Dziewczyny, lekarz ktory robil malej USG bioderek stwierdzil ze poniewaz ma
niewielka dysplazje wystarczy poduszka Frejki, z kolei ortopeda u ktorego
bylismy pozniej zalecil szyne Koszli, strasznie mi sie ta szyna nie podoba,
juz wole chyba te poduszke, powiedzcie jakie macie doswiadczenia z jednym i
drugim i co sie bardziej sprawdza? Wiem ze sa jeszcze szelki Pawlika, ale
poniewaz mala musi cwiczyc (czyli co najmniej trzy razy dziennie musimy ja do
tego rozbierac, oprocz kapieli, zmiany pieluchy itd)), a one musza byc
noszone caly czas i z tego co widzialam na zdjeciach maja tysiace roznych
skomplikowanych zamkow i zameczkow wiec chyba odpadaja. Poza tym mowiac
szczerze mam juz tego wszystkiego dosyc, jak nie ulewanie (prawdopodobnie
refluks), co malej strasznie przeszkadza, a ostatnio sie chyba nasililo (ma
12 tygodni), to rehabilitacja Vojta, ktora jest po prostu straszna, to teraz
jeszcze ta szyna...Kiedy ten dzieciak ma sie normalnie rozwijac, bawic i
cieszyc z zycia (a przy okazji i ja z macierzynstwa)? Czy to sie nigdy nie
konczy?Zalamalam sie tym wszytkim