asiam10
26.04.06, 01:00
Zaczelam na poczatku marca. Wtedy waga 107,5 kg przy wzroscie 167.
Ale po kolei- waga przed ciaza 70 kg. Zawsze mialam ciut za duzo kilogramow,
ale nie bylam otyla. W ciazy najpierw rzucilam palenie- efekt- ciagle
podjadanie. Potem przypaletaly sie problemy z ciaza- zero ruchu- waga dalej w
gore. Potem zaczely wysiadac nerki, zaczelam puchnac i doszlam do 111 kg. W
ciagu dwoch tygodni po porodzie stracilam okolo 17 kg- glownie wody. Szybko
doszlam do wagi 89kg. Niestety, zaraz po porodzie wpadlam tez w depresje
poporodowa. Ciagnelo sie to ponad rok czasu. Nie myslalam o zadnych dietach,
o swoim wygladzie. Nieprzespane noce i napadu smutku, placzu spedzalam na
podjadaniu. I tak waga urosla do 107,5 kg.
Na poczatku marca bylam na kontroli u ginekologa. Dostalam skierowanie do
chirurga z rozpoznaniem otylosci patologicznej. Panowie przekonywali mnie, ze
jedynym dla mnie rozwiazaniem jest operacja zmniejszenia zoladka. Obaj
stwierdzili, ze nie dam rady schudnac. Poszperalam w internecie, poczytalam o
operacji, rekonwalescencji, przymusowej polplynnej diecie, wymiotach itd. I
powiedzialam dosc! Nie dam sie zoperowac!
Przeszlam na diete 1000 kal. Z ruchem kiepsko- na basen nie pojde, cwiczenia
tez chyba zaczne jak dojde do 90 kg. Teraz dostaje zadyszki po kilku minutach
szybkiego marszu. Nie wspomne juz o bolu nog.Narazie schudlam 5 kg. Tzn. bylo
6 ,ale w swieta dalam odpust.
Ostatnio ciezko mi sie pilnowac. Prawie dwa miesiace diety zaczynaja mnie
meczyc. No i pisze tu Wam dziewczyny, zeby miec jakis bat nad soba. Bo chyba
najtrudniej byloby mi sie przyznac do porazki na tak duzym forum.
Trzymajcie za mnie kciuki!