aleksandra2005
01.08.05, 20:40
Temat "spadł mi z nieba". Przeglądałam właśnie net poszukując schronienia dla
3 piwnicznych kociaków (i ich mamy).
Lubię koty i serce mnie boli, gdy widzę jak często zmieniają się na moim
podwórku "koci współobywatele". Ich królestwem jest siatka ruchliwych ulic.
Domem: uchylone ("przez przypadek") okno do piwnicy.
Przedostatni władca podwórza zginął zimą. Na następcę nie czekaliśmy długo.
Późną wiosną pojawiła się tutaj kotka - a jakieś dwa miesiące temu troje jej
kociąt.
Skrzętnie do tej pory ukrywane zaczynają właśnie poznawać świat ... patrząc z
poziomu piwnicy na przejeżdżające samochody. Czas nagli. Są bardzo pojętne.
Wiedzą już, że czyha na nie mnóstwo niebezpieczeństw. I to nie tylko ze
strony samochodów. Z dnia na dzień stają się coraz bardziej dzikie.
Jeśli nie znajdą nowego, bezpiecznego schronienia, na pewno zginą. Na nic
pomoc mieszkających tu ludzi. Dokarmianie to nie wszystko. Nikt z
(nielicznych) nas nie jest w stanie zapewnić im prawdziwego domu. Również
wśród "znajomych znajomych" nie znalazł się nikt, kto przyjąłby je pod swój
dach.
Nie mogę im pomóc przyjmując je do siebie (mój kocur nie akceptuje
konkurencji), spróbuję jednak znaleźć im (i mam nadzieję również ich mamie)
nowy dom, choćby za granicą.
Proszę o pomoc!!!