i co tu zrobić?

13.06.11, 00:31
Mam 35 lat, 6-letniego syna i dobrego męża. Ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad drugim dzieckiem. Jakkolwiek, mąż nie chcę mieć więcej dzieci. Ponieważ, nie stać nas na to finansowo. Co tu, zrobić? Czy jednak podjąć z mężem ten temat na nowo? Przecież, jeśli nie teraz mieć drugie dziecko, to kiedy??Proszę o rady
    • tygrysiatko1 Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 00:46
      skoro nie stać Was finansowo to o czym tu myśleć??!!
      • jagnaborynowa Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 09:43
        A faktycznie was nie stać? Czy tak się mężowi wydaje jak wielu wygodnym osobom, mającym i swoje mieszkanie (często otrzymanym od mamusi z tatusiem) i dobry duży rodzinny samochód i wypasione wczasy co roku? Niestety, mam naprawdę wielu znajomych, których stać byłoby na utrzymanie gromadki dzieci, ale oni twierdzą, że drugie dziecko to ogromne koszty i nie dadzą rady. Pomyśl o tym i zrób jak uważasz. Akurat mój mąż bardzo by chciał mieć więcej dzieci, bo je lubi (ja mniej smile ) Ja będąc w twoim wieku (a jestem) nie pytałabym męża, tylko zaszła w ciążę, no chyba, że wasza sytuacja materialna rzeczyiwście jest trudna. Ale to ty powinnaś ocenić sama, czy stać was na dwoje dziec, czy nie.
        • mama_kotula Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 09:55
          Cytat
          A faktycznie was nie stać? Czy tak się mężowi wydaje (...)?
          Pomyśl o tym i zrób jak uważasz.Ja będąc w twoim wieku (a jestem) nie pytałabym męża, tylko zaszła w ciążę


          No przezajebista rada. Wrób męża w dziecko, nie mów mu o niczym, co masz się liczyć ze zdaniem jakiegoś tam bufona, co chce żyć wygodnie, swołocz jedna!!
          A potem nagle będzie zdziwienie, jak on mógł, ten cham, zrobić papa i się wynieść od takiej dobrej żony.

          Decyzję o dziecku/braku dziecka podejmuje się WSPÓLNIE, ale to tylko mały szczegół. Jak widać, dla niektórych nieistotny.
        • kijek82 Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 10:10
          jagna - albo zartujesz, albo naprawde zal mi twojego faceta....Ciaza=2 osoby
          • flora87 Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 12:03
            Planujac kolejne dziecko trzeba sie liczyć z sytuacja fonansowa. Powinna to byc wspolna decyzja, lepiej chyba miec jedno dziecko i miec za co je wyslac na kolonie niz dwojke i sie martwic za co sie kupi ksiazki do szkoly. Jesli was nie stac to nie ma co liczyc na pomoc panstwa.
    • trudna_decyzja35 Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 13:25
      Prawda jest, taka, że według mnie stoimy w miarę finansowo. Tylko, że mąż chcę zapewnić rodzinie, życie na wysokim poziomie. Natomiast pojawienie się drugiego dziecka łączyłoby się ze zwiększeniem kosztów finansowych na utrzymanie rodziny. No, cóż coś za coś! Nieprawdaż???
      • nicola-is-me Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 13:33
        Człowiek przyzwyczaja sie do dobrego, taka jest prawda. W miarę jedzenia apetyt rośnie. Zawsze będą rzeczy które będziesz chciała nabyć, poprawić materialnie... Rożnica jest taka, ze te wszystkie rzeczy Wam nie uciekną, a mozliwosc posiadania drugiego dziecka jest ograniczona w czasie. Stałam przed podobnym dylematem. Wybrałam drugie dziecko i właśnie na nie czekam smile
      • mama_kotula Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 13:43
        Cytat
        Prawda jest, taka, że według mnie stoimy w miarę finansowo.


        Co to znaczy "w miarę"?

        Cytat
        Natomiast pojawienie się drugiego dziecka łączyłoby się ze zwiększeniem kosztów finansowych na utrzymanie rodziny.


        Co łączyłoby się ze zwiększeniem nakładów pracy. Twojej, czy męża, jak sądzisz?
        Mąż chce zapewnić całej rodzinie życie na poziomie, dlatego przy zwiększonych kosztach potrzebne będą większe zarobki. Ty będziesz pracować więcej, czy mąż?

        Czym jest dla twojego męża "wysoki poziom życia"?
      • vanilla4 Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 14:16
        no ale musisz porozmawiac z mężem a nie z nami wink Skoro jesteś przekonana, że Was stać, że chcesz - podyskutuj z mężem - my chyba raczej nie pomożemy
        • trudna_decyzja35 Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 15:35
          To fakt, muszę wziąć sprawy w swoje ręce i porozmawiać z mężem o drugim dziecku. Ponieważ, wolę żyć skromnie, ale szczęśliwie z dziećmi u boku!
          • tygrysiatko1 Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 19:52
            ale to nie jest tylko Twoja decyzja a Wasza WSPÓLNA... za przeproszeniem palcem sobie dziecka nie zrobisz, a wrobienie męża w ciążę, zresztą i nie męża również, to jest najbardziej obrzydliwa rzecz do jakiej kobieta w stosunku do faceta może się posunąć...
            • jagnaborynowa Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 20:24
              No to posłuchajcie historii, przysięgam że prawdziwej, bo rozgrywała się obok mnie: była sobie pena kochająca się para małżonków z dość dużym stażem. Dorabiali się, zajmowali wysokie stanowiska, ona - marzyła o dzieciach, on powiedział: żadnych dzieci, jak zajdziesz w ciążę, odejdę. No a latka mijały. Mają już wszystko. Zagraniczne stypendia, samochody, super chata, wypoczynek dwa razy w roku i bynajmniej nie w taniej Turcji czy Egipcie. Zawsze razem, za rączkę, buzi-buzi. Ona już prawie miała czterdziestkę, on zresztą też (był od niej odrobinę młodszy). Owszem, z powodu permanentnego brania pigułek miała tez problemy ginekologiczne. Pewnego dnia ukochany małżonek przybył do domu i stwierdził: kochanie, odchodzę. Mam romans od kilku miesięcy i moja kochanka oczekuje mojego dziecka. Adios! I odszedł. Ona - jeszcze niedawno ukochana żona, zgadzająca się na wszystko czego zażądał mężuś, została sama ze swoimi problemami zdrowotnymi, z niespełnionymi marzeniami o dziecku. Ma teraz 46 lat, jej małżonek do niedawna dzieciofob, ma już dwoje dzieci, a może i więcej. O dwojgu wiem.
              Nie namawiam do niczego, ale jeśli kobieta pragnie dziecka, powinna myśleć przede wszystkim o tym, a nie jak tu ugodzić mężusiowi. Spróbuj porozmawiać o swoich pragnieniach z mężem, ale pewnie i tak to nic nie da.
              • mama_kotula Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 06:19
                Cytat
                Nie namawiam do niczego, ale jeśli kobieta pragnie dziecka, powinna myśleć przede wszystkim o tym, a nie jak tu ugodzić mężusiowi.


                Tak, urzekła mnie twoja historia, jak z Faktu.
                Między "ugadzaniem mężusiowi" a oszukiwaniem i wrabianiem męża w dziecko jest jednak jeszcze parę odcieni.
              • flora87 Jagnaborynowa 14.06.11, 12:43
                Nie rozumiem moralu tej historii, kobieta wg ciebie zmarnowala zycie? Jesli sie rozstali z mezem to tylko ona jest poszkodowana i zadne dzieci nie musialy patrzec na rozlam malzenstwaani na zrozpaczona i chora matke. Masz dosc dziwne, kontrowersyjne spojzenie na swiat ale za to porzadny nick, swietna ksiazka... wink
    • marlpogromca Re: i co tu zrobić? 13.06.11, 22:26
      Oczywiście, że się zdecydować!My z mężem też nie jesteśmy w świetnej sytuacji, żyjemy z jednej wypłaty, do tego niskiej. A teraz czekamy na drugiego potomka. Ciuszki, zabawki i różne akcesoria mamy już po jednym i dostajemy też takie rzeczy od znajomych (łóżeczko, rowerek, wózek itp.), pomaga nam rodzina. Na prawdę, potem można żałować, jedno dziecko to za mało, może w przyszłości sytuacja finansowa się poprawi, a na dziecko jest czas teraz! Powodzenia!
    • babyfever2 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 00:15
      Wielu ludzi stoi przed podobnymi dylematami.
      Mam 31 lat i jedno dziecko. Oczywiscie corka jest dla nas wszystkim, mimo to moja rodzina wydaje mi sie niekompletna. Nie daje mi to spokoju. Nie jestem jedna z tych kobiet ktore swiata nie widza poza dziecmi i pieluchami ale w tej chwili ciagle mysli o drugim dziecku nie daja mi spokoju. Skrecam sie z zazdrosci za kazdym razem gdy ktoras z moich kolezanek zachodzi w ciaze. Malzonek niby jest za, ale sie nie spieszy i wymysla coraz nowe wymowki zeby odlozyc starania (jeszcze jedna promocja, wiecej oszczednosci, zmiana meszkania itd). Niby to rozsadne ale dla mnie frustrujace,szczegolnie ze chce miec z glowy reprodukcje przed 35 r.z. Corka tez od jakiegos czasu domaga sie rodzenstwa.
      Jesli obydwoje macie stabilna prace i w miare ok warunki mieszkaniowe - nie ustepuj i nie przestawaj wiercic mezowi dziury w brzuchu. Niektorym starcza jedno dziecko ale dla wiekszosci kobiet - two is the magic number. Sama wiesz ze jesli sie nie zdecydujecie na drugie - najprawdopodobniej zawsze bedziesz tego zalowac.
      • naana26 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 08:04
        przysłanianie sie finansami to pretekst.

        przy karmieniu piersią i całej wyprawce po starszym rodzeństwie - dziecko prawie nic nie kosztuje. a za becikowe płacisz szczepienia plus nakupisz pieluch i wszystko jest.

        mam wielu znajomych z drugim i każdy był zdania że jak się ma rzeczy po pierwszym dziecku to drugie na serio niewiele kosztuje, średnio ok. 100-150zl/ms przy karmieniu piersią.
        • mama_kotula Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 09:01
          Cytat
          przy karmieniu piersią i całej wyprawce po starszym rodzeństwie - dziecko prawie nic nie kosztuje. a za becikowe płacisz szczepienia plus nakupisz pieluch i wszystko jest.


          Taak, pomyślmy. Becikowe to całe 1000 zł. Ile kosztują szczepienia w pierwszym roku? Tu wyliczenie z 2009: www.bebik.pl/tag/koszt-szczepien/
          Oczywiście, nie trzeba szczepić na wszystko, nieprawdaż, można w ogóle nie szczepić płatnymi szczepionkami. Można szczepić wyłącznie refundowanymi, wtedy oszczędzi się całe becikowe ;P

          Karmienie wyłącznie piersią trwa pół roku. Potem dziecko je również inne rzeczy, które, niespodzianka, są drogie. Nie dasz dziecku konserwy tyrolskiej czy pieczeni a'la kaczka za 9,70/kg.
          Następnie wchodzi kwestia opiekunki/żłobka, pomyślałaś o tym?
          Drugie dziecko nie będzie używać np. kredek, papieru, plasteliny po rodzeństwie, zgadza się?

          Drugie dziecko jest "tanim w utrzymaniu" niemowlakiem tylko przez rok. Zdaje się, że o tym zapomniałaś.


          Chrzanienie, że przy karmieniu piersią i całej wyprawce po starszym rodzeństwie dziecko "prawie nic nie kosztuje" to spore nadużycie, i że tak się wyrażę brzydko - g..no prawda. A że twoi znajomi dorobili sobie do tego ideologię, to cóż, ich sprawa, natomiast nie wkręcaj ludziom na forum, że drugie dziecko to finansowo wydatek porównywalny z utrzymaniem kota czy psa.
          • naana26 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 15:41
            jakie inne rzeczy?

            ja dziecku zaparzam rumianek (1,5zł za opakowanie starcza na miesiąc) gotuję mu z tego co my jemy (kurczak, warzywa - nie musi jeść królika!) body kupuje w pepco po 2-3 zł za sztukę a ciuchów wcale bo rodzina mnie co chwilę zasypuje (albo sami kupują albo dostaję po kimś)

            wydatek to pampersy (mają też tańsze odpowiedniki) i ew. leki jak dziecko choruje.

            oczywiście - jakbym poszła po zabawkę z fisher price, kupiła body w chicco i obiadki w słoiczkach gerber plus granulowaną herbatę - wydałabym 5 stów na raz. Ale dla mojego syna zabawka to miska z kuchni i łyżeczka, je i pije to co my a na ciuchy nie wydaje fortuny.

            Więc to ty nie dorabiaj ideologii. Jak ktoś się buja po sklepach i kupuje gotowce do jedzenia to się nie dziw że dziecko jest takie drogie.

            I tak, analizuje się finanse na którki okres czasu.

            Zanim zajdzie i urodzi - rok. Zanim dziecko będzie chciało kredki i to o czym pisąłaś - 3 lata. W 3 lata można stracić pracę i g.... mieć albo awansować i mieć wszystko. To co jest dziś nigdy nie jest na tyle pewne i stabilne aby od tego uzależniać przyszłość na 3 lata do przodu.
            • mama_kotula Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 16:13
              A nie, ja nie dorabiam ideologii. Ideologię dorabia się przeważnie do bidy, a nie do normalnego życia, bo do normalnego życia nie trzeba.

              Hint: normalne życie = życie, kiedy nie muszę się zastanawiać, czy kupić nowe buty sobie, czy dziecku; życie, kiedy idę z dzieckiem do wesołego miasteczka i nie muszę wybierać, czy kupię dziecku cukrową watę, czy popcorn; życie, kiedy jak chce mi się pić na spacerze, to idę do sklepu i kupuję sok/wodę, a nie pluję sobie w brodę, że znowu nie wzięłam herbatki w termosie; życie, w którym przechodzimy z dzieckiem obok cukierni, nagle wpadamy na pomysł, aby iść na lody - i idziemy.

              Żeby nie było - jak najbardziej jestem minimalistką, jeśli chodzi o hodowlę dzieci i wszelkie gadżety z tym związane. Wózek kupuję za całe 200zł, nie uważam, aby fisherprajsy były dziecku do szczęścia aż tak konieczne itd.

              Stawiając na minimalizm, stawiam na posiadanie małej ilości rzeczy, niemniej - nie wszystkich satysfakcjonuje jakość z pepco. Mnie nie satysfakcjonuje, bo nie stać mnie na tanie rzeczy (zarówno nie stać mnie na tanie zabawki, jak i nie stać mnie na tanie ubrania).
              Nie mówię teraz o firmach, które za body życzą sobie 70zł. Mówię o rzeczach ze średniej półki cenowej, takich, co po dwóch praniach nie przypominają szmaty. Body za 3 złote nie jest dobrej jakości, choćbyś bardzo tego chciała i tak, po kilku praniach przypomina szmatę.
              I tak samo dziecku kupię klocki Duplo, a nie noname z biedronki, bo wbrew pozorom jest między nimi duża różnica.

              Cytat
              ciuchów wcale bo rodzina mnie co chwilę zasypuje (albo sami kupują albo dostaję po kimś)

              No. Na forum "Oszczędzanie" jedna pani kiedyś udowadniała, że bezproblemowo da się przeżyć za 400zł miesięcznie w 4 osoby. Zaczęła swoją wypowiedź od "od mamy ze wsi przywożę pół świni, przetwory i warzywa". To mniej więcej to samo, co ty napisałaś wyżej.

              Cytat
              oczywiście - jakbym poszła po zabawkę z fisher price (...) Ale dla mojego syna zabawka to miska z kuchni i łyżeczka

              Oczywiście, że dzieci bardzo fajnie bawią się przedmiotami codziennego użytku. Przykre jednak, kiedy bawią się nimi wyłącznie dlatego, że nie mają alternatywy - i nie, pisząc "alternatywa" nie mówię tu o wypaśnych zabawkach z Fisher Price.


              Cytat
              To co jest dziś nigdy nie jest na tyle pewne i stabilne aby od tego
              > uzależniać przyszłość na 3 lata do przodu.


              Ale można brać pod uwagę pewne prawdopodobieństwo tego, co będzie za 3 lata.
    • dziartom Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 08:36
      Z tego co czytam raczej stać was na drugie dziecko. Pomyśl o tym, że bez rodzeństwa Twój synek będzie poniekąd pokrzywdzony przez los. Rodzeństwo to największy skarb na Ziemi. Ja jestem bardzo zżyta z moją siostrą, bez niej moje dzieciństwo nie byłoby takie kolorowe jak było, no a teraz to pierwsza osoba, do której zwróciłabym się o pomoc w trudnej sytuacji. Niebawem rodzę i biorę ją razem z mężem na porodówkę. Obie tego bardzo chcemy. Żałuję tylko teraz, że mieszkamy obecnie oddalone od siebie o 250km.
      Przekonaj męża o drugim dziecku. Dacie swojemu synkowi najwspanialszy prezent jaki moglibyście dać smile
      • kijek82 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 09:12
        POKRZYWDZONY bo nie ma rodzenstwa?Co?Skad te wnioski?(swoja droga polecam artykuly o jedynakach, do ktorego to rozpuszczonegowinkgrona mam zaszczyt,szczesliwie nalezec). Ja mam cudownych rodzicow,o 20lat starszych, ale mlodych duchem i wyglademwink bez ktorych moje dziecinstwo nie byloby takie same-kolorowe,barwne i pelne atrakcji, radosci oraz wielkiej wiezi i milosci,i co? I bede matka jedynaka, mam nadzieje. Kazdy ma swoja historie.
        • dziartom Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 11:42
          ko kijka82:

          Wiesz, na pewno rodzice dali Ci wiele radości i miłości. nie zaprzeczam. Ja też taką otrzymałam od moich. Może i czujesz się dobrze bez rodzeństwa, ale nie wiesz jaka to więź, wiec myślę, że trudno C i to zrozumieć. Oprócz tej siostry mam jeszcze jedną siostrę i brata. Tylko z tamtą jestem najbardziej zżyta, bo dzieli nas najmniejsza różnica wieku. Ja tam uważam, że byłabym pokrzywdzona bez rodzeństwa. Nie wyobrażam sobie tych wszystkich świat i uroczystości bez naszej dużej rodziny. A co do rodziców, rzeczywiście masz młodych rodziców, ale rodzice NIGDY nie będą kumplami. A to już jest inna relacja.
          • kijek82 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 13:45
            a propos swiat i uroczystosci - oboje z facetem (3rodzenstwa!)ich nie znosimysmile, podobnie jak znajoma z 2siostrami...

            Ty uwazasz,ze to krzywdzace, ja uwazam ze rodzenstwo jest krzywdzace -slowo przeciwko slowu...
            Niestety, nie znasz moich relacji z rodzicami (ktorzy maja znajomych w moim wieku rowniez), rodzenstwo tez nigdy nie bedzie"kumplami"jak to nazywasz, sama nazwa na to wskazujesmile

            Twoj argument jest niepodparty zadnymi faktami, podobnie jak moj (dziecko autorki watku moze byc nieszczesliwe - jak moi znajomi,zazdroszczacy mi-z powodu posiadania rodzenstwa, prawda? (i w drugą stronę)
      • kijek82 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 09:13
        www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/nauka/byc-jedynakiem---,76206,1
        • dziartom Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 12:04
          W artykule pisze:
          W jedynego wnuka inwestuje również czworo dziadków. Dzieciaki są zasypywane zabawkami i innymi dobrami, a w zamian mają być nieskazitelną wizytówką rodziny. Od najmłodszych lat uczą się angielskiego, gry na instrumentach muzycznych czy obsługi komputerów.
          A po co mi te wszystkie zabawki? Najlepsze zabawy były wymyślane z niczego wraz z moim rodzeństwem. Niczego nie potrzebowaliśmy tylko trochę wyobraźni. Nie pieniadze są najważniejsze. A co do tych kursów to mam takich sąsiadów co mają jedynaka, jest w podstawówce, kupili mu pianino, zapisali do szkoły muzycznej i nigdy biednego dziecka nie widzę na podwórku wśród innych dzieci, nawet w wakacje. Współczuję mu naprawdę bardzo. Nie ma dzieciństwa. Ja nie chodziłam na żadne kursy bo moich rodziców nie było stać, ale wyrosłam na kobietę mówiącą po angielsku i niemiecku, umiem super pływać różnymi stylami, itd. Moja siostra jest super inteligentna, ma IQ dużo powyżej średniej. I to wszystko bez tych kursów. Potrafię się zgodzić z tym co napisali w artykule, ze posiadanie rodzeństwa nie determinuje szczęśliwego życia, ale nie wierzę, że wszystkie jedynaki - oczka w głowie - są szczęśliwe z faktu nie posiadania rodzeństwa.

          to jest moje zdanie - nie każdy musi się z nim zgodzić
          • kijek82 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 13:40
            z CALUTKIEGO artykulu wycielas jedno zdanie.....brawo...Akurat jedynacy maja baaardzo rozwinieta wyobraznie i kreatywnosc,nie potzrebuja tylu zabaweksmile

            No widzisz,gratuluje szczesliwego pozycia z rodzenstwem. Ale rownie dobrze to ja moge napisac ,ze dziecko ktore ma rodzenstwo jest pokrzywdzone, i ciesze sie ze nie jestem pokrzywdzona, ufff. Ty tez nie wiesz jak to jest, prawda? I nie wszystkie dzieci sa szczesliwe z powodu posiadania rodzenstwa (a znam przypadki,ze sie NIENAWIDZA wrecz). Bzdury opowiadasz, populistyczne kawalki o waznosci wiezi nad dodatkowymi lekcjami blabla,kazdy to wie....Ja wspolczuje majacym rodzenstwo, idac twoim tokiem myslenia
            • dziartom Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 14:53
              a znam przypadki, ze sie NIENAWIDZA wrecz
              ja tez znam takie przypadki, i z moich obserwacji wynika ze to tylko zalezy od rodziców, jesli rodzic wprowadzi atmosferę rywalizacji miedzy swoje dzieci to one nie będą siebie szanowac. Mądrzy rodzice tego nie zrobią. Będą równo wszystkie dzieci traktować. a moze Ty się boisz, że gdbyś miała rodzeństwo byłaby miedzy wami rywalizacja?!
          • kijek82 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 13:48
            no i zakladasz,ze kazdy jedynak jest dreczony dodatkowymi lekcjami, dlaczego?Hahaha.
            a nie chodziłam na żadne
            > kursy bo moich rodziców nie było stać, ale wyrosłam na kobietę mówiącą po angi
            > elsku i niemiecku, umiem super pływać różnymi stylami, itd.
            najpierw-po polsku-"JEST NAPISANE" a nie "pisze"wink
            • dziartom Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 14:35
              wiem, to była prowokacja ;P
              a poza tym napisałam, że mówię po angielsku i niemiecku, a nie po polsku wink
              • dziartom Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 14:43
                a poza tym kończę temat, bo jak zwykle (na tym forum) obróci się on w oczernienie, co niestety zaczęłaś robić... ja nie piszę że piszesz bzdury (co właśnie napisałaś o mojej opinii) i nie krytykuję Twoich wypowiedzi, zauważ! ja nie przekonam Ciebie do moich opinii a Ty do swoich, wiec mysle ze dalsza wymiana zdan jest zbedna smile
                autorka postu zrobi co zechce, nikt jej na sile nie przekona o prymacie rodzeństwa lub jedynactwa! sama zadecyduje. powodzenia smile
                • kijek82 Re: i co tu zrobić? 14.06.11, 15:27
                  wlasnie ty usilujesz przekonac o wyzszosci posiadania rodzenstwa.Hipokryzjasmile
    • trudna_decyzja35 Re: i co tu zrobić? 16.06.11, 00:22
      Jestem po rozmowie z mężem. Nie jest zachwycony myślą o powiększeniu rodziny. Mogłam się tego spodziewać....Jest mi przykro....W końcu dla mnie to już ostatni dzwonek na kolejne dziecko....Do tego, mój synek coraz częściej dopytuje się o rodzeństwo.......
      • tygrysiatko1 Re: i co tu zrobić? 16.06.11, 11:20
        ale nie jest zachwycony czy się nie zgadza?? bo to jednak dwie różne rzeczy... z pierwszą można jeszcze próbować dyskutować... oby merytorycznie...
    • sexy_mami_beauty Re: i co tu zrobić? 16.06.11, 01:27
      Witaj zdesperowana 35 latko!

      Twój problem jest bardzo często spotykany. Zastanów się czy to naprawdę chodzi o finanse czy on po prostu nie lubi dzieci. Przyjrzyj się jaki on ma stosunek do waszego synka? Może on uważa, że skoro ma dziedzica nie potrzebuje więcej? Porozmawiaj z nim o tym szczerze.
Pełna wersja