Dodaj do ulubionych

zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robić?

04.11.03, 11:05
Mój syn ma zepsute wszystkie mleczne zęby (głównie przez antybiotyki i
zasypianie z butelką mleka w buzi). Podczas pierwszej wizyty kontrolnej
dentystka stwierdziła, że dolne może da się jeszcze uratować (co oczywiście
będzie kosztowało) a z górnych sugerowała usunięcie jedynek i dwójek bo są
już mocno pokruszone. Potem, żeby dziecko nie sepleniło i mogło normalnie
jeść zasugerowała jakiś specjalny aparat który by był zamocowany do tych
górnych co by były jesczze odratowywane.
Czy ktoś się spotkał z takim przypadkiem i czy jest to dobra rada bo
słyszałem, że lepiej walczyć do końca niż wyrywać bo potem następne wyrosną
krzywe? Może są jakieś inne powody przeciwko wyrywaniu u tak małego dziecka
zębów?
Dodam że dziecko jest alergikiem.
Proszę o poradę. Z góry dzięki i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • asia.su Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi 04.11.03, 11:42
      myślę, że właśnie ten aparat ma zapobiec krzywemu wyrastaniu zebów stałych.
      Mój syn miał mleczaki zdrowe (mycie zębów a potem już tylko woda) a stałe i tak
      mu rosną krzywo.
      Pozdrawiam
      • agat1 Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi 04.11.03, 12:58
        A my mieliśmy taką samą sytuację, jak Twój syn - w efekcie górne 1 i 2 zostały
        usunięte w narkozie (!), a na ich miejsce syn ma płytkoprotezę. Zabieg był
        wykonany, jak mały miał 3 lata, teraz ma 4 i 9 mies. i protezę trzeba zrobić
        nową, bo ta jest już za mała, niestety. Zgryz na szczęście jest dobry, no i
        synek nie sepleni tak bardzo.
        Jeśli Twoje dziecko ma jeszcze resztki tych zębów i dadzą się one np.
        lapisować, radziłabym z tym usuwaniem poczekać. My czekaliśmy ok. roku, ale
        zęby były już martwe i zaczynały się robić stany zapalne dziąseł, więc nie było
        wyjścia.
        Tylko tą metoda usuwania w narkozie (inaczej nie bardzo się dało) jest trochę
        ryzykowna i przy tym też kosztowna. Jeśli dziecko jest alergikiem, to nawet nie
        wiem, czy można dawać narkozę.
        Poza tym musiałbyś sie skontaktować z ortodontą i zapytać, czy tak małemu
        dziecku zrobi protezę (aparat), bo zazwyczaj dopiero ok. 3-go roku życia
        lekarze się tego podejmują.
        • seba.b Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi 04.11.03, 14:17
          Osobiście wolałbym walczyć dalej o te wszystkie zęby tak, żeby wypadły dopiero
          po wypchnięciu przez zęby właściwe. Ciężko wytłumaczyć takiemu małemu dziecku
          co się stało z jego przednimi ząbkami i dlaczego nie ma próbować wyciągać
          protezy. Problem w tym, że ta pruchnica może zarażać inne zęby i trzeba by to
          zrobić jak najszybciej.
          Chyba pozostaje nam porada u ortodonty (jeszcze dodatkowo kończą się kontrakty
          z kasą Chorych - parodia co się dzieje w tym kraju :[ )

          Jakie są orientacyjne koszty (w praktyce) lakowania zębów u takiego dziecka,
          podjęcia się naprawy zębów, wyrwania czy wstawienia takiej protezy? W jakim
          stopniu jest to refuntowane przez Kasę Chorych? Może ktoś wie? Z góry dzięki za
          podzielenie się informacją.
          • ypsilon Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi 05.11.03, 08:51
            Moja órka miała wszystkie czworki bez szkliwa, więc od razu zaczęły się psuć
            mimo mycia. Ale kazdy stomatolog radził mi nie usuwac, póki sie da. Chodzilam z
            nią regularnie na wizyty, leczyłam póki się dało. Teraz ma jeszcze wszystkie,
            bo jej nie wypadły, nie bolą, bo regularnie je czysci, słodycze je raz w
            tygodniu w soboty i od razu myje zęby, w nocy zawsze pije samą wode (od
            urodzenia). A stełe zęby od razu lakujemy.
            Lakowanie do 8 roku zycia jest bezpłatne.
    • Gość: dentystka Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.11.03, 22:57
      Po pierwsze, nie zwalaj na antybiotyki winy za zniszczone zęby dziecka: tylko
      antybiotyki z grupy tetracyklin (np. doxycyklina) mają pod tym kątem złą sławę,
      a i to dotyczy zębów jeszcze nie wyrżniętych, a nie tych, co już są w buzi.
      Zresztą obecnie, o ile nie ma wkazań życiowych (jedyny skuteczny antybiotyk wg.
      antybiogramu, dla ratowania życia) tetracyklin nie wolno zlecać dzieciom.
      Raczej zrób rachunek sumienia, ile czasu dziecko spędza ze smoczkiem (czy z
      butelki, czy z gryzakiem) w buzi. Zwłaszcza podczas snu. I już masz oidpowiedź
      na pytanie, skąd takie zniszczenie w buzi dziecka.
      Teraz, co robić?
      Jeśli zęby są naprawdę mocno zniszczone, martwe, zgorzelinowe, jestem
      zwolennikiem usunięcia ich ( w znieczuleniu miejscowym, lub- jeśli inaczej się
      nie da - w ogólnym). Leczenie i odbudowa tak zniszczonych zębów u tak małego
      dziecka jest praktycznie niewykonalna, a przynajmniej niewykonalna bez narkozy.
      Pozostawienie zgorzelinowych korzeni prowadzi do zaburzonego rozwoju mowy,
      bólu, bezsennnych nocy z jego powodu. Poza tym w tych korzeniach ciągle siedzą
      bakterie i inne świństwa, które nie tylko uczulają (!), alergizują dodatkowo
      organizm, stanowią tak zwane ognisko zakażenia w jamie ustnej, które sieje na
      cały organizm i może doprowadzić do poważnych schorzeń np. serca, nerek, lub
      schorzeń skóry. Po pewnym czasie takie korzenie powodują powstawanie przetok
      ropnych, utrzymywanie się przewlekłego stanu ropnego, który może nie tylko
      uszkodzić zawiązki zębów stałych (przebarwienia koron, niedorozwój szkliwa,
      itp), ale w razie zaostrzeń powodować stany gorączkowe, obrzęki i konieczność
      podawania kolejnych antybiotyków. W skrajnej sytuacji - nawet sepsa i pobyt w
      szpitalu. Odległe efekty zepsutych, zgniłych mleczaków to bardzo szybko
      postępująca próchnica zębów stałych.
      Moim zdaniem powinniście w pierwszej kolejności starać się odstawić wszelkie
      smoczki (nauka picia z kubeczka; wiem, że na tym etapie wymaga sporo
      determinacji, ale da się zrobić). A absolutne minimum - zakaz podawania w nocy
      czegokolwiek do picia innego niż woda przegotowana (żadne słodzone soki, mleka,
      herbatki, itp.). Po drugie- czyszczenie zębów- minimum 1 raz dziennie, przed
      snem, miękką szczoteczką. Oral B wypuściło rewelacyjne szczoteczki Stages-
      Stage 1 będzie odpowiedni dla takiego malucha.Po myciu zębów dziecko nic nie
      je i nie pije, poza niesłodzoną wodą!
      Jeśli z zębów zostały tylko korzenie, powinno się je usunąć. Leczyć to, co się
      da uratować (stomatolog może ocenić), resztę usunąć i koniecznie wykonać
      protezkę dziecięcą! To już głównie zadanie dla ortodonty, bo taka proteza różni
      się od protezy "dorosłej" w niektórych elementach. W ogóle dziecko powinno
      pozostawać pod opieką ortodonty, żeby na bieżąco obserwować rozwój narządu
      żucia, jak to nazywamy.Zwłaszcza, że mamy tu sytuację daleką od fizjologii...
      Nie trzeba dziecku za dużo tłumaczyć, dlaczego powinno nosić protezę, dzieci
      przyzwyczajają się do nich zdecydowanie łatwiej i szybciej niż dorośli, a taka
      proteza daje większe szanse na harmonijny rozwój uzębienia i w ogóle szczęk,
      niż bezzębie. Poza tym dzieci psychicznie czują się lepiej z protezą, niż bez
      zębów. Rozwój mowy jest też lepszy.
      Na ubezpieczalnię można poleczyć (poplombować ) zęby w podstawowym zakresie,
      oraz usunąć zęby (ale nie w narkozie). Czy można wykonać protezy dziecięce w
      ramach ubezpieczenia - nie wiem, podejrzewam, że tak, ale kolejki do ortodontów
      są z reguły baaardzo długie (co najmniej pół roku do roku czekania na pierwszą
      wizytę, więc raczej powinniście się zdecydować na leczenie prywatne, o ile
      zależy Wam na zdrowiu dziecka. Powodzenia!
      • mam-darynka Do Dentystki 05.11.03, 23:49
        Dentysko - jestes wspaniala!!! Moje dzieci nie mialy i nie maja zadnych
        klopotow z zebami (odpukac w niemalowane!) ale watki o zebach czytam z
        ciekawosci i za kazdym razem, gdy znajduje Twoj post jestem zachwycona Twoja
        fachowoscia, uprzejmoscia i jezykiem zrozumialym dla kazdego laika - jak by to
        bylo cudownie gdyby wszyscy lekarze i dentysci potrafili tak sie komunikowac z
        pacjentami jak Ty to czynisz na tym Forum.
        Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam,
        z wyrazami najwiekszego uznania -
        Masza
      • Gość: olkA Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 19:49
        TO CO PRZECZYTALAM W PANI LISCIE DALO MI DO MYSLENIA... I DZIEKI ZA TO
        Moja coreczka ma 9 m-cy i 4 zabki, ale poniewaz ja mam "rodzinna" prochnice
        boje sie czy na nie bedzie mial tego problemu.Nie dalo sie obejs bez smoczka z
        powodu kolek do 5 m-ca, teraz dostaje go do zasypiania (bez tego nie zasnie).
        STARAM SIE GO WYCIAGAC JAK JUZ ZASNIE, ALE CZY MOGE GO "wyciagac", UCZYMY JA
        PIC Z KUBECZKA, ale to wciaz malo- z pewnoscia!. JAK O NIE DBAC, JAK CZYSCIC? I
        co z tym smoczkiem? PROSZE O RADE... SERDECZNIE DZIEKUJE
        MAMA ZUZY
      • Gość: olka DO DENTYSTKI IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 19:57
        TO CO PRZECZYTALAM W PANI LISCIE DALO MI DO MYSLENIA... I DZIEKI ZA TO
        Moja coreczka ma 9 m-cy i 4 zabki, ale poniewaz ja mam "rodzinna" prochnice
        boje sie czy na nie bedzie mial tego problemu.Nie dalo sie obejs bez smoczka z
        powodu kolek do 5 m-ca, teraz dostaje go do zasypiania (bez tego nie zasnie).
        STARAM SIE GO WYCIAGAC JAK JUZ ZASNIE, ALE CZY MOGE GO "wyciagac", UCZYMY JA
        PIC Z KUBECZKA, ale to wciaz malo- z pewnoscia!. JAK O NIE DBAC, JAK CZYSCIC? I
        co z tym smoczkiem? PROSZE O RADE... SERDECZNIE DZIEKUJE (omega91poczta.onet.pl)
        MAMA ZUZY
        • Gość: dentystka Re: DO DENTYSTKI IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.11.03, 01:02
          Tak się zastanawiam, czy smoczek (sam w sobie, w żadnych syropkach czy cukrze
          niezamaczany),pomijając nieciekawy wpływ na rozwój zgryzu, może przyspieszać
          rozwój próchnicy? Nie wiem, nie spotkałam się z tym, ale może po prostu jestem
          niedouczona. Jeżeli piszesz, że próchnica jest u Was "rodzinna", to niezupełnie
          jest tak: dziedziczy się zwykle nie próchnicę, tylko nawyki żywieniowe i
          higieniczne. Rodzinna może też być "podatność" zębów na próchnicę ( niektórzy
          ludzie mają zęby w stosunkowo niezłym stanie, mimo, np. bardzo złej higieny, a
          inni - mimo szalonej dbałości o higienę i regularnych wizyt u stomatologa
          borykają się z próchnicą przez całe życie). Próchnica jest chorobą bakteryjną,
          a zarazić dziecko tymi bakteriami możemy w bardzo prosty sposób: oblizując
          dziecka łyżeczkę czy smoczki (widuję takie sytuacje: mama oblizuje smoczek
          chcąc go "umyć"! I zaraz po oblizaniu wkłada dziecku do buzi... )Wniosek: nigdy
          nie oblizywać dziecka łyżeczek przy karmieniu czy brać smoczka do swoich ust!
          Smoczek - skoro już jest - musi być zawsze czysty, przed podaniem dziecku
          wyparzony. Rozumiem, że jeśli kilkumiesięczne dziecko już ten smoczek zassało,
          to teraz trudno będzie go odstawić: wytłumaczyć jeszcze się nie da, a zabrać
          teraz nagle - będzie protest! Dobrze, że staracie się go zabierać, gdy już
          dziecko zaśnie. To dobry wstęp do odstawienia smoczka w ogóle. Starajcie się go
          nie dawać maluchowi w ciągu dnia w ogóle! Można z dzieckiem się pobawić (bo
          nuda chyba jest najczęstszą przyczyną upominania się o smoczek), zainteresować
          dziecko zabawką, "porozmawiać" z dzieckiem. Denerwuje mnie, gdy widzę, jak
          rodzice na siłę wpychają niemowlakom smoczek do buzi, nawet, gdy dziecko ten
          smoczek wypluwa. Naprawdę lepiej, gdy ten smoczek jest tylko do zasypiania, a
          potem zabierany, a nie proponować go co chwilę, aż dziecko chodzi z taką
          zatyczką przez cały dzień.
          Druga sprawa - higiena. Wałkowane wiele razy. Od pierwszego ząbka trzeba
          czyścić. na początek może być przegotowana woda i szczoteczka (jakoś gaziki
          zanurzone w rumianku do mnie nie przemawiają; dziecko poza tym niech się
          przyzwyczaja do szczoteczki). Najważniejsze - czyszczenie wieczorem.Optymalnie-
          czyszczenie po każdym posiłku.Po wieczornym myciu ząbków - żadnego mleka!
          Żadnych herbatek! Jeśli dziecko jest karmione piersią, to może sobie ssać w
          nocy dalej (taki fenomen: nawet całonocne ssanie piersi przez niemowlę nie
          czyni takich spustoszeń, jak 20 minut ssania smoczka butelki z mieszanką przed
          snem!). Jeśli dziecko jest karmione sztucznie - radzę przyzwyczajać jak
          najszybciej do nocnego picia wyłącznie niesłodzonej wody przegotowanej:
          naprawdę można!Zwłaszcza, że mała ma już 9 miesięcy. Tylko tyle. To jest
          podstawa: higiena (w tym higiena smoczka) i dieta (jeśli mała przekonuje się do
          kubka - świetnie! A w przyszłości - w miarę przybywania kolejnych ząbków -
          rozszerzanie diety o pokarmy wymagające żucia, zamiast papek: to też ma
          znaczenie).
          Ufff! Jak zwykle strasznie się rozpisałam. Kiedyś już wspominałam, że dla
          takich maluchów świetne są szczoteczki Oral B Stages: pierwsza, Stage 1, jest
          rewelacyjna właśnie dla takich maluchów (ale i dla 2-3-latków!): okrągła główka
          i mięciutkie włosie. I śliczna, sama przyjemność sprezentować coś takiego
          dziecku. Uwaga: firma mi nie płaci za reklamę wink ....
          Pozdrawiam i życzę wytrwałości w walce o ząbki Zuzi!
          Oby nasze dzieci nie wiedziały, co to próchnica....
    • Gość: ewka Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi IP: *.chello.pl 06.11.03, 19:40
      JAk to sie stało, ze ząbki od razu "znalazły się" w tak opłakanym stanie? Nie
      zauważyliście jak się psują? NIe myliście mu ząbków? Pediatra też nic nie
      zauwazył?
      • agat1 Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi 17.11.03, 13:00
        Ja mam jeszcze taką jedną uwagę, która z pewnością nie jest popularna, ale za
        to prawdziwa - dentyści baaaardzo chętnie zwalają całą winę za stan uzębienia u
        małych dzieci na rodziców. A to smoczek, a to karmienie w nocy (ciekawa jestem,
        kto ma dziecko w wieku 6 miesięcy, które nie jada w nocy? I kto myje mu zęby po
        KAŻDYM posiłku?), a to słodycze, itp. A kto mył zęby naszym rodzicom, jak mieli
        10 miesięcy? Kto im dawał Zymafluor? Ile ludzi w ogóle nie myje zębów i nie ma
        problemów z próchnicą?
        Moje dziecko ma 6 mies., 5 zębów w buzi i jada w nocy (pierś) ok. 2 razy.
        Ponieważ muszę wstawac o 6.oo rano, nie myję synkowi w nocy zębów, tylko kładę
        go obok siebie i śpię, żeby być w miarę przytomną. A jakoś nie mogę wytłumaczyć
        dziecku, żeby już w nocy nie jadało, jak również zmuszać babci, żeby mleko,
        kiedy mnie nie ma , podawała mu łyżeczką, więc pije je z butelki. Czy od razu
        muszę go skazywać na próchnicę?
        To, co pisze Pani Dentystka, nie jest prawdą ostateczną. Już mi się nie chce
        opisywać, jakie kłopoty ja miałam w dzieciństwie z zębami, od kiedy moi rodzice
        noszą protezy (obydwoje!), i jak bardzo sytuacja z moimi dziećmi przypomina mi
        moją własną z dzieciństwa (też w wieku 4-5 lat nosiłam protezę).
        Niestety, trzeba mieć sporo pieniędzy, żeby dziecku wyleczyć zęby w miarę
        sprawnie i szybko oraz nie zrazić go do instytucji dentysty (dlaczega dentyści
        mający umowę z Kasą Chorych/NFZ zawsze są nieuprzejmi i nie potrafią uśmiechnąć
        się do dziecka?).
        My wydaliśmy :
        1. 1000 zł na usunięcie i wyleczenie zębów w narkozie
        2. 450 zł na protezę (wizyty kontrolne są bezpłatne)
        3. Nie wiem ile na lakowanie, lakierowanie i plombowanie zębów u b. miłej
        dentystki, którą synek lubi.
        A nie jesteśmy ludźmi dobrze sytuowanymi, te wydatki były dla nas ogromnym
        obciążeniem, jednak nie dało się inaczej. Od roku starszy syn nie miał nowego
        ubytku, a kiedy myśle o zębach młodszego, robi mi się słabo.
        Tylko proszę mnie więcej nie oskarżać, że to moja wina, bo to ja coś
        zaniedbałam.
        Pozdrawiam wszystkie mamy
        • Gość: dentystka Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.11.03, 22:50
          Akurat nie czuję się właściwą osobą, żeby oceniać, na ile jestem
          uprzejma/nieuprzejma wobec dzieci, przyjmując je w ramach NFZ. Nie w tym rzecz.
          Powiedz mi tylko, kto jest winny (może ja?) sytuacji, gdy dziecko po raz
          pierwszy zgłasza się do gabinetu sytomatologicznego w wieku 5-6 lat, gdy w
          ustach totalna ruina, z mleczaków pozostały zgorzelinowe korzenie, a przyczyną
          wizyty jest ból, nieprzespana noc, obrzęk, albo zapalenie miazgi w stałej
          szóstce. Takie sytuacje to około 70% pacjentów-dzieci. Kogo mam winić za taki
          stan rzeczy? Co rodzice robili przez poprzednie kilka lat? Dlaczego nie mają
          nawyku systematycznego przyprowadzania dziecka do stomatologa, co 3 miesiące,
          żeby na bieżąco rozwiązywać problemy (leczyć płytkie ubytki, lakierować, itp.).
          Kiedy dziecko przychodzi z bólem zęba, często, nawet mimo znieczulenia (które
          samo w sobie też nie jest bardzo przyjemne) zabieg nie należy do
          najprzyjemniejszych chwil w życiu dziecka. Wtedy (często!) mam ochotę dosadnie
          wygarnąć rodzicom, że to ich powinno boleć, że to ich wina, że tak późno
          zgłaszają się z dzieckiem. No i gryzę się w język, nie mówię tego, ale co sobie
          pomyślę, to moje. Natura nie obdarzyła nas równo: niektórzy są szczupli, inni
          mają zdrowe zęby... Czego nie dała nam natura, musimy sami wywalczyć własnym
          wysiłkiem i systematycznością. Jeśli dziecko pierwszy raz w życiu przychodzi do
          stomatologa, żeby usunąć zgorzelinową szóstkę , bo szaleje ropień, to nie
          dziwmy się, że do końca życia taki człowiek nie zgłosi się dobrowolnie do
          dentysty. A tu już jest duża wina rodziców.
          • Gość: refi Re: pytanie do Dentystki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.11.03, 00:24
            No właśnie krótko- moje dziecko w wieku dwóch lat miało wypadek, upadło i
            przednia jedynka pękła. Po prześwietleniu okazało się, że ząb jest również
            pęknięty pod linią dziąsła. Usunęliśmy ząb pod narkozą. Czy w takim przypadku
            (braku jednego zęba)należy dziecku wstawić protezę, bo pani dentystka
            twierdziła, że robi się to w przypadku braku większej ilości zębów. Czy brak
            tej jedynki wpłynie na zgryz mojego dziecka w przyszłości?.
            Dziękuję i pozdrawiam
            • Gość: dentystka Re: pytanie do Dentystki IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.11.03, 08:56
              Tuitaj warto się ewentualnie skonsultować z ortodontą. A w jakim wieku jest
              dziecko? Jeśli krótko przed wymianą uzębienia (np. 5 lat), to bym się
              niekoniecznie spieszyła z protezką, chyba, że dziecko ma kompleksy z powodu
              braku ząbka. Jeśli to np. 3-4-latek, warto rozważyć. Te protezki dziecięce robi
              się między innymi po to (zwłaszcza w przypadku braku czwórek i/lub piątek),
              żeby pełniły miejsce tak zwanego utrzymywacza przestrzeni: bez nich szóstki
              wyrosną za bardzo do przodu, co może skutkować brakiem miejsca dla stałych
              czwórek lub piątek lub kłów. Pomijam względy estetyczne, fonetyczne (mowa!) i
              czynnościowe (żucie). W przypadku utraty zęba przedniego to przesuwanie się
              mleczaków (i zabieranie miejsca dla stałego zęba) nie jest tak ewidentne, jak w
              zębach bocznych, więc i nie ma tak bezwzględnej konieczności protezowania,
              choć, jak wspominałam, warto zasięgnąć opinii ortodonty. Uraz sam w sobie mógł
              uszkodzić też zawiązek stałej jedynki, która może być w porządku, ale może też
              wyrosnąć np. z jakimiś plamami na koronie, może wyrosnąć w nieprawidłowym
              położeniu, lub - w najgorszym razie - nie wyrosnąć wcale. Dlatego naprawdę
              wskazana jest stała obserwacja tego, co się dzieje w buzi twojego dziecka
              (zwłaszcza, gdy wkroczy w wiek wymiany uzębienia)- czyli systematyczne, co 3
              miesiące, wizyty u stomatologa i/lub u ortodonty
              • Gość: refi Re: pytanie do Dentystki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.11.03, 21:12
                Bardzo dziękuję za odpowiedź-smile. Na pewno skonsultuję się z ortodontą. Moje
                dziecko ma 2,5 roku więc może pomyślimy o protezce. Ale strasznie mnie
                przestraszyłaś z tym nie wyrośnięciem jedynki, czy wtedy pozostaje tylko
                implant tytanowy?
