witam
pisałam tu jakis czas temu, teraz odzywam sie znowu, bo
bo przytyłam 10 kg w krótkim czasie, powiedzmy półtora mca
wyniki mam dobre, tarczyce tez, lekarze nie widza problemu
ja dzisiaj dostzregłam
zaczelam wnikliwie sie zastanawiac, co moze sprawiac, ze pomimo diety, siłowni, eliminacji cukru do zera, moja durna waga stanela i stoi
od kilku mcy biore antydepresanty- w uk zapisują je nader chetnie
wlazlam dzisiaj jeszcze raz w ulotke i - jak jaki gupi wół na pierwszym planie stoi- skutki uboczne: wzmozony apetyt, tycie

no super

czyli lek, który ma zwalczyc moje doły związane m.in z jazdami nt uplywu czasu, zmian w wyglądzie, dziala w ten sposob, ze powoduje tego wyglądu znaczne pogorszenie

ja pozeram wlasny ogon
i teraz pytanie: czy ktos mial nadwage zwiazana antydepresantami? czy jakimis llekami w ogole?
i co dalej?
ja niebawm pedze do lekarza i wyrycze mu wszytsko, niech mi cos zmienią czy jak
sama oczywiscie nie odstawie lekow, ale nie wiem, czy sa jakies zastepcze lekarstwa, które nie powodują tycia?
czy jak zmienie, to waga bedzie latwiejsza do zrzucenia?
czy ja juz zawsze zostanę jak ta słonica?
myslalam, ze zabije mojego chlopa, bo z trudem opanowal smiech zerkając w ulotk
e
jemu zwisa i powiewa ile ja waze, natomiast bardzo bawia go moje wywody nt kartek które wyskakuja mi jak wchodze na wage: prosimy nie wazyc sie grupowo

pozdrawiam i czekam na pozytywne odpowiedzi