klin!
07.05.02, 09:39
To słowo padło w innym wątku, ale jakoś tak trafiło w sedno problemu, który od
pewnego czasu zajmuje moje myśli. Słowo, którym Borys nazwał schlebianie w
telewizji najprostszym gustom, wyzbycie się ambicji artystycznych i rzetelności
warsztatowej na rzecz popularności i większej "oglądalności", pasuje również do
opisu szerszego zjawiska, którego poziom TV jest tylko skutkiem.
Skundlenie to zatracenie pewnych podstawowych norm, których przestrzeganie
umożliwia normalne funkcjonowanie społeczności. To brak umiejętności zachowania
się, wypowiadania się w sposób kulturalny i zrozumiały, poskromienia własnej
agresji. Tolerowanie chamstwa i ignorancji, pobłażanie korupcji i nepotyzmowi,
wiara w nieposkromioną moc układów i koterii. To również zgoda na posłów, na
których ciążą karne zarzuty i powszechne przekonanie, że każdy polityk
przedkłada prywatę nad interes ogółu.
Czy można objąć wspólnym mianownikiem takie całkiem różne sprawy, jak np.
prostackie i chamskie zachowanie się młodzieży na ulicy, popularność Big
Brothera w TV i wystąpienia pana posła Leppera w Sejmie? Ja to widzę jako
całość i właśnie słowo "skundlenie" bardzo mi pasuje do opisania tej syntezy.
Uciążliwa jest rola mentora, takie zgredostwo to nic przyjemnego, ale okazuje
się, że znalazłem pokrewny rodzaj wnioskowania, zaprezentowany przez młodego
człowieka na łamach Rzeczpospolitej.
www.rp.pl/gazeta/wydanie_020507/publicystyka/publicystyka_a_6.html
Jak myślicie, czy rzeczywiście mamy do czynienia ze wzmożonym procesem
kundlenia, czy może tak było zawsze i jest to tylko przejaw naturalnej zmiany
mentalności?