moj synek zawsze byl "zjadliwy". raz czy dwa zdarzyly mu sie krotkie okresy
braku apetytu, jakos przezylismy. ale wtedy byl tylko na mleku z piersi, wiec
jakos to bylo, po prostu proponowalam mu mleko czesciej, swoje jakos tak w
ciagu dnia zjadl. teraz ma 8 miesiecy i znow napad braku apetytu

( to takie
smutne, gdy dziecko, ktore zawsze pieknie jadlo i otwieralo buzie, teraz
zaciska usta i kreci glowa na "nie"

no i denerwujace dla mnie, nie lubie
niejadkow (mam w rodzine taki przyklad) i zawsze sie cieszylam, ze moj jas
ladnie je... a teraz nie je...
... no ale uczucia na bok, chce sie Was poradzic, jaka "strategie" stosowac?
do tej pory synek jadl 5 posilow, 1-2 razy mleko, 2-3 razy kaszka (w tym 1 raz
z owocami) i 1 raz "zupka" warzywna z miesem lub polowka zoltka. i teraz
zastanawiam sie, jak postepowac z jego niejedzeniem. mam takie pomysly:
- dawac mu jesc 4 razy dziennie, a nie 5, w ten sposob wydluze czas miedzy
jedzeniami. juz kiedys tak jadl i w miare sie sprawdzalo. tylko obawiam sie,
ze moze wtedy nie zjesc wystarczajacej ilosci mleka - raz mleko, raz kaszka z
owocami i raz kaszka sama, plus raz zupka. wtedy jadlby (przypuszczam) ok
500-600 ml mleka, a to chyba za malo?
- probowac dalej 5 razy dziennie
- jesli nie chce jesc (niezaleznie od ilosci posilkow, 4 lub 5), to po
planowanym posilku odczekac pol godziny i zaproponowac jedzenie znowu. a jak
nie chce, to znow pol godziny. i znow - az do czasu, gdy zechce zjesc. jesli
tak, to co mu najlepiej podawac? kaszke czy warzywa? (bo wydaje mi sie, ze
wtedy najlepiej wycofac owoce). dzieci powinny i mleko i warzywa jesc, nie
wiem, co wazniejsze? (zakladam, ze na nic nie bedzie mial apetytu).
- jesli nie chce jesc w okreslonym czasie posilku, to sprobowac po pol
godziny, a jesli wtedy nie je, to zakonczyc karmienie i dac mu dopiero za 3
godziny, w porze nasztepnego posilku (a w miedzyczasie tylko wode, choc synek
w zasadzie nigdy nie pije). i znow, jaki posilek pu podac? kaszke? warzywa?
- co zrobic, gdy synek bedzie chcial jesc tylko owoce (tak bylo dzis "na
obiad", odmowil zupki dyniowej, dalam mu jablko-z-gruszka, bez cukru, hippa,
to zaczal jesc, zrobilam mu wiec na tym jablku i mleku kaszke, ale juz kaszki
nie chcial, choc potem owoce zjadl, jak dalam)? dawac, czy jednak przeglodzic,
zeby zjadl melko lub warzywa?
poradzcie, prosze, to dla mnie nowa sytuacja i dosc mnie denerwuje
moze jest jeszcze jakies inne wyjscie?
a co robic, jak synek zacznie sie budzic w nocy i bedzie glodny? teraz spi po
10-12 godzin i nigdy nie je w nocy, kolacja ok. 18:30, 19:00, a sniadanie ok.
6:30-7:00.