Jestem dokładnie dwa tygodnie po cięciu cesarskim, ze szpitala wyszliśmy z
synkiem dopiero w 11 dobie, bo zaczęłam gorączkować i okazało się, że zrobił
mi się jakiś niewielki krwiaczek w brzuchu i leczono mnie antybiotykami. Gdy
wychodziłam ze szpitala już nie gorączkowałam, jednak w domu tego samego dnia
znowu się zaczęło. Cały czas biorę antybiotyk, dzwoniłam do lekarza i
powiedział, że faktycznie jak ten krwiak się wchłania, to mogę trochę
gorączkować. W ciągu dnia mam temperaturę 37,4-37,7 ale zawsze po południu,
albo wieczorami podnosi się ona do 38,4. Troche mnie martwi, bo wieczorami
jest na prawdę wysoka... Lekarz co prawda powiedział żeby jechać na Izbę
Przyjęć jak będzie w granicach 39, ja jednak się troche martwię, bo 38,4 to
już bardzo blisko do 39...

Brzuch mnie boli, tam wszystko wydaje się być ok,
tylko ta gorączka...
Czy miała któraś z Was podobne komplikacje po cc? I jak się one zakończyły? Z
góry dziękuję za odpowiedź...