Dodaj do ulubionych

Wzywanie policji do stłuczki

04.03.09, 19:02
Dziewczyny, podpowiedzcie mi, czy istnieją konkretne przepisy dotyczące tego, kiedy policja przyjeżdża do stłuczki, czy też to jest wg ich uznania i oceny sytuacji?
Wczoraj miałam drobną stłuczkę (nie ze swojej winy) i nie wezwałam policji, bo byłam zdania, że i tak nie przyjadą (pęknięty reflektor i zadrapane lusterko). Ze sprawcą niestety nie doszłam do porozumienia, bo miał wszystko głęboko gdzieś, w końcu machnęłam ręką i odjechałam. Mój mąż twierdzi, że powinnam była jednak policję wezwać, kto ma rację?
Obserwuj wątek
    • wespuczi Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:04
      oczywiscie ze powinnas wezwac!
    • lady_sphinx Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:07
      Policja ma zawsze obowiązek przyjechac na wezwanie - nawet do lusterka (ja tak wzywałam).

      Tak policja zawszeocenia sytuację - pyta uczestników wypadku co jak przebiegało, sprawdzają aparaturą, spisują protokół i ustalają winnego przedewszystkim.
      przy każdej nawet najdrobniejzej stłuczce NALEŻY wezwać policję, no chyba ze ma sie kasy jak lodu i chce sie pokrywać to z własnej kieszeni mimo braku winy
      • agatar-m Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:10
        oczywiście maja obowiazek, ale musisz sie z tym liczyć,że nie przyjada ci
        natychmiast. ja czekałam TYLKO 2 godziny i byłam bardzo szczęśliwa, ale kuzyn
        męża 9 godzin, do 2 w nocy... zamówili nawet z poszkodowanym pizze na spółke,
        ale przyjechała policja w końcu. nie ma kto pracować, a chłopaki mają tyle
        paierkowej roboty do każdej najmniejszej nawet stłuczki ,że to tyle właśnie może
        potrwać.. ehhhhhhhh
      • rozamund Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:10
        Hm, a ktoś z moich znajomych miał przypadek, że policja odmówiła przyjazdu na miejsce, bo zdarzenie było drobne i powiedzieli, że kierowcy powinni to załatwić między sobą.
        • lady_sphinx Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:17
          Nie spotkałam się z taką sytuacją, choć jeśli szkoda jest faktycznie mała i sprawca poczuwa się do winy i płaci od razu poszkodowanemu za szkodę, to może faktycznie nie chcieli przyjechac.

          Choc ja nauczona juz własna niewiedzą z ostatniej "niewielkiej" stłuczki, będę wzywaćpolicję.
          Facet na parkingu wjechał mi w drzwi kierowcy (ledwo wsiadłam do samochodu). przyznał się do winy, spisaliśmy między soba protokół (miałam świadków). I co? I nic. Okazało się, że facet jest poszukiwany listem gończym, policja rozłozyła ręcę (byłam składać zeznania), faceta nie mogli zlokalizować 9miejsce zameldwoania lipne, a ubezpieczyciel bezprawnie odmówił wypłacenia odszkodowania - bo od winnego wypadku nie dostał potwierdzenia szkody.
          3 miesiące się hustałam z ubezpieczycielem, a ta mała szkoda kosztowała 1500 zł.

          Na komisariacie poinformowali mnie, że zawsze lepiej wezwaćpolicje, bo mimo, że winny wypadku/szkody podpisze protokół, to potem może sie tego wyprzeć.
      • babcia47 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:22
        z tym to bywa różnie..ja wezwałam..gostek z nagła zahamował mi przed
        maską na sliskiej wąskiej ulicy duzym, cięzkim samochodem (stanał w
        miejscu) a ja nie wyrobiła mimo, ze jechałam 15km/h na
        nieodśnieżonej nawierzchni mimo, ze zachowałm duzy kilkunastometrowy
        odstep, otarłam zie o jego zderzak, bo z przeciwka nadjeżdżał inny
        samochód, przy czym moje autko poniosło wieksza szkode, było
        porysowane. Ony próbował wmówic, ze doszło do wielu uszkodzeń jego
        samochodu, mimo, ze mój nie siegał do miejsc, które wskazywał jako
        uszkodzone w tej "scierce" bo trudno to nazwać wypadkiem..bałam sie,
        ze moje OC nie pokryje napraw jakie gość sobie wymyslił, łacznie z
        lakierowaniem sporego busa w całości (!!), więc wezwałam
        Policję..Jaki rezultat? przyjechali policjanci, z którymi tamten był
        na "ty", przywalili mi mandat 200,- , bo jak tłumaczyli winien jest
        w takiej sytuacji ten co jechał z tyłu, gdy zasugerowałam, ze nie
        przyjmę mandatu policaj powiedział, ze w sądzie gdzie trafi sprawa
        to jego zdanie będzie decydujące, mandat i tak zapłace, do tego
        grzywne i koszty sadowe..pomiarów zadnych nie zrobili, sprawca z
        kolegą bardzo starali się zadeptac ślady na sniegu ale jeszcze sporo
        było widac. Towarzystwo ubezpieczeniowe po sprawdzeniu jak wyglądają
        ślady na moim i jego samochodzie i mojego filmu nagranego komórką i
        tak nie wypłaciło mu odszkodowania a ja byłam o kwotę mandatu w plecy
        • babcia47 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:23
          karne punkty dla mnie były dodatkowym "bonusem"
          • lady_sphinx Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:31
            Babcia - bywa różnie. Ty trafiłaś na nieuczciwych Policjantów. Ja na Twoim miejscu poprosiłabym o numer odznaki i telefon do komendanta. Takich panów zazwyczaj to otrzeźwia.

            Z innej beczki - w firmie mieliśmy samochód dostawczy, kierowca popewnym czasie się sam zwolnił. Nie podał przyczyny.
            po 2 tygodniach wiedzieliśmy dlaczego. Rzekomo spowodował niewielki wypadek - tyłem (cofając) skasował facetowi przedni reflektor, wgiął maskę i zarysował lakier. Szkode spiasali za porozumieniem stron (szefostwo o tym nie wiedziało). Dowiedzielismy sie jak przyszło pismo z PZU o stawienie się do oględzin samochodu!
            Oględziny zrobili - na podstawie opisu z pisma spisanego przez owych panów. jak sie okazało, poszkodowany był kumplem pana kierowcy. Wykombinowali, że na jego stłuczonym aucie zarobią oboje i spisali pisemko.Tyle tylko, że nie było fizycznej możliwości, żeby nasz samochód uderzył tyłem w tamten, bo jego "dupa" była kilkanaście cm wyżej niż maska samochodu owego Pana.
            • babcia47 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 21:48
              pomiarów nie zrobili, choć widać było metrową zaledwie koleinę
              wykopaną kołami w sniegu na głebokość 25 cm jako ślad po jego
              gwałtownym zahamowaniu i slady mojej próby ominięcia tego samochdu
              na przestrzeni 20 metrów, musiałam do nie go sie "przytulić" bo z
              przeciwka nadjeżdżał inny a uliczka wąska i pod górkę..a ja nie
              miałam świadka (pasażera) by udowodnić, że zachowałam odpowiedni
              odstęp itd. wział mnie "gn..ek" policaj na huk, do tego spieszyłam
              się do pracy, gdzie musiałam zmienić kolezanke, która powinna juz
              lecieć na dworzec by złapać autobus do domu..teraz juz bym się tak
              nie dała
          • cudko1 Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 09:48
            babciu trzeba było nie perzyjmowac mandatu serio, piep... głupoty,
            żeby Cię przestraszyć. ja miałam taką sytuacje... no nie ja ale w
            niej że tak powiem uczestniczyła. Chłopaka zatrzymali do kontroli
            (gliniarze) zbadali alkomatem - wynik jakiś wysoki promil po 15
            minutak zbadali ponownie (bo on nic nie pił) wyszło 00 i potem znowu
            00 no ale to było dosyć "emocjonujące" spotkanie z przedstawicielami
            prawa no i tak wywalili mandat punkty (no bo niby jednak pijany) i
            wysłali wniosek o ukaranie i zabranie prawka (debile) przy czym byli
            bardzo ale to bardzo pewni siebie, że facet beknie sąd go skarze
            itp. - oczywiście skończyło sie zeznanaimi policjantów w sądzie -
            tam nie byli już takie hojraki/chojraki i skończyło się dobrze.
            • tomelanka Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 10:00
              niestety babciu, ten z tyłu jest winien, ten przed Tobą mógł zahamować z różnych
              przyczyn, a Ty musisz zachować odpowiedni odstęp i prędkość-tym większy, im
              bardziej niesprzyjajace warunki na drodze. Swiadek też by Ci chyba niewiele
              pomógł, bo odległość musi być "bezpieczna", a to znaczy wszystko, jak nie
              wyrobiłaś to bezpieczna ona nie była. Niemniej Cie rozumiem i lacze sie z Toba w
              bolu.
              • ollele Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 11:46
                bzdury piszesz! policji łatwiej jest uznać że ten z tyłu nie zachował odp
                ostrożności. a co w sytuacji kiedy zajeżdżasz komuś drogę i hamujesz celowo żeby
                ci w dupę wjechał. tez ten z tyłu bogu ducha winny ponosi odpowiedzialność?
                ponadto nieodśnieżona droga, można było pozwać właściciela drogi, że nie
                odśnieżył i zasądzić odszkodowanie.
                ale w tym przypadku, gdzie nie było szkód, przyjęłabym mandat-dla świętego
                spokoju, sklęła w duchu i odjechała.
                • tomelanka Re: Wzywanie policji do stłuczki 09.03.09, 21:28
                  nie, nie pisze bzdur, ja wiem, ze rozne sytuacje się zdarzają i niektórzy
                  kierowcy zachowują sie po chamsku, na przyklad zwiekszajac znacznie predkosc,
                  kiedy ich ktos wyprzedza, ale niestety tak juz jest, nie zawsze da sie udowodnic
                  wine, a uznac ze wina jest tego z tylu jest zawsze najlatwiej, nie mowie ze to
                  pochwalam, ale niestety...tak jest
                  • tomelanka Re: Wzywanie policji do stłuczki 09.03.09, 21:31
                    zreszta babcia nie napisała ze on wyprzedził ja i gwałtownie zahamował po to,
                    zeby ona mu wjechała w cztery litery, jesli on sobie jechał i nagle zahamował, a
                    mógł to zrobic z roznych powodów, bo wyskoczylo mu dziecko, pies, piłka czy
                    cokolwiek, to pewnie kazdy policjant powie ze to była jej wina, jesli wszyscy
                    uwazamy z tak nie było, i ciezko udowodnic co innego
    • olinka20 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:12
      Wzywać wzywać.
      Ale musisz sie liczyć z tym, ze do takiej stłuczki moga przyjechać
      nawet po kilku godzinach.
      A jeśli dodatkowow zostawicie auta na środku- niektórzy tak robią
      chociaz powinno sie ściagnać auto na pobocze, chyba ze są ofiary, to
      jeszcze oboje dostaniecie mandat.
      • agatar-m rozamud 04.03.09, 19:17
        nie powinnam tego pisać, ale w sumie każdy mądry powinnien się domyśleć: a co
        mieli powiedzieć, jak duzo roboty mieli, a poszkodowanych w sumie nie było. im
        na ręke jak sie dogadają, mniej paierkowej roboty, którą naprawdę są zawaleni.
        laik nie wie,że policja ma taki obowiązek i koniec. jak przyjeli do wiadomości i
        sie dogadali to i dobrze dla obydwu stron wink
        • thaures Re: rozamud 04.03.09, 19:25
          Akurat dzisiaj oglądałam program na ten temat- wzywać zawsze trzeba, gdy są
          ofiary lub niejasna sytuacja kto zawinił. W pozostałych sytuacjach można spisać
          protokół zajścia.
          Mój szwagier miał kiedyś stłuczkę, kobieta się przyznała, spisali protokół,
          przejeżdżała policja i się zatrzymała pytając czy pomóc. Oboje zgodnie
          stwierdzili,że nie ma takiej potrzeby. Ale potem kobieta się wszystkiego
          wyparła, sprawa trafiła do sądu i ciągnęła się miesiącami.
          Mój sąsiad twierdzi,że zawsze wzywać policję, gdy nie jest nasza wina. Gdy to my
          zawinimy i poszkodowany się zgodzi, można spisać protokół.
          • lady_sphinx Re: rozamud 04.03.09, 19:35
            Twój sąsiad ma racje.

            Bo takiego porozumienia stron, można sie potem wyprzeć. A po co sie huśtać z ubezpieczycielem.
      • babcia47 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:32
        mandat i tak przywalą temu, którego uznają za sprawcę..za stworzenie
        niebezpieczeństwa na drodze
    • e_r_i_n Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:24
      Nie wezwałaś, naprawiasz za swoje.
      Jeśli się uczestnicy zdarzenia nie dogadają, to wzywają policję.
      Dzisiaj mój mąż wezwał policję do zarysowania auta (właśnie świeżo po 'remoncie'
      po stłuczce sprzed miesiąca), bo facet zamiast się zatrzymać i dogadać, odjechał.
    • rozamund Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:28
      No to wtopiłam, jasna cholera...
      • zuzanka79 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:44
        Jak nie masz AC to kup sobie jakąś ładną bieliznę i udobruchaj
        małża wink
    • fajka7 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 19:46
      Zawsze wzywam i sie w ogole nie tlumacze ze strat. Mowie, ze nie
      jestem w stanie sama ocenic strat i tyle.
      A mowie tak dlatego, ze nie raz sie okazalo podczas naprawy, ze
      uszkodzenia byly znacznie powazniejsze niz ustalilismy na miejscu.
      Do tego mialam taki incydent z ubezpieczalnia sprawcy, ktory sie
      przyznal od razu (instruktor prawa jazdy notabene), ze
      ubezpieczalnia w osobie swojego rzeczoznawcy podwazyla czesc
      uszkodzen, a szefowa oddzalu probowala wywrzec na mnie presje
      twierdzac, ze to chyba jednak moja wina byla. Straszna granda z tego
      wyszla.
      Dlatego oprocz tego, ze wzywam policje, od razu pytam sprawce (sama
      jeszcze sprawca nie bylam), gdzie w ogole ma OC i jesli w jakiejs
      dziadowskiej niszowej ubezpieczalni lub innym 44 czy jak im tam, to
      nawet nie dyskutuje, tylko od razu dzwonie.
      • asiaiwona_1 Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 20:51
        Ja niedawno czekałam 2,5 godziny na policję po "stłuczce". jakiś
        megacwaniak wjechał w mój zaparkowany samochód - no moż wjechał to
        za duże słowo. Otarł w sumie. Było cholernie zimno, on polazł do
        domu, powiedział gdzie mieszeka i tyle. Po przyjeździe policja
        wkurzyła się na kolesia, że muszą po niego iść do domu. Facet
        oczywiście próbował zwalić winę na mnie, ale policja szybko go
        postawiła do pionu tekstem, że nie ma możliwości aby zaparkowany
        samochód spowodował szkodę na samochodzie który jedzie smile Koleś
        dostał 500 zł mandatu i 6 pkt karnych. Ja sprawę zgłosiłam do jego
        ubezpieczyciela, ale jak mąż wrócił i obejrzał auto to okazało się,
        że deszcz zmył to co ja myślałam, że jest zarysowaniem smile Szkodę
        więc odwołałam. W każdym razie jakby co (ale oczywiście odpukać )
        zawsze będę wzywała policję - nawet do takich drobiazgów.
    • bswm Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 20:52
      Albo uzyskujesz oświadczenie (przyznanie się do winy) sprawcy na piśmie - są
      gotowe druki, albo wzywasz policję... nieważne jaka jest szkoda, jeśli delikwent
      się wykręca, wzywasz policję i oni rozstrzygają o winie.
    • gonia28b Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 21:29
      teoria głosi, ze policję wzywać należy zawsze, kiedy są ofiary
      wypadku - ranni, czy co gorsza...
      ale w takiej sytuacji jak piszesz, też należało wezwać policję -
      ofiar nie było, ale z gościem nie mogłaś dojść do porozumienia.
      ja Ci powiem, że kiedyś sama spowodowałam stłuczkę i była to moja
      wina, ale nie chciałam się tak od razu do tego przyznać, bo ja
      charakterek mam wink
      chciałam z tamtą panią chociaż trochę podyskutować o tym, co się
      stało i pewnie doszłybyśmy do porozumienia, ale tamta pani od razu
      postawiła sprawę na ostrzu noża i zadzwoniła po policję.
      Przyjechali - a jakże! ale zanim przyjechali, to my już zdążyłyśmy
      się dogadać...
      • czar_bajry Re: Wzywanie policji do stłuczki 04.03.09, 23:05
        niestety mąż ma raję, jak nie doszliście do porozumienia to powinnaś wezwać policję.
    • ccamomilla a ja mam taką nowość!!!!!!! 04.03.09, 21:53
      w styczniu stoję z kolegą i rozmawiamy na parkingu wewnętrznym przed
      kamienicą, facet manewruje jeepem, cofa i uderza w samochód kolegi
      (lekko) kolega idzie do niego i mówi Pan uderzył w mój samochód a
      gość na to że NIE, ja podchodze i mówię że byłam świadkiem,
      widziałam itp a on dalej swoje że NIE. Więc wzywamy policję, policja
      przyjeżdża i mówi że oni NIC nie mogą zrobić gdyż jest to droga nie
      publiczna tzw wewnętrzna i FINITO. Od stycznia ponoć się zmieniły
      przepisy i teraz takie przypadki jeśli strony się nie dogadają to
      mogą być rozpatrywane tylko na drodze SĄDOWEJ...............
      porażka! Gość wsiadł i pojechał....i Panowie również!
      • fajka7 Re: a ja mam taką nowość!!!!!!! 04.03.09, 22:16
        To zadna nowosc.
        I nie dotyczy tylko parkingow wewnetrznych, ale np wielu osiedlowych
        ulic, ktore z pozoru wygladaja na gminne. Czesto jest tak, ze droga
        gminna leci przez osiedle, a wszystkie przecznice od niej sa juz
        niepubliczne, a mieszkancy nie maja o tym bladego pojecia.
        Oczywiscie tak samo jest na parkingach centrow handlowych - jesli
        krew sie nie leje, policji nie uswiadczysz - nie ich teren.
        • mamamira Re: a ja mam taką nowość!!!!!!! 04.03.09, 23:18
          Uważam ze mąż ma racie ,powinno się zawsze policje wzywać.
        • tomelanka Re: a ja mam taką nowość!!!!!!! 05.03.09, 10:07
          to tyczy się nie tylko tych wewnętrznych parkingów i dróg osiedlowych, ale np
          dróg, które nie mają lub nie mają JESZCZE statusu drogi publicznej, np. jeśli w
          mieście x wybudują obwodnicę i oddadzą ją do użytku zanim osiągnie ona status
          drogi publicznej, możesz zapitalać na niej jak na szwabskiej autostradzie, czyli
          tyle ile Bozia dała na liczniku, a jak Cie złapie policja, to masz prawo nie
          przyjąć mandatu. Wtedy chyba sprawa jest kierowana do sadu grodzkiego, ale i tak
          te sprawe masz wygrana. Inna historia jest taka, ze przewaznie mało kto wie,
          która droga ma status publicznej smile
      • e_r_i_n Re: a ja mam taką nowość!!!!!!! 05.03.09, 09:37
        Żadna nowość.
        Policja (prewencja, nie drogowka) przyjezdza i spisuje dokumenty do
        sadu.
        • cudko1 Re: a ja mam taką nowość!!!!!!! 05.03.09, 09:41
          o rety oczywiście że Twój mąż - nie doszłaś ze sprawcą do
          porozumienia to teraz bedziesz naprawiać auto ze swego AC jeśli masz
          i składki wyższe, a tak posżłoby z OC sprawcy. a jak nie to naprawa
          na własny koszt. A policja by przyjechała.
    • gaskama Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 10:29
      Teraz to po ptokach, ale powinnaś była wezwać. Ja miałam kiedyś
      stłuczkę, ale z mojej winy. Oczywiście bez mrugnięcia okiem
      przyznałam się, napisałam kobiecie, którą stuknęlam oświadczenie.
      Nie wzywałyśmy policji. Ale znam kila osób, które otrzymały
      oświadczenie osoby winnej, która potem z wszystkiego się wycofała. I
      był problem. Lepiej było wezwać policję. A w sytuacji, w której nie
      byłaś w stanie dogadać się ze sprwcą stłuczki to było wręcz jedyne
      rozsądne wyjście.
      • niebieska.biedronkaa Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 11:01
        Zawsze wzywać. Znajomy kiedyś wyjechał facetowi w tył i trochę
        uszkodził zderzak. Bardzo się spieszył więc dogadali się i dał mu
        300 zł (taką kwotę zresztą sam chciał). Po kilku godzinach miał w
        domu wizytę policji, i usłyszał, że spowodował kolizję i uciekł z
        miejsca zdarzenia. Niestety na skutek pośpiechu nie było nic
        załatwione na papierze - wszystko na przysłowiową gębę. Problemy
        wyszły okropne.
    • ollele Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 11:37
      jeśli byłaś pewna, że to nie Twoja wina a sprawca wymiguje się od
      odpwiedzialności należało wezwać policję. a jeśli gość by odjechał to ucieczka z
      miejsca wypadku! a to już poważna sprawa. zapewne i auto faceta było uszkodzone,
      a jak nawiał znaczy że winny!
      • anna_geras Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 12:05
        Kilka dni temu na parkingu facet lekko mnie stuknął. Zadzwoniłam na
        policję i powiedzieli,że jeśli stłuczka jest drobna a pan sie
        przyznaje to nie przyjadą. Spisalismy oświadczenie i juz czekam na
        wypłatę odszkodowania. Wiem,że bardzo mi się to opłaci bo mała rysa
        na zderzaku została zakwalifikowana do lakierowania.
    • pis_out Re: Wzywanie policji do stłuczki 05.03.09, 14:28
      Baba nie powinna w ogóle siadać za kierownicą
      • mint.royal odwołanie od mandatu 05.03.09, 14:44
        po pierwsze : z doświadczenia niestety wiem,że zawsze jest wina
        osoby jadącej z tyłu - nawet jeśli samochód przed nami nagle
        zahamuje musimy jechać w takim odstępie od niego,żeby zdażyć
        zareagowac.
        po drugie : na ostatnim spotkaniu z prawnikami ( firma ubezp.nie
        chce nam wypłacić odszkodowania ) usłyszałam,że ZAWSZE mamy 3 dni na
        odwołanie się od mandatu . i to bez względu na to,czy go przyjeliśmy
        czy nie.
        czyli jeśli przyjeliśmy, to w ciągu 3 dni możemy stwierdzić,ze
        jednak go nie przyjmujemy .
        a jeśli nie przyjeliśmy, to w ciągu 3 dni możemy zgłosić sie na
        komisariat i jednak go przyjąć.
        to nam daje cenny czas na skonsultowanie sie prawnikiem.
        i może zaoszczędzić przykrych konsekwencji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka