Powiedzcie mi cos, bo juz sie pogubilam. Ja wiem, ze dziecko sie urodzi kiedy bedzie chcialo, ale nie wiem jak sobie te tygodnie liczyc.
Okres mialam 28 lipca. 30 sierpnia dostalam okres, ktory trwal kilka godzin i okazal sie jakims plamieniem. Pierwszy POZYTYWNY test wyszedl 2 wrzesnia, wczesniejsze byly negatywne. Wyglada na to, ze owulacja byla opozniona, co potwierdzily pozniejsze usg. Na USG 21. pazdziernika (teoretycznie 12t1d) ciaza miala 10t5d. Kolejne USG mialam 3 listopada i tu 13t2d, czyli ciaza 'urosla' o to co powinna + 5 dni. W dalszym ciagu jest mlodsza o 5 dni od daty liczonej wg. OM. Bylam u poloznej w srode i ona stwierdzila, ze jesli roznica w datach jest mniejsza niz 10 dni, to bierze sie pod uwage OM. W poprzedniej ciazy brana byla pod uwage data z USG w 12 tygodniu, mimo, ze roznica byla tylko 2 dni.
Co myslicie? Liczyc wg. OM? Z USG (ktorego??)? Kurde, zaplatalam sie