Dodaj do ulubionych

L4 a chęć wyjazdu na urlop

19.05.13, 13:46
Jestem obecnie na ciążowym L4. W lipcu chciałabym wyjechać na 1-2 tygodnie łagodnego urlopu w Polsce albo za granicą. Zastanawiam się jak to załatwić, chyba dziwnie by to wyglądało ze strony pracodawcy , gdybym miedzy zwolnieniami przyniosla podanie o urlop. Pytanie wiec jak to ewentualnie rozegrac, nie chcialabym miec zadnych nieprzyjemnosci.
Dodam ze nie pytalam jeszcze lekarza, czy moglabym wyjechac, wiec wszystko stoi na razie pod znakiem zapytania.
Obserwuj wątek
    • nadia1902 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 14:05
      Ale na zwolnieniu nie masz napisane, że masz leżeć (?), możesz przecież chodzić i jeździć gdzie chcesz. Moja znajoma całą ciąże przesiedziała na L4 u swoich rodziców na wsi. Nie wiem jak to jest w przypadku kontroli. Nigdy takiej nie miałam, bo zazwyczaj pracuje w ciąży długo.Nikt ze znajomych też nie miał kontroli i normalnie w lato gdzieś wyjeżdżali.
      Wiem jednak, że to nie w porządku wobec zakładu pracy wypoczywać na zwolnieniu lekarskim no ale to już inny temat...
    • iziula1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 14:08
      Zwolnienie lekarskie to czas na podratowanie zdrowia. Wyjazd w tym okresie na urlop czy to w kraju czy za granicą kraju jest kontrowersyjny.
      Skoro twoje l4 jest długie ( sama piszesz,że między l4 musiałabyś brać urlop ) to znaczy że jesteś chora i nie powinnaś podróżować.
      No chyba,że jesteś chora na ciąże, co ostatnio jest popularne wtedy proponuje wrócić do pracy i pracować. Wtedy tak, możesz planować wyjazd na urlop nawet zagranice.
      • kjut Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 14:44
        Tak, zdecydowanie nie wolno wypoczywać na L4! Trzeba siedzieć w domu i się męczyć. L4 jest na podratowanie zdrowia, a nie na wyjezdżanie, które jak wiemy, tylko zdrowiu szkodzi.

        Chyba, ze jesteś chora na ciążę, to wtedy wróć do pracy. Przecież w ciąży nie trzeba odpoczywać zawsze się człowiek czuje świetnie i w ogóle nic mu nie dolega. A lekarze to tylko oszuści, którzy na siłę kobiety na zwolnienie wysyłają, żeby ratując zdrowie się męczyła w domu.

        Powiem Ci tak - jestem w ciąży, jestem na długim L4. Ciąża jest z problemami. Tak - jestem "chora na ciążę", bo problemy ktore mam wynikają tylko w ciąży i zagrażają tylko ciąży. Samopoczucie mam świetne i gdyby nie ciąża, to przy takich problemach zdrowotnych mogłabym normalnie pracować. Na L4 nie mam napisane, że muszę leżeć. Nie chodzę do pracy, bo mam mieć możliwość odpoczywania i leżakowania wtedy, kiedy tylko mam ochotę i potrzebę. I spania wtedy kiedy mam potrzebę. A przede wszystkim mam nie obciążać dodatkowo organizmu siedzeniem 8 h przy biurku, codziennym porannym wstawaniem i stresem.
        A teraz do rzeczy: za 2 tygodnie wychodzę za mąż, zaraz potem na tydzień wyjeżdżam z "nowym mężem" do SPA. Mam zgodę lekarza, nie mam zamiaru z tego rezygnować tylko dlatego, że jestem na L4. Bo nie ma takiej potrzeby. Tam gdzie jadę szpital jest, w razie czego się do niego zgłoszę. Wcześniej miałam na ten czas zaplanowany urlop. Ale teraz przerywanie zwolnienia po to, żeby pójść na urlop, a potem spowrotem wrócić na zwolnienie jest ani nie w porządku wobec pracodawcy, ani wobec mojego zdrowia, ani w jakikolwiek sposób logiczne.

        Tak więc ja bym powiedziała tak - idź do lekarza. Jeśli pozwoli Ci wyjechać - jedź. Przecież to on i Ty wiecie, czy Twój stan zdrowia pozwala na wyjazd czy nie. Na pewno tego nie wie jakaś naburmuszona laska z forum.
        • ashraf Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 15:18
          Taaa... nie może się obciążać siedzeniem za biurkiem i wstawaniem rano (pracujesz w kopalni na zmianę od 5:00?), ale urlop w SPA na koszt podatnika jest w porządku. Zastanów się - albo masz świetne samopoczucie i pracujesz, albo masz siedzieć na d...e w domu na chorobowym, a nie latać po galeriach czy jeździć na wczasy. Nie ma zwolnienia na ciążę - jest za to chorobowe. Proponuję przeczytać informacje na stronie ZUSu: "Nieobecność w miejscu zamieszkania lub pobytu w czasie przeprowadzania kontroli może być usprawiedliwiona w przypadku uzyskania informacji, że pracownik np. był z wizytą kontrolną u lekarza, realizował receptę w aptece, odbywał rehabilitację. W przypadku odmowy wyjaśnienia przyczyn nieobecności w domu w czasie kontroli albo nieudzielenia wyjaśnień w wyznaczonym terminie, uznaje się, że zwolnienie lekarskie jest wykorzystywane niezgodnie z jego celem i odmawia się prawa do zasiłku chorobowego. Pracodawca ma też podstawy do odmowy prawa do wynagrodzenia za okres choroby." I nie ma znaczenia, czy się ma leżeć, czy nie - chory ma być w domu, a jeśli ma siłę na urlopy, to powinien wrócić do pracy.
          • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 16:38
            ashraf napisała:

            nie ma znaczenia, czy się
            > ma leżeć, czy nie - chory ma być w domu, a jeśli ma siłę na urlopy, to powinie
            > n wrócić do pracy.

            Dokładnie tak.
            Od wypoczynku jest urlop- od choroby L4.
            Trzeba się zdecydować czy się jest na chorobowym czy na urlopie.
            • najma78 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 17:04
              Urlop biora osoby pracujace, osoby przebywajace na zwolnieniu lekarskim nie biora urlopu ani nie podrozuja w celach innych niz okreslone w przepisach ktore wkleila ashraf. Jest to oczywiste.
          • rozalka81 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 18:34
            Hmmm, czyli na L4 "chodzącym", nie "leżącym" nie mogę nogi wystawić poza próg domu jeśli nie idę do apteki czy lekarza? Czy wy jesteście stuknięte? Załóżmy mam 5 miesięcy zwolnienia, to oznacza areszt domowy? Nie mogę odwiedzić w tym okresie mojej mamy czy iść do sklepu po jedzenie? Przecież "chodzić mogę", to mam po domu łazić od ściany do ściany? I czekać aż mąż lub ktoś inny dostarczy mi zakupy. A jak się zdarzy, że będę sama kilka dni? Nie mogę wyjść po chleb? A jak będzie pożar to też mam zostać w domu bo ZUS mnie może skontrolować? Na głowę upadłyście? A jak kobieta ma już jedno dziecko i jest w ciąży na zwolnieniu to nie może z nim wyjść na spacer ani odebrać z przedszkola?
            Aaaaaaaaaaa....
            • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 19:16
              rozalka81 napisała:

              > Hmmm, czyli na L4 "chodzącym", nie "leżącym" nie mogę nogi wystawić poza próg d
              > omu jeśli nie idę do apteki czy lekarza?

              Oczywiście że nie- z jakiegoś powodu jesteś na L4

              Załóżmy ma
              > m 5 miesięcy zwolnienia

              Nikt nie wydaje od razu tak długiego zwolnienia.

              Nie mogę odwiedzić w tym okr
              > esie mojej mamy czy iść do sklepu po jedzenie?

              Ciężary chcesz dźwigać? W TYM stanie? Na głowę upadłaś? Twoja ciąża jest wciąż zagrożona.
              Ale możesz przyjmować gości, twoja mama wiedząc w jak poważnym stanie jesteś nie powinna oczekiwać twoich odwiedzin.

              Przecież "chodzić mogę", to mam
              > po domu łazić od ściany do ściany?

              Gdybyś mieszkała w domu, mogłabyś korzystać z ogrodu

              > A jak się zdarzy, że będę sama kilka dni?

              Zapewnisz sobie opiekę najbliższych- ciągle mówimy o zwolnieniu chorobowym.

              A jak kobieta ma już jedno dziecko i jest w ciąży na zwolnieniu to
              > nie może z nim wyjść na spacer ani odebrać z przedszkola?

              Gdyby mogła dowolnie spacerować i latać z dzieciakiem do przedszkola równie dobrze mogłaby pracować.
              Nie rozumiesz tak prostych rzeczy?
              Aż się wierzyć nie chce.
              • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 09:30
                >Ciężary chcesz dźwigać? W TYM stanie? Na głowę upadłaś? Twoja ciąża jest wciąż zagrożona.
                Ale możesz przyjmować gości, twoja mama wiedząc w jak poważnym stanie jesteś nie powinna oczekiwać twoich odwiedzin.

                big_grin big_grin big_grin

                O to, to big_grin

                Tak ciężko chora, że wymaga 5 miesięcznego zwolnienia, ale samodzielnie na zakupy chce chodzić i matkę na innej dzielnicy ma siłę odwiedzać.
            • nadia1902 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 19:57
              rozalka81 napisała:

              > Hmmm, czyli na L4 "chodzącym", nie "leżącym" nie mogę nogi wystawić poza próg d
              > omu jeśli nie idę do apteki czy lekarza? Czy wy jesteście stuknięte? Załóżmy ma
              > m 5 miesięcy zwolnienia, to oznacza areszt domowy? Nie mogę odwiedzić w tym okr
              > esie mojej mamy czy iść do sklepu po jedzenie? Przecież "chodzić mogę", to mam
              > po domu łazić od ściany do ściany? I czekać aż mąż lub ktoś inny dostarczy mi z
              > akupy. A jak się zdarzy, że będę sama kilka dni? Nie mogę wyjść po chleb?

              Tak, absolutnie nie można wychodzić, spacery tez nie wskazane bo może być w tym czasie kontrola z ZUS. wink
            • ashraf Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 20:42
              A widzisz różnicę między małymi zakupami spożywczymi, a lataniem po galeriach czy wyjeździe do spa? Zresztą nikt Wam nie broni jechać nawet na Hawaje, bylebyście wtedy nie udawały, że jesteście ciężko chore i w zagrożonych ciążach.
              • kasssannndra Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 20:56
                Ja byłam w ciąży na zwolnieniu z powodu bardzo wysokiego ciśnienia. W pracy z powodu stresu miałam często powyżej 170/110 i lekarz nakazał mi iść na zwolnienie, groził szpitalem i zalecił leki. Gdy byłam na zwolnieniu, zero stresu, ciśnienie bez leków było w normie. Wyjechałam na wczasy. Wyrzutów sumienia nie miałam. Lekarz sam zalecił mi relaks nad jeziorem. To bardzo pozytywnie wpłynęło na mnie i moją ciąże. Wróciłam do pracy w 7 miesiącu, sama chciałam bo ciśnienie było ok. No i po 2 tygodniach stresu znowu ciśnienie zaczęło skakać. I znowu zwolnienie.
                Także uważam, że zwolnienie lekarskie nie oznacza siedzenia w domu. Owszem jeśli mam gorączkę, katar i kaszel to jak najbardziej, ale nie wtedy gdy jesteś w ciąży i dobrze się czujesz. Ja gdybym miała siedzieć na zwolnieniu w domu to bym chyba ze 100 kg ważyła bo bym z nudów jadła i tym bym sobie najbardziej zaszkodziła. Nie rozumiem kobiet które każą ciężarnej na zwolnieniu nosa poza próg mieszkania nie wystawiać.
                • iziula1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 21:06
                  Kasssandra, nie zrozumiałaś sensu wypowiedzi.
                  Tu jest założenie,że jeśli ktoś w ciąży jest na l4 to ma zagrożoną ciąże. Bo przecież NIKT NIE IDZIE NA L4 Z LENISTWA wink

                  A skoro tak jest trudno zrozumieć taką beztroskę,że kobieta ryzykuje zdrowiem własnym i dziecka i:
                  - jedzie do SPA
                  - jedzie na zagraniczne wakacje
                  - nosi ciężkie siaty z zakupami
                  - codziennie wychodzi z domu na spacery gdy ma zagrożenie wcześniejszym porodem, odklejaniem łożyska, krwawieniami, skurczami .
                  Wybacz ale skoro tak jest to dbanie o siebie na l4 jest priorytetem.
                  L4 jest by ratować życie dziecka i dbać o stan matki.
                  W twoim wypadku tak było. Wysokie ciśnienie groziło ci odklejeniem łożyska i przedwczesnym porodem. co mogło w konsekwencji oznaczać śmierć dziecka i twoją.

                  Ale jeśli ktoś beztrosko planuję wakacje zagraniczne będąc na l4 czy stresuję ją poranne wstawanie to wybacz na to l4 się nie bierze.
                  Dziwie się lekarzom,że biorą na siebie taką odpowiedzialność i wystawiają zwolnienia przez całą ciąże.

                  Kasssandra, mam nadzieję,że zmieniłaś pracę smile
                  • kasssannndra Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 21:14
                    Kasssandra, mam nadzieję,że zmieniłaś pracę smile

                    Pracę zmieniłam i ta aktualna jest mniej stresująca. smile
                    Tylko teraz znowu mam problemy z ciśnieniem tzn. nie jest tak źle, bo mierze dwa razy dziennie i pomiary są w normie ale jak idę do gina to mi zawsze skacze do 160. Strasznie mnie stresują te wizyty bo boje się czy z dzidzią jest ok. i dlatego te ciśnienie jest takie duże. Lekarzowi aż trudno uwierzyć że pomiary które robie w domu są w normie a u niego zawsze mam wysokie ciśnienie, to chyba "syndrom białego fartucha"
                    Pozdrawiam smile
                    • iziula1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 21:19
                      Może niech położna mierzy ci ciśnienie w domu?
                      Zadzwoń do swojej poradni.
                      W takiej sytuacji ograniczyłabym wizyty u lekarzy smile
                      Współczuję sytuacji ale trzymam kciuki za Ciebie.
                      • kasssannndra Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 21:28
                        iziula1 napisała:

                        > Może niech położna mierzy ci ciśnienie w domu?
                        > Zadzwoń do swojej poradni.
                        > W takiej sytuacji ograniczyłabym wizyty u lekarzy smile
                        > Współczuję sytuacji ale trzymam kciuki za Ciebie.
                        Dzięki smile
                      • kjut Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 21:30
                        Nigdzie nie twierdziłam, że się stresuję porannym wstawaniem. I tak się składa, że akurat ja chciałam pracować. Lekarz nie pozwolił. Pozwolił mi jechać na urlop. Do pracy mi nie pozwolił wrócić. Rozumiem, że wypowiadające się tutaj lepiej wiedzą jaki jest mój stan zdrowia i co zagraża dziecku, a co nie? I powiedzcie mi, w jaki sposób wypoczynek w SPA nawet zagraża dziecku, bo nie ogarniam? Ślub dla mnie stresujący nie jest. Planuję go od roku, wszystko mam załatwione. Raczej sprawia, że mam więcej powodów do uśmiechu i radości. I tego i Wam życzę.
                    • turmalinka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 22:19
                      masz syndrom bialego fartucha, tez tak mam, moje niziutkie zazwyczaj cisnienie jest duzo wyzsze w gabinecie
                      • kjut Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 22:28
                        I Ty to potrafisz stwierdzić gapiąc się w monitor swojego komputera? Kurcze, jesteś lepsza niż Jackowski, słowo honoru.
          • tysiamama21 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 29.05.13, 10:53
            a ja mam w karcie wpisane uzasadnienie do zwolnienia - zawód (bo szkodliwy). Koniec kropka. Nie jestem przekonana czy ciążowe l4 a l4 na grypę to jest takie samo l4.
        • iziula1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 18:04
          kjut napisała:

          > Powiem Ci tak - jestem w ciąży, jestem na długim L4. Ciąża jest z problemami.
          > Tak - jestem "chora na ciążę", bo problemy ktore mam wynikają tylko w ciąży i z
          > agrażają tylko ciąży. Samopoczucie mam świetne i gdyby nie ciąża, to przy takic
          > h problemach zdrowotnych mogłabym normalnie pracować. Na L4 nie mam napisane, ż
          > e muszę leżeć. Nie chodzę do pracy, bo mam mieć możliwość odpoczywania i leżako
          > wania wtedy, kiedy tylko mam ochotę i potrzebę. I spania wtedy kiedy mam potrze
          > bę. A przede wszystkim mam nie obciążać dodatkowo organizmu siedzeniem 8 h przy
          > biurku, codziennym porannym wstawaniem i stresem.

          To bardzo pięknie,że nie musisz wstawać rano. Nie wiedziałam że to taki stres.
          Czy na to dają zwolnienie?
          Idę jutro do lekarza i powiem,że mnie poranne wstawanie stresuję i idę na kilkumiesięczne zwolnienie.

          Skoro masz zwolnienie na ciąże z problemami to masz siedzieć w domu i nawet spać 24 h/dobę. To też jest odpoczynek. Wyjazd do SPA wyklucza twoja choroba i twoje zwolnienie lekarskie.
          Nie rozumiem skoro ciąza problemowa dlaczego ryzykujesz zdrowiem dziecka i swoim i planujesz wyjazd do SPA i taki stres jak ślub? Przecież to gorsze od porannego wstawania big_grin
          • nadia1902 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 20:00
            To bardzo pięknie,że nie musisz wstawać rano. Nie wiedziałam że to taki stres.
            Czy na to dają zwolnienie?
            Idę jutro do lekarza i powiem,że mnie poranne wstawanie stresuję i idę na kilkumiesięczne zwolnienie.

            To idź i nie zazdrość tym co poszły. Ja jeszcze pracuje, bo mam prace która mi odpowiada, ale gdyby praca mnie męczyła to bym poszła. Nikomu nie zazdroszczę.
        • rozalka81 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 18:26
          Kjut, wszystkiego dobrego i cudownego odpoczynku w SPA. Potem już nie będzie tylu możliwości wyjazdu i relaksu wink Odpoczywaj więc i się wysypiaj ile wlezie i zbieraj siły na maluszka smile
          • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 09:38
            Tym bardziej nie będzie, że niedługo będzie mniej o jedną pensję, a potem minie wiele miesięcy aż ktoś w ogóle ją zatrudni.
            Same sobie grabicie, a potem płacz i zdziwienie że nikt Was nie chce zatrudnić.
            Co ciekawe kobiety na samozatrudnieniu i takie dla których brak zleceń równa się brak pieniędzy mają jakoś zdrowsze ciąże.
    • klubgogo Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 18:08
      > Jestem obecnie na ciążowym L4

      To takie coś istnieje? Nie wiedziałam, że kodeks pracy definiuje ciążowe L4 tongue_out
      Jesteś po prostu niezdolna do pracy, potocznie mówiąc - CHORA. Aby przerwać zwolnienie chorobowe, lekarz musi wydać zaświadczenie o zdolności do wykonywania pracy i dopiero wtedy możesz sobie wnioskować. O odrobinę rozumu najlepiej.
    • podkocem Bezczelna cwaniara jestes 19.05.13, 21:58
      i tyle w tym temacie
      • kjut Re: Bezczelna cwaniara jestes 19.05.13, 22:15
        W kwestii formalnej:

        "Celem zwolnienia lekarskiego jest doprowadzenie do możliwie jak najszybszej poprawy stanu zdrowia pracownika. Jednocześnie należy brać pod uwagę zalecenia lekarskie. Z zaleceń tych może wynikać, że wykonywanie niektórych czynności przez pewien czas, nie ma wpływu na poprawę stanu zdrowia pracownika. Wówczas, jeżeli pracownik wykonuje te czynności zgodnie z zaleceniami lekarza i z tego powodu kontrolerzy nie zastaną go w domu, nie można uznać, że pracownik narusza jakiś obowiązek pracowniczy. Przykładowo, za dopuszczalne w trakcie zwolnienia lekarskiego Sąd Najwyższy uznał:

        uczestniczenie pracownika w zajęciach szkolnych w czasie usprawiedliwionej nieobecności w pracy, niesprzeczne z zaleceniami lekarza, nie jest naruszeniem obowiązków pracowniczych (wyr. SN z 4.3.1999 r., I PKN 613/98, OSNAPiUS z 2000 r., Nr 8, poz. 309),
        udział pracownika we własnym ślubie w trakcie zwolnienia lekarskiego zawierającego adnotację "chory może chodzić" (wyrok SN z 2.4.1998 r., I PKN 14/98; OSNP z 1999 r., Nr 6, poz. 210)."

        Źródło:
        www.ekspertbeck.pl/kontrola-zwolnien-lekarskich/
        W kwestii mojego SPA - jak będę włazić do basenu, albo pójdę na saunę, to fakt, wykorzystuję zwolnienie niezgodnie z przeznaczeniem. Jak pozwolę sobie na relaksacyjny masaż twarzy, wszystko jest ok. Trzeba jaśniej jeszcze, czy wystarczy?

        Rozumiem, że, wg Was, powinnam na wizycie lekarskiej stwierdzić: "Ależ Panie doktorze! Pan się musi mylić! Skoro pozwala mi Pan wyjechać to znaczy, że mogę też pracować! Proszę natychmiast podrzeć to zwolnienie!". A może oczekujecie, że w ogóle go nie zapytam o możliwość wyjazdu, bo przecież sama dobrze powinnam wiedzieć, że nie mogę? Albo stwierdzić: "No tak, pozwolił mi, ale nie pojadę, bo komuś forum CiP będzie przykro."

        Taa...
        • makarona1 Re: Bezczelna cwaniara jestes 19.05.13, 22:32
          kjut napisała:

          - jak będę włazić do basenu, albo pójdę na saunę, to fakt,
          > wykorzystuję zwolnienie niezgodnie z przeznaczeniem. Jak pozwolę sobie na rela
          > ksacyjny masaż twarzy, wszystko jest ok.

          Po kija jechać do SPA na masaż twarzy?
          Trza mieć coś nie halo pod kopułką big_grin
          • nadia1902 Re: Bezczelna cwaniara jestes 19.05.13, 22:38
            Po kija jechać do SPA na masaż twarzy?
            > Trza mieć coś nie halo pod kopułką big_grin

            A czemu zaraz "pod kopułką", to że Ciebie nie stać na taki luksus to nie znaczy że inni nie mogą z niego korzystać jeśli ich na to stać.
            • makarona1 Re: Bezczelna cwaniara jestes 19.05.13, 22:51
              nadia1902 napisał(a):

              > A czemu zaraz "pod kopułką", to że Ciebie nie stać na taki luksus to nie znaczy
              > że inni nie mogą z niego korzystać jeśli ich na to stać.

              W kwestii formalnej: za luksusy płacę z WŁASNEJ kieszeni bo mnie na to stać.
              Urlop na koszt podatnika świadczy zgoła o czymś innym.
              • kjut Re: Bezczelna cwaniara jestes 19.05.13, 23:01
                Za ten luksus płacę z własnej kieszeni, a nie podatnika, gwarantuję. I jadę właśnie dlatego, że mnie stać. I póki co podatnik dostał ode mnie wiele więcej niż ja od niego.

                A to czy warto jechać do SPA na masaż twarzy, to już nie Wasza kwestia. Jeśli mam coś "pod kopułą" to też nie Wasza sprawa.
                • ashraf Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 06:06
                  Ja tez w ciazy bylam na urlopie, nawet 3 razy. Natomiast gdy realne dolegliwosci zatrzymal mnie pod sam koniec na zwolnieniu, problem bylo wstanie do toalety. Jesli ktos jest na tle zdrowy, zeby jechac do SPA, to moze tez pracowac w biurze. I nie musze Ci opowiadac co ja bym zrobila u lekarza, u nas nie ma zwolnienia na ciaze, a na chorobowym siedzi sie w domu. Ciekawe jak wytlumaczylabys swoja nieobecnosc kontrolerowi ZUS - ze SPA to zalecenie lekarskie? To bardzo ciekawe schorzenie, ciekawe co na to lekarz medycyny pracy. Jestes po prostu naciagaczka i przyzwolenie lekarza tego nie usprawiedliwia. Jesli nie wierzysz, zadzwon do ZUSu i zapytaj co sadza o twoich planach na L4.
                • anetchen2306 Re: Bezczelna cwaniara jestes 21.05.13, 07:30
                  "Za ten luksus płacę z własnej kieszeni, a nie podatnika, gwarantuję."
                  Oczywiscie zartujesz: policz, jaki podatek odprowadzasz jako pracownica w ciazy a ile dostajesz pensji w ramach L4. Nadal jestes przekonana, ze to TY oplacasz Twoje "chorobowe"? Jaka czesc Twojej skladki stanowi swiadczenie chorobowe? Ile takich skladek musialas juz zaplacic, by teraz pobierac "normalna pensje" (jakies 2-3 tys zl, tak srednio na jeza liczac)? Na siedzenie w domu przez 8-9 mcy z "wlasnej skladki" raczej nie stac prywatnie zadnego obywatela jako jednostki. Dlatego sa tez ubezpieczenia big_grin: inni skladaja sie na Twoje swiadczenie. A Tobie se wydaje, ze to "Twoje" pieniadze.
                  W porownanu do innych krajow, w Polsce na ubezpieczenie zdrowotne odprowadzane sa symboliczne "grosze". Natomiast swiadczenia "chorobowe" sa nieporownywalne wieksze do placonych skladek niz w innych krajach wink
                  " I póki co podatnik dostał ode mnie wiele więcej niż ja od niego." Tez smiem powatpiewac wink (szkol, do ktorych chodzilas raczej sama sobie nie wybudowalas, podobnie innych instytucji "panstwowych", z ktorych korzystasz).
              • nadia1902 Re: Bezczelna cwaniara jestes 19.05.13, 23:01
                > Urlop na koszt podatnika świadczy zgoła o czymś innym.


                Ona też podatki płaci. Więc można by uznać że jedzie na swój koszt wink
                I nie irytuj się tak, to szkodzi dzidzi.
                • podkocem Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 07:52
                  I wlasnie dzieki takiemu podejsciu w Polsce jest tak cudownie smile
                  Wszyscy oszukuja, to ja tez moge.
                  • nadia1902 Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 10:37
                    podkocem napisała:

                    > I wlasnie dzieki takiemu podejsciu w Polsce jest tak cudownie smile
                    > Wszyscy oszukuja, to ja tez moge.

                    A wiesz czemu oszukują?
                    Bo państwo na to pozwala.
                    Zobacz jakie przywileje i jakie zaplecze socjalne jest w innych krajach a jakie u nas. Więc jak kobieta ma możliwość skorzystania z L4 bez wskazań to niech sobie korzysta. Tyle jej, bo na większe przywileje jak dziecko się już urodzi nie ma co liczyć. No poza ostatnio wprowadzonym urlopie macierzyńskim. Bo jak wiadomo rodzinny aż 77zł to tylko dla najbiedniejszych.
                    • podkocem Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 21:17
                      No jakie to niesamowite przywilejesa w innych krajach?

                      Przykladowo, ja od panstwa brytyjskiego w czasie macierzynskiego dostaje jakiejs 500-600 funtow miesiecznie, a chorobowe wynosi troche ponad 80 funtow tygodniowo. Myslisz, ze to kokosy? To sumy glodowe, kwoty kilkakrotnie mniejsze niz regularna pensja. Zapomogo tez tylko dla najbiedniejszych.

                      Ludzie biora zwolnienia wtedy kiedy NAPRAWDĘ muszą, bo im się to zwyczajnie nie oplaca. Ponieważ państwo oferuje śmieszne kwoty, wiele firm przyciaga pracownikow nie tylko pensją, ale zapleczem socjalnym i tak np w mojej irmie chorobowe do pol roku platne jest 100% a macierzynski 9 miesiecy 90% pensji, a mimo to nikt chorobowego nie naduzywa. Wszystkie dziewczyny w ciazy pracowaly cala ciaze, nawet te z cukrzycą i innymi schorzeniami okołociążowymi. Po prostu nie ma tu tolerancji dla naciągaczy. To kwestia metalności i uczciwości obywatelskiej.
                      • magnolia234 Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 22:05
                        popieram "podkocem", ja tez mieszkam w UK, dziwnym trafem wszystkie ciaze tutaj sa zdrowe i kobiety pracuja do 9 miesiaca a w Polsce kazda ciaza jest "zagrozona".niestety ale zagraniczne wyjazdy, spa, huczne imprezy a nawet nadzorowanie budowy i remontu domu to sa czynnosci ktorym sie poddaja polskie "chore" ciezarowki i jakos kilkugodzinna podroz samolotem badz samochodem w niewygodnej pozycji na wyboistej drodze nie jest dla nich zadna przeszkodawink
                        (jednoczesnie nie chcialam swoim postem urazic dziewczyn ktore sa naprawde w ciazy zagrozonej albo maja naprawde mega stresujaca prace i sa po tzw.przejsciach)
                        • makarona1 Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 22:21
                          magnolia234 napisał:

                          > popieram "podkocem", ja tez mieszkam w UK, dziwnym trafem wszystkie ciaze tutaj
                          > sa zdrowe

                          Co dziwne te, które były zdrowe w UK i całą ciążę pracowały po przyjeździe do PL i kolejnym zaciążeniu stają się na powrót chore- patrz przykład 18_lipcowej.
                          Mglisty klimat widać dobrze robi nie tylko na cerę wink
                        • rozalka81 Re: Bezczelna cwaniara jestes 21.05.13, 12:31
                          Lot samolotem to lajcik w porównaniu do codziennych podróży do pracy, w moim przypadku codziennie łącznie 3 godziny spędzone w pociągu. Podróż raz kiedyś to nie to samo co codzienne dojazdy. I nie zgadzam się z tym, że jak ktoś jest zdolny jechać do spa to równie dobrze może iść do pracy. W takim razie nigdy chyba nie był w spa smile Ja nie znam lepszego relaksu. Nie trzeba jechać daleko żeby się znaleźć w spa...
                          https://fajnamama.pl/suwaczki/7bcaai5.png
                          • gazeta_mi_placi Re: Bezczelna cwaniara jestes 21.05.13, 14:50
                            Z grypą też byś pojechała do SPA? Albo z anginą lub zapaleniem płuc skoro to taki relaks?
                      • nadia1902 Re: Bezczelna cwaniara jestes 22.05.13, 07:28
                        podkocem napisała:

                        > No jakie to niesamowite przywilejesa w innych krajach?
                        Tu nie chodzi tylko o Wielką Brytanię choć i tam koleżanka (rodzina wielodzietna) ma większy socjal niż ja pensje. A tutaj ja nie dostanę (choć też rodzina wielodzietna) nawet zasiłku rodzinnego bo mój mąż "za dużo" zarabia.
                        W Niemczech kuzynka spokojnie wychowuje dzieci i również nie narzeka bo ma wiele przywilejów których tutaj nie ma.
                        I nie narzekaj tak na Wielką Brytanię, gdyby tam było źle to by tak wielu Polaków tam nie wyjeżdżało. Mam wielu znajomych co tam wyjechało i część dostało socjalne mieszkania bez najmniejszego problemu (a tutaj czeka się na takie 15 lat, kobiety z dziećmi bez meldunku włóczą się po domach samotnej matki lub są u znajomych, bo nie ma dla nich lokalów). Nie będę tutaj więcej wypisywać przykładów choć chyba najlepszy argument jest taki że ty jesteś właśnie tam a nie tutaj w PL. Sama bym te z tam była ale na szczęście nam się udało i mamy z mężem w miarę stabilną pracę, ale nie wszyscy mają takie szczęście.
                        • nadia1902 Re: podkocem 22.05.13, 07:44
                          A tutaj odpowiedź do twojego pytania:
                          "Jakie to niesamowite przywileje sa w innych krajach?"
                          praca.wp.pl/title,Gdzie-najwiecej-placa-na-dziecko,wid,15666141,wiadomosc.html?ticaid=110a17
                          • podkocem Re: podkocem 22.05.13, 10:09
                            ale to są bzdury. Życie na zasiłkach to bidowanie, jeśli ktoś z zasiłków nie biduje, to znaczy że zwyczajnie oszukuje.
                        • anetchen2306 Re: Bezczelna cwaniara jestes 22.05.13, 11:30
                          "W Niemczech kuzynka spokojnie wychowuje dzieci i również nie narzeka bo ma wiele przywilejów których tutaj nie ma."
                          No nie wiem, czy to takie przywileje, bo skladka na ubezpieczenia socjalne jest znacznie wieksza niz w Pl. Na urlopie macierzynskim (wychowawczym) otrzymuje sie tylko 67% sredniego wynagrodzenia z ostatnich miesiecy (i jest tez ustalony gorny limit tej kwoty, lepiej zarabiajacym zwyczajnie nie oplaca sie siedzic w domu). W wiekszosci landow przedszkola sa platne (od 100-600€ za przedszkole publiczne). Nie ma zadnych zasilkow z tytulu urodzenia dziecka (becikowego, srodki na tzw. wyprawke przysluguja tylko przy baaardzo niskim dochodzie a osobe lub bezrobociu). Nie ma "panstwowych" zasilkow pogrzebowych, wypadkowych itd. Jezeli prywatnie sie nie ubezpieczysz, nie dostaniesz NIC.
                          Gdyby zycie z zasilkow bylo takie lajtowe, to w De dzieci rodzilyby sie na peczki.
                          A jest zupelnie na odwrot.
                          Owszem, gdzie indziej panstwo jest bardziej dla obywateli hojne, ale tez wiecej od nich wymaga (np. dlugoterminowe zwolnienie np. "na caze" musi byc poparte opinia 2-3 specjalistow, nie pierwszego lepszego ginekologa), obywatele placa procentowo wiekze podatki, wyzsze skladki na ubezpieczenia spoleczne (a porownujac wydatki na zycie na zgranica i zarobki za granica, to juz takzachecajco to nie wyglada).
                          Zycie na zasilkach i socjalach nie jest zyciem. Jest raczej smutna wegetacja sad
                          No chyba, ze ktos byl do takiego stylu zycia od zawsze przyzwyczajony.
                          • landora Re: Bezczelna cwaniara jestes 23.05.13, 17:31
                            > Owszem, gdzie indziej panstwo jest bardziej dla obywateli hojne, ale tez wiecej
                            > od nich wymaga

                            Oraz płaci się wyższe podatki.
                  • mart.a.29 Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 21:58
                    A ty myślisz,że gdzie indziej nie oszukują tak?Radzę otworzyć oczy.
                    • podkocem Re: Bezczelna cwaniara jestes 21.05.13, 06:05
                      wszędzie zdarzają się oszuści, ale w Polsce nie oszukać, nie wyłudzić gdy jest okazja to czyste frajerstwo. I to jest prawdziwy społeczny dramat. Nigdy nie będzie wystarczająco dużo kasy dla naprawdę chorych, naprawdę potrzebujących z takim podejściem obywateli.

                      Po wyjeździe do UK powalił mnie brak papierologii, sprawy załatwia się ustnie, listownie. Masz grypę, źle się czujesz? Dzwonisz do szefa i mówisz, że jesteś chora. Do tygodnia lekarz nie wystawia zwolnienia, uwierzą Ci na słowo.

                      Chcesz sprzedać/ kupić samochód? Odbierasz kluczyki, a całą resztę załatwiasz listownie i przez telefon.
                      Meldowanie? Po co komu meldowanie? Potwierdzeniem adresu jest np rachunek za gaz na Twoje nazwisko.

                      Gdzie w Polsce by coś takiego przeszło? Bez pieczątek? Bez podpisów? Bez znaczków skarbowych? Przecież gdyby to wprowadzić, od razu zaczęłyby się nagminne nadużycia i oszustwa.
                      • nadia1902 Re: Bezczelna cwaniara jestes 22.05.13, 07:35
                        podkocem napisała:

                        > wszędzie zdarzają się oszuści, ale w Polsce nie oszukać, nie wyłudzić gdy jest
                        > okazja to czyste frajerstwo. I to jest prawdziwy społeczny dramat. Nigdy nie bę
                        > dzie wystarczająco dużo kasy dla naprawdę chorych, naprawdę potrzebujących z ta
                        > kim podejściem obywateli.
                        >
                        > Po wyjeździe do UK powalił mnie brak papierologii, sprawy załatwia się ustnie,
                        > listownie. Masz grypę, źle się czujesz? Dzwonisz do szefa i mówisz, że jesteś c
                        > hora. Do tygodnia lekarz nie wystawia zwolnienia, uwierzą Ci na słowo.
                        >
                        > Chcesz sprzedać/ kupić samochód? Odbierasz kluczyki, a całą resztę załatwiasz l
                        > istownie i przez telefon.
                        > Meldowanie? Po co komu meldowanie? Potwierdzeniem adresu jest np rachunek za ga
                        > z na Twoje nazwisko.
                        >
                        > Gdzie w Polsce by coś takiego przeszło? Bez pieczątek? Bez podpisów? Bez znaczk
                        > ów skarbowych? Przecież gdyby to wprowadzić, od razu zaczęłyby się nagminne nad
                        > użycia i oszustwa.

                        A czyja to jest wina ze jest taka papierologia, bo na pewno nie urzędników. To wina całego parlamentu, który od lat walczy z papierologią ale jak widać nieskutecznie. To ze kobiety w ciąży nadużywają zwolnień to też wina naszego polskiego systemu, bo gdyby zwolnienia były płatne np.60-80% to część ciężarnych od razu by ozdrowiała.
                        • podkocem Re: Bezczelna cwaniara jestes 22.05.13, 10:39
                          oj, nie. Papierologia w Polsce zostać musi, inaczej ludzie by kradli w biały dzień.

                          bo gdyby zwolnienia były płatne np.60-80% to część ciężarnych od ra
                          > zu by ozdrowiała.

                          A to też racja. W UK jest płatne 80-90 funtów tygodniowo, czyli naprawdę psie pieniądze niezależnie czy ktoś zarabia minimalną krajową czy kilkanaście razy tyle. Dlatego na luksus niepracowania w ciąży może sobie pozwolić sprzataczka wykonująca najtańsze pracę, ale nie pracownica biura siedząca w ciepelku.
                        • zlotarybka_1 Re: Bezczelna cwaniara jestes 22.05.13, 12:10
                          nadia1902 napisał(a):

                          A czyja to jest wina ze jest taka papierologia, bo na pewno nie urzędników. To
                          > wina całego parlamentu, który od lat walczy z papierologią ale jak widać niesku
                          > tecznie. To ze kobiety w ciąży nadużywają zwolnień to też wina naszego polskie
                          > go systemu, bo gdyby zwolnienia były płatne np.60-80% to część ciężarnych od ra
                          > zu by ozdrowiała.

                          a ja uważam, że to wina obywateli, których trzeba na każdym kroku kontrolować. Między innymi kobiet "chorych na ciążę", które na L4 wyjeżdżają do SPA.
                          • nadia1902 Re: Bezczelna cwaniara jestes 22.05.13, 16:35

                            > a ja uważam, że to wina obywateli, których trzeba na każdym kroku kontrolować.
                            > Między innymi kobiet "chorych na ciążę", które na L4 wyjeżdżają do SPA.

                            A ja nie wierze że tylko w Polsce się kombinuje a dookoła same państwa z uczciwymi obywatelami. Kiedyś była opinia , że "Polacy to złodzieje, pijacy". Myślałam, że ta opinia się zmienia ale jak widać - nie.
                            • podkocem Re: Bezczelna cwaniara jestes 22.05.13, 22:15
                              Dzisiaj miałam bardzo ciekawą rozmowę z mamą jednego z dzieci chodzących do przedszkola z moją Młodą. Dziewczyna chyba w ogóle nigdy w UK nie pracowała, na utrzymaniu męza.

                              Zadała mi pytanie czy pracuję, czy już na zwolenieniu
                              - jakim zwoleniniu?
                              - ciążowym
                              - nie ma czegoś takiego
                              - jako to nie ma? Serio? a w Polsce jest!
                              • milka_jogurtowa Re: Bezczelna cwaniara jestes 23.05.13, 07:22
                                podkocem napisała:

                                > Dzisiaj miałam bardzo ciekawą rozmowę z mamą jednego z dzieci chodzących do prz
                                > edszkola z moją Młodą. Dziewczyna chyba w ogóle nigdy w UK nie pracowała, na ut
                                > rzymaniu męza.
                                >
                                > Zadała mi pytanie czy pracuję, czy już na zwolenieniu
                                > - jakim zwoleniniu?
                                > - ciążowym
                                > - nie ma czegoś takiego
                                > - jako to nie ma? Serio? a w Polsce jest!

                                i co takiego ciekawego w tej rozmowie bo nie kumam?
                                • makarona1 Re: Bezczelna cwaniara jestes 23.05.13, 10:42
                                  milka_jogurtowa napisała:

                                  > i co takiego ciekawego w tej rozmowie bo nie kumam?

                                  To już twój problem big_grin
        • dele_mele Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 15:35
          Cytat z tego samego artykułu:
          Beata W. była zatrudniona na stanowisku kierownika Zespołu Windykacji. Od dłuższego czasu chorowała na chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy, miała problemy z kręgosłupem i depresję. Beata W. złożyła 7 zaświadczeń o swojej niezdolności do pracy, w których nie było zaznaczone, czy pacjentka może chodzić, czy powinna leżeć. Przeprowadzona 19.6. kontrola sposobu wykorzystywania przez Beatę W. zwolnienia lekarskiego wykazała, że w dniach od 19-22.6.przebywała z pielgrzymką na wycieczce we Włoszech. Pracodawca wypowiedział umowę o pracę z powodu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, tj. wykorzystywania zwolnienia lekarskiego niezgodnie z jego celem. W ocenie pracodawcy, sam fakt udania się na wycieczkę w czasie trwania zwolnienia lekarskiego i nie powiadomienie o tym pracodawcy, dyskwalifikuje Beatę W. jako pracownika, w szczególności na stanowisku kierowniczym.

          Sąd nie przyznał jednak racji pracodawcy. Beata W., udając się na wycieczkę zagraniczną w okresie zwolnienia lekarskiego, naruszyła wprawdzie podstawowe obowiązki pracownicze, tzn. wykorzystała zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z jego celem, ale nie było to ciężkie naruszenie tych obowiązków. Beacie W. nie można bowiem przypisać winy w postaci co najmniej rażącego niedbalstwa. Zasięgnęła opinii lekarza i uzyskała jego zgodę na wyjazd. Beata W. utraciła prawo do zasiłku chorobowego (art. 17 ust. 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych....), ale to pracodawca naruszył prawo rozwiązując z nią umowę o pracę bez wypowiedzenia z powodu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych.
          • kjut Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 16:04
            Wszystko fajnie, tyle, że nie dowodzi to niczego poza tym, co już powiedziałam - każdy przypadek musi być rozpatrywany indywidualnie.

            Nie wiemy jaka dokładnie była sytuacja zdrowotna p. Beaty W. Nie wiemy też, co na tej pielgrzymce robiła (możemy się tylko domyślać, że na przykład chodzenia było tam sporo). Być może uzyskała zgodę na wyjazd od swojego lekarza psychiatry (w przypadku depresji taki wyjazd może być zbawienny), a zapomniała zapytać o zgodę ortopedę (w przypadku problemów z kręgosłupem chodzenie może być mocno niewskazane). Psychiatra mógł nie być kompetentny w kwestiach "kręgosłupowych" a nawet o problemach z kręgosłupem nic nie wiedzieć! W takim przypadku rzeczywiście wyjazd mógł opóźnić powrót do zdrowia, więc zwolnienie było wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem, a decyzja ZUSu niewątpliwie słuszna.

            Kwestia pracodawcy jest już odrębna.

            Słuchajcie, to naprawdę nie jest kwestia moralności, tego co wypada, a co nie, "zczelności" bądź bezczelności czy odgórnie, sztywnie nałożonych zasad! W tym przypadu to jest kwestia tylko i wyłącznie przepisów i ich interpretacji. Przepisy mówią tak:

            § 5. 1. Kontrola prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich od pracy z powodu choroby polega na ustaleniu, czy ubezpieczony w okresie orzeczonej niezdolności do pracy:

            1) nie wykonuje pracy zarobkowej,

            2) nie wykorzystuje zwolnienia lekarskiego od pracy w sposób niezgodny z jego celem.

            § 9. W razie stwierdzenia w trakcie kontroli okoliczności, o których mowa w § 5 i 6, osoba kontrolująca sporządza protokół, w którym podaje, na czym polegało nieprawidłowe wykorzystywanie zwolnienia lekarskiego od pracy. Protokół należy przedłożyć ubezpieczonemu w celu wniesienia przez niego uwag. Wzór protokołu stanowi załącznik nr 2 do rozporządzenia.


            Jeśli zaś chodzi o interpretację przepisów przez ZUS możemy mieć jakiś pojęcie na ten temat na podstawie maila, od ZUSu właśnie, który cytowałam w siostrzanym wątku:
            "brak jest jednoznacznych uregulowań dotyczących zakresu czynności dopuszczalnych"
            oraz
            "każda sprawa powinna być badana indywidualnie"

            Tu nie ma miejsca na spory internetowe. I tak za każdym razem, każda sprawa będzie traktowana indywidualnie. Nigdzie nie ma powiedziane, że "podczas zwolnienia lekarskiego zakazane jest przebywanie w ośrodkach wypoczynkowych, na wycieczkach zorganizowanych itp." Nie ma. I tyle. Za każdym razem trzeba będzie rozpatrzyć sprawę indywidualnie.

            Na prawdę przestaję rozumieć o co tyle krzyku.
          • kjut Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 16:05
            Już na tego maila odpowiadałam w siostrzanym wątku. Nie będę się powtarzać, myślę, że każdy znajdzie. Tam też zacytowałam przepisy konkretne, może to pozwoli zakończyć tę kłótnię bezsensowną trochę.
            • kjut Re: Bezczelna cwaniara jestes 20.05.13, 16:16
              Tyle podobnych wątków, że już mi się mieszają... o.O
        • anetchen2306 Re: Bezczelna cwaniara jestes 21.05.13, 08:55
          Skoro pozwala ci na wojaze to oznacza, ze twoja ciaza bynajmniej zagrozona (poronieniem, przedwczesnym porodem) nie jest wink
          Skoro lekrz uwaza, ze tak nie jest, daje Ci zgode na wyjazd, to niech "wymysli" inny powod zwolnienia niz "ciaza zagrozona".

          " Rozumiem, że, wg Was, powinnam na wizycie lekarskiej stwierdzić: "Ależ Panie do
          > ktorze! Pan się musi mylić! Skoro pozwala mi Pan wyjechać to znaczy, że mogę te
          > ż pracować! Proszę natychmiast podrzeć to zwolnienie!". A może oczekujecie, że
          > w ogóle go nie zapytam o możliwość wyjazdu, bo przecież sama dobrze powinnam wi
          > edzieć, że nie mogę? Albo stwierdzić: "No tak, pozwolił mi, ale nie pojadę, bo
          > komuś forum CiP będzie przykro."
          No sama dostrzegasz, ze to L4 (w ciazy) to naciaganie faktow do swoich potrzeb wink
          A skoro "daja", to ja "biore". big_grin
          Skoro ktos twierdzi, ze jest w ciazy "zagrozonej" (a lekarz jeszcze ja w tym utwierdza) i jedyna jego obawa jest nie zdrowie i zycie dziecka (lub jego wlasne) tylko kontrola ZUS i pracodawcy to faktycznie sa przeslanki do tego by te ciaze "zagrozona" (tylko czym??) powatpiewac ...
          Bylam w takiej ciazy, bylam na zwolnieniu lekarskim. I przelezalam plackiem niemalez 2 mce (chociaz lekarz napisal, ze moge "chodzic": po domu, do toalety i z powrotem, do lekarza i z powrotem) sad I nawet gdyby mi ktos wowczas wyjazd jakis dluzszy zaproponowal, nie odwazylabym sie: zbyt duza byla obawa, ze moze "cos" sie stac sad
          I wiem (tez z wlasnego doswiadczenia), ze wiekszosc lekarzy L4 poroponuje, bo sama ciezarna tego od niego oczekuje. I wiele z moich znajomych (jakies 3/4 wszytkich znanych mi cezarowek) na L4 wiekszosc ciazy "przeurlopowalo". Zadna z nich w naprawde zagrozonej ciazy nie byla. Same mi to komunikowaly w swietnym humorze.
          • gazeta_mi_placi Re: Bezczelna cwaniara jestes 21.05.13, 10:52
            W Polsce największa część zagrożonych ciąż to ciąże zagrożone pracą.
            Z kolei najmniej zagrożonych pracą ciąż mają Panie właścicielki firm lub pracujących na zlecenia.
            Najwięcej zagrożonych pracą ciąż są Panie pracujące na etacie u kogoś.
    • skrytapiromanka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 23:07
      mam pytanie do przeciwniczek urlopu w czasie L4 (teoretyczne, ponieważ sama na L4 nie byłam jeszcze nigdy w życiu, a i sytuację pracową mam zupełnie inną).

      ciężarna pracuje w warunkach szkodliwych dla płodu, np. jest sprzątaczką i dezynfekuje toalety, na co dzień wdycha te wszystkie opary i ciężko pracuje fizycznie; albo pani doktor czy technik wykonująca zdjęcia RTG (chyba też szkodliwe dla płodu, bo jednak cały czas jest się na styk z promieniowaniem); albo jakaś inna pani chemik itp. pracodawca, powiadomiony o ciąży ma obowiązek prawny zmienić jej warunki pracy na nieszkodliwe, to wiem. ale co jeśli nie ma takiej możliwości, w sensie - np. pani technik od zdjęć nie zostanie nagle przeniesiona do biura czy na izbę przyjęć, bo jak to, przecież to zupełnie inna robota, a nie tylko przeniesienie ze szkodliwych warunków. pani sprzątaczki też nie wsadzą na miejsce menadżera. zazwyczaj w takich sytuacjach jednak panie też idą na L4, nawet z błogosławieństwem przełożonego, bo ten nie musi się już martwić "co ja z nią teraz zrobię, nie wyczaruję jej innego etatu".
      i co wtedy? pani dostaje L4, bo nie może pracować w szkodliwych warunkach, bo autentycznie jest to dla niej i dziecka niebezpieczne, ale nie dlatego że jest obłożnie chora. nie ma wskazania do leżenia. i co? też nie może wybyć na urlop? do spa? do mamusi?
      • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 19.05.13, 23:18
        skrytapiromanka

        Prawo pracy określa jednoznacznie takie sytuacje:
        Jeżeli ciężarna pracuje w warunkach szkodliwych, pracodawca winien przenieść ją na inne, bezpieczne stanowisko. O ile takowego nie posiada- oddelegowuje kobietę do domu z zachowaniem normalnej pensji. Pracownica jest zdrowa, ciąża nie jest zagrożona, pani może robić co i gdzie chce, a płaci za to pracodawca.
        Proste.



        • skrytapiromanka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 00:53
          no, dla mnie nie, bo się nie znam wink ale dzięki za wyjaśnienie.
        • nadia1902 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 10:41
          "oddelegowuje kobietę do domu z zachowaniem normalnej pensji"

          aha...
          i teraz wiadomo dlaczego często pracodawca tak nalega na zwolnienie lekarskie w ciąży.
          U mnie nie ma takiego stanowiska "bezpiecznego". Ja chodząc do pracy dużo ryzykuje. I bardzo często słyszę od pracodawcy "no idź w końcu na zwolnienie". Teraz wiem dlaczego smile
          W końcu lepiej niech ZUS płaci a nie on.
      • klubgogo Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 18:47
        albo pani doktor czy technik wykonująca zdjęcia RTG (chyba też szkodliwe dl
        > a płodu, bo jednak cały czas jest się na styk z promieniowaniem)

        Przecież pani technik nie jest narażona na promieniowanie, więc jej płód też nie, inaczej po jednym dniu pracy, wykonawszy np. 30 zdjęć byłaby tak napromieniowana, że nie zdążyłaby nigdy w ciążę zajść. Co za bzdura.
        • skrytapiromanka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 10:54
          nie masz racji. radiolodzy nie wykonują swoich normalnych zadań przez okres ciąży. bo to nie chodzi o kontakt, chodzi o ryzyko.
          • binkaa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 05.07.13, 22:53
            prawda
    • kerri31 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 08:40
      Nie rozumiem, jak chcesz między L4 iść na urlop ? Jak pójdziesz na urlop po skonczonym L4 to oznacza, że jesteś zdolna do pracy i zdrowa. W takim przypadku pracodawca może Cię skontrolować w domu kiedy będziesz na zwolnieniu, pamiętaj, że nie tylko ZUS może to robić.
    • bahati0 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 10:46
      Z uprzejmości poradzę Ci w takich sprawach kontaktować się ze specjalistą, zadzwoń anonimowo do ZuS-u powiedz, mam takie a takie zwolnienie co mogę, co mi grozi jak się nie dostosuje.
      Nie oczekuj na forum dobrych rad, bo takie postępowanie, cokolwiek by nie napisać i jak nie tłumaczyć jest co najmniej niemoralne. Bycie na zwolnieniu, kiedy są poważne wskazania jest zrozumiałe, ale branie go od tak sobie jest żałosne. Ja jestem pracownikiem, ale z racji tego, że mąż ma własną firmę znam też drugą stronę medalu. Sama nadal pracuję, mimo, że lekarz "wciskał" mi zwolnienie od początku ciąży, choć nie było ku temu wskazań. W pracy nie byłam tylko jeden dzień i czułam się w obowiązku( mimo, że poczułam się lepiej) spędzić go w domu, a nie śmigać po mieście. Miej świadomość, że coraz więcej ciężarnych jest kontrolowanych przez ZUS i coraz częściej kontrola kończy się nakazem zwrotu pobranych świadczeń. Ponadto ciekawe co szef pomyśli o Twoich wojażach na zwolnieniu, a nie pisz, że możesz wyjeżdżać w podróż, stała pozycja w aucie, dziury na drodze itp.) a nie możesz pracować w biurze. A to, że „musisz” się kłaść kiedy chcesz…to fanaberie, a nie dolegliwości ciążowe, bo w pracy, możesz wstać od biurka, wziąć nogi do góry, itp., itd.
      • kjut Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 14:47
        Skorzystałam z Twojej rady i skontaktowałam się z ZUSem. Mailowo. Pozwolę sobie przytoczyć mojego maila i odpowiedź na niego (fragment tylko, gdyż drugi dotyczy całkiem innej sprawy i nie jest tu znaczący). Mam nadzieję, że takie rozwiązanie pozwoli nam na pokojowe zakończenie kłótni smile

        "Dzień dobry,

        Mam dwa pytania odnośnie Zwolnienia Lekarskiego. (...)
        Drugie pytanie dotyczy "prawidłowego wykorzystywania zwolnienia lekarskiego". Czy jeżeli na ZL mam zaznaczone "może chodzić" i otrzymam od lekarza zgodę na wyjazd z mężem do ośrodka wypoczynkowego w innym mieście w Polsce, to mogę wyjechać (oczywiście zakładając, że podczas pobytu tam nie będę wykonywać czynności, które mogłyby przeszkodzić w powrocie do zdrowia)? Czy wystarczy zaświadczenie od lekarza, że się na taki wyjazd zgadza, czy muszę jeszcze jakoś inaczej usprawiedliwiać nieobecność w domu podczas kontroli?

        Dziękuję Państwu z góry za rozwianie moich wątpliwości,
        z poważaniem,"

        Poniżej odpowiedź konsultanta COT:


        "Dzień dobry,
        (...)
        Ubezpieczony traci prawo do zasiłku chorobowego w przypadku wykonywania pracy zarobkowej w okresie orzeczonej niezdolności do pracy lub wykorzystywania zwolnienia od pracy w sposób niezgodny z jego celem. Należy ustalić czy zwolnienie lekarskie było wykorzystywane zgodnie z jego celem. Ponieważ brak jest jednoznacznych uregulowań dotyczących zakresu czynności dopuszczalnych do wykonywania w trakcie zwolnienia lekarskiego, każda sprawa powinna być badana indywidualnie, a ustalenie prawa do zasiłku powinno nastąpić po uzyskaniu opinii lekarza, czy sposób wykorzystywania zwolnienia lekarskiego wpływa negatywnie na odzyskanie zdolności do pracy przez ubezpieczonego.

        W przypadku przeprowadzania kontroli w miejscu zamieszkania lub pobytu ubezpieczonego i stwierdzenia nieobecności ubezpieczonego, kontrolę należy w miarę możliwości ponowić i wyjaśnić przyczyny tej nieobecności.
        • nadia1902 Re: kjut 20.05.13, 21:46
          No i wszystko jasne. Jedź i odpoczywaj, bo potem z dzidzią prędko nie wyjedziesz. Więc jak nie ma przeciwskazań to ... miłego wypoczynku.
          A informacje z ZUSu na pewno przydadzą się innym w podobnej sytuacji i możesz to wówczas zacytować.
          • makarona1 Re: kjut 20.05.13, 22:17
            nadia1902 napisał(a):

            Jedź i odpoczywaj, bo potem z dzidzią prędko nie wyjedzies
            > z

            A dlaczego nie?
            Dzidzia trędowata czy jak?
            • nadia1902 Re: kjut 20.05.13, 22:28
              makarona1 napisała:

              > nadia1902 napisał(a):
              >
              > Jedź i odpoczywaj, bo potem z dzidzią prędko nie wyjedzies
              > > z
              >
              > A dlaczego nie?
              > Dzidzia trędowata czy jak?

              A dlaczego zaraz trędowata? Skąd ta złośliwość?
              Po prostu ja (jak i większość kobiet) potrzebuje minimum 6 tygodni na zregenerowanie sił po porodzie, zajęcie się noworodkiem itp. i jakoś trudno mi wyobrazić sobie wyjazd gdziekolwiek.
              Może ty jesteś akurat z tych co dzień po porodzie już biorą noworodka w nosidełko i jeżdżą po całej Polsce wczasować.
        • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 16:37
          kjut napisała:

          > Skorzystałam z Twojej rady i skontaktowałam się z ZUSem. Mailowo. Pozwolę sobie
          > przytoczyć mojego maila i odpowiedź na niego (fragment tylko, gdyż drugi dotyc
          > zy całkiem innej sprawy i nie jest tu znaczący). Mam nadzieję, że takie rozwiąz
          > anie pozwoli nam na pokojowe zakończenie kłótni smile

          Wielkie dzięki za wklejenie tej informacji
    • uffa1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 18:28
      Ja znam przypadek koleżanki z pracy.
      Dziewczyna w 20tc będąc na L4 pojechała na urlop za granicę. Niestety tam dostała krwotoku i znalazła się w szpitalu. I tu zaczęły się wielkie komplikacje (nawet nie zdrowotne). Nie znam szczegółów, ale wiem, że zaliczyła kontrol z ZUS i NFZ. Lekarz, który wypisał zwolnienie, na kontroli stwierdził, że było napisane "że może chodzić", ale nie wyraził zgody na wyjazd zagraniczny (a wyraził, potem jej powiedział, że myślał że weźmie sobie urlop w pracy, a nie pojedzie w czasie trwania L4). Był problem z zapłaceniem za szpital (dlatego kontrol z NFZ). Nie wspominając już o pracodawcy, który odpowiednio na to też zareagował.

      W czasie trwania moich 3 ciąż, na urlopy zagraniczne wyjeżdżałam, ale nigdy w momencie trwania zwolnienia L4.
      • dele_mele Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 20.05.13, 22:33
        Za granicę bym nie pojechała, bo faktycznie może to rodzić problemy. Ale nie widzę nic złego w wyjeździe do SPA, nad morze czy gdziekolwiek indziej w czasie trwania zwolnienia lekarskiego. Sama byłam w zeszłym roku nad morzem w trakcie L4. Byłam po poronieniu, przecież po zabiegu mogłam pójść na drugi dzień do pracy, nic mi fizycznie nie dolegało. Pojechaliśmy nad morze żeby odpocząć, zmienić otoczenie i odciąć się od pytań życzliwego otoczenia o dzidzię w brzuchu. Zgodnie z myśleniem niektórych forumowiczek powinnam siedzieć w domu na tyłku i ryczeć w poduszkę te 2 tygodnie?
        • k_katka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 07:38
          ale też chyba co innego poronienie a bycie w ciąży zagrożonej, która może skończyć się przedwczesnym porodem
          tutaj raczej chodzi o fizyczne obciążenia a nie psychiczne
          • dele_mele Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 08:36
            Niektóre użytkowniczki forum przekonują że L4=bezwzględne siedzenie w domu, stąd mój argument.
        • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 10:58
          Raczej pójść do pracy, praca najszybciej uwalnia od smutnych myśli, a poronienie na wczesnym etapie nie wymaga tygodnia wolnego od pracy, chyba że pracujesz w pracy wyjątkowo ciężko fizycznie?
          Tak niby ciężko przeżywałaś stratę, że do pracy nie miałaś siły iść ale jechać wiele kilometrów nad morze już tak.
          Jak chciałaś odpocząć sobie po poronieniu i pojechać do SPA i nad morze mogłaś wziąć kilka dni urlopu.
          • dele_mele Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 13:33
            Miałam siłę iść do pracy ale w szpitalu wystawiają 14 dni zwolnienia po zabiegu i ustąpić nie chcieli. Nie tylko ja takiego zwolnienia nie chciałam, ale większość kobiet z którymi leżałam. Profesor miał inne zdanie na ten temat. A jak wiadomo na L4 do pracy pójść nie mogę. Chciałam się oderwać od wszystkiego - wyjechałam. I wróciłam do pracy najszybciej jak się dało, nie przedłużając sztucznie zwolnienia. Nie wylegiwałam się plaży i nie imprezowałam. Z resztą to jak przeżywałam stratę to tylko i wyłącznie moja sprawa i nic Ci do tego.
            • taka_sobie_2 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 14:04
              Po kiego grzyba się tłumaczysz gazecie?? Jej pytania są bezczelne moim zdaniem! Szkoda czasu odpowiadać. Przykro mi z powodu poronienia.
            • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 16:36
              dele_mele napisała:

              > Miałam siłę iść do pracy ale w szpitalu wystawiają 14 dni zwolnienia po zabiegu
              > i ustąpić nie chcieli. Nie tylko ja takiego zwolnienia nie chciałam, ale więks
              > zość kobiet z którymi leżałam.

              a to ciekawe, bo akurat nie tak dawno leżałam w szpitalu w sali z dziewczyna po poronieniu, i zostala zapytana czy chce zwolnienie ( bo oczywiscie wszystkie intymne pytania typu co ze zwłokami dziecka były wykrzykiwane do niej przy pełnej sali ludzi (!!!) i nikt nie rozpaczał że nie chciała.....
    • k_katka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 09:15
      mnie wkurza osobiście to:
      jestem obecnie na L4 i od prawie 3 miesięcy leże w domu i będę tak leżeć jeszcze pewnie 2 miesiące (i mam kod 2 na L4) - moje spacery są do łazienki, kuchni, lekarza, do starszego dziecka mam opiekunkę, która się nim zajmuje i chodzi na spacery
      poszłam na L4 jak pojawił się problem z ciążą i wkurzają mnie Paniusie, które będąc na L4 robią maratony po galeriach handlowych, kawkach, herbatkach itp.
      zakupy można robić po pracy, przez net, na urlopie, koleżanki moga odwiedzić nas w domu ...
      i w życiu by mi nie przyszło wyjeżdzać na jakieś urlopy i do SPA gdy jestem w ciaży zagrożonej, gdy grozi mi przedwczesny poród - dla mnie najważniejsze jest to, żeby donosić ciąże i urodzić w terminie
    • ziarenko-piasku Info z zusu 21.05.13, 10:48
      Wprawdzie chodzi o świadczenie rehabilitacyjne, czyli to, co przysługuje w razie wyczerpania pólłrocznego zasiłku, jednakże podlega pod te same "prawa" co L4

      Wyjechać można, jednakże należy mieć zgodę lekarza prowadzącego!
      • ziarenko-piasku Re: Info z zusu 21.05.13, 14:24
        Zgodę na piśmie oczywiście smile
    • fleur-de-lys Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 13:10
      Nie rozumiem po co chcesz dawać pracodawcy podanie o urlop. Jedź na L4, przecież to dla Twojego zdrowia. Nie ogarniam tych forumowych dyskusji i zawiści, naprawdę. Jesteś w ciąży, masz prawo wypoczywać i oszczędzać się, świeże powietrze dobrze Ci zrobi.
      • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 14:52
        Niech się zwolni wobec tego z pracy, wtedy będzie wypoczywać i relaksować się na własny koszt (lub ojca dziecka), a nie na koszt pracodawcy.
        • tysiamama21 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 29.05.13, 11:06
          L4 jest z ZUSu a nie od pracodawcy. Choc ostatnio znajoma mi pracodawczyni (nie moja na szczęście wink
          -bo jakie to są koszty!!!! Najpierw zwolnienie, potem macierzyński i JESZCZE wychowawczy.-
          Była bardzo nakręcona więc już nie otwierałam papy, że pracodawca płaci za pierwsze 33 dni, jeśli w ogóle kobieta pójdzie na l4.. ale ktos inny jej to naprastował. Kontrargument:
          -ale BLOKUJE ETAT !!!!
          Nie wiem na czym polega blokowanie etatu, skoro można zatrudnić zastępstwo, a kobietę po macierzyńskim zwolnić najzwyczajniej świecie (ukarać przykładnie, ze świnia zaszła w ciążę).
      • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 18:45
        "Jesteś w ciąży, masz prawo wypoczywać i oszczędzać się, świeże powietrze
        dobrze Ci zrobi ..."
        Ale to tyczy sie kazdeo pracownika! A nie tylko ciezarnych. Ciaza nie jest jednostka chorobowa, nie ma zwolnienia "na ciaze". Przynajmniej w wersji oficjalnej. W wersji nieoficjalnej zwolnienie "na ciaze" jest szeroko praktykowane. Nie oznacza jednak, ze cos ci sie "nalezy, bo jestes w ciazy". Nie masz z tytulu bycia w ciazy absolutnie ZADNYCH przywilejow jezei chodzi o urlopy, wypoczynek czy pojcie na L4. Szczegolna opieka jestes objeta wtedy, gdy pracujesz w szczegonych zawodach.
        Od odpoczywania jest urlop wink
        L4 nie jest wydawane (a przynajmniej takie sa zalozenia prawne) w celu odpoczynku.
        Jest to okresowa niezdolnosc do pracy z jakiegos powodu.
        Odpoczynek takim powodem nie jest.
        Znam mase zapracowanych, zestresowanych matek. Maja pod opieka 2-3 malych dzieci. Jakos masowo na L4 nie chodza. A przeciez jako matki tez maja prawo do wypoczynku i swiezego powietrza.
        Tak stanowia przepisy kodeksu pracy.
        Jezeli lekarz daje ciezarnej L4 to jest to czyms uzasadnione (bynajmniej nie wypoczynkiem i zazywanie swiezego powietrza).
        Bez pisemnej zgody lekarza podczas L4 bym nie pojechala: blizni sa bardzo uczynni, poinformuja, kogo trzeba, ze panna w ciazy zagrozonej sie wczasuje. A wtedy kontrola na bank, nieprzyjemnosci moga spotkac pracownika, pacodawce i samego lekarza (ktory przeciez chcial dobrze lub chcial wyswiadczyc przysluge). Skoro mozna takiej sytuacji uniknac to tym lepiej dla ciezarnej: stres podczas ciazy nie jest wskazany.
        A skoro w przypadku Milki diagnozy i zalecenia lekarzy nie sa jednoznaczne (od przerazenia poprzez olewajstwo), to ja w takiej sytuacji tym bardziej bym sobie taki "urlop" darowala. Dla mojego zdrowia i spokoju.
      • landora Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 17:42
        Ok, tylko potem niech nie marudzi, że nikt jej nie chce zatrudnić... podobnie jak wielu uczciwych młodych kobiet, z obawy, że również zachorują "na ciążę".
    • opostka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 14:52
      Milka nie słuchaj tych larw - jesteś na L4 i masz prawo wyjechać, przerywanie zwolnienia, branie urlopu i ponowne zwolnienie przysporzy kosztów pracodawcy ( dopiero po 33 dniach L4 zaczyna płacić ZUS ) jedź o ile lekarz wyrazi zgodę, w nielicznych sytuacjach wzywają na kontrolę z ZUS gdy masz zwolnienie na ciążę, głupich i zawistnych bab, których nie stać na urlop, nie słuchaj.
      • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 14:53
        Niech nie słucha, tylko potem niech nie biadoli, że nie może znaleźć nowej pracy bo nikt nie chce zatrudniać na etat młodych kobiet.
        • ziarenko-piasku Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 15:05
          Weź już gazeta przestań zrzędzić, albo idź do gina bo ci ta menopauza już na mózg padła...

          A do autorki - jechać możesz, ale miej zgodę lekarza na piśmie.
        • kaja5 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 16:51

          gazeta_mi_placi napisała:

          > Niech nie słucha, tylko potem niech nie biadoli, że nie może znaleźć nowej prac
          > y bo nikt nie chce zatrudniać na etat młodych kobiet.

          Starych też nikt nie chce zatrudniać.
        • mart.a.29 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 17:45
          Co ty gadasz?Niby dlaczego nikt nie chce zatrudniać młodych kobiet?
          • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 21:19
            mart.a.29 napisał(a):

            > Co ty gadasz?Niby dlaczego nikt nie chce zatrudniać młodych kobiet?

            Poczytaj posty leniwych młodych kobiet w zdrowej ciąży i odpowiedz sobie sama.
      • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 16:48
        opostka napisał(a):

        > Milka nie słuchaj tych larw - jesteś na L4 i masz prawo wyjechać, przerywanie z
        > wolnienia, branie urlopu i ponowne zwolnienie przysporzy kosztów pracodawcy ( d
        > opiero po 33 dniach L4 zaczyna płacić ZUS ) jedź o ile lekarz wyrazi zgodę, w n
        > ielicznych sytuacjach wzywają na kontrolę z ZUS gdy masz zwolnienie na ciążę, g
        > łupich i zawistnych bab, których nie stać na urlop, nie słuchaj.

        Dzięki, ja mam trochę komplikacji i konsultowałam się z różnymi lekarzami. W zależności od osoby albo lekarz był przerażony i biegł na konsultację do profesora albo machał ręką. Tak więc podejrzewam że wyrażenie zgody na wyjazd może też wyglądać inaczej w zależności od tego kto taką zgodę by wydawał.
        • zmorapotwora Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 21.05.13, 21:18
          A ja zamierzam wyjechac na urlop w 7 nmies ciazy i nawet w pracy mi poradzili zeby nie brac urlopu tylko wziac L4... Szczegolnie ze potem juz na tym zwoln pewno zostane az do porodu. Pamietam z poprzedniej ciazy ze od 7 mies siedzenie 8 h przy biurku i komputerze to juz dla brzucha nie est zbyt fajne i wygodne, spina sie. Nie mowcie mi ze bede miec klopot bo pojade nad morze ...
          Inna sprawa ze teraz tez jazde na tydz i biore jednak urlop nie l4, laze jormalnie do pracy, czuje sie swietnie, jakos glupio byloby mi wziac zwoln bo chce sobie wyjechac.
          Inna sytuacja gdy ktos juz sidzi dlugo, bo np warunki pracy mu nie pozwalaja na prace w ciazy, to co ma 9 mies na tylku w domu siedziec????
          • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 07:04
            " i nawet w pracy mi poradzili zeby nie brac urlopu tylko wziac L4... "

            No oczywiscie, ze ci tak pracodawca poradzil. Inaczej musialby zaplacic za Twoj urlopowy wypoczynek (swiadczenie urlopowe wyplaca pracodawca). A tak za Twoj wypoczynek zaplaci podatnik (nie ludz sie, ze to Ty oplacasz swoje L4).
            • magdalenna1986 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 09:43
              Uważam, że urlop w tracie zwolnienia lekarskiego to coś nagannego, jednak w trakcie L4 dostajemy tylko i wyłącznie swoje pieniądze.
              Moje poniższe wyliczenie z inne wątku

              Załóży, że ktoś pracuje za najniższą krajową - pracodawca odprowadza do ZUS 331 zł miesięcznie (część płatna przez pracodawcę).
              331 x 12 miesięcy = 3900 zł rocznie
              Załóżmy, że ktoś pracuje od 20 do 67 roku życia
              3900 x 47 lat = 183 300 zł

              Wynagrodzenie netto przy najniższej krajowej to 1136 zł. Nawet gdyby całą ciążę być na zwolnieniu to otrzymamy "za nic" 10 224 zł.

              Proszę wybaczyć ale nie wierzę, że na emeryturze lub w trakcie życia zużyjemy 173 076 zł.
              A jeszcze dochodzi część składek ZUS płaconych przez pracownika
              emerytalne: 156 zł
              rentowe 104 zł
              chorobowe 39.2 zł
              zdrowotne 110.55 zł
              Co daje łącznie 409 zł miesięcznie (przy najniższym wynagrodzeniu).
              409 zł x 12 miesięcy x 47 lat = 230 676 zł
              Ani na emerytuarze ani w trakcie pracy przeciętny pracownik takiej kwoty nie zużyje.
              • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 11:17
                Ale tak funkcjonuja wszystkie ubezpieczenia socjane!
                I nie pokrywa sie z niego wylacznie wydatkow emerytalnych.
                To takze wczesniejsze "renty", wczesniejsza niezdolnosc do pracy, zdarzenia losowe, zasilki "okazjonalne" ... nalezaloby tylko policzyc skladke emerytalna i rentowa, chorobowa (bo de facto dyskutujemy o zasilku chorobowym. Tak byloby bardziej fair. Bo z reszty skladek korzystamy niemalze codziennie: opieka zdrowotna (chyba ludzisz sie, ze za 25-40€ jakie policzylas, jestes w stanie pokryc miesiecznie koszty twojego leczenia np. szpitalnego).
                I "ciazowe L4" dotyczy przde wszytskim mlodych kobiet, ktore nie wypracowaly tak naprawde dla siebie NIC sad
                O tym, czy w ogole cos dla siebie i spoleczenstwa wypracuja, o tym mozemy podskutowac za ... 47 lat wink Bo na razie to tylko wyliczenia na "przyszlosc". A "zyski" z L4 jak zauwazylas pragna czerpac juz teraz wink Bo im sie w ramach "chorobowego" nalezy ... (a skladka na chorobowe to srednio 40 zl, pobierane swiadczenie chorobowe to srednio 1500 zl: ile takich swiadczen nalezy zaplacic, ile lat przepracowac, by moc powiedziec: tak, wypracowalam te skladke).
                • magdalenna1986 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 14:03
                  Można zakładać, że będę co miesiąc w szpitalu leżała i "zużyję" swój ZUS, ale równie dobrze mogę być okazem zdrowia i zginąć w wypadku dzień przed emeryturą.
                  Może i te młode kobiety jeszcze nie "wypracowały" swoich zwolnień, ale prawda jest taka, że 90% z nich będzie zmuszona pracować, bo dziecko trzeba utrzymać. Zresztą pamiętajmy, że są jeszcze ojcowie tych dzieci, którzy też zwykle pracują i płacą składki, gdy ich partnerki są na l4 w ciąży.
                  Koszt utrzymnia ZUS rocznie to ok 4 mld zł, w 2011 ZUS wydał na zasiłki chorobowe (wszystkie, nie tylko kobiet w ciąży) 7,2 mld zł.
              • sofi75 z kosmosu to Twoje wyliczenie 22.05.13, 12:30

                Zwolenienie z tytuluczasowej niezdolnosci do pracy finansowane jest WYLACZNIE ze skladki chorobowej (skladka zdrowotna idzie do NFZ i sluzy sinansowaniu na przyklad Twojej operacji wyrostka).
                Skladka emerytalna w teorii odklada sie na twoja przyszla emeryture.

                Skladka rentowa slyzy pokryciu ryzyka wczesniejszego odejscia na rente.

                Czyli tak naprawde powinnas policzyc jedynie:
                39.2 x 12 x 47 = 22109

                I jest to kwota, ktora sluzy sfinansowaniu WSZYSTKICH okresow twojej niezdolnosci do pracy w trakcie tych 47 lat.

                5 tys. ojro????
                Co Ty chcesz tym sfinansowac?
                9 m-cy lezenia w domu za 5 tys. EUR?
                Smieszne
                • magdalenna1986 Re: z kosmosu to Twoje wyliczenie 22.05.13, 13:47
                  Nawet gdyby mi jakimś cudem wycinali 3 wyrostki, przez 3 ciąże leżałabym w domu i dodatkowo żyła do 90 roku życia nigdy nie dostanę spowrotem tego co wpłaciłam OGÓŁEM do ZUS.

                  Może i na papierze jest tak jak mówisz, ale w rzeczywistości ZUSowi ciągle brakuje kasy, bo utrzymujemy dzisiejszych emerytów i bandę urzędników, marmury w budynkach ZUS, ich szkolenia zagraniczne itp. ZUS przejada wszystko co się wpłaca, więc na moją rzekomą rentę i emeryturę są odkładane wirtualne pieniądze. Dodatkowo nikt mi nie da gwarancji, że rok przed moją emeryturą ta instytucja nie zbankrutuje i że dostanę cokolwiek.
                  Proszę mi nie wmawiać, że okradam kogokolwiek będąc na zwolnieniu, bo to niestety my wszyscy jesteśmy okradani - nigdy nie zużyjemy wszystkich wpłaconych pieniędzy.
                  • sofi75 przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 14:10
                    Może i na papierze jest tak jak mówisz, ale w rzeczywistości ZUSowi ciągle brak
                    > uje kasy,
                    - skoro brakuje, to znaczy ze skladki jednak sa niewystarczajae w stosunku do swiadczen

                    > - nigdy nie zużyjemy wszystkich wpłaconych pien
                    > iędzy.
                    - skoro nie zuzyjesz, to znaczy ze skladki sa zbyt wsyokie w stosunku do swidczen
                    Musisz sie zdecydowac, co chcesz powdziec.

                    A w rzeczywistosci:
                    - skladki zdrowotne z pewnoscia nie pokrywajakosztow zdrowotnych - Musisz niemiec pojecia o wspolczesnych kosztach procedu medycznych, zeby takie bzdury wypisywac

                    - to ze dzisiejsze skladki emerytalne ida na dzisiejszych emerytow nie ma nic wspolnego z niegospodarnoscia ZUSu tylko z zawalona przed laty prywatyzacja. Trzeba bylo rozsadniej glosowac, to by projekt wypalil, a tak referoma emerytalna poszla sie j.
                    • magdalenna1986 Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 14:47
                      Raczej Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem - kasy brakuje bo idzie na świadczenia rentowe i emerytalne dla obecnych emerytów oraz na utrzymanie przerosłej administracji ZUS, NFZ. I owszem składki są za wysokie - spytaj jakiegokolwiek pracodawcę.
                      Akurat jakie są ceny świadczeń medycznych wiem - korzystam tylko z prywatnej służby zdrowia (w szpitalu "na NFZ" spedziłam 8 dni - musiałam sama sobie leki w aptece wykupić, żeby mi je w szpitalu podawali). Moja córeczka ma chore nerki - wada wykryta jedynie dzięki prywatnym badaniom profilaktycznym - na NFZ miesiąc się do nefrologa dziecięcego czeka, prywatnie z dnia na dzień.
                      Składki zdrowotne są wystarczające, tylko szpitale są niegospodarne. Np. za zabieg kolposkopii z pobraniem materiału do badania NFZ płaci około 400 zł prywatnej klinice - zabieg jest robiony w ciągu jednego dnia, bez przetrzymywania pacjenta. Szpitalowi publicznemu NFZ płaci 100 zł więcej, bo ten trzyma pacjętkę 3 dni. Poza tym (o czym ostatnio głośno w tv) w szpitalach pracuje podobna liczba pracowników administracyjnych jak i medycznych (czyż to nie chore?).
                      Plecam artykuł z Angory nr 20. o rentowności prywatnych klinik mających kontrakt z NFZ.
                      Na to, że niektórzy głosują na idiotów, którzy boją się prywatyzcji ja już nic nie poradzę. Ja osobiście jestem za prywatną służbą zdrowia.
                      • sofi75 Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 14:57
                        magdalenna1986 napisała:

                        > Raczej Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem - kasy brakuje bo idzie na świadcze
                        > nia rentowe i emerytalne dla obecnych emerytów
                        - zgadza sie. A co? chcialabys tych emerytow powystrzeliwac w kosmos? Skads kase musza dostawac

                        I owszem składki są za wysokie - spytaj jakiegokolwiek pr
                        > acodawcę.
                        - pracodawca jest kiepskim odnosnikiem, bo jakiekolwiek skladki by nie byly, zawsze powie ze za wysokie

                        > Akurat jakie są ceny świadczeń medycznych wiem - korzystam tylko z prywatnej sł
                        > użby zdrowia
                        - akrat polska prywatna sluzba zdrowia, ktora swiadczy tylko uslugi niskiego ryzyka nie pokazuje, jakie sa rzeczywiste koszty opieki zdrowotnej

                        > Składki zdrowotne są wystarczające, tylko szpitale są niegospodarne.
                        - nie rozsmieszaj mnie. Znajdz ile kosztuje np. tomograf komputerowy

                        Np. za zab
                        > ieg kolposkopii z pobraniem materiału do badania NFZ płaci około 400 zł prywatn
                        > ej klinice - zabieg jest robiony w ciągu jednego dnia, bez przetrzymywania pacj
                        > enta.

                        - no widzisz, a za granica 3 x tyle wink No ale widocznie za granica sa niegospodarni smile


                        • anetchen2306 Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 17:51
                          Porod standardowy (bez powiklan, sn, pare dni pobytu w szpitalu) polski NFZ wycenia na jakies 3-4 tys zl. (w De srednio 2500€wink Czyli z ubezpieczenia zdrowotnego juz te sumke ujac trzeba (a skladka miesieczna jest mizerna, wiec lata trzeba "zbierac" by ten porod faktycznie z wlasnej skladki sie odbyl), podbnie jak koszty innych swiadczen, o ktorych pacjent myli, ze nic go nie kosztuja (bo faktycznie nie ma pojecia o cenniku uslug medycznych i rzeczywistych kosztach ponoszonych za jego leczenie).
                          Latwo by bylo stwierdzic, czy stac nas na leczenie: nie ubezpieczac sie nigdzie nie odprowadzac skladek i placic za wszytkie uslugi samemu. I wtedy zobaczyc, czy jestesmy w stanie sami za "swoja" kase sie wyplacic.
                          W Pl skladki sa za niskie sad
                          Ceny lekow w Pl sa porazajaco wysokie (NFZ nie stac na ich wieksza refundacje) sad
                          Kolejki do specjalistow z powodu "limitow" (bo na wiecej NFZ nie stac) trwaja miesiacami (do reumatologa moj ojciec czekac mial 10 mcy)...
                          Tak raczej nie wyglada opieka medyczna w panstwie, ktore ma na ten cel nadwyzki.
                          Dla porownania: w De Kasy Chorych maja potezne nadwzki. Skutkowalo i skutkuje to zniesieniem kwatalnej oplaty manipuacyjnej w przychodni (10€wink, zmniejszeniem skladki ubezpieczenowej, brakiem jakichkolwiek limitow, pelna refundacja lekow dla dzieci i mlodziezy do lat 18-stu ... Ostatnio padla propozycja,by kazemu ubezpieczonemu wyplacic "premi" (200-300€ na lebka), bo Kasy nie wiedzialy, co z ta nadwyzka poczac ...
                          • magdalenna1986 Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 20:02
                            W DE pensje są wyższe. Zauważ w DE za fryzjera zapłacisz ok. 50 euro (skrócenie włosów), w Polsce 50 zł. Nie można tak porównywać, niestety póki jest inna waluta i inne zarobki wycena świadczeń też będzie inna.
                            Szpitale są po prostu niegospodarne. Jeszcze raz powróce do prywatnej łódzkiej kliniki opisanej w Angorze - posiada ona sprzęt na światowym poziomie, ma kontrakt z NFZ i zarabia na tym.
                            Opłacamy z mężem prywatną opiekę medyczną (wraz z opieką szpitalną) - za naszą 3 osobową rodzinę płacimy 200 zł miesięcznie, na wizytę u specjalisty nie czeka się dłużej niż 5 dni roboczych, w razie wątpliwości są konsultacje profesorskie, wszystko "od ręki".
                            Powiedzcie mi jakim cudem prywatne przychodnie i kliniki są w stanie na siebie zarabiać a szpitale nie? Moja znajoma trafiła do szpitala z obuumarłą ciążą - na oddziale spędziła 10 dni! Przyjęto ją w piątek wieczorem, łyżeczkowanie zrobiono w piątek tydzień później, w poniedziałej wypisano. Już w dniu przyjęcia na USG stwierdzono, że serce płodu nie bije, przez 7 dni 2 razy zbadano jej bHCG (w dniu przyjęcia i dzień przed zabiegiem), zbadano grupę krwi, a poza tym karmiono ją i codziennie mierzono temperaturę.
                            Dopiero po wyjściu wpadła ona na to, że pewnie lekarze na łapówkę czekali, dlatego zwlekali z zabiegiem...
                            Nie napisałam, że w ZUSie są nadwyżki, tylko, że wpłacamy więcej niż dostajemy. Sporo jest marnowane. Powtórzę: w 2011 roku ZUS wypłacił świadczenia chorobowe na kwotę 7,2 mld zł, natomiast koszt działalności bieżącej (pensje dla urzędników, utrzymanie budnków, premie, szkolenia, nagrody) ZUSu to 4 mld zł.
                            Pracodawcy zawsze będą narzekać, ale w przypadku ZUSu mają rację - ta instytucja zżera masę pieniędzy nie dając nic w zamian.
                            • anetchen2306 Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 20:44
                              Owszem,sa wyzsze, ale nie wszedzie.
                              I wydatki tez sa znacznie wyzsze.
                              W regionie, w ktorym mieszkam sednia pensja pracownicy przy np. kasie, w biurze to 1200-1500€. Fyzjerka zarabia niecale 800€ - 900€!
                              Prywatna wizyta u lekarza ginekologa (wymaz, usg, badanie piersi, ktg) to srednio 200-300€, czyli jedna czwarta pensji. W Polsce to od srednich 2 tys zl, 100-200 zl za wizyte to jakies 10%.
                              Skrocenie wlosow kosztuje srednio 10-20 € wink (w sieci Haarkiller)
                              50€ w bardziej renomowanym "salonie".
                              Faktycznie niegospodarnosc, ale tez naduzywanie tej "socjalnosci" panstwa przyczynia sie w Pl do poglebia dziury sad W Pl tzw. "wizyty domowe" sa na porzadku dziennym: lekarz wzywany jest do dziecka z katrkiem lub kaszelkiem, z lekka goraczka. W De lekarz na wizyte domowa przybedzie jedynie do dziecka chorego na powazna chorobe zakazna (coby w poczekalni nie zarazalo innych dzieci) lub dziecka niepelnosprawnego.
                              A prywatna opieka medyczna to wydatek od srednio 700-800€ w gore.
                              I w kazdym systemie, praktycznie na calym swiecie jest tak, ze wiecej sie wplaca niz MOZE faktycznie korzysta (wszysko zalezy od sytuacji losowych). Ale masz za to jakas gwarancje swiadczen i w mare spokojna glowe, ze rachunek za pobytw szpitalu nie zrujnuje calej twojej rodziny finansowo. Podobnie jst z ubezpieczeniem samochodu, mieszkania, zycia ...
                            • sofi75 Juz Ci odpowiedzialam 23.05.13, 10:33
                              Powiedzcie mi jakim cudem prywatne przychodnie i kliniki są w stanie na siebie zarabiać a szpitale nie?

                              - kilka watkow wczesniej. Dlatego, ze prywatne kliniki maja portfolio zlozone z uslug niskiego ryzyka i o niskich kosztach, za to dotyczacych wiekszosci spoleczenstwa (czyli dosyc popularnych np. laserowa korekta wzroku) ewentulanie dotyczacych zamozniejszej czesci spoleczenstwa. Prywatne kliniki nie robia operacji na otwartym sercu, nie monitoruja tygodniami ciezkich przypadkow na OIOMIE i nie przyjmuja terminalnie chorych.

                              KaPeWu?
                            • dele_mele Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 23.05.13, 15:22
                              magdalenna1986 napisała:


                              > Powiedzcie mi jakim cudem prywatne przychodnie i kliniki są w stanie na siebie
                              > zarabiać a szpitale nie?

                              M.in. dlatego że publiczne szpitale najczęściej muszą leczyć powikłania klinik prywatnych. W prywatnych nie operuje się pacjentów z dużym ryzykiem powikłań. W prywatnych klinikach nie ma przynoszących największe straty SORów i OIOMów - te oddziały zawsze były i będą mega drogie, leczenie na OIOMie często długotrwałe i beznadziejne, w koto-kraju nadal stosuje się trwającą miesiącami uporczywą terapię.

                              Moja znajoma trafiła do szpitala z obuumarłą ciążą - n
                              > a oddziale spędziła 10 dni! Przyjęto ją w piątek wieczorem, łyżeczkowanie zrobi
                              > ono w piątek tydzień później, w poniedziałej wypisano. Już w dniu przyjęcia na
                              > USG stwierdzono, że serce płodu nie bije, przez 7 dni 2 razy zbadano jej bHCG (
                              > w dniu przyjęcia i dzień przed zabiegiem), zbadano grupę krwi, a poza tym karmi
                              > ono ją i codziennie mierzono temperaturę.
                              > Dopiero po wyjściu wpadła ona na to, że pewnie lekarze na łapówkę czekali, dlat
                              > ego zwlekali z zabiegiem...

                              Nie czekali na łapówkę tylko dawali szansę dziecku, chcieli się upewnić że ciąża jest martwa. Beta rośnie 2x w ciągu 2 dni w prawidłowej ciąży, dlatego to badanie się powtarza, pojedynczy pomiar w tej sytuacji nie ma sensu. Muszą być wykonane 2 badania USG. Miała pecha że trafiła w piątek, weekend to dyżur, do pilnych interwencji. Była monitorowana, mierzono jej temperaturę żeby sprawdzać czy nie rozwija się stan zapalny. Grupa krwi też niezbędna żeby ewentualnie podać immunoglobulinę i znieść ryzyko konfliktu serologicznego w kolejnej ciąży. Widać lekarze dawali jeszcze szansę tej ciąży a nie czekali na łapówkę. Uwielbiam ten argument, większości naszego społaczeństwa... Jak się nie rozumie postępowania lekarskiego to zadaje się lekarzowi pytanie a nie oskarża o łapówkarstwo.
                            • milka_jogurtowa Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 23.05.13, 15:56
                              magdalenna1986 napisała:


                              > Dopiero po wyjściu wpadła ona na to, że pewnie lekarze na łapówkę czekali, dlat
                              > ego zwlekali z zabiegiem...

                              Ale niby za co chcieli tą łapówkę, bo nie ogarniam?
                              To tak jak bym szła do dentysty a ten mnie by wysłał na zdjęcie rentgenowskie, więc powinna od razu zakładać że mam wrócić z łapówką???????
                          • ca.melia Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 24.05.13, 15:24
                            anetchen2306 napisała:

                            > Porod standardowy (bez powiklan, sn, pare dni pobytu w szpitalu) polski NFZ wyc
                            > enia na jakies 3-4 tys zl.

                            masz błedne dane. Poród według NFZ kosztuje dokładnie 1650 zł i tyle szpital za ta zabawę dostaje.
                            • anetchen2306 Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 24.05.13, 18:03
                              Nie wiem, znalazlam takie dane na stronach opolskiego NFZ (chodzilo o rozliczeni za porody cc i za sn, szpital domagal sie roznej stawki a NFZ placil za kazdy rodzaj porodu tyle samo).
                      • d.o.s.i.a Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 17:43
                        > Raczej Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem - kasy brakuje bo idzie na świadcze
                        > nia rentowe i emerytalne dla obecnych emerytów oraz na utrzymanie przerosłej ad
                        > ministracji ZUS, NFZ.

                        Ale kasy rowniez brakuje bo idzie na swiadczenia dla mlodych babek na L4 w ciazy!!!
                        • anetchen2306 Re: przeczysz sama sobie w co drugim zdaniu 22.05.13, 17:53
                          ... wyjelas mi to z ust wink
              • d.o.s.i.a Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 17:40
                > Załóżmy, że ktoś pracuje od 20 do 67 roku życia
                > 3900 x 47 lat = 183 300 zł

                Zaraz zaraz. Mowimy o 67-letniej kobiecie w ciazy, ktora po raz pierwszy idzie na zwolnienie? Czy moze o 30latce, ktora zdazyla w zyciu efektywnie przepracowac 5 lat?

                ZUS to nie tylko skladka chorobowa (paredziesiat zlotych miesiecznie...), ale to co idzie na emeryture, wiec nie mieszaj tych dwoch rzeczy.

                > Proszę wybaczyć ale nie wierzę, że na emeryturze lub w trakcie życia zużyjemy
                > 173 076 zł.

                I ta kwota ma Twoim zdaniem wystarczyc w trakcie zycia na ciaze, chorobowe, emeryture i leczenie raka i innych chorob przez CALE ZYCIE??? Prosze powiedz, jak mozna byc tak GLUPIM, zeby tak myslec? A co z ludzmi, ktorzy nie placa w ogole zadnych skladek, a leczyc ich trzeba?
                170 tys. to pare tygodni leczenia raka, zdajesz sobie z tego sprawe? a skad wziac reszte??

                Nie pamietam juz gdzie te obliczenia sie pojawialy, ale wyliczono juz niejednokrotnie na tym forum, ze aby zgromadzic w skladkach na 9miesieczne zwolnienie ciazowe trzeba pracowac bez przerwy przez 88 lat (!!!!), wiec nie pitol, za przeproszeniem, bo nie masz pojecia o czym mowisz.
                • magdalenna1986 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 20:23
                  Twierdzisz, że kobieta w ciąży za Twoje jest na zwolnieniu, a nie masz nic przeciwko, żeby za Twoje leczyły się nieroby (nie pracują, siedzą sobie w domkach, winko popijają)?
                  Jak już wcześniej napisałam, mogę spędzić życie w szpitalu a równie dobrze być okazem zdrowia i zginąć dzień przed emeryturą w wypadku nie zużywając ani grosza z moich składek.
                  Dlaczego podniesiono wiek emerytalny? Żeby krócej ludziom wypłacać. Dlaczego 6latki mają iść do szkoły? Żeby szybciej zaczynały pracę - płaciły składki i nie były "na utrzymaniu państwa".
                  Gdybym płaciła ZUSowi tylko składkę chorobową to bym się z Tobą zgodziła, jednak płacę dużo więcej i nigdy nie zobaczę tych pieniędzy (gdyby tak ZUS pokrywał wszystkie ciężkie operacje i leczenia nie słyszelibyśmy o zbiórkach na leczenie różnych chorób, które prowadzone są przez różne fundacje prawie cały czas). ZUS nasze pieniądze przejada, bo ani leczenia nie ma, ani emerytury nie będzie.
                  I tyle w tym temacie. Każdy ma prawo do swojego zdania i ja to szanuję.
            • lolcia-olcia Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 09:46
              kiedyś to moje dziecko będzie pracowało na Twoją emeryturę
              • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 11:00
                A moje na Twoja ...
                I pragne, by nikt ich nie wykorzystywal tak, jak obecnie podatnicy sa wykorzystywani przez "lewe" L4.
                Nie chce, by cale zycie musialy ciezko "charowac", aby panstwo stac bylo na wyplate 100% zasilkow chorobowych na "ciazowe L4".
              • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 13:43
                Można wiedzieć w jaki sposób zagwarantujesz mi to, że na przykład nie umrze przed osiągnięciem pełnoletności, nie stoczy się i nie wyląduje w więzieniu zamiast pracować rzekomo na czyjąś emeryturę bądź po prostu po osiągnięciu pełnoletności nie pojedzie pracować na stałe za granicę? Dasz mi (lub którakolwiek z matek obecnie małych dzieci) taką gwarancję? Póki co zaś sięgacie do mojej kieszeni.
              • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 00:16
                lolcia-olcia napisała:

                > kiedyś to moje dziecko będzie pracowało na Twoją emeryturę

                Z podejściem takim jak Ty wątpię, że kiedykolwiek podejmie jakąkolwiek pracę- lenistwo ma się w genach.
                Oto rośnie następne pokolenie wyłudzaczy socjali- przykład idzie od góry uncertain
                • lolcia-olcia Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 08:28
                  hahaha żal wam dupy ściska smile
                  • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 10:49
                    Nie tak do końca wink
                    Moje ciąże były zdrowe, a praca ciekawa i przyjemna.
                    Wiem- żal ci dupę ściska...
                    Może przy następnej ciąży poprawią się twoje warunki pracowo- płacowe i będziesz tak zadowolona z życia jak ja.
                    Pozdrowionka
                    • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 12:09
                      makarona1 napisała:

                      > Nie tak do końca wink
                      > Moenije ciąże były zdrowe, a praca ciekawa i przyjemna.

                      Nie wiem jaki to rodzaj pracy, ale wyobrażam sobie wściekłych wspólpracowników, którzy muszą odwalać pracę za osobę której się wydaje że nie powinna isc na zwolnienie zeby mogl przyjsc ktos zdolny do pracy na zastepstwo tylko straszyc swoim wygladem hipopotama pokazujac sie w miejscu pracy, gdzie powszechnie wiadomo ze ciezarnej nie mozna tknac palcem i nikt jej zadnej powaznego zadania nie da itp.

                      A jeszcze lepiej czuje sie klient/ partner kiedy bsluguje go/ na spotkaniu pojawia sie wieloryb zamiast pracownika/ partnera.

                      Dla mnie coś takiego to brak szacunku dla innych ludzi.
                      • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 12:30
                        milka_jogurtowa napisała:

                        > Nie wiem jaki to rodzaj pracy,

                        pogłówkuj wink

                        >ale wyobrażam sobie wściekłych wspólpracowników,
                        którzy muszą odwalać pracę za osobę

                        ??

                        której się wydaje że nie powinna isc na zw
                        > olnienie zeby mogl przyjsc ktos zdolny do pracy na zastepstwo

                        Przecież byłam zdrowa, ciąża nie zagrożona pomijając zwykłe ciążowe dolegliwości więc po co mi zwolnienie?
                        Jakie zastępstwo?- nie było potrzeby nikogo zastępować

                        tylko straszyc sw
                        > oim wygladem hipopotama

                        W każdych okolicznościach jestem zadbana, szczupła i piękna- ciąża nic w tym temacie nie zmienia

                        > pokazujac sie w miejscu pracy

                        Na szpetotę rozwiązaniem jest L4? big_grin

                        powszechnie wiadom
                        > o ze ciezarnej nie mozna tknac palcem

                        Nikogo nie wolno "tykać palcem", nie wiedziałaś?- współczuję miejsca zamieszkania, pracy i ludzi którzy cię otaczają.

                        nikt jej zadnej powaznego zadania nie
                        > da itp.

                        To akurat prawda- ciąża niektórych odmóżdża, a mądry pracodawca nieźle się w tym orientuje.
                        Zaczyna się od przytulanek, fasolek i brzusiów- kończy na cysianiu i tipsach wink

                        > A jeszcze lepiej czuje sie klient/ partner kiedy bsluguje go/ na spotkaniu poja
                        > wia sie wieloryb zamiast pracownika/ partnera.

                        Pracujesz w zoo?

                        Oj milka, smutny obraz przedstawiasz.
                        I żałosny.








                        • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 13:14
                          )
                          >
                          > > A jeszcze lepiej czuje sie klient/ partner kiedy bsluguje go/ na spotkani
                          > u poja
                          > > wia sie wieloryb zamiast pracownika/ partnera.
                          >
                          > Pracujesz w zoo?
                          >
                          > Oj milka, slmutny obraz przedstawiasz.
                          > I żałosny.
                          >

                          No właśnie mam wrażenie że to twoj obraz, ale jestes zbyt w siebie zapatrzona zeby to zauwazyc bo nie potrafilas usunac sie w cien podczas bycia w stanie odmiennym, tylko naprzykrzałaś się ludziom w pracy.
                          • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 13:21
                            milka_jogurtowa napisała:

                            nie potrafilas usunac sie w cien podczas bycia w stanie odmi
                            > ennym, tylko naprzykrzałaś się ludziom w pracy.

                            Jesteś głupsza niż kilo sera big_grin

                            Jedź na urlop na tym "L4 ciążowym", przynajmniej teraz wyjaśniłaś o co tak naprawdę w tym chodzi- jesteś koszmarnie brzydka, odstraszasz klientów i pracodawca z ulgą pożegnał cię na kilka miesięcy, a lekarz wydał na tej podstawie L4.
                            A z intelektem też u ciebie kiepściutko- współpracownicy zadowoleni, ze mają kogoś normalnego przynajmniej na czas twojej nieobecności.
                            Adios.
                            • opostka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 15:04
                              jaką suką trzeba być, żeby tak napisać !
                            • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 15:53
                              makarona1 napisała:

                              > milka_jogurtowa napisała:
                              >
                              > nie potrafilas usunac sie w cien podczas bycia w stanie odmi
                              > > ennym, tylko naprzykrzałaś się ludziom w pracy.
                              >
                              > Jesteś głupsza niż kilo sera big_grin
                              >
                              > Jedź na urlop na tym "L4 ciążowym", przynajmniej teraz wyjaśniłaś o co tak napr
                              > awdę w tym chodzi- jesteś koszmarnie brzydka,

                              Wyborażam sobie jakaś ty piękna, szczególnie kiedy w ciazy nie dbałaś o siebie i latałaś do pracy.
                              Aż zazdroszczę samozachwytu nad sobą wink
                        • podkocem Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:30
                          Sorry milka, ale jesteś pusta.
                          U mnie w pracy wszystkie babki pracowały w ciaży do końca normalnie i nikt za nich pracy nie odwalał. Nadal biorę zastępstwa i nadgodziny jeśli trzeba, jeżdżę w delegacje i normalnie funkcjonuję. I czuję się świetnie.
                          • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 07:33
                            podkocem napisała:

                            > Sorry milka, ale jesteś pusta.
                            > U mnie w pracy wszystkie babki pracowały w ciaży do końca normalnie i nikt za n
                            > ich pracy nie odwalał. Nadal biorę zastępstwa i nadgodziny jeśli trzeba, jeżdżę
                            > w delegacje i normalnie funkcjonuję. I czuję się świetnie.

                            No to pracujcie sobie, przeciez nikt was siłą nie zmusi do wzięcia zwolnienia.
                            Ja nie lubię mieć do czynienia z kobietami w zaawansowanej ciązy w pracy, i w sumie nie mam i dobrze, nie wiadomo jak sie zachowac, trzeba uwazac na kazde slowo zeby takiej nie zdenerwowac, nie dolozyc bron boze pracy itp,.

                            Tak samo kiedys bylam u fryzjera, fryzjerka byla w poznej ciazy, farbowala mi wlosy wdychajac amoniak, modelowala je trzymajac rece w gorze co chyba nie jest wskazane, normalnie to ja czulam sie OKROPNIE, ze wykorzystuje ciezarna. Juz wiecej nie poszlam do tego fryzjera.

                            Ktoś moze po prostu czuc sie niekomfortowo obcujac z ciezarna, zwroccie tez na to uwage.
                            • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 10:25
                              To może w ciąży w ogóle zakaz wychodzenia na ulicę? Po co narażać innych na dyskomfort?
                              Ja osobiście korzystałam z usług ciężarnej w 8 miesiącu, dyskomfortu nie czułam, ciężarna też nie, może dlatego, że prowadziła własną firmę i brak usług równało się brak dochodów smile
                              • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 16:07
                                gazeta_mi_placi napisała:

                                > To może w ciąży w ogóle zakaz wychodzenia na ulicę? Po co narażać innych na dys
                                > komfort?

                                nie przesadzajmy, ale akurat praca ciężarnej fryzjerki operujacej trującymi farbami i pracującej z podniesionymi rękami wydaje sie szkodliwa
                                • sofi75 Co Ty z tymi podniesionymi rekami? 24.05.13, 16:44
                                  Czy ktos mnie uswiadomi o co chodzi?

                                  Milka, moze hantelki po 10 kg sobie do rak przymocuj, to sie nie beda podnosic wink
                                • gazeta_mi_placi Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 18:57
                                  W salonach fryzjerskich są specjalne krzesła których wysokość się reguluje.
                      • ca.melia Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 15:26
                        Milka no chyba że w ciązy wyglądasz jak wieloryb i wzbudzasz niechęć i obrzydzenie swoich współpracowników. To faktycznie siedź w domu i nie strasz.
                        • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 15:59
                          ca.melia napisała:

                          > Milka no chyba że w ciązy wyglądasz jak wieloryb i wzbudzasz niechęć i obrzydze
                          > nie swoich współpracowników. To faktycznie siedź w domu i nie straszcó

                          Hehe, na razie jestem we wczesnej ciazy i chudne, brzuch mam tez jeszcze "spozywczy" a nie wystający, na końcowkę kiedy juz zaczne straszyc planuję zaszyć się w domu wink
                    • opostka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 12:31
                      ta w mięsnym nosiłaś skrzynki na plecach
          • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 12:49
            zmorapotwora napisała:


            > Inna sytuacja gdy ktos juz sidzi dlugo, bo np warunki pracy mu nie pozwalaja na
            > prace w ciazy, to co ma 9 mies na tylku w domu siedziec????

            No dokładnie, to już byłaby jakaś paranoja, w miesięcy zamknięcia w mieszkaniu, to już w więzieniu większa swoboda, bo są spacery
          • podkocem Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 22:21
            . Szczegolnie ze potem juz na tym zwoln pe
            > wno zostane az do porodu. Pamietam z poprzedniej ciazy ze od 7 mies siedzenie
            > 8 h przy biurku i komputerze to juz dla brzucha nie est zbyt fajne i wygodne, s
            > pina sie.

            Tak? A ja siedzię 11 i 2 w samochodzie i nie narzekam.
            • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 07:26
              podkocem napisała:

              > . Szczegolnie ze potem juz na tym zwoln pe
              > > wno zostane az do porodu. Pamietam z poprzedniej ciazy ze od 7 mies siedz
              > enie
              > > 8 h przy biurku i komputerze to juz dla brzucha nie est zbyt fajne i wygo
              j> dne, s
              > > pina sie.
              >
              > Tak? A ja siedzię 11 i 2 w samochodzie i nie narzekam.

              Bo nie masz wyjścia, musisz robić dobrą minę do złej gry.

              A ja w ogóle nie mogę wyjść z szoku, siedze na forach ciążowych i jak dziewczyny z UK wypisuja jak tam sie traktuje ciezarne, w pracy, jesli chodzi o badania ciazowe itp to chyba lepsza opieka jest w Afryce.
              • podkocem Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 18:49
                no widzisz, a ja jestem zadowolona i w życiu nie zdecydowałabym się na ciążę i poród w Polsce.
                • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 19:06
                  podkocem napisała:

                  > no widzisz, a ja jestem zadowolona i w życiu nie zdecydowałabym się na ciążę i
                  > poród w Polsce.

                  A mi grozi poród za granicą i jestem bardzo niezadowolona z tego powodu ;-((((
                  Dobrze że chociaż trochę ciąży poprowadzę w polsce.
                  • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:24
                    milka_jogurtowa napisała:


                    > A mi grozi poród za granicą i jestem bardzo niezadowolona z tego powodu ;-((((

                    Sądząc po tym, że jesteś DOPIERO w 15tc grozi ci nie poród, a późne poronienie.
                    Dobrze się z tym czujesz?
                  • podkocem Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:26
                    dlaczego jestes niezadowolona? I gdzie za granicą? Bo jak W Somalii to tez bym byla niezadowolona, ale troche zaluje ze nie zdecydowalam sie na porod w Hiszpanii.
                    • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 07:26
                      podkocem napisała:

                      > dlaczego jestes niezadowolona? I gdzie za granicą? Bo jak W Somalii to tez bym
                      > byla niezadowolona, ale troche zaluje ze nie zdecydowalam sie na porod w Hiszpa
                      > nii.

                      W UE, nie znam jeszcze dokladnych szczegolow jak tam wyglada poród i opieka okoloporodowa, ale z tego co czytam jak jest w UK i IE ( no bo duzo dziewczyn sie wypowiada na forach) to wydaje mi sie ze bardziej komfortowy jest porod w polsce, oczywiscie nie w byle jakim pierwszym lepszym szpitalu...
                      • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 07:50
                        I mimo tak "paskudnych waunkow" porodowych w w tej UE, tak nedznej opieki popordowej i pologowej, te kraje i tak maja przwaznie (a przynajmniej te kraje, ktore wymienilas) sporo mniejszy odetek smierci okoloporodowej matki i dziecka niz Polska.
                        Jak myslisz, daczego?
                        W odroznieniu od ciebie mam za soba dwa porody: jeden w Pl (super wypasiona Klinika, jedna z najlepszych w Polsce) i jeden w malym prowincjonalnym szpitaliku w De.
                        I w tej renomowanej klinice w Pl juz wiecej nie chcialabym urodzic.
                        I nikomu z czystym sercem polecac jej nie bede.
                        Ale inne kobiety zarzekaja sie, ze mialy tam super opieke.
                        Moze nie znaly innych standardow?
                        I myslaly, ze tak jest wszedzie? Bo nie wiedzialy, ze mozna inaczej?
                        Moze mialy "szczescie"?
                        I nie znam zadnej kobiety, ktora majac mozliwosc rodzenia w UE (Niemcy, Irlandia, GB, Hiszpania, Wlochy ...) zrezygnowalaby z tego dobrowolnie na rzecz "komfortowego" porodu w Pl.
                        Sama przyznajesz, ze nie znasz szczegolow. A diabel tkwi wlasnie w szczegolach.
                        Gdybym Ci blizej opisala moje doswadczenia z tej polskiego "nie pierwszego-lepszego-szpitala" to zareczam, ze raczej tez nie chcialabys tam urodzic.
                        • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 15:41
                          anetchen2306 napisała:

                          > I mimo tak "paskudnych waunkow" porodowych w w tej UE, tak nedznej opieki popor
                          > dowej i pologowej, te kraje i tak maja przwaznie (a przynajmniej te kraje, ktor
                          > e wymienilas) sporo mniejszy odetek smierci okoloporodowej matki i dziecka niz
                          > Polska.
                          > Jak myslisz, daczego?
                          > W odroznieniu od ciebie mam za soba dwa porody: jeden w Pl (super wypasiona Kli
                          > nika, jedna z najlepszych w Polsce) i jeden w malym prowincjonalnym szpitaliku
                          > w De.
                          > I w tej renomowanej klinice w Pl juz wiecej nie chcialabym urodzic.
                          > I nikomu z czystym sercem polecac jej nie bede.
                          > Ale inne kobiety zarzekaja sie, ze mialy tam super opieke.
                          > Moze nie znaly innych standardow?
                          > I myslaly, ze tak jest wszedzie? Bo nie wiedzialy, ze mozna inaczej?
                          > Moze mialy "szczescie"?
                          > I nie znam zadnej kobiety, ktora majac mozliwosc rodzenia w UE (Niemcy, Irlandi
                          > a, GB, Hiszpania, Wlochy ...) zrezygnowalaby z tego dobrowolnie na rzecz "komfo
                          > rtowego" porodu w Pl.
                          > Sama przyznajesz, ze nie znasz szczegolow. A diabel tkwi wlasnie w szczegolach.
                          > Gdybym Ci blizej opisala moje doswadczenia z tej polskiego "nie pierwszego-leps
                          > zego-szpitala" to zareczam, ze raczej tez nie chcialabys tam urodzic.

                          Hmm, akurat znam osobę która umarła po porodzie w DE.
                          Nie mam za bardzo porównania, ale wiem ze w Polsce mogłabym sobie pozwolić na prywatną salę, lepszą opiekę itp, to nie kosztuje tak znowu horrendalnie drogo. Za granicą takie luksusy ida w tysiące euro, no chyba ze ma sie dodatkowe ubezpieczenie ale takie trzeba zawierac pol roku przed ciaza, wiec go nie posiadam. I o to mi chodzi ;-((((
                          • sofi75 Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 24.05.13, 16:43
                            Nie mam za bardzo porównania, ale wiem ze w Polsce mogłabym sobie pozwolić na prywatną salę, lepszą opiekę itp, to nie kosztuje tak znowu horrendalnie drogo. Za granicą takie luksusy ida w tysiące euro,

                            Rodzilam rok temu.
                            faktura za porod wyniosla 4 tys. EUR. WSZYSTKO pokrylo ubezpieczenie (standardowe ubezpieczenie, takie jak ma kazdy, a nie dodatkowe prywatne).

                            W ramach tej kwoty mialam:
                            - wlasna sale porodowa
                            - wlasna sale poporodowa
                            - opieke indywidulanej poloznej (tylko dla mnie)
                            - fizjoterapeutke po porodzie (przychodzila ze mna cwiczyc na sale poporodowa)
                            - i wszelkie inne opieki dla mnie i dzieka w ciagu 3 dni po porodzie
                            W powyzszej kwocie ne ma jedynie kosztu lekarza, poniewaz okazal sie niepotrzebny w tej calej przygodzie (sn bez zzo na moje wlasne zyczenie - to takna wszelki wypadek, jakbys w kolejnym poscie wymyslila teorie, ze za granica nikogo nie stac na znieczulenie)
                            • anetchen2306 Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 24.05.13, 17:51
                              A to za granica trzeba placic za znieczulenie?
                              Pierwsze slysze ...
                              W De tez wszystko pokrywa Kasa Chorych (taka zwykla, nie zadne prywatne opcje):
                              - prowadzenie ciazy przez lekarza lub polozna (albo kombinacja obydwojga, ja taka wersje sobie wybralam),
                              - gimnastyka ciazowa,
                              - kurs przedporodowy,
                              - regularne ktg od 25 tc,
                              - porod w wybranym przez siebie szpitalu (znieczulenie, wanna, porod w wodzie, opieka poloznej - lekarz wzywany w razie komplikacji, lekarza nie ma przy "zwyklym" porodzie, sale jednoosobowe, posilki z karty dan, odwiedziny rodzenstwa i rodziny, pomoc laktacyjna, opieka "duchowa" - rodzilam w szpitalu katolickm),
                              - w szpitalu spedzilam 5 dni (bo tak chcialam),
                              - darmowa sesja fotograficzna dla rodzicow, rodzenstwa i dziecka,
                              - wzyskie rzeczy do pielegnacji dziecka oraz matki po porodzie
                              - opieka poloznej przez pol roku po porodzie (!)
                              - kurs gimnastyki poporodowej (nie mylic z odchudzaniem)

                              Nie placilam, nie doplacalam ani centa za w/w.
                              W ciazy mialam usg co miesiac, na poczatku, z powodu krwawien co tydzien.
                              W ciazy zaplacilam z wlasnej kieszeni za badania na toxo (ale w Pl tez platne) oraz za test obciazenia glukoza (moja osobista fanaberia, nie bylo zalecenia, by go zrobic). W sumie za dodatkowe badania w ciazy zaplacilam ... 35€ wink
                              Aha, w szpitalu, podczas "zwiedzania porodowki" mialam zrobione obszerne usg na sprzecie szpitalnym, zeby porownac wyniki z karta ciazy. W tym darmowe 4D wink
                              Nie mam ubezpieczenia prywatnego, bo nie ma u nas takiej opcji.
                              W Polsce przypuszczam, ze polowa z tych rzeczy w wiekszosci "zwyklych" szpitali w Pl nie jest w ogole dostepna, nawet za oplata ...
                              I nie rodzilam w De w renomownej klinice tylko w malym szpitaliku na przyslowiowym "zadupiu". Ale mialam pewnosc, ze standardy tam sa dokladnie takie same, jak w slawnym berlinskim Charite.
                            • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 27.05.13, 20:41
                              sofi75 napisała:

                              > Nie mam za bardzo porównania, ale wiem ze w Polsce mogłabym sobie pozwolić na p
                              > rywatną salę, lepszą opiekę itp, to nie kosztuje tak znowu horrendalnie drogo.
                              > Za granicą takie luksusy ida w tysiące euro,
                              >
                              > Rodzilam rok temu.
                              > faktura za porod wyniosla 4 tys. EUR. WSZYSTKO pokrylo ubezpieczenie (standardo
                              > we ubezpieczenie, takie jak ma kazdy, a nie dodatkowe prywatne).
                              >
                              > W ramach tej kwoty mialam:
                              > - wlasna sale porodowa
                              > - wlasna sale poporodowa
                              > - opieke indywidulanej poloznej (tylko dla mnie)
                              > - fizjoterapeutke po porodzie (przychodzila ze mna cwiczyc na sale poporodowa)

                              No nie popadajmy ze skrajnosci w skrajność, mi chodzi po prostu o świety spokoj po porodzie i prywatnosc a nie o jakies szopki z cwiczeniami dla obolałej po porodzie kobiety. Wydawało mi sie ze bezposrednio po porodzie sie odpoczywa i dochodzi do siebie.

                              Ale ciesze sie ze mialas to wszystko finansowane z ubezpieczenia
                              • sofi75 Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 28.05.13, 09:08
                                > No nie popadajmy ze skrajnosci w skrajność, mi chodzi po prostu o świety spokoj
                                > po porodzie i prywatnosc a nie o jakies szopki z cwiczeniami dla obolałej po p
                                > orodzie kobiety. Wydawało mi sie ze bezposrednio po porodzie sie odpoczywa i do
                                > chodzi do siebie.

                                - wiesz ... powoli dochodze do wniosku, ze Ty jestes albo glupia albo zlosliwa. nawet z najpozytywniejszego watku jestes w stanie wyciagnac jakies minusy.
                                - moze Ty odpowczywasz. Przeciez nikt Ci na sile takiej gimnastyki robic nie bedzie. Jak nie chcesz, to podziekujesz. W zamian pani zaproponuje Ci na przyklad masaz. ja tam chcialam, bo chcialam jak najszybciej dojsc do siebie. I nie przesadzajmy z ta obolaloscia po porodzie. Skor taka jestes obolala, to kto sie dzieckiem zajmuje?


                                > rl]
                                • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 28.05.13, 09:49
                                  sofi75 napisała:

                                  > > No nie popadajmy ze skrajnosci w skrajność, mi chodzi po prostu o świety
                                  > spokoj
                                  > > po porodzie i prywatnosc a nie o jakies szopki z cwiczeniami dla obolałe
                                  > j po p
                                  > > orodzie kobiety. Wydawało mi sie ze bezposrednio po porodzie sie odpoczyw
                                  > a i do
                                  > > chodzi do siebie.
                                  >
                                  > - wiesz ... powoli dochodze do wniosku, ze Ty jestes albo glupia albo zlosliwa.

                                  No tak oczywiście kolejna frustratka, która sobie musi ulżyć na forum "ciąża i poród" rozumiem że jak tak kogoś obrażasz to czujesz się mądra i niezłośliwa

                                  > nawet z najpozytywniejszego watku jestes w stanie wyciagnac jakies minusy.
                                  > - moze Ty odpowczywasz. Przeciez nikt Ci na sile takiej gimnastyki robic nie be
                                  > dzie. Jak nie chcesz, to podziekujesz. W zamian pani zaproponuje Ci na przyklad
                                  > masaz. ja tam chcialam, bo chcialam jak najszybciej dojsc do siebie.

                                  Ja cwicze regularnie przez cale zycie, znam swoje cialo i wiem ze takie zrywy cwiczeniowe "bo mam za darmo fizjoterapeutke" to pic na wode i fotomontaz. I szopka jak dla mnie. Ale wcale nie twierdze, że ty jesteś głupia.
                                  • ashraf Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 11:07
                                    Ty chyba nie rozumiesz istoty fizjoterapii po porodzie. To sa cwiczenia miesni dna macicy i miesni kegla, zebys jeszcze miala przyjemnosc z seksu (pochwa po porodzie jest luzniejsza), zeby nie popuszczac moczu i zeby ci na starosc nie wypadaly narzady. Nikt ci tego nie wytlumaczyl??
                                    • anetchen2306 Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 11:18
                                      No wlasnie w Pl jest to bardzo ciezka sprawa, z tym "uswiadomieniem" sad
                                      Wiem, bo sama walczylam z zaniedbaniami (tez mi NIKT nie powiedzial, ze taka potrzeba istnieje, ze nie wszystko po porodzie poprzestawia sie "samo") po pierwszym porodzie przez lata! Moja owczesna lekarka w 8 tygodni po porodzie pogratulowala mi tylko mojej swietnej figury. O cwiczeniach nie wspomniala ani slowem ... A ja przeciez jej (wtedy) ufalam.
                                      W De (podobnie jest w Danii, Francji, Holandii ...) o KONIECZNOSCI wykonywania takowych cwiczen i udziale w specjalnym kursie gimnastyki popologowej (pisalam Milce, ze ze schudnieciem nie ma to NIC wspolnego, na silowni tych cwiczen sie nie wykonuje ...) polozna i lekarka trabily mi juz przez cala ciaze.
                                      Szkoda, ze w pierwszej ciazy panowala na ten temat zmowa milczenia sad
                                      Myslalam, ze w tej kwestii (bo pierwsze dziecko rodzilam w Pl 14 lat temu) cos sie zmienia ku lepszemu. Widocznie tez mi sie zdawalo sad
                                      • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 13:07
                                        > W De (podobnie jest w Danii, Francji, Holandii ...) o KONIECZNOSCI wykonywania
                                        > takowych cwiczen i udziale w specjalnym kursie gimnastyki popologowe

                                        Przecież w każdej ksiażce o porodzie jest na temat ćwiczeń kegla i ćwiczeń w pierwszych dniach i tygodniach po porodzie. Są tak proste, że specjaliści nie są do nich specjalnie potrzebni. Poza tym jeśli ktoś jest aktywny to szybko wraca do formy i nie musi specjalnie krecic biodrami bo kręci tymi biodrami w tańcu np ze starszym dzieckiem.

                                        Tak jak pisałam, po porodzie bardzo szybko zaczęłam chodzić na siłownię (po około 10 dniach). Jedna z forumek uważa, ze tam cwiczyć po porodzie nie można tongue_out a to przecież najlepsze miejsce by robić skłony i wymachy. Nie pisałam, ze szłam tam podnosić cieżary.
                                        • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 03.06.13, 09:38
                                          podkocem napisała:

                                          > > W De (podobnie jest w Danii, Francji, Holandii ...) o KONIECZNOSCI wykony
                                          > wania
                                          > > takowych cwiczen i udziale w specjalnym kursie gimnastyki popologowe
                                          >
                                          > Przecież w każdej ksiażce o porodzie jest na temat ćwiczeń kegla i ćwiczeń w pi
                                          > erwszych dniach i tygodniach po porodzie. Są tak proste, że specjaliści nie są
                                          > do nich specjalnie potrzebni. Poza tym jeśli ktoś jest aktywny to szybko wraca
                                          > do formy i nie musi specjalnie krecic biodrami bo kręci tymi biodrami w tańcu
                                          > np ze starszym dzieckiem.
                                          >
                                          > Tak jak pisałam, po porodzie bardzo szybko zaczęłam chodzić na siłownię (po oko
                                          > ło 10 dniach). Jedna z forumek uważa, ze tam cwiczyć po porodzie nie można tongue_out a
                                          > to przecież najlepsze miejsce by robić skłony i wymachy. Nie pisałam, ze szłam
                                          > tam podnosić cieżary.

                                          A sklonow to nie można robic w pokoju? musza się odbywać w siłowni. Ludzie, wiem ze po porodzie dziwne rzeczy się dzieja, ale to wydziwianie co tu czytam to naprawdę mnie przeraza, ciekawe jakie mnie dziwactwa dopadną wink
                                          • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 06.06.13, 21:53
                                            > A sklonow to nie można robic w pokoju? musza się odbywać w siłowni.

                                            Mozna, ale jak ma sie do dyspozycji w bloku siłownię, to chyba logiczne, ze się z niej korzysta?
                                            • gazeta_mi_placi Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 07.06.13, 11:20
                                              Może dla Ciebie, wiele osób woli domowe pielesze niż przebieranie, ubieranie się i potem ćwiczenia w cudzej sali wśród tłumów osób.
                                              • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 07.06.13, 16:05
                                                Jakich tłumów? Sala gimnastyczna, basen sauna tylko dla mieszkańców. Przebieram się w domu i szłam piętro wyzej. Podczas wymachów miałam szansę na odpoczynek od tych domowych pieleszy i pogaduchy z sąsiadkami. Z resztą w ciągu dnia korzystały z tego ze dwie osoby, najwięcej schodziło sie rano i wieczorami po pracy.
                                            • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 07.06.13, 16:27
                                              podkocem napisała:

                                              > > A sklonow to nie można robic w pokoju? musza się odbywać w siłowni.
                                              >
                                              > Mozna, ale jak ma sie do dyspozycji w bloku siłownię, to chyba logiczne, ze się
                                              > z niej korzysta?

                                              No wlasnie nie za bardzo, chyba się chodzi tam żeby skorzystać z bieżni, sprzetow itp., a nie po to żeby robic sklony i naciagac miesnie w pochwie. Nie chciało by mi się szczerz mówiąc wink
                                      • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 03.06.13, 09:34



                                        anetchen2306 napisała:

                                        > No wlasnie w Pl jest to bardzo ciezka sprawa, z tym "uswiadomieniem" sad
                                        > Wiem, bo sama walczylam z zaniedbaniami (tez mi NIKT nie powiedzial, ze taka po
                                        > trzeba istnieje, ze nie wszystko po porodzie poprzestawia sie "samo") po pierws
                                        > zym porodzie przez lata! Moja owczesna lekarka w 8 tygodni po porodzie pogratul
                                        > owala mi tylko mojej swietnej figury. O cwiczeniach nie wspomniala ani slowem .
                                        > .. A ja przeciez jej (wtedy) ufalam.
                                        > W De (podobnie jest w Danii, Francji, Holandii ...) o KONIECZNOSCI wykonywania
                                        > takowych cwiczen i udziale w specjalnym kursie gimnastyki popologowej (pisalam
                                        > Milce, ze ze schudnieciem nie ma to NIC wspolnego, na silowni tych cwiczen sie
                                        > nie wykonuje ...) polozna i lekarka trabily mi juz przez cala ciaze.
                                        > Szkoda, ze w pierwszej ciazy panowala na ten temat zmowa milczenia sad
                                        > Myslalam, ze w tej kwestii (bo pierwsze dziecko rodzilam w Pl 14 lat temu) cos
                                        > sie zmienia ku lepszemu. Widocznie tez mi sie zdawalo sad

                                        No ale chyba teraz to już ci żadne ćwiczenia nie pomoga, organizm jest upośledzony i chyba nic z tym nie zrobisz.
                                    • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 13:19
                                      Ty chyba nie rozumiesz istoty fizjoterapii po porodzie.

                                      Tu się zgodzę z milką. Jesli ktoś ćwiczy całe życie, nie potrzebuje fizjoterapii po porodzie. Wiem to z własnego doświadczenia. Po prostu sama wróciłam szybko do aktywności i problemów z nietrzymaniem moczu ani innych atrakcji o których piszesz nie miałam.
                                      • ashraf Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 13:48
                                        W czasie ćwiczeń w klubie fitness wykonuje się trochę inne ćwiczenia niż podczas rehabilitacji po porodzie. Każdej kobiecie grożą komplikacje, jeśli nie ćwiczy, natomiast nie każdą to spotka. Ja miałam cc, więc groziło mi "tylko" obniżenie narządów (fizjologia ciąży) i musiałam ćwiczyć, a raczej wolałam to niż operacje czy choćby sam dyskomfort. Zaraz po porodzie nie powinno się poza tym podejmować intensywnych ćwiczeń fizycznych (typu siłownia), bo grozi to m.in. przepukliną kresy białej itd. Mięśnie brzucha muszą się zejść, a organizm zregenerować. Do ćwiczeń z zakresu rehabilitacji krocza i dna macicy nie ma przeciwskazań od pierwszego dnia po porodzie.
                                        • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 14:25
                                          o matulu, ale kto pisze o ćwiczeniach w klubie fitness i intensywnych ćwiczeniach???

                                          Przypuszczam, ze robiłam dokładnie te same ćwiczenia co Ty. Napinałaś pośladki? wykonywałaś krazenia stóp? Robiłaś ćwiczenia oddechowe napinajace mięśnie brzucha? Cześc można robić rano w łóżkul ale potem dochodzą inne ćwiczenia, wymachy, unoszenia miednicy itd i sala gimastyczna była do tego idealnym miejscem. Teraz jak będzie ciepło możliwe że będę ćwiczyć z dzieckiem na trawce w parku. Potem można zacząć wracać do zwykłego trybu intensywnych ćwiczeń. Ja miesiąc po porodzie zaczęłam od pilatesu i jogi, potem dopiero maszyny i agresywny sport typu boks.
                                          • ashraf Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 14:34
                                            Przecież pisałaś o siłowni... ćwiczenia dna macicy powinien (przynajmniej za pierwszym razem) skontrolować fizjoterapeuta lub odpowiednio przeszkolony instruktor. Potem można wykonywać je w dowolnym miejscu.
                                            • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 16:15
                                              Tak, siłownia. W siłowni oprócz maszyn do świczeń są też lustra i maty i masa różnych przydatnych przedmiotów np piłki czy hula hoopy
                                            • anetchen2306 Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 18:08
                                              Dokladnie: polozna i moja lekarka dokladnie sie przygladaly, jakie cwiczenia i jak wykonuje.
                                              Sprawdzaly czy i jak napinam miesnie, czy wykonuje je poprawnie (okazalo sie, ze wcale to nie takie pewne i latwe!). Bo zle wykonywane cwiczenie przy niektorych schorzeniach i dolegliwosciach moga te dolegliwosci jeszcze bardziej poglebic (a tak w przypadku problemow z pecherzem niestety jest).
                                              • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 20:52
                                                od kilku lat cwicze pilates, dla mnie to proste.
                                                • ashraf Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 30.05.13, 14:58
                                                  Pilates to nie to samo co rehabilitacja mięśni dna macicy. Dlatego nie prowadzi się tych zajęć w fitness clubie, tylko ćwiczy się pod okiem fizjoterapeuty.
                                                  • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 07.06.13, 16:13
                                                    Naprawdę, jeśli ktoś zna sie choć trochę na fizjologii i sam ćwiczy od lat, nie potrzebuje fizjoterapeuty. Raz byłam u fizjoterapeuty po upadku ze schodów z powodu bólu kręgoslupa. Pokazalam mu ćwiczenia jakie wykonuję. Nie miał nic do dodania. Ból przeszedł, jakoś w drugiej ciąży nie wrócił czego się najbardziej obawiałam.
                                              • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 03.06.13, 10:03
                                                anetchen2306 napisała:

                                                > Dokladnie: polozna i moja lekarka dokladnie sie przygladaly, jakie cwiczenia i
                                                > jak wykonuje.
                                                > Sprawdzaly czy i jak napinam miesnie, czy wykonuje je poprawnie (okazalo sie, z
                                                > e wcale to nie takie pewne i latwe!). Bo zle wykonywane cwiczenie przy niektory
                                                > ch schorzeniach i dolegliwosciach moga te dolegliwosci jeszcze bardziej poglebi
                                                > c (a tak w przypadku problemow z pecherzem niestety jest).
                                                • makarona1 milka_jogurtowa 03.06.13, 16:08
                                                  Leniem od ciebie wali na kilometr. Weźże się kobieto do jakiej roboty- na spacer idź, kwiatków nazrywaj, posprzątaj i koszuliny uprasuj.
                                                  Chce ci się stare posty odgrzebywać i cytując całymi fragmentami się do nich bezpośrednio odnosić? Żebyś jeszcze sensownie więcej niż jedno zdanie dała radę napisać...
                                                  Podobno intelekt jest po części dziedziczny, więc mam poważne obawy o twoje potomstwo wink
                                            • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 03.06.13, 10:01
                                              ashraf napisała:

                                              > Przecież pisałaś o siłowni... ćwiczenia dna macicy powinien (przynajmniej za pi
                                              > erwszym razem) skontrolować fizjoterapeuta lub odpowiednio przeszkolony instruk
                                              > tor. Potem można wykonywać je w dowolnym miejscu.

                                              jak on to niby kontruluje, gdzie zagląda?
                                              • ashraf Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 03.06.13, 17:49
                                                Poczytaj, jak masz czas szukać informacji o lewym L4, to możesz też zorientować się jak zadbać o własne ciało. Podejrzewam, że w nowym kraju będziesz miała spoooro czasu, bo takiego lenia i oszusta nikt nie zatrudni. Zresztą pewnie z językami i tak u ciebie słabo...
                                                • makarona1 Ależ skąd 03.06.13, 20:36
                                                  ashraf napisała:

                                                  > takiego lenia i oszusta nikt nie zatrudni

                                                  Całą ciążę spędza na tipsach, koleżankach i sklepach.
                                                  Wiesz ile to pochłania energii?
                                                  big_grin
                                                  • milka_jogurtowa Re: Ależ skąd 06.06.13, 11:45
                                                    Mam info dla wszystkich krzykaczek i sfrustrowanych i zahukanych pracownic, drżących o swoją posadę. Otóż tak jak pisałam w pierwszym poście, zapytałam dziś o wyjazd lekarza. Na co on powiedział, że na moim zwolnieniu ( mogę chodzić ) mogę się przemieszczać po całym terytorium UE, wyjazd poza to złamanie prawa.

                                                  • ashraf Re: Ależ skąd 06.06.13, 15:34
                                                    Tylko uważaj, żeby cię za tą granicą ktoś nie pozwał, że go przestraszyłaś swoim ciężarnym cielskiem i brzydotą... skoro klienci mogliby się bać, to co dopiero zwykły przechodzień!!!
                                                  • anetchen2306 Re: Ależ skąd 06.06.13, 19:09
                                                    Lekarz sie myli: UE nie ma tu NIC do rzeczy ...
                                                    Mozna wyjechac na L4 do kazdego zakatka na swiecie. Jezeli ma sie zgode lekarza (pisemna). Nalezy takze poinformowac pracowadce o zmianie miejsca pobytu. To dwa warunki. Tak stanowia przepisy prawa cywilnego i kodeksu pracy:
                                                    "O tym, czy chory pracownik może wyjechać za granicę, decyduje lekarz. Jeśli nie ma przeciwwskazań – można jechać, informując wcześniej pracodawcę o zmianie miejsca pobytu

                                                    Jestem w ciąży, przebywam na zwolnieniu lekarskim i wszystko wskazuje na to, że raczej pozostanę na zwolnieniu aż do rozwiązania. Czy mogę zmienić miejsce pobytu w czasie trwania tego zwolnienia i przedłużyć je potem za granicą? Chodzi o kraj spoza UE, na innym kontynencie. Czy ZUS może podważyć zasadność wypłaty zasiłku chorobowego, gdy dochodzi do zmiany miejsca pobytu?"
                                                  • makarona1 Re: Ależ skąd 06.06.13, 20:35
                                                    Szkopuł w tym, że autorka wątku wybrała lekarza równego sobie poziomem- to i skąd ma się znać biedaczysko na przepisach, skoro jedyne co potrafi to lewe zwolnienia wypisywać wink
                                                  • milka_jogurtowa Re: Ależ skąd 07.06.13, 16:24
                                                    anetchen2306 napisała:

                                                    > Lekarz sie myli: UE nie ma tu NIC do rzeczy ...
                                                    > Mozna wyjechac na L4 do kazdego zakatka na swiecie. Jezeli ma sie zgode lekarza
                                                    > (pisemna). Nalezy takze poinformowac pracowadce o zmianie miejsca pobytu. To
                                                    > dwa warunki. Tak stanowia przepisy prawa cywilnego i kodeksu pracy:cy,
                                                    > "O tym, czy chory pracownik może wyjechać za granicę, decyduje lekarz. Jeśli ni
                                                    > e ma przeciwwskazań – można jechać, informując wcześniej pracodawcę o zmi
                                                    > anie miejsca pobytu

                                                    Gdzie tu jest napisane, żę zgoda ma być na piśmie?
                                                    I nie rozumiem co ma na celu informowanie pracodawcy, chyba raczej ZUS bylby tym bardziej zainteresowany
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Ależ skąd 07.06.13, 11:21
                                                    Aha, czyli osoba szanująca swoją pracę to pracowniki zahukany i sfrustrowany, ciekawa interpretacja.
                                                  • milka_jogurtowa Re: Ależ skąd 07.06.13, 16:29
                                                    gazeta_mi_placi napisała:

                                                    > Aha, czyli osoba szanująca swoją pracę to pracowniki zahukany i sfrustrowany, c
                                                    > iekawa interpretacja.

                                                    skoro szanuje swoja prace bardziej niż swoje zdrowie to tak
                                          • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 03.06.13, 10:00
                                            podkocem napisała:

                                            > o matulu, ale kto pisze o ćwiczeniach w klubie fitness i intensywnych ćwiczenia
                                            > ch???
                                            >
                                            > Przypuszczam, ze robiłam dokładnie te same ćwiczenia co Ty. Napinałaś pośladki?
                                            > wykonywałaś krazenia stóp? Robiłaś ćwiczenia oddechowe napinajace mięśnie brzu
                                            > cha? Cześc można robić rano w łóżkul ale potem dochodzą inne ćwiczenia, wymachy
                                            > , unoszenia miednicy itd i sala gimastyczna była do tego idealnym miejscem. Ter
                                            > az jak n będzie ciepło możliwe że będę ćwiczyć z dzieckiem na trawce w parku. Pot
                                            > em można zacząć wracać do zwykłego trybu intensywnych ćwiczeń. Ja miesiąc po po
                                            > rodzie zaczęłam od pilatesu i jogi, potem dopiero maszyny i agresywny sport typ
                                            > u boks.
                                            >

                                            Wiele osób na tym forum powinno dostać nakaz uprawiania boksu w celu pozbycia sie agresji
                                      • anetchen2306 Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 18:14
                                        Nie, regularne cwiczenia przed porodem i ogolna aktywnosc fizyczna nie gwarantuja ci bezproblemowego pologu (tez wiem z doswiadczenia).
                                        To ciaza i powiekszajaca sie macica sa powodem obnizania narzadow, nie wczesniejszy brak aktywnosci. Powielasz wiec kolejne mity. Ja niestety tez w nie po pierwszej ciazy i po pierwszym porodzie uwierzylam. I tez podobnie jak ty korzystalam z silowni, w domciu rowerek, jogging (niestety ten sprzyja tylko poglebianiu sie problemow z pecherzem, tego mi tez nikt nie powiedzial) ... No i myslalam, ze jest git. Do czasu gdy pojawila sie polozna z ... trampolina i skakanka. Bo tez zarzekalam sie, ze nie mam absolutnie zadnych problemow z nietrzymaniem moczu. Dopoki nie kazano mi wejsc na trampoline i nie pocwiczyc ze skakanka. Pare ruchow i ... bieglam przebrac majtki big_grin
                                • anetchen2306 Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 11:09
                                  Oj dokladnie, coraz czesciej mysle, ze milka to trolica ... wink
                                  Bo az tak naiwnym lub niedoedukowanym byc chyba nie mozna? Albo wlasnie mozna?
                                  Po kazdym typie porodu kazdy lekarz powie: im wczesniej matka wykazuje sie aktywnoscia, tym szabciej wraca do "formy".
                                  Tzw. "swiety spokoj" po pierwszym porodzie przyplacilam pare tygodni pozniej niestabilnoscia mojego pecherza (leczenie zaniedban poporodowych trwalo miesiacami, a wystarczylaby gimnastyka przez kilka tygodni po porodzie). Malo fajne doswiadczenie.
                                  I co niby mialo mnie po tym porodzie sn bolec?
                                  Nie zostalam nacieta, siedziec moglam tez normalnie ...
                                  No moze tylko troche bole w podbrzuszu mi dokuczaly podczas karmienia, na skutek obkurczania sie macicy.
                                  Bylo to moje drugie dziecko wiec w odroznieniu od Milki doswiadczenie mialam i wiedzialam co mnie po porodzie czeka. I ze "swiety spokoj" nie zawsze wychodzi na dobre ... A Milce wlasnie tylko "sie wydawalo" wink
                                  A poszanowania intymnosci pacjentki jakiego doswiadczylam od personelu to wiekszosc polskich placowek moglaby sie tylko uczyc.
                                  • milka_jogurtowa Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 03.06.13, 09:32
                                    anetchen2306 napisała:

                                    > Oj dokladnie, coraz czesciej mysle, ze milka to trolica ... wink
                                    > Bo az tak naiwnym lub niedoedukowanym byc chyba nie mozna? Albo wlasnie mozna?
                                    > Po kazdym typie porodu kazdy lekarz powie: im wczesniej matka wykazuje sie akty
                                    > wnoscia, tym szabciej wraca do "formy".
                                    > Tzw. "swiety spokoj" po pierwszym porodzie przyplacilam pare tygodni pozniej ni
                                    > estabilnoscia mojego pecherza (leczenie zaniedban poporodowych trwalo miesiacam
                                    > i, a wystarczylaby gimnastyka przez kilka tygodni po porodzie). Malo fajne dosw
                                    > iadczenie.

                                    Byłaś więc wyjątkowo naiwna i niedoedukowana, aż się dziwię że się tak z tym obnosisz na forum, bo nie ma czym się chwalic. I pewnie tu nie zaglądałaś bo uczestniczki na pewno pomiędzy obelgami by ci to wytlumaczyly co i jak.
                            • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 09:48
                              > - wlasna sale porodowa

                              Miałam własną salę porodową z TV, sofą, kawką, herbatką, własną łazienką i choinką bo były święta i obrazkami. Ogólnie wyglądała nie jak sala porodowa ale pokój hotelowy.

                              Cena: 0

                              > - wlasna sale poporodowa

                              Miałam osobną salę poporodową (tym razem możliwe, że sala porodowa i poporodowa to będzie ta sama sala - nigdzie mnie nie będą przenosić!)
                              Cena: 0

                              > - opieke indywidulanej poloznej (tylko dla mnie)

                              Nie była mi potrzebna, z resztą w nocy spałam, potem badano mnie i maluszka, poleżałam sobie, poczytałam, pooglądałam TV, a po południu wyszłam do domu. Co ta biedna połozna miałaby ze mną tyle godzin robić?

                              > - fizjoterapeutke po porodzie (przychodzila ze mna cwiczyc na sale poporodowa)

                              Nie była mi potrzebna. Miałam siłownię w domu i tam sobie chodziłam sama pocwiczyć od 10 doby po porodzie.

                              > - i wszelkie inne opieki dla mnie i dzieka w ciagu 3 dni po porodzie

                              Położna przyszła do nas do domu 26 grudnia, dzień po porodzie. W domu wykunują różne badania (np pobierają krew z piętki), w razie wątpliwości można dzowonić pod specjalny numer 24h/dobę.

                              > W powyzszej kwocie ne ma jedynie kosztu lekarza, poniewaz okazal sie niepotrzeb
                              > ny w tej calej przygodzie (sn bez zzo na moje wlasne zyczenie - to takna wszelk
                              > i wypadek, jakbys w kolejnym poscie wymyslila teorie, ze za granica nikogo nie
                              > stac na znieczulenie)


                              > faktura za porod wyniosla 4 tys. EUR.

                              Mnie wyniosła 0 funtów, mimo prywatnego ubezpieczenia rodziłam jak każdy szaraczek z NHS.
                              • sofi75 Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 12:44
                                >> > - opieke indywidulanej poloznej (tylko dla mnie)
                                >
                                > Nie była mi potrzebna, z resztą w nocy spałam, potem badano mnie i maluszka, po
                                > leżałam sobie, poczytałam, pooglądałam TV, a po południu wyszłam do domu. Co ta
                                > biedna połozna miałaby ze mną tyle godzin robić?

                                NIC NIE ZROZUMIALAS - z Toba - nie wiem. Moja prowadzila moj porod. I generalnie przy porodzie raczej byla potrzebna (tym bardziej ze nie bylo lekarza)


                                > > - fizjoterapeutke po porodzie (przychodzila ze mna cwiczyc na sale poporo
                                > dowa)
                                >
                                > Nie była mi potrzebna. Miałam siłownię w domu i tam sobie chodziłam sama pocwic
                                > zyć od 10 doby po porodzie.

                                NIC NIE ZROZUMIALAS - wylumacz mi, jak sie cwiczy kegla na silowni? smile

                                > > faktura za porod wyniosla 4 tys. EUR.
                                >
                                > Mnie wyniosła 0 funtów, mimo prywatnego ubezpieczenia rodziłam jak każdy szarac
                                > zek z NHS.
                                >
                                NIC NIE ZROUMIALAS - przyzwyczailam sie. DNO
                                • podkocem Re: Ktos Ci strasznych bzdur nagadal 29.05.13, 12:54
                                  NIC NIE ZROZUMIALAS - z Toba - nie wiem. Moja prowadzila moj porod. I generalnie przy porodzie raczej byla potrzebna (tym bardziej ze nie bylo lekarza)

                                  Aa, to mnie też poród prowadziła JDENA położna. Z tym, że trwał krótko. Gdyby tak trwał 20 godzin nie miałabym nawet serca trzymać tyle jednej kobiety. Przeciez też ma swoje życie i spać musi.

                                  > NIC NIE ZROZUMIALAS - wylumacz mi, jak sie cwiczy kegla na silowni? smile

                                  Eghm, do cwiczenia mieśni nie potrzeba fizjoterapeuty tongue_out ale co kto woli.

                                  DNO
                                  I vice versa.
                          • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 18:00
                            Nie, w De nie ma czego takiego jak "ubezpiczenie dodatkowe prywatne".
                            Wszystko pokrywa twoja miejscowa kasa chorych.
                            Pojedyncze sale to standard.
                            Przedporoem obowiazkowo musisz udac sie a zwiedzanie porodowki w szpitalu, w ktorym chcesz urodzic.
                            Szpital wybierasz sobie ty sama.
                            Jezeli w ciazy zachodzily jakiekolwiek koplikacje lub czeka cie cc, to automatycznie dostajesz skierowanie na porod w specjalistycznej klinice z oddzialem neonatologicznym.
                            W szpitalu na jakis miesiac prze porodem wypelniasz wszystkie papiery i zglaszasz swoje "zyczenia". I podczas porodu personel te zyczenia respektuje!
                            Do porodu dostajesz przydzielona wlasna izbe porodowa (jak jest kilka wolnych to mozesz sobie nawet wybrac, w ktorej chcesz rodzic wink)
                            W prowincjonalnym szpitaliku, w ktorym rodzilam byly sale pojedyncze (pologowe) oraz podwojne. Zapytano mi sie, gdzie chce byc. Wybralam dwojke, bo chciaam miec towarzstwo. Moja wspollokatorka tez o towarzystwo poprosila.
                            Na porodowce do Twojej dyspozycji akupunktura, akupresura, swiatlo i aromaterapia, muzyke tez moglas wybrac wink
                            I o bez zadnej dodatkowej oplaty.
                            Owszem, w Pl mozna miec to i owo za oplata.
                            Gdzie indziej te "luksusy" sa powszechnym standardem big_grin
                            I pacjent nie ma najmniejszej potrzeby, by cokolwiek doplacac z wlasnej kieszeni.
                            • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 27.05.13, 20:44
                              anetchen2306 napisała:

                              > W prowincjonalnym szpitaliku, w ktorym rodzilam byly sale pojedyncze (pologowe)
                              > oraz podwojne. Zapytano mi sie, gdzie chce byc. Wybralam dwojke, bo chciaam mi
                              > ec towarzstwo. Moja wspollokatorka tez o towarzystwo poprosila.

                              A to ciekawe, ja jednak wolalabym byc sama/ w gronie bliskich w tym szczegolnym momencie
              • podkocem Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 29.05.13, 09:54
                > > Tak? A ja siedzię 11 i 2 w samochodzie i nie narzekam.
                >
                > Bo nie masz wyjścia, musisz robić dobrą minę do złej gry.

                Co Ty nie powiesz??? Już wczesniej wspominałam, ze mogę mieć pół roku pełnopłatnego chorobowego, ale z niego nie skorzystam bo chora nie jestem.
                • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 03.06.13, 09:28
                  podkocem napisała:

                  > > > Tak? A ja siedzię 11 i 2 w samochodzie i nie narzekam.
                  > >
                  > > Bo nie masz wyjścia, musisz robić dobrą minę do złej gry.
                  >
                  > Co Ty nie powiesz??? Już wczesniej wspominałam, ze mogę mieć pół roku pełnopłat
                  > nego chorobowego, ale z niego nie skorzystam bo chora nie jestem.

                  Oj, tylko pół roku, przecież ciąża trwa prawie rok.
        • iziula1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 12:39
          milka_jogurtowa napisała:

          >
          > Dzięki, ja mam trochę komplikacji i konsultowałam się z różnymi lekarzami. W za
          > leżności od osoby albo lekarz był przerażony i biegł na konsultację do profesor
          > a albo machał ręką. Tak więc podejrzewam że wyrażenie zgody na wyjazd może też
          > wyglądać inaczej w zależności od tego kto taką zgodę by wydawał.
          >


          To dziwne są twoje priorytety.
          Przy komplikacjach w ciąży martwisz się urlopem i ZUSem?
          • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 12:51
            iziula1 napisała:


            >
            > To dziwne są twoje priorytety.
            > Przy komplikacjach w ciąży martwisz się urlopem i ZUSem?

            staram się dbać o siebie, a jakie powinnam mieć priorytety?
            • iziula1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 14:55
              milka_jogurtowa napisała:

              > iziula1 napisała:
              > > >
              > > To dziwne są twoje priorytety.
              > > Przy komplikacjach w ciąży martwisz się urlopem i ZUSem?
              >
              > staram się dbać o siebie, a jakie powinnam mieć priorytety?
              >
              Twoje zdrowie i nienarodzonego dziecka!. Dlatego jesteś na l4.
              Jeśli takie są twoje priorytety to dziwie się,że planujesz urlop.

              Wybacz, ale ja przy stwierdzonej cholestazie codziennie byłam na KTG i myślałam jakie i które negatywne skutki tej choroby odczuje moje dziecko a nie planowałam urlop. Wolałabym być na miejscu, gdzie jest mój lekarz, świetny oddział patologi noworodka niż urlop na plaży, bo "muszę się odstresować "!.
              Dlatego dziwie się twoim priorytetom.
              No chyba,że twoje l4 to popularne zwolnienie na tzw.ciąże.
              Wtedy nic mnie już nie dziwi.
              • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 15:37
                iziula1 napisała:

                > milka_jogurtowa napisała:
                >
                > > iziula1 napisała:
                > >
                > Twoje zdrowie i nienarodzonego dziecka!. Dlatego jesteś na l4.
                > Jeśli takie są twoje priorytety to dziwie się,że planujesz urlop.
                >
                > Wybacz, ale ja przy stwierdzonej cholestazie codziennie byłam na KTG i myślałam
                > jakie i które negatywne skutki tej choroby odczuje moje dziecko a nie planował
                > am urlop. Wolałabym być na miejscu, gdzie jest mój lekarz, świetny oddział pato
                > logi noworodka niż urlop na plaży, bo "muszę się odstresować "!.
                > Dlatego dziwie się twoim priorytetom.
                > No chyba,że twoje l4 to popularne zwolnienie na tzw.ciąże.
                > Wtedy nic mnie już nie dziwi.

                Ja nie muszę się odstresowywać. Jestem pod opieką świetnych lekarzy, w na pewno o wiele lepszym szpitalu położniczym i chętnie się z nimi rozstanę, jeśli wyrażą na to zgodę. Nie mam ciągot do zostania Matką- Polką.....
    • mojemieszkanie24 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 10:27
      tutaj ci nikt nie poradzi smile Pamiętaj, że WSZYSCY na tym forum podczas L4 siedzą w domu i nigdzie nie wychodzą. Ja bym jechała normalnie na urlop i się nie martwiła. Nic nie kombinuj w pracy,bo to nie ma sensu. Podania o urlop nie zanoś, bo po co ? Jedź na wakacje będąc na chorobowym. Wszystko jest pobierane z twoich pieniędzy a nie jak ktoś sugeruje z pieniądzy wszytskich podatników. Podatki były odpowadzane z twojej pensji przez wiele lat jak pracowałaś.
      ps. ja też jestem na chorobowym i tutaj wielkie oburzenie spowodował sam fakt, że podczas ciąży, mając problemy z biodrem nie pracuje z dziećmi w przedszkolu i nie narażam się na choroby.

      powodzenia.
      • k_katka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 12:17
        a widzisz są takie osoby które w ciąży siedzą w domu i wychodzą tylko do lekarza lub na badania - bo wszelkiego rodzaju wyjazdy, spacerki po CH mogłyby zbyt wcześnie zakończyć ciążę a jeżeli ktoś się źle czuje chwilowo to niech weźmie L4 ale na tydzień lub dwa a nie na 8 miesięcy bo zobaczył 2 kreski na teście
        bo jak ma się zagrożoną ciążę to siedzi się na d..pie w domu a nie szwęda na wyjazdach

        a jeżeli ktoś się zastanawia czy ZUS go skontroluje to znaczy, że czegoś się obawia - może L4 jest naciągane smile
        • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 12:57
          k_katka napisała:


          >
          > a jeżeli ktoś się zastanawia czy ZUS go skontroluje to znaczy, że czegoś się ob
          > awia - może L4 jest naciągane smile
          ?

          Hehe, jak komuś udało się oszukać lekarza ( bo rozumiem że coś takiego sugerujesz), to z Zusem nie da rady?
          • k_katka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 14:15
            no pewnie da radę, jak ktoś kombinuje to sobie zapewne wykombinuje tak żeby było po jego myśli

            ja bym radziła (jeżeli nastąpiła nagła poprawa samopoczucia i zmniejszyło się zagrożenie, bo zniknąć nie może - bo jak zniknie to nie bedzie podstawy do L4) jechać na jakiś wyjazd krajowy niż zagraniczny, bo jeżeli już dojdzie do kontroli to chyba łatwiej będzie wytłumaczyć wyjazd nad morze, żeby jodu powdychać niż plażowanie np. w Grecji
          • katka-the-hermit Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 14:22
            milka_jogurtowa napisała:

            > k_katka napisała:
            >
            >
            > >
            > > a jeżeli ktoś się zastanawia czy ZUS go skontroluje to znaczy, że czegoś
            > się ob
            > > awia - może L4 jest naciągane smile
            > ?
            >
            > Hehe, jak komuś udało się oszukać lekarza ( bo rozumiem że coś takiego sugeruje
            > sz), to z Zusem nie da rady?

            Dać moze i da, ale z lekarzem na pewno jest łatwiej niż z zusem. To nie lekarz wypłaca chorobowe, tylko zus właśnie. Lekarz często wie, że pacjentka ściemnia, ale zwolnienie wypisuje, bo:
            a) nie sprawdzi czy pacjentka rzeczywiście jest szykanowana w pracy (częsta ściema),
            b) nie chce mu się wykłócać,
            c) nie chce stracić pacjentki (klienta),
            d) to nie on będzie wypłacał chorobowe
            • majowa.anna Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 15:11
              No dobrze, a co w takiej sytuacji, jak moja w poprzedniej ciąży:
              - ciąża po poronieniu
              - 8 tydzień, podejrzenie poronienia, okazało się, że wszystko ok, ale lekarz karze się "nie przemęczać".
              - 10 tydzień - pojawiają się tragiczne mdłości, nie można funkcjonować, mdłości z rana, po południu i wieczorem torsje. Pracuję jako nauczyciel w innym mieście - dojazd trwa godzinę, z powodów oczywistych nie jestem w stanie pracować, dostaję L4.
              - między godz. 12 a 16 czuję się w miarę, lekarz twierdzi, że powinnam wtedy odpoczywać, ale najlepiej czynnie, a więc spacerować, pływać na basenie (w domu chyba nie mogę?)
              - 16 tydzień ląduję w szpitalu z odwodnieniem, spadkiem wagi o 6kg i anemią.
              - po 20 tygodniu, wracam do formy, ale lekarz twierdzi, że mam unikać stresu i się wysypiać, dużo spacerować, być na świeżym powietrzu. Wyjazd nad morze - świetnie, tylko nie siedzieć bezpośrednio na słońcu, w góry - jak najbardziej, chodzić po dolinkach i robić często przerwy.Moja mama wymiotowała do dnia porodu, może zatem sytuacja wrócić, mam na siebie uważać. Natomiast pracodawca twierdzi, że semestr sie zaczął i nie ma dla mnie zajęć, mam zostać na L4 i spokojnie czekać na dziecko.
              A więc mam kolejne 20 tygodni siedzieć w domu i nie wychylać nosa? Bo kontrola przyjdzie? Żyłam zatem normalnie, na tyle ile się da z dużym brzuchem i szczerze? Wyrzutów nie miałam żadnych. Państwo polskie bardziej potrzebuje więcej dzieci i matek chętnych je rodzić niż tych oszczędności jakie by miało, gdybym np. siedziała w pracy i wymiotowała na zajęciach wink
              • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 17:28
                Przeszlam praktycznie przez to samo,co ty, nawet zawod mamy taki sam wink
                1. ciaza po poronieniu: nastepna ciaz zgodnie z wiedza sztuki medycznej nie jest automatycznie "zagrozona" (poronien musi byc kilka, ciaza ryzyka jest przy poronieniu nawykowym, takze przeszlam poronienie i nastepna caza nie zostala zakwalifikowana jako ciaza podwyzszonego ryzyka: ani w Pl ani w De).
                2. z powodu torcji i naglych omdlen tez czasowo bylam wylaczona z funkcjonowaia zarowno w pracy jak i w domu: mialam juz wowczas starszego syna (zdarzalo mi sie zaryc nosem w posadzke), Dostawalam leki i tez siedzialam Jakis czas w domu. Po ustaniu i opanowniu spadku wagi i mdlosci wrocilam do pracy (bylam w domu moze z 6 tygodnii, gdzie faktycznie nie mialam sily wstac i sie ubrac, nie bylam w stanie odprowadzic starszegosyna na przystanek autobusowy ...). No i moim uczniom tez chcialam zaoszczedzic mojego nedznego widoku, bo latajac do toalety (a moze nie zdaze?) co 20 minut i zrywajac nadal nosem wpodadzke to raczej oni wiecej by stracili.
                Wiec kazdy przypadek jest inny.
                Nikt nie zarzuca pojscia na L4 kobiecie, ktora ma faktyczne problemy, ktorej stan uniemozliwia nlezyte wykonywanie swoich obowiakow (bo nie sztuka jest pojsc do pracy, przesiedziec i posciemniac i pojsc do domu, tylko rzeczywiscie ten czas przepracowac: ja nie dalam rady).
                Jeeli lekarz zaleci ci np. w ciazy zmiane klimatu, to ZUSowi nic raczej do tego. Jezeli to ma sluzyc Twojemu zdrowiu to jest to jak najbardziej w porzadku.
                Tu raczej chodzi i przypadki notorycznych i rasowych leni (ktorym NIC absolutnie nie dolega poza stanem ciazowym), ktorym zwyczajnie pracowac nie chca, bo im sie "nalezy". I to zaczyna juz isc w tysiace (jak nie miliony) sad I jeeli policzyc te straty takze w milionach, te niewypracowane lata, to niestety ale to wlasnie NASZE dzieci bea za nasze wygodnictwo w przyszlosci placily sad I nie pisze tutaj o auorce watku, bo ona problemy z ciaza miala, nawet lekarze sie speiraja, czy w ogole wyjazd dla niej bylby bezpieczny.
                • domi-mami Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 23:57
                  Dodam jeszcze, że w pewnych zawodach nie można decydować kiedy chce się urlop i np. nauczyciel rodzący na koniec czerwca, praktycznie nie ma możliwości wykorzystanie urlopu wypoczynkowego. Może go odebrać, ale dopiero po macierzyńskim. Poza feriami w styczniu nie ma prawa do wypoczynku przed porodem.

                  Mam jeszcze pytanie: czy uczestnictwo w szkole rodzenia w trakcie L4 to nadużycie zwolnienia?
                  • anetchen2306 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 07:35
                    Nie, bo to nie twoja fanaberia tylko profilaktyka (a tzw. "szkola rodzenia" podlega wlasnie pod profilaktyke porodu). Pomoze ci aktywnie przygotowac sie do porodu, moze pomoc uniknac komplikacji (i dluzszej rehabilitacji i kolejnych swadczen z tego tytulu) przy i po porodzie.
                    Jest to swoistego rodzaju teapia (prowadzona przez wykwalifikowany personel, oplacany zazwyczaj przez NFZ a za granica przez Kase Chorych, za granica dostajesz nawet "skierowanie" na taki kurs). Chociaz lekarz takze moze odradzic (jezli ciaza zagrozona, "lezaca") nawet taka profilaktyke sad
              • podkocem Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 23:11
                Gdybyś mieszkała w Wielkiej Brytanii, w 10 tyg wzięłabyś tydzień wolnego bez żadnego zwolnienia lekarskiego, potem w 16 tyg po podleczeniu wróciła do pracy.

                A więc mam kolejne 20 tygodni siedzieć w domu i nie wychylać nosa? Bo kontrola
                > przyjdzie?

                Nie, wróciłabys normalnie do pracy, bo pracodawca nie jest od wysyłania pracowników na zwolnienia.
            • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 15:20
              katka-the-hermit napisała:

              > milka_jogurtowa napisała:
              >
              > > k_katka napisała:

              > d) to nie on będzie wypłacał chorobowe

              sugerujesz ze chorobowe wyplaca pracownik ZUS przeprowadzający kontrole bo nie rozumiem o co chodzi?
              • k_katka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 22.05.13, 16:54
                pracownik ZUSu podejmuje decyzję o tym czy zawiesic wypłacanie zasiłku chorobowego jeżeli kontrola wykaże, że nie przestrzegasz L4
                • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 12:03
                  k_katka napisała:

                  > pracownik ZUSu podejmuje decyzję o tym czy zawiesic wypłacanie zasiłku chorobow
                  > ego jeżeli kontrola wykaże, że nie przestrzegasz L4

                  sam kontroler podejmuje taka decyzje???? jestes tego pewna?
                  • k_katka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 13:06
                    ja wiem, że napisałam zdanie złożone, ale wydawało mi się, że dorosła osoba umie czytać ze zrozumieniem
                    ale chyba mi się tylko wydawało smile
                    no trudno nie każdy musi skończyć podstawówkę
                    • gertruth Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:30
                      trochę się boję odezwać, bo nie wiem z której strony mi ktoś oczy wydrapie wink ale jednak się odważę.

                      Przeczytałam cały ten wątek, i przerażające jest to, jak kobieta kobiecie jest największym wrogiem.

                      Tak naprawdę to każda ma tu trochę racji.
                      Patrzę na to z perspektywy pracodawcy, i wiem, że są różne rodzaje ciężarnych. Krzywdzące jest wrzucanie ich do jednego worka, ale pewne reguły niestety da się zauważyć.
                      Np. zaświadczenie o ciąży i l4 w pierwszym miesiącu po otrzymaniu umowy na czas nie określony...
                      Co do samego zwolnienia- raczej nikt nie ma pretensji o zwolnienie lekarskie w ciąży, kiedy naprawdę coś się dzieje złego.
                      Niestety, jest grupa kobiet, które psują reputację reszcie- grupa, która "w prawej ręce trzyma test ciążowy, a w lewej już L4". Z doświadczenia niestety wiem, że takich osób jest sporo.

                      Jednak przez 10 lat pracy nauczyłam się już nie oceniać innych.
                      Sama jestem w 20 tc. Pracuję na całego. Leżałam 6 tygodni na początku bo faktycznie musiałam, ale jak tylko lekarz stierdził, że jest w miarę ok- wróciłam do pracy. A L4 należy mi się i bez kompikacji bo to ciąża po in vitro. Jednak nie uważam, że każda kobieta tak musi robić tak samo. W imię zasad? zresztą czyich zasad? moich?? aż taką egocentryczką nie jestem wink
                      i mimo tego, że jako Pracodawcy bardzo mi to komplikuje pracę, to jednak myślę, że jesteśmy dorosłe, i każda niech decyduje za siebie.


                      Proszę, przestańcie się nawzajem obrzucać błotem, każdy kij ma dwa końce, ale jakąś kulturę i poziom dyskusji pewnie jednak dałoby się zachować...


                      • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:36
                        gertruth napisała:

                        jako Pracodawcy bardzo mi to komplikuje pracę, to jednak myślę,
                        > że jesteśmy dorosłe, i każda niech decyduje za siebie.

                        Jeżeli same za to zapłacą- ok niech decydują.Osobiście nie mam ochoty wspierać finansowo zdrowych, leniwych pustaków.
                        • gertruth Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:40
                          ja jestem za tym, żeby walczyć tam, gdzie mam na to wpływ. Inaczej człowieka szlag trafi.
                          • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:45
                            gertruth

                            Skoro złodziejka nie rozumie, że kradnie- trzeba jej to uświadomić.
                            • gertruth Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:49
                              i naprawdę myślisz, że im bardziej taką osobę obrazimy, tym szybciej ona to zrozumie?

                              takie osoby nie są złodziejami, bo nie sięgają po cudze, tylko ewentualnie nadużywają swoich przywilejów.

                              • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 21:54
                                gertruth napisała:

                                > takie osoby nie są złodziejami, bo nie sięgają po cudze, tylko ewentualnie nadu
                                > żywają swoich przywilejów.

                                Sięganie do cudzej kieszeni zawsze zwie się jednako.
                                • gertruth Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 22:00
                                  dla mnie większym przegięciem jest zakładanie fikcyjnej firmy na miesiąc przed porodem, po to tylko żeby raz zapłacić maksymalną stawkę ZUSową, a potem pobierać pełny zasiłek macierzyński.
                                  A jak ktoś pracuje na etacie, to prędzej czy później sam dołoży się do czyjegoś zwolnienia czy emerytury. Taki system.
                                  • makarona1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 22:10
                                    > A jak ktoś pracuje na etacie, to prędzej czy później sam dołoży się do czyjegoś
                                    > zwolnienia czy emerytury.

                                    Przy opłacanych składkach pracownika nie stać na samodzielne finansowanie przez miesiąc własnej, poważnej choroby.
                                    Więc o czym tu mówić?
                                    Wyłudzacze kładą system na łopatki i oburzają się kiedy nazywa się rzecz po imieniu.
                                    Taka prawda.
                                    • gertruth Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 23.05.13, 22:15
                                      pasuję, nie jest to dyskusja merytoryczna, więc nie będę wchodzić w przepychanki słowne (bo na koniec stracę oczy i system będzie musiał płacić za moje L4 wink ).

                      • sofi75 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 09:17
                        "A L4 należy mi się i bez kompikacji bo to ciąża po in vitro. "


                        A to - jak rozumiem - jakis kolejny polski wymysl? Ciaza po in vitro jest taka sama ciaza jak kazda inna. Jedynie koszt doprowadzenia do niej byl wiekszy i tyle. Poniewaz zaraz zarzucisz mi, ze nie wiem o czym mowie - przeszlam trzy IVFy - tyle ze za granica.
                        • necia27 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 09:37
                          Nigdy w Polsce nie będzie dobrze z takimi obywatelami!
                          Tylko w Polsce choruje się na ciążę i żeby ńie było wiem że są też ciąż które wymagają zwolnienia, ja niestety mam zagrożoną każdą ciążę, tylko widzę że tych ciąż w Polsce jest 90% zagrożonych a w między czasie bezczelnie planujecie urlop wypoczynkowy. Obudzie się Polskę już dawno nie stać na takie Karaiby!
                          • milka_jogurtowa Re:yy L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 16:10
                            necia27 napisała:

                            > Nigdy w Polsce nie będzie dobrze z takimi obywatelami!
                            > Tylko w Polsce choruje się na ciążę i żeby ńie było wiem że są też ciąż które w
                            > ymagają zwolnienia, ja niestety mam zagrożoną każdą ciążę, tylko widzę że tych
                            > ciąż w Polsce jest 90% zagrożonych a w między czasie bezczelnie planujecie urlo
                            > p wypoczynkowy. Obudzie się Polskę już dawno nie stać na takie Karaiby!

                            Proponuje nie zwalac całej winy na kobiety, bo zwolnienia wystawiaja lekarze a obowiazujace prawo tez nie one uchwalily
                        • gertruth Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 10:22
                          zdziwisz się ale się z Tobą zgadzam, dlatego nie nadużywam tego w żaden sposób.

                          W opiece zdrowotnej istnieje pewna solidarność, czy się Wam podoba czy nie.

                          Pewnie, że nikt nie lubi "ściemniaczy" w żadnej kwestii, jednak łatwo jest rzucać kamienie, a przecież każda sytuacja jest inna. Żadna z Was nie weźmie odpowiedzialności za czyjeś zdrowie i dziecko. Jeśli matka sama o to nie zadba to pies z kulawą nogą jej nie pomoże, bo, jak zresztą widać na tym forum, strasznie dużo zaiści siedzi w ludziach...
                          A moim zdaniem lepiej przesadzić w tej kwestii, niż hojraczyć, a potem żałować.
                        • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 15:48
                          sofi75 napisała:

                          > "A L4 należy mi się i bez kompikacji bo to ciąża po in vitro. "
                          >
                          >
                          > A to - jak rozumiem - jakis kolejny polski wymysl? Ciaza po in vitro jest taka
                          > sama ciaza jak kazda inna. Jedynie koszt doprowadzenia do niej byl wiekszy i ty
                          > le. Poniewaz zaraz zarzucisz mi, ze nie wiem o czym mowie - przeszlam trzy IVFy
                          > - tyle ze za granica.

                          Normalnie z wypowiedzi osób z zagranicy można by wywnioskować że polska leży na innej planecie wink))
    • kotkowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 15:33
      Moim zdaniem L4 to zwolnienie od pracy i niczego wiecej. Jesli nie mozesz chodzic, L4 jest lezace, jesli sa inne zalecenia, lekarz przeciez wyraznie mowi. L4 nie uniemozliwia wyjazdu na wakacje - nie powinno. Praca to takie a nie inne warunki, w ktorych nie powinnas przebywac juz zdaniem lekarza - czy to stanie 8h, czy siedzenie 8h, czy jeszcze inny rodzaj zajecia, ktory nie jest wskazany juz w Twoim stanie. Wakacje to odpoczynek, najczesciej spokojny, z rodzina - zupelnie inna bajka niz praca. Nie uwazam tego w zadnym razie za naciaganie.
      • milka_jogurtowa Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 24.05.13, 15:57
        kotkowa napisała:

        > Moim zdaniem L4 to zwolnienie od pracy i niczego wiecej. Jesli nie mozesz chodz
        > ic, L4 jest lezace, jesli sa inne zalecenia, lekarz przeciez wyraznie mowi. L4
        > nie uniemozliwia wyjazdu na wakacje - nie powinno. Praca to takie a nie inne wa
        > runki, w ktorych nie powinnas przebywac juz zdaniem lekarza - czy to stanie 8h,
        > czy siedzenie 8h, czy jeszcze inny rodzaj zajecia, ktory nie jest wskazany juz
        > w Twoim stanie. Wakacje to odpoczynek, najczesciej spokojny, z rodzina - zupel
        > nie inna bajka niz praca. Nie uwazam tego w zadnym razie za naciaganie.

        Bardzo podoba mi sie twoje podejscie
      • sharzan-ka Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 30.05.13, 22:02
        "
        > Moim zdaniem L4 to zwolnienie od pracy i niczego wiecej. Jesli nie mozesz chodz
        > ic, L4 jest lezace, jesli sa inne zalecenia, lekarz przeciez wyraznie mowi. L4
        > nie uniemozliwia wyjazdu na wakacje - nie powinno. Praca to takie a nie inne wa
        > runki, w ktorych nie powinnas przebywac juz zdaniem lekarza - czy to stanie 8h,
        > czy siedzenie 8h, czy jeszcze inny rodzaj zajecia, ktory nie jest wskazany juz
        > w Twoim stanie. Wakacje to odpoczynek, najczesciej spokojny, z rodzina - zupel
        > nie inna bajka niz praca. Nie uwazam tego w zadnym razie za naciaganie."

        Amen.
    • makarona1 Lipiec się zbliża 24.06.13, 21:49
      ... zaklepałaś swój nienależny "urlop"? wink
    • 8agnieszka1 Re: L4 a chęć wyjazdu na urlop 25.06.13, 21:30
      Jeżeli nie chcesz mieć z tytułu wyjazdu żadnych nieprzyjemności, to masz dwa wyjścia. Pierwsze - nie jedź, a drugie nie mów w pracy, że wyjeżdżasz, bo będą krzywo patrzeć. Uprzedzam, że ZUS lubi robić kontrole, zwłaszcza, gdy dostanie cynk od życzliwej koleżanki z pracy. Dlatego jeżeli chcesz wyjechać to najlepiej nie na długo i pozostań w kraju, żebyś w razie czego mogła szybko wrócić. Zawsze możesz się wytłumaczyć, że wyjechałaś na parę dni do rodziny. Ja wyjechałam nad morze na tydzień mimo, że lekarz nie wyraził zgody, ale moja pierwsza ciąża na szczęście nie była zagrożona (nie wiem jak z Twoim stanem zdrowia i przebiegiem ciąży). Pamiętaj tylko o zabraniu wszystkich wyników badań i książeczki ciążowej oraz grupy krwi (tak w razie czego).

      tnij.org/fisher_price_bujaczek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka