Dodaj do ulubionych

Powiększone węzły chłonne

08.06.07, 11:53
Od kilku dni mam znacznie powiększone węzły chłonne... Pojawiała się przy tym
gorączka...Mojej lekarki pierwszego kontaktu nie ma... byłam u innej lecz ona
nie ma pojęcia od czego to, chora nie jestem gardło oskrzela i płuca
wporządku. żeby mnie przewiało to co innego... ale własnie nie miało jak.. o
kardiologu nic nie wspomiała... I ja nie wiem co mam robić... czy to może być
od serca? Mam iść do kardiologa? Jak narazie nie mam żadnej wizyty. Czy u
Waszych dzieci też się zdażało, że miały powiększone węzły chłonne? Z góry
dziękuję za odpowiedź...


Marta zwęrzenie i niedomykalność zastawki aortalnej + epilepsja
Obserwuj wątek
    • green_land Re: Powiększone węzły chłonne 08.06.07, 19:51
      A może to zapalenie węzłów chłonnych? zapytaj na Zdrowiu.
      Konieczny antybiotyk. Nie zapominaj dużo pić! 2,5 to podobno minimumsmile
      Jeżeli lekarz nie przepisął antybiotyku jedż na pogotowie. Z węzłami nie ma
      żartów, raczej same nie przechodza. Miałam takie zapalenia kilkakrotnie, aż w
      końcu zrobiłam wymaz z gardła z antybiogramem i teraz wiem,że to od gronkowca
      złocistego. Po serii antybiotyków z dwóch plusów mam juz jedensmile
      • oazowiczka2 Re: Powiększone węzły chłonne 08.06.07, 22:04
        Lekarka powiedziała żebym brała apo naproxen. Ale to w ogole na mnie nie działa
        • green_land Re: Powiększone węzły chłonne 08.06.07, 23:16
          Apo Naproxen można brać ale chyba dodatkowo. Nie zastąpi on antybiotyku! Mam
          coś z zastawką i zawsze, kiedy jest podejrzenie infekcji, tzn, mam
          zaczerwienione gardło, albo wystarczy sama bolesność węzłów dostaję antybiotyk.
          Kardiolog, którego o to pytałam powiedział, że tak to ma wyglądać, bo jeżeli
          bakterie przylgną do wiotkiego płatka może się skończyć na sztucznej zastawce
          albo i na zapaleniu mięśnia sercowego. Więc antybiotyk jest mniejszym złem.
          Trzeba w czasie infekcji pamiętać o dużej ilości płynów, by zwiększyć objętość
          krwi a przez to nie dopuścić do przylgnięcia bakterii do płatka.
          Węzły są bardzo bolesne? Boli Cię z przodu szyi, za uszami też? A pod pachami?
          Na Twoim miejscu pojechałabym na pogotowie i powiedziała, że mam chore serce i
          zapalenie węzłów chłonnych.
          • oazowiczka2 :( 10.06.07, 12:06
            Wczoraj byłam u mojej lekarki... zrobiłam USG węzłów i są znacznie powiększone,
            byłam także u stomatologa i laryngologaw jamie ustnej wszystko ok,w gardle
            uszach i nosie też. Moja pani doktor dała skierowanie do onkologa. Niby to
            bedzie zwykłe badanie ale się boję... Wszystko sie wali na raz sad coraz
            czestsze ataki padaczki, choroba i operacja mamy teraz ja sadsad nie mam już sił
            na to wszystko sad

            Marta zwęrzenie i niedomykalność zastawki aortalnej + epilepsja
    • green_land Re: Powiększone węzły chłonne 10.06.07, 16:10
      Ja co chwila mam zapalenie węzłów na szyi. Teraz znowu mnie przewiało i już
      czuję jak mnie boplą. Też się wybiorę do onkologa, bo wkurza mnie to.
      Prześwietlałam nawet zęby (polecam! - nie zawsze dentysta jest w stanie dobrze
      ocenić co siedzi pod zębem) ale wszystko ok. Gronkowca prawie zwalczyłam a tu
      znów coś takiego. Wejdź na forum zdrowie, tam co chwila ktś pyta o powiększone
      węzły, mnóstwo ludzi tak ma. Nie martw się na zapas, bo limfocyty T nie będą Ci
      się produkowaćsmile I w ogóle odporność Ci spadnie przez te zmartwienia. Wiem, jak
      bywa potwornie starasznie czasami. We wtorek mam neurologa, bo od jakiegoś
      czasu powiększają mi się dość znacznie źrenice - raz jedna raz druga. Okulistka
      nic nie stwierdziła, ale prawdopodobną przyczyną może być jakiś guz na mózgu. I
      też mam schizy. Ale będzie co będzie. I nie zadręczaj się tak zdrowiem innych,
      patrz na siebie. Współczuj, pomagaj, ale staraj się podchodzic do tego z
      dystansem. Wiem, że to bardzo trudne, ja także mam bardzo wysoki poziom empatii
      i to mnie zabija. Nawet na płaczące dziecko nie potrafiłam patrzeć, od razu
      chciało mi się wyczeć. Ale jakoś tego się oduczyłam, wprawdzie w ok. 30%, ale
      zawsze to cośsmile Świata i tak nie zmienię, ale przynajmniej będę miała siły na
      swoje życie.
      Pozdrawiam serdecznie (nie zapomnij zajrzeć na zdrowie
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22) i nie poddawaj się, będzie dobrze,
      zobaczysz smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka