glo_box
05.12.05, 13:47
Juz sama nie wiem co tym mysleć, może ktoś z Was mi coś doradzi.
Móje dziecko od około pół roku miało kilka razy (dokładnie 4) nocne napady
silnego bólu głowy. Budzi się zawsze ok. godz. 1 w nocy z wielkim płaczem, że
bardzo boli go głowa (w okolicy czoła i na jej "szczycie"). Dziecko wymęczone
bólem usypia zwykle po około 1 godz do półtora. Podaję też w międzyczasie
Panadol. Byliśmy u lekarza pediatry, wypytał, nakazał oberwację i nic więcej.
Nie dał skierowania do neurologa. Stwierdził, że to być może na tle
psychicznym, napady zwykle miały związek z sytuacjami w jakiś tam sposób
(mniej lub bardziej) stresującymi dla niego. Ostatni atak miał miejsce
wczoraj w nocy, ale wcześniej przez ok. 2 dni czasem synek mówił, że boli go
trochę główka, po czym bawił sie dalej i zapominał. Dopiero wybuchło znowu w
nocy. Nie ma przy tym wymiotów. Rano głowa już nie boli.
No i nie wiem co dalej robić. Boję się czy to jednak coś poważnego. Lekarz
mówił, że takim dzieciom badanie tomografii komputerowej robi się w
znieczuleniu ogólnym, które może nieść powikłania, więc bez potrzeby nie
nalezy tego wykonywać. A inne badania (mofrologia, OB) niewiele powiedzą. Co
zroblilibyście na moim miejscu? Martwię się strasznie i chcę coś wreszcie
zadziałać.