Gość: RICI
IP: *.teleton.pl
28.03.02, 15:13
A tak się zapierał i w piersi bił.Na koniec jeszcze pozwolono mu odprawić drogę
krzyżową że się nie bał wiernym w twarz spojrzeć? Ale oni nigdy nie mieli
wstydu,tylko innych potrafili umoralniać i wytykać palcami z ambony,
szczególnie w małych mieścinach.Zaprzeczał do końca że nie wsadzał łap pod
sutanny kleryków,wreszcie sam papież musiał to ukrucić odwołując go.Tacy już
oni są!