                Pozdrawiam
                • Gość: dentystka Re: pytanie do Dentystki IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.11.03, 21:35
                  No nie, do implantów droga daleka... To zatrzymanie rozwoju zęba stałego po
                  urazie jest rzadkim powikłaniem, ale się zdarza. Niemniej odnoszę wrażenie, że
                  większość ( a wkażdym razie ogromna ilość) dzieci ulega wszelakim urazom (w tym
                  urazom zębów), a nie spotykamy powszechnie zatrzymania rozwoju zęba stałego. Ja
                  tylko wspominam o takim powikłaniu, na szczęście w większości przypadków taki
                  uraz zębów mlecznych nie zaburza dalszego rozwoju narządu żucia. Niemniej z
                  powodu takiej ewentualności wskazana jest po prostu czujna obserwacja
                  ząbkowania: w jakim wieku wypadają mleczaki, czy pojawiają się po nich zęby
                  stałe (odstęp czasowy między wypadnięciem zęba mlecznego a wyrośnięciem zęba
                  stałego czasem jest bardzo długi, kilkumiesięczny, co bywa powodem niepokoju
                  rodziców, ale nie musi świadczyć o zaburzeniu). Czy wymiana uzębienia postępuje
                  symetrycznie (czy zęby po prawej i lewej stronie rosną mniej więcej równo, czy,
                  na przykład, po jednej stronie już jest obecny całkowicie wyrżnięty kieł lub
                  siekacz, a po drugiej stronie - brakuje zęba), itp. Bardzo często nawet, gdy
                  ulegnie zatrzymaniu ząb stały (najczęsciej kieł, ale też górne jedynki; celowo
                  pomijam ósemki), ale taki ząb jest prawidłowo ukształtowany, można go
                  ortodontycznie wprowadzić do łuku zębowego. Największy jest problem z zębem
                  stałym o nieprawidłowej budowie (gdy np. po urazie przestał się rozwijać
                  korzeń, albo ma nietypowy kształt, mocno zagięty, co uniemożliwia jego
                  wyrośnięcie czy ortodontyczne wprowadzenie do łuku zębowego), bo wtedy
                  najczęściej trzeba taki ząb usunąć i uzupełnić brak protetycznie (najlepiej
                  implanty, ale takie rozwiązania są możliwe po zakończeniu wzrostu, czyli już u
                  dorosłych osób). Na pociechę powiem tylko, że to ostatnie, najcięższe
                  powikłanie urazu zdarza się naprawdę bardzo rzadko: ja nie pamiętam, żebym w
                  swojej karierze się z nim spotkała "na żywo", więc nie ma powodu, żeby martwić
                  się na zapas. Po prostu obserwować i chodzić na wizyty do stomatologa.
                  Powtarzam: w większości przypadków uraz zębów mlecznych nie pozostawia żadnych
                  następstw w uzębieniu stałym.
          • Gość: agat1 Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi IP: 195.116.92.* 18.11.03, 11:09
            Pewnie, masz rację, ale tu jest watek o dziecku 16-miesięcznym, a ja swojego
            starszego synka zaprowadziłam do dentysty, jak miał 1,5 roku i wszyscy pukali
            się w czoło. Po pół roku systematycznych wizyt (jeździliśmy z nim do Warszawy,
            ok. 100 km), próchnicę udało się opanować, a teraz syn ma prawie 5 lat i musimy
            zrobić jeszcze jedną maleńką plombę, bo w jednej 5-tce jest mała plamka
            potencjalnie moze tam powstać ubytek, także dentystka nam doradzała zrobić
            plombę. Dziecko ma i lakowane bruzdy, i lakierowane zęby, myje regualrnie,
            także uważam, że zajmuję się nim tak jak trzeba i nie można uogólniać
            twierdząc, iż zawsze winni są rodzice.
            Pozdrawiam
            • Gość: Ewcia Re: zepsute mleczaki u 16-mies. dziecka - co robi IP: *.csfb.com 18.11.03, 11:19
              Gość portalu: agat1 napisał(a):

              > Pewnie, masz rację, ale tu jest watek o dziecku 16-miesięcznym, a ja swojego
              > starszego synka zaprowadziłam do dentysty, jak miał 1,5 roku i wszyscy pukali
              > się w czoło. Po pół roku systematycznych wizyt (jeździliśmy z nim do
              Warszawy,
              ...
              > plombę. Dziecko ma i lakowane bruzdy, i lakierowane zęby, myje regualrnie,
              > także uważam, że zajmuję się nim tak jak trzeba i nie można uogólniać
              > twierdząc, iż zawsze winni są rodzice.
              > Pozdrawiam
              No i wlasnie o to chodzi!!! Ty nalezysz do rodzicow, ktorym trafilo sie
              dziecko z problematycznymi zabkami, ale dbacie o te zabki, chodzicie na
              kontrole i trzymacie reke na pulsie - w razie czego.
              Ale tego nie robia rodzice dzieci, o ktorych pisze dentystka. Zakladaja, ze
              mleczaki i tak wypadna i nie ma co sobie glowy zawracac. Ale zanim te mleczaki
              wypadna, to wiele zlego z nimi moze sie dziac.
              Ja Tobie bardzo wspolczuje tych problemow. Ja mam szczescie takich nie miec
              - moje dzieci maja zabki perelki. Krzywe co prawda straszliwie, ale to juz
              inna sprawa smile). Ale my tez regularnie sprawdzamy czy cos zlego sie nie z
              zabkami nie dzieje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka