IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 20:24
To nie tylko Czerwony Kapturek... too także:


DO KOŁTUNA

Jak tylko mąż niewiarołomny
Potrafi kochać wierną żonę,
Tak lud warszawski, lud niezłomny,
Pokochał miasto swe zburzone.
I cóż, kołtunie? Nic nie wskórasz
Robotą krecią i przebiegłą,
Warszawa jest! Warszawski murarz
Pokonał cię czerwoną cegłą.

Wsłuchaj się rankiem w zgiełk ulicy,
Przejdź Nowym Światem aż do Trasy,
Spójrz, jak wesoło przodownicy
Młotami kują nowe czasy.
Co tydzień nowe kamienice,
Co dzień bieleją nowe tynki -
Lud miłujący swą Stolicę,
Stolicy składa upominki.

Przed sześciu laty - czy pamiętasz? -
Niosłeś Warszawie swe requiem,
Do miasta szedłeś, jak na cmentarz,
A dzisiaj - patrz: to miasto żyje!
To miasto huczy, tętni, śpiewa,
A śpiew surowy to i prosty:
Na Mariensztacie kwitną drzewa,
Przez Wisłę biegną nowe mosty.

A robotnicy, w ciągłym trudzie
Będą socjalizm budowali:
Murarze, cieśle - nowi ludzie,
Synowie drwali i kowali.
I kiedy w naszym lepszym świecie
Wstanie zwycięski dzień chwalebny,
Dłoń spracowana cię wymiecie,
Jak wiór nikomu niepotrzebny.


Czyż nie piękne!!!



- Giertych zlustruj Brzechwę...!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: werty Re: Brzechwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 20:36
      Markupe... czytałes?

      WIEC WARIATÓW

      Raz wiec się odbywał u Jana Bożego,
      A było to dnia trzydziestego lutego.
      Wariaci mówili, wariaci słuchali
      I było wesoło i gwarno na sali.

      Więc pierwszy z wariatów na podium wszedł blondyn
      I mówił, że radio, że prasa, że Londyn,
      Że wariat, kto tyra, bo fakt znany światu,
      Że takich pakują do domu wariatów,
      A tam, choć ktoś nawet jest w móżdżek kopnięty,
      Jest przy tym męczennik i Rejtan, i święty,
      I nikt nie wymyśla tym głupkom od głupków,
      I nikt takich bubków nie wsadza do "Czubków".

      Blondyna, gdy skończył, spotkała owacja,
      I wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

      Gdy blondyn zszedł z podium, na podium wszedł łysy
      I mówił: "Poznaliśmy wszystkie kulisy.
      Starajmy się objąć to zdrowym rozumem,
      Że Rzym to jest fiume, i Krym to jest fiume,
      A Fiume to Rjeka, a Rjeka to rzeka,
      A rzeka to Odra, co płynie z daleka,
      A odra, panowie, to zwykła choroba,
      Na którą choruje niejedna osoba.

      Stąd w Jałcie, gdzie ważył się właśnie los świata,
      Nie było dosłownie żadnego wariata.
      I gdzież tu jest równość? I gdzież demokracja?
      A wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

      Po łysym wartacie na podium wszedł rudy.
      "Już dość mamy - wołał - tych kłamst i obłudy!
      Wystarczy z mej głowy wyzwolić atomy,
      A bomba wybuchnie i skutek - wiadomy.
      Po prostu od woli jednego wariata
      Zależny jest niebyt lub byt tego świata.
      Dlatego też z nami niech partie się liczą,
      Bo my dzisiaj górą! I dobrze! I byczo!"

      Rudego, gdy skończył, spotkała owacja
      I wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

      Na ręce prezydium, ku wielkiej uciesze,
      Nadeszły od innych wariatów depesze,
      Następnie powzięto na wiecu uchwałę,
      2e białe jest czarne, a czarne jest białe,
      A gdy już wariaci skończyli obrady,
      Wrócili z powrotem na swoje posady.


      Prawda ze piękne? - odkryłem cała strone takich perełek... dzięki Kryśce
      Jandzie... Bo ona robi "Kopciuszka"... z dziennikarzami TV....

      Nie podam adresu bez targów....


      P.S.
      ale chyba sam go znajdziesz...:-(
    • Gość: werty Re: Brzechwa...cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 20:45
      WODA SODOWA

      Są ludzie i "ludzie". Różnica niemała.
      Gdy mówi się: człowiek, to w tym jest pochwała.
      Co zdobi człowieka? Nie suknia, lecz praca,
      I głowa. Lecz w głowie się często przewraca.
      Co głowa, to rozum, co rozum, to głowa,
      I woda sodowa, i woda sodowa.

      Są oprócz stolicy miasteczka nieduże.
      W miasteczku jest człowiek. Powiedzmy w mundurze.
      A mundur to władza. Więc groźnym akordem
      Grzmi co dzień w miasteczku: "Po mordzie! Za mordę!"
      Co głowa, to rozum, co rozum, to głowa,
      I woda sodowa, i woda sodowa.

      Ktoś fraszkę napisał. Powiadam wam - bzdura.
      Drukować jej nie chcą. On mówi: "cenzura"
      I myśli, że jest już Minkiewicz lub Huszcza,
      Bo jego utworu cenzura nie puszcza.
      Co głowa, to rozum, co rozum, to głowa,
      I woda sodowa, i woda sodowa.

      Jest pewna komisja. W komisji jest członek.
      Nie głowa jej, gdzie tam, najwyżej ogonek.
      A jednak - jak gromi i jakie ma zrywy,
      Potępia, piętnuje, bo on jest gorliwy.
      Co głowa, to rozum, co rozum, to głowa,
      I woda sodowa, i woda sodowa.

      Znam w mieście poetę. Powiadam wam - komik
      I paw, odkąd "Iskry" wydały mu tomik.
      I taki jest dumny z tomiku swych wierszy,
      Że odtąd nikomu nie kłania się pierwszy.
      Co głowa, to rozum, co rozum, to głowa,
      I woda sodowa, i woda sodowa.

      Kto nie ma talentu, ten łaknie godności,
      Tak właśnie zdobywa się rozgłos najprościej,
      Więc pcha się, gdzie może, i pnie się, i pnie się,
      Więc tu - "Panie Pośle", tam - "Panie Prezesie".
      Co głowa, to rozum, co rozum, to głowa,
      I woda sodowa, i woda sodowa.

      Kto słabą ma głowę, niech kopie łopatą,
      Niech magiel otworzy lub sklep, dajmy na to,
      Lub budkę po prostu, gdzie w letnie pogody
      Są zimne napoje, owoce i lody,
      I woda sodowa, i woda sodowa...
      Co głowa, to rozum, co rozum, to głowa.


      Facio jest ponad czasowy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka