Dodaj do ulubionych

Śmierc a alimenty

29.11.11, 20:56
Sprawa dotyczy mojej koleżanki.
Na początku tego roku rozwiodła się z mężem. Sąd zasądził, aby jej były płacił jej alimenty po 500 zł przez 5 lat, i miał jej dac kasę na kupno mieszkania (400 tys.).
Alimenty płacił przez kilka miesięcy, kasę miał dac do końca września tego roku.
Kasy niestety nie dał, bo zginął w wypadku w połowie września.
W ZUS-ie powiedzieli jej, że alimenty jej się nie należą, że może składac dokumenty o rentę rodzinną.
Złożyła dokumenty o rentę rodzinną i dostała odpowiedź odmowną.
Napisali jej, że renta może jej się należec dopiero jak skończy 50 lat (teraz ma 48 lat).
Czy naprawdę nic się jej nie należy? Czy może się gdzieś odwołac lub zwrócic się do innej instytucji?
Musiała zostac w ich wspólnym kiedyś domu. Nie stac ją na utrzymanie tego domu.
Zarabia 800 zł netto.
Obserwuj wątek
    • ib_k Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:00
      tu o rencie rodzinnej, zus ma rację
      www.zus.pl/default.asp?p=4&id=404


      > Musiała zostac w ich wspólnym kiedyś domu.
      kto jest właścicielem domu?
      • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:07
        > kto jest właścicielem domu?

        Dom dziedziczą ona i dwoje dzieci (28 i 23 lata).
        Mają też do spłacenia 50 tys kredytu - tyle jeszcze zostało (były wziął kredyt na firmę, ona podpisała zgodę).
        Syn próbuje przejąc firmę po ojcu, ale nie jest to proste.
        Czeka na jakieś licencje i uprawnienia. Nie za bardzo orientuje się w działalności firmy.
        Po skończeniu studiów pracował krótko u ojca, ale jak stanął po stronie matki to go ojciec zwolnił.
        • kiszczynska Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:18
          stef63 napisała:

          > > kto jest właścicielem domu?
          >
          > Dom dziedziczą ona i dwoje dzieci (28 i 23 lata).
          > Mają też do spłacenia 50 tys kredytu - tyle jeszcze zostało (były wziął kredyt
          > na firmę, ona podpisała zgodę).
          > Syn próbuje przejąc firmę po ojcu, ale nie jest to proste.
          > Czeka na jakieś licencje i uprawnienia. Nie za bardzo orientuje się w działalno
          > ści firmy.
          > Po skończeniu studiów pracował krótko u ojca, ale jak stanął po stronie matki t
          > o go ojciec zwolnił.


          to musza przyjąć (dzieci) spadek z długamisad
          • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:26
            to musza przyjąć (dzieci) spadek z długami:

            Zgadza się. Ale to dzieci musiałyby jej teraz dac te 400 tys.
            Dlatego na razie mieszkają razem. Dzieci wkrótce założą własne rodziny.
            W najgorszym wypadku sprzedadzą dom i podzielą się kasą.
        • eva1357 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:33
          A czy ,,dziecko'', które ma 23 lata się uczy? Bo jeśli tak, to przysługuje renta rodzinna po zmarłym rodzicu do 25 r.ż.
          • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:35
            eva1357 napisała:

            > A czy ,,dziecko'', które ma 23 lata się uczy? Bo jeśli tak, to przysługuje rent
            > a rodzinna po zmarłym rodzicu do 25 r.ż.


            Tak córka się uczy i dostała decyzję pozytywną co do renty.
        • attiya Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:50
          niech sprzeda firmę i matka będzie miała pieniądze
          napisz jeszcze, że musi utrzymywać dorosłych synów
          tak, rozwiedzionemu współmałżonkowi renta się nie należy
          • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 22:02
            attiya napisała:

            > niech sprzeda firmę i matka będzie miała pieniądze
            > napisz jeszcze, że musi utrzymywać dorosłych synów
            > tak, rozwiedzionemu współmałżonkowi renta się nie należy


            To dorosły syn pomaga matce, ale nie ma 400 tys żeby mógł dac matce, córka jeszcze studiuje na studiach dziennych i dorabia sobie bo ojciec za życia nie dawał jej kasy.

            Rozwiedzionemu współmałżonkowi należy się renta, tylko jak skończy 50 lat (a moja koleżanka ma 48). Poszperałam trochę w necie i tyle się dowiedziałam, tak jej zresztą też napisał ZUS.
            Tylko co przez te dwa lata do 50.
            Jak by, były żył to by normalnie miała alimenty bo taki jest wyrok sądu.
            Jak dzieciom sąd zasądza alimenty, a np. ojciec nie płaci (chociaż żyje) to za niego płaci Fundusz Alimentacyjny, a tu nic?

      • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:50
        ib_k napisała:

        > tu o rencie rodzinnej, zus ma rację
        > www.zus.pl/default.asp?p=4&id=404


        Przeczytałam to co jest w zamieszczonym przez Ciebie linku i znalazłam tam taki oto tekst:

        Małżonka rozwiedziona oraz wdowa, która przed śmiercią męża nie pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, ma prawo do renty rodzinnej, jeżeli oprócz spełnienia w/w warunków wymaganych od wdowy, w dniu śmierci męża miała prawo do alimentów z jego strony ustalone wyrokiem sądowym lub ugodą sądową.
        • kiszczynska ach miała prawo do alimentow -ok 29.11.11, 22:20
          stef63 napisała:

          > ib_k napisała:
          >
          > > tu o rencie rodzinnej, zus ma rację
          > > www.zus.pl/default.asp?p=4&id=404

          >
          > Przeczytałam to co jest w zamieszczonym przez Ciebie linku i znalazłam tam taki
          > oto tekst:
          >
          > Małżonka rozwiedziona oraz wdowa, która przed śmiercią męża nie pozostawała
          > z nim we wspólności małżeńskiej, ma prawo do renty rodzinnej, jeżeli oprócz sp
          > ełnienia w/w warunków wymaganych od wdowy, w dniu śmierci męża miała prawo do a
          > limentów z jego strony ustalone wyrokiem sądowym lub ugodą sądową.

    • kiszczynska Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:02
      jeżeli jest wyrok sadu z tymi 40 tyd.,to te 400 tys. odbiera się mu z majątku, który po sobie ozstawil..
      A alimenty niestety wygasają, bo to świadczenie osobiste-nie przechodzi na spadkobierców ani nie mzona go odzyskać prze spadek, jaki zmarły po sobie pozostawiłsad

      A renta rodzinna, tylko wtedy, gdy meirajac byli malznestwem.. czy nie tak?
    • kiszczynska Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:04
      stef63 napisała:

      Zarabia 800 zł netto.

      co za bzdury-pracuje na pol etatu?
      • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:13
        stef63 napisała:
        >
        > Zarabia 800 zł netto.
        >
        > co za bzdury-pracuje na pol etatu?


        Pracuje na 3/4 etatu. Innej pracy nie udało się jej znaleźc.
        Nie pracowała przez 18 lat, zajmowała się domem i dziećmi.
        Nie musiała pracowac jak było między nimi dobrze, bo jej były mąż dobrze zarabiał.
        Jej były nie chciał żeby pracowała, a jej to też pasowało.
        Dlatego trudno jej jest teraz znaleźc lepiej płatną pracę.
        • ivaz Re: Śmierc a alimenty 30.11.11, 07:04
          podziwiam głupotę takich kobiet, jak można zyć całe życie na utrzymaniu męża,zrezygnować z finansowej autonomii, jak widać na złączonym obrazku mąż to żadne bezpieczeństwo na przyszłości.
          Rezygnacja z pracy i poświęcenie się rodzinie to najgorszy kobiecy błąd, niosący ogromne ryzyko, małżeństwo nie jest równorzędnym partnerstwem ekonomicznym, bo kobiety przyjmują praktycznie całe finansowe ryzyko na siebie. W przypadku rozwodu, żywiciel zabiera ze sobą największy zasób rodziny, czyli własną karierę. Jego niepracującej zawodowo żonie będzie ciężko znaleźć pracę zapewniającą godziwe dochody. W rezultacie, w wyniku rozpadu małżeństwa standard życia kobiet gwałtownie spada.
          Ten wątek powinien być ostrzeżeniem dla wszystkich kobiet pozostających na utrzymaniu męża jakie ryzyo biora na siebie i czy są na to gotowe. Jak widać koleżanka autorki wątku nie była, i teraz społeczeństwo musi za jej błędy płacić.
          • stef63 Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 19:43
            ivaz napisała:

            > podziwiam głupotę takich kobiet, jak można zyć całe życie na utrzymaniu męża,zr
            > ezygnować z finansowej autonomii, jak widać na złączonym obrazku mąż to żadne b
            > ezpieczeństwo na przyszłości.
            > Rezygnacja z pracy i poświęcenie się rodzinie to najgorszy kobiecy błąd, niosą
            > cy ogromne ryzyko, małżeństwo nie jest równorzędnym partnerstwem ekonomicznym,
            > bo kobiety przyjmują praktycznie całe finansowe ryzyko na siebie. W przypadku r
            > ozwodu, żywiciel zabiera ze sobą największy zasób rodziny, czyli własną karierę
            > . Jego niepracującej zawodowo żonie będzie ciężko znaleźć pracę zapewniającą go
            > dziwe dochody. W rezultacie, w wyniku rozpadu małżeństwa standard życia kobiet
            > gwałtownie spada.
            > Ten wątek powinien być ostrzeżeniem dla wszystkich kobiet pozostających na utrz
            > ymaniu męża jakie ryzyo biora na siebie i czy są na to gotowe. Jak widać koleża
            > nka autorki wątku nie była, i teraz społeczeństwo musi za jej błędy płacić.


            Masz dużo racji w tym co napisałaś, ale gdyby człowiek wiedział, co go w życiu spotka to wszystkie decyzje człowieka dotyczące różnych spraw byłyby inne.
            Ich małżeństwo przez wiele lat było super. Tak wyglądało na zewnątrz i ona też tak mówi.
            Każdy jest mądry po szkodzie, i jak go jakaś sytuacja nie dotyczy.
            Wydaje mi się, że wiele kobiet postąpiłoby podobnie gdyby były w podobnej sytuacji jak moja koleżanka (kochający mąż - tat, tak kochający, dobrze zarabiający, dwoje dzieci).
            Jest mi jej bardzo żal, bardzo jej współczuję bo jest dobrym człowiekiem, szkoda mi też jej dzieci. Wcale nie cieszy mnie to co ją spotkało, i nie uważam, że była głupia, że zgodziła się na taki układ w małżeństwie.
            Państwo za jej błędy jeszcze jej nic nie zapłaciło. Płaci innym z Funduszu Alimentacyjnego.
      • ona3010 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:16
        kolejny cwanieczek- kogucik...
        zwolnic syna bo stał po stronie matki...
        i jeszcze baran zostawił kredyt...tfu z takimi ojcami.
        wspólczuje kobiecie.
        • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:22
          ona3010 napisała:

          > kolejny cwanieczek- kogucik...
          > zwolnic syna bo stał po stronie matki...
          > i jeszcze baran zostawił kredyt...tfu z takimi ojcami.
          > wspólczuje kobiecie.


          Wydziedziczył też dzieci z polis na życie. Córka też stanęła po stronie matki.
          Kasę z dwóch polis w dumie 170 tys. odziedziczyła dalsza rodzina.
          Dom odziedziczyli z automatu nie było testamentu (on nie szykował się na śmierc).
        • arwena_11 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:27
          Z majątku muszą być pokryte długi. Dla niej zalege pieniądze ( 400 t.) i kredyt. Pozostałą kwotę dziedziczą dzieci. Ona nie dziedziczy, jeżeli byli po rozwodzie
          • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:34
            Z majątku muszą być pokryte długi. Dla niej zalege pieniądze ( 400 t.) i kredyt
            > . Pozostałą kwotę dziedziczą dzieci. Ona nie dziedziczy, jeżeli byli po rozwodzie


            Te pieniądze musiałyby zapłacic jej dzieci, które kasy nie mają - odziedziczyły tylko dom.
            Córka jest na ostatnim roku studiów dziennych, syn próbuje poprowadzic firmę ojca.
            Jak się uda z firmą (oby) to się wszystko dobrze ułoży.
            Moja koleżanka twierdzi, że ona dziedziczy 1/2 domu, dzieci po 1/4.
            Byli u prawnika i podobno tak to jest w ich przypadku.
          • kiszczynska Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:35
            po rozwodzie ona nie ma prawa do renty!
            I do majtku po nim-tez nie.


            Dziedziczą dzieci i jezeli on byl jej dłużnikiem to z majtku ojca, spadkobiercy-tutaj dizeci, musza ja zaspokic.

            Ona niczego po nim nie otzymuje! (mowie tez o siwadczeniach rodiznnych..)
            • stef63 Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 21:42
              iszczynska napisała:

              > po rozwodzie ona nie ma prawa do renty!
              > I do majtku po nim-tez nie.


              Sam ZUS udzielił jej sprzecznych informacji.
              Najpierw powiedzieli, że alimenty się nie należą i żeby składała pismo o rentę.
              Jak złożyła dokumenty o rentę, to jej odpisali, że się nie należy bo jest za młoda.
              Dopiero jak skończy 50 lat to ma wystąpic jeszcze raz o przyznanie renty.

              Dziedziczą dzieci i jezeli on byl jej dłużnikiem to z majtku ojca, spadkobiercy
              > -tutaj dizeci, musza ja zaspokic.


              Ona wie, że to dzieci musiałaby ją zaspokoic, ale nie chce od dzieci - ma z dziećmi bardzo dobre relacje.
              Tak jak napisałam we wcześniejszych postach - spróbują razem jakoś utrzymac ten dom i poprowadzic firmę, jak się nie uda to wtedy sprzedadzą dom.
              • kiszczynska Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 22:17
                ale ona nie mzoe brac renty po mezu, bo go nie ma! Rozwiedli sie!
    • ardzuna Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 22:25
      Kto miał zasądzone alimenty, ona czy ona na dziecko?
      Dziecko dostaje rentę rodzinną ale o ile pamiętam rentę dzieli się na liczbę osób uprawnionych do renty więc jeśli ona i córka by dostały, to po połowie.
      Jak dzieci chcą żeby nie spłacać jej 400 tys. ze sprzedaży domu, to muszą pomóc przy utrzymaniu domu.
      Szczęka mi opada jak to czytam, bo to są 3 dorosłe osoby które mają dom i mogą go sprzedać a środki podzielić, a przedstawiasz to tak jakby zostali bez środków do życia i w kompletnej nędzy. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka.
      • kiszczynska Re: Śmierc a alimenty 29.11.11, 22:32
        ale oni chca miec dom, chca miec oplaty na niego, chca odziedziczyc spadek, miec swiadczenia i nie placic za ojca kredytu
        jak to zrobic?
        • ardzuna Re: Śmierc a alimenty 30.11.11, 00:09
          Najpierw trzeba przećwiczyć na ciastku. Potem opanować trudną sztukę sprzedaży jakiegoś przedmiotu i jednoczesnego utrzymania go w posiadaniu. Jak się uda, można śmiało działać w sprawie spadku/kredytu/alimentów/utrzymania domu.
        • stef63 Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 19:28
          kiszczynska napisała:

          > ale oni chca miec dom, chca miec oplaty na niego, chca odziedziczyc spadek, mie
          > c swiadczenia i nie placic za ojca kredytu
          > jak to zrobic?


          Zostając w domu nie dostają żadnego spadku i się go nie domagają. Albo dom, albo 400 tys.
          Dom jest wart więcej niż 400 tys.
          Kredyt spłacają.
          Miała przysądzone alimenty i stąd było moje pytanie, czy w związku ze śmiercią osoby mającej płacic alimenty coś jej się nalezy czy nie.

          Podałam wcześniej przykład, który powtórzę jeszcze raz.
          Sąd też zasądza alimenty na dzieci. Wielu ojców nie płaci, chociaż żyją i wielu z nich ma się finansowo bardzo dobrze, a płaci za nich państwo, czyli my wszyscy,
          czyli Fundusz Alimentacyjny i jest ok.
          Dlaczego w Polsce nie egzekwuje się prawomocnych wyroków sądów.
          Dlaczego takich tatusiów nie można zmusic do płacenia. Bo Polska to chory kraj, i nie jest państwem prawa, chociaż się za taki uważa.
          Na Zachodzie to jakoś nikogo specjalnie nie dziwi, że bogaty współmałżonek płaci alimenty swojej byłej biedniejszej połówce.

    • z_lasu Zaraz, zaraz... 30.11.11, 02:21
      A skąd facet - gdyby żył - wziąłby te 400 tys.? Na jakiej podstawie sąd zasądził taką kwotę? Rozumiem, że miały to być pieniądze ze sprzedaży ich wspólnego domu. Czy może ona miała dostać ten dom i jeszcze tę kasę? Nie sądzę... No to przecież dostała ten dom w spadku, jak go sprzeda to będzie miała te 400 tys.

      Z opisu wynika, że ten dom (jak mniemam wart więcej niż 400 tys) nie wyczerpuje całego majątku zmarłego. Z reszty majątku pani dostanie swoją część spadku i ... to są jej alimenty. A pani - jak rozumiem - chciałaby dostać i spadek i alimenty? No tak się nie da - albo exmąż żyje albo nie smile
      • z_lasu OK, przepraszam... 30.11.11, 02:50
        Zapętliłam się. Pani nie dziedziczy przecież...
      • stef63 Re: Zaraz, zaraz... 01.12.11, 19:14
        z_lasu napisała:

        > A skąd facet - gdyby żył - wziąłby te 400 tys.? Na jakiej podstawie sąd zasądzi
        > ł taką kwotę? Rozumiem, że miały to być pieniądze ze sprzedaży ich wspólnego do
        > mu. Czy może ona miała dostać ten dom i jeszcze tę kasę? Nie sądzę... No to prz
        > ecież dostała ten dom w spadku, jak go sprzeda to będzie miała te 400 tys.


        Na Twoje pytania odpowiedziałam w wątku wcześniejszym.
        Dom został wyceniony przez biegłego na 800 tys. Za ile naprawdę udałoby się go sprzedac to się dopiero okaże.
    • baduura.pl Re: Śmierc a alimenty 30.11.11, 08:31
      stef63 napisała:

      > Na początku tego roku rozwiodła się z mężem. Sąd zasądził, aby jej były płacił
      > jej alimenty po 500 zł przez 5 lat, i miał jej dac kasę na kupno mieszkania (40
      > 0 tys.).
      > Alimenty płacił przez kilka miesięcy, kasę miał dac do końca września tego roku
      > .
      > Kasy niestety nie dał, bo zginął w wypadku w połowie września.
      > W ZUS-ie powiedzieli jej, że alimenty jej się nie należą, że może składac dokum
      > enty o rentę rodzinną.

      Alimenty się nie należą, bo człowiek już nie żyje.
      Ja jakiejś podstawie sąd zasądził że były ma dać kwotę 400 tys. Takie decyzje są podejmowane na podstawie istniejącego majątku męża. Nikt takiej kwoty nie zasądza, jeśli kogoś na to nie stać. Tak więc dzieci chyba coś odziedziczyły?? Prawdopodobnie do tej pory mieszkala z dziecmi w jego domu, po rozwodzie się wyprowadziła z dziecmi. Po jego smierci dzieci dostaly jego dom/mieszkanie, wiec mogą razem zamieszkać w tym domu (gdzie podczas malzenstwa mieszkali). Czy naprawde jest to 400 tys az tak potrzebne? Gdzieś było napisane, że spracić musi 50tys kredytu.

      Dom/ mieszkanie jest warte zapewne wiecej niz te 400 tys. Dzieci przyjmują spadek z dobrem inwentarza. co oznacza, ze dostana wszystko po odjeciu kwoty 50tys. Komornik sprzeda dom, dostanie jakies 300 tys na reke. Dzieci są dorosle.. za 300 tys moze kupic inne mieszkanie, mniejsze. Za reszte bedzie miala jeszcze pieniadze na zycie i renty rodzinnej dotrzyma.
      Mozna tez isc do banku i sprobowac sie z nimi porozumiec.
      Zawsze mozna znalezc rozwiazanie, o ile chce się je znalezc. A nie trzymać sztywno zasady - ja mam miec wszystko i nie isc na ustepstwa.


      > Czy naprawdę nic się jej nie należy?

      Tak. Nic jej się nie nalezy z Państwa. Dopiero za dwa lata.
      Moze się starać o jakąs pomoc spoleczną, dodatki mieszkaniowe, zapomogi itp. Ale renty rodzinne, czy alimenty nie.

      No cóż - to że zarabia 800 zł. Nie ona pierwsza jest w podobnej sytuacji.
      • stef63 Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 19:06
        baduura.pl napisała:
        Ja jakiejś podstawie sąd zasądził że były ma dać kwotę 400 tys. Takie decyzje s
        > ą podejmowane na podstawie istniejącego majątku męża. Nikt takiej kwoty nie zas
        > ądza, jeśli kogoś na to nie stać. Tak więc dzieci chyba coś odziedziczyły??


        Taki zapadł wyrok w sprawie o podział majątku.
        Jej 400 tys + przez 5 lat alimenty po 500 zł, + córce też alimenty - dopóki się będzie uczyc.
        Jemu dom + jego firma.

        W sądzie powiedział, że musi wziąśc kredyt, żeby spłacic byłą żonę.
        Natomiast ona twierdzi, że to była tylko ściema dla sądu bo on takie pieniądze miał.
        Po jego śmierci nie znaleźli żadnych dokumentów, które by potwierdzały, że miał takie lub jakiekolwiek pieniądze. Jeżeli miał to gdzieś dobrze ukryte przed nimi, lub rzeczywiście nie miał.
        Dowiedzieli się tylko, że kasę z polis dostała dalsza rodzina (wcześniej uposażone były dzieci, ale zmienił dyspozycję).
        Dzieci dziedziczą dom z automatu, bo on nie szykował się na śmierc i nie było żadnego testamentu.


    • naomi19 Re: Śmierc a alimenty 30.11.11, 08:39
      Czyli co? Szanowni Państwo chcą mieć i dom i 400 tys? Plus 50 tys premii? Alimenty oczywiście też (od kogo?). I jeszcze na prąd i ogrzewanie, co, bo pani zarabia 800zł? Facet kojtnął i chyba dobrze zrobił. Ma przynajmniej święty spokój.
      • stef63 Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 18:48
        naomi19 napisała:

        > Czyli co? Szanowni Państwo chcą mieć i dom i 400 tys? Plus 50 tys premii? Alime
        > nty oczywiście też (od kogo?). I jeszcze na prąd i ogrzewanie, co, bo pani zara
        > bia 800zł? Facet kojtnął i chyba dobrze zrobił. Ma przynajmniej święty spokój.


        Gdyby dostała od niego 400 tys. to z domu musiałaby się wyprowadzic razem z córką, bo tak stanowił wyrok sądu. Syn i tak mieszka już osobno. Ponieważ nie zdążył jej spłacic, to została w domu razem z córką. Teraz na spłatę kredytu składają się w trójkę (ona i dzieci). Udało im się dogadac z bankiem żeby raty były mniejsze (rozłożone na dłuższy okres).

        Masz rację on ma przynajmniej święty spokój, a byłej żonie i dzieciom zostawił masę kłopotów.
        Zrobił byłej żonie i dzieciom dużo krzywdy, i na tym świecie nie spotkała go za to żadna kara.
        Umarł szybko i ma spokój. Nie zaznał życia w bólu, chorobie czy samotności.
        Miał kasę i nie liczył się z nikim.
        Obowiązek zrobienia pogrzebu spadł na syna, któremu zrobił dużo krzywdy.
    • alabama8 Re: Śmierc a alimenty 30.11.11, 08:40
      Nawet jeśli dzieci "wydziedziczył" z polis to mają prawo do zachowku. Trzeba o tym poczytać.
      • kiszczynska Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 03:11
        alabama8 napisała:

        > Nawet jeśli dzieci "wydziedziczył" z polis to mają prawo do zachowku. Trzeba o
        > tym poczytać.

        kobieto zapamiętaj: jak ktos kogos wydziedzicza, to nie ma on pozniej prawa do zachowku
        • bi_scotti Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 03:28
          Jesli facet zginal w wypadku to ktos ubezpieczony byl - jesli on byl kierowca to on sam + ten jakis drugi kierowca, jesli on byl pieszym to ubezpieczony byl kierowca - nic nie dostali z ubezpieczenia? Trudno uwierzyc - w przypadku smierci wyplata z ubezpieczenia jest najczesciej calkiem spora.
          Od kogo ta pani oczekuje teraz tych alimentow? Z zaswiatow?
          • stef63 Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 18:30
            bi_scotti napisała:

            > Jesli facet zginal w wypadku to ktos ubezpieczony byl - jesli on byl kierowca t
            > o on sam + ten jakis drugi kierowca, jesli on byl pieszym to ubezpieczony byl k
            > ierowca - nic nie dostali z ubezpieczenia? Trudno uwierzyc - w przypadku smierc
            > i wyplata z ubezpieczenia jest najczesciej calkiem spora.
            > Od kogo ta pani oczekuje teraz tych alimentow? Z zaswiatow?



            On jechał na motorze, młody chłopak wyjechał mu samochodem ze stacji benzynowej.
            Wina była chłopka jadącego samochodem.
            On chyba był ubezpieczony, ale zapytam o to koleżanki.
            Z tego co wiem to żadnych pieniędzy nie dostali.

            Ona nie oczekuje pieniędzy z zaświatów.
            Miała prawomocny wyrok sądu, że należą jej się alimenty od byłego męża.
            Gdyby miała 50 lat (ma 48) to dostałaby rentę od ZUS - tak stanowi prawo.
            Tak doczytałam w necie po zamieszczeniu tego wątku.
            ZUS też jej napisał, żeby wystąpiła o rentę jak skończy 50 lat.
            Więc problem jest tu tylko jej wiek.
            Jak skończy 50 lat to renta nie będzie z zaświatów.
        • aqua48 Re: Śmierc a alimenty 01.12.11, 10:16
          kiszczynska napisała:


          > > Nawet jeśli dzieci "wydziedziczył" z polis to mają prawo do zachowku. Trz
          > eba o tym poczytać.
          >
          > kobieto zapamiętaj: jak ktos kogos wydziedzicza[i], to nie ma on pozniej prawa
          > do zachowku

          Bzdura, właśnie w tym przypadku (wydziedziczenia) ma prawo starać się o zachowek, a jeśli chodzi o dzieci to mają szanse na całkiem duży, ale to trzeba przeprowadzić sądownie.
          • stef63 Re: zachowek 01.12.11, 18:19
            Poczytałam trochę w necie o tym zachowku i wyszło mi, że się nie należy dzieciom.
            Czy ja coś źle zrozumiałam?

            Np tu:
            www.serwisprawa.pl/porady_prawne,28,593,suma-ubezpieczenia-z-polisy-na-zycie-nie-wchodzi-do-masy-spadkowej-po-zmarlym
            • zajola śmierc a alimenty 01.12.11, 19:19

              Będzie miała prawo do renty rodzinnej ale dopiero po osiągnięciu wieku. Musi sobie jakoś przez te dwa lata poradzić. Znam podobna sytuacje tyle ,ze tam Pani w ogóle nie miała dochodu i nie udało jej się znaleźć pracy, tez miała 48 lat, te dwa lata pomagała jej MOPS dając jakąś małą zapomogę plus pomagała rodzina. Byli bezdzietni. Teraz ma już świadczenie.

              poczytaj tutaj:
              renty.wieszjak.pl/renta-rodzinna/274116,Kiedy-rozwiedziona-ma-prawo-do-renty-rodzinnej-po-zmarlym-bylym-mezu.html
          • obral Re: Śmierc a alimenty 21.12.11, 08:57
            Przecież wydziedziczenie to pozbawienie prawa do zachowku. To jak można starać się o zachowek.
            No chyba, że się wykaże, że przesłanki wydziedziczenia nie zaistniały.

            Kwota z polisy ubezpieczeniowej nie wchodzi w skład spadku. Nie uwzględnia się jej przy obliczaniu zachowku. Pominięcie we wskazaniu uprawnionego do otrzymania sumy ubezpieczenia nie jest wydziedziczeniem.
            • isia.s Re: Śmierc a alimenty 21.12.11, 10:36
              Ale Wy głupoty piszecie. Rozwiedziona żona nic nie odziedziczyła po mężu. To oczywiste. Ta 1/2 domu dla niej to stąd, że dom prawdopodobnie (na pewno właściwie) wchodził w skład ich majątku wspólnego małżeńskiego. Po ustaniu wspólności czyli po rozwodzie małżonkowie stali się współwłaścicielami domu w częściach ułamkowych - po połowie. Dziedziczeniu podlega tylko połowa należąca do zmarłego. Dziedziczą ją z ustawy jego dzieci - sztuk 2 czyli mają po 1/4 domu. Polisa to zupełnie inna bajka. Pieniądze z polisy nie wchodzą w ogóle w skład spadku. Należą sie osobie, którą wykupujący polisę wyposażył, może to być na przykład obca sąsiadka, premier Tusk lub ktoś z dalszej rodziny. Pewnie ojciec na skutek konfliktu zmienił osoby uposażone z dzieci na członków dalszej rodziny. Ale dzieciom nic do tego. Pojęcia "wydziedziczył" pewnie koleżanka lub prawnik, u którego była, użyli w znaczeniu potocznym. Wydziedziczenie rzeczywiście oznacza pozbawienie prawa do zachowku, ale, z tego co kojarzę, nie można zrobić tego ustawowym spadkobiercom ot tak sobie, muszą być spełnione przesłanki w postaci np. popełnienia przestępstwa przwciwko spadkodawcy. Potocznie wydziedziczeniem określa się np. pominięcie jednego z dwojga dzieci w testamencie, ale wtedy tak "wydziedziczone" dziecko jak najbardziej ma prawo do zachowku. Zachowek to suma pienieżna odpowiadająca 1/2 należnego z ustawy działu spadkowego. Uff. To by bylo na tyle niesienia kaganka oświaty wink Aha, a te 400 tys. to była po prostu spłata odpowiadająca udziałowi żony we własności domu - podział majątku wspólnego po rozwodzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka