Dodaj do ulubionych

cesarka 40 lat temu

19.07.11, 21:32
Moja teściowa twierdzi, że gdy rodziła mojego męża 40 lat temu przez cc, znieczulano ją zatrzykami w brzuch i tak podobno się wtedy robiło. Ja urodziłam się również przez cc dwa lata później i moja mama miała znieczulenie ogólne - może w tym czasie nastapił jakiś postęp medyczny w tej kwestii. Jestem zaszokowana tą informacją jak również tą, że przez całą ciąże teściowa nie była ani razu u lekarza, bo jak twierdzi dobrze sie czuła, więc po co? Nie chcę się jakoś specjalnie do niej uprzedzać ale dręczy mnie ta sprawa okropnie. Czy macie jakąś wiedzę na ten temat?Czy takie znieczulenie przy tak poważnej operacji jest wogle możliwe?
Obserwuj wątek
    • agnieszkaj10 [...] 19.07.11, 21:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • doral2 Re: cesarka 40 lat temu 19.07.11, 21:48
        100 lat temu baba w ciąży lekarza na oczy nie widziała.
        że o cesarce nie wspomnę.
        a co 200 lat temu było, to w ogóle strach się bać...
    • black.joanna Re: cesarka 40 lat temu 19.07.11, 21:52
      Ale co niby cię dręczy??? Nie masz większych problemów?
    • malgosiek2 Re: cesarka 40 lat temu 19.07.11, 21:54
      Teściowa coś koloryzuje z tym znieczuleniem w brzuch.
      Nie ma takiej możliwości wtedy i teraz również.
    • panna.w.drodze Re: cesarka 40 lat temu 19.07.11, 21:55
      zapytam mamę i Ci napiszę, ale swoją drogą to ja miałam być chłopakiem - diagnozę wystawiono po pomacaniu brzucha ...

      no i różne kwiatki wtedy były tzw. dyżury czyli jeden szpital przyjmuje rodzące, więc mogłaś się zdziwić skoro miałaś lekarza z konkretnego ale niestety nie było w nim dyżuru wiec nie przyjmowali rodzących smile
      • panna.w.drodze ogólne 24.07.11, 22:07
        jw.
    • kotkowa Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 10:14
      Co do znieczulenia to nie wiem, moja mama rodziła mnie przez cc 32 lata temu i miała znieczulenie ogólne. Za to zszokowała mnie babcia, która do samego porodu nie wiedziała, że urodzi bliźniaki. USG nie było, badań było mniej, nikt tego nie wykrył. Urodziła jednego syna, wszyscy myślą, że już koniec, a za chwilę drugi się rodzi.
    • kiniox Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 11:49
      Moja mama, trochę mniej niż 40 lat temu, ale jednak dawno, miała znieczulenie ogólne, a bliznę ma w pionie, od pępka do samej piczki.
    • kijek82 Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 12:24
      z tego co slyszalam - ok.30 lat temu - znieczulenie OGOLNE, a do lekarza zazwyczaj na poczatku ciazy a potem..po porodziesmile
    • kijek82 Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 12:25
      no i ciachali tak,ze strach sie bac, blizny wojennewidac czasem na plazy
    • naana26 Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 13:17
      wkleję co kiedyś czytałam:

      Wbrew pozorom nazwa „cięcie cesarskie” pochodzi nie od słowa „cesarz” (często w potocznych rozmowach przywołuje się tutaj Juliusza Cezara!), lecz od łacińskiego słowa caedo (rąbię, pruję) big_grin . Od czasów Numy Pompiliusza prawo nakazywało wykonanie cięcia cesarskiego na zmarłej ciężarnej. W średniowiecznej Europie cięcie cesarskie wykonywano tylko wyjątkowo. W Polsce pierwsze udokumentowane cięcie cesarskie na żywej kobiecie wykonał profesor Chirurgii Uniwersytetu Warszawskiego Franciszek Ksawery Dybek w roku 1821.

      Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku cięcie cesarskie było operacją niebezpieczną, obciążoną znaczną śmiertelnością: w roku 1937 odsetek zgonów kobiet w związku z cięciem cesarskim wynosił aż 6% (umierała więc co 16 kobieta!). Gdy u kobiety ze zniekształconą miednicą odchodziły wody płodowe i występowały objawy zakażenia, położnik stawał wobec dramatycznej perspektywy pomniejszenia płodu… Pierwsze w Polsce cięcie cesarskie po odejściu wód płodowych wykonała pod osłoną antybiotyku prof. Bulska niedługo po 2. wojnie światowej.

      Postępy w zakresie aseptyki i anestezjologii, rozwój techniki operacyjnej, a nade wszystko wprowadzenie banków krwi, zorganizowanie oddziałów intensywnej opieki i udoskonalenia antybiotykoterapii sprawiły, że ryzyko śmierci kobiety, rozwiązywanej drogą cięcia cesarskiego, zmniejszyło się prawie tysiąckrotnie (umieralność kobiet w związku z cięciem cesarskim wynosi teraz w krajach rozwiniętych mniej niż 1:10 000!


      Moim zdaniem teściowa w chwili stresu trochę sie pogubiła. Zniecuzlenie miejscowe (bo rozumiem że o takim mówiła) nie ma takiego spektrum działania, aby nie czuć wyciągania dziecka z macicy. Miejsce ciecia można znieczulic - owszem, ale nawet przy zniecz. podpajęczynówkowym czuje się jakby chirurg wyrywał płuca z żołądkiem bo siła wyciągania dziecka jest ogromna.

      co do chodzenia do lekarza:

      ostatnio koleżanka mówi mi że poleca ginekologa - wspaniale poprowadził jej ciążę, urodziła zdrowe i piękne dziecko naturalnie i że genialny lekarz, że usg wychodziło dobrze, że dziecko miało się ok całą ciążę i w ogóle było świetnie i książkowo i to zaleta lekarza.

      pytanie. czy gdyby ów koleżanka współżyła z mężem a potem pojechała na porodówkę - urodziłaby inne, nie zdrowe i nie piękne i źle rozwinięte dziecko?

      Nie. Lekarz jedyne co to ją badał, wazył, sprawdzał dziecia 10 razy na USG i 3 razy na prenatalnych i za każdym razem mówił że jest ok a potem po porodzie pogratulował potomka, dała radę urodzić sama i położna wyłącznie coś tam wspomagała.

      Lekarz nie miał wpływu na dziecko a nie chodząc do niego i w ogóle olewając kwestie lekarza historia miałaby identyczny finał.

      Tak dziś jak i 100 lat temu większość ciąż to zdrowe normalne ciąże owocujące zdrowymi dziećmi po porodzie SN. Lekarze poza monitoringiem i mówieniem że 'jest ok zapraszam za miesiąc" - nic nie robią bo i nie mają czego robić. Kiedyś umieralność dzieci była wyższa, bo nie każde dzieciątko udało się uratować. Ale z grubsza rodziły się dzieci zdrowe, dziś rodzą się zdrowe powiekszone o odsetek tych, którym życie uratował lekarz, co i tak ma miejsce ewentualnie przy porodzie - dzięki ktg itp - można wykryć nieprawidłowości i zakończyć poród cesarką.

      Ale przy samej ciąży co może lekarz? Poronienia nie powstrzyma a prenatalne są po co? Żeby dowiedzieć się o ewentualnej wadzie genetycznej przed porodem a nie po, ale stanu dziecka to nie zmienia. Większość wad wykrytych w życiu płodowym jakie ma znaczenie? Wykryje je też neonantolog tuż po urodzeniu, operacje korygujące odbywają się i tak z jakiś opóźnieniem czasowym a nie w sekwencji parte i na stół operacyjny.

      A faktem jest że medykalizacja porodu i futrowanie oksytocyną niejednokrotnie przyczynia się do problemów z tętnem i innych historii, które później medycyna za pomocą odpowiedniego sprzętu odkręca.

      Także moim zdaniem chodzenie do lekarza co dwa tygodnie całą ciąże i co miesiąc na USG - nie ma sensu. Nadgorliowy może chodzić codziennie. Tylko trzeba sobie zadać pytanie co fakt na ile mamy wpływ na to co sie dzieje z dzieckiem w brzuchu. w 99% nie mamy i stąd takie podejście osób starszych. Moja prababcia urodziła syna 6,5 kilo w domu, o ciąży wiedziała od 5 miesiąca u ginekologa była w wieku lat 65 i była to dla niej trauma. Tak było, co począć smile
      • kiniox Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 13:53
        Może po pierwszej bezobjawowej ciąży bym jeszcze łyknęła te teorie o zbędności badań lekarskich w ciąży, ale po drugiej ciąży, w której to lekarz podczas USG wykrył u mnie odklejające się łożysko i zalecił odpowiednie postępowanie, uważam, że opowiadasz androny. Oczywiście, że sama wizyta u lekarza niczego nie załatwi, ale nie jest tak, że w 99% przypadków niczego nie można zrobić z wiedzą, którą się dzięki badaniom uzyskuje. Nie chodzi przecież tylko o wizytę u lekarza, chodzi też o badania krwi i moczu, o badanie poziomu cukru. To dzięki regularnym badaniom kobiety odkrywają, że mają cukrzycę i przechodzą na odpowiednią dietę oraz dostają leki, a ich ciąża jest monitorowana, żeby w razie potrzeby zareagować natychmiast. To dzięki badaniom kobiety wiedzą, że mają gestozę i czasem ratuje im się życie (oraz ich dzieciom) poprzez wcześniejsze zakończenie ciąży. To dzięki badaniom dowiadują się, że podczas ciąży nabyły toksoplazmozę i można natychmiast podjąć działania ochraniające dziecko. I co to za tekst, że lekarz poronienia nie powstrzyma? Bo poronienia według Ciebie mają miejsce tylko na początku ciąży, tylko w wyniku obumarcia ciąży, albo pustego jaja? Co z kobietami, które dzięki lekarzom odkrywają skracającą się szyjkę i tym podobne problemy? Co z możliwością wcześniejszego podania sterydów, aby pomóc rozwinąć płuca u dziecka, któremu grozi przedwczesne urodzenie? Albo z, marginalnymi na szczęście, przypadkami wykonania jakiegoś zabiegu na dziecku w łonie matki? Skąd miałabyś niby wiedzieć, że coś jest nie tak, gdybyś się nie badała? Nie każdy problem w ciąży objawia się bólem i krwawieniem.
        Oczywiście masz rację, że to nie dotyczy większości ciąż, na całe szczęście. Dotyczy to jednak na tyle istotnej grupy kobiet, że pisanie postu, który po prostu zachęca do olewania badań w ciąży, uważam za wyjątkowo bezmyślne.
        • kotkowa Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 15:23
          Dokładnie. Badania lekarskie mogą zapobiec wielu tragediom. Niektóre wady można leczyć i operować w łonie matki! Poza tym szpital może być przygotowany na natychmiastową operację dziecka. Wiele razy wykrywa się nieprawidłowości, które dzięki leżeniu i lekom udaje się wyleczyć i uratować ciążę. Nie ma o czym gadać. Kiedyś śmiertelność matek przy porodzie, czy noworodków była bez porównania większa.
        • naana26 Re: cesarka 40 lat temu 21.07.11, 08:41
          Zniechęcałam do nadgorliwych badań co dwa tygodnie i robienia 20 usg w czasie ciąży, a nie do zaprzestania robienia badań w ogóle.

          Lekarze dodatkowo lubią nie badać a pokazywać dziecko - kasują 100zł za wizytę aby mamusi pokazywać buźkę dziecka albo 450zł za film, nie skupiając sie na tym co istotne. Jaki to ma sens?

          Czytaj ze zrozumieniem. Sama chodziłam do lekarza i to dla mnie oczywiste że trzeba się badać, ale moim zdaniem dobrze dać na wstrzymanie i się uspokoić - a nie robić tak jak dużo dziewczyn, że 1 USG + porcja leków na podtrzymanie (na wszelki wypadek) robią w 4tc i wtedy też morfologia i cały komplet badań, potem do 12tc 3 USG w tym prenatalne, często z prawidłowym wynikiem a dodatkowo ile z nich robi test pappa, ba - niektóe dobrowolnie mimo dobrych testów chcą amniopunkcję! i tak można dalej ciągnąć...

          mój gin mi powiedział że na 100 ciąż jakie prowadzi z reguły w kilku jest problem, jeden to zwykle chore dziecko (nieuleczalnie) - dwa jakieś krótkie szyjki itp, zalecanie leżenia. czasami - za mało żelaza, grzybica, cukrzyca - ale generalnie nic poważnego. Mój wujek ginekolog też mi mówił, że jego praca to raczej monitoring zdrowych ciąż - może przy 5% ma coś "do roboty". Oboje dość mocno mnie uspokoili - czytając forum ma się wrażenie, że w większości ciąż coś nie gra...

          co nie znaczy że z tego warto zdezygnować, ale też nie popadajmy w paranoje.


          • kiniox Re: cesarka 40 lat temu 21.07.11, 10:59
            Zauważyłam, że często argumentu o czytaniu ze zrozumieniem używają osoby, które niedostatecznie jasno wyraziły swoje myśli. Nie wykluczam, że wina leży po mojej stronie, ale może pisząc warto się także zastanowić, czy napewno zbyt wielu informacji nie pozostawiam w domyśle. Zatem przeczytałam jeszcze raz Twój pierwszy post i to, co w nim widzę, to przekaz, że bez względu na to, czy chodziłoby się do lekarza, czy nie, to i tak większość ciąż zakończyłoby się tak samo. Co jest prawdą (większość, nie wszystkie), chociaż w kontekście drugiego przekazu, że lekarz w zasadzie nic nie może, zmienia to zasadniczo swoje znaczenie. Brzmi to tak, że bez względu na to, czy się chodzi do lekarza, czy nie, to i tak będzie, jak będzie, więc po co w ogóle sobie głowę zawracać.
            Rozumiem jednak (po Twoim drugim poscie), że nie to miałaś na myśli, tylko to, żeby z badaniami nie przesadzać. I z takim przesłaniem oczywiście się zgadzam, chociaż jednocześnie jestem zdania, że jak ktoś chce, lubi i stać go na oglądanie własnego dziecka co dwa tygodnie tylko dla samej przyjemności oglądania go, to mnie osobiście nic do tego. Nie podoba mi się dopiero wkręcanie się w taki kanał, że jak nie sprawdzę dziecka co dwa tygodnie, to z pewnością coś się złego stanie, a sprawdzanie z kolei uchroni mnie przed wszelkim nieszczęściem.
            Za to większe nagromadzenie ciąż z problemami na forum niż w realnym życiu specjalnie mnie nie dziwi. Jak ktoś ma problemy, to wszędzie szuka odpowiedzi. Jak ktoś problemów nie ma, to sobie raczej głowy nie zawraca.
            • sofi75 z prawie wszystkim sie zgodze ale 21.07.11, 12:35
              Rozumiem jednak (po Twoim drugim poscie), że nie to miałaś na myśli, tylko to, żeby z badaniami nie przesadzać. I z takim przesłaniem oczywiście się zgadzam, chociaż jednocześnie jestem zdania, że jak ktoś chce, lubi i stać go na oglądanie własnego dziecka co dwa tygodnie tylko dla samej przyjemności oglądania go, to mnie osobiście nic do tego. Nie podoba mi się dopiero wkręcanie się w taki kanał, że jak nie sprawdzę dziecka co dwa tygodnie, to z pewnością coś się złego stanie, a sprawdzanie z kolei uchroni mnie przed wszelkim nieszczęściem.

              > jest tylko jeden wyjatek. Kobiety po kilku poronieniach. I bynajmniej nie chodza na USG co tydzien czy dwa dla wlasnej przyjemnosci ogladania, i paradoksalnie sprawdzanie MOZE (choc nie musi) uchronic przed niesczesciem. Poronienia maja niestety to do siebie, ze o ile pierwsze czy drugie jeszcze moze ma jakas konkretna przyczyne medyczna; o tyle przy kolejnej ciazy siada psychika - nerwy nie pozwalaja spac, normalnie funkcjonowac i naprawde racjonalne tlumaczenie, ze nerwy moga tylko zaszkodzic nic nie daje. I trzecie poronienie moze nie miec zadnej przyczyny poza stresem, a lekarze ktorzy prowadza ciaze zagrozone to rozumieja i trudno ... jak trzeba, to zorganizuja USG co tydzien, a i zdarza sie ze pomoc psychologa.
      • marlpogromca Re: cesarka 40 lat temu 24.07.11, 23:00
        Nie sposób się z Tobą zgodzić!Odnośnie badań oczywiście,bo o reszcie nie mówię. Jedna dziewczyna z mojej uczelni 2 lata temu zaszła