Dodaj do ulubionych

Skundlenie

07.05.02, 09:39
To słowo padło w innym wątku, ale jakoś tak trafiło w sedno problemu, który od
pewnego czasu zajmuje moje myśli. Słowo, którym Borys nazwał schlebianie w
telewizji najprostszym gustom, wyzbycie się ambicji artystycznych i rzetelności
warsztatowej na rzecz popularności i większej "oglądalności", pasuje również do
opisu szerszego zjawiska, którego poziom TV jest tylko skutkiem.

Skundlenie to zatracenie pewnych podstawowych norm, których przestrzeganie
umożliwia normalne funkcjonowanie społeczności. To brak umiejętności zachowania
się, wypowiadania się w sposób kulturalny i zrozumiały, poskromienia własnej
agresji. Tolerowanie chamstwa i ignorancji, pobłażanie korupcji i nepotyzmowi,
wiara w nieposkromioną moc układów i koterii. To również zgoda na posłów, na
których ciążą karne zarzuty i powszechne przekonanie, że każdy polityk
przedkłada prywatę nad interes ogółu.

Czy można objąć wspólnym mianownikiem takie całkiem różne sprawy, jak np.
prostackie i chamskie zachowanie się młodzieży na ulicy, popularność Big
Brothera w TV i wystąpienia pana posła Leppera w Sejmie? Ja to widzę jako
całość i właśnie słowo "skundlenie" bardzo mi pasuje do opisania tej syntezy.
Uciążliwa jest rola mentora, takie zgredostwo to nic przyjemnego, ale okazuje
się, że znalazłem pokrewny rodzaj wnioskowania, zaprezentowany przez młodego
człowieka na łamach Rzeczpospolitej.

www.rp.pl/gazeta/wydanie_020507/publicystyka/publicystyka_a_6.html

Jak myślicie, czy rzeczywiście mamy do czynienia ze wzmożonym procesem
kundlenia, czy może tak było zawsze i jest to tylko przejaw naturalnej zmiany
mentalności?
Obserwuj wątek
    • j24 Re: Skundlenie 07.05.02, 10:35
      klin! napisał(a):

      > Czy można objąć wspólnym mianownikiem takie całkiem różne sprawy, jak np.
      > prostackie i chamskie zachowanie się młodzieży na ulicy, popularność Big
      > Brothera w TV i wystąpienia pana posła Leppera w Sejmie? Ja to widzę jako
      > całość i właśnie słowo "skundlenie" bardzo mi pasuje do opisania tej syntezy.

      W Rzepie "skundlenie" jest pojęciem dość modnym.
      Jakieś dwa lata temu, gdy Amerykanie zaatakowali Jugosławię, pewien wojskowy
      jednej w nowych armii NATO, napisał, żeby "ten skundlony naród zostawił w spokoju
      Europę".

      Tyle cytatów.

      "Skundlenie" jest efektem łatwego życia. Co prawda życie dziś jest dla wielu
      znacznie cięższe (bezrobocie, z drugiej strony pracujący muszą często z siebie
      dać wiele, by doczekać się dobrego słowa od szefa, niektórzy pracują naście
      godzin dziennie), ale łatwo można uciec przed szkalny ekran.
      Tam już czeka bajeczny świat szybkich samochodów i pięknych kobiet, bogatych
      i młodych menów i takie tam...

      "Łatwo" jest przenieść się do świata szybkich i dużych strzelb...
      Ileż dziennie zabija się ludzi na ekranach polskojęzycznej telewizji ?!?

      Telewizja "skundla" już najmłodszych. Oglądaliście czasem bajki dla dzieci ?
      Bolek wróć ty chłopie razem z Lolkiem, bo ONI zabiją w naszym społeczeństwie
      resztki wrażliwości...
      • klin! Re: Skundlenie 07.05.02, 10:55
        j24 napisał(a):

        > W Rzepie "skundlenie" jest pojęciem dość modnym.

        Tytuł wątku pochodzi ode mnie (a raczej od Borysa). We wskazanym artykule to
        słowo się nie pojawia. Mimo wszystko, polecam tę lekturę, autor podejmuje zarówno
        próbę diagnozy, jak i proponuje terapię. Moim zdaniem jest to jeden z
        ważniejszych tekstów, jakie ostatnio pojawiły się w prasie.
        • j24 Skundlenie raz jeszcze 07.05.02, 12:11
          klin! napisał(a):

          > Tytuł wątku pochodzi ode mnie (a raczej od Borysa). We wskazanym artykule to
          > słowo się nie pojawia. Mimo wszystko, polecam tę lekturę, autor podejmuje zarów
          > no próbę diagnozy, jak i proponuje terapię.

          Kurde Klin, jaki Ty czasem trudny jesteś...


          > Niemodne słowo cnota

          > Na początek garść pozornie niepowiązanych faktów. Sędzia fałszuje wydany przez
          > siebie wyrok i zostaje uniewinniony z powodu niskiej szkodliwości społecznej
          > czynu. Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni na takich samych stanowiskach.
          > Dyrektor wiejskiego ośrodka kultury okrada gminę na 100 tys. zł i nie dość,
          > że nie zostaje zwolniony, to jeszcze dostaje od rady gminy pieniądze na
          > załatanie dziury. Babcia zapytana, dlaczego tak często wychodzi z wnuczką na
          > spacer, mówi, że ktoś musi, a mama po powrocie z pracy gra na komputerze.

          No jest tak. Z czym tu dyskutować ?

          > Kandydat podczas egzaminu na studia nie wie, kim był Józef Piłsudski.

          Ale wie, kto to Manuela (wybaczcie ja wiem tylko, że otyła była i w BB się
          pokazywała)

          > Partia propagująca łamanie prawa odnosi sukces wyborczy.

          Autor powinien zostać agentem ubezpieczeniowym na wsi, to by wiele zrozumiał.
          Nie dziwi mnie wyborczy sukces Samoobrony.

          > Połowa Polaków nie chce zgodzić się na sprzedaż ziemi, której nikt nie uprawia.

          To w tym miejscu ja się kundlę (przeciórki i kuropatwy gniazda gdzie będą
          zakładać ?)
          Autorowi potrzebne nowe BSE ?


          > Niepełnosprawne pokolenie

          > Wszystko to świadczy o tym, co mniej lub bardziej świadomie odczuwamy.
          > Społeczeństwo jest w katastrofalnej kondycji etycznej. Polak ma w głowie
          > bałagan i sprawia wrażenie, że potyka się o własne nogi. Nie słucha tych,
          > którzy umieliby mu pomóc.

          ??? że niby kogo ma słuchać ?

          Uczyć się trzeba i to nie tylko w szkole, coś poza komiksami czytać i coś poza
          zabijaniem oglądać.

          > Fachowców nie rozumie, zresztą sam wie lepiej.

          Ciekaw jestem kogo student ujotki uważa za fachowca, który uczył będzie
          bezrobotnego radzić sobie bez telewizji...

          > Kościół natomiast (który nie jest bez winy) odesłał do kąta, bo poucza
          > i politykuje. Co gorsza, rośnie młode pokolenie barbarzyńców.

          ... i to soczystych

          > Przyczyn tego stanu jest wiele. Najważniejszą i najbardziej oczywistą jest
          > półwiecze demokracji ludowej i sprawiedliwości społecznej.

          Komuna najbardziej zawiniła tym co właśnie rosną nam na barbarzyńców (patrz
          wezwanie do powrotu Bolka i Lolka).

          > Co innego bowiem można było wówczas usłyszeć od dziadków i z ambony, co innego
          > w telewizji i szkole. Jedno się myślało, drugie robiło.

          ... i teraz zbieramy tego owoce ???
          "Najważniejszą i najbardziej oczywistą" bzdurą jest takie właśnie stwierdzenie (i
          do tego zdrowo przeterminowaną).
          Zostawmy komunie 20% udział w skundleniu, udział większościowy należy się tym
          których przywołałem w poprzednim poście.

          > Tak wyrosły pokolenia Polaków. Niepełnosprawne etycznie, intelektualnie
          > i praktycznie.
          > Na to po roku 1989 nałożył się zachodnioeuropejski racjonalistyczny liberalizm.
          > Ten postuluje dużo wolności w sferze publicznej, ale by utrzymać porządek,
          > stawia jednostce wysokie wymagania etyczne.

          ...i nie robi nic by jednostka takiego wysokiego poziomu etycznego się dorobiła
          (patrz obecna edukacja, patrz katecheza w szkole, a religia w salce kiedyś).

          > W konsekwencji Polacy intuicyjnie wykazują postawę liberalną w wymiarze praw,
          > a w wymiarze obowiązków postawę socjalistyczną.

          Zgoda.

          > Dzisiaj, kiedy to obywatele mają rządzić państwem, a nie państwo nimi, okazuje
          > się, że wciąż zwyciężają stare nawyki.

          Też.


          > Etyka cnót nie jest niepraktyczna

          > A właśnie o zmianę nawyków chodzi. O nawyki kiedyś nazywane cnotami. Cnota jest
          > cechą charakteru, przyzwyczajeniem, skłonnością w postępowaniu. Cnotami są
          > prawdomówność, sprawiedliwość, roztropność, sprawności intelektualne, zmysł
          > tradycji, męstwo, rzetelność w pracy. Obojętne czy ostatecznym celem jest
          > szczęście, zbawienie lub samorealizacja, nie osiągnie się go bez
          > systematycznej, wytrwałej realizacji celów pośrednich. Cnoty natomiast są
          > niezbędne do osiągania takich dóbr, jak zdobycie wiedzy, ferowanie
          > sprawiedliwych wyroków, sprawne kierowanie państwem, unikanie kłopotów, rozwój
          > nauki, utrzymanie praworządności, wychowanie dzieci czy zdobycie zaufania
          > klientów. Realizacja celów utrwala cnoty.

          Jak najbardziej.

          > Musimy, bo gdy zamiera rozumienie przeszłości, zamiera także rozumienie
          > teraźniejszości.

          Zgoda



          > Wychowywać, wychowywać i jeszcze raz wychowywać

          Gdzie, bo przecież nie w dzisiejszej szkole ?
          (tu edykacja posunięta jest w kierunku ćpania, kultu bandyctwa i szybkiego
          puszczania)

          > Współczesny Polak przypomina sarmatę. Ówczesny stan życia publicznego, tradycji
          > i cnót przypominał dzisiejszy. Rozwiązanie wówczas polegało na położeniu
          > nacisku na wychowanie i edukację. Dziś też szkoła musi wychowywać.

          ...ale chyba autor miał na myśli szkołę przyklasztorną (i tu też niezły kwietnik
          nam się ostatnio zrobił)

          > Dziś w Polsce dzieci się nie wychowuje. Rodzice zostawiają to szkole.

          Autor dzieci nie ma !
          Inaczej nie opowiadał by takich bzdetów.

          > A ta jest do tego nieprzygotowana.

          Wiele rzeczy udało się zreformować. Teraz tylko automatów (uzi) w szkole brakuje,
          ale geograficznie jest już w tym temacie blisko.

          > Fundamentalny dla tożsamości Europejczyków ideał paidei - formowania człowieka
          > w szlachetności i pięknie - został odesłany do lamusa. Zastąpiły go naukowe
          > innowacje;

          i TV

          > Redukuje się ilość informacji zamiast dokonać zmiany akcentów. Rodzice, którzy
          > sami do książek nie zaglądają, narzekają, że pociechy uczą się za dużo rzeczy
          > niepotrzebnych.

          Bo rodziców też wychowuje "łatwe życie" z TV.


          > Europa Zachodnia ma podobny problem z młodym pokoleniem, w którego świadomości
          > tradycja europejska jest prawie nieobecna, a tamtejsze społeczeństwa są mimo
          > wszystko dużo dojrzalsze.

          Tu autor przywalił swojemu argumentowi:
          "Przyczyn tego stanu jest wiele. Najważniejszą i najbardziej oczywistą jest
          półwiecze demokracji ludowej i sprawiedliwości społecznej."
          Sprawiedliwości społecznej na Zachodzie Europy, studenciku, nie było.


          > Przede wszystkim jednak chodzi o to, że człowiek cnotliwy jest zdolny budować
          > żywą, bogatą intelektualnie i materialnie kulturę, która z zewnątrz czerpie
          > tylko te treści, których nie może dostarczyć jej własna tradycja.

          Święto indyka i helołin (14.02. - kupuję).

          Alem utrudzon. Klin, dwa piwa, bo padnę.
          Pozdro

          Ps. To, że autora złapałem na tym, czy owym nie zmienia faktu, że w wielu
          kwestiach zgadzam się z nim. Taka dyskusja jest potrzebna, tylko czy coś da się
          zmienić ? WĄTPIĘ, jest gorzej niż było. Za dziesięć lat będzie jeszcze gorzej i
          jeszcze "łatwiej".
          • klin! Re: Skundlenie raz jeszcze 07.05.02, 12:49
            j24 napisał(a):

            > Kurde Klin, jaki Ty czasem trudny jesteś...

            Jeśli temat jest za trudny, nie musisz się przecież wypowiadać. Bylejakość naszej
            rzeczywistości polega również na tym, że próbujemy sobie ułatwiać życie na każdym
            kroku. Nawet tam, gdzie niezbędna jest choćby odrobina rzetelności i refleksji.
            Łatwe są tirówki, łatwy jest BB i tysiące różnych innych rzeczy. W tym kontekście
            przyjmuję Twoją wymówkę jako komplement. Wybacz, ale nie ustosunkuję się do
            Twojej analizy tekstu, ponieważ w połowie lektury zdążyłem się zgubić, z którym
            słowem autora się zgadzasz, a z którym nie.
            • j24 Re: Skundlenie raz jeszcze 07.05.02, 13:11
              klin! napisał(a):

              >> Kurde Klin, jaki Ty czasem trudny jesteś...

              > Łatwe są tirówki, łatwy jest BB i tysiące różnych innych rzeczy.
              > W tym kontekście przyjmuję Twoją wymówkę jako komplement.

              Żart przeca, nic więcej. Za duża dawka powagi jak na jeden post :)
              Dobra Klin zgadzam się, żebyś był trudny, ale nie bądź smutny.

              > Wybacz, ale nie ustosunkuję się do Twojej analizy tekstu, ponieważ w połowie
              > lektury zdążyłem się zgubić, z którym słowem autora się zgadzasz, a z którym
              > nie.

              Nie przejmuj się, autor tekstu też zdążył się pogubić w argumentacji, co mu
              zresztą wytknąłem.

              Pozdro
              • klin! Re: Skundlenie raz jeszcze 07.05.02, 13:33
                j24 napisał(a):

                > Nie przejmuj się, autor tekstu też zdążył się pogubić w argumentacji, co mu
                > zresztą wytknąłem.

                Nieco mnie to dziwi, bo tekst moim zdaniem jest klarowny i logiczny, w
                przeciwieństwie do Twoich półsłówek. Czy mógłbyś wsposób zwarty i konkretny
                wskazać, gdzie autor "pogubił się w argumentacji"?
                • j24 Brak dobrej woli 07.05.02, 14:05
                  klin! napisał(a):

                  > Nieco mnie to dziwi, bo tekst moim zdaniem jest klarowny i logiczny,
                  > w przeciwieństwie do Twoich półsłówek.

                  Przeca nie mówię, że jestem mistrzem świata w pisaniu "wypracowań".

                  > Czy mógłbyś wsposób zwarty i konkretny wskazać, gdzie autor "pogubił się
                  > w argumentacji"?

                  Nie udawaj, żeś taki nieuważny.


                  Przyczyny skundlenia - z jednej strony:

                  > Najważniejszą i najbardziej oczywistą jest półwiecze demokracji ludowej
                  > i sprawiedliwości społecznej.

                  z drugiej:

                  > Europa Zachodnia ma podobny problem z młodym pokoleniem, w którego świadomości
                  > tradycja europejska jest prawie nieobecna...

                  ... a jedno i drugie cnot dotyczy. Wielu aspektów skundlenia autor nie ruszył,
                  za to ja pozwoliłem sobie ruszyć np problem użycia broni (chyba Klin mi tego nie
                  zabroni) w szkołach, takich nawet niespecjalnie wyższych.

                  A średnio ? - średnio jesteśmy tylko trochę bardziej skundleni od Zachodniego
                  Europejczyka, choć w wielu ascektach mimo wszystko nawet trochę mniej.

                  Pozdro
                  • klin! Manipulacja 07.05.02, 14:49
                    No widzisz, takie są skutki komentowania poszczególnych słów. To jest prosta
                    manipulacja tekstem. Całe zdanie brzmi tak:

                    "Europa Zachodnia ma podobny problem z młodym pokoleniem, w którego świadomości
                    tradycja europejska jest prawie nieobecna, a tamtejsze społeczeństwa są mimo
                    wszystko dużo dojrzalsze".

                    Obcinając zdania i komentując poszczególne wyrazy, można udowodnić wszystko.
                    "Podobny problem" nie znaczy "ten sam" ani "w takiej samej skali", co zresztą
                    widać gołym okiem, porównując chociażby stan naszych miast. Mimo występowania
                    podobnych problemów, społeczeństwa europejskie są dużo dojrzalsze, ponieważ nie
                    doznały dobrodziejstw demokracji ludowej, to chyba jasne? Nie widzę tu żadnej
                    sprzeczności.
                    • j24 Czyżby ? 08.05.02, 12:58
                      klin! napisał(a):

                      Czyli wg Ciebie:

                      > Mimo występowania podobnych problemów, społeczeństwa europejskie są dużo
                      > dojrzalsze, ponieważ nie doznały dobrodziejstw demokracji ludowej...

                      Tu dokonałeś manipulacji. Napisałeś za autora co jest powodem "dużo większej
                      dojrzałości". Z dwóch zdań ułożyłeś jedno, podobnie jak wcześniej ja.

                      Napisz jeszcze, czy "dużo dojrzalsze" to:
                      - bo ćpanie to u nich zjawisko już kilkupokoleniowe ?
                      - niektórzy członkowie młodzieżowych gangów są już staruszkami ?
                      - bo zestresowany małolat idzie do szkoły zrobić czapę belfrom ?
                      - bo bandyctwa i zwyrodnienia uczą (poprzez filmy) całą globalną wioskę ?
                      (to ostatnie bardziej tyczy się USA)

                      Pozdro
                      • klin! Oczywiście 08.05.02, 13:53
                        j24 napisał(a):

                        > Tu dokonałeś manipulacji.

                        Chyba sobie żarty stroisz. Manipulacja polegała na tym, że zacytowałeś pół
                        zdania, obcinając jego znaczącą część. W ten sposób zgubiłeś sens całego
                        zdania. Ja zacytowałem całe zdanie, a pod spodem jego interpretację w
                        kontekście wcześniejszych stwierdzeń autora. Możesz się z nią nie zgadzać, ale
                        to jest prosta interpretacja, wynikająca z zastosowania podstawowych reguł
                        logiki, a nie żadna manipulacja.

                        Marku, my chyba nie powinniśmy ze sobą dyskutować, ponieważ nie tylko, że
                        często różnimy się merytorycznie, ale również mamy zupełnie inne pojęcie o
                        rzetelnym sposobie prowadzenia dyskusji, a to wyklucza rozsądną wymianę opinii.
                        Ja na przykład nigdy nie ustosunkuję się do jakiegoś tekstu, nie czytając go
                        najpierw. Jeśli tekst jest o cnotach obywatelskich, raczej nie odpowiem
                        anegdotką sprzed dwóch lat o opinii jakiegoś wojskowego o wojnie w Jugosławii,
                        tylko dlatego, że skojarzyło mi się jakieś słowo. Nie mam również w zwyczaju
                        szatkować tekstu na pojedyncze zdania lub kawałki zdań, wzmiankując, że ten
                        kawałek mi się podoba, a tamten nie, jednocześnie zatracając jakikolwiek sens
                        wynikający z całości. Pozostając z całym szacunkiem dla Twojego kunsztu
                        polemicznego, wobec takich zabiegów czuję się bezradny.

                        > Pozdro

                        Szczęśćbo
          • borys-krakow Komuna i szkoła 07.05.02, 13:00
            j24 napisał(a):

            > > Co innego bowiem można było wówczas usłyszeć od dziadków i z ambony, co in
            > nego w telewizji i szkole. Jedno się myślało, drugie robiło.
            >
            > ... i teraz zbieramy tego owoce ???
            > "Najważniejszą i najbardziej oczywistą" bzdurą jest takie właśnie stwierdzenie
            > (i do tego zdrowo przeterminowaną).
            > Zostawmy komunie 20% udział w skundleniu, udział większościowy należy się tym
            > których przywołałem w poprzednim poście.
            Komuna ukształtowała Ciebie i mnie, ktory ją kontestowałem.
            Ukształtowała nas i my kształtujemy podług jej błędow nasze dzieci.
            Stosunek do dobra wspolnego (klatki schodowej, skweru), do wartości (relatywizm)
            do polityki (TKM i konfitury, do ktorych dobieraja się zwycięzcy) to spuścizna
            komuny. Oczywiście na Zachodzie, gdzie komuny nie było też znajdziemy relatywizm,
            wandalizm, korupcję. Ale mniej i jej granice są wyraźniej niż u nas wytyczone.
            A 60 lat temu byliśmy w tym samym punkcie.

            > Autor dzieci nie ma !
            > Inaczej nie opowiadał by takich bzdetów.
            Oczywiście, że wielu Polakow (ośmielę się stwierdzić, że większość) wychowanie
            dzieci pozostawia szkole. Telewizji, ulicy, komputerowi. I nie wynika to z
            przepracowania (wielu tych rodzicw to bezrobotni) ale z lenistwa i braku własnych
            wzorcow. Zaniku rodziny wielopokoleniowej, własnego relatywizmu ("nauczycielka
            jest głupia, bo mało zarabia, księża molestują i dbają tylko o tacę").

            > Tu autor przywalił swojemu argumentowi:
            > "Przyczyn tego stanu jest wiele. Najważniejszą i najbardziej oczywistą jest
            > półwiecze demokracji ludowej i sprawiedliwości społecznej."
            > Sprawiedliwości społecznej na Zachodzie Europy, studenciku, nie było.
            Przecież napisał, że "Europa Zachodnia ma podobny problem z młodym pokoleniem"
            Coś się czepił.
            • j24 Re: Komuna i szkoła 07.05.02, 13:36
              borys-krakow napisał(a):

              > Komuna ukształtowała Ciebie i mnie, ktory ją kontestowałem.

              Zgoda.

              > Ukształtowała nas i my kształtujemy podług jej błędow nasze dzieci.

              Nasze dzieci kształtowane są (czy tego chcesz, czy nie) przez bajki z przemocą
              i japońskim, obcym naszej kulturze namaszczeniem woli zwycięstwa.

              Za jakiś czas będą poddawane wpływowi badziewiastych seriali z przemocą
              (karabinami) w roli głównej.
              Nasze dzieci próbują za wszelką cenę kształtować twórcy pocemonów,
              kinderniespodzianek i bary mcdonald.

              > Stosunek do dobra wspolnego (klatki schodowej, skweru), do wartości (relatywizm)

              Relatywizm jest zgodny z naturą. Z różnym miejsc patrzymy, różne soczewki mamy.

              > do polityki (TKM i konfitury, do ktorych dobieraja się zwycięzcy) to spuścizna
              > komuny.
              > Oczywiście na Zachodzie, gdzie komuny nie było też znajdziemy relatywizm,
              > wandalizm, korupcję.

              Tak tu się zgodzę. W krajach o wyższej kulturze politycznej premier Buzek odszedł
              by po pierwszym "razie" swoich ministrów. Przekręt (wykryty) - dymisja.

              >> Autor dzieci nie ma !
              >> Inaczej nie opowiadał by takich bzdetów.

              > Oczywiście, że wielu Polakow (ośmielę się stwierdzić, że większość) wychowanie
              > dzieci pozostawia szkole. Telewizji, ulicy, komputerowi.

              Pisałem, też że często rodzice są ofiarami TV (skundlenia).

              > I nie wynika to z przepracowania (wielu tych rodzicw to bezrobotni) ale
              > z lenistwa i braku własnych wzorcow.

              J.W.

              > Zaniku rodziny wielopokoleniowej,

              Tu zdecydowanie masz rację!

              > własnego relatywizmu ("nauczycielka jest głupia, bo mało zarabia, księża
              > molestują i dbają tylko o tacę").

              ... a i czasem rację mają :(
              Ksiądz też człowiek (czasem omylny). Nauczycielka, kubitka, trudne dni czasem ma,
              albo w ogóle trudny charakter. Ale to jeszcze nie powód, żeby podważać ich
              autorytet.
              Kiedyś poszedłem zrobić porządek w przedszkolu. Moje dziecko dowiedziało się
              o tym kilka miesięcy po zakończeniu edukacji w tymże i to bez szczegółów.

              >> Sprawiedliwości społecznej na Zachodzie Europy, studenciku, nie było.

              > Przecież napisał, że "Europa Zachodnia ma podobny problem z młodym pokoleniem"
              > Coś się czepił.

              Bo wcześniej napisał, że skundleniu winna jest głównie komuna, a teraz, że
              skundlony jest też Zachodni Europejczyk. Brak konsekwencji.
              • borys-krakow Re: Komuna i szkoła 07.05.02, 15:58
                j24 napisał(a):

                > Nasze dzieci kształtowane są (czy tego chcesz, czy nie) przez bajki z przemocą
                > i japońskim, obcym naszej kulturze namaszczeniem woli zwycięstwa.
                Moje akurat nie oglądają takich bajek.
                (tum Cię czekał)

                > Nasze dzieci próbują za wszelką cenę kształtować twórcy pocemonów,
                > kinderniespodzianek i bary mcdonald.
                Dwie naklejki z pokemonami wyłudzone od kolezanek i jedna wizyta w McDo na pół
                roku.

                > Relatywizm jest zgodny z naturą. Z różnym miejsc patrzymy, różne soczewki mamy.
                Tak jak defekacja. Tyle, że niekoniecznie na klatce.
                Relatywizm i defekacje na klatce trzeba zwalczać.
    • borys-krakow Re: Skundlenie 07.05.02, 11:59
      Najlepiej widzę to skundlenie w szkole.
      Oczywiście wszyscy czujemy miałkość telewizji, nicość skorumpowanych polityków,
      sędziów i mediów, a szkoła nikt nie ma czasu się zająć. Zresztą tak naprawdę
      nie wiadomo, czy poziom szkół wynika ze skundlenia nauczycieli, czy po prostu
      taki już musi być, bo taki jest program.
      Córa biega w Krakowie do podstawówki muzycznej. Muzyczna szkoła w Krakowie, w
      przeciwieństwie do gorzowskiej, to po prostu dodatkowe zajęcia w ramach
      jednolitego programu nauczania. I co się okazuje: program muzyczny jest
      realizowany świetnie. Brak tam pieniędzy na nowe instrumenty, sale, etc. ale
      nauczyciele rytmiki i instrumentu wymagają, znajdują czas na odrabianie
      zaległości z dziećmi, pilnują dyscypliny pracy także w domu (dzwonią i dopytują
      się, czy Koza ćwiczy w domu).
      A "pani od zintegrowanych" pilnuje, by poziom był równy.
      20 listopada dzieci przerabiały świeczki na grobach, potem nagle było Boże
      Narodzenie. Na uwagę, że Koza nudzi się na lekcjach, bo szybciej rozwiązuje
      zadania, pani twierdzi, że nie nudzi się, bo "coś tam sobie pisze w
      brudnopisie". Pani czasami też coś tam pisze w jej dzienniczku - Koza wierci
      się w ławce. Pani nie czuje związku pomiędzy nudą dziecka a jego zachowaniem.
      Nie widzi potrzeby nawet realizowania programu - ze stosownego rozporządzenia
      wyczytałem, że w klasach 1-3 nie można niepromować dziecka do wyższej klasy -
      chyba, że tak wskaże lekarz.
      Skundlenie XXI wieku zaczyna się w podstawówce. Od skundlonych nauczycieli.
      Może zresztą od przedszkola.
      • j24 Skundlenie w szkole 07.05.02, 14:39
        borys-krakow napisał(a):

        > Zresztą tak naprawdę nie wiadomo, czy poziom szkół wynika ze skundlenia
        > nauczycieli, czy po prostu taki już musi być, bo taki jest program.

        Był taki minister, który uważał, że po podstawówce uczeń powinien sprawnie
        posługiwać się kalkulatorem i mieć prawo jazdy. Do nauczycieli z laską się
        przymierzał, choć dziecka w podległych jemu szkołach bić nie było wolno...

        > Córa biega w Krakowie do podstawówki muzycznej.
        > I co się okazuje: program muzyczny jest realizowany świetnie. Brak tam
        > pieniędzy na nowe instrumenty, sale, etc. ale nauczyciele rytmiki i instrumentu
        > wymagają, znajdują czas na odrabianie zaległości z dziećmi, pilnują dyscypliny
        > pracy także w domu (dzwonią i dopytują się, czy Koza ćwiczy w domu).

        No właśnie, coś na wzór wspomnianej przeze mnie szkoły przyklasztornej.
        Dziecko w szkole nie powinno mieć tylko przywilejów (skopać panią bezkarnie może,
        ale pani w dupę wlać nie). Moim zdaniem nauczyciele powinni wypracować sobie
        jakąś metodę na zaprowadzenie dyscypliny.

        Przede wszystkim klasy powinny być mniej liczne

        > A "pani od zintegrowanych" pilnuje, by poziom był równy.
        > Na uwagę, że Koza nudzi się na lekcjach, bo szybciej rozwiązuje zadania

        Mniej liczne klasy, bo jeśli chodzi o kadrę, to wybór jest przeogromny.


        > Skundlenie XXI wieku zaczyna się w podstawówce. Od skundlonych nauczycieli.

        Na pierwsze zdanie tak, ale czy od skundlonych nauczycieli ?
        Nie radzą sobie, bo nie ma mechanizmów, które dały by szansę radzić sobie.

        Wystarczy jeden dziewięcioletni młodzieniec w klasie by zdemoralizować pół szkoły.
        Wyobraź sobie drugoklasistę, który pali na lekcji, do nauczycielki mówi spierd...
        (jedną wcześniej skopał, matkę zresztą też), do policjanta skocz mi, a do
        dyrektora, żeby uważał bo jego córunia też się w tej szkole uczy i może
        przedwcześnie zostać dziadkiem...

        Coś jeszcze Ptysiu ? Masz jeszcze jakiś problem z Kozą ?
        • borys-krakow Re: Skundlenie w szkole 07.05.02, 15:42
          j24 napisał(a):

          > Na pierwsze zdanie tak, ale czy od skundlonych nauczycieli ?
          > Nie radzą sobie, bo nie ma mechanizmów, które dały by szansę radzić sobie.
          Opisałem powyżej nauczycieli od muzyki, którzy potrafią radzić sobie. A pani od
          zintegrownaych - nie.
          Wiele zależy od pani. Zdemoralizowanych uczniów na pewno wiele, ale istnieją już
          mechanizmy radzenia sobie z takimi. Nauczyciel powinien uczyć nie tylko dzieci
          ale i siebie. Są poradnie metodyczne, kuratoria, etc.
          A w moim przypadku nauczyciel jest byle jaki, bylekjakością rodem z PRL-u. Nie
          chce mu się. I tak go nie wyrzucą. W PRL-u nie wyrzucili by go, bo realizowano
          pełne zatrudnienie, a teraz jest mianowany. Zresztą pewnie nie jest jeszcze
          najgorszy.

          > Coś jeszcze Ptysiu ? Masz jeszcze jakiś problem z Kozą ?
          Pewnie do Ciebie się zwrócę, jeśli będę miał problem z pszczołami...
          • j24 Re: Skundlenie w szkole 08.05.02, 12:39
            borys-krakow napisał(a):

            > Zdemoralizowanych uczniów na pewno wiele, ale istnieją już mechanizmy radzenia
            > sobie z takimi.

            Trochę się nasłuchałem, wygląda na to, że jednak nie. Jedyne co można zrobić,
            to załatwić sprawę bez świadków (solidny wpiernicz), i to szybko (w pierwszej,
            drugiej klasie), póki nauczycielka góruje nad uczniem jeszcze siłą fizyczną.


            > Nauczyciel powinien uczyć nie tylko dzieci ale i siebie. Są poradnie
            > metodyczne, kuratoria, etc.

            Reformy uczą, bicia się z bandyckim narybkiem nie.
            Zresztą policja z tymi wychowanymi w startańskich warunkach dziećmi też sobie
            nie radzi.
            W końcu trafiają do poprawczaka, tam następuje specjalizacja...

            > Coś jeszcze Ptysiu ? Masz jeszcze jakiś problem z Kozą ?

            To było w kontekście tego co pisałem o edykacji w szkole podstawowej.
            • borys-krakow Re: Skundlenie w szkole 08.05.02, 13:37
              j24 napisał(a):

              > Reformy uczą, bicia się z bandyckim narybkiem nie
              Bicia powinni uczyć na Stali (była kiedyś sekcja boksu).
              Może to rzeczywiście temat na nowy wątek: metody wychowawcze, czyli jakie będą
              Rzeczypospolite...
        • klin! Re: Skundlenie w szkole 07.05.02, 15:57
          j24 napisał(a):

          > Coś jeszcze Ptysiu ? Masz jeszcze jakiś problem z Kozą ?

          Nie rozumiem tej złośliwości. Potwierdzasz jedynie, że szkoła nie spełnia roli
          wychowawczej. Można, oczywiście, przytaczać mniej lub bardziej spektakularne
          przykłady. Niestety, odpowiedzialność nauczycieli za ten stan jest ewidentna,
          chociaż nie całkowita. Sytuacja jest różna w różnych szkołach, a nawet klasach,
          tak jak nauczyciele potrafią lepiej lub gorzej wpływać na szkolną rzeczywistość.
          W jednym miejscu piszesz "moim zdaniem nauczyciele powinni wypracować sobie jakąś
          metodę na zaprowadzenie dyscypliny", a za chwilę, że nauczyciele niewinni, bo nie
          ma mechanizmów. Zapewniam Cię, że są nauczyciele, którzy dadzą się bezkarnie
          kopać, jak i tacy, którzy posiadają niekłamany autorytet wśród młodzieży i o
          skopaniu których nikt nigdy nie pomyśli (pomijając przypadki patologiczne).
          Z tym, że tych drugich jest zdecydowanie mniej.
          • pontifexmaximus Re: Skundlenie w szkole 07.05.02, 16:31
            Rozmawiałem z nauczycielką z długoletnim stażem, Odznaczaną przez
            władzę "czerwoną", "różową" i "czarną"; co rok jej uczniowie zdobywają nagrody
            na olimpiadach przedmiotowych....resume jest dobra merytorycznie. Powiedziała,
            że obecnie młodzi nauczyciele (nie chciała generalizować) są bardzo
            niedouczeni, jest to "banda" nieudaczników, którzy dzieki protekcji znaleźli
            się w szkole. A tu mam przykład z autopsji - jeden z moich wykładowców
            akademickich zaproponował mi pracę w dobrym liceum (dorabianie/z opcją na
            podpisanie umowy, do pensji wykładami nt. społeczeństwa itp.) Nie jestem
            nauczycielem i de facto nie potrzebuje dorabiać, ale znałem osobę, która
            marzyła o pracy w szkole. Osoba ta posiadała wszelkie kwalifikacje + studia
            doktoranckie + biegła znajomość dwóch języków etc., niestety kiedy poszła do
            osoby będącej w stanie jej to załatwić okazało się, roma locuta, causa finita.
            Pracy nie było, tzn. dostał ją syn pewnej pani pracujacej w ....to jest
            nieważne.
            Moja rozmówczyni (ta dobra, stara nauczycielka) skarżyła się na brak kontaktu z
            rodzicami. Oni po prostu (większosć) nie jest zainteresowana śledzeniem wyników
            w nauce. Są tak zaganiani za robieniem pieniędzy, że nie mają czasu aby przyjść
            i porozmawiać o swoich pociechach. A dzieciaki, jak to dzieciaki, wzorce
            czerpane z (M)TV (żeby tylko z MTV), brak poszanowania dla wiedzy. Nauczyciel
            jest dla nich nikim, bo zarabia nędzne grosze, a przecież autorytet tworzą
            pieniądze(sprawdźcie ankiety przeprowadzane wśród mlodych ludzi).
            Reasumując
            skundlenie bedzie postepowało ponieważ nie czyni się nic aby stworzyć nowy
            model, bohatera mogacego stwarzać potrzebę naśladownictwa, skundlenie nie jest
            skundleniem, bo jest głosem mas, a jezeli czegoś chce masa to z racji jej
            wielości jest to słuszne, masa jest przekonana do słusznosci swoich racji,
            jeżeli skundlenie dotyczy większości (a większość ma a priori rację) to
            skundlenie jest normalnością - dawna normalnosc wkrótce zostanie nazwana
            skundleniem, a poprawne polityczne autorytety nie powiedzą wprost - ludzie
            jesteście kretynami, bandą zidiociałych homo (non)sapiens etc.
            aaaaaaa...........to temat rzeka.............
          • j24 Re: Skundlenie w szkole 08.05.02, 13:19
            klin! napisał(a):

            > W jednym miejscu piszesz "moim zdaniem nauczyciele powinni wypracować sobie
            > jakąś metodę na zaprowadzenie dyscypliny", a za chwilę, że nauczyciele
            > niewinni, bo nie ma mechanizmów.

            Dokładnie to było tak:

            "Moim zdaniem nauczyciele powinni wypracować sobie jakąś metodę na
            zaprowadzenie dyscypliny.
            PRZEDE WSZYSTKIM KLASY POWINNY BYĆ MNIEJ LICZNE"

            Opuściłeś zdanie z "przede wszystkim", które linijkę po cytowanym było.

            Uściślając: "nauczyciele niewinni, bo nie ma mechanizmów", to uważam,
            że "przypadki" patologiczne powinny być izolowane szybciej niż po 2-3 latach.
            Przez ten czas mogą jednemu, czy drugiemu koledze wybić oko lub kilka świeżo
            wyrośniętych zębów. Komuna sobie z "takimi" radziła.
            • klin! Re: Skundlenie w szkole 08.05.02, 14:03
              Komuna sobie radziła tak, że w mojej klasie było uczniów 36. W piątej klasie
              mieliśmy 6 "spadochroniarzy", w tym jeden 3 lata, a dwóch o dwa lata starszych.
              Bywało, że przychodzili na lekcje, ale częściej popijali kwacha za szkołą. Jako
              najlepszy uczeń w klasie brałem udział w bijatykach stosunkowo rzadko, powiedzmy
              raz na miesiąc. W sumie nie przepadałem za tymi rozrywkami, ale izolując się od
              towarzyskiego życia klasy byłbym skazany w najlepszym razie na pogardliwe
              tolerowanie mojej obecności. Ten najstarszy szkołę opuścił w klasie siódmej,
              ponieważ osiągnął wiek, w którym mogli go zamknąć do poprawczaka za włamania.
              Pewnie chodziliśmy do innych szkół?
            • blic Re: Skundlenie w szkole 10.05.02, 10:48
              j24 napisał(a):

              > PRZEDE WSZYSTKIM KLASY POWINNY BYĆ MNIEJ LICZNE"

              Święte słowa. Podpowiem jeszcze tylko, że rozwiązaniem na tę i większość
              pozostałych bolączek edukacji (no, oprócz braku zainteresowania rodziców swoimi
              pociechami - tego się nie da naprawić) są pieniądze, pieniądze, pieniądze.
              Julius Pontifex też ładnie już problem naszkicować raczył.

              > "przypadki" patologiczne powinny być izolowane szybciej niż po 2-3 latach.
              > Przez ten czas mogą jednemu, czy drugiemu koledze wybić oko lub kilka świeżo
              > wyrośniętych zębów. Komuna sobie z "takimi" radziła.

              Nnno, nie stawiałbym tak jednoznacznie brzmiących tez. Bez dużych badań
              komparatywnych nie da się tak po prostu stwierdzić, że "kiedyś było lepiej".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka