moja królewna juz jest

urodzona 01.12.2010 o 19:55 waga 4650 i 60 cm ( niezły klocek)
poród hmm cóż szczerze liczyłam że będzie mniej bolało i będzie fajniej
29 listopada połozono mnie na patoligie cięzy, 30 poszłam na test z oksytocyny po tym teście o 17 miałam skórcze co 20 minut ale tylko prze połtorej godziny a potem cisza w nocy pojaiwly sie pojedyńcze skorcze no i o 5 rano co 10 minut tak do 11 a potem totalna jazda co 2 minuty i tak do końca porodu czyli do 19:55 ( ból nieziemnski !!!!!!!!!!) rzodziłam bez zniecuzlenia głupia byłam jak nic teraz po ty wszystkim na dzień dobry bym krzyczała zneiczulenie.
z racji tego, że moja córeczka bła duuuuża i cięzko było urodzic głowkę męczyam się starsznie a żebyście wiedziały jak sie darłam

nie obrazając nikogo oczywiście krzyczałąm "jezu nei urodzę nie dam rady'

jak wdac dałąm radę ale było bardzo bardzo cięzko głowka nie mogłą sie urodzić zostałam nacięta i lekarze wyciskali króelwne zbrzucha krzycząc do mnie przyj , parłam i nic położna mówi, że nei prę bo głowka sie nei przesówa a ja sie drę że prę z tego wszystkiego popekały mi naczynka na całej twarzy i szyi i wyglądam jak a szkoda gadać
suma sumarum rodziłam na inflanckiej i wielkie dzieki dl apołożnej która odbierałą poród nei wiem jak się nazywa ale dzien wczesniej to ona mi podawała oxytocuna na teście i wielkie dzieki dla tej kobiety za to darcie się i brak współpracy nalezy sie jej medal!!!!!!! to dzieki niej i lekarzowi urodziłam jeszcze raz wiekie dzięki !!!!!!!!! gdyby nie oni chyba bym zeszła.
w sumie poród straszny ale wart tego by na siwecie była moja królewna!!!!!!!!!
zycze wam mniej bolesnych i badziej przyjemniejszych porodów
pozdrawiam i do usłyszenia moze kiedyś.