cię przerosło tak, jak każdego z nas.
                    A jak ktoś spróbuje coś złego wypyszczyć, to go osobiście wdepczę w glebę.
                    • lea1 Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 18:06
                      Jezeli moge ci cos poradzic, to najwazniejsze jest, zeby chlopak nauczyl sie
                      uczyc. A to moze zrobic chyba tylko dobry korepetytor. My wlasnie teraz tak
                      zaczelismy. na razie za wczesnie na ocene, ale ja widze juz troche zmiany na
                      lepsze.(na poczatek zapanowal porzadek w tornistrze i zeszytach . niestety zeby
                      przynioslo efekt musi sie to odbywac codziennie. finansowo trudne do
                      zrealizowania, ale chyba nie ma innego wyjscia.
                      U mnie to bylo nawet tak, ze jak uczylismy sie razem(zawsze po wielkich bojach,
                      ktore trwaly wiecznie, bylo 15 min. nauki - i dzieciak dziekowal i cieszyl sie
                      ze sie nauczyl i obiecywal ze teraz to juz zawsze bedzie itp. a potem wszysko
                      zaczynalo sie wedlug starego schematu. I tak w kolko!
                      sprobowac mozesz tez np. 15min. samodzielna nauka a potem nagroda, nawet
                      zlotowka. wazne zeby nie bylo przeladowania na raz, bo nie przezkoczy tego
                      chaosu. zycze ci duzo cierpliwosci i wiary, ze sie uda?
                      co do stowarzyszenia, o ktorym wspomnialas, bardzo mi to pomoglo, bo bylam
                      zalamana, nie umialam sobie tego stanu rzeczy wytlumaczyc i prawdopodobnie
                      tylko dlatego nie stracilam nerwow, ze dowiedzialam sie, ze nie jestem sama, a
                      dziecko ma swoje trudnosci a nie jakies tam fanaberie. ale to tylko tyle, nic
                      wiecej stowarzyszenie nie moze zrobic. a szkola ma w nosie!
                      i to ze rozumiem adhd to bardzo mi pomaga. Pracuje nawet nad soba zeby zmienic
                      spojrzenie na meza, bo mysle ze to moja niewiedza troche tu przeszkodzila.
                      Mam nadzieje, ze sobie poradze.Pozdrawiam lea
              • nieszki Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 18:46
                Moj Kuba po Rispolepcie - bierze dwa razy dziennie po ok 0,7 mg - zdecydowanie
                sie poprawil. Mniejsza agresja, jest bardziej wyrownany emocjonalnie, mozna sie
                normalnie z nim dogadac, poza tym cofa sie nerwica natrectw. Mialam koszmarne
                wyrzuty sumienia, ze daje mu leki, ale mam naprawde duze wsparcie dokola, maz,
                przyjaciolka psycholog i wytlumaczyli mi, ze to naprawde nie jest zle i ze
                dzieki temu zaczniemy w miare normalnie funkcjonowac i jak do wyciszymy to
                wtedy mamy pole do dalszego dzialania, tak jak to pisal... chyba Dreptak? Wtedy
                mozna cokoliwek zdzialac terapia i innymi metodami. I TO DZIALA!!!
                Idealnie nie bedzie, ale poza tym to chyba nic fajnego miec super idealne
                dziecko? Niech biega i skacze, byle dalo sie przy tym w miare normalnie
                funkcjonowac.
                Fajnie, ze jestescie na tym forum. Dzieki
                Pozdrawiam
                Agnieszka
                • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 19:11
                  Właśnie poczytałem sobie na temat Rispoleptu.
                  Chyba właśnie o to chodzi. Wpływa na gospodarkę serotoniną, a z tym właśnie mamy
                  najczęsciej problemy. Więc jak działa to tylko się trzeba cieszyć.
                  • halina.kantor Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 19:59
                    Na temat rispoleptu słyszałam bardzo dużo pochwał od mam dzieci z adhd z
                    Poznania, natomiast co jest wg nich jego wadą działa ok pół roku i póxniej
                    trzeba przerwać na chwilę, np na miesiąc i po powrocie do brania znowu zaczyna
                    działać.
    • filip3333 Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 20:34
      Chciałem wesprzeć dreptaka. Teraz mam 20 lat. Z mojej perspektywy wolałbym brać
      leki. Chodzi o to, że z roku na rok było mi coraz trudniej funkcjonować, a
      stosunkowo łatwe rzeczy przychodziły mi coraz ciężej. Moim zdaniem, nieleczone
      ADHD to jak walka z wiatrakami - można ją podjąć, ale czas mija i przestaje się
      wierzyć, że to, co się robi ma sens. Lepiej pomóż teraz, zresztą z tego co
      czytałem, to leki są bezpieczniejsze właśnie dla młodszych dzieci. Dorosłym
      dochodzi możliwość uzależnienia. No i pytanie - czy leki są drogą na skróty?
      Może są, ale nie wiem, dlaczego bić głową w mur, jak można wejść drzwiami?
      • halina.kantor Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 21:12
        Filipie, jak sądzę myślisz o ritalinie, natomiast wśród nas jest wielu, którzy
        biorą leki które zazwyczaj mają w ulotkach np. nie podawać poniżej 12 roku, itp,
        ritalin jest podobno bezpiecniejszy dla dzieci niz dla dorosłych, ale tak
        naprawdę to nie wiesz i nikt nie wie, co robi w mózgach, ale i tak uważam ,że
        leki sa potrzebne wtedy, gdy nic innego nie jest w stanie zadziałać.
        • filip3333 Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 21:50
          Myślę przede wszystkim o tym, że nie można leków traktować jako porażki
          rodzicielskiej. Tu mam wrażenie omawiamy przypadek, w którym specjalista
          ocenił, że leki są potrzebne - i jemu bym zaufał. Natomiast wzdragnie się przed
          tym może się okazać niedźwiedzią przysługą.
          • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 21:53
            Filipie! Miód lejesz na moje serce!
            Wreszcie ktoś się ze mną zgadza!
            Myślałem, że te kobity mnie zadepczą.
        • janmariadreptak Re: Leki i wyrzuty sumienia 09.02.05, 21:55
          Halinko.
          Nie wiemy co ritalin robi w mózgach. Ale wiemy co robi nieleczone adhd.
    • dreptak-po-latach Re: Leki i wyrzuty sumienia 14.07.25, 23:54
      ciekawe, jak po latach się u was dzieje?
      • chocolate_dog123 Re: Leki i wyrzuty sumienia 15.07.25, 01:01
        Może odmieniły się role i dziecko ich teraz faszeruje lekami z zemsty ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka