jawn7
03.08.07, 14:36
Piszę aby się wyżalić bo już chyba i tak w nic nie uwierzę,w żadne cudowne
szczepionki ,leki homeopatyczne,hartowanie,masaże.W nic.
Mam bliżniaczki 3,8lat.We wrzesniu poszły do przedszkola no i się zaczęło.Nie
zliczę tu ilości i nazw chorób,które przeszły.Średnio w każdym tygodniu
dzwonili do pracy,że któraś ma gorączkę,a jesli jedna zaczynała chorobę,zaraz
i druga była chora.Póki co pilnowała je mama,aż się okazało że mój tata ma
nowotwór i musiała się nim zająć.Wzięłam 2 m-ce urlopu wychow.aby dziewczyny
się wzmocniły i zmieniłam lekarza bo uważałam że za duzo dostją
antybiotyków.Okazało się,że Natka ma zapalenie uszu z wysiekiem i
niedosłyszy.I tak z małymi przerwami do dziś.Decyzja-usówamy trzeci
migdał.Mamy termin na 30.08,ale nie wiem jak tyle wytrzymamy.Znów u Wiki
stwierdzono nadciśnienie i niedomykającą zastawkę.Po powrocie do pracy
zostałam zwolniona i niech nikt mi nie mydli oczu polityką prorodzinną.Po 12
latach pracy szef mi nawet w oczy nie spojrzał bo nie było go tego
dnia.Przydybałam jego córkę(nową szefową-10 lat młodszą)i cóz usłyszałam?Wola
na moje miejsce zatrudnić młodą panienkę która nie ma dzieci,które wiecznie
chorują.Nie wspomne o tym że byli ze mnie zadowoleni dopóki nie było
dzieci.No a jak juz sie urodziły to sie cieszyli że dwie,to zaraz w ciąze nie
zajdę.No cóż,los bywa złosliwy.Myslałam,ze teraz latem w końcu sie nimi
zajmę,a tu końca chorób nie widać.Na dodatek ja zaczęłam chorować z
nimi.Jesteśmy po szczepionkach uodparn.,po wizytach u uzdrowicieli i nic.Co
drugi dzień-lekarz.Zapisałam je do alergologa,choć nigdy nie miały objawów
alergii.Ręce mi opadają po prostu.Ja wiem że pierwsze 2 lata przedszkolaka są
takie,ale one choruja najwięcej.We wrzesniu chcemy jechać nad morze na dwa
tygodnie,proszę niech ktoś mnie pocieszy,ze to choć trochę coś da.Musimy
wziąsć kredyt,bo nie stać nas na taki wyjazd,ale jesli to ma pomóc?Jestem u
kresu sił,kocham moje dzieci i chciałabym cieszyć sie macierzyństwem.Sorry za
tak długi post,ale musiałam się wygadać!