ziuta99
21.02.07, 22:59
gość afrodyta: wiadomość od prof.M.Zembali:
Szanowni koledzy,
Chcieliśmy pomóc Kolegom z Gorzowa w rozwiązaniu narastającego kryzysu i
dlatego na prośbę dra.Supińskiego i dra.T.Myczki , ale także Pani Marszałek
woj.lubuskiego E.Płonki,razem z doc.M.Gąsiorkiem w piątek 16 lutego
2007r.pojechaliśmy do Gorzowa,aby od godz.8:00rano do 16:30 przy wielkim
wsparciu Pani Marszałek i Dyrektora Narodowego Funduszu Zdrowia woj.lubuskiego
p.H.Hatki zaproponować kardiologom następujące warunki:
1.Gwarancja kontraktu indywidualnego z każdym z kardiologów z Gorzowa od 1
maja 2007r.(musi być ogłoszony konkurs),w wyniku którego zarobki
byłybyznacznie większe,pod warunkiem,że zdecydowaniewzrośnie liczba wykonanych
procedur kardiologicznych.Do tego czasugwarantowana pracana umowę-zlecenie.
2. Cofnięto decyzję Dyrektora o konieczności stworzenia nowego zespołu,tzw.
zewnętrznego z nowym liderem uznając, żekompetencje dotychczasowego ordynatora
dra T.Nyczki są wystarczające.
3. W terminie od 2.04.2007 r.a najjpóźniej z dniem 1.05.2007r. 24-godzinny
dyżur dla ostrych zespołów wieńcowych codziennie, a nie jak dotychczas 2 razy
w tygodniu.
4. Przejęcie przez Marszałka (organ założycielski) procesu zdjęcia 300 mln zł
długu szpitala poprzez długoterminową pożyczkę oraz bardzo zdecydowane
przekształcenie szpitala połączone z jego restrukturyzacją i likwidacją
(ograniczeniem, prywatyzacją) nierentownych komórek szpitala.
Trudno o lepsze negocjacje w możliwej sytuacji.Problemem na miarę odkrycia
Ameryki okazało się "przeczekanie kardiologów" w okresie najbliższych 2
miesięcy,tj. do 1.05.2007r.
Zaproponowano,
w moim przekonaniu, bezpieczną formułę zatrudnienia "umowy zlecenia"na okres 2
miesięcy do momentu przejścia na kontrakt. Każdy lekarz wykonujący świadczenia
medyczne nie może pracować jako wolontariusz no może za wyjątkiem obozu
uchodźców z krajów afrykańskich, czy azjatyckich. Obowiązuje odpowiedzialność
prawna i medyczna, czego niestety niektórzy Koledzy nie potrafią zrozumieć.
Dyrektor Lubuskiego Oddziału NFZ bardzo wyraźnie zadeklarowała pomoc finansową
na zabezpieczenie ostrych zespołów wieńcowych(oddział ten ma kontrakt na
prawie 11mln zł(8+3(OZW)) zaznaczając wyraźnie,że płatność ludziom przed
kontraktem, czyli przez najbliższe dwa miesiące (!), a nie dwa lata (!!!!!)
nie może odbywać się kosztem uposażenia innych lekarzy tego szpitala.
Jeden z najbardziej bojowo nastawionych Kolegów z grupy gorzowskiej mimo, iż
wspólnie z p. dyr.ds.ekonomicznych sam ustalał kwotę płac dla każdego z
lekarzy-kardiologów zagalopował się za mocno, nie rozumiejąc lub nie chcąc
przyjąć decyzji Dyrektora Oddziału NFZ.
Po naszym wyjeździe,kiedy sądziliśmy, że kardiolodzy wrócą tego samego dnia do
pracy , co zadeklarował dr J. Supiński, otrzymałem telefon, że jednak nie
akceptują obniżenia kwoty 120-150 zł miesięcznie do 30.04.2007r..Zerwano
wszystko...
Próbowaliśmy dotrzeć do Kolegów z informacją i przyrzeczeniem moim i
p.Marszałek, że wynikające różnice albo zostaną wyrównane z pierwszą wypłatą
kontraktową w maju , albo zapłacę Kolegom z moich własnych pieniędzy . Część
woli jednak kontynuować rewolucję siedząc w domu ..
Dlatego oświadczam , że więcej do Gorzowa nie pojadę. Broniąc jednocześnie dra
T.Myczki i dra J.Supińskiego wydaje mi się, że frakcja rewolucyjna kardiologów
inwazyjnych w Gorzowie Wlkp.ma chyba inne priorytety i na pewno nie sąnimi chorzy.
Dlatego bardzo Panów proszę , aby kolejne lamenty Panów kardiologów
inwazyjnych z Gorzowa o pomoc przyjmować z dystansem. Mam coraz większe
wrażenie, że tak naprawdę części Kolegom nie chodzi o chorych, szpital, ale
wyłącznie o prywatny, partykularny interes. jest to mocne stwierdzenie i biorę
za nie pełną odpowiedzialność, ale żeby za 120 zł x 2 czyli 240 zzł rozłożyć
cały dzień pracy.nie jestem w stanie tego zrozumieć, co więcej, nie jestem
tego w stanie sobie wyobrazić.
Z nadzieją zrozumienia intencji mojego listu i wsparciom, ale tylko dla
bardziej odpowiedzialnych kardiologów z Gorzowa,
Marian Zembala