Dodaj do ulubionych

załamka po wizycie u fryzjerki

16.03.08, 17:57
witam Was, wczoraj poszłam do fryzjerki tylko sęk w tym,że nie do tej co
zawsze tylko blisko domu bo miałam mało czasu , no i załamnka , tak mnie Pani
opitoliła ze szok, strasznie krótko mi ścieniowała włosy, chyba z pół roku
bedę czekać aż choć trochę odrosną a nie mogę na siebie w lustro patrzeć,
zupełnie nie tak jak chciałam, już po wyjściu od niej nie byłam zadowolona ale
jak były wymodelowane , to jeszcze jak cie moge, ale jak dziś umyłam włosy i
próbowałam sama jakoś ułożyć-koszmar, tu nie ma co układać. Kurna co mnie
podkusiło zeby pójść gdzie indziej, myślałam że podcięcie, odświeżenie włosów
to nie taka filozofia. Czy któraś z Was miała podobnie, jak sobie z tym
poradziłyście, głównie psychicznie, bo fizycznie to niewiele da sie zrobić,
przecież nie dosztukuje sobie włosów.
Obserwuj wątek
    • gku25 Re: załamka po wizycie u fryzjerki 16.03.08, 22:08
      Oj, miałam kiedyś tak samo. Przed samym Sylwestrem. Prosiłam kobietę o podcięcie
      o jakieś 5 cm. Ścięła dobre 20. Słowa, które cisnęły mi się na usta były mocno
      niecenzuralne. Niestety musiałam się z tym pogodzić, choć nie było łatwo. Potem
      już patrzyłam dokładnie na ręce "rzemieślniczkom", aż w końcu znalazłam taką,
      która rozumie jak się do niej mówi po polsku i jest fryzjerką z powołania. W ten
      sam sposób szukałam kosmetyczki, bo odnoszę wrażenie, że niektóre kobiety
      znajdują się w tych zawodach przez przypadek. Pewnie za tydzień lub dwa
      przyzwyczaisz się do odbicia w lustrze, czego życzę serdecznie. A włosy nie
      zęby, niedługo odrosną.
      • iwciab Re: załamka po wizycie u fryzjerki 16.03.08, 23:36
        dzięki smile ale zanim odrosną to parę ładnych miesiecy upłynie a ja w tym czasie
        chyba się wrzodów na żołądku nabawię smile
        • gku25 Re: załamka po wizycie u fryzjerki 17.03.08, 19:07
          Eeeeeee, chyba nie będzie tak źle?
          • ipola Re: załamka po wizycie u fryzjerki 20.03.08, 14:10
            Ja jakieś 2 mce temu poszłam do fryzjera, którego poleciła mi
            koleżanka, gabinet zwał się nawet galeria fryzur, a fryzjer to ponoć
            jakiś stylista. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy po całej
            operacji spojrzałam w lustro. Byłam wściekła. Powinnam już w trakcie
            strzyżenia uciec stamtą, bo wykonywał dziwaczne ruchy nożyczkami.
            Miałam wrażenie, że udaje jakiegoś wielkiego stylistę i przez to tak
            wymachuje, bo samo cięcie pożal się Boże. Zapłaciłam 80 zł i na
            drugi dzien poszłam do swojej fryzjerki, która może nie jest
            stylistką, ale chociaż nie czyni złego. Ona wyrównała mi włosy, bo
            całe szczęście było co wyrównywać, ale i tak musiałam skrócić włosy
            jak nigdy. Chodziłam wściekła parę dni. Później stwierdziłam, że
            moje samopoczucie i tak nic nie pomoże, więc zaczęłam zakładać
            dłuższe kolczyki, jakieś korale na szyję i zrobiłam sobie trochę
            mocniejszy makijaż, by odciągnąć uwagę od włosów. Może w ten spoósb
            przetrwasz ten trudny czas?
    • koralik12 Re: załamka po wizycie u fryzjerki 20.03.08, 20:15
      byłam kilka razy w takiej sytuacji uncertain niestety
      na pocieszenie powiem ze takie za krótkie przycięcie, w którym włosów nie daje
      fajnie ułożyć już po dwóch tygodniach zaczyna sie lepiej układać, trzeba
      wytrzymać dwa tygodnie, ja spinam spinkami co się da smile
      po dwóch tygodniach można zacząć coś kombinować z układaniem
    • iwciab Re: załamka po wizycie u fryzjerki 21.03.08, 16:20
      Dzięki dziewczyny, ja właśnie poszłam wczoraj do fryzjerki , do której zawsze
      chodziłam, pokajałam sie, ze poszłam gdzie indziej bo było blizej i tak mi
      spartolili. Skorygowała co sie dało i chociaż duzego pola manewru nie miała to
      samopoczucie ciut lepsze, jeszcze raz dzięki i życzę wszystkim Wesołego Alleluja!
    • Gość: madzika nieudane farbowanie IP: *.146.77.186.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.06.15, 23:23
      Dzis (po raz pierwszy od 4 lat) udałam sie na wizytę do fryzjera (pod namową mamy). Przez cale zycie farbowalam sobie odrosty blond w domu i wygladalo to super.(włosy mam prawie po pas, sama podcinałam, nawilżałam, używałam specjalistycznych szczotek).. Z racji tego, ze za pare dni wybieram się na ślub kuzynki, postanowilam u "profesjonalisty" zrobic sobie te odrosty. Na wejściu powiedziano mi, ze nie ma takiej opcji, zeby na moich odrostach uzyskać kolor blond (jestem chyba cudotwórcą, skoro przez cale życie mi się to udawało !!) babeczka zaproponowala mi delikatnie złotawe refleksy na moim blondzie.. z początku nie byłam zadowolona, gdyż przyzwyczajona byłam do swojego blond platnowego anielskiego koloru, jednak z racji "doświadczenia" fryzjerki i po wysłuchiwaniu jak to pięknie mi bedzie do buzi pasował - uległam. Finał jest taki, że mam 2cm odrosty rudawo - czerwone, kolor włosów chu***wy i jestem ZAŁAMANA!!! jutro ide na "poprawke" ale nie wiem czy dobrze robie, bo boje się tego babska.. sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka