Dodaj do ulubionych

Obchód w szpitalu

25.11.09, 12:45
jestem dopiero w 8 tc i temat jest dla mnie stosunkowo nowy. czytam niektóre
wątki z wypiekami na twarzy, niektóre z przerażeniem (oczywiście te dot.
porodu, nacięcia, bólu, gojenia się, stanu pochwy po porodzie etc).
Dziewczyny, a jak to jest po porodzie: leży się na sali i gdy wchodzi lekarz,
to wszystkie kobiety rozkładają nogi, a on zagląda każdej z nich w pochwę? tak
jakby patrzył czy ciasto w piekarniku się nie przypala? zero dyskrecji? to
takie trochę krępujące i upokarzające.. no chyba, że człowiek się znieczula na
własną nagość i jest mu wszystko jedno. jak to odbierałyście? nie czułyście
wstydu?
Obserwuj wątek
    • ewcia-k26 [...] 25.11.09, 12:51
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • deodyma Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 12:57
      co Wy z tym zagladaniem w pochwebig_grin

      gdy lezalam w szpitalu, obchod wygladal tak, ze wpadal lekarz i
      pytal, jak dana pacjentka sie czuje i to bylo wszystko.
      nikt nikomu nie kazal nog rozkladac i nikt nikomu w pochwy nie
      zagladal.
      • sarling Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 13:07
        Przecież badanie ginekologiczne nie odbywa się na łózku smile
        Lekarz przede wszystkim maca brzuch, czy macica się obkurcza, nie
        musi zaglądać do środka. Zerknie na podkład, jak tam odchody, zapyta
        (albo i nie) o samopoczucie i tyle.
        Obchód poza tym trwa moment.
        Jakby się coś działo, to zaprosi do gabinetu i wtedy sobie pooglądawink
      • julkacebulka Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 13:38
        no właśnie to pytanie mnie nurtowało. dzięki za opis z autopsji.
        sądziłam, że obchód to grupa lekarzy oraz studentów, którzy oglądają krocze
        każdej kobiety. a lekarz 'dowodzący' mówi np.: o spójrzcie tutaj, ładnie się
        goi. a ta pani natomiast ma znaczną opuchliznę, która powinna już wczoraj
        zniknąć... itd.itp.
        w naszych szpitalach spodziewam się wszystkiego. najgorszego..
        • prismi Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 13:54
          julkacebulka rozumiem ze rozne rzeczy Cie nurtuja i budzą niepokój
          jak to bedzie, miałam tak samo, ale teraz moge powiedzieć jedno: nie
          ma sensu sie nakrecac bo nie przewidzisz co Ci bedzie po porodzie
          przeszkadzało. Teraz mozesz sie martwic obchodem, czy też karmieniem
          piersią w obecnosci innych meżów, a już w praktyce okaze sie ze
          zupelnie Ci to wisi. Ja myślałam ze bede chciala wyrzucac innych
          mężów bo chce karmić piersią a nie chce sie przed nimi rozbierać, a
          juz po porodzie okazalo sie ze po pierwsze mi to wisi bo mam inne
          rzeczy na glowie, po drugie mezowie są zaabsorbowani swoimi zonami a
          nie moimi cyckami wink
          Tak wiec luz, nie zastanawiaj sie nad wszystkimi takimi drobnostkami
        • tootsi30 Re: Obchód w szpitalu 05.12.09, 17:29
          po porodzie to wstydu raczej nie ma. obchod u mnie w szpitalu
          wygladal tak, ze przychodzil lekarz z pielegniarka,polozna,czasami
          ze studentami,kazal odsunac podpaske i zagladal.pytal jak sie
          czuje.dla mnie bylo wiekszym wstydem (na poczatku) porod niz
          pokazywanie krocza lekarzowi, ktory musi sprawdzic czy wszystko ok-
          czy dobrze sie goi
        • mamik2no Re: Obchód w szpitalu 05.12.09, 21:13
          u mnie było zagladanie w krocze każdej lasce - w sensie oglądanie
          jak się goi, a nie badanie ginekologiczne.
    • malpa513 Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 13:55
      tak właśnie zagląda przy wszystkich, ale mnie po porodzie to wogule
      nie ruszało, ich tez nie, nikogo to tam nie rusza, nie przejmuj sie
    • mloda0242 Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 16:53
      mnie "zaglądał w pochwę", to znaczy uchylał lekko kołdrę, naciskał brzuch,
      zerkał na odchody ale robił to na tyle dyskretnie że nawet gdyby w sali były ze
      mną inne panie niczego by nie zobaczyły;

      inna sprawa że ja byłam na sali pojedynczej i niesamowicie sobie chwalę, może
      też się zastanów?
      • wrzosowa11 Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 17:25
        Ha, a do mnie w ogóle nie zaglądał, tylko rzekl na pół twierdząco i
        na pół pytająco, że pewnie wszystko w porządku, nacięcia nie było,
        brzuch miękki itd. Po poprzednich porodach zaglądali dyskretnie, a
        jak będzie tym razem- zobaczymy.
    • charlee1980 Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 21:01
      Tak właśnie jest, lekarz przez koszulę bada brzuch a potem ogląda
      jak goi się pochwa lub jeśli jest to i nacięcie. Ale uwierz mi, że
      wcale nie myśli się o tym czy to jest krępujące czy nie, ja
      przynajmniej nie myślałam, wszystko mnie bolało po porodzie ale
      byłam cała w skowronkach że to już jest za mną,poza tym inne kobiety
      leżące na sali są w taki sam sposób badane. Z doświadczenia wiem, ze
      na oddziale położniczym coś takiego jak wstyd nie istnieje każda z
      dziewczyn chodzi z biustem na wieszchu a zdarzało się ze któraś
      wstawała po nocy w koszuli czerwonej od krwi albo zaplamiła
      pościel. Mnie samej też sie to zdarzyło,nie jest to przyjemne ale
      żadna jakoś nie zapadała sie pod ziemię ze wstydu. Na oddziale
      położniczym to się zdarza. Tak więc głowa do góry.
      • ola Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 21:22
        dokładnie tak było:
        wchodzi, panie kołdry na bok a on po kolei od jednej do drugiej,
        unosi koszulę i zagląda. Komentarz wygłaszany na głos przy
        wszystkich.
        I tak jak dziewczyny pisały - mało kto się tym przejmuje. To takie
        miejsce, gdzie rządzi fizjologia.
        Nie przejmuj sie - były i bardziej przerażające momenty.
        Np.masaż szyjki przed porodem. Hmmmm, niezapomniane przezycie wink
    • archeopteryx Re: Obchód w szpitalu 25.11.09, 21:22
      Jest dokładnie tak jak napisała charlee1980 - wstyd na oddziale
      położniczym nie istnieje. Kobiety urzędują z biustem na wierzchu,
      nierzadko zdarza się plama krwi na koszuli i nikogo to nie rusza. Ja
      akurat miałam cesarkę i po zakładaniu cewnika, po tym jak położna
      musiała mnie podmywać itp. to już naprawdę nie czułam żadnego
      wstydu. Na obchodzie lekarze (zawsze było co najmniej kilka osob -
      lekarze + położne + studenci) kazali mi pokazac brzuch i wkładkę, a
      dziewczynom po sn również krocze. Ale nie oglądali go jakoś
      specjalnie szczegółowo smile Pytali też o to czy był stolec i jak nie
      było to położna zostawiała parafinę albo czopek glicerynowy. Po
      porodzie liczy się przede wszystkim dziecko, a cała reszta przestaje
      mieć znaczenie.
      • anettchen2306 Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 08:49
        archeopteryx napisała:"Po porodzie liczy się przede wszystkim
        dziecko, a cała reszta przestaje mieć znaczenie."
        Bzdura! Dlatego fundacja Rodzic po ludzku bedzie jeszcze istniec
        przez dziesieciolecia...
        Mnie bynajmniej nie bylo wszystko jedno. I pewnie podobnie jest u
        wiekszosci z nas ale dziwnie boimy sie do tego przyznac, ze mamy
        jakiekolwiek potrzeby i ze osmielamy sie o tym mowic. Po porodzie
        tez chcialam i pragnelam wygladac jak kobieta: zadbana, czysta a nie
        jak "wywloka". Fizjologia fizjologia co nie znaczy, ze trzeba sie z
        nia obnosic. W szpitalu gdzie rodzilam nikt nie "wywalal" ani krocza
        ani cyca. Nie widzialam kaluz krwi na podlodze. Nie bylo obchodow z
        gapieniem sie na zakrwawione podklady, nikt krocza nie wietrzyl.
        Mimo to krocza goily sie w ekspresowym tempie. Posiadanie dziecka
        nie zwalnia nas z roli bycia kobieta. Jezeli myslicie inaczej to
        problemy malzenskie pozniej niemal gwarantowane...
        • julkacebulka Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 10:38
          Chwała Ci Kobieto za te słowa!
          Kobiecość na oddziale nie oznacza robienia sobie manicure czy pełnego makijażu,
          ale wniesienie odrobiny subtelności do całej bolesnej i naturalistycznej
          fizjologii porodu. I niechęć do leżenia okrakiem na łóżku celem umożliwienia
          'rzucenia okiem' każdemu zaciekawionemu studentowi lub przechodzącemu lekarzowi
          nie jest żadnym kaprysem, a jedynie zachowaniem godności.
          Podejrzewam, że to szpitale, atmosfera panująca na oddziałach, bezduszność i
          bezosobowe podejście położnych i lekarzy sprawiają, że kobietom wszystko jedno,
          byle tylko dziecko miało właściwą opiekę. Boję się tego odczłowieczenia. Porodu
          też się boję.
          • filipianka Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 10:51
            każdemu? przechodzącemu? zaciekawionemu?! myślisz że oni to robią z ciekawości?
            czy ktoś napisał że leżysz okrakiem na łóżku?
            dziewczyny, skończcie z tą histerią, same się nakręcacie tym horrorem porodu
            nie byłam na oddziale bezdusznym z bezosobowym podejściem położnych (dasz wiarę,
            że rodziłam z położną z dyżuru, normalny poród bez żadnych komplikacji, i po 4
            latach w tym samym szpitalu ona mnie poznała? akurat z nią nie rodziłam, tylko z
            inną, równie miłą)
            nie było mi wszystko jedno, po prostu byłam w sytuacji pobytu na oddziale
            położniczym i do tego dostosowałam swoje postrzeganie wtedy rzeczy ważnych i
            mniej ważnych
            odsłonięcie brzucha celem sprawdzenia czy wszystko ok (naprawdę nie z ciekawości
            lekarza tylko troski o moje zdrowie) lub pokazania krocza (kiedy sąsiadka z
            łóżka obok widzi kawałek mojego uda) nie jest dla mnie odczłowieczeniem
            • lola19844 Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 14:00
              Ja też miałam takie pytanie jak autorka wątku, ale trzeba też
              pamiętać że istnieje coś takiego jak Karta Praw Pacjenta. Kidyś
              wylądowałam z ogromną cystą w szpitalu na oddziale ginekologicznym,
              ( miałam wtedy 18lat), potraktowano mnie bardzo źle, lekarz nawet
              nie zapytał czy wspóżyję, odrazu zabrał się za bardzo bolesne
              badanie ginekologiczne, i nie pomogły tłumaczenia że jestem dziewicą.
              (no po tym badaniu już nie byłam dziewicą) Potem miałam badanie USG
              przez pochwę, przy grupie 16 studentów, i tez nikt nie zapytał się
              mnie o zgodę, jak się później okazało, miałam prawo wyprosić
              wszystkich, i miał zostać tylko lekarz wykonujący USG. Wszystko
              zalezy od szpitala i panujących tam klimatów.
              • charlee1980 Re: Obchód w szpitalu 28.11.09, 23:03
                Zawsze i wszędzie masz prawo się na coś zgodzić lub nie, również w
                szpitalu masz swoje prawa.Jeśli micośnie pasuje to z niego
                korzystam. Tylko że ja akurat w tym przypadku nie chciałabym rodzić
                w szpitalu gdzie nikogo nie obchodziłoby jak się czuję po
                porodzie,gdzie żaden lekarz by mnie nie zbadał. Ja miałm
                łyżeczkowanie macicy,znieczuleni od pasa w dól i ogladało mnie 2
                lekarzy naraz i niby czego miałam sie wstydzić? Tego że chcę wyjść
                ze szpitala ze świadomością,że nie grozi mi żaden krwotok?Na
                położniczym leżą same kobiety po porodzie, wszystkie mamy te same
                problemy,boli nas krocze, denerwuje krwawienie, dziecko nie umie
                ssać piersi i każda z nas chce jak najszybciej wyjść do domu
                Taka jest fizjologia kobiety. Raczej byłabym wśiekła gdyby żaden
                lekarz mnie nie obejrzał.
            • aniadmowska Re: Obchód w szpitalu 14.01.10, 15:27
              https://www.suwaczki.com/tickers/ibm2wn15mtdzz1wp.png

              E tam...u mnie jest inaczej...polozna szła ze mna do pokoju zabiegowego i tam
              zawsze doktor badal.smile
          • memphis90 Re: Obchód w szpitalu 15.01.10, 20:52
            A moim zdaniem sama się nakręcasz jak to będzie źle, podle, jak się
            "odczłowieczysz" itd. Czy ktoś powiedział, że masz pokazywać krocze każdemu, od
            ordynatora, przez salową do hydraulika? Ale czy jesteś w stanie sama stwierdzić,
            że Twoja rana po cięciu czy pęknięcie jest trochę za bardzo opuchnięta? Albo że
            pojawiła się niewłaściwa wydzielina? Czy może lepiej, żeby obejrzał to jeszcze
            ktoś, kto się na tym zna? A co do studentów- nie chcesz ich widzieć, nie rodź w
            szpitalu klinicznym. Ideą szpitala klinicznego jest szkolenie przyszłych lekarzy
            i idąc tam zgadzasz się na swój udział w ich procesie kształcenia.
        • archeopteryx Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 18:29
          No cóż, nigdzie nie napisałam, że na oddziale dziewczyny dla
          własnego widzimisię wywalały na wierzch krocze i biust, a na
          podłodze były kałuże krwi. I że na porządku dziennym jest obnoszenie
          się z fizjologią. Ale jak karmi się piersią to trudno to robić nie
          wyciągając piersi na zewnątrz. I tak jak wcześniej nie wyobrażałam
          sobie, że mogłabym karmić przy obcych ludziach, tak będąc w szpitalu
          musiałam pogodzić sie z tym, że taka jest konieczność w danych
          okolicznościach bo dziecko nie poczeka aż mężowie współlokatorek
          sobie pójdą. Oczywiście starałam się przystawiać córkę bez
          nadmiernego obnażania, ale były tam dziewczyny, które się specjalnie
          nie krępowały. Miałam ze sobą stanik do karmienia i wkładki
          laktacyjne, ale było mnóstwo dziewczyn, które chodziły z wielkimi,
          mokrymi plamami mleka na koszulach. I zdarzało się również, że
          koszula brudziła się krwią. Nie twierdzę, że pobyt na położniczym
          zwalnia z dbania o higienę czy przyzwoity wygląd, ale trudno uniknąć
          pewnych kłopotliwych sytuacji. Podobnie jak obchodów. I pomimo tego,
          że lekarz zerkał na wkładkę, a innym dziewczynom na krocze, nie
          czułam sie upokorzona z tego powodu, bo takie po prostu były
          okoliczności, a personel starał się robić to możliwie dyskretnie.
          Nie podejrzewam, że robili to z chorej ciekawości, złożliwości czy
          jakichkolwiek godnych potępienia pobudek, tylko po to, by upewnic
          sie, że wszystko dobrze sie goi. Miałam wspaniałą opiekę na oddziale
          położniczym. I tak jak napisałam - w tamtym okresie byłam tak
          skoncentrowana na dziecku, że sytuacje które w innych
          okolicznościach z pewnością by mnie szokowały, nie robiły na mnie
          specjalnego wrażenia.
      • franczii Re: Obchód w szpitalu 29.11.09, 08:01
        2 razy rodzilam w publicznej porodowce. Ani razu nie widzialam golego biustu,
        ani razu nie widzialam rozchelstanej koszuli ani plamy krwi, nie mowiac o
        kaluzach. W lazience zdarzylo mi sie pobrudzic cos krwia to to wyczyscilam wiec
        podejrzewam, ze inne kobiety podobnie usuwaly po sobie slady. Kobiety chodzily w
        dresach po porodzie, niektore w pizamach, czasem w koszulach, zapietych pod
        szyje i szlafroku. Nie bylo rozkraczania przy 10 osobach.
      • franczii Re: Obchód w szpitalu 29.11.09, 08:32
        Po
        > porodzie liczy się przede wszystkim dziecko, a cała reszta przestaje
        > mieć znaczenie.

        Niektorym pozostaje nawet po porodzie poczucie wstydu i potrzeba intymnosci. Nie
        wmawiajmy, ze brak intymnosci to normalna sprawa ale walczmy o prawo do niej.
    • aphoper1 Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 16:28
      W szpitalu, gdzie leżałam (kilka tyg na patologii i potem po porodzie) lekarz
      robił to b.dyskretnie, odchylał nieco kołdrę i nikt poza nim (także cała ekipa z
      nim chodząca) tego nie widział.
    • pysia1231 Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 17:39
      W szpitalu w którym ja rodziłam nie było żadnego zaglądania w krocze
      przez lekarzy na obchodzie. Urodzilam nad ranem i tylko na rannym
      obchodzie lekarz macał brzuch, tak to tylko pytali o samopoczucie,
      czy krocze się goi. Podkład sprawdzała położna i to tylko dwa razy w
      pierwszych godzinach po porodzie.
      • mloda0242 Re: badanie 27.11.09, 10:07
        pysia1231 napisała:

        > tak to tylko pytali o samopoczucie,
        > czy krocze się goi. Podkład sprawdzała położna i to tylko dwa razy w
        > pierwszych godzinach po porodzie.

        kurcze, no ale chyba powinni przynajmniej raz dziennie zerknąć na ranę...? chyba
        że rany nie ma ale nacięcie i szwy - ja wolałabym żeby fachowe oko sprawdziło
        czy wszystko ok;
        • memphis90 Re: badanie 15.01.10, 20:55
          Wystarczy sprawdzić o co jest najwięcej pozwów na chirurgii i położnictwie- o
          to, że lekarz nie spojrzał, nie zbadał, a się zakaziło...
    • dziub_dziubasek Re: Obchód w szpitalu 26.11.09, 20:28
      mam za sobą dwa porody. W jednym szpitalu obchód raczej taki "tasmowy" czyli
      wpadala pielęgniarka z tekstem: "ściągamy majtki" a za chwilę przychodził
      lekarz. Ale tez nie było tak, że wszystkie gołymi tyłkami świeciłyśmy, lekarz
      zaglądał pod kołdrę, lekko uciskal brzuch sprawdzając obkurczanie macicy i pytal
      o samopoczucie. W drugim szpitalu obchód był bardziej dyskretny i bez tekstów o
      "ściąganiu majtek" smile
      Co do wstydu to ja akurat nie czułam. W końcu lekarz nie patrzy kobietom między
      nogi dla przyjemności tylko taka jest jego praca.
      • mariolka55 Re: Obchód w szpitalu 27.11.09, 07:41
        podchodzi lekarz (reszta załogi stoi przy drzwiach) bada brzuch rekami prze
        piżame,a potem zerka na podpaske czy odchody są prawidłowe
        sasiadka obok nie widzi,raczej dyskretnie sie to odbywa
        nic upokarzającego
    • vanila85 Re: Obchód w szpitalu 27.11.09, 21:01
      Witam. Mam ten sam problem. Dla mnie problem obchodu w szpitalu i rozbierania
      sie przy wszystkich jest dość duży, i napewno nie zostane odarta ze wstydu bo
      dziecko jest najważniejsze itp.
      Wyczytałam że jest w karcie praw pacjenta punkt odnosnie zachowania przez
      personel medyczny intymności i poszanowania godności przy wykonywaniu badań.
      jest to podbudowane aktem prawnym.
      Jeżeli bede musiala rodzic w szpitalu (zamierzam rodzic w domu ale niewiadomo co
      sie moze stac) to po prostu przy kazdym obchodzie bede prosila o ustawienie
      parawanów i personel powinien to uszanować. jezeli beda krecili nosem to
      poinformuje ze w takim razie niech mnie lekarz zbada w gabinecie zabiegowym przy
      zachowaniu intymności i godności. i po prostu sie nie rozbiore na sali. Uwazam
      ze mamy do tego pełne prawo.

      a jesli chodzi o pokazywanie "cyców" to ja zamierzam karmić bardzo dyskretnie,
      chociazby okrywając sie pieluszka tetrową.

      Tak samo nie rozumiem dlaczego kobiety godza sie paradowac bez majtek podczas
      kilku czasami kilkunastu godzin fazy I porodu.
      Oczywiscie jesli ktos woli paradowac z gola pupą bo sciaganie i ubieranie majtek
      go meczy to juz jego sprawa...
      Ja zamierzam być w majtkachw czasie tej fazy porodu, sama jestem pielęgniarką i
      żadna położna mnie nie przekona że bycie bez majtek to dla mojego dobra, dla
      dobra dziecka itp.
      • ola Re: Obchód w szpitalu 27.11.09, 21:57
        >Oczywiscie jesli ktos woli paradowac z gola pupą bo sciaganie i
        ubieranie majtek
        go meczy to juz jego sprawa

        z jaka gołą pupą?
        przecież koszula jest do kolan?
        nawet nie widać, czy ma się majtki czy nie
      • malgosiek2 Re: Obchód w szpitalu 05.12.09, 20:04
        vanila85 napisała:

        > to po prostu przy kazdym obchodzie bede prosila o ustawienie
        parawanów
        i personel powinien to uszanować. jezeli beda krecili
        nosem to poinformuje ze w takim razie niech mnie lekarz zbada w
        gabinecie zabiegowym przy zachowaniu intymności i godności. i po
        prostu sie nie rozbiore na sali.

        > a jesli chodzi o pokazywanie "cyców" to ja zamierzam karmić bardzo
        dyskretnie, chociazby okrywając sie pieluszka tetrową.

        Czy Ty,aby nie przesadzasz?
        Twoje przewrażliwienie we wszytskich postach aż bije po oczach.
        Może warto przed porodem wybrać się do psychoterapeuty?
        Bo sprawiasz wrażenie osoby bardzo niepewnej i strachliwej mimo iż
        jesteś pielęgniarką.
        Na położnictwie chodzi takie powiedzenie,że "najgorzej rodzą
        położne,pielęgniarki i nauczycielki"i jest w tym ziarenko prawdysmile
        Sama jestem położną i też miałam fazę bycia"nieuprzejmą"dla
        lekarki,która w czasie szczytu skurczy pytała się czy mam skurcz.
        Na co odpowiadałam"A co nie widać,że mam skurcz p.doktor?"próbując w
        tym czasie skupić sie na oddychaniu,a nie odpowiadać p.doktor na
        oczywiste pytanie.
        Zobaczymy jak będziesz miała nawał pokarmowy(piersi napięte,twarde
        jak kamienie,obrzmiałe z guzkami) i nie pokażesz ekhm.."cycków"wink
        Ech......
        • sarling Re: Obchód w szpitalu 05.12.09, 20:14
          Najświeższe doświadczenia poobchodowe: największym problemem było
          ugniatanie brzucha po cc, a nie to czy ściągam majty przy koleżance
          z łóżka obok. Cyce wywalone miałam całą dobę, bo całą dobę były w
          użyciu - obchód tu nie miał nic do rzeczy. Jeśli już - to wszyscy
          się cieszyli, że tak pięknie i dużo karmię smile
      • memphis90 Re: Obchód w szpitalu 15.01.10, 20:57
        > a jesli chodzi o pokazywanie "cyców" to ja zamierzam karmić bardzo dyskretnie,
        > chociazby okrywając sie pieluszka tetrową.
        A wiesz, jak duszno jest dziecku pod taką pieluchą na głowie?
    • aszkerson Re: Obchód w szpitalu 27.11.09, 21:34
      W szpitalu, w którym rodziłam (Opole) wyglądało to tak:
      rano przychodzą studentki albo położne i mówią, że za jakiś czas
      będzie obchód ginekologiczny i żeby pozbyć się majtek.
      Jakiś czas później wchodzi lekarz, każe "pokazać krocze",
      rzuca okiem w kartę, rzuca komentarz dla studentek i idzie do
      następnej położnicy. Krępujące? Też tak myślałam. Ale po porodzie
      naprawdę nic mnie już chyba nie skrępuje wink
      • vanila85 Re: Obchód w szpitalu 27.11.09, 21:39
        Miałam praktyki w opolu, także znam to też od tej drugiej strony. i za nic nie
        dam sie tak traktować...Może dla Was dziewczyny nie jest to krepujące i
        wstydliwe, dla mnie i dla niektórych jest..
    • nati.82 Re: Obchód w szpitalu 27.11.09, 21:48
      Jak będziesz leżała po porodzie, to będzie ci wszystko jedno, gdzie ci zaglądają.
      • vanila85 Re: Obchód w szpitalu 27.11.09, 21:58
        Uwierz mi, że nie bedzie mi wszystko jedno. Rok temu zaliczyłam poronienie i
        pobyt w szpitalu i jakoś nie było mi (i nadal nie jest) wszystko jedno gdzie i
        ilu lekarzy bedzie mi zaglądać. a przecież powinnam mieć już znieczulice jak
        wiekszość dziewczyn tutaj.
        • nati.82 Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 20:44
          Ty sobie jaja robisz? Porównujesz pobyt w szpitalu po poronieniu do tego po
          porodzie??? A niby jak lekarz ma sprawdzić czy rana się goi? Indywidualnie każdą
          wołać do siebie? to trwa sekund dwie i jest najmniejszym problem po porodzie
    • franczii Re: Obchód w szpitalu 28.11.09, 11:04
      zapytaj jak wyglada obchod w szpitalu w ktorym zamierzasz rodzic. Ja pytalam
      rowniez o to, nie zdecydowalabym sie na szpital, w ktorym obchod liczyl duzo
      osob i trzeba bylo gacie przy wszystich sciagac
      • franczii Re: Obchód w szpitalu 28.11.09, 11:07
        w koncu zdecydowalam sie urodzic tam, gdzie obchod to byl lekarz+glowna polozna
        a po poludniu i wieczorem sama polozna, ogladanie bylo podpaski
        • franczii Re: Obchód w szpitalu 28.11.09, 11:11
          nie wiem co sie stalo z moim postembig_grin
          na twoim miejscu zapytalabym w spitalu w ktorym chcesz rodzic jak wyglada
          obchod, bo to zalezy od organizacji pracy szpitala. Coraz wiecej szpitali
          przyklada wage do tego, ze pcnt sie moze niezreczni czuc w takich sytuacjach. Ja
          pytalam o obchod, nie zdecydowalabym sie na szpital z licznymi obchodami i
          publicznym sciaganiu gaci
    • deela Re: Obchód w szpitalu 28.11.09, 17:31
      histeryzujesz mnie to w ogole nie ruszalo wiec chyba deko przesadzasz
      • dzoaann Re: Obchód w szpitalu 28.11.09, 21:15
        niektórzy są wstydliwi i to problem dla nich, a nie histeria.
        • dysann Re: Obchód w szpitalu 29.11.09, 13:23
          a ja, chociaż rodziłam dwa razy, nie spotkałam się z sprawdzaniem
          podpasek. Obchód wyglądał tak: lekarz i czasem kilka innych osób,
          wchodzi, mówi dzień dobry, jak sie pani czuje? nic nie dolega? to
          dobrze. Odchody są? świetnie. proszę podciągnąć koszulkę do góry.
          (majtki mam normalnie, na sobie, wszystko poniżej pasa przykryte
          kocem)No i fik, pougniatali brzuch. Bardzo dobrze, do widzenia.

          Natomiast za pierwsym razem przed wypisem, wzięli mnie do
          zabiegowego na badanie ginekologiczne. Był lekarz i trzech
          studentów. Wyraziłam zgodę na badanie przez lekarza i jednego
          studenta. Dwóch pozostałych poprosiłam o pozostanie za parawanem. I
          nikt nawet nie kwęknął.
          • batutka Re: Obchód w szpitalu 29.11.09, 14:50
            ja dwa razy rodzilam - za kazdym razem w tym samym szpitalu
            i tam lezalam w sali z 3 dziewczynami
            lekarz w czasie obchodu zagladal jak to piszesz kazdej z nas w pochwe - ale bez
            przesady, nie patrzyl sie tam dlugo, nie badal zawziecie, tylko dyskretnie
            uchylil kaldre, zajrzal czy rana sie ladnie goi, jak odchody, nacisnal brzuch i
            wszystko
            cale "badanie" trwalo 10 skund
            zadna z kobiet na sali nie patrzyla w strone kolezanki - po co? wink
            nie ma sie wiec czego krepowac smile
            • julkacebulka Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 10:14
              Koleżanek z sali się nie krępuję, bo są w identycznej sytuacji jak ja. Trudno mi
              pogodzić się z myślą o konieczności rozcinania krocza (nie mam złudzeń i wiem,
              że zgodnie z polską 'tradycją' mnie to nie ominie), a do tego gdy pomyślę, że
              będzie je potem oglądał tłum studentów, to jakiś wewnętrzny bunt czuję.
              • franczii Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 11:00
                Julkacebulka nie musisz sie godzic na ogledziny w gronie studentow, to twoje
                prawo i skorzystaj z niego. Nie musisz chowac wstydu do kieszeni bo jestes na
                porodowce. Ja jestem wstydliwa i zdarzylo mi sie odmowic badania gin. w
                obecnosci jednego studenta, nie byl to szpital akademicki, mialam do tego prawo.
                Czulam sie niezrecznie odmawiajac bo to w gruncie rzeczy nic zlego ale gorzej by
                mi bylo gdybym sie zgodzila. O nienacinanie krocza tez powalcz, warto chociaz
                sprobowac.
                • loganmylove Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 12:47
                  Sprawdź czy szpital w którym rodzisz jest szpitalem klinicznym-jeśli tak to
                  studenci tam będą bo przecież muszą gdzieś się uczyć i nie można żądać żeby nie
                  uczestniczyli w zabiegach. Jeśli dla kogoś stanowi to problem-bo rozumiem, że
                  może tak być jedzie gdzie indziej.
                  • sroka75 Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 14:04
                    Sprawdź czy szpital w którym rodzisz jest szpitalem klinicznym-jeśli tak to
                    > studenci tam będą bo przecież muszą gdzieś się uczyć i nie można żądać żeby nie
                    > uczestniczyli w zabiegach.
                    ART. 36 (ustawy o wyk. zawodu lekarza) pkt. 1 i 2 chyba coś wspomina o tym, że
                    jeżeli dane świadczenie ma charakter wyłącznie demonstracyjny to potrzebna jest
                    zgoda pacjenta...to wcale nie jest do końca tak, że w klinice trzeba się na
                    wszystko zgadzać...poza tym prawa pacjenta też w klinikach obowiązują...dot.
                    intymności i godności (więc obecność studentów tez powinna być tak
                    zorganizowana, żeby nie wprowadzać w zakłopotanie czy, nie daj boże, poniżać),
                    jest wiele osób którym "zbiorowe" czy "pokazowe" badania "wiszą kalafiorem" więc
                    studenci na tym nie stracąwink, nie zostawiasz chyba swojego "ja" na kołku przed
                    wejściem do kliniki?winkmoże pora żeby to także dotarło do lekarzy (i to już w
                    latach studenckichwink), pzdr
                    nie obawiaj się na zapassmile

                    nie obawiaj się na zapassmile
                    • memphis90 Re: Obchód w szpitalu 15.01.10, 21:02
                      > ART. 36 (ustawy o wyk. zawodu lekarza) pkt. 1 i 2 chyba coś wspomina o tym, że
                      > jeżeli dane świadczenie ma charakter wyłącznie demonstracyjny to potrzebna jest
                      > zgoda pacjenta...
                      No właśnie, nie można wejść do położnicy z jedną, drugą, trzecią grupą studentów
                      i każdej kazać oglądać krocza. Natomiast jeśli badanie jest normalnym badaniem
                      pacjentki, a nie zorganizowanym specjalnie dla potrzeb dydaktycznych- studenci
                      mają pełne prawo w nim uczestniczyć i nie można ich wyprosić. Wtedy jest to
                      tylko grzecznościowe. Niestety, idąc do Kliniki trzeba się z tym liczyć. Dla
                      niechętnych są ogólnodostępne szpitale niekliniczne.
                      • sroka75 Re: Obchód w szpitalu 16.01.10, 12:35
                        Wtedy jest to
                        > tylko grzecznościowe.
                        na co i tak jak widać nie bardzo można liczyć...nauka grzeczności w relacjach z
                        pacjentami nie mieści się w ramach praktyk studenckichwink)
    • vanila85 Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 15:05
      Ja znam obchody w szpitalu od tej drugiej strony.. od strony studenta...
      Praktyki miałam w szpitalu w opolu.
      Na sali lezą 3 kobiety. Przed obchodem pielegniarki każą nam powiedzieć
      wszystkim pacjentkom na oddziale że idzie obchód i maja zdjąć majtki i czekać
      pod kołdrą. Wchodzi obchód i wszystkie dziewczyny na sali mają odkryć kołdrę.
      Obchód składa się z:
      - ordynatora
      - 2-3 lekarzy
      - pielęgniarki oddziałowej
      - 2-3 położnych lub pielęgniarek
      - grupy studentów (u nas grupy liczyły 10 osób w tym mielismy jednego chłopaka,
      który potem sam sie krępował i zostawał na korytarzu)
      - oraz... jak jest grupa studentów.. musi byc też nauczycielka. smile

      Mało tego na obchodzie ordynator był bardzo ordynarny w stosunku do pacjentek.
      Jeżeli jakaś miała ubrane majtki to robił jej awanture i wydzierał sie na nia
      przy wszystkich obecnych na obchodzie.
      Jedna dziewczyna miała dziecko na patologii noworodka. Zaniosła mu rano mleko i
      tym samym spóźniła sie na obchód. Ordynator zrobił jej awanture że to jest
      szpital a nie hotel i w czasie obchodu na być na sali i ze w tej chwili wypisuje
      ja na własne żadanie skoro chce sobie spacerować..

      Jeżeli dla Was dziewczyny pokazywanie krocza podczas obchodu przy takiej liczbie
      osób jest czymś naturalnym i bezwstydnym bo przeszłyście poród to uważam że coś
      jest z wami nie tak.

      Jeszcze nigdy nie rodziłam. Wiec nie wypowiadam sie z perspektywy zmęczonej
      kobiety po ciężkim porodzie. Ale gdy byłam pacjentką w chorzowie podczas gdy
      traciłam swoje dziecko, równiez natkęłam się na gburowatego ordynatora, który
      potrafił tylko obrażać, awanturować się, i nie dbał o zachowanie intymności
      kobiety.

      Moje obserwacje z perspektywy studentki, pielęgniarki i pacjentki nauczyły mnie
      żeby zadbać o siebie w szpitalu, zadbać o swoją godnośc i prawa.. Bo nikt za
      mnie tego nie zrobi...

      • mloda0242 Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 15:29
        > Obchód składa się z:
        > - ordynatora
        > - 2-3 lekarzy
        > - pielęgniarki oddziałowej
        > - 2-3 położnych lub pielęgniarek
        > - grupy studentów (u nas grupy liczyły 10 osób w tym mielismy jednego chłopaka,
        > który potem sam sie krępował i zostawał na korytarzu)
        > - oraz... jak jest grupa studentów.. musi byc też nauczycielka. smile

        a w szpitalu w którym ja rodziłam obchód składał się z ordynatora, jednego
        lekarza i jednej położnej; nie rodziłam w klinice; piszę bo zaraz dziewczyny
        przed porodem będą się martwić że tyle ludzi je będzie oglądać - nie zawsze i
        nie wszędzie tak jest!
        • vanila85 Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 15:35
          Dlatego napisałam w którym konkretnie to było szpitalu. Pisałam o szpitalu w
          Opolu. I tam grupy studenckie liczą 10 osób. (mamy uczelnie medyczną w opolu a
          praktyki w szpitalu połozniczym ma zarówno pielegniarstwo, jak i wszystkie
          roczniki z połoznictwa)

          mloda0242 napisała:

          > > Obchód składa się z:
          > > - ordynatora
          > > - 2-3 lekarzy
          > > - pielęgniarki oddziałowej
          > > - 2-3 położnych lub pielęgniarek
          > > - grupy studentów (u nas grupy liczyły 10 osób w tym mielismy jednego chł
          > opaka,
          > > który potem sam sie krępował i zostawał na korytarzu)
          > > - oraz... jak jest grupa studentów.. musi byc też nauczycielka. smile
          >
          > a w szpitalu w którym ja rodziłam obchód składał się z ordynatora, jednego
          > lekarza i jednej położnej; nie rodziłam w klinice; piszę bo zaraz dziewczyny
          > przed porodem będą się martwić że tyle ludzi je będzie oglądać - nie zawsze i
          > nie wszędzie tak jest!
          • mloda0242 Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 17:54
            toć nie czepiam się Ciebie tylko uściślam... smile
      • liwia_augusta Re: Obchód w szpitalu 02.12.09, 21:49
        Zgadzam się z Tobą Vanila85. Kobiety powinny walczyć o swoje prawa,
        o to, żeby nie były traktowane przedmiotowo w trakcie i po porodzie.
        I już studenci powinni się tego uczyć. Czasami są oni życzliwsi od
        samego ordynatora - temu często się wydaje, ze jest samy Panem
        Bogiem. Na Karowej w Warszawie miałam badanie ginekologiczne, w
        którym uczestniczyli studenci. Zbadał mnie ordynator, po czym bez
        żadnego zapytania mnie o zgodę, zwrócił się do jednego ze
        studentów : "teraz pan". Student sam wyczuł niezręczność sytuacji,
        zrobił się czerwony i zapytał mnie grzecznie o zgodę. Jeżeli już
        studentom będzie się wpajać poszanowanie dla drugiego człowieka na
        pewno się tego nauczą, wierzę, że pewne rzeczy mogą się zmienić. A
        piszę to i mówię o tym, bo chcę, żeby moja córka za te X lat,
        rodziła już w lepszych warunkach i z lepiej wyedukowanym personelem
        niż ja.
    • miska_malcova Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 18:37
      dziewczyny, nakręcacie się niepotrzebnie, a potem stresujecie byle obchodem, czy
      faktem, ze ktoś ma piżamę, a nie koszulę w szpitalu. Skupcie się na rzeczach
      naprawdę ważnych przed porodem smile
      • vanila85 Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 18:44
        Może dla nas kwestia obnażania się w czasie obchodu jest ważna..
        jeśli kogoś to nie interesuje nie musi tego czytać ani zabierać głosu na forum...
        • miska_malcova Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 18:53
          Och ten obrażony ton. Nakręcaj się więc kobieto, skoro lubisz.
          Forum jest publiczne, będę zabierać głos tak często jak będę miała na to ochotę
          • batutka Re: Obchód w szpitalu 30.11.09, 22:44
            ja tez uwazam, ze troche sie nakrecacie, choc...rozumiem, bo sama przez to
            przechodzilam
            teraz mam za soba dwie ciaze i dwa porody i tak naprawde teraz dopiero widze, ze
            nerwy pod tym wzgledem byly zupelnie niepotrzebne
            • jokal7 Re: Obchód w szpitalu 02.12.09, 16:32
              A mi się wdaje że OBECNIE to powino się piętnować i ścigać
              za "przeginanie '
              Moim zdaniem to obchód być powinien -i to nie lajtowy w którym
              zaspany pan doktor przejdzie po sali coś wymamroce i tyle go
              widzieli ... A tu położnice z problemami leżą ..
              Ale i nie taki jak opisywałyście powyżej -z naburmuszonym księciem -
              ordynatorem ,chmarą świty itp ...Często też z takich obchodów nic
              nie wynika poza skrępowaniem pacjentek .
              powinno być maksimum konkretu i tyle .
    • liwia_augusta Re: Obchód w szpitalu 02.12.09, 21:23
      Jest właśnie tak, jak piszesz. Wchodzi lekarz z grupą studentów
      (rodziłam na Karowej) rozkładasz nogi a oni się gapią. Nie ma
      żadnego poszanowania godności. Pacjentka jest traktowana
      przedmiotowo, trzeba walczyć, żeby to się zmieniło. Było mi wstyd,
      ale robiłam, jak mi kazano, bo byłam zbyt zmęczona porodem, żeby się
      przeciwstawiać. Takie doświadczenia, jeżeli ktoś jest wstydliwy,
      bardzo mocno odciskają się w psychice.
      • berna_dette Re: Obchód w szpitalu 02.12.09, 21:32
        jak można być zmęczona porodem przez kilka dni pobytu w szpitalu do
        tego stopnia, aby nie być w stanie zadbac o swoją godność!
        Wystarczyło powiedzieć że tego nie zrobisz i już. Dlaczego dajecie
        na porodówce zrobić personelowi z wami co tylko chce?
        • liwia_augusta Re: Obchód w szpitalu 02.12.09, 21:56
          A co miałam powiedzieć, że nie pokażę, albo, że pokażę ale tylko w
          gabinecie ? Uznałby mnie za trudną pacjentkę i by mnie olał, nie
          wiesz, jak jest w polskich szpitalach ? A mi zależało bardzo, żeby
          to obolałe krocze dobrze się goiło. Zależało mi, żeby fachowiec mnie
          obejrzał, może nie w ten sposób, przy gromadzie studentów, ale
          godziłam się na zasady, które zastałam. W tamtym momencie nie czułam
          się na siłach, żeby walczyć.
          A w którym szpitalu, powiedz mi, leży się po porodzie SN kilka dni ?
          Urodziłam w nocy, obchód był rano i wtedy ogladano krocze.
        • ola Re: Obchód w szpitalu 02.12.09, 22:22


          >jak można być zmęczona porodem przez kilka dni pobytu w szpitalu do
          >tego stopnia, aby nie być w stanie zadbac o swoją godność!

          po pierwsze przez jakie kilka dni? Krocze badają pierwszego ranka po
          porodzie.
          Po drugie - kotuś, po porodzie od pasa w dół masz jedną wielką
          krwawą miazgę. Przez pierwszą dobę bez tabletek przeciwbólowych nie
          dasz rady wstać do toalety. Zwykłe sikanie to jak kampania
          napoleońska. A ten facet, który Ci w krocze zagląda może Ci ulżyć -
          środkami przeciwbólowymi, czopkiem glicerynowym itd. To jest wtedy
          twój największy przyjaciel, wierz mi...
          • jokal7 Re: Obchód w szpitalu 04.12.09, 14:31
            No tak .Ale dziwi mnie powolnośc zmian w tym temacie w polskich
            szpitalach. Jakby nie można było inaczej .. Chyba moc
            nawyków ,wpajanych niestety młodym adeptom .
            Ola -masz rację ! Na drugi dzień po cięzkim porodzie jest się
            kompletnie półżywą istotą ..Toteż trudno o walkę o swoje ..
            Do liwii_augusty- a dawno rodziałaś na tej Karowej?(ja o tym
            szpitalu słyszałam opinie -profesjonalny ale bezduszny ) .
            Muszę prztyznać że przykład studenta jaki podałaś mnie podbudował -
            bedzie materiał na dobrego lekarza .Może jak tacy będą ordynatorami
            to się coś w końcu zmieni w podejściu do pacjentek .
            • zilaneczka-net Re: Obchód w szpitalu 04.12.09, 17:34
              Po moim porodzie przy obchodzie codziennie sprawdzano krocze tak zwana duza
              penseta bylo to krepujace ale szczerze powiem myslalam ze to norma. U mnie bylo
              z ta roznica ze nie bylo studentow tylko lekarze z tego szpitala, za to podczas
              porodu na obchodzie byli studenci ale wtedy to bylo mi juz wszystko jedno kto mi
              tam zagladawink
    • kaeira Re: Obchód w szpitalu 05.12.09, 21:53
      Już to kilka razy pisałam, ale napisze raz jeszcze, bo mnie za każdym razem
      trzęsie.

      W dalekich krajach, za siódmą górą, za siódmą rzeką, istnieje taki wynalazek jak
      parawan albo zasłonka w sali szpitalnej.

      Moja mama rodziła brata za oceanem ok. ćwierć wieku temu.
      Przychodziliśmy do mamy całą rodziną (ojczym i my, czyli troje nastolatków płci
      obojga. Sala duża, łóżek sześć (a może nawet osiem, już nie pamiętam), zajętych
      różnie. Trwało to tydzień (bo taki był standardowy pobyt po CC). Nikomu niczyje
      odwiedziny nie przeszkadzały w przystawianiu dziecka, wietrzeniu krocza,
      kontroli blizny, itp. Nikt nie "paradował" z cycem (jeśli nie chciał). Nikt nie
      musiał się "pozbywać wszelkiego wstydu".
      A wiecie dlaczego? Bo każde łóżko było otoczone wysokim trójstronnym
      PARAWANEM, zawieszonym na suficie, który był oczywiście zasuwany przy
      każdej intymnej kontroli czy zabiegu lekarskim czy pielęgniarskim.
      Także kiedy kobieta chciała po prostu mieć poczucie prywatności, mogła
      zasunąć parawan.
      Niestety, w Polsce o takim cudzie nowoczesnej techniki jak się wydaję nikt nie
      słyszał. uncertain
      Tu zdjęcie tego cudu, czyli zasłonek pomiędzy łóżkami.
      www.curtain-makers.co.nz/Portals/347/img/4BedRoom.jpg
      • franczii Re: Obchód w szpitalu 05.12.09, 22:08
        Kaeira, obawiam sie, ze twoj trud okaze sie prozny. Stwierdzam i to nie pierwszy
        raz niestety, ze to nie tylko personel szpitalny odbiera prawo do uczucia
        skrepowania i wstydu kobietom. Po tym i sasiednim watku widac, ze to same
        kobiety odmawiaja tego prawa innym. I natrzasaja sie z potrzeby intymnosci w
        sposob tak niewybredny, ze nie ustepuja w niczym najgorszym i najbardziej
        nieczulym pracownikom porodowek.
      • memphis90 Re: Obchód w szpitalu 15.01.10, 21:09
        > Niestety, w Polsce o takim cudzie nowoczesnej techniki jak się wydaję nikt nie
        > słyszał. uncertain
        Ale w Polsce parawanów nie ma. I chyba nie oczekujesz, że lekarze sami te
        parawany kupią, żeby na oddziale były? To już żal do dyrekcji szpitala, NFZ,
        Starostwa czy kto tam jeszcze rozdziela kasę na modernizacje szpitali. A jak nie
        ma, to nic nie poradzisz, parawanu nie urodzisz. Odsłaniasz kołdrę z jednej
        strony, lekarz Cię zasłania, zerka na krocze i po sprawie. Nikt postronny
        niczego nie widzi. Przecież nikt nie wymaga rozebrania się do naga, rozłożenia
        nóc i leżenia z rozdziawioną na cały świat c...
    • icarium2009 Re: Obchód w szpitalu 14.01.10, 20:58
      Po cc oglądali bliznę, a po sn oglądali krocze. Akurat miałam cc, więc
      się cieszyłam, że nóg nie muszę rozkładać. Na obchodzie często było 3-4
      lekarzy, 3-4 studentów i 2-3 pielęgniarki. Tzn. na tych porannych, bo
      na wieczornych tylko pytali o samopoczucie. Niby się wszystke
      zasłaniały koszulą lub kołdrą, ale dla mnie takie oglądanie było
      krępujące.
      • darlenka51 Re: Obchód w szpitalu 15.01.10, 14:17
        Obchód wyglądał tak,że przychodził lekarz z pielęgniarkami,pytali,jak się
        czuję,czy mam pokarm,oglądali bliznę po cc i to wszystko.
        • malgosiek2 Re: Darlenka proszę o zmniejszenie sygnaturki do 15.01.10, 21:38
          przepisowych 4 linijek.
          Dziękuję za zrozumieniesmile
    • memphis90 Re: Obchód w szpitalu 15.01.10, 20:45
      Wchodzi lekarz, maca brzuch, ogląda podkład i wydaliny. A potem mówi "O, ale
      panią pozszywali". Ja na to "jak to- coś jest nie tak". "Nie, jest pani właśnie
      pięknie zszyta". Obchodów było trzy, na każdym to samo- tyle, że już później
      wiedziałam, że jestem pozszywana naprawdę mistrzowsko wink Wstydu nie czułam, to
      lekarz, to jego zawód i wręcz obowiązek obejrzeć krocze. Wątpię, żeby coś
      takiego odbywało się podczas obchodu z całą świtą czy studentami, od tego jest
      lekarz prowadzący, żeby rano obejrzał co trzeba. I ja osobiście jestem jak
      najbardziej za takim oglądaniem, szczególnie, jak jest szyta rana. Na chirurgii
      nie do pomyślenia jest, zeby nie obejrzeć rany pooperacyjnej, dlaczego więc tu
      miałoby być inaczej?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka