mamba30 25.09.10, 09:35 Teraz możemy sobie pitolić o wszystkim i tak naprawdę nikomu nic do tego Ja się zamelduję po zakupach. Miłego forumowania Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 09:51 Ja juz sie przeprowadzilam tutaj...Czekamy na reszte Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 10:04 witam, fajnie dziś miałam fatalną noc, brzuch mi się stawiał i bolał miesiączkowo, rano znowu, jestem wymęczona Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 10:09 ewikowa i mamba wielkie uklony i buziaki za super pomysl i szybkie zrealizowanie!!! Buziaki dla Was kochane! Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 10:19 Melduję że odnalazłam i też już tu jestem! Hop angel jak tak długo Cię boli to może jednak lepiej to z lekarzem sprawdzić? Bo ty jeszcze trochę za wcześnie na rodzenie. Mi ginka do znudzenia powtarzała żeby jak się coś niepokojącego dzieje to od razu na IP bo jak za długo przeczekasz to oni już za wiele nie mogą zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 10:22 teraz jest ok jak się będzie powtarzać zadzwonię do ginki, ja myślę, że to wina u mnie orgazmu samoistnego czasem takie miewam po takiej abstynencji i te skurcze rozbujały inne Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 10:51 Z tym orgazmem to ja rowniez czesto i gesto miewam,zreszta juz o tym pisalam,ale jednak jak by bole podbrzusza sie pojawialy to tak jak napisala turnesolka to lepiej to skontrolowac bo w naszym stanie jednak takie sensacje sa niewskazane,moja gin tak jak turnesolki rowniez caly czas powtarzala ze gdyby bolal mnie brzuch tak jak na okres,parcie na odbyt to odrazu mam dzwonic wiec lepiej chuchac i dmuchac na zimne. Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:12 a jak już piszecie o orgazmach samoistnych to mi się skojarzyło... pamiętacie jak jakiś czas temu narzekałyśmy na przymusową abstynencję... no więc ja na ostatniej wizycie od mojej ginki dostałam zielone światło i co??? I kompletnie ale to kompletnie nie mam ochoty? Po prostu nic z tego nie rozumiem, wsześniej to po prostu siłą musiałam się studzić i do męża za bardzo nawet nie przytulać bo nawet od samego podniecenia mi brzuch twardniał, a teraz jak można ... to zupełnie mi przeszło.Nie wiem sama o co chodzi, czy to jakieś się już inne hormony uruchomiły w ramach przygotowania do porodu czy to jest czysto psychiczne. Faktem jest że na prawdę mam juz dosyć tego jak wyglądam. Zupełnie się sobie nie podobam. Nawet powiększone piersi mnie nie cieszą. Mimo że same w sobie dość fajnie wyglądają jako element całości są aseksualne i jak na nie patrzę to raczej myślę że za chwilę (mam nadzieję) będą służyć do karmienia dzidzi. No i zrozumie ktoś coś z tego??? Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:35 turnesolka mysle ze moze cos w tej podswiadomosci byc,ja np.mialam podobnie z cukrzyca ciazowa a mianowicie : za slodkim nie przepadam i do polowy ciazy nawet nie myslalam o slodkosciach (no chyba ze domowe ciacho...) a jak po badaniu glukozy mialam zawyzone wyniki i mosialam przejsc na diete to jakby we mnie cos wstapilo,nagle poczulam nieodparta ochote na wszystkie slodkosci jakie moga tylko byc! I to tak z godziny na godzine,cos mi sie chyba w glowce poprzestawialo bo jak zabronili to nagle mosialam ten zakazany owoc miec i zjesc... Czyli po skonczonym 37tc mozemy juz baraszkowac? Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:41 loca z dnia na dzien coraz lepsze wiesci!!! Bardzo sie ciesze ze wszystko wspaniale z Kingusia a pewnie skarbeniek sie dopiero rozkreca wiec bedzie nas wszystkie zaskakiwala Kochane sciskam was bardzo cieplutenko! A jak bedziesz miala jakies nowe foteczki Kingusi to oczywiscie sie z nami pochwal Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:46 A ile po porodzie naturalnym nie mozna wspolzyc? tyle co trwa polog 6-8tygodni? Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:51 kinga, poszło na gazetowego (2 foteczki, które udało się zrobić ukradkiem, a potem weszła położna, więc musiałam uciekać z telefonem) Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:59 Co do współżycia po porodzie naturalnym to różnie bywa, bo to wszystko zależy tak naprawdę od samopoczucia kobiety. Być może duże znaczenie ma też fakt czy jest to pierwszy poród czy któryś kolejny. Przynajmniej u mnie przypuszczam, że to będzie miało duży wpływ. Mówią, że 6 tygodni powinno się odczekać, ale jeśli kobieta czuje, że ją nie boli to myślę, że można i wcześniej (przynajmniej znam osoby, które współżyły wcześniej i wszystko było ok). Te 2-3 tyg to na bank trzeba odczekać żeby się tam wszystko naturalnie zgoiło i zrosło. Ja po pierwszym porodzie czekałam chyba 5-6 tygodni żeby współżyć, ale u mnie po pierwszym porodzie to krocze wyglądało takjakby mi tam granat wybuchł: było strasznie obolałe, napięte, opuchnięte przeogromnie i na zewnątrz (wargi sromowe) i w środku (nie było mowy o wsadzeniu tam nawet szpilki, a co mówić o palcu do badania gin czy wreszcie o penisie - co to to nie). Zaczęłam się tam troszkę "rozluźniać"dopiero tak po 3-4 tyg, dopiero wtedy opuchlizny zaczęły schodzić. Natomiast teraz już wczoraj jak mi ściągano szwy to ginekolog wsadził na luzaka palca, także jest naprawdę o niebo lepiej. Opuchlizn nie mam nawet najmniejszych. Blizny już się złagodziły na tyle, że już nawet przy myciu krocza nie bolą. Co więcej mogę się (przepraszam) normalnie napiąć przy robieniu kupy i nic nie boli, a po pierwszym porodzie jechałam na czopkach glicerynowych ponad 3 tyg, bo nie było mowy o innym sposobie wypróżnienia się, a już nie wspominając o napinaniu. Także myślę, że teraz to już po 2-3 tyg byśmy mogli próbować jak bym była w domu. Przynajmniej bym bardzo chciała, ale odczekamy dłużej, bo przecież tyle będę tu jeszcze siedzieć, że wcześniej i tak nie da rady Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:00 prosimy też o zdjątka! Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:03 loca dziekuje Ale slodziaczek macha raczkami,oczka ladniutkie..Jeszcze troszenkie i wycalujesz jej kazdy skraweczek cialka! Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:12 Dziekuje za informacje..U mnie to pierwszy porod i z tego co piszesz mysle ze pewnie bedzie tam wszystko mega obolale wiec te 6tyg to chyba bedzie min z abstynencja,wiec jak dotrwam do skonczonego 37 to chyba dorwe meza zeby sobie jeszcze ulzyc he he no chyba ze bedzie tak ze mi sie nagle odechce tak jak kolezance Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:19 tez sobie obiecuje, że w grudniu dam czadu, ale po przeczytaniu Turnesolki zaczynam miec obawy, czy i mnie wtedy ochota nie opusci Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 14:14 Mamba, Co i czy można najlepiej się lekarza wprost spytać. Dla nich to jest normalne pytanie i nikt nawet krzywo nie spojrzy. Trochę też chyba trzeba przy tym wszystkim zachować zdrowego rozsądku, no bo inne metody też są, wszystko zależy co w danym momencie tak naprawdę szkodzi. Mi się niestety potrafil brzuch stawiać od samego podniecenia a po orgaźmie to był po prostu jak kamień i nic go nie rozluźniało więc nawet lekarza nie pytająć na zdrowy rozum wiedziałam że trzeba zastopować te zabawy. A z innych kwestii to ja osobiście polecam przenoszenie się w ciągu dnia na kanapę, oczywiście jak jest wystarczająco duża i wygodna. Mi to bardzo poprawiało samopoczucie psychiczne. Miałam przynajmiej jakąś odmianę otoczenia i namiastke normalnego rytmu dziennego. Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 20:01 Zapytam na pewno. Przy ostatnim pobycie na IP dostałam szlaban, ale już wczesniej się nie kochalismy, bo wiadomo, jak ciąża zagrozona to i przyjemności schodzą na dalszy plan. Mnie sie do salonu jakos nie chce, bo tam skóra, musiałabym mieć poscielone pod zadkiem coś. Oby jeszcze z 10 tyg. cóz to jest do wieczności Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:21 kinga, po pierwszym porodzie to tak mnie tam wszystko bolało, że nawet nie myślałam o sexie A jak pomyślałam to od samego myślenia bolało mnie jeszcze bardziej hehe... Za to teraz jak wszystko jest tam już w miarę "normalne", a przynajmniej już przypomina to stan wyjściowy to już mi się chce hop_angel, poszło na gazetowego Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:34 mamba, foteczki poszły. A słuchajcie, wiecie może o cho chodzi z tym czatem jak się wchodzi na pocztę gazetową? Może my mamy też możliwość takiego gadania sobie na bieżąco? Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 13:30 Jeny, jaka ta Twoja Kingusia ładna Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:34 Też mi się wydaje że to kiedy po porodzie można zacząć baraszkować zależy od tego jak poród pójdzie, pare tygodni to zawsze zajmie zanim się wygoi nawet przy minimalnych uszkodzeniach. Zresztą są jeszcze te ciążowe upławy, które z tego co czytałam są jednak zdecydowanie gorsze od okresu więc pewnie to tez jest przeszkodą. Myślę też ze 2-3 tygodnie trzeba żeby macica się obkurczyła i brzuch choć trochę normalniejszy zrobił. Mnie też ciekawi kiedy schodzi to ogólne ciążowe opuchnięcie, bo ja się z nim okropnie czuję. Mam palce jak serdelki i stopy tez takie dziwne. Ale najgorsza jest zapuchnięta twarz, oczy jakbym non stop ryczala i szyja z tendencja to paru dodatkowych podbródków. Normalnie tak mi się to nie podoba że nawet ochoty malować się nie mam bo wiem że co bym nie zrobiła i tak ten zapuchniety pysk głównie będę widzieć. Na szczęście ta ogólna "wielorybica" to mi tylko w kontekście braku ochoty na sex przeszkadza. Ogólnie się tym nie stresuję. Po prostu pogodziałam się że teraz tak jest ale to minie. Urodzę to będę miała zapieprz przy dziecku + karmienie więc na pewno dużo zrzucę. Wiem też że mąż będzie mnie konstruktywnie mobilizował do "zajęcia się sobą" przez "konstruktywne" mobilizowanie rozumiem że będę mogła mu spokojnie dziecko pod opieką zostawić, że mnie odciąży w czym będzie mógł (np. kąpaniu) a ja będę mogła o sobie pomyśleć i zająć się. Poza tym oboje bardzo lubimy ruch i sport a wiadomo we dwoje (no wtedy to już będzie w miarę możliwości we troję) to zawsze raźniej. Poza tym zawszę mogę na niego liczyć jeśli chodzi o masażo smarowania. Nawet najgorsze mazidła dzielnie wklepuje i wsmarowuje, co mi bardzo odpowiada bo nie lubie jak mnie ktoś obcy dotyka więc pomijając już aspekt finansowy chodzenie na masaże, spa, czy inne zabiegi mało mnie kręci. Za to nie mogę się już doczekać na wspólne wyjście na basen. Mamy po dobrej cenie wejścia na basen SGGW w Wawie, który jest super, bo woda jest ozonowana a nie chlorowana, ogólnie jest bardzo czysto i przyjemnie a do tego znajoma męża prowadzi takie specjalne zajęcia dla niemowlaków. W czasie tych zajęć wszystko jest ustawione pod dzieci nawet temperatura wody więc podobno jest to na prawdę fajne. Do tego tatuś też bardzo zapalony więc tak sobie wymyśliłam że on niech się z maluchem w brodziku bawi w te różne ćwiczenia. Wiadomo większy jest, silniejszy to mu będzie dobrze szło a ja w tym czasie na normalnym torze dam sobie wycisk kondycyjno rzeźbiący ciało. Będzie dobrze, przynajmniej na razie mam takie nastawienie. Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:42 turnesolka, jeśli chodzi o te opuchnięcia - jeśli masz takie ciążowe jak ja miałam w pierwszej ciąży, które tworzą się głównie przez zatrzymanie wody w organizmie - to mi te opuchnięcia zeszły na 2 dobę po porodzie. Nogi miałam tak opuchnięte przed porodem, że nie było widać kostek przy stopach, a na 2 dobę jak ręką odjął. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:53 Ja jak caly czas leze to z opuchnietymi nogami nie mam problemu,jedynie rece ,buzia i oczywiscie trzy podbrodki ale jak tylko na dluzej wstane czy to pod prysznic czy do lekarza to stopy wylewaja sie z butkow turnesolka ale sie rozmazylam czytajac Twoj wpis : rany basen,kapiel,masazyk i wyjscie z domku na spacerek...A tak kiedys sie nie docenialo takich rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 13:29 Nie no, zrzędzą i zrzędzą, a najbardziej te na finiszu Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 13:37 ech wariatki od rana o sexie myslicie że moge dzis juz malża zgwalcic?? ja po pierwszej ciązy próbowałam po 6 tygodniach jakos ale niestety było starsznie musielismy jeszce dlugo czekac... hihi chyba mnie za mocno zaszyli Loca czy moge prosic o fotkę Kingi? jeszcze jej nie widziałam a strasznie bym chciała zobaczyć Twojego skarba Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 13:43 Elle, to już 37 skonczone, więc chyba możesz? Ja jeszcze minimum 10 TC, masakra. Człowiek na glodzie, a koleżanki od rana o orgazmach... Ja juz nawet snow nie mam, a kiedys bywalo, że mialam w nocy we snie własnie orgazmy, ech zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 14:02 [/b]elle.net[/b], chyba nie masz maila gazetowego, bo wiadomość do mnie wróciła jak chciałam Ci wysłać fotki. Nie wiem jak mogę Ci pokazać. Napisz do mnie na gazetowego loca201@gazeta.pl ze swojego prywatnego maila żeby nie podawać go publicznie to w odpowiedzi Ci wyślę foteczki niuska, również witam Cię serdecznie! Ja też przeleżałam już 2 ciąże, więc łączę się z Tobą w cierpieniu mamba, wyglądasz mi na twardą kobietę, więc dasz radę z tym sexem wyczekać Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 14:05 loca201 napisała: > mamba, wyglądasz mi na twardą kobietę, więc dasz radę z tym sexem wyczek > ać Powiedziała ta, co za kilkanascie dni już sie będzie seksić Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 14:16 mamba30 napisała: > loca201 napisała: > > > mamba, wyglądasz mi na twardą kobietę, więc dasz radę z tym sexem > wyczek > > ać > > Powiedziała ta, co za kilkanascie dni już sie będzie seksić Hehe... A to dobre było Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 14:18 elle, jak 37tc skonczone to już właściwie wszystko można, chyba że są jakieś specyficzne przypadłości. Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 15:52 hejka, no to mamy gdzie pogadać melduje nadal dwupak, ale zmęczony dzisiaj piknikiem z synkiem integracja w przedszkolu, ale fajnie było. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 16:04 Ale mialas fajowo..bylas na pikniczku.. U mnie dzis pogoda przepiekna a ja gnije w swoich oklejonych dredzikach w lozko Rany juz tylko 5 dni Ci zostalo! Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 18:52 Tak 5 dni i jakos nic zupełnie owszem pobolewanie, skurcze ale nawet wydaje mi się że mniej a w 32 tyg to mało nie wyskoczył Nie wiem pierwszy ledwo donoszony do 38 a teraz jestem w 39 i cisza az boje sie pomyslec co dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 20:03 jak słonica będziesz chodzic Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:03 melduje sie i znikam narazie mialam wczoraj wieczorem takie kłucie w dole że myslalam że to juz ale potem przeszło Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:28 No Koleżanki Leżanki! Widzę, że ja to dziś same powody do radości mam jak do tej pory (i niech już tak zostanie, bo weekend tak pięknie się zapowiada) Nie dość, że u Kingusi dziś fajnie to jeszcze nasze własne osobiste leżakowe forum się pojawiło Super! No, a co do mojego radosnego dziś nastawienia to Kochane moje, radość ogromna, bo poszłam godzinkę temu zanieść pokarm dla Niuni, a tam Kingusia radośnie otwiera oczka, wierzga nóżkami, macha rączkami i się do mnie ślicznie uśmiecha No to ja, jak ten słup soli stoję jak wrośnięta i się przyglądam A co, w końcu praktycznie pierwszy raz widziałam Ją taką ruchliwą i dopiero drugi raz widziałam oczka, więc napatrzeć się nie mogłam Co więcej, położna mówi do mnie: "jak Pani chce to można rękę wsadzić i pogłaskać". A ja normalnie aż zdrętwiałam z radości, bo przecież jeszcze mojej córci nie dotykałam ani razu! Uciecha przeogromna! A Kinia taka delikatna, że bałam się Ją "uszkodzić" Ale jejku, piękne uczucie jak w końcu własną dzidzię dotknąć mogłam!!!!! No i oczywiście nie mogłam przeżyć tego, że mąż jeszcze Jej nie widział takiej żywotnej, więc przemyciłam telefon i kilka sekund nagrałam, w sumie samej buzi jak oczka ma otwarte, ale dla mnie to i tak bardzo wiele A Ty, hop_angel skontroluj te bóle. Ja czekałam z moimi i wiadomo jak się skończyło. A też miałam takie jak na miesiączkę, ale myślałam, że to nie początek porodu, bo przecież nie miałam skurczy jako takich. Wiadomo, że każda z nas inna i nie ma dwóch identycznych przypadków, także mam nadzieję, że u Ciebie to tylko taki "straszak" i że jeszcze przed Tobą co najmniej 8 długich tygodni, ale jeśli te bóle by wracały to jednak to skontroluj. Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:37 no to piknie, loca skontroluję z tym, że ty pisalsaś, że u ciebie pojawialy sie i znikaly one regularnie, a u mnie trwało to może 40 min i był to ból ciągły ćmiący już nieraz miałam tak bardziej mnie twardnienia zaniepokoiły ale one pojawily sie po tym bolu nie razem a wszystko przez orgazm Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 11:38 turnesolka, to pewnie wynika z tego, że jesteś już zmęczona tą ciążą. Też tak miałam. Czułam się taka olbrzymia, brzydka i aseksualna. Mimo, że mąż twierdził, że chciałby się ze mną kochać (jak byśmy mogli) to ja zupełnie nie mogłam znieść mojego wyglądu i zwyczajnie nie czułabym się spełniona. Zamiast myśleć o tym, że mi przyjemnie to myślałabym sobie: "kurcze, ale mi te cycki latają", "ojejku, ale mam brzuchol", "rany, moje biodra wyglądają jak gąbki, takie miękkie od tłuszczu, bo obrosły", "a ten tyłek!?!?!? To w ogóle mój tyłek? Nie, to już nie tyłek, to kawał porządnego du*ska!"... itd... Za to teraz, po porodzie już moje myślenie się zmieniło. Wygląd dalej mnie nie cieszy, bo tyłek został, biodra jeszcze też, jedyne co to trochę brzuch mniejszy, ale do normalności to mu jeszcze dużo brak. Mimo wszystko czuję się już mniejszym słoniątkiem i tak sobie myślę, że chciałabym się poprzytulać do męża i może nawet coś więcej. No ale jeszcze sobie z tym też poczekamy troszkę, bo przecież muszę się tam dobrze zrosnąć Odpowiedz Link Zgłoś
ewikowa Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:17 eee jak tu duuuzo miejsca))) witam)) no wiec teraz mozna w roznych watkach na rozny temat 'gadac') jeeej, mozna np pomarudzic o sobocie osobno od niedzieli)))) strasznie sie ciesze, ze pomysl sie spodobal mozecie byc przekonane ze i na mnie przyjdzie czas na kolejne lezenie i bedzie mi tu baaardzo wygodnie Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 25.09.10, 12:18 Widze, że Szanowne Towarzystwo już się zadomowilo Banda zboczuchow normalnie, od rana o orgazmach pisza... A mnie się tak bardzo chce. ostatnio o mało co a męża bym zgwałcila, ale sie powstrzymaliśmy. Kurcze, a może ja tak troszke jednak mogę? Ja tez poprosze nowe zdjecia Kini i może Madzialenakata cokolwiek napisze. Wrócilam z zakupów, mąz mi zmienil posciel i dalej gnije w wyrze, chociaz pogoda przecudna. O swoim wyglądzie nie chce mi sie nawet mysleć, nie mówiąc juz o pisaniu, masakra... Odpowiedz Link Zgłoś
niuska231 nowa-mozna? 25.09.10, 13:26 no hej kochane, podczytuje was na oczejucacych teraz i tu postanowilam dolaczyc i dzielic wspolny los, to moja druga ciaza lezaca. jestem w 27tc, leze od 9tc najpierw w szpitalu teraz w domku...jest strasznie ciezko ale czego sie nie robi dla dzidziulka...leze z powodu plmienn ktore tak naprawde nie wiadomo z czego sa.. mam nadzieje ze z wami juz minie szybciutko czas, buziam wszytskie lezace Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 13:32 Niuska, witaj Pewnie że mozna, im nas więcej tym lepiej. Najpierw byłysmy na cipie, potem nas prezerzucili na W oczekiwaniu, bo niby watek nie pasował tematem do cipowych i teraz jestesmy tutaj, tym razem z wlasnej woli Na kiedy masz termin? Napisz coś więcej, czy synek czy corcia, w jakim wieku młodsze potomstwo Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: nowa-mozna? 25.09.10, 13:57 witaj niuska i napisz coś o sobie mamba babo ja ci te nocne orgazmy oddam w prezencie co mi po nich jak skutki są takie jakie są i zamiast się cieszyć z chwili przyjemności ja mam stres czy aby nie urodzę dziękuję to już wolę oziębłość aż do porodu... Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 14:00 Hop_angel, ale juz lepiej? Żebys nam tu jeszcze rodzic nie zaczęla, tfu, tfu... Za orgazmy dziekuje, jak mam potem schizować. A do schizowania to ja pierwsza jestem niestety Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: nowa-mozna? 25.09.10, 14:15 az do teraz kiedy mi sie napial bom sie nie wysikała od rana czyli od 9 skurczy było brak to chyba dobrze ? Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 20:03 Kochana, luzik, 9 to ja do południa zaliczyłam he he Odpowiedz Link Zgłoś
i_ja_tez Re: nowa-mozna? 25.09.10, 14:00 Mamba, a może udałoby się przenieść wątek "Pytanie do..." na to forum? I druga sprawa, może utworzyć wątek przyszpilony, gdzie każda z nas oraz nowe dziewczyny mogłyby się przedstawić i napisać kilka słów o sobie? Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 14:07 tamtego raczej sie nie da, bo jest na forum gazetowym, a tu jest prywatny folwark, ale szpilkę juz zamieszczam zastanawiam się nad tym, czy warto tamten watek co jakiś czas podbijac, żeby nowe koleżanki mogly dołączać. Odpowiedz Link Zgłoś
i_ja_tez Re: nowa-mozna? 25.09.10, 14:26 mamba30 napisała: > zastanawiam się nad tym, czy warto tamten watek co jakiś czas podbijac, żeby no > we koleżanki mogly dołączać. Hmmm, a mmoże na tym forum zamieścić link do "Pytanie do leżących..."? Odpowiedz Link Zgłoś
niuska231 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 14:38 dzieki za mile przyjecie , no wiec mam 27latek, synka Dawida w wieku4 lat( skonczy 22 grudnia) termin, tej dzidzi na 24 grudnia;p ale ma,m nadzieje wyghaniac juz po 10 grudnia, to mouja 3 ciaza, niestety 2 poronilam no i jak w 1 tak i w tej praktycznie od poczatku grzecznie leze i wcinam luteinke maGNEZ i inne witaminki, w poniedzialek ide po raz 2 na glukoze bo niestety z 50g wyszlo mi przekroczenie i mam nadzieje ze to jednak nie cukrzyca ciazowa.... Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: nowa-mozna? 25.09.10, 15:44 niuska231 witam Cie serdecznie w naszym skromnym gronie lezakujacych...Z nami czas leci szybko wiec uszka do gory!! elle.net zabieraj sie migiem za malzonka poki masz ochote bo potem moze byc roznie jak juz slyszalas Odpowiedz Link Zgłoś
jols kolejna nowa-można? 25.09.10, 16:21 Hej dziewczyny, ja tu chyba z najmłodszą ciążą 23 tydzień. Leżę od 13 tygodnia, od momentu założenia szwu, w 15 tygodniu jeszcze pesar mi założyli. W zeszłym roku poroniłam w 20 tygodniu z powodu niewydolności szyjki i kiepsko zrobionej cesarce- mam zbyt nisko cięcie i bardzo cienką ranę. Mam synka 6 lat. Biorę od 16 tygodnia fenoterol 3 razy po 1/2 tabletki a od 20 tygodnia dodatkowo nospe forte. Nie ma dnia,żeby coś mnie nie zakuło, zabolało, najczęściej w okolicy jajników i szyjki. Zaliczyłam już infekcję układu moczowego, pochwy, antybiotyk, teraz przeziębienie. Już psychicznie wysiadam od tego leżenia. Ale cieszę się, że w domu i mogę wstawać do łazienki i coś jeść zrobić. Jak tylko chodzę brzuch w momencie robi się twardy jak kamień. Podczas leżenia też twardnieje, a na wizytach u lekarza zawsze mięciutki pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: kolejna nowa-można? 25.09.10, 16:48 jols witaj w naszym coraz to bardziej powiekszajacym sie gronie! Bedzie wszystko dobrze kochana! Bierzesz leki i grzecznie lezakujesz wiec dolezysz do bezpiecznego dla malenstwa terminu! Z tym twardnieniem to mialam podobnie,gdzie sie tylko nie ruszylam mialam mega kamien i ciagniecia w dol a u lekarza normalnie gabeczka.. Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: kolejna nowa-można? 25.09.10, 20:08 Witaj Jols, zapraszamy do naszego grona I nie martw sie, bo po 1 jak sie zorientujesz w naszym gronie ciażę sie donasza (oby nawet co poniektóre nie przenosiły ) a jak juz sie rodzi, to zdrowe i piekne dzieciaczki vide Loca i Madzialenakata, która mam nadzieje, że się tu pojawi. Po 2 moja Droga z nami czas leci szybciej Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 20:11 Dobrze że nie bierzesz fenka, po którym pikawa na druga strone sie nicuje ja idę niedlugo na 75 glukozy. 50 nie robiłam, dostalam skierowanie od razu z grubej rury Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 20:09 Na naszym chyba nie ma sensu, bo te, które tu trafiły, to wlaśnie przez tamten watek Ale co tam, dam i tu linka Odpowiedz Link Zgłoś
niuska231 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 20:12 obraqnoc slonka, mnie juz miednica mega boli od lezenia szokk, do sklikania jutro Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: nowa-mozna? 25.09.10, 20:17 Dobranoc, ja też powoli sie szykuję z kopytami do cowieczornego masazyku Szkoda że jutro pogoda padaczkowa, pewnie cisnienie bedzie kulało. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: nowa-mozna? 25.09.10, 21:16 Ja mosze czekac do 24 na leki pozatym mam taki delikatny problemik a mianowicie boli mnie dupka,hemoroidy chyba mnie dopadly buuu nie dosc ze i tak mam mega problemy z zalatwianiem to jeszcze teraz sama pomimo tego ze mam wrazenie ze mi sie chce to sie boje maz mi przyniosl masc i mam nadzieje ze pomorze bo jak nie to nie wiem jak inaczej sobie ulzyc.. Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: nowa-mozna? 25.09.10, 21:26 kinga, na zaparcia czopki glicerynowe. mnie zbawiły. i żaden lekarz nic o nich złego nie powiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: nowa-mozna? 25.09.10, 21:31 colon c na zaparcia lub sok z kalifornijskich śliwek Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: nowa-mozna? 25.09.10, 21:47 Dziewczyny te czopki glicerynowe mam w domu bo kupilam do szpitala na wrazie co po porodzie,a teraz jeszcze bedac w ciazy moge je uzyc? one nie zaszkodza? Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: nowa-mozna? 25.09.10, 22:16 Dziekuje..to sobie zaaplikuje bo chyba do rana nie dam rady.. Odpowiedz Link Zgłoś
i_ja_tez Re: nowa-mozna? 25.09.10, 22:49 Czopki glicerynowe są bezpieczne, ale mi doktor kazał nie za często, bo mogą spowodować skurcze, hmmm... A mi np. pomaga jedzenie jabłek, 2-3 dziennie i nie mam problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: nowa-mozna? 25.09.10, 23:10 Ja juz probowalam chyba wszystkich domowych sposobow,jablka,sliwki,pije duzo plynow i dieta rowniez nie jest uboga w blonnik,zelazo narazie odstawilam bo tez powoduje zaparcia i dalej kiepsko wiec czas na wspomagacze tylko boje sie wlasnie tych skurczy ktore w naszych przypadkach nie sa wskazane. Odpowiedz Link Zgłoś
i_ja_tez Re: nowa-mozna? 25.09.10, 23:41 Może mój lekarZ jest trochę przewrażliwoiny, w każdym razie ja stosowałam te czopki dwa razy. Raz jak mnie już strasznie brzuch bolał to zaaplikowałam cały, efekt po 3 minutach. Drugim razem też już mnie brzuch zaczął pobolewać to wzięłam pół czopka. n Zadnw skurcze się nie pojawiły,a biorę tylko Nospę... Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 bóle krzyżowe 26.09.10, 08:49 Dziewczyny czy wy miałyście moze bóle krzyżowe, bo ja w pierwszym porodzi ete z brzucha a tu od dwóch dni jakoś masakrycznie przy skurczach boli mnie brzuch i czuje takie parcie na coś większego że siedze w łazience po pół godziny a tam nic. Te krzyżowe to pół pleców mi rozrywa, wolę te na okres. Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: bóle krzyżowe 26.09.10, 09:00 Witajcie, u mnie nocka super dziś, seksy z mężem mi się śniły bez efektów ubocznych czyli skurczy no i git ola mialam przy 1 porodzie masakra ból taki, że myślałam, że umieram ale u mnie szybko szło: 2,5 godz i Kuba wyskoczył Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka czopki glicerynowe 26.09.10, 09:34 Czopek glicerynowy jak sama nazwa wskazuje jest z gliceryny która się z odbytu nie wchłania, czyli na nic nie szkodzi. Po prostu miejscowo trochę odbytnice drażni i powoduje prawie natychmiastowe wypróżnienie. Ja też słyszałam że może wywołać skurcze chociaż to były raczej takie bardzo hipotetyczne i luźne sugestie. Samo wypróźnienie zawsze wiąże się z jakimiś tam skurczami i parciem bo inaczej po prostu nic nie wyjdzie. Wiadomo że jak nie trzeba to sobie nikt czopka nie zakłada ale jak się ma zaparcie i inne bardziej "naturalne" metody nie pomagają to czopek jest bardzo dobrym rozwiązaniem, no naprawdę mało inwazyjnym. Jak to ze wszystkim w ciąży bywa często wybiera się mniejsze zło a tym przypadku na pewno bardziej szkodliwe jest przedłużające się zaparcie. Ja czopki na pewnym etapie ciąży stosowałam prawie codziennie i nigdy nie miałam żadnego problemu. Wręcz przeciwnie jak miałam zaparcie i przesiadywałam na kibelku próbująć i próbująć to mnie właśnie wtedy bolał brzuch i był twardy a jak założyłam czopek to ulga i potem samopoczucie i stan brzucha był diametralnie lepszy. Co do rozwiązań dietowych głównie błonnikowych to oczywiście warto próbować ale w niektórych przypadkach niedość że to nie pomoże to może wręcz pogorszyć sytuację. Niestety spożywanie większej ilości każdego błonnika (nawet Colon C choć ten akurat jest jeszcze najlepszy) = wzdęcia. Nie ma na to niestety rady a łatwo sobie wyobazić co w ciąży, kiedy brzuch jest już wystarczająco wypełniony oznacza zaparcie + wzdęcie. Poza tym w ciąży zaparcia nie są spowodowane złą dietą tylko hormonami. Dieta może trochę pomóc ale do końca problemu nie rozwiąże. Po prostu trzeba jakoś przetrwać. Mi te moje zaparcie tak jak się same nagle pojawiły tak też w pewnym momencie same przeszły i nie miało to nic wspólnego z tym co jem. Piszę to wszystko na podst własnego doświadczenie rozmów z paroma ginekologami i dużej wiedzy ogólnie o zaparciach bo przez pewien czas zajmowałam się lekami na zaparcia (i tymi chemicznymi i blonnikiem) tak że na prawde wiem jak to dziala i o co chodzi. Przede wszystkim nie ma się co męczyć tylko sobie w miarę możliwości pomagać, bo tak jak mówiałam problem w pewnym momencie sam przechodzi więc nie ma niebezpieczeństwa "uzależnienia czy raczej poprawnie to nazywająć przyzwyczajenia sie" do czopków. Oczywiście jogurty, owoce, warzywa, dużo płynów ... to wszystko i tak warto w ciąży i nie tylko stosować, ale też na cuda nie ma co liczyć. Zwłaszcza ze u nas dochodzi jeszcze leżenie i leki rozkurczowe, które wręcz blokują perestaltykę (przesuwanie jedzenia a potem kału) w jelitach więc problemy z wypróżnianiem są jeszcze większe. Do "naturalnych" metod, który mi czasami pomagały ja moge dodać: dużo (2 kubki) słabej kawy z mlekiej z rana do śniadania oraz dużo (2-3 talerze na raz) zupy ogórkowej. Kawa ma efekt natychmiastowy, zupa po paru godzinach lub następnego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: nowa-mozna? 26.09.10, 09:42 Kinga, aha a z odstawianiem żelaza na tym etapie to lepiej się z lekarzem najpierw skonsultować bo jednak jest potrzebne i Tobie i dzidzi. Zwiększ sobie za to ilość magnezu, możesz wziąć nawet 4 tableki slow maga na noc, bo ogólnie magnez brany doustnie żeby coś dał to trzeba w dużych dawkach i nalepiej na noc brać a poza tym ma właśnie łagodny efekt przeczyszczający. Chociaż z tego co piszesz to mam wrażenie że przechodzisz to sama co ja miałam i nie ma to nic wspólnego z dietą i od tej strony za wiele nie pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: nowa-mozna? 26.09.10, 10:17 ola, przy pierwszym porodzie nie wiedziałam co to bóle krzyżowe. Ani przy samym porodzie krzyż mnie nie bolał, ani przed porodem wydaje mi się, że na krzyż mocno nie narzekałam. Natomiast przy tym porodzie ból po prostu masakryczny: coś jakby te skurcze z brzucha robiły się zarówno na brzuchu jak i z podwójną siłą w krzyżu. Porażka totalna. Ale też przed porodem narzekałam na krzyż. kinga, z domowych sposobów proponuję jeszcze wypróbować szklankę letniej przegotowanej wody z sokiem z 1 cytryny (najlepiej wyciskanym z cytryny, ale może też być w większej ilości ten z buteleczki) i wypić całą szklankę na raz, ale działa tylko na czczo!! Na mnie też nie działały jabłka i inne domowe sposoby, ale ta woda z sokiem jednak odrobinę pomogła i wiesz co jeszcze? Zjedzenie 3 kiwi przed snem skutkowało piękną kupką rano następnego dnia Także też polecam wypróbować Moja Kinia znowu się naświetla, wczoraj miała odstawione lampy, a dziś znowu, ale to dobrze, bo mnie nadal wydawała się żółta i się nawet zdziwiłam, że odstawili. Może tak jeden dzień dla odpoczynku. No i wczoraj podpisałam zgodę na badania na mukowiscydozę. Mam nadzieję, że wyniki będą dla nas pocieszające i że Niunia nie będzie tego dziadostwa miała. Ale to chyba kontrolnie wszystkim wcześniaczkom robią, zwłaszcza jak dzieciaczek ma zapalenie płuc. A ja pozbyłam się w końcu kataru. Znaczy jeszcze sobie posmarkuję troszkę, ale nos już zupełnie zapchany nie jest i co najważniejsze już w 2 dobie po porodzie zupełnie odstawiłam krople i spokojnie się bez nich obchodzę Jestem bardzo zadowolona, bo ten nos strasznie mi dokuczał. To chyba faktycznie było też tak, że jak leżałam w ciąży to mi z zatok nie miało jak na leżąco spływać, a jak już teraz siedzę i chodzę to zatoki się oczyściły i nos się odetkał Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: nowa-mozna? 26.09.10, 10:57 Loca, Mukowizcydoza to jest na szczęście bardzo żadka choroba ale w wielu szpitalach robią na nią i na pare innych jeszcze wszystkim dzieciom badania przesiowowe. Tam gdzie ja chcę rodzić tak właśnie robią to tego ja jeszcze dokupiłam pakiet badan na pare innych chorób. Wszystkie są mega żadkie ale jak już będą pobierać krew i badać to niech już przebadają wszystko to na nic przecież nie szkodzi. Dobrze że Ci ten katar przechodzi, dobrze wiem co to za cholerstwo, ja niby już od ponad tygodnia zdrowa ale też z nosem i zatokami w 100% dobrze nie jest. Inna sprawa że u mnie to właściwie nigdy w 100% dobrze nie jest. Najgorsze że to potem ścieka do gardła i pojawia się kaszel. Przeszło Ci pewnie trochę od pionowej pozycji ale też od zmian hormonalnych, bo na pewno juz masz teraz zupełnie inne niż w ciąży. Co do bóli krzyżowych to ostatnio gdzieś czytałam że to może zależeć od tego czy dziecko leży buzią do przodu czy do tyłu, chyba jak leży buzią do przodu to jest gorzej bo potylicą na krzyż właśnie naciska i wcześniej a zwłaszcza przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Niedziela... 26.09.10, 10:42 Witajcie w piekny sloneczny dzionek turnesolka dziekuje Ci kochana za wyczerpujaca odpowiedz! Co do czopeczka to zaraz go zaaplikuje,skoro jest bezpieczny,czekalam do teraz bo jeszcze ludzilam sie ze problem sam sie rozwiaze ale niestety nie,na szczescie masc na hemoroidy troche bol i pieczenie mi usmierzyla.Cos okropnego poprostu! Kawki niestety nie moge bo mam zabronione ze wzgledu na puls bardzo wysoki 120/140 i tak sobie skacze teraz doszlo jeszcze cisnienie wiec odpada. A co do zupki to dziekuje Ci za pomysl,juz sobie zazyczylam na jutro na obiadek,smaka mi narobilas Z tym zelazem to lekarz zalecil odstawienie razem z witaminami miesiac temu jak zaczelam brac fenoterol poniewaz ponoc zmniejaszalo by sie wchlanianie wit przez fenka,bore tylko kwasy DHA wyniki badan mialam ok zobaczymy teraz w piatek.Magnez lykam caly czas i to w duzych dawkach,ale od jutra mam zalecenie zmniejszania dawek fenka,luteiny jak i magnezu a w piatek odstawilam duphaston i w przyszla niedziele nie brac juz nic z tych lekow no i od 27 czyli jutra mam zaczac brac z powrotem i witaminki i zelazo. Mam nadzieje ze ten broblemik szybko minie,boje sie tylko o te hemoroidy bo jednak przy porodzie i wysilku to moze byc problem mam nadzieje ze jednak do tego czasu uda mi sie jakos usunac ta dolegliwosc.. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Niedziela... 26.09.10, 10:50 loca ciesze sie ze u was wszystko ok! Na mukowiscydoze to robia tylko wczesniaczkom czy wszystkim dzidziusiom? A co do wody z cytryna to pije codziennie,uwielbiam cytrynke a ze sama woda niegazowana juz mi sie opila to wkrajam sobie cytryne niestety na moje jelitka juz chyba nic naturalnego nie zadziala-teraz juz czopek idzie w ruch i czekam na efekty Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 Re: Niedziela... 26.09.10, 11:20 Loca fajnie że możesz juz oddychać, mi powoli tez lepiej z tym katarem, fakt jak siedze to jakoś lepiej oddychać Nie wiem czy to te skurcze i bóle krzyżowe ale jak mnie to dopada to jezu jak to boli, brzuch twardnieje i rozchodzi się w kręgosłup ale nie wiedziałam że to aż tak. Wtedy czułam jak na okres zdecydowanie lżej, a to nawet nie poród. No cóż mówią że każdy poród jest inny i to chyba prawda bo ja nadal w dwupaku. Mam nadzieję ze mi tak nie zostanie na stałe hihi. Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Niedziela... 26.09.10, 12:19 Dziewczyny, mam prawdziwą perełkę, przeglądając z nudą inne fora natknęłam się na mega bulwersującą wypowiedź naszej drogiej pani administrator, która nas z CIPa wywaliła! Polecam: forum.gazeta.pl/forum/w,586,116721911,116774613,Re_Prywatne_wizyty_a_badania_na_NFZ_.html?wv.x=2 po prostu wyszło co to za sucz! Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Niedziela... 26.09.10, 12:52 hej ja nadal w dwupaku ale mam jakieś bóle więc nie wiem co będzie dalej ja w poprzedniej ciązy poszlam do gina prytwatnie i państwowo do innego żeby nie placic za badania i za te pierwsze najdroższe sie udało ale potem zaczeli mi co innego zlecac i juz nie wiedzialam kogo sluchac. Wybrałam Pańsytwowego bo wydal mi się kompetentny bardziej a w tej ciązy chodze do niego ale prywatnie bo nie mialam czasu i sily żeby stac w kolejkach ale to kombinowanie żeby nie płacic za badania niestety wiąże ze soba ryzyko rożnych diagnoz i potem nie wiadomo kogo sluchac... Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Niedziela... 26.09.10, 16:24 Ta baba chyba wszystkie rozumy pozjadala! Dobrze jej turnesolka przygadalas,owszem kazdy ma prawo do wlasnego zdania ale nie zeby odrazu mowic o kreceniu i kombinowaniu jak to nazwala Nasza przemila i ulubiona pani moderator! Szkoda normalnie slow na wypowiedzi tej kobiety! Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Niedziela... 26.09.10, 16:31 A co do czopeczka to zadzialal po 40min bez rewelacji ale oczywiscie jest juz lepiej niz bylo,z kilogram mniej na wadze Za to znowu wrocil bol odbytu,rany co za koszmar! elle.net ty kochana jeszcze w dwupaku posmigaj przed Toba w kolejce jeszcze dwie kolezanki Chociaz ja dzis tez cos kiepsko z samopoczuciem,brzusio mnie pobolewa,byle by wytrzymac do piatku! Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Niedziela... 26.09.10, 17:07 Dziewczyny, trzymajcie mocno kciuki, bo za jakieś 2 godz będę po raz pierwszy miała na rękach swoje Maleństwo, bo Pani ordynator noworodków stwierdziła, że możemy dziś spróbować pierwszy raz przystawić Ją do piersi żeby sprawdzić jak będzie się zachowywała poza inkubatorem! Już nie mogę się doczekać! Oczywiście dam znać później jak poszły pierwsze próby Trochę się obawiam, bo Ona taka maleńka Bardzo chcę już wziąć Ją na ręce, a z drugiej strony nie wiem jak poradzę sobie z karmieniem z głupiego i prostego powodu: synka karmiłam zawsze na leżąco, a Kinię będę pierwszy raz przystawiać na siedząco, bo tak tylko fotel jest, nie ma leżanki na noworodkach Ale jakoś damy radę A co do tekstu naszej moderatorki to osobiście uważam, że to jest na zasadzie jakiejś niepojętej formy zazdrości czy zawiści, coś w rodzaju: "skoro ja musiałam płacić to dlaczego inna ma to mieć za darmo?". Już nie raz spotkałam się z takim przypadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Niedziela... 26.09.10, 18:15 Loca trzymam kciuki Dacie rade obie Nie zapomne jak mi pierwszy raz dali synka do kangurowania niby wazył prawie 3 kg ale takie maleństwo to było... pampersa mu prawie pod szyje zapinali, wszędzie kable do pomiaru tetna i czegos tam jeszce i pokuty biedaczek od pobierania krwi i kroplówek wenflony miał nawet na główce Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Niedziela... 26.09.10, 18:39 loca trzymam mocno mocno kciukasy!!! Bedzie wszystko dobrze!!! Oczywiscie zdaj relacje co i jak po tym cudownym,dlugooczekiwanym przezyciu!!! Ucaluj Kingusie Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Pierwsze karmienie za nami ;) 26.09.10, 20:40 C-U-D-O-W-N-I-E!!! Pierwsze karmienie za nami Kingusia wyjęta z inkubatora od razu (dosłownie) rzuciła się na cycka całą buzią Ssała tak chętnie i pięknie, że sama położna była zdziwiona, że tak zupełnie bezproblemowo udało się przystawić i że za pierwszym podejściem od razu sukces Ja również jestem szczęśliwa, bo w końcu mogłam Ją wziąć na ręce, pogłaskać gdzie chciałam, no i zmieniłam Jej pierwszą pieluszkę Co prawda bardzo nieudolnie, bo zrobiłam to w inkubatorze i miałam do Niej kiepski dostęp, ale pieluszka zmieniona A Niunia jest taka lekka, że normalnie zupełnie nie czułam żebym miała Ją na rękach Possała, przytuliła się i ... zasnęła Ależ piękne wspomnienia z dzisiejszego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Pierwsze karmienie za nami ;) 26.09.10, 20:51 cieszę się ogromnie i całuję was Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 Re: Pierwsze karmienie za nami ;) 26.09.10, 20:57 super co dzień to lepiej a jak już miałaś ją na rękach to naprawdę duże osiągnięcie to może jednak szybciej wrócicie do domu, czego życzę z całego serca. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Pierwsze karmienie za nami ;) 26.09.10, 21:16 Ale SUPER!!! Niezmiernie sie ciesze z Twojego szczescia!!! Teraz juz tylko z gorki! Caluje was bardzo cieplutko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
belgirka Re: Pierwsze karmienie za nami ;) 27.09.10, 09:14 loca ale mi się buzia cieszy z Twojego szczęścia ja już się nie mogę tego doczekać,a przede mną jeszcze troszkę czasu. Ja się przez weekend nie odzywałam, bo wywieziono mnie na wieś żebym pooddychała świerzym powietrzem ale już jestem i się melduję A co do seksu....dziewczyny....błagam.....ja od samego czytania już świruję Dziś obudził mnie skurcz, nie jakiś straszny, trwał może z minutę. Jutro idę do gina na wizytę więc w końcu się wszystkigo dowiem. A jeszcze pytanie. Czy te które biorą luteinę, biorą tę podjęzykową, czy dopochwową? Bo ja mam podjęzykowo i od tego paskudnego gorzkiego smaku wszystkie potrawy mi tak smakują I oczywiście ściskam wszystkie w ten brzydki, deszczowy poniedziałek. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Pierwsze karmienie za nami ;) 27.09.10, 09:33 Witajcie lezaczki... belgirka ja bralam luteinke przez dluzszy okres i podjezykowo i dopochwowo,potem tylko dopochwowo bo dziala odrazu tam gdzie trzeba Po podjezykowej mialam ciagle mdlosci [zaczelam lykac duphaston-niestety drozszy ] za to dopochwowa jest uporczywa bo wyplywa ale mi ta droga nie sprawia zbytno problemu bo i tak lezakuje Luteinke dopochwowo biore od poczatku ciazy z malymi przerwami,teraz jestem na etapie odstawiania Rany jaka pogoda deszczowa...ale chyba dla mnie lepsza jest taka niz kuszace sloneczko Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 Re: Pierwsze karmienie za nami ;) 27.09.10, 11:05 nadal dwupak juz starciłam nadzieję że urodzę w terminie W czwartek wizyta i gina zobaczymy co on na to powie i co dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Pierwsze karmienie za nami ;) 27.09.10, 18:19 belgirka, Luteinę brałam parę mcy, głównie dopochwowo (2x2), ok 36 ginka mi odstawiała. Podjęzykową spróbowałam raz bo zakładałam wtedy też inne globulki i nie chciałam żeby się tam środku wszystko mieszało ale była tak ochydna że rozłożyłam zakładanie globulek o różnych godzinach i wróciłam do Luteiny dopochwowej. Ja też słyszałam od ginki że dopochwowa na nasze problemy działa lepiej. Mi tam aż tak bardzo nie wypływała więc za bardzo mnie to nie męczyło, poza tym i tak w upały czy od popuszczania moczu przy kaszlu majtki parę razy na dzień zmieniałam więc problemu nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
jols ból w okolicy jajnika? 27.09.10, 11:11 Dziewczyny, pół nocy nie spałam, dostałam w nocy bólu w okolicy lewego jajnika, nie mogłam pozycji znaleść do spania, żeby nie bolało. Dopiero rano jak pochodziłam, wykąpałam się i wzięłam nospe to zelżał. Czy w tej okolicy są jakieś więzadła? co to może być? Czasem też boli mnie po prawej stronie też tak nisko. Czy któraś tak miała? Lekarz mówił mi, że mogę mieć też zrosty w brzuchu i to boli. Badanie moczu tydzień temu robiłam i było ok, więc to raczej nie infekcja. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Poniedziałek... 27.09.10, 11:27 Witam, witam i o zdrowie Koleżanki leżanki pytam jols, ja miałam takie bóle w okolicach prawego jajnika. W 25 tyg miałam tak wstrętny i uporczywy ten ból, że już nie mogłam wytrzymać, bo nospa i inne leki nie pomagały, więc pojechałam na IP. Na USG nic nie wykryto i powiedziano mi, że bardzo możliwe, że to właśnie te więzadła. Podobno są umiejscowione w okolicach jajników, bardzo nisko na brzuchu, gdzieś też chyba koło pachwin i niby pod pępkiem. Mnie bolały tylko te koło jajników. Ból był nieprzeciętny. Jak wyszłam ze szpitala (bo mnie wtedy zostawili na kilka dni) to od tamtej pory jeszcze 3 razy bolało, ale już leki na to pomagały (w szpitalu przypisali mi wtedy Cordafen i on pomagał też na te bóle). Ale dla świętego spokoju może jednak skonsultuj to z ginekologiem. Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Poniedziałek... 27.09.10, 11:31 A my się już z Kingusią cyckiem karmimy Zobaczymy, co powie nam pediatra po obchodzi, bo właśnie na wcześniakach trwa obchód, więc później pójdę coś się dowiedzieć. Mam nadzieję, że otrzymam tylko dobre wieści i że dalej będę mogła karmić piersią Taka słodka ta moja mała istotka Nie mogę się napatrzeć jak ssie Do tego taka ciekawska: podczas ssania strasznie się rozgląda i wszystko obserwuje Jeszcze jest żółta, także bilirubina pewnie niezbyt spadła przez weekend, bo gołym okiem widzę, że dzieciątko żółte, ale bierze ten antybiotyk na płucka, więc to też może powodować wolniejsze wchłanianie się tego bilirubinowego cholerstwa. A pogoda u nas też kiepska, trochę deszczowa, a przede wszystkim strasznie senna Ja na to konto wzięłam z rana prysznic i umyłam głowę... Jak te proste czynności mogą poprawić człowiekowi humor! Że ja nigdy tego nie doceniałam Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Poniedziałek... 27.09.10, 12:21 jols przykro mi ze mialas kiepska noc..co do boli jajnikow,u mnie tylko prawego to zaczelo mnie bolec bardzo wczesnie (myslalam na poczatku ze to od stymulowania jajnikow przed ciaza) tak samo jak i ostre klucia w pochwie i podobnie jak u loci nie bylo to nic groznego,lekarz stwierdzil (kilkakronie bo co ktoras wizyte mu o tym przypominalam) ze to sa wiazadla i tak moze byc wiec sie nie mam tym martwic.Ale tak jak loca napisala,moze lepiej to sprawdzic u lekarza,bedziesz spokojniejsza. loca cudnie ze juz mozesz przytulac swoja malenka kruszynke i niesamowite jest to ze Kingusia tak szybko nauczyla sie ssac..ja juz sie tez doczekac nie moge tego cudu ale pewnie bez strachu sie nie obejdzie ze nie podolam. A co do mycia wloskow to nie wiesz jak Ci zazdroszcze czystej i pachnocej lepetynki,ja czekam z dredami klejacymi do czwartku bo w piatek na badania wiec jeszcze mosze sie pomeczyc Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Poniedziałek... 27.09.10, 18:46 kinga, Ty też uszy do góry to już dla Ciebie ostatnie dni z dredzikami, po tej wizycie to bankowo dostaniesz zielone światlo na większość przyjemności a na regularny prysznic i mycie głowy to już na pewno! Odpowiedz Link Zgłoś
i_ja_tez Re: Poniedziałek... 27.09.10, 14:55 Loca nie wiesz nawet ile radości i nadziei dają takie dobre wiadomości od Ciebie Cieszę się strasznie Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Poniedziałek... 27.09.10, 15:09 Loca, trzymajcie sie cieplo dziewzcyny i pamiętaj, że ciotka mamba czeka na kolejne foteczki Kruszynki Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Poniedziałek... 27.09.10, 16:55 Pytanko : dziewczyny te na finiszu robilyscie moze badanie toxoplazmozy w ostatnim miesiacu ciazy? Robilam przed ciaza i nie wiem czy teraz powinno sie juz na koncowce je powtorzyc? Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Poniedziałek... 27.09.10, 17:46 hej witam leżaczki jakas dzis pogoda lipna i weny nie mam do nicze\go Ja robiłam toxo na poczatku ciązy i wydaje mi sie że teraz nie trzeba Pod koniec robi sie wymaz na paciorkowca Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Poniedziałek... 27.09.10, 18:52 Kinga, co do toxo to robiłam na początku, chyba potem jeszcze raz (nie jestem pewna sprawdze przy okazji to jeszcze napiszę) i teraz z 2 tygodnie temu robilam jeszcze raz. Szczerze mówiąc nie wiem po co ale nie oponowałam bo i tak mnie kłuli to mogli sobie na toxo też pobrać. Ja to mam sporo badań bo co chwilę mi przeciwciala anty Rh robią bo mogę mieć konflikt serologiczny bo ja jestem + a mój mąż -. W pierwszej ciązy to się baaaardzo rzadko zdarza no ale i tak mnie badają. Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Poniedziałek... 27.09.10, 19:20 Hmm... A ja zaczynam łapać powoli doła... Jakaś dziwna jestem, chyba naprawdę pogoda ma na mnie duży wpływ, bo wczoraj i przedwczoraj tak ładnie było i mój humorek był superaśny, natomiast dziś pogoda się skiepściła i mój humorek razem z nią. Rano było jeszcze w sumie całkiem nieźle, natomiast od południa coraz gorzej. Jeszcze nie jest tragicznie, ale już zaczynam świrować w tym szpitalu i napadają mnie myśli, że nigdy mnie stąd nie wypuszczą Ja już chcę do domu, chcę żeby Niunia szybko wyzdrowiała i żebyśmy mogły stąd wyjść. Kurcze, codziennie słyszę, że wypisują 3-4 dziewczyny, a ja znowu tu kwitnę Bardzo to dołujące, naprawdę Jeszcze wytrzymam tu ze 3 dni i naprawdę zacznie mi się włączać jakiś depresyjny stan. O ile nie wcześniej. Dziś jeszcze nie płaczę, ale kto wie co będzie jutro, jak znowu usłyszę, że jakieś 3 kobitki do domu idą. A do tego wiadomości od pediatry... Dziś byłam się czegoś dowiedzieć to usłyszałam tylko, że jest bez zmian. Ale że to dobrze, że nie jest gorzej, bo niby wcześniakom w którejś dobie to i gorzej może się zrobić, więc pocieszające jest, że jest bez zmian. Tak powiedziała pani pediatra. Jednak dla mnie bardziej pocieszające by było jakby powiedziała, że jest chociaż odrobinkę lepiej. Wiadomo, nie liczę na wiadomości typu, że z dnia na dzień jakiś cudowny przełom nastąpił i nagłe ozdrowienie, ale kurcze chciałabym chociaż usłyszeć, że jest jakaś chociażby nieznaczna poprawa, ale to już zawsze jakiś kroczek w przód. Ech... Już sama nie wiem. Cieszę się ogromnie, że chociaż mogę już ją przystawiać do piersi, bo chociaż wtedy mam z Nią jakiś kontakt i czas wtedy tak szybko płynie... Kurcze, chyba jednak nie obejdzie się dziś bez łez... Właśnie mi napłynęły do oczu... Ja tu zwariuję Chcę zabrać już Kinię do domu!!!... Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Poniedziałek... 27.09.10, 19:25 No wlasnie sie zastanawialam co do tej toxoplazmozy czy robic jeszcze raz bo jade w piatek na badania i jak maja kluc to juz za jednym zamachem,zastanawiam sie jeszcze bo chyba powinnam zrobic dodatkowo w ostatnich tyg antygen HBS..ale lekarz tego nie zlecil,chyba powinnam co? turnesolka wizyte u gina mam w poniedzialek na 16 i juz sie nie moge doczekac tego zielonego swiatelka o ktorym piszesz czestego mycia glowki,prysznica dluzszego niz 2min i wyjscia chociazby do sklepu spozywczego bo juz chyba zapomnialam jak towar na polkach wyglada Mam nadzieje ze dotrzymam,bo wczoraj to brzusio bolal mnie jak na miesiaczke,torba w pogotowiu a dzis jak reka odjol. Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Poniedziałek... 27.09.10, 19:41 Loca rozumiem Cie doskonale .... Musisz się cieszyc z małych sukcesów, że mała ssie, mój niestety nie miał odruchu ssania i to był mój największy powód do płaczu...... i tak się dzielnie trzym asz że jeszce nie płakalas... podziwiam... Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Poniedziałek... 27.09.10, 19:47 Loca ty się ciesz, że cię nie wypisują, mnie chcili po 3 dobie wyrzucić bo po porodzie ok a miwjsc brak a Fifi mial zostać tak się zaparłam, że zostałam do jego wyjścia, a jak byś musiała dojeżdzać... przytulanm Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Poniedziałek... 27.09.10, 20:05 Loca, psia pogoda na pewno nie pomaga ale jednak postaraj się jeszcze trochę siły i pogody ducha w sobie znaleźć. Też mi się wydaje że jednak postępy są, takie samodzielne ssanie to jest dla wcześniaka duże osiągnięcie, więc już widać że Córeczka równie dzielna co jej Mama! Z żółtaczką to lekarze na pewne sobie dadzą radę a co do infekcji płuc to przypomnij sobie jak sama byłaś przeziębiona też Ci trochę zajęło zanim wydobrzałaś więc malutkiej też trzeba dać trochę czasu. Poza tym pisz do nas jak najwięcej o wszystkim, no wiesz jakieś tam anegdoty szpitalne etc... a mi możesz na razie odpisać czy rajstopki (roz 62-68) to jest praktyczne rozwiązanie. Co prawda i tak już je dzisiaj w Lidlu kupiłam ale przynajmniej będę wiedzieć czy dobrze zrobiłam czy nie. Mamba chyba też kupila. Mamba, w jakim kupiłaś kolorze, bo ja błękitne, chociaż te kremowe też mi się podobały więc jak to jest praktyczne to może kupię jeszcze jedną parę. Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Poniedziałek... 27.09.10, 20:28 loca kochana wytrzymaj jeszcze troszke,dasz rade chociaz zdaje sobie sprawe ze nie jest to latwe zadanie,wszystko bedzie dobrze zobaczysz a Kingusia jest dzielna i silna dziewczynka wiec szybciutko sie upora z tymi niedobrymi infekcjami i ani sie obejrzysz a juz bedziesz z niunia w domku!!! Trzymamy tu wszystkie za Was kochane kciuki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Poniedziałek... 27.09.10, 20:30 loca ogladalam dzis pogode i od czwartku ma byc poprawa wiec uszka do gory Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Poniedziałek... 28.09.10, 09:00 Loca, trzymaj się i tak jak piszą dziewczyny, wszystko jest dobrze i trzeba szukac pozytywów. za kilka chwil zapomnicie o szpitalu, uwierz mi Turnesolka, najpierw wladfowałam do koszyka błękitne, ale po chwili nwymieniłam na kremowe. 4 par nie kupilam, bo chyba bez sensu. A rajstopki sie przydadzą, bo ja mam poza spiochami sporo spodni dla Michalka i kilka rampersow. Zamiast skarpetek będe pod spod właśnie rajstopki zakladala. Było nie bylo zima będzie Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Wtorek... 28.09.10, 09:31 Witam się wtorkowo! Pogoda bez zmian, a humorek z rana nie najgorszy. Oby tylko tak pociągnąć do wieczora. U wcześniaków trwa wizyta, później pójdę po jakieś info, mam nadzieję, że się dowiem w końcu czegoś pozytywnego. No chyba, że będzie ta sama doktorka co wczoraj, to nie będę tam lecieć żeby nie było, że łażę codziennie jak na sraczkę, bo wiadomo, że z dnia na dzień mega wielkich zmian nie będzie, ale mimo wszystko coś tam może nowego powiedzą. Może chociaż o tej bilirubinie, bo dziś chyba mieli Jej robić wyniki. Ale to pójdę po południu z mężem jak do mnie przyjedzie. turnesolka, co do rajstopek to te w rozmiarze 62-68 będą akurat na zimę, bo teraz to pewnie będą jeszcze za duże Rajstopek dużo nie kupuj, bo niewygodnie dziecko ubierać, a i wydaje mi się, że takiemu maluszkowi też dość niewygodnie jak go w brzuszek coś ciśnie. Ale ogólnie na zimowe spacery czy nawet wyjście do sklepu z maluchem czy na wizytę do lekarza czy w odwiedziny do rodziny to rajstopki to dobra sprawa, bo dziecku nigdzie nie podwiewa i na pewno będzie mu cieplutko. Natomiast tak po domu to zdecydowanie bardziej od rajstopek polecam zwykłe śpioszki czy pajacyki. I dziecku wygodniej i mamie wygodniej i szybciej przebrać pieluchę Ale wiadomo: kto co lubi Ja na razie nie kupuję wcale rajstopek. Z wcześniakiem w tą zimę na pewno na spacery wychodzić nie będę, a na wyjście typu: z domu do samochodu, z samochodu do domu to wystarczą śpiochy i zimowy kombinezon. Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Wtorek... 28.09.10, 10:46 Hej Loca super że humore lepszy a co do wychodzenia na spacery to ja z wczesniakiem wychodziłam jak była ladna pogoda, jeszce pamietam że zaczełam 2 tyg po wyjściu ze szpitala tak mi kazali - jak mały osiągnie termin narodzin rajstopki polecam jak mały juz zaczyna raczkowac a wczesniej najwygodniejsze pajace i spichy rozpinane w kroku Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Wtorek... 28.09.10, 10:57 Loca, a ja wtorkowy watal zalozyłam, bo z tego zaczyna się robić tasiemiec Ze spacerkami to sie okaże, może zima będzie lagodna jak 2 lata temu, to spokojnie będziesz mogła kinie na spacerki zabierać. A jakieś nowe fotki ślicznotki? Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Wtorek... 28.09.10, 11:01 no własnie ja 2 lata temu chodziłam na spacery bo zima lekka była ale jak bedzie tak jak w tamtym roku to ja nie wiem jak ja dwoje dzieci w domu utrzymam Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Wtorek... 28.09.10, 11:21 elle.net, a raczkować to kiedy dziecko zaczyna i jaki ma wtedy rozmiar mniej więcej. Rajstopki są mega rozciągliwe i milutkie więc rozmiar tez ma spory zakres. Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Wtorek... 28.09.10, 13:29 Turnesolka, dzieci różnie zaczynają raczkować i chodzić. Mój synek np. wcale nie raczkował tylko od razu na nogi i chodził Ale tak mniej więcej jest to w okresie 8-12 mies. Rozmiar to też zależy od wielkości dziecka, bo tak jak rodzą się dzieci 50 cm (jak mój synek) albo 63 cm (jak synek mojej znajomej) to ciężko powiedzieć jak te dzieci w stosunku do siebie urosną Ale rajstopki, które kupiłaś na pewno się nie zmarnują Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Wtorek... 28.09.10, 13:44 mój z wrzesnia a raczkował jakoś w kwietniu i nosil wtedy 68 chyba ale wiem że w tych rajtkach latal jeszce nastepna zimę bo rajstopki sa rozciagliwe i tak jak loca mówi przydadza sie na pewno Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Wtorek... 28.09.10, 15:19 W takim razie, nie macie po prostu pojęcia jaka jestem szczęśliwa że te rajtki kupiłam, bo śliczne są bardzo i już bym mogła Jaśka w nie pakować! Drobna rzecz a jaki ubaw. Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Wtorek... 28.09.10, 11:19 loca, wiadomo z rańca humor zawsze lepszy, poza tym każdy dzień przybliża do wyjścia ze szpitala i w końcu na pewno będzie lepiej. Hormony Ci poza tym szaleją i normalne jest że psychika raz lepsza raz gorsza. Kumpela mi opowiadała że chociaż ona miała planowane cc w terminie i praktycznie wszystko poszło idealnie do jak się dowiedziała że do domu wypuszczą ją (juz nie pamiętam dokładnie z jakiego powodu) o jeden dzień później niż normalnie to tak się strasznie poryczała że sama nie rozumiała dlaczego. No ale tak ja już wcześniej pisałyśmy takie pobuczenie co pewien czas w granicach rozsądku to nie jest taka straszna rzecz a czasami bardzo pomaga rozładować złe emocje. Ja już wczoraj z tego wszystkiego (bo dużo się u mnie działo) nie pisałam ale byłam na Madalińsiego na kontrolnym KTG. Trochę się tam nalatałam bo na początku poszłam jak zwykle na IP a się okazało że jestem zapisana do przychodni piętro wyżej. A w tej przychodni mimo że wszystko na prawdę odnowione i dość dobrze zorganizowane to jednak do rejestracji była spora kolejka. Na szczęście jakaś dziewczyna w ciąży do mnie podeszła i powiedziała że kobiety w ciaży są poza kolejnością przy pierwszym okienku przyjmowane no to szybko poszło. Tam się dowiedziałam że się w sumie nie muszę rejestrować tylko od razu do pokoju gdzie robią KTG zgłosić no to poszłam. Pod pokojem pełno kobiet w ciąży już siedzi więc się pytam która ostatnia no ale od słowa do słowa one mi mówią że jak ja tylko na KTG to żebym do tego pokoju od razu weszła bo już wołali. No to ja do tego pokoju a tam że OK ale żebym dała Kartę, a ja jaką kartę? Karty z przychodni oczywiście nie miałam bo w przychodni po raz pierwszy, do tej pory tylko w IP byłam. No to spowrotem do rejestracji kartę założyć. Na szczęście praktycznie bez czekania w tym okienku dla kobiet w ciaży mi raz dwa założyli. I z tą kartą spowrotem bo pokoju KTG wchodze a tam że proszę na zewnątrz poczekać jak mnie zawolają no to po raz 3 siadam przed tym pokojem i czekam, nawet minutki nie czekałam i mnie zawołali. No to bach spowrotem to tego pokoju. Dla pełni obrazu dodam że dzień był chłodny i zapowiadało się że będzie padać, no to na drogę ubrałam grubszy płaszczo sweter i wzięłam ze sobą parasol, bo poszłam pieszo. I oczywiście te wszystkie wycieszki z IP do przychodni, między rejestracją a pokojem KTG i to wchodzenie do z i pokoju i siadanie przed pokojem to z tym całym + torebka badziewiem, oczywiście jak to teraz mam już w standardzie jak się tylko trochę energiczniej ruszam to zaraz pocę się jak prosiak i mi duszno i gorąco. Wyobrażacie więc sobie jaka byłam umordowana. Na szczęście położna w pokoju KTG była przesympatyczna. Zmierzyła ciśnienie, jakieś papiery wypełniła i mnie podłączyła do KTG. Ogólnie KTG w przychodni w porównaniu do IP to jest bajka. Co prawda w 1 pokoju są na raz 3 dziewczyny podłączone więc bicia serc maluchów jak jakieś maszyny tłuką, ale leżanki są miękkie i wygodne i gumy do tych czujek też jakieś milsze. KTG w sumie mi szybko zleciało bo widziałam wyświetlacz to sobie patrzalam cały czas na tętno i skurcze. Tętno z początku (po tym maratonie zaliczonym przez mamusię) to Jachu miał nawet 147, a ja skurcze ok 20, ale potem spopniowo się wszystko uspokajało, Jachu zszedł do swojego ulubionego ok 120 a ja ze skurczami do ok 12. Jednym słowem KTG idealne i się ucieszyłam. Jednak to jeszcze nie był koniec, położna (w sumie nie wiem po co i dlaczego) wciągnęła mnie w jakiś program sponsorowany przez miasto dot zdrowia kobiet w ciąży, wiec po tym KTG byłam na takiej ekspresowej wizycie u gina. Obejrzal i ocenił KTG (nie żeby za dużo to wymagało filozofii) coś się tam jeszcze dopytał dał skierowanie na USG (nie mam pojęcia po co) no ale poszłam (znów na -1 do IP się zapisać). Mam jakiś termin na 5 października. Będę się jeszcze w między czasie widzieć z moją ginką to się zapytam o co chodzi i czy na to iść. Póki co mam na szczęście prowadzić dolej "normalny tryb życia" tylko jak leżę to na prawym boku, bo ta problematyczna pępowina to jest po lewej stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: ból w okolicy jajnika? 27.09.10, 18:40 jols, ja też miałam bóle w okolicach jajników - głównie prawego oraz w innych miejscach brzucha. Nie były to bóle ostra ale dość uciążliwe. Na poprzednim forum dokładnie to opisywałam, to jak chcesz to poczytaj dokładnie. Szczerze mówiąc chyba nic na o za bardzo nie pomagało, po prostu samo przechodziło jak to co się tam miało naciągnąć w końcu się naciągnęło. Też się z tym nastresowałam, ale naszczęście nie było to groźne. Odpowiedz Link Zgłoś
jols Re: ból w okolicy jajnika? 28.09.10, 17:22 Dziewczyny, Bardzo dziękuję za odpowiedź. to chyba faktycznie więzadła, bo ból jest i przechodzi, czasem wystarczy zmiana pozycji lub jak trochę pochodzę. Generalnie jest lepiej, był u mnie wczoraj lekarz rodzinny mnie przebadać, bo moje przeziębienie ciągle jest i pytałam o te bóle, też mi Pani doktor potwierdzała, że to miejsce gdzie są wiązadła i takie kłucia mogą być. W czwartek idę do mojego gina to jeszcze dopytam. Mam nadzieję, że wszystko tam jest dobrze i szew i pesar trzymają nadal. Tak bym chciała już choć 30 tydzień. Czy wy leżycie cały czas czy trochę po domu chodzicie? pozdrawiam Jols Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: ból w okolicy jajnika? 28.09.10, 17:37 Najpierw DUŻO leżałam ale po domu się trochę kręciłam, zrobiłam sobie coś do jedzenia, umyłam się normalnie etc ale ostatnie 2 mce to już leżałam non stop, wstawałam tylko do wc i do jedzenia. Nawet branie prysznica ograniczałam do minimum, mycie głowy średnio 1-2 w tygodniu. Ale najlepiej jak się dokładnie lekarza zapytasz co możesz robić. Generalnie jednak większość dziewczyn leży nawet więcej niż lekarz każe i raczej żadna nie pisała że żałuje że za dużo leżała. Poza tym w pewnym momencie to się czuje że jak nie leżysz to wszystko tam na dole uciska i się spina a brzuch twardnieje i na zdrowy rozum łatwo sobie wyobrazić że lepiej jednak leżeć. Odpowiedz Link Zgłoś
i_ja_tez Re: ból w okolicy jajnika? 28.09.10, 17:56 Ja leżę, wstaję tylko do toalety i jak jest naprawdę konieczność. Mąż mi robi jedzenie, herbatę mam w dzbanku, prysznic codziennie 3 minuty, raz w tygodniu dłuższy z myciem głowy i depilacją. Dzisiaj mam wizytę, późnym wieczorem, ale jakoś średnie mam przeczucie, ostatnio sporo wychodziłam a to do dentysty, a to na badania, dziiaj rano na glukozę.... Dziewczyny, a jak wygląda u was depilacja przed wizytą u doktora jak już brzuch dużo zasłania? Zawsze tam stosowałam wosk, wczoraj ogoliłam się maszynką i .... wyszedł koszmarek. Krzywo i niedokładnie Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 Re: ból w okolicy jajnika? 28.09.10, 18:16 po załozeniu szwu troche chodziłam, potem zaczęły sie skurcze dziecko nisko i praktycznie uziemienie, najpierw leżałam trochę ale wcale lepiej nie było więc jak w grę wchodził szpital czy dom to poległam całkowicie. I wsatałm dopiero w 38 tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: ból w okolicy jajnika? 28.09.10, 18:40 no w pewnym momencie to w temacie depilacji na dole to już tylko na męża można liczyć. Już nawet nie chodzi o to że się nie widzi tylko że sięgnać ciężko. Chociaż mam wrażenie że rozsądny ginekolog raczej nie oczekuje od kobiety w dużej ciaży atrakcyjnej "fryzury" łonowej. Ja tam "porządek" utrzymywałam (przy pomocy męża) głownie dla własnego komfortu i higieny, po prostu im mniej tam włosków tym lepiej bo te wszystkie czopki, globulki, tabletki i ogólnie ciążowe zwiększone upławy to straszny bałagan robią. Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: ból w okolicy jajnika? 28.09.10, 19:24 jols, ja leżałam plackiem odkąd tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży (z pierwszą ciążą było tak samo). Wstawałam TYLKO do toalety. Wszystko inne na leżąco: jedzenie, picie i generalnie wszystko. Nie krzątałam się nawet po domu. Wszystko miałam podstawiane pod nos, wszystko czego tylko potrzebowałam. Co do higieny to codziennie było tylko mycie zębów, ochlapanie się wodą pod pachami i wiadomo: w kroku. Natomiast mycie głowy i umycie całego ciała tylko raz w tygodniu: bardzo szybka kąpiel (tyle co się umyć, szybko ogolić nogi i bikini i umyć głowę). Potem to już tylko leżenie, leżenie i leżenie. i_ja_też, co do depilacji to ostatnimi czasy przed porodem goliłam się przy małym lustereczku Niestety nie mogłam liczyć na męża w tym temacie, bo synek ładował mi się do wanny jak tylko mąż wchodził mi umyć plecy, nie mówiąc już co by robił jak by mi mąż musiał pomóc w depilacji Także musiałam sobie radzić za pomocą lusterka Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka trzymajcie kciuki 29.09.10, 09:22 Dziewczyny, pępowina jest jednak na tyle problematyczna że na 10 idziemy do szpitala i będziemy rodzić - no taki jest plan przynajmniej, zobaczymy jak pójdzie. Generalnie jestem dość spokojna i dobrej myśli, ta pępowina mnie tylko stresuje. Myślcie o nas i do sklikania, mam nadzieję już w stanie rozdzielnym. Te co były w kolejce przede mną niech się spieszą, reszta grzecznie leżeć i dzidziusie tuczyć w brzuszkach. Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: trzymajcie kciuki 29.09.10, 09:34 Powodzenia i szczęśliwego rozwiążania, czekamy na wieści Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: trzymajcie kciuki 29.09.10, 09:56 I przyszłą pora na turnesolkę POWODZENIA kobieto! Życzę szybkiego porodu, bez komplikacji oraz miłego i życzliwego, a przede wszystkim kompetentnego i pomocnego personelu medycznego! Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: trzymajcie kciuki 29.09.10, 14:20 Turnesolka rodzisz czy nie? jakby co trzymam kciuki Loca super ze z małą coraz lepiej a ja po wizycie , rozwarcie na 2 palce i moge rodzić ale skurczy brak Tylko dziecko duże bo wyszło 3800 i nie wiem jak ja urodze ... Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: trzymajcie kciuki 29.09.10, 09:55 turnesolka trzymam za Ciebie bardzo mocne kciukaski i zycze szczesliwego porodu!!! W miare mozliwosci daj znac co i jak bo bedziemy sie martwic! Odpowiedz Link Zgłoś
madzialenakata Re: trzymajcie kciuki 29.09.10, 14:58 Trzymam kciuki z całych sił!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: trzymajcie kciuki 29.09.10, 15:06 Turnesolka, o jak milo, będzie kolejny dzieciaczek. trzymam kciuki i czekam na relacje. Madzialenakata, a Ty co nic nie piszesz? Nie dość że milczysz od ponad tyg. to jeszcze jak już się pojawisz, nic nie piszesz. Nadrabiaj szybko zaleglości, opowiadaj. Odpowiedz Link Zgłoś
madzialenakata Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 29.09.10, 15:18 Ależ dawno nie udzielałam sie na forum W ogóle świetny pomysł był z założeniem nowego Ja już się trochę odzydoliłam po porodzie, ale zanim przeczytam wszystkie nowe posty to pewnie dużo czasu minie. A maluszek wiadomo czas zajmuje i o ile w czasie ciąży był nadmiar wolnego czasu, to teraz jest radość jak urwie się godzinkę na drzemkę. Przez pierwszy tydzień miałam spory problem z karmieniem- zwłaszcza że karmię pierwszy raz i przez nieumiejętne przystawianie małej dałam sobie wyssać sutki aż pojawiły się strupy i każde karmienie to było istne cierpienie. Na szczescie jest już lepiej, powoli się normujemy. Tylko żółtaczka się nadal utrzymuje, dlatego zgodnie z zaleceniami lekarzy karmię małą często, tzn wybudzam ją do karmienia tak co 1,5 - 2 godziny. Co do porodu, to w sumie jest co opisywać. Na wizycie w poniedziałek lekarz wybadał rozwarcie 4 cm i wysłał mnie, mimo braku skurczy na porodówke. No i we wtorek urodziłam. Oczywiście skurcze trzeba było wywoływać, najpierw lewatywa, nic nie dała, potem 2-godzinny spacer po korytarzu i też nie bardzo. Potem oxy - średnio się sprawdziła, ale w końcu skurcze zaczeły się pojawiać (tzn te mocniejsze, bo słabe miałam caly czas). Niestety z kroplówką zostałam sama na porodówce, bo położne poszły na sniadanie, lekarze prawie wszyscy na cc. A te baby, mimo że ordynator kazał im wstrzymać się z podaniem mi kroplówki, aż skończą się cięcia, podłączyły mi ją i poszły. Nagle tętno dziecka zanikło. Przestraszyłam się, na ktg włączył się alarm, nieestety nikt go nie słyszał. Więc wołam z całych sił na korytarz, o pomoc. W końcu po pary minutach przyszedł ktoś, zawołano lekarza no i szybka akcja ratowania mojej Malwinki (myślałam już że ją stracę wyobraźcie sobie) podano mi leki rozkurczowe, tlen, i juz szykowali się do cc. Na szczescie tętno wróciło do normy. Teraz wiem, że to się zdaża, że podczas skurczu pępowina zostaje przyciśnięta. Ale wtedy byłam dosłownie przerażona. Nie wiem co by było dalej, gdyby nie przyszła jedna lekarka z jajami, która wpadła i jak zobaczyła ten cyrk powiedziała "co się tu dzieje, przebijamy pęcherz" i przebiła. Włożyła mi rękę i oznmajmia - rozwarcie 10 cm, zaraz będzie miała pani dziecko na rękach. Niemal natychmiast dostałam skurczy partych, prawie nie zdążyli rozłożyć łóżka. Za 5 minut malutka leżała na moich piersiach Nie wiem czy przy tych porodach muszą byc takie cyrki. W ogóle to chcieli mnie odesłać do domu, bo przecież z 4 cm rozwarciem można chodzić. A skurczy przecież brak. No i po co rozwiązywać ciąże skoro to 38 tydzień? Mało ich przekonywały argumenty, że pierwszy poród przedwczesny no i zagrożona ciąza itp Na szczescie pare madrych położnych widziało, że to rozwarcie i główka ułożona do porodu to nie żarty. Gdyby wody odeszły mi w domu, urodziłabym we własnym łóżku. Nie było szans na dojechanie do szpitala. Jak widać każdy poród inny, okazuje się ze te skurcze które miałam przez pare nocy, niby były przepowiadające, ale spowodowały rozwarcie (tak to sobie tłumaczę). no to się naopowiadałam loca, zdążyłam przeczytać że przystawaiałaś już małą - myślę że to ogromny sukces, że tak rzuciła się na pierś, mój mały nie chciał ssać niestety Życzę jak najkrótszego pobytu w szpitalu Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 30.09.10, 12:00 madzialenakata, współczuję takiego potraktowania przez personel medyczny. No i szkoda, że z karmieniem tak wyszło, ale może jeszcze jest szansa żeby się poprawiło? Może próbuj jeszcze częściej przystawiać do piersi to nauczy się ssać. A co u nas? Kochane moje! Wstałam rano, wzięłam sobie prysznic, poszłam na dół do Kingusi żeby nakarmić Ją przed wizytą, wróciłam do siebie na górę, poszłam umyć głowę, chwilę pogadałam ze "współlokatorkami" sali, poszłam wysuszyć głowę no i tak suszę i suszę nagle ktoś mi puka do łazienki. Patrzę: położna. Myślę: co ona może ode mnie chcieć? Jeszcze taka uśmiechnięta A ona do mnie z tekstem: "przywiozłam Pani Maleństwo. Chce Pani czy zabierać z powrotem?" Normalnie aż musiałam wyjść z łazienki i zobaczyć czy faktycznie przywiozła mi Kinię czy to jakiś głupi żart No i faktycznie, moja Niunia przyjechała do mnie i jak nic się nie zmieni, a mam nadzieję, że się nie zmieni (jeśli już to tylko na lepsze), to Kingusia już ze mną zostaję! Już Jej odstawili antybiotyk i w sumie nic więcej nie wiem, bo jeszcze trwała wizyta na wcześniaczkach, więc pójdę troszkę później coś się dowiedzieć, bo codziennie od rana do ok 13-14 zazwyczaj jest większy młyn, a później już spokojniej to i informacji więcej można uzyskać. Jejku, ale się ciesze! turnesolka, jak dorwiesz gdzieś kompa to daj znać co tam, jak tam u Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 30.09.10, 12:34 Loca ale super Teraza kilka dni poleżycie i do domciu Was wypiszą a jak mała przybiera? Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 30.09.10, 12:39 Loca to super, pisz ile mala waży i dawaj nowe fotki Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 30.09.10, 14:32 Ostatnim razem jak pytałam (jakoś w poniedziałek chyba - już nie pamiętam, bo tu każdy dzień wygląda tak samo i już się gubię) to ważyła 2060g. Urodziła się 2200g, spadła do 2020g, a potem jak zaczęła przybierać to już przybiera cały czas, ale nie wiem ile obecnie waży. Pewnie na wieczornej albo porannej wizycie się dowiem. Fotki niebawem wstawię na NK. A jak nic się nie wydarzy, mam taką nadzieję, że wszystko już będzie ok to po weekendzie nas wypiszą !!!!!!!!!!!!!! HURRRRA!! I zdążę na urodziny synka tort upiec Tylko martwi mnie ta bilirubina Małej, bo ma jeszcze 9,5. Już nie jest naświetlana, ale jest strasznie żółta. Wolałabym żeby Jej spadło chociaż do 6-7 zanim nas wypiszą, bo już z jednym dzieckiem się najeździłam z niewyleczoną żółtaczką, a wypisali nas jak miał też coś koło 9 Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 30.09.10, 15:28 Loca, super wieści. I nie chce już pisać "a nie mówilam..." To teraz musisz Kinie obfotografować i ciotce mambie podesłać. Tyle mojego, co sie na cudze bobaski napatrzę A jakie sa rokowania na wyjście ze szpitala, co mówia lekarze? Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 30.09.10, 18:35 mamba, jeśli nic się nie wydarzy (a mam nadzieję, że się NIE wydarzy), to po weekendzie nas wypiszą Odpowiedz Link Zgłoś
adamari1 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 01.10.10, 15:03 To które już urodziły, bo wątek straciłam? Ja nadal nic, 4 dzień po terminie Odpowiedz Link Zgłoś
loca201 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 01.10.10, 15:16 adamari1, urodziła madzialenakata, chyba już też turnesolka, no i ja Odpowiedz Link Zgłoś
1kingakrzysztof Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 03.10.10, 20:27 Ale tu u Nas cisza zapadla,mam nadzieje ze u wszystkich wszystko w jak najlepszym porzadeczku...Do mnie i do mezulka jakas okropna infekcja sie przyplatala i juz 5 dzien staramy sie z nia walczyc ale bezskutecznie,jutro mam wizyte u lekarza wiec moze cos zaradzi bo meczymy sie okropnie!!! loca jak tam Wasza dzielna Kingusia? Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Kinga co u Was? 11.10.10, 08:22 Kinga, coś ostatnio nie piszesz, czy wszystko u Was OK? Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 30.09.10, 15:25 Madzialenakata, cieszę sie, że mimo wszystko dobrze się poród skonczył. napisz cos więcej o Malwince, waga, wzrost i w ogóle. ja bym bardzo poprosila tez o zdjecia,Kkinię Loki widziałam juz 3 razy Odpowiedz Link Zgłoś
madzialenakata Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 05.10.10, 09:45 Jak znajdę odpowiednie kable tudzież czytnik to wrzucę fotki na nk. Malwinka urodziła się z wagą 3 kg, 54 cm wzrostu Co do karmienia, to już się normujemy, nie boli tak bardzo, a mała chyba się najada. Nie sądziłam, że początki karmienia piersią są takie ciężkie... Dobrze, że nauczyłam Malwinkę brać dobrze tzn głębiej pierś do buzi. Teraz karmienie boli tylko na początku i nieporównywalnie mniej niż w pierwszym tygodniu. Malutka zaczyna się tez sama budzić - wczesniej trzeba ją było wybudzac na karmienie, nawet w nocy nastawiałam budzik, żeby nie przesypiała tyle na głodniaka Do tego wszystkiego żółtaczka zeszła już (a to podobno dzięki częstemu przystawianiu), bo tydzien temu mała była taka żółta, że położna trochę się przestraszyła. Kikut od pępowinki też odpadł parę dni temu, ale sam pępek nie jest jeszcze wygojony - trochę podkrwawia, i z poczatku przestraszylismy sie, ale suma sumarum wygląda ładnie, tzn ani nie jest zaczerwieniony ani opuchnięty itp, więc podobno nie ma sie czego bac. Choróbska, oj jestem zła na moich chłopów że nie dbają o zdrowie. Młodszy to wiadomo, z przedszkola przytarga, ale starszy (w sensie mąż ) to powinien byc mądrzejszy a nie wyłazi rozneglizowany na dwór przy 10 stopniach i urzadza sobie pogaduszki - w rezultacie ma teraz straszny katar. Synek z kolei nie dawał sobie porzadnie wydmuchać nosa, więc ciągły katar doprowadził do bólu ucha i zapalenia zatok. Więc siedzimy razem w domu Odpowiedz Link Zgłoś
mamba30 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 05.10.10, 10:44 choróbska to cos paskudnego niestety, musicie je zwalczyć, żebyMalwinka nie zlapała. A co do karmienia i przyjemnością z tym związaną to pamietam doskonale z Sebkiem. Każde przystawienie do cyca to była masakra. Brodawki miałam dosłownie przezute. Teraz już zawczasu kupiłam sobie silikonowe nakładki i od razu zamierzam zabrać do szpitala. Może tez coś takiego sobie spraw. Mi to wtedy uratowało zycie, nie przesadzam... Odpowiedz Link Zgłoś
madzialenakata Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 05.10.10, 15:18 Tez byłam bliska kupienia tych nakładek - jeszcze jak byłam w szpitalu, ale jednak przebolałam i teraz jest juz naprawde super. Najgorzej było do zejscia strupów Te nakładki to sa moze i fajne, ale słyszalam ze jak sie zacznie przez nie karmic to trzeba juz stale, bo dzieciak sie przyzwyczaja i nie chce juz gołej piersi ssac, nie wiem czy to standard. Do tego sa troche bardziej kłopotliwew uzyciu bo trzeba je wyparzac Odpowiedz Link Zgłoś
elle.net Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 05.10.10, 17:33 Hej ja po wizycie i narazie porodu nie widać nie wiem nawet gdzie rodzic... Odpowiedz Link Zgłoś
ola9876 Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 05.10.10, 11:08 Kurczę jak bym czytała o moich chłopach, u mnie to samo chodza w maseczkach po domu i w sumei mąż nawet nie mial dziecka na rękach bo wciąż prycha więc synus jest tylko mamusi, starszy synek tez ma katar ale na szczęście to tylko przeziębienie i do przedszkola zasuwa więc wtedy moge po całym domu ze szkrabem chodzić bo jak wracaja to siedzimy w pokoiku co by junior nic nie złapał. Mam nadzieję że w końcu wszyscy wyzdrowieją. A ta pogoda taka że boję się że całą zimę tak przekwitniemy w domu a mam taki fajny wózek na spacery Madzialenkata jak mały reaguje na rodzeństwo? bo ja jestem pozytywnie zaskoczona mój wprost uwielbia dzidka i gdyby nie te przeziebienie jego to by cały czas przy nim siedział głaskał dotykał. Odpowiedz Link Zgłoś
madzialenakata Re: Witam Kochane w naszym azylu :) 05.10.10, 15:12 mój był strasznie podekscytowany pojawieniem sie siostrzyczki,cieszył sie jak szalony, i w dalszym ciagu nie mam z nim problemów. Mysle ze w jakis sposób zaprocentowało to, jak go przygotowywałam na to wydarzenie - staralam sie go bardzo pozytywnie nastawiac - a to ze nie bedzie juz sam, ze siostrzyczka bedzie go bardzo kochac itd a teraz tez jak rozplywam sie w zachwytach nad małą to zawsze cos napomknę o wojtusiu albo do niego, mowie głosno jakie mam dwa skarby np i na razie wiekszych objawów zazdrosci nie było Acha, i zrobiłam z niego specjaliste do wynoszenia bomb pampersowych Odpowiedz Link Zgłoś
haliw Dzień dobry :) 10.11.10, 15:57 witam na imię mam Ania mam 25 lat to moja druga ciąża. Mój pierwszy synek zmarł z powodu wady serduszka obecnie jestem w 19 tyg ciąży od 12 tyg leże najpierw krwiak, teraz łożysko przodujące centralnie i podobno krwiak też jest. Odpowiedz Link Zgłoś
i_ja_tez Re: Dzień dobry :) 10.11.10, 17:50 Cześć, bardzo mi przykro z powodu smutnych doświadczeń, trzymam za ciebie mocno kciuki, mam nadzieję, że wszystkim nam się uda dotrwać do bezpiecznego momentu. Przykłady dziewczyn, że jest to możliwe )) Odpowiedz Link Zgłoś
haliw Re: Dzień dobry :) 10.11.10, 17:59 ja też mam taką nadzieje, że wytrwamy wszystkie do końca i się nam uda Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Dzień dobry :) 11.11.10, 09:07 Witam i trzymam kciuki, żeby teraz wszystko dobrze się skończyło. Odpowiedz Link Zgłoś
kingakrzysztof Re: Urodziłam córeczke 18.10 11.11.10, 15:21 Witajcie kochane leżaczki! Po pierwsze przepraszam że tak pózno sie melduje ale jak zwykle mósiały dopaść nas problemy-nawet po porodzie...Niedość że przed ciążą,w trakcie to jeszcze po ciąży niespodzianki...Ale najważniejsze że nasz najwiekszy skarb jest już z nami! Pisze dopiero teraz ponieważ dostalam zapalenia krocza,krwiaki po szyciu,ból niesamowity i dopiero teraz powoli dochodze do siebie i zaczynam powoli siadać,dalej troszke boli ale w porównaniu do tego co było to jest super! Nasze kochane słoneczko przyszło na świat 5 dni przed planowanym terminem i równe dwa tyg.po odstawieniu fenoterolu,ostatnie dwa tyg po wstaniu z łóżka po 8 miesiącach szalałam ze sprzataniem,gotowaniem,biegałam po sklepach..miałam przypływ energii!i robiłam wszystko czego nie wolno mi było w ciąży! a pomimo to malutkiej nie spieszyło sie na przyjscie na świat,powiem Wam że już zaczynałam sie bać że przenosze mała...Naszczeście tak sie nie stało!Nikolka urodziła sie 18.10 o 14:55 i wazyla 4.025 i 57cm.Poród nie był lekki z takim klopsikiem i potrzebna była pomoc ale wszystko dobrze sie skończyło i jesteśmy szczęśliwymi rodzicami!!! DZIEKUJE WAM DZIEWCZYNY ZA OTUCHE I WSPARCIE KTÓRE BYŁY DLA MNIE OGROMNIE WAŻNE W CZASIE LEŻAKOWANIA!!!! Wiadomo że rozum płata figle i sa chwile zwątpienia ale WIARA I NADZIEJA czynią cuda!!! Kochane - te które jeszcze leżakują dotrwacie do derminów tak jak my!!! Jesteśmy na to najlepszym przykładem! Odpowiedz Link Zgłoś
turnesolka Re: Urodziłam córeczke 18.10 11.11.10, 18:19 Kinga, jak to mówią wszystko dobre co się dobrze kończy. Cieszę się że już w domku jesteście szczęśliwi. Faktycznie wychodowałaś sobie w brzuszku sporą córcię. A jak tam Wam teraz idzie z karmieniem, spaniem w nocy etc... Odpowiedz Link Zgłoś