Wiecie co, gdzieś kiedyś czytałam, że to sprawa hormonów ale tak mnie to
denerwuje że nie wiem...
to są takie drobniutkie krosteczki (ani to nie jest czerwone ani nic tylko
skóra jest taka chropowata)- zawsze miałam gładką skórę na rękach. To nie
jest na ramionach tylko przy ramionach. Teraz lato - blizeczki na ramiaczkach
no i chwilami mnie to doprowadza do szału. Używam peelingu, bo myślałam że to
pomoże ale nic...
Czy tylko ja mam taki problem?
Czy to, tak samo jak wypadanie włosów, samo przejdzie?