Czesc dziewczyny
Mam do Was prosbe.Jestem w 26 tyg ciazy, zaplanowanej, wyczekanej i mam dola a raczej robie w gacie ze strachu przed nacieciem. Jeszcze przed ciaza znalazlam fantastyczna polozna, ktora mnie bedzie przygotowywac do porodu i go odbierze, a przede wszystkim, co jest dla mnie wazne, uwaza ze ochrona krocza jest rownie wazna jak i inne aspekty zwiazane z porodem. Wiem wiec ze zrobi wszystko zeby mnie nie ciachnac i wiem ze wiekszosc porodow odbiera bez nacinania, ale czasami jest taka koniecznosc w szczegolnosci u pierworodek

Wydaje sie wiec ze super i ze powinnam byc spokojna bo zrobilam wszystko by byc w dobrych rekach ...ale ja glupia baba tak sie nakrecilam ze nie chce byc nacieta i tak sobie to w mojej glowie utrwalilam ze jak pomysle ze bedzie trzeba mnie naciac to ryczec mi sie chce

wydaje mi sie jakby to miala byc jakas tragedia wielka dla mnie i nie moge tego zwalczyc

Martwi mnie to ze zamiast myslec zeby z moim synusiem bylo wszystko ok, bez komplikacji to ja tylko o tym nacinaniu mysle

chyba sama sobie zrobilam krzywde nastawiajac sie az tak mocno na nie, bo jesli mnie natna to mozliwe ze moja glupia osoba bedzie sie tylko nad tym rozczulac i dramatyzowac

Dlatego chcialam prosic Was o pomoc..musze poprzestawiac sobie troche w glowie. Jesli ktoras z Was juz urodzila jakas slodka istotke i nie obylo sie bez naciecia blagam napiszcie czy jest az tak zle?
jak dlugo taka rana sie goi?
czy da sie pozbyc blizny jakimis kremami?
jak jest ze wspolzyciem po takim nacieciu?(oczywsicie po odeczekaniu kilku dobrych tygodni)
jak duze sa takie naciecia? 2 cm? 7?
Prosze jesli mialyscie dziewczyny jakies przykre doswiadczenia z tym zwiazane zachowajcie je dla siebie- te latwo znalezc na forach i sie tylko nakrecic negatywnie.
Dzieki Wam bardzo za pomoc, mam nadzieje ze mnie uspokoicie. Niestety w wiekszosci postow na ten temat duzo kobiet pisze jakie to okropne a ja chyba kota dostane siedzac w domu i czekajac na porod z takimi myslami

sciskam Was mamuski i dzieki!