wolfenstein3d
30.09.09, 22:46
Kiedyś było tak. Stały 2-3 duże fabryki w mieście i wszyscy ludzie szli tam
pracować. Wokół dużych zakładów powstawały zawodówki, technika, politechniki
kształcące na potrzeby przemysłu.
Dziś rynek się zmienił. Produkcja przestaje być u nas opłacalna. Wszystko jest
tanie jak barszcz bo firmy które powstały lata temu obniżają koszty produkcji,
wypierają nasze produkty te z chin bo tam robią za miskę ryżu.
I jaka i gdzie praca jest obecnie? Na przykładzie miasta Gorzów Wielkopolski.
Polska weszła do UE i dużo specjalistów robotników wyjechało pracować za
większe pieniądze do anglii. Mało fachowców budowlanych mechaników elektryków
zostało. Ci co zostali zarabiają teraz więcej niż jeszcze parę lat temu ludzie
z wyższym wykształceniem bo mało ich i sie cenią.
Takie są prawa ekonomii. A ci z biura już sie plują że czemu oni mają zarabiać
mniej. Bo jest 20 na twoje miejsce - odpowiem. To czemu ma ci płacić
prywaciarz dużo jak łatwo znajdzie innego na twoje miejsce który będzie robił
za mało. Ale będzie miał per stanowisko. Będzie jaśnie hrabia. Tyle że mu
słoma z butów będzie wystawać.
Ponieważ nie ma firm polskich produkcyjnych (lub jest mało) to oczywiste bo
chińskie wypiera nasze bo tańsze, praca jest głównie w sprzedaży. No bo co
będziesz produkował jak się nie opłaca nie wygrasz konkurencyjnie z firmami
produkcyjnymi które to robią od lat (bo mają więcej kapitału i doświadczenia)
albo z chińskimi tańszymi. Albo z zagraniczniakiem który u nas zakłada fabrykę
i nie musi płacić podatków jeszcze mu państwo dołoży i zapełni miejsce w
strefie przemysłowej.
Wiec co pozostaje? Podwykonawstwo dla tych firm czyli sługusy (usługi) lub
sprzedaż. Jak nie opłaca się tanio produkować to się sprzedaje drogo coś kto
coś wyprodukował tanio. Lub świadczy się usługi i ktoś jest naszym panem my mu
pucujemy buciki a jeszcze nas zruga że niedokładnie. I da mniej niż się należy
za karę.
Stąd tyle ofert pracy dla sprzedawców, doradców, przedstawicieli handlowych.
No bo co można robić? Sprzedawać lub pracować w oddziale firmy zagranicznej
utworzonej u nas. Zrobić inżyniera i pójść na utrzymanie ruchu. Karierę można
zrobić zostając liderem a po latach kierownikiem produkcji. Część osób na
układach rodzinnych zasila stado urzędników przejadających krwawice podatników
i rozdysponowując kaskę na prawo i lewo w różne nietrafione inwestycje za
grube miliony.
Są krętacze którzy łoją kasę na pośrednictwie pracy, na lewym wygrywaniu
przetargów, korupcja na tym da się zarobić ale trzeba mieć do tego łeb być
cwanym i można skończyć za kratami.
Dzisiaj byłem przejechać się do pośredniaka zobaczyć co tam słychać jakie są
oferty no nic się nie zmieniło. Są takie jak zawsze były. Przed wejściem
podsłuchałem jak 2 informatyków nawijało coś o dżawie i komputerkach. No to
powodzenia chciałem im powiedzieć.
Szkoły wyższe i studia podyplomowe w Gorzowie napędzają ludzi żeby mieć
posadki kadry nauczycielskiej. WISZ (wiem to się nazywa teraz pwsz ale tylko
się nazywa a dalej jest wiszem) przejął się bardzo sprawą bo w programie
nauczania ma dużo zajęć odnośnie rynku pracy poszukiwania na nim miejsca,
sposoby prezentacji siebie itp. wszystko żeby ułatwić znalezienie pracy. Tylko
co z tego jak dla informatyków w Gorzowie nie ma i nie będzie?
Bo specyfika rynku pracy jest taka?
W Gorzowie kwitnie handel, usługi, jest parę montowni fabryk w których
gorzowianie zasuwają jak murzyni złapani niegdyś w siatkę w afryce przez
amerykańców i wywiezieni w roli niewolników do stanów,
są oddziały banków wciskające kredyty ludziom, są stacje benzynowe, punkty
gastronomiczne. Szkoły (nie uczące niczego), urzędy, policja.
Na wsi są pola i uprawy, ludzie ze wsi dojeżdżają do miast pracować, często
jako mechanicy, operatorzy wózków widłowych, kasjerzy, handlowcy.
Tak wygląda rynek pracy. Nie wiem czy trzeba go koniecznie zmieniać. Bo z
jakiej racji dla kogoś kto skończył np turystykę albo administrację europejską
robić mu jakieś stanowisko pracy? W imię czego? A na h** to robił? Chciał być
lepszy od innych? Lepszy w czy,? Że mądrzejszy? Bo mówili że jest po tym
praca. I co jest? Nie ma. No to nad czym tu się zastanawiać?
Na produkcję do pośrednika, na doradcę klienta-sprzedawcę, zostać
samozatrudnionym robiąc najbliżej swojej wyuczonej branży a jak nie to się
przekwalifikowywać. I to od razu.
Wreszcie po roku ponad od zakończenia edukacji zrozumiałem rynek pracy i prawa
nim rządzące. Chcesz mieć dobrą pracę po studiach (jak nie masz układów) to
zamiast iść na studia pierw się zderz z rynkiem pracy. Zobacz co na nim jest,
jakie masz możliwości pracy. Wbij się do jakiejś firmy i pracuj. Próbuj coś
osiągnąć. Jeżeli na przeszkodzie stanie edukacja wtedy podwyższaj wykształcenie.
Nie idźcie jak te lemmingi na studia dla samego studiowania dla prestiżu dla
tytułu dyplomu bo nic się nie będzie liczyć tylko wasze umiejętności zawodowe
i bardzo ważne jest żeby były pod lokalny rynek pracy jeśli chcecie w tym
mieście zostać.
Nie czytajcie raportów ogólnopolskich bo one odnoszą się do większych miast.
Agencje z większych miast je robiły a oni mają klapki na oczach bo punkt
widzenia zależy od punktu siedzenia. Inaczej wygląda rynek pracy w warszawie a
inaczej na prowincji.
Nie uogólniać i nie tworzyć egzotycznych kierunków. Pozamykać nierentowne
kierunki po których nie ma pracy w regionie. Apel do władz to jest. I wbrew
kadrze nauczycielskiej bo oni będą bronić swoich stołków do końca udowadniając
że kierunek jest potrzebny i przyszłościowy, marnując czas tysiąca młodych bo
w tym czasie co studiują by wypracowywali PKB kraju. Tak jak urzędnik
europejski udowadnia że jest potrzebny do wykonania tego jednego podpisu i za
to pobiera 10 tys euro pensji. Europa socjalna (w taki rozdymany sposób) musi
umrzeć. Kapitalizm jest jedyną słuszną drogą, trochę socjalizmu jest
potrzebne. Ale nie aż tyle i nie w taki sposób że jeden drugiego tak
nadmiernie obciąża że hamuje jego rozwój zawodowy.