Parówki...co!!!!!!!

IP: *.* 21.01.03, 21:10
Czesć dziewczyny.Chciałabym zapytać was o te parówki.Ja jestem przeciwna podawania parówek dzieciom(nigdy nie wiadomo co tem jest????)A na naszym rynku pojawiło się takie Coś jak parówki dla dzieci.Niewiem jak to przeszło w tych instytutach że zostało dopuszczone na rynek.Jest tam tyle sztuczności(wystarczy przeczytać i złapać się za głowę)Nie raz słysze że mamy podaja je dzieciom(i chwalą się ile to zjadły tych pyszności).Napiszcie swoje zdanie na ten temat.pozdrawiam mamaMateuszaps.właśnie robię wędlinki dla mojego synka
    • Gość edziecko: ulcik Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 21.01.03, 21:57
      A ja ostatnio podaję tylko ..... TYGRYSKI :)Jako jedyne nie pęcznieją podczas gotowania, a nawet jak je przegotują i spęcznieją to po wyjęciu z wody wracają do poprzedniego wyglądu ;)są pyszne i smakują nawet mi a moje dzieci je pożerają :)ulcik
    • Gość edziecko: Mira Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 21.01.03, 22:00
      Ja baaaaardzo rzadko, ale daję - właśnie te morlinki - no i mały uwielbia je :( A on mało rzeczy lubi :( Była juz dyskusja nt. parówek - wniosek jeden - ze to swinstwo. I zgadzam sie z tym, ale czasami taka chęć na parówke mnie nachodzi - ze musze, no po prostu musze,Ale tak raz na pol roku.... ;) nie wiecej, no i wtedy nie mysle co w nich jest ;)Pozdrawiam Mira, mama zafąflanego ;) Olka
    • Gość edziecko: kasiaz Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 22.01.03, 07:58
      Ja takze nie podaje parowek swojemu synkowi, choc wiem, ze dzieci bardzo je lubia.Rozsadek w tym przypadku wygrywa, choc oczywiscie sama od czasu do czasu zjadam drobiowe parowki z serem.Napisalas, ze robisz wedlinke, prosze podziel sie doswiadczeniem...Pozdrawiam Kasia (mama Maksia 20.03.2002)
    • Gość edziecko: Marzenka Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 22.01.03, 11:24
      Jeszcze nie dawałam mojej córeczce tych Morlinek dla dzieci, ale widziałam, że na nich jest informacja, że są polecane przez Instytut MAtki i Dziecka. No więc świństwo czy nie?Marzenka
      • Gość edziecko: aaba Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 27.01.03, 19:01
        czesc.....a moe dziecko , ktore jest niejadkiem ...wrecz przepada za porowkami....ma juz 2 lata i nic Mu do tej pory nie jest....ja zreszta tez jestem wychowana na porowkach i tez zyje ... Mysle, ze nie sa az tak starszne jak o nich mowia i pisza...(oczywiscie sa parowki i "parowki" ) ...ale przeciez wszystkie rzeczy albo prawie wszystkie zawieraja jakis swinstwa i to jemy...i zyjemy..... Mysle, ze nie nalezy robic tragedii i jesli komus smakuja, np. mojemy niejadkowi czy mnie...to czemu nie....Pozdrawiamy z Krakowa ,Anita i Mateuszek (8 dni do II urodzinek )
        • Gość edziecko: olka4321 Re: Parówki...i inne "świństwa" IP: *.* 10.02.03, 21:10
          na 2 roku studiów moja koleżanka miała "wycieczkę"do m.in mleczarni i "fabryki jogurtów" nie chciała mi opowiadać szczegółów ale minę miała wiele mówiącą.od tamtej pory znowu je mięso ,bo kiedyś nie jadała ze względu właśnie na opowieści o tym jakie to straszne rzeczy sa w parówkach.okazuje się że "świństwa" są we wszystkim nawet w pysznym jogurcie o kremowej konsystencjismile)a co do nas to jemy morliny maja atest a to przynajmniej troszke uspokaja
    • Gość edziecko: nora Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 22.01.03, 16:29
      Cześć to znou ja.Dla mnie to jest świństwo i jak ktoś chce je dawać swojemu dziecku to jest jego sprawa.Co to za Instytut Matki i Dziecka że poleca takie żeczy.Ja robie sama mięsko dla mojego synka(17.04.2002)Kupuje polędwiczkę albo schab moze też być szyneczka.Gotuje to w warzywach tak 2 godz(na jak najmniejszym gazie)takie gorące zawijam w folie do żywności i jeszce w sciereczkę i do lodówki na 24 godz.pozdrawiam i życzę smacznego mamaMateuszka
    • Gość edziecko: kapsel Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 23.01.03, 10:21
      Podejrzewam, że to, co napiszę może wzbudzić wiele kontrowersji. Trudno. Mam wrażenie, że 90% naszego współczesnego otoczenia jest niezdrowe i szkodliwe, sądzę, że przed wszystkim nie da się uchronić naszych dzieci. Dodatki i konserwanty są w większości kupowanych przez nas produktów, zwykła wędzona szynka, czy polędwica tylko w 3/4 składa się z mięsa, nawet marchew (pewnie niestety i ta, w której gotujesz mięsko do kanapek)więcej ma w sobie metali ciężkich itp, niż marchwi. W związku z tym tak sobie myślę, że coś te nasze dzieci muszą jeść, a skoro tak im smakują parówki... Wydaje mi się też, że żyjemy w kraju w miarę już cywilizowanym i można zaufać rekomendacjom IMD, tudzież informacjom na opakowaniu, że produkt jest przeznaczony dla dzieci i mogą go bezpiecznie jeść. Mikołaj uwielbia Morlinki i nie uważam się za złą matkę, dając mu je od czasu do czasu (chociaż włosy mi dęba stają, gdy widzę, ile naraz jest ich w stanie pochłonąć :crazy: :crazy: :crazy: ).Jako dzieci jedliśmy rzadko prawdziwe mięsko, bo go nie było za dużo na rynku, a "namiastki" w postaci parówek z pewnością zawierały dużo, dużo więcej "dziwnych" rzeczy niż te dzisiejsze, bo kontrola żywności, jak większość rzeczy za komuny, była "taka se". Z pewnością gorsza niż dziś w każdym razie. Pomimo jedzenia tamtych cudów z dzieciństwa jestem zdrowa, czego również życzę wszystkim zjadaczom parówek!!!Pozdrawiam zupełnie nieagresywnie :hello: :hello: :hello:,Asia
      • Gość edziecko: aronka Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 23.01.03, 19:22
        Asiu, napisałaś dokładnie to, co ja chciałam, tylko lenistwo mi nie pozwalało... ;) Przecież jakbyśmy chcieli jeść tylko to, co zdrowe, to pewnie umarlibyśmy z głodu... Żadna z nas nie chce zrobić krzywdy własnemu dziecku! Tak samo nasze mamy i babcie dbały o nas i stały w kolejkach, żeby zdobyć troszkę mięska, paróweczek, wędlinki... To było lepsze gatunkowo niż teraz?! Bardzo wątpię. :p I co? Potrułyśmy się? Jesteśmy jakieś nienormalne? :crazy: No przecież trzeba zachować trochę umiaru i nie przeginać w żadną stronę... ;) :hello:
      • Gość edziecko: aniag Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 26.01.03, 01:44
        Chcialam tylko napisac,ze popieram "przedmowczynie". Wezmy chociaz powietrze,krorym oddychamy a duza czesc z nas zyje w wielkich miastach...ile codziennie wdychamy szkodliwych i rakotworczych substancji....albo chlebek z pszenicy , ktora wyrosla na wyjalowjonych i rowniez skazonych glebach...Nawet te ekologiczne nie sa az tak bardzo ekologiczne moze jak producent jest uczciwy to i bedzie uprawial te warzywka bez sztucznych nawozow ale co z tego jak i tak wszystko(gleby,powietrze) jest zanieczyszczone....
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 26.01.03, 11:33
          Tiaaa, idąc dalej takim torem - zacznę palić, pić (alkohol, bo co innego już piję ;) ), a może se i narkotyczek strzelę? No bo wszystko wokół mnie jest do luftu, skażone i zanieczyszczone, więc po co się starać? Na coś w końcu przyjdzie mi umrzeć, więc nie ma co się oszczędzać...Kochane, nie tędy droga, trochę chyba popadacie w skrajność - tu nie chodzi o to, że wszystko jest skażone, naszpikowane, więc dlaczego odmówić paróweczek? W tym całym galimatiasie trzeba zachować zdrowy rozsądek, a więc jak najdłużej nie wprowadzać tych najbardziej szkodliwych rzeczy. Ja naprawdę nie potrafię zrozumieć tego pędu do "dorosłego" jedzenia - po co? Nawet ja dorosła osoba, wolę jedzonko lekkostrawne, delikatne - po nim czuję się naprawdę dobrze. Po co w takim razie szpikować mam swoje dzieci czymś, co nawet nie leżało koło zdrowej żywności? Oczywiście, zachowując zdrowy rozsądek (jak pisałam na początku), bowiem wszystko co niezdrowe i zakazane jest najsmaczniejsze (:lol: niestety), też od czasu do czasu karmię siebie i dzieci "rozpustą" czyli np parówkami. Ale rzadko, naprawdę rzadko. Wolę (zamiast ukochanych parówek) dać moim smykom dobrą drobiową kiełbaskę. Taka kiełbaska z dobrej firmy, nie dość, że nie zawiera AŻ tylu świństw, jest zrobiona z mięska a nie z odpadków, a i smakuje naprawdę pysznie. Sumując - jest tyle pysznego jedzenia, a przy tym wszystkim "nawet" zdrowego, naprawdę tak ciężko jest się troszkę postarać dla dziecka? Nie przekona mnie tłumaczenie, że mięsko gotowane w warzywkach jest tak samo niezdrowe, jak parówki - może i jest naszpikowane świństwami, ale "coścoleżałokołomięska" czyli parówka też jest naszpikowana: nie dość, że hormonami, to jeszcze całą masą konserwantów. Pozdrawiam Gosia
          • Gość edziecko: kapsel Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 26.01.03, 23:23
            Ależ oczywiście, że warto się starać dla dziecka i uwierz mi, że bynajmniej nie jest tak, że Mikołaj dostaje parówki każdego dnia na śniadanie, obiad kolację i jeszcze podwieczorek. Chciałam jedynie wyrazić pogląd, że dziecko, które jada żywność "niesterylną" (czytaj: mniej zdrową, dorosłą itp) nie umrze ani też nie zachoruje przewlekle, a jego matka niekoniecznie zasługuje na potępienie. Chociaż ja akurat niewątpliwie zasługuję, bo jestem taka straszliwa, że czasem daję małemu czekoladę, a nieraz i kawałek pizzy :ouch: :ouch: :ouch: ! Chociaż ma dopiero 1,5 roku :gun: !!!Pozdrawiam prawie z piekła, Asia, która bardzo lubi ugotować Mikołajkowi zdrowe pulpeciki z jarzynkami
          • Gość edziecko: aniag Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 26.01.03, 23:46
            Alez Gosiu wcale niechodzilo mi o to by dawac wszystko dziecku bez ograniczen, chodzilo mi poprostu o to, ze we wszystkim jest pelno swinstw i jak da sie czasem dziecku parowke to to nie jest jakis dramat, oczywistym jest ze trzeba dokonnywac jak najlepszych wyborow tego co jemy a czego nie ale nie popadajmy w przesade. Inna sprawa jest, ze parowki bardzo nas niepokoja bo maja w skladzie duzo nieciekawych skladnikow ale marcheweczka nie jest taka zla bo nie ma na niej skladu...a jak by byl i to zgodny z prawda niewiadomo czy lepiej by w tym porownaniu paroweczka lepiej nie wypadla, jak to sie mowi:czego oczy nie widza tego sercu nie zal....I wcale nie bronie parowek moja Kaska jada kawaleczek czasem jak ktos je i chce konecznie sprobowac, a niedaje jej z tego wzgledu, ze w ich skladzie jest glownie tluszcz, ktory jest glownym skladem toksyn.Pozdrawiam serdecznieAnka
            • Gość edziecko: Gosia1 Re: Parówki...co!!!!!!! do Ani i kapselka :-)) IP: *.* 27.01.03, 12:27
              No dziewczyny, chyba nie odebrałyście mojego postu, jako "święte moralizowanie"??? ;) Jeśli tak, to przepraszam - mój post miał być w pierwotnym zamiarze w tonie lekkim i żartobliwym. Mimo, iż przecież zawiera prawdę. :-) Moje Skarby pizzę jedzą również, i to często-gęsto zamawianą...:lol:, bo - jak powiadają - ja nie umiem upiec równie pysznej! A i parówki zdarza Im się zjeść, choć tego jednak unikam (tuczące to cholerstwo jak nie wiem co, a Miś grzeszy brzuszkiem...:lol:). Nie jestem aż tak potwornie zatwardziała, choć rzeczy pyszne i niezdrowe staram się zastępować równie pysznymi ale choć ciut zdrowszymi - a raczej mniej szkodliwymi. Dlatego np jeśli Krzyś uparł się jak osiołek na paróweczki, to zawsze do nich podawałam Mu jeszcze warzywa (np pomidorki świeże, ogórki, rzodkiewki) - to dla równowagi jak również dla uspokojenia mojego zżeranego sumienia...:lol: Pozdrawiam cieplutko Gosia
    • Gość edziecko: Brenda Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 27.01.03, 16:58
      A ja jesetm zdania, że jak komuś smakuje i (co najważniejsze) nie szkodzi, to niech sobie konsumuje. Wydaje Ci się, że Twoje wędlinki są lepsze? A wiesz czym były karmione te zwierzaki z których mięsko kupujesz? Może lepiej żebyś nie wiedziała :) A marcheweczki przy której autostradzie rosły, a krówki które dały mleczko na serek z rejonu "zielonych płuc Polski" przy której szosie trawkę skubały?Niedawno moja niania przyniosła mi schab z własnego uboju. Świnka była karmiona ziemniakami i zbożem i zaręczam, smak tego schabu był zgoła inny od tego kupnego, smakował po prostu przepysznym mięsem.Jemy tyle świństw, o których nawet nie mamy pojęcia. Ja np. uwielbiam domowy salceson. Zawsze wyjadałam z niego ... świńskie uszy. Obrzydliwe, prawda? Ale jakie smaczne, mniam.Zdaję sobie sprawę, że dziecko trzeba chronić ale pamiętam parówki wystane w kolejce z czasów mojego dzieciństwa jako rarytas, albo te w słoikach kupowane w Pewexach. I żyję, chodzę. A nie każde dziecko taki rarytas mogło jeść.
    • Gość edziecko: nora Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 27.01.03, 18:32
      Brendo.Skąd mozesz wiedzieć skąd pochodzi moje mięso i marchewka.:hello:
      • Gość edziecko: sylwia_k Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 28.01.03, 11:56
        Cześć.Każdy ma prawo do własnych poglądów.Gratuluję Ci Noro, że twoje dziecko je gotowane "wędlinki", bo moje niestety nie chce, w ogóle jest niejadkiem. Mam tylko nadzieję, że nie ulepszasz ich glinem z folii aluminioweji i owijasz w inny typ opakowania.
      • Gość edziecko: sylwia_k Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 28.01.03, 11:56
        Cześć.Każdy ma prawo do własnych poglądów.Gratuluję Ci Noro, że twoje dziecko je gotowane "wędlinki", bo moje niestety nie chce, w ogóle jest niejadkiem. Mam tylko nadzieję, że nie ulepszasz ich glinem z folii aluminioweji i owijasz w inny typ opakowania.
      • Gość edziecko: sylwia_k Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 28.01.03, 11:58
        Cześć.Każdy ma prawo do własnych poglądów.Gratuluję Ci Noro, że twoje dziecko je gotowane "wędlinki", bo moje niestety nie chce, w ogóle jest niejadkiem. Mam tylko nadzieję, że nie ulepszasz ich glinem z folii aluminiowej i owijasz w inny typ opakowania.
    • Gość edziecko: granna Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 28.01.03, 09:10
      WitamW całej tej dyskusji wszyscy po trosze mają rację, ale mnie po parówkach jest tak niedobrze, że najchętniej bym sobie flaczki wyjęła i przewietrzyła... A też jestem z pokolenia, dla którego paróweczki i inne rzeczy trzeba było wystać w kolejkach...Pozdrawiam wszystkie zdrowe żołądeczki, woreczki i wątróbeczki...Moja mama reprezentowała pogląd zwolenniczek paróweczek itp. a u mnie w 23 roku życia kamienie zółciowe znaleziono i to wcale niemało...Zatem zdrówka życzę wszystkim malutkim żołądalkom :hello:
    • Gość edziecko: asia_t Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 28.01.03, 12:57
      Wiesz Noro, tak się zastanawiam, po co w ogóle wysyłałaś ten post, skoro... z góry zakładasz, że1. parówki są FUJ FUJ2. Twoje mięsko jest najlepsze3. wyrodne te matki, które dają swoim dzieciom parówki...ja baaaaardzo bym chciała podawać dzieciom mięsko z własnego uboju i wędzone we własnej kuchni. Mam taką możliwość. I co z tego???? Moje dzieciaczki twierdzą, że takie mięsko jest FUJ FUJ FUJ. Parówki też są fuj, więc im tego nie podaję. Ale nie zakładam z góry, że nie będę im ich dawać, jeśli tylko będą chciały je jeść... może kiedyś? Wydaje mi się, że przesada - w każdą stronę - nie jest wskazana... A swoją drogą... pamiętam te czasy, kiedy zjadliwe parówki, te najpyszniejsze, były tylko u babci w Warszawie... w Chełmie dostać ich nie można było - za to u babci po prostu być musiały! :-) ach, łza się w oku kręci...asiaT, nostalgicznie...
    • Gość edziecko: nora Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 28.01.03, 15:54
      Nie miałam zamiaru kogoś urazić jak tak sie stało to przepraszamsmileKażda z nas chce jak najlepiej dla swojego dziecka i robi to co uwaza za dobre.Ta która karmi swoje dziecko parówkami nie jest wyrodną matką.Post napisałam po to aby sie dowiedzieć jakie macie zdanie na temat parówek a zdania są różne(każdy ma prawo do swojego zdania)Można by się spierać z tym co jest dobre a co nie dobre :-)smilesmilesmileI chyba po to jest to form aby mozna było dyskutować na różne tematywinkpozdrawiam:hello::hello:
      • Gość edziecko: lili Re: Parówki...co!!!!!!! IP: *.* 28.01.03, 17:42
        to jeszcze ja dorzucę swoje trzy grosze :)Kacper jest strasznym niejadkiem i chodź ma 1,5 roku zdarza sie i to często, że cały dzień jest tylko na piersi bo nic innego nie chce i już. Więc jak tylko ma na coś ochotę i zje choć troszkę to jestem najszczęśliwszą mamą na świecie. Ostatnio podczas zakupów w selgrosie pani poczęstowała go parówką morlinki, tak mu zasmakowało, że mąż wziął 3 paczki (wkońcu syneczek coś je)i jeszcze 3 paczki polędwicy, bo według syneczka "mniammniam".W domu apetyt przeszedł, już nie smakuje i wędlinki tatuś sam wcina a Kacpercio moje mleczko :lol:O morlinkach czytałam artykuł (nie pamiętam w jakiej gazecie), ich proces produkcji bardzo różni się od producji typowych,"dorosłych" parówek. Nie są jak tamte produkowane z odpadów tylko z wysokogatunkowego mięska.pozdrawiam Dorota
    • Gość edziecko: olka4321 Re: Parówki...co!!!!!!!DROBIOWE IP: *.* 17.02.03, 10:40
      JEM SOBIE DZIS WŁASNIE WYŻEJ WYMINIONE I CO TAM ZNAJDUJE???????????????SZCZĄTKI PO UPIERZENIU JAKIEGOŚ BIEDNEGO KURCZAKA!!!!!!!!!!!CIEKAWE KIEDY ZNOWU ZJEM PARÓWKI..............
Pełna wersja