Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 08:42 witajcieDziekuję za słowa otuchy. Jestem już po badaniach i rozmowie z moim znajomym lekarzem i chyba wszystko jest w porzadku. Wszystko wskazuje na to że chyba złapalam jakiegoś wirusa, bardzo często w wakacje choruję na anginę i juz mam powiększone węzły chłonne. Lekarz nie widzi na razie powodu do tego aby przerywać dietę skoro tak bardzo mi na tym zależy, z tym tylko zastrzeżeniem że jednak powinnam spożywać więcej nabiału i np. chrupkie pieczywo w rozsądnej ilości. A to wczoraj to był po prostu spadek cukru bo ja od poczatku pije kawę gorzką i jeśli juz słodze to naprawdę śladowe ilości /czytaj szczypta cukru na kubek kawy/. Tak więc drogie Koleżanki nadal będę z Wami, zamieniam tylko śniadanie z kolacją i będę zjadala wszystkie zaplanowane "posiłki" a nie jak dotąd.Pozdrawiam serdecznieAlbi 4 dzień powtórki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelika2 Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 09:19 Witam,jakoś udało mi się przetrwać pierwszy dzień choć musiałam oprzeć się pysznym jagodziankom od Fukiera : miam , miam!Trzymam kciuki za Was wszystkie i nie wyobrażam sobie abyśmy przy takim wspaniałym, wzajemnym wsparciu nie wytrwały do końca.Pozdrowionka Angelika mama Michała i Franka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 09:41 Słowo się rzekło.... jestem po kawie.Nawet udało mi się ją wypić i nie zasnąć Muszę tylko iść kupić sobie wodę...i coś robić, żeby nie myśleć o żarełku Ale, ale mam coś ciekawego dla was, tylko muszę mieć trochę czasu to wklepać .Do zobaczenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorsi Re: No więc... - dzień czwarty ))))))) IP: *.* 09.07.02, 09:45 Witam......Tu uśmiechnięta Dorsi ...Już po śniadanku( czytaj kawie , czuje się dobrze, ale sie musze do czegos przyznać.....skubnełam wczoraj kilka gryzów kalafiora ugotowanego na kolacje.....nie byłam głodna, nawet wprost przeciwnie wczoraj na trzeci posiłek było wrecz dużo jedzonka, a zrobiłam to chyba tylko z rozpędu. Jadłam swoje, stał na stole talerz z kalafiorkiem dla męża, a ja cap kawałeczek. Szczerze pisząc nawet nie czuje sie szczególnie winna, ale by uczciwości stało sie za dość musze to Wam napisać. Po tej ilości jedzonka wczoraj. to wieczorem wręcz padłam z przejedzenia Wiatam serdecznie kolejne kobietki-współdzietki Albi, własnie miałam Ci napisać, byś słodziła więcej kawe, bo czytam wciąż,że pijesz niesłodzoną a glukoza potrzebna jest i już ale widze, że doktor mnie wyprzedził Dziewczyny, czy w Waszej trzynastce tez jest 6 dnia CAŁY KURCZAK !!!!, czy to tylko jakiś błąd na mojej diecie??? och, juz sie nie moge doczekać.BuzkaDorsi mama Bianki - oczywiście dalej walcząca w tej bitwie z jednym potknięciem kalafiorowym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 10:07 No więc mamy dzień pierwszy. Jakie to śmieszne. Codziennie mój pierwszy posiłek zjadam koło 11 i jest dobrze. Wcześniej nie chce mi sie jeść. tymczasem dzisiaj jak mam świadomość tego, że nie wolno mi jeść jestem wściekle głodna. Co za przewrotna natura. tymczasem sie trzymam, trzymam też kciuki za Was. Kochane moje - błagam tylko. Nic na siłę. magda ma racje.Nic nie jest ważne utraty naszego zdrowia.Buziaki i trzymam kciukiPysia dzień I Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... - TEZ DZISIAJ ZACZELAM! IP: *.* 09.07.02, 13:46 Pysia!!!! Ja tez dzisiaj zaczelam!!!!!to moje pierwsze podejscie i wierze ze od razu zakonczy sie wielkim sukcesem - jakbym tak z moich 61 zjechala do 55 to by bylo genialnie. Nie za bardzo chce mi sie wierzyc zeby zdzialaly to dwa tygodnie, ale pelna nadziei bede obserwowala wyniki.Zamiast szpinaku ugotowalam sobie brokuly i w pracy odkrylam ze sa w nich robaki, buuuu... no wiec pomidorek i jajka musza wystarczyc (jakies strasznie maciupenkie te jajka byly...).A co to znaczy "salata" - rzeczywiscie to jedno warzywo czy chodzi o salatke (surowke) z np ogorka, pomidora, salaty, cebuli? mam nadzieje ze to drugie, ja nie przepadam za salata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... - TEZ DZISIAJ ZACZELAM! IP: *.* 09.07.02, 15:19 Vialle hip hip hura bardzo, bardzo sie cieszę, że się do nas przyłączyłaś. Bo w kupie zawsze raźniej. Co do brokułów, to ja tez ich nie jadłam, bo jakoś potwornie nie miałam na nie ochoty. Więc tak jak Ty jestem na samych jajkach i pomidorze - ale za to jaki to był pomidor - gigant hi hi.Jeśli zaś chodzi o sałatę, to obawiam się, że faktycznie jest to tylko sałata, bez żadnych dodatków. Ale jesli nie lubisz jej, to polecam gorąco sałatę lodową. Jest pyszna, chrupiaca - nie bywa gorzka - najlepsza, tylko... droga. Niestety za główę trzeba zaplacić ok. 3 zł. To duzo, ale w zamian mamy raj dla podniebienia. Naprawdę. No i na dodatek prawie nigdy nie ma w niej zepsutych liści, i dłużej wytrzymuje.Naprawdę bardzo sie cieszę, że jesteś z nami. Trzymamy kciuki - a te maleńkie kilogramy na pewno uda Ci się zrzucić - nie to, co mi Buziaki dla wszystkich PysiaJa na razie czuję się zadziwiajaco dobrze. Aż nie do wiary.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... - TEZ DZISIAJ ZACZELAM! IP: *.* 09.07.02, 16:20 no tak, tego sie balam - sama salata. Dzieki za rade - lodowa jest rzeczywiscie super, nie gorzka i mozna ja jesc bez obrzydzenia (ja sie kiedys zatrulam taka normalna salata i stad mam awersje).A ja zaluje tych moich dzisiejszych brokulkow bo je generalnie bardzo lubie, ale nie bylam w stanie zmusic sie do jedzenia tych bialych robali, nawet tlumaczac sobie ze to extra porcja bialka i w obecnej sytuacji powinnam dziekowac losowi ze mi je zeslal Malutkie kilogramy, ha ha ha. czy wiesz ze takie "malutkie" trudniej uzyskac i mniej spektakularny jest efekt odchudzania? A ile ty masz do zgubienia?dzieki za cieple slowa, z pewnoscia bede potrzebowala wsparcia bo juz czuje ze mi lekko brzuszek poburkuje ("brzuszek burczy bo sie kurczy" jak spiewa Kubus Puchatek). Ale nic to - urwe sie zaraz do domu i zaczne powoli przymierzac sie do obiadku...Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 10:48 Dziewczyny!Ja tym razem nie stosuję diety niewolniczo . Podpiłam Jackowi piwo a wczoraj przy gotowaniu obiadu nawąchałam się zapachów /nawet końcem jezyka sprawdziłam, czy zupa nie jest za słona /. Czuję się w miarę dobrze - pomaga mi w tym świadomość utrary wagi. Poza tym wiem, że to był ostatni dzwonek przed wyjazdem, więc nie mam wyjścia i muszę wytrwać - czego i Wam życzę!!!Magda dzień trzeci bis... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 11:01 Ja tak samo.Mam w nosie wszystkie dokładne zakazy. Nie mam na cos ochoty, to nie jem. Jak Wam juz mówiłam, nie wierze po prostu w otoczke ideologiczna diety. Chcę schudnąć i naprawdę, żeby to zrobic nie muszę literalnie przestrzegać zapisów. Buziaki Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 11:19 Pysia - bratnia duszo!Sam fakt, że tej samej diety kopenhaskiej spotkałam już 3 wersje świadczy o tym, że coś można dodać lub ująć . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... - do Magdy IP: *.* 09.07.02, 12:05 Dokładnie. Poza tym jest ona piekielnie niekonkretna. Bo co to znaczy duzy befsztyk, duza ryba, kurczak. To, co duże dla mnie dla mojego chłopa jet dawka głodową. Więc grunt to sie nie przejmowac i nie mysleć o tym piekielnym jedzeniu - bo to chyba jest najgorsze. Choc uczciwie rzecz biorąc, i tak łatwiej niz poprzednio.Magduś, a czy Ty stosujesz jakies wspomagacze. Bo ja na razie biorę chrom i zastanawiam sie nad czymś zapychajacym brzuchol.Buziaki i wytrwałościPysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - do Magdy IP: *.* 09.07.02, 12:24 Pysia!Niczym się nie wspomagam . Jakoś daję radę bez tego - no coś jednak robię. Faszeruję się ziółkami - inaczej rzadko odwiadzam toaletę .Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelika2 Re: No więc... - do Magdy IP: *.* 09.07.02, 12:35 Witam Kobietki,ja po posiłkach piję herbatkę PU Erh (czerwona herbata). Według informacji zamieszczonych na opakowaniu wspomaga przemianę materii. Nawet bez diety można schudnąć ok. 3-7 kg miesięcznie. Może z dietką efekt będzie lepszy Sprawdzimy !!!pozdrowionkaAngelika mama Michałka i Franka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 13:44 Buuuuuuu - podjadłam Gabie ziemniaczka! No nic... nie zjem za to nic więcej - po mojemu i tak powinnam schudnąć .Magda dzień trzeci bis... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 13:51 oj babki, ale kombinujecie... jak dieta to dieta. Nawiasem mowiac bylam kiedys na podobnej, u lekarza gastrologa w Warszawie, i naprawde facio mnie odchudzil przy czym wyrzeczenia trwaly tylko tydzien (bardzo to bylo podobne do kopenhaskiej... te jajka, mieso, seler etc) a potem jadlo sie w miare normalnie, tylko niektore pokarmy sie nie laczyly no i nie bylo tego bardzo duzo w sensie ilosciowym. I powiem Wam, ze to dzialalo. Zwlaszcza ten pierwszy tydzien - jakos programowal organizm. A po 3-4 dniach ilosci jedzenia wydawaly sie zupelnie wystarczajace, a wy tez piszecie o kryzysie 4 dnia. Trwalo dluzej - w dwa miesiace schudlam z prawie 65 kg do 52. Ale trzymalam sie jego "rozpisek" skrupulatnie. Mam nadzieje ze i tym razem wytrwam... bardzo prosze o wsparcie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelika2 Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 14:12 Dziewczyny, ratunku!!!kręci mi się w głowie a jak wstanę od biurka to latają mi mroczki przed oczami. Mam nadzieję, że to chwilowe i szybko minie.Nie mogę przestać myśleć o kolacji Trzymajcie kciuki.Angelika dzień 2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 14:16 hi hi, nie mow takich rzeczy bo mi sie kreci w glowie od samego czytania o tych mroczkach. Pomyslcie sobie ze ludzie funkcjonowali np w czasie wojny na naprawde glodowych racjach, o bialku zapomnij, a jednak przezywali. Wiec nas tez dwa tygodnie nie zabija, tak sobie mysle...To tytulem nierozczulania sie nad soba (tak sobie powtarzam od rana). A poza tym - co? Mala glupia dietka ma NAS zlamac?? Mowy nie ma! Trzymaj sie Angelica! Ew zjedz jakis owocek - dostaniesz troche cukrow to ci sie poprawi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 15:24 Eee co tam mały ziemniaczek. Przeciez nie ma on większego znaczenia, prawda?A Andżelika co do Twoich zawrotów głowy, to mi pomaga słodka kawa. Normalnie jej nie cierpię. Ale tutaj pomaga. I zamykam sobie oczy na chwilkę i marzę jakby tu dobrze było w łóżeczku... I przechodzi. A wiecie za pierwszym razem straszliwie mysłałam o kolacji, że już, że za chwilkę. A teraz wcale mnie nie ciągnie. Jakoś tam wytrzymuję. A może to ze względu na upały...Kto wie. Buziaki i do jutra...Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 16:21 upaly na pewno pomagaja - po prostu chce sie mniej jesc. I jak sie oglada te wszystkie panny z golymi brzuchami i w kusych sukienkach, to sie ma motywacje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lia Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 16:54 Cześć dziewczyny!Nie odzywałam się, bo byłam troche słaba w 3 i 4 dniu i bałam się, że nie wytrzymam. No więc,1 dzień - nic , najadłam sie i nie czułam się żle2 dzień - tak samo. 10 dg szynki to naprawdę dużo.I jeszcze 2 jogurty ( uwielbiam Bakomę!) 3 dzień - od rana troche mam uczucia lekkiego ... "zawirowania"? , a na dodatek zapomniałam o grzance , a po obiedzie było już póżno... Dużo piję - i wcale nie chcę jeść ( tym bardziej że takie upały)4 dzień - u mnie niedziela. Koszmar! Ja muszę wcinać tartą marchew, i ma obiad tylko kompot i dwa jogurciki ... przy smacznym obiadku dla moich ukochanych domowników ( szchabik, pyszna zupka pomidorowa i td ) , w dodatku sama musiałam im te pyszności gotować! Czemy , głupia, nie zaczęłam we wtorek - sama nie wiem. Chyba tylko żeby sprawdzić siłę woli!5 dzień - poniedziałek. Idę do pracy. W ulubioną różową sukienkę - WBIŁAM SIĘ!!!! To dodaję mi sił, nawet befsztyk nie chcę jeść - wytrymam, ale nie... i tak zjadłam ( haha). I miskę brokułów - to lubię najbardziej). Nakarmiłam Anię w nocy - spała do rana. To zanczy, że mleka mam dalej sporo. I duuuużo piję ( nałęczowiankę).6 dzień - pycha! Same dobre rzeczy. I grzaneczka od rana, juz nie przegapię!. Po tej grzaneczce i kawie z cukrem mogę spokojnie pracować do wieczora.Ale o 12 zjadłam marchewkę i 2 jaja, całkiem sporo. Czuję się wreście lekko i zwinnie. I spódnica tak jakby wisi... Na obiad zalecono całego kurczaka - nie dałam rady, zjadłam tylko filety - 2. I michę sałaty ( nawet i wiadro chyba nie zrobi różnicy - bo sałata to prawie o kkal) Nie mam wagi , ale widzę, że TO chyba działa! Super! Jutro - ciężki dzień ( bez obiadu), ale brzuch mi się tak skurczył, że chyba go nie chcę !Trzymajcie się, moi drogie koleżanki, da się wytrzymać!!! Pozdrawaiam. Lia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 19:22 Witam składam raport z I dnia.Nawet nie było tak źle, byłam ze znajomymi na rowerze, a wysiłek fizyczny powoduje u mnie to że nie czuję głodu .Nawet szpinak mi nie śmierdział , ale zjadłam go troszkę bo był źle obrany i miał jakieś twarde kłaki a przecierać mi się nie chciało...Za to kolacyjkę miałam przednią filecik z sałatą. Ja polecam kruchą.Jutro też chyba pójdę na rowerek... . Byleby nie siedzieć i nie myśleć o jedzeniu a wszystko będzie dobrze.pozdrownienia P.S. dla ciekawych polecam post stara - 13 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: No więc... IP: *.* 10.07.02, 08:15 Kobietki a ja się dzis do was dołączę Wczoraj próbowałam ale cos strasznie mnie ten upał osłabia.. Poza tym troche modyfikuję tę dietę na własny uzytek bo nie moge wytrzymac bez sniadania.. Od razu spada mi poziom cukru i padnę jak kawka Tak więc na sniadanie zjadłam kawałek arbuza i wypiłam sok wielowarzywny... W końcu jeszcze karmię piersią i muszę dbac o mleczko dla niuni Pozdrawiam - Ania (siostra Pysi 22 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 10.07.02, 08:57 Ania - trzymam kciuki!Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc...-chyba sie przylacze IP: *.* 10.07.02, 09:05 Witajcie wszystkie zawziete 13 Czytam Wasze posty juz od poczatku i z dnia na dzien nabiera mnie ochota,zeby jednak sprobowac!Na poczatku bylam calkiem na nie,ale moja dieta,jakos mi nie za bardzo pomaga...No i zdecydowalam od dzisiaj.Jestem wlasnie przed sniadaniem jeszcze.Nie wiem jak ja ta kawe przelkne!Cala noc mi sie snila ta dieta NO i sie zdecydowalam.Trzymajcie kciuki,bo poczatki zawsze sa najgorsze!Pozdrawiam AniaPS.zaraz zrobie platki na mleczku synusiowi.Mhhm,napewno mleczko bedzie znow tak slodko pachniec... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc...-chyba sie przylacze IP: *.* 10.07.02, 09:18 Ania!Walcz z pokusami - pomyśl, że po diecie będziesz jeszcze bardziej atrakcyjna !!!Magda dzień czwarty bis... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelika2 Re: No więc...-chyba sie przylacze IP: *.* 10.07.02, 09:52 Witam,dzisiaj rano miałam wyżerkę: grzanka na śniadanie a na obiadek warzywka i owocek - trochę malutko ale mam nadzieję wytrzymać. Muszę wam powiedzieć, że w drodze do pracy przechodzę próbę charakteru: mijam kilka sklepów ze świeżymi bułeczkami. Pachnie zabójczo (dla figury) i drażni żołądek. Ale jestem twarda - tylko mocno pociągam nosem i idę dalej Powiem szczerze, że dzielenie się na forum doświadczeniami związanymi z dietą jest dla mnie bardzo motywujące. Wiem, że nie jestem sama i to jest super. Dzięki za wsparcie i trzymam za Was kciuki. Niech nasze niepospolite ruszenie przeciwko zbędnym kilogramom trwa !!!!!!!!pozdrawiamAngelika dzień 3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc...-chyba sie przylacze IP: *.* 10.07.02, 11:06 Czesc Wam.Juz po sniadaniu Musze przyznac,ze ta kawa nawet nie byla taka zla Prasowalam sobie spodnie i lykalam co kilka machniec zelazkiem,wiec nie myslalam o tym,jaki to smak No,a teraz musze skoczyc do sklepu po brokuly bo szpinak mi przez gardlo nie przejdzie.Jajeczka mi sie gotuja wlasnie sobie pomyslalam,ze zrobie sobie z tych jajek,brokulow i pomidora salatke...Uwielbiam salatki!!Ale u nas leje deszcz i nie moge wyjsc do sklepu,bo mi babel zmoknie!Juz sie nie moge doczekac na obiadek,jestem z tych miesozernych Narazie popijam sobie wode przegotowana,bo mineralke mam tylko gazowana,ale po niej chce mi sie jeszcze bardziej jesc.No,potem zdam relacje,jak minal dzien.Dzieki Wam,czuje,ze dam rade!Anie-dzien pierwszy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: No więc... IP: *.* 10.07.02, 12:30 Oj kobietki a ja taka głodna jestem!! Nie moge bez porządnego śniadania wytrzymac Od razu mam mdłości prawie jak ciążowe .... zaczynam sobie szpinak szykować - dobrze,z e chociaz jestem jego miłosniczka.. hihi.. dzięki za trzymanie kciuków - ja za Was tez trzymam..!! Mi zalezy tylko na 3 kg mniej i ani jednego więcej - skromne mam wymagania, nie? Chciałabym tez ćwiczyć ale ten upał mnie powala..No moze wieczorkiem mi się uda..Całusy - Ania - dzień pierwszy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... - juz DRUGI dzien! IP: *.* 10.07.02, 15:46 hej, jak tam Pysiu i inne kobietki na 13tce? Ja dzis dzien drugi, wczoraj wieczorem przestepstwo - cztery czy piec kulek jagody amerykanskiej (wyrwane dziecku z gardla niemalze ) a dzisiaj oprocz miesa i salaty kilka struzyn zotlego sera. Poza tym dokladnie wg kartki - wiec rozgrzeszylam sie szybciutko, prosze "utwierdzcie mnie" ze nie musze sie obwiniac, przerywac diety i ze nei zmarnowalam calego efektu Jestem bardzo zbudowana bo jakos nie slaniam sie, nie mam mroczkow przed oczami etc Jesc mi sie nawet specjalnie nie chce (moze przez ten upal? wielkie dzieki Najwyzszemu za taka pogode) i przez to ze mam mase pracy i skoro juz klepie w edziecko zamiast pracowac, nie mam czasu isc szukac jedzenia... No i krzepi mnie mysl ze dzisiaj wieczorem kefirek ach kefirek!!!! Trzymajcie sie cieplo, zycze wytrwalosci (Wam i sobie )Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc... IP: *.* 10.07.02, 19:36 No i przezylam dzien pierwszy!Ale nie wiem,jak to dlugo pociagne,bo wszystko tak jakby podwojnie intensywnie pachnialo!Chyba na zlosc mnie A tak poza tym,to nie bylo tak zle,ale te wieczory...Juz mam straszne ssanie,ale caly czas pije wode mineralna,wiec wytrzymam.Cieszy mnie fakt,ze juz koniec dnia i jutro znow jedzonko..Ale jest niesmaczne,bo nic nie sole..Tak chyba ma byc,co?Ok,koncze,chce sie dzis polozyc wczesniej spac,zeby nie myslec o jedzeniu Trzymajcie sie.Ania-dzien pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: No więc... - juz DRUGI dzien! IP: *.* 10.07.02, 20:57 Witam! Dla mnie ten drugi dzień był okropny. Chyba dlatego, że nie byłam na rowerze, ale w tym upale...Wypiłam ze 3 litry wody (!). A najgorzej było rano - ssało mnie i ssało i niechciało przestać . Ale już po, więc idę spać, a jutro mam na śniadanie grzankę!!Pozdrownienia!! P.S. Mam nadzieję, że mój żołądek już wkrótce przestawi się na mniejszą ilość jadła i Wasze żołądki również !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - juz DRUGI dzien! do Vialle IP: *.* 11.07.02, 07:47 Vialle!Ja również wczoraj nagrzeszyłam i też nie przerywam diety. Nie chce już tak chudnąć jak za pierwszym razem a mimo to już widzę efekty /dzisiaj dzień piąty /. Ja usprawiedliwiam się tym, że nie chce mieć zawrotów głowy, chcę czuć się dobrze i jeśli mogą mi w tym pomóc fasolki wyjedzone z fasolki po bretońsku - to trudno. Zjadłam ich chyba z sześć, doprawiłam łyżką pomidorówki - po prostu mniej schudnę, ale schudną na pewno bo jem 3 razy mniej niż dotychczas.Tak więc Vialle - nie ma powodów do wyrzutów sumienia. To nie przestępstwo - po prostu nasza 13 to już jakiś nasz mutant , ale pewnie da efekty!Magda dzień piąty bis... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... - juz DRUGI dzien! do Vialle IP: *.* 11.07.02, 14:58 bardzo dziekuje! To ja bnede kontunuowala moja 13tke-mutanta. dzisiaj jestem bardzo grzeczna, jak na razie wg karteczki - i zyje i wcale nie mysle o jedzeniu caly czas (moze mam dostatecznei duzo roboty, ha ha ha!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... - juz DRUGI dzien! - Do Vialle IP: *.* 11.07.02, 09:45 Malutka, co tam sie przejmujesz jagódkami. To tylko kilka. Gorzej gdyby to było kilka czekoladek, prawda?A ja jak wiesz przerwałam, ale staram sie mniej jeść. Tyle, żeby wytrzymac te piekielne remonty. Oj co mnie podkusiło, chyba zwariowałam. I na dodatek zamierzaliśmy z mężem miec wrzosową sypialnię, ale taką ledwo, ledwo. A tu - wyszła żarówa.... No, ale najważniejsza jest Wasza wytrwałość.Buziaki Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... - juz DRUGI dzien! - Do Vialle IP: *.* 11.07.02, 15:01 hi hi - ja chcialam miec jasno-mietowa sypialnie - szkoda ze nie widzialas co mamy na scianie - zielen meksykanska, parafrazujac.... Pysku - nie nie, zdne czekoladki, az tak nie przestepcze. Ale gryz jablka moze mi sie dzisiaj wieczorem zdarzyc (gryz - a nie pol kilo papierowek), wiec postanowilam sie nie dreczyc ze taka jestem niewytrwala. Na razie w ogole nie czuje glodu, sama tym jestem zaskoczona, trzymaj siec kciuki aby mi sie to utrzymalo przez nastepne 10 dni. Nie mam wagi wiec nie wiem jak efekt po 2 dniach, ale mi sie zdecydowanie "brzuszysko" zapadlo - czuje po spodniach. Hi hi - to jedno z najpiekniejszych uczuc jak spodnie zaczynaja wisiec, nie? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... - juz DRUGI dzien! - Do Vialle IP: *.* 12.07.02, 11:37 Vialle, ja Cie nawet nie podejrzewam o te czekoladkę. No skąd... Ty... A jabłko, to zupełnie cos innego. Ja jem bardzo mało, ale cos musze bo wstaje o 6 padam o 2 w nocy i malujemy, malujemy. Wczoraj przemalowalismy na nieco jasniejszy kolor, ale zabrakło nam farby. Bo żeby to ciemne nie wyłaziło, malowaliśmy grubiej. Idzisiaj malujemy po raz ostatni. Wyjdzie, co wyjdzie... Już mam tego dosyć.A jeszcze moja ukochana połówka postanowiła spełnic życzenie mojej córeczki i pomalować pokoik dzieci na różowo Ratujcie mnie... bo padam Tymczasem trzymajcie sie dzielne kobietkiBuziki Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dorot Re: No więc... dzień trzeci IP: *.* 10.07.02, 22:12 Minął właśnie mój trzeci dzień 13, nie było najgorzej. Chyba spodziewałam się większych problemów. W drugim dniu trochę rano trzęsły mi się ręce, ale dosyć szybko minęło. Każde jedzenie jakoś mi intensywnie pachnie, ale zmotywowana dobrymi efektami wielu z was mam nadzieję że też wytrzymam.PozdrawiamDorota Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... dzień trzeci IP: *.* 11.07.02, 06:47 Jeju, to ja sie powinnam uwazac za szczesciare! Nic mi sie nie trzesie, jakas specjalnie slaba nie jestem, sacze swoja poranna kawke z pol lyzeczki cukru a w charakterze grzanki zjadlam ryzowego wafelka (bo zaczal sie wlasnie trzeci dzien). I jakos leci. Prawde mowiac najbardziej mi brakuje owocow. Ale jak patrze jak mi sie slicznie brzuch zapada to az sie chce trzymac diety Pozdrawiam, badzcie wytrwale!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... dzień trzeci IP: *.* 11.07.02, 07:51 Vialle!Ja też podziwiam mój brzuszek /widzisz - mimo grzeszków i tak jest płaski /.Niestety - pamiętam z tamtej 13, że szybko wrócił do dawnej wypukłości . Magda P.S. Dzisiaj rybka dzień piąty bis... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... dzień trzeci IP: *.* 11.07.02, 15:03 no ale co jadlas po zakonczeniu 13tki? Opychalas sie czy bylas grzeczna? Bo ja w cuda nei wierze - przemiana materii przemiana, ale jak sie wtrzasnie 7000 kalorii dziennie to sie czlowiek zaokragli (chyba ze ma tasiemca ktory to zje za niego ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 09:15 Cześć laski No więc mój dzień drugi jest okropny, jestem tak osłabiona, ze nie miałam sił by przenieść córkę na rękach do łóżeczka.. Dlatego też (choć pewnie na mnie nakrzyczycie) jem własnie sniadanie. Wiem,z e to duże odstepstwo od diety ale ta dieta jest prawie całkiem pozbawiona węglowodanów a ja jednak potrzebuje trochę energii, bo np. wczoraj moja córa zastrajkowła i nic innego poza maminym cycem jeść nie chciała..Po "lunchu" już mnie tak nie męczy- po zjedzeniu szpinaku było super i spokojnie dotrwałam do wieczora.. Wiecie co? najwazniejsze w dietach jest to,z e się nie podjada.. Bo najwięcej tłuszczyku to nam te "drobnostki" przysparzają.. Ale tak czy owak moim przypadkiem (śniadaniowym się nie sugerujcie.. Taki mam juz organizm i lekarz by mi napewno nie pozwolił na takie wybryki Trzymam kciuki za wszystkie bo nawet z tym "grzeszkami" i tak schudniemy.. !!! Pysi 22 chyba nie ma dziś w pracy, bo się remontuje w domu ale myslę że wytwale jest na diecie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 09:38 Owszem Aniu, remontowałam i poszłam spac o wpół do pierwszej. I niestety od razu Wam się przyznam. Siedząc na pupce w pracy łatwo jest wytrwac na diecie. W końcu nie traci sie wile energii. Ale machając mogami - duzy pokój - pokój dzieci, sypialnia - pokój dzieci, przenosząc z dwóch pokojów wszystko, a potem obklejajac, malując, szorując nie dałam rady: i piłam na potg. Jak skończyła się woda, a sklepy były juz zamknięte a ja z moim byliśmy fioletowi, piłam wszystko: mleko, soki, herbaty... Co tylko popadło. Nie byłam w stanie dostać się do zamrażalki i przygotować steka, czy brokuły - zjedlismy wstrętna pizzę. I niestety, ponieważ remont potrwa do soboty, to obawiam się, że będę mogła zacząć dopiero za tydzień. Trudno, ale buuu takie jest życie. Za Was jednak kochane mamy trzymam kciuki i cieszę się, że jakoś trwacie. Aniu - trzymam za Ciebie kciuki, choć jak Wam powiem ile ona wazy i jak wyglada, wyrzucicie ją z tego wątku. No moje kochane: mocne buziaki Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelika2 Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 10:04 Pysia, masz rację, że łatwo jest się odchudzać w pracy. Dla mnie najgorsze są wieczory w domu - zawsze jest coś pysznego w lodówce (nie mogę przecież opróżnić lodówki żeby mnie nie kusiło bo mężuś by z głodu się wściekał) Nawet nie chcę myśleć co będzie w sobotę i w niedzielę. Na sobotę planujemy grilla ze znajomymi - mam nadzieję że będzie deszcz i grill nie wypali Nie martw się kolorem ścian - po 2-3 tygodniach kolor sie "przegryzie" i będzie dużo jaśniejszy. Rok temu pomalowałam synkowi pokój na zielono i miałam podobny problem. Po jakimś czasie kolor zjaśniał podobnie stało się z kolorem w maszej sypialni i niestety teraz prawie go nie widać Jeśli chodzi o dietę to jakoś się trzymam chociaż wczoraj wieczorem podjadłam trochę malinek - najgorsze jest to , że jakoś słabo widoczne są efekty. pozdrawiam wszystkie 13-stki.Angelika dzień 4 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 10:16 Angeliko kochana, a czy Ty przed maluchami wazyłaś duzo mniej, bo może taka waga jest dla Ciebie optymalna?A nawet jesli nie, to na to zawsze trzeba czasu i wytrwałości - i hi hi, mówi, to ta, która nie wie, co znaczy to słowo.A z kolorem tak naprawdę sie pogodziłam. Pierwszy wstrząs minął i zaczęłam się przyzwyczajać.Buziaki i trzymam kciuki - Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelika2 Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 10:19 Pysiu,ważyłam ok. 4 kg mniej więc przydałoby się ich pozbyć.Postanowiłam być cierpliwa i mam nadzieję , że się uda. Przecież przedemną jeszcze 9 dni. pozdrawiamAngelika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 15:06 Angelika, jak masz tak malo do zrzucenia, to efekt bedzie mniej widoczny na poczatku - prawdziwe grubaski chudna w spoob spektakularny, chudzielce nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: No więc...dzień 3 IP: *.* 11.07.02, 10:52 Witam! Jestem po śniadanku czyt. grzanka+herbatka z cytrynką i łyżeczką cukru.Niestety, tak jak wczoraj strasznie mnie ssie, mam nadzieję że po jajeczkach i szyneczce się coś zmieni.Na domiar złego przeziębiłam się razem z Ignacym (zawsze jesteśmy razem chorzy ), więc kupiłam zwykłe wapno i tabletki do ssania bez cukru... Ale nie przerywam diety (na razie).Wczoraj wlazłam na wagę ... i zobaczyłam malutki efekcik . Możliwe, że tabletki na ból gardła go nie zepsują.Tak w ogóle uważam, że jesteśmy dzielne. W końcu gdybysmy były same można by zamkną lodówę na klucz lub trzymać ją pustą, a tak trzeba przygotować żarełko dla innych, a jak nie przygotować to patrzeć jak inni jedzą .Ja się tego najbardziej boję, bo Ignacy zawsze się "dzieli" swoim jedzeniem ze mną . A wczoraj w sklepie porwał chałę ze stoiska z pieczywem i musiałam ją kupić, a potem patrzeć jak moje chłopy ją jedzą .pozdrowienia południe dnia 3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: No więc...dzień 3 IP: *.* 11.07.02, 12:45 No i mam Też dostałam niedocukrzenia ,mimo zjedzenia jajeczek i szyneczki, i całej sałaty - musiałam się wspomóc herbatą z cukrem, bo bym zemdlała. Wczoraj miałam coś podobnego, ale jakoś wytrwałam, bo mogłam się położyć na chwilę do łóżka.No cóż ciągnę dalej... 13 - Mutant. A jeszcze muszę wapno i witaminkę!!Byle do jutra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc...dzień 3 IP: *.* 11.07.02, 15:11 okrutne te chlopy ze jadly na Twoich oczach. Moj sie ze mna solidaryzuje i jada pokątnie Ale jestem jakos tak zmotywowana, ze nawet widok arbuza w lodowce mnie specjalnie nie neci. Ale sie zawzielam! Uuuchjak ci slabo to rzeczywiscie lyknij tej herbatki. I pamietaj ze tu cala ekipa innych babek trzyma za Ciebie kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AM Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 15:13 Czytam sobie wasze posty i czytam i tak mnie wzielo, ze postanowilam tez sprobowac, wytrwac i schudnac. najprawdopodobniej zaczne jutro i uwaga... nie sama, a z mezem!Troche sie boje, bo karmie, ale tu juz chyba 2 karmiace sie dietuej, wiec moze nic sie nie stanieMam kilka pytan:- co to jest grzanka, bo dla mnie to kromka chleba w jajku i usmazona, ale to pewnie nie to, moze chodzi o tost???- czy zamiast kawy mozna herbatke? Przeciez kawa nie ma zadnych skladnikow odzywczych, wiec moze mozna zastapic czyms podobnym? Kto sie na tym zna?- czy dnia 7. kawelek zgrillowanego miesa to moze byc piers indyka?-jakie miesko na befsztyk?Pozdrawiamamo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 16:36 Droga AM! Spróbuj jeśli chcesz. Co do grzanki - to wg starej 13, którą podałam na tym forum - tam jest suchar; ja kupiłam sobie grzanki razowe.Piję herbatę, a jeśli jest z cukrem to i z cytryną, bo słodkiej nienawidzę. Kawy napiłam się tylko raz - pierwszego dnia, ale potem nie mogłam się przemóc .Co do kawałka zgrilowanego mięsa to pewno może być filet, a befsztyk wg mnie i wg mojej "Kuchni Polskiej" to kawał krótko smażonej wołowiny np. z polędwicy.Droga Vialle i reszta bandy 13 dzięki za słowa otuchy, bo już chciałam zrezygnować !!Strasznie się źle czuję - jeszcze dodatkowo zapchany kichol, ale wytrwam ...przynajmniej na razie.Trzymajcie się mocno!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 12.07.02, 11:44 Hi hi Alex, jak sie jest przeziebionym, to sie ponic nie ma apetytu, co? Więc chybcikiem Cie nic nie kusi. Tak na powaznie, to kuruj sie kochanie i BuziakiPysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 17:17 Amo (listopadowa mamo - tak jak ja) myślę,ze nie ma znaczenia czy wypijesz kawę czy herbate.. Jesli chodzi o mięsko to ja wcinam indyka, bo innego nie lubie.. Moim głownym odstępstwem jest jedzenie śniadań ale co tam.. Dziś zjadłam kawałek arbuza i wypiłam jakies mleko - zdaje się,ze bebiko sojowe Gabrysi... Sama zobaczysz jak Ci będzie szło odchudzanie z karmieniem piersia... Nie jest źle ale produkcja mleczka pochłania jednak sporo energii i nie wiem czy nie będzie Ci słabo tak jak mi.. I lepiej uzupełniaj wapń albo pij wodę wysoko zmineralizowaną ... Jak się skuszisz na dietkę to trzymam kciuki!!! Ania - dzień drugi - już całkiem znośny o dziwo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc...-dzien 2 IP: *.* 11.07.02, 18:41 Czesc dziewczyny!Juz drugi dzien mi minal,i to calkiem dobrze.Czuje sie super!Wszystko wedlug karteczki,zadnych podjadan,uwzielam sie i juz.Stanelam dzis na wadze i od wczoraj mam juz 1,5 kilo mniej!To mnie mobilizuje,zeby robic moja diete wedlug przepisu i tylko..Nie mam zadnych trzesacych sie rak i wogole.Wczoraj bylo gorzej.Pocieszam sie mysla tylko taka,ze tylko jeszcze 11 dni A dla mnie grzanka to kromka chleba smazona na oleju.I jesli salata tez jest z olejem,to chyba ta grzanka to wlasnie cos takiego...A wlasnie..Jutro rano grzaneczka Juz sie nie moge doczekac..No i pije tylko mineralke...Ok,pozdrawiam i trzymam kciuki za siebie i za Was. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AM Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 18:41 Dziekuje za rady, zwlaszcza Aniu za te o wodzie wysokozmineralizowanej - poszukam czegos. Postanowilam jednak zaczac od soboty, bo bede miala wiecej czasu, zeby kupic wszystkie produkty na 1 tydzien. Jak przyjezdzam z pracy to karmie Kube, a pozniej na rynku nikogo juz nie ma, wiec nie kupilabym brokulow. A poza tym jutro wybiore sie na ostatnie (mam nadzieje) lakomstwo - plonace lody.Bede sie starala nie odstepowac zanadto od diety, zmieniam szpinak na brokuly - podobno dozwolone, i salate na surowke z podobno oryginalnej diety dunskiej, bo stwierdzilam, ze moze ktos zle przetlumaczyl i wyszla mu salata zamiast surowki (ktora dodatkowo bedzie smaczniejsza). Kawe kupilam lagodna i zastanawiam sie czy ja pic, jeszcze poszukam na forum Gazety Wyborczej, bo tam ktos udziela podobno fachowych rad.Pozdrawiamamo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 19:39 Cześc Czy mnie jeszcze pamiętacie?Zaczęlam 6 raz powtarzać 13 tke ale teraz trudno to w ogole nazwac dietą. Chyba bardziej pasuje glodówka.Ale od początku. Jak pamietacie po sensacjach zwiazanych z 3 dniem moj lekarz stwierdził, ze chyba dodatkowo zlapalam jakiegos wirusa. o ile to cos u mnie przebiega w miare łagodnie to zarazilam mojego synka, ktory od 2 dni ma temp. prawie 40 st., biegunke, wymioty nic nie je, co noc nosimy go z meżem na zmiane na rekach od 3 do rana a każda proba polożenia go do wozka czy łózeczka konczy sie spazmatycznym płaczem, podczas którego mały az sie zanosi. A mamy co ponosic , teraz pewnie z 15 kg. Tak więc moja dieta to przeważnie kawa /hektolitry/ i ewentualnie jogurt jak zdąze wypić, a poza tym nie mam czasu /ani ochoty/ nic sobie zrobic do jedzenia, nie wspominając o befsztyku czy rybce. Do tego musze niedlugo skończyc pisac pracę wiec powinnam biegac do biblioteki na caly dzien ale nie ma jak. No i ostatni przygnebiający fakt, dzisiaj skończylam 30 lat, a czuję sie na 60 a moze i wiecej. Ostatnio moj szef w rozmowie telefonicznej stwierdził, ze powinnam juz pojśc na urlop bo marnie wyglądam. To co powiedziałby gdyby teraz mnie zobaczył? Pewnie wylałby mnie z roboty bo strasze ludzi.No dobra, wystarczy tego biadolenia, ale złapłam okropnego doła. pozdrawiam wszytkie 13 tkiAlbi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: No więc... IP: *.* 11.07.02, 20:06 Albert, wszystkiego naj, naj, naj!!!! Jesli coś mogę sugerowac to przydałaby Ci się solidna porcja odpoczynku, snu, wartosciowego jedzenia ( a nie głodówek!)Może jakaś kolacja z mężem? (niech Ci zrobi! dzis sa Twoje urodziny..)A skoro szef mówi o urlopie to czemu nie? trochę podgonisz z pisaniem pracy i trochę odpoczniesz... Nie smuć się Każda z nas nieraz pada z nóg.. Ja ostatnio tez bo upały plus dieta plus brak snu bo uczę córę spać w łóżeczku i kiepsko nam idzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc...-do Albi. IP: *.* 11.07.02, 20:18 Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.!!No i oczywiscie zycze Ci spelnienia marzenia w postaci schudniecia,ale nie glodzac sie I rzeczywiscie odpocznij.Dzieciaczki potrzebuja zdrowe mamy,a nie padniete kurczaki..Sorki za wyrazenie..Ale rzeczywiscie diety zawsze tak strasznie oslabiaja...POzdrawiam i jeszcze raz wszystkiego najlepszego..I zdrowia dla Was Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... - do Albi IP: *.* 12.07.02, 11:50 Kotku! Wszystkiego najlepszego. Moc uścisków od nas wszystkich, ciepełka w serduszkach i oczywiście zdrowia. Mam nadzieje, że szybko się wykurujecie.Ty i maluszek.Co do całej reszty, to jest nieważna. Ja tez muszę kończyć pracę, ale mam tyle roboty w domu z remontem, ale muszę to skończyć.Praca nie zając, nie ucieknie, więc skarbnie zdążysz. Wierzę w Ciebie.raz jeszcze wszystkiego najlepszego, nosek do góry. Uściski Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 12.07.02, 08:34 I tak z mniejszymi grzeszkami dotrwałam prawie do półmetka. Nie wiem jak to wygląda wagowo, ale chyba coś drgnęło. Dzisiaj z kurczakiem w perspektywie czuję się zmotywowana. Pozdraiwm i trzymam kciuki za pozostałe dziewczyny!Magda dzień szósty bis... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 12.07.02, 11:53 Mgdalenko, Ty byś nie wytrwała. Ja w Ciebie wierzę. Jestes bardzo dzielna Pani. A sobie pomyśl, że kiedy Ty sie bedziesz zbliżać do końca, ja zacznę po raz kolejny. Jak tylko skończe remont rzecz jasna. PysiaI do usłyszenia w poniedziałek Mamusie. Odpoczywajcie sobiePysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc... IP: *.* 12.07.02, 13:05 Witajcie.Dzis u mnie dzien 3.I na sniadanko byla grzaneczka Taka pyszna byla ...Za niedlugo ugotuje sobie szpinak. Pomyslalam sobie,ze z glodu to i szpinak bedzie smakowal hihi.Zobaczymy,jak na razie wszystko wedlug karteczki,bez zadnych ustepstw Ciekawe jak dlugo jeszcze wytrzymam?Pozdrawiam reszte dietowiczek i nie dajmy sie ...Ania-Dzien trzeci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dorot Re: No więc... IP: *.* 12.07.02, 13:34 Dzisiaj dzień piąty, właśnie ze smakiem zjadłam rybkę. Nie jest tak najgorzej, chociaż czuję zapach świeżutkich bułeczek.Czy możecie mi powiedzieć jak sobie radzicie z dietą w pracy? Czy bierzecie na przykład stek i sałatę?Bo ja od poniedziałku niestety wracam do pracy a nie chciałabym przerywać zwłaszcza że już widać efekty moich katuszy. Pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: No więc...koniec :( IP: *.* 12.07.02, 19:12 Cześć dziewczyny!!No i doczekałam się grypy, 38° i dreszcze .Przegrałam bitwę z wagą, ale to jeszcze nie koniec . Jak wydobrzeje zaczynam od nowa , jeśli nie 13 to białkową.Trzymam za Was kciuki i będę śledziła Wasze postępy!! Pozdrownienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc... IP: *.* 12.07.02, 21:32 Nie przejmuj sie.Zawsze mozesz znowu zaczac...Najwazniejsze,zebys byla zdrowa...A u mnie juz koniec dnia trzeciego Ale dzis cos zaczela mnie bolec glowa...Ide zaraz spac,bo jak sie sama nie poloze,to i tak padne Wiem,ze to efekt wydalania z organizmu toksyn itd,wiec sie nie poddaje..Zawsze sobie mysle,ze to tylko jeszcze 10 dni i Koniec!!A wtedy zaszaleje i sobie kupie w Polsce przepyszne paczki!!Wlasnie juz sie nie moge doczekac,kiedy juz bedziemy jechac..Pozdrawiam Was dziewczyny i nie dajcie sie pokusom..Ania-koniec dnia trzeciego.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc...koniec :( IP: *.* 15.07.02, 08:58 Alexie Kochany!Bardzo, bardzo mi przykro, że Cie rozłożyło. Mam nadzieję, że szybko Ci przejdzie i będzie OK!Co do walki z waga to się nie martw. Jak nie dziś, to jutro!Dzielna kobietka jesteś, trzymam kciuki. Ja ruszam za kilka dni, jak zrobie i posprzątam mieszkanie. Buziaki Iwonka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lia Re: No więc... IP: *.* 13.07.02, 10:21 Cześć laski!Relacjonuję dalej. Zyję. Czuję się dobrze. Wreście zważyłam się ( przed dietą - 72 kg, teraz ...65!!!) A zostało mi jeszcze 4 dni!Po kolei. Na półmetku czułam się lżejsza, , odzysując kolejne ciuchy - jeszcze mam sporo do odzyskania! W drugim tygodniu jest łatwiej, żałądek skurczył się, nie chcę jeść, nawet wieczorem. Brakuję mi tylko owoców - te pyszne morele, brzoskwinie i maliny - niestety, zjem potem. Brokuły zaczynam trochę nie lubieć - dzisiaj zjem kałafiora. Jutro znów ciężka próba, niedzielny obiadek dla rodziny - a ja nic z tego. wraca starsza córka - a to żarłoczek, na dodatek chudzielec ( zdarza się haha!) , będę musiała ją prawidłowo odżywiać. No nic, wytrzymam jakoś.W pracy słyszę komplementy ( nikomu się nie przyznałam, że jestem na diecie). Dziewczyny, chyba dotrwam! Pozdrawiam L. Do pracy biorę obiad lub lunch - to co jest łatwiejsze do zrobienia - np. gotowane brokuły z jajkami i pomidorem, lub w następnym dniu - jogurt z szynką w plasterkach - można zamieniać obiad z lunchem w tym samym dniu. Trzymajcie się!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AM Re: No więc... IP: *.* 13.07.02, 10:47 Lia!Gratuluje!!!!Na pewno wytrwasz, nie moze byc inaczej! A ja jestem na poczatku drogi i mam nadzieje, ze uda mi sie tak jak Tobie. Wspieraj mnie prosze od czasu do czasu na watku: 13. zaczynam 13 lipca.POzdrawiami zazdroszczeamo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AM Re: No więc... IP: *.* 13.07.02, 10:49 Lia, napisz jeszcze prosze jak z karmieniem piersia. nadal masz mleczko??? Bo ja tez karmie. Ile m-cy ma Twoj maluszek?amo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc... IP: *.* 13.07.02, 12:47 Czesc dziewczyny.Juz dzis 4 dzien Troche jestem glodna,ale pierwszy tydzien zawsze jest najgorszy..Narazie idzie dobrze.Musze wytrwac,bo jade do Polski za tydzien i chce udowodnic paru osobom,ze w koncu schudne..Narazie po 3 dniach mniej 2,5 kilo...A przed trzynastka robilam tez dietke i schudlam wtedy 2 kilo,czyli w sumie mam juz minus 4,5 kilo !! Czuje sie naprawde swietnie,tylko ja tez tesknie za jakims sokiem,albo jakimis truskaweczkami..No,ale dzis kompocik,wiec zaraz skocze do sklepu po truskaweczki i cos jeszcze A nowej dietowiczce,zycze,duzo,duzo wytrwalosci Pozdrawiam serdecznieAnia-w dniu 4 nieco juz lzejsza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: No więc... IP: *.* 13.07.02, 13:50 Dziewczynki, ja się wczoraj skusiłam i zjadłam kilka chipsików... buuuu... takie paskudztwo... nie mogłam się powstrzymać, kiedy patrzyłam jak znajomi się obżerali.. ale pocieszam się,z e nie zjadłam na obiad szynki wiec może się wyrównało?? Dziś się zważyłam i mam 1 kg mniej! Jestem z tego powodu baardzo szczęśliwa bo chcę w sumie 4 kilo schudnąc i myślę, ze jak policzy sie 1 kg na trzy dni to akurat wyjdzie 4!! Z karmieniem piersią jest narazie w miarę oki, więc sie nie stresuję.. trzymam za Was dalej kciuki i sama sobie obiecuję,ze już pokusom nie ulegne, bo mnie wyrzyty sumienia gnębia.. Pozdrowienia - Ania dzień 4 (kiepski, bo coś mi brak dziś cierpliwosci i jakies marne dzisiaj to jedzenie.. Ale pociesza mnie jutrzejszy z rybeczką i befsztyczkiem mniam mniam... ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc... IP: *.* 13.07.02, 14:12 Czesc Ania..Widze,ze jestesmy na tym samym etapie...Ja wlasnie wcinam marchewke...No i zostalo jajeczko.Rzeczywiscie to jedzonko dzis nie za bardzo...No i jakos slabo sie czuc zaczelam Ide sie walnac do wyrka,maluch i tak spi,a zreszta..Po co mam dzis meza w domciu?Troszke moze pomoc No,ale wspiera mnie strasznie mocno,to wierze,ze mi sie uda.Ok,uciekam,bo kreci mi sie strasznie w glowie. Papa Pozdrawiam.Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorsi Re: No więc... IP: *.* 14.07.02, 18:15 Witajcie diewczyny Wróciłam z nieplanowanej podróży, i niestety nie poradziłam sobie z przygotowywaniem wszystkiego wg. karteczki zwłaszcza, że byłam u znajomych lub w podrózy przez wiekszosć czasu. Dotrwałam do dnia 4 zgodnie z instrukcją a potem do dziś jadłam w wersji moje wariacje na temat kopenhaskiej . Dziś jedzonko wg. dnia pierwszego z modyfikacja: sałata nie sama ale z pomidorkiem, kawałkiem brokułow i jogurtem naturalnym. Do tego 4 dnia czułam sie dobrze a zemdliło mnie jak nastepnego dnia zjadłam gołąbka , normalnie dziwne wibracje w brzuchu. Jednak organizm się przestawia. Jeszcze zjadłam kolejnego dnia kanapke gdzieś szybko zakupioną w biegu i ten sam efekt. Nie ogłaszam Wam jednoznacznie ze dzis znow zaczynam, bo mam jeszcze jeden egzamin i musze go zdac siedząc po nocach, wiec nie wiem jak wytrwam,ale....najlepiej mi smakuje mutant kopenhaskiej jak tu fajnie piszecie . A efekty - co do wagi nie wiem, ale sie lepiej czuje i to najważniejsze.Dziewczny jesteście moimi idolami Przyjechałam, czytam i normalnie musze też poradzic sobie i schudnąć, a co chyba dla mnie wazniejsze musze to zrobić dla zdrowia Pysia22 - sprzątaj, remontuj i poczekaj jak zdam egzamin - razem zawsze raźniej.Albi - trzymam za Ciebie kciuki, czekam na słowo na priva i zdrowia życze Lia - mało sie odzywasz ale jak już napiszesz, to miód na moje serce i jakie efekty !!! wow !!! Pozdrawiam Was wszystkie Wasza Dorsi mama Bianki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 07:25 Dorsi!Ja tez poległam... Ale świadomie, nadal jednak się odchudzam ale na swój już sposób. A wszystko dlatego, że od 5 dnia jadłam albo tylko lunch albo sam obiad - nie dałam rady więcej . A i to było za dużo. Tak mi się skurczył żołądek. Na wołowinę patrzeć nie mogę, nawet obrzydziłam sobie jajko i brokuły - bo musiałam je jeść a nie chciałam, a wszystko zo trzeba to jakoś inaczej smakuje . Mimo to efekt jest - nie wiem ile w kilogramach, ale rączki mam szczuplejsze i nóżka już nie tak potężna - chociaż po popredniej 13 myślałam, że to już pełny sukces, a jednak możena jeszcze .Pozdraiam te wytrwałe, te które musiały przerwać dietę i te którym po prostu się nie udało !Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 09:12 Magdus, pamietasz jak mówiłysmy, że najwazniejsze to po prostu mniej jeść. Ja też nie mogę patrzeć na setkę rzeczy z diety, dlatego nie zamierzam ich jeść. Mi po prostu chodzi o to by mniej jeść. A 13 ma byc tylko momentem wyjściowym.I tak jesteś niesamowita.Buziaki Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 09:55 Pysia!I tak trzymać!!! Chudnie się nie tylko dzięki 13 - trzeba po prostu jeść mniej, nie tak tłusto, powstrzymać się na widok słodyczy - no i odrobina ruchu !Pozdrawiam serdecznie!Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorsi Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 21:33 Magda....Jak ja Cię rozumiem Dzis nie ugotowałam brokułów choć je mam w lodówce ......coś mnie skręcało na samą myśl,że je będe jadła a i jajek kariera w moim jadłospisie też sie skończy na długo A dziś naszła mnie taka straszna ochota na piwko Karmi no i musiałam sobie kupić, a teraz to bym sobie potańczyła chociaż z godzinkę - ciekawe ile to kalorii bym mogła spalić ? Dorsi mama Biankip.s Magda pisałaś kiedyś,że czytałaś kilka wersji kopenhaskiej.Czy mogłabyś coś dokładniej na ten temat napisać, bo sama nie mam czasu szukać, a może by mi lepiej odpowiadała jakaś inna wersja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - do Dorsi IP: *.* 16.07.02, 19:58 Dorsi!Niedawno pojawił się post Alex "stara 13" więc Ci ją kopiuję:Dieta kliniki Mayo w USA :Kuracja trwa 13dni i gwarantuje utrzymanie osiągniętej wagi przez 3 lata. Na każdy dzień trwania diety przeznaczony jest określony zestaw potraw. Należy go stosować bardzo doładnie, przestrzegając również kolejności potraw.Aby dieta odniosła oczekiwany skutek należy poza tym spełnić 3 warunki: nie wolno wypić ani kropli alkoholu, używać soli i cukru, a także nie wolno wypić więcej niż 0,5-1litra płynów dziennie.I dzieńa)śniadanie: czarna kawab)obiad: 2jajka na twardo c)kolacja duży kawał mięsa, sałata zakrapiana cytrynąIIdzień a) czarna kawa+sucharb) duży kawał mięsa (10-20dkg może być stek smażony (!), sałatac) kawał szynki, jogurt lub kefirIII dzieńa)czarna kawa+sucharb)(!)seler smażony w oleju, pomidor, jeden mały owoc c)2jajka na twardo, kawałek szynki, sałataIVdzieńa)czarna kawa b) jajko na tw., filiżanka tartej surowej marchwi, kawałek twardego sera c) duża sałatak owocowa, jogurtVdzieńa)filiżanka tartej marchwi skropionej cytryną b) duża, ale chuda ryba i pomidor c) nicVIdzieńa) czarna kawa+suchar b) duży kawał kury, sałata c) 2jajka na tw., filiżanka tartej marchwiVII dzieńa) herbata gorzka b)kawał mięsa, owoc c) normalna kolacja jak bez diety, ale bez przesadyOd 8-go do 13-go powtarzamy dietę od 1-go dniaNo i nie podobna do naszej?Poza tym w naszym pierwszym "3..., 2...,1...,0 -START" było nieco inaczej niż w linku na stronie Mama cud. Musiała być wołowina, a nie schab. Jogurtu było 2/3 szklanki a nie 2 do 3 szklanek . Zależy jak kto przepisał .Pozdrawiam!!!Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorsi Re: No więc... - do Dorsi IP: *.* 17.07.02, 21:11 Czesć Madziu......mogłabym napisać prof. Madziu, bo weszłam tu z tematu o śpiących lekarzach Dzieki za tego 13- mutanta,ale...jest bardzo podobna do naszej 13. Jednak najważniejsze jest to, co wyczytałam w Twoim poście czy co napisała Lia - efekty, fantastyczne efekty !!!!!To poprostu skutkuje pozdrawiam serdecznieDorsi mama Bianki, przed kolejnym podejściem do 13 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 09:07 Dorsi te efekty to masz rację. Mnie też powaliły. Ja sprzatam, wymalowałam pokój dzieci i na kilka dni mam spokój, bo potem ruszam za duzy. Ale na razie tylko sprzatanie i wiecie co - wrócą moje dzieci. Juz okropnie się za nimi stęskniłam.A wiecie, że męzowie to okropne [potwoery. Byłam u Ani D a tu jej chłop - kobieta na diecie, stara się, no wiecie, aten tu szykował babeczki. Takie pyszne, smakowicie wygladajace. Chyba pychotki, bo nie jadłam. Jeszcze sie piekły.Ale paskudni faceci. Więc ja tak sobie myslę i może od srody zacznę. Lub od jutra???Buziaki dla wszyustkich i wytrwałości.Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc...-a ja juz dzien 6 !! IP: *.* 15.07.02, 10:22 Czesc dziewczyny!!Dzis juz dzien 6!!Nie moge uwierzyc,ze juz tyle wytrwalam... Ale z dnia na dzien coraz trudniej...Wczoraj byla znajoma i jedli z moim synkiem chipsy!! Ona jest w ciazy i poprostu Jej sie zachcialo..A mnie jeszcze bardziej jakbym to ja byla w podwojnej!!Ale nie patrzylam na to jak wcinaja,bo mniejszy bol No i narazie trzymym sie twardo karteczki,kupilam sobie super duper dzinsy,ale jeszcze za male Mysle,ze po trzynastce je zaloze... No,ale dzis kurczaczek na obiad i juz sie na to ciesze..Pozdrawiam wszystkie polegle i trwajace przy diecie mamy.Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kowcia Re: No więc...-a ja juz dzien 6 !! IP: *.* 15.07.02, 10:42 ja też chcę!!!! dajcie jakiś "regulamin" tej diety. Co to jest, niesłyszałam o tym wcześniej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc...-a ja juz dzien 6 !! IP: *.* 15.07.02, 11:34 Jest link na górze strony: "dieta kopenhaska" - to ona, trwa 13 dni dlatego w skrócie to trzynastka .Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorsi Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 21:37 Pysia, ja tez mysle może jutro , bo jednak jak sobie tak pozwalam na odstepstwa to i cukiereczek wpadnie do żołądka a i piwko dziś się tam znalazło . Tylko,że ja już mam wstret do tych skłasdników z diety przemyśle i się odezwe....Dorsi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelika2 Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 13:44 Ludzką rzeczą jest upadać,jak wam pisałam w piątek najgorsze są wieczory w domu i niestety weekendy. Moja 13 - stka przyjęła w ten weekend formę kolosalnego mutanta. Najpierw była grill w sobotę i niby lekko trzymając się diety (zjadłam pierś kurczaka z grilla) sprawnie połknęłam karkówkę i kszaneczkę.W niedzielę nastapiły również rażące odstępstwa od dietyw postaci kilku biszkoptów mojego syneczka, które to biszkopty kontynuowałam dzisiaj rano do kawki.Tak więć od 6 dnie diety (sobota) stosuję diete 13 -mutant Nie mam zamiaru jednak przerywać i dotrawam do końca. Będę się starała jeść zgodnie z dietą i mam nadzieję, że chociaż niewielkie efekty będą. Przecież i tka jem dużo mniej kalorii niż wcześniej. Prawda????Proszę powiedzcie, że mam kontynuować plissssssssss!!!!!!!!!Angelika dzień 8 mutant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 18:40 Angelika napisała/ł:> Proszę powiedzcie, że mam kontynuować > plissssssssss!!!!!!!!!Jasne, że TAK!!! W końcu jak sama napisałaś - i tak jesz mniej niż wcześniej. O to między innymi chodzi w odchudzaniu. Może efekt nie będzie tak spektakularny ale kto wie, czy nie trwalszy !Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: No więc... - dzień 7! IP: *.* 16.07.02, 12:28 Jak się czuje moja imienniczka dzisiaj? Mi sę już chyba żołądek skurczył, bo coraz mniej dotkliwa ta dieta... Choć całkiem już zmutowana - to inna sprawa Własnie wcinam indyka ale chyba upał sprawia,ze nie mam jakiegoś bardzo dużego apetytu.. No i pociesza mnie fakt, ze jutro już dzień 8 i całkiem znośne jedzonko i tak juz blisko końca!! Pozdrawiam te co wytrwały i te co odpadły! (uda się następnym razem).Pysia - masz rację te chłopy sa wstrętne- biorą się za robienie takich przepysznych ciastusiów akurat jak my tu ze sobą walczymy.. A ciacho było pyszne - nie mogłam się opanować, zeby nie skosztować Ale żyje się raz.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... - dzień 7! IP: *.* 16.07.02, 13:38 No właśnie. Ja co prawda na mojego nie moge ostatnio narzekać, bo juz prawie nie je w domu, tylko wpracy, ale dzisiaj wracają Żabki i zaczną się obiadki od nowa. TYmczasem muszę wszystkim ogłosić: ta tam Skończyłam remont dwóch pokojów. Za jakiś czas ruszamy z resztą.Ale powiem Wam moje kochane, że kilka dni ciężkiej roboty i też schudłam. Dieta nie była aż tak potrzebna. A od wczoraj jestem na sałacie i jabłkach, plus mały jogutr. I jakoś się trzymam. A co tam. Wszystko byle nie brokuły, szpinak i nieszczęsna wołowina.Tymczasem wszystkie dzielne kobiety - trzymnajcie się.Pysia.(A nawet nie wiecie jak po tygodniu stęskniłam się za maluchami - tez tak macie? Chwili bez dzieciaczków?)Cmok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc... - dzień 7!-i ja tez :) IP: *.* 16.07.02, 14:08 Czesc Ania.U mnie jak narazie tez wszystko w porzadku. Zaraz bede jesc grilla,czyli kawalek miesa Juz pachnie super!!Ale nie wiem,jak ja wytrzymam bez kolacji.Chociaz musze powiedziec,ze nawet nie odczuwam tak glodu!!Pocieszam sie takze tym faktem,ze juz tylko 5 dni zostalo i juz teraz z gorki!Poza tym,zaczely mi ciuchy wisiec na tylku No to mam tez motywacje...Aby tak dalej ...Powoli odchudzanie staje sie dla mnie prawdziwa przyjemnoscia Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lia Re: No więc... IP: *.* 16.07.02, 14:55 Cześć kochani!Nie odzywam się - bo nie mam czasu, naprawdę!!! A może to dobrze - bo nie podjadam. Więc - META!!!!!!!!!!! Koniec!! Wytrwałam!! Jestem lżejsza, i mniejsza we wszystkich kierunkach( opróćż wzrostu, a ten nie uległ zmianie - 171 cm)!!! Całuję was mocno, z całej siły - i trzymam za was kciuki!!! TO NAPEWNO SIĘ UDA!!Ważę 63,5 kg ( 8 kg ubyło!) Mam nadzieję, że trwale - obiecuję sobie, że nigdy juz nie roztyję . Bo szczerze - odchudzanie ,jednak, słono kosztuje.Terz będę tracić reszte kg powoli ( trochę jeszcze zostało ) Ania teraz ma 9 miesięcy - na niej dieta się nie odbiła, bo nadal jest pogodna podkarmiam ją w miarę potrzeby - i MAM NADAL MLECZKO!!! Dzisiaj kupiłam sobie w prezencie - suuuuper spodnie - obcisłe, 40 - miałam dobre 42 , nawet więcej. mąz gratuluje mi wytrwałości, a ja jemu - wyrzeczeń - bo biedak troche też nie dojadał z solidarności. Starsza córka powiedzała WOOOW, jak mnie zobaczyła - a to chyba komplement. teraz biorę się za siebie poważnie - ćwiczę brzuszki ( nogi za kaloryfer - i 3x dziennie po 40 skłonów). Masaże. Zel antycelulitowy - bo troche mi skóra obwisa. Balsam do ciała nawilżający . I dobry humor. AM, możesz spokojnie karmić - nie wiem, ile ma Twoj maluszek, ale moim skromnym zdaniem, lepiej żeby więcej niż 6-7 mies - bo już wtedy dokarmiasz zupkami i tp i nie ma możliwości ( ewentualnej) głodzenia dziecka. Ale ręczę - jak dużo pijesz, to pokarmu wystarzy! Kochani, jak macie pytania - piszcie, chętnie odpowiem, bo już mogę chyba Trzymajcie się - zdrowo i szczupło!!! PAPA!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lia Re: No więc... IP: *.* 16.07.02, 15:32 Aha, kawę piłam bezkofeinową rozpuszczalną - ale nieraz 2-3 razy dziennie. Poza tym duuużo nalęczowianki ( chyba ponad 3 litry dziennie) L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 16.07.02, 15:47 Lia - moje gratulacje. Jesteś naprawde dzielna! Az Ci zazdroszczę. I motywacji, i wytrwałości. Kiedy ja schudne te piekielne moje kilogramy...Ale masz świetny wynik. I trzymam kciuki za nieprzytycie.No i dziekuje za towarzystwo.Pysia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lia Re: No więc... IP: *.* 16.07.02, 17:05 Pysia, dzięki wielkie tobie i dziewczynom za miłe towarzystwo i doping w odchudzaniu. Napewno Ci się uda, trzymasm kciuki. L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AM Re: No więc... IP: *.* 16.07.02, 19:43 Kochane,Nie pisalam przez czas jakis bo zapomnialam sie zahaczyc w okienku, nie dostawalam waszych postow i myslalam, ze wymarlyscie...Widze, ze zrobilyscie sie potwornie zmutowane, co? Ja natomiast trzymam sie diety choc tez nachodza mnie rozne zachcianki. Kto jeszcze nie ulegl pokusom????Dzis konczy sie moj 4. dzien, wiec jeszcze tylko 9. Troche zle czulam sie w pracy, moze z nadmiaru zajec, ale w domu powoli wszystko wrocilo do normy, oprocz tego, ze wczoraj bylam duzo bardziej najedzona niz dzie. Tesknie juz do czwartku i grzaneczki, no i do tego kurczaka, chyba nawet zjem sobie srzydelka z zapieczona skorka, a co? Nic nie bylo napisane nt. skorki, wiec zakladam, ze mozna zjesc.Zastanawialm sie troche dzis, czy nie rzucic diety, albo jej nie zmutowac, ale postanowilam, ze jednak wytrwam i zobacze czy ta dieta rzeczywiscie dziala.Schudlam juz wg mojej wagi 3 kg - tak przynajmniej pokazywala rano, ale niekoniecznie trzeba jej dowierzac.Pozdrawiamamo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 16.07.02, 20:11 Dziewczyny!Mimo, że podczas tego tygodnia diety, który wytrzymałam ulagałam pokusom, mutowałam dietę jak się dało i tak schudłam 2 kilo ! A tak wogóle to przed pierwszą 13 ważyłam 72,3 po diecie 64,5. Potem mimo, że po ciuchach widziałam, że nadal chudnę organizm zaczął zbierać zapasy i ważyłam 66 kilo /ale podkreślam, że widać było że schudłam jeszcze po diecie/. Potem się nieco podpasłam i było 67,5 a teraz jest 65,5 i pełne zadowolenie ! Myślę, że to niezły wynik biorąc pod uwagę fakt, że pierwszą 13 przechodziłam od 2 kwietnia, więc minęło już prawie 4 miesiące!Tak więc nieco opalona /z Gabą w piasku / i odchudzona czekam jak przyjmie mnie za tydzień chorwacka ziemia !Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 171176 Re: No więc...-Dzien 8 :) IP: *.* 17.07.02, 13:23 Nareszcie dzien ósmy!! Wczoraj o maly wlos ,a uleglabym pokusie!!Nie bylo wczoraj sniadania,ani kolacji i tak okolo 22 strasznie zachcialo mi sie rosolu(ugotowalam na obiad) Pomyslalam sobie,ze sobie uszczkne troche,ale nie,jednak szybko napilam sie wody i poszlam spac ufff,o malo brakowalo... Dzis nareszcie znow troche jedzenia jest i bede miec wiecej energii.Zalozylam dzis moje dlugo nie noszone spodnie,ktore wpijaly mi sie w brzuch Teraz pasuja idealnie w pasie,a na tylku oczywiscie wisza...Ciesze sie,ze juz niedlugo koniec.Chyba dam rade.A Ty Magda fajnie schudlas.Ja tez bym tyle chciala miec..Oj chcialabym.Czuje sie juz duzo lepiej i lzej w kocnu to juz tyle kilo Pozdrawiam wszyskie dietowiczki lekka jak piorko Ania -dzien 8 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vialle Re: No więc... POLEGŁAM IP: *.* 18.07.02, 08:34 i to w niedziele, ale wczesniej nie mialam szansy Wam tego wyznac. Glupio, najpierw po prostu przez zapomnienie zjadlam owoce a potem juz odpuscilam wychodzac z zalozenia ze i tak zlamalam diete - byla grilowana ryba i skrzydelka, biale wino... Wstyd mowic. Probowalam od niedzieli jesc w sposob zblizony do 13tki, tyle ze jadlam wiecej owocow i nie zauwazylam zebym odrobila zdobyty wczesniej "luz" w ubraniach. Plus "mentalnego bycia na diecie" jest taki ze nie pojadam slodyczy i naprawde unikam weglowodanow innych niz w owocach i warzywach. Nie waze sie ale widze ze schudlam. Z tym ze jak rozumiem 13tka polega na przestawieniu metabolizmu i dlatego sie trzeba trzymac dokladnie tej diety, ze ona swoim skladem to przestawienie nam zapewnia. Szarlataneria czy nie - chce wierzyc, ze to moze dac bardziej dlugotrwaly efekt. No wiec.... od jutra znowu zaczynam. Wiem, ze trzeba niby iles tam odczekac ale ja sie nie czulam ani troche zle ani slabo w czasie tego tygodnia trzymania sie diety wiec nie widze powodu zeby czekac i czekac. Nie moge niestety zaczac juz dzisiaj bo nie ma przygotowanych jedzonek. A tak na koniec... zawiodlam sie na sobie troche. >Wzdech<Jesli jeszcze we mnei wierzycie to trzymajcie do jutra kciuki. Pozdrawiam, Vialle - slabeusz Odpowiedz Link Zgłoś