Gość: EWOK
IP: *.acn.waw.pl
17.03.03, 22:15
Tak, wiem, temat aborcji był wałkowany przy najprzeróżniejszych okazjach.
Ale dostarczyliście mi - niektórzy z Was - świeżej pożywki do rozważań.
Po pierwsze - dlaczego pojawia się koncepcja pełnego utożsamiania zmienionej
(ewentualnie) ustawy aborcyjnej z przymusem dokonywania aborcji?
Wielokrotnie czytałam tutaj wypowiedzi, że feministki są grupką
sfrustowanych bab kanapowych bez żadnej mocy sprawczej. A tu nagle okazuje
się, że jeśli tylko ustawa zostanie zmieniona to ruszą one hurmem z kanapy i
za wlosy będą wlec opierające się ciężarne przemocą na skrobanki.
Po drugie skąd opinie, że póki obecna ustawa obowiązuje, przeprowadzenie
aborcji jest niemożliwe? Spodobała mi się wypowiedź pewnej dyskutantki na
forum kobieta - żeby ustawowo zabronić chorowania na raka. Statystyki
wyglądałyby imponująco - Polska - kraj bez raka. Służba zdrowia stanęłaby na
nogi - same korzyści.Ludzie mogliby się leczyć pokątnie w klinikach
nieobjętych statystyką. Jest takie powiedzenie - to, o czym nie wiemy - nie
istnieje. Z aborcją sprawa jest gorsza - wiemy, ale ignorujemy, a to już
jest hipokryzja.
Po trzecie - ktoś tu mówił o antykoncepcji i oddawaniu nieplanowanych dzieci
do adopcji. Tyle, że ci sami ludzie, którzy są zwolennikami obowiązującej
ustawy, starają się nie dopuścić do rzetelnego informowania młodych ludzi o
skutecznej antykoncepcji, poza tym antykoncepcja i adopcja pięknie brzmią z
perspektywy dużego miasta, a nie wszyscy w takich miejscach mieszkają. Może
to się wydać niewyobrażalne, ale są miejsca gdzie dziewczyna woli się poddać
pokątnej aborcji, która ją okaleczy niż donosić ciążę i oddać dziecko do
adopcji, bo wtedy dopiero byłaby napiętnowana jako wyrodna matka, a tak to
nikt się nie dowie i nie będzie wstydu.
Po czwarte co mają do kwestii aborcji wypowiedzi takie jak ta "szczęśliwej
matki"? Co ma piernik do wiatraka? Ktoś urodził dziecko i jest szczęśliwy,
ktoś urodził i jest nieszczęśliwy, a ktoś w ogóle nie urodził- samo życie.
Nie ma obowiązku być szczęśliwą matką, sama taką jestem, ale to nie powód,
żeby pluć na takich, którzy spełniają się w innych życiowych rolach.
Po piąte - nieustająco - dlaczego ludzie, którzy tak chętnie nazywają
aborcję morderstwem akceptują ustawę, która nie przewiduje za aborcję kary
takiej jak za morderstwo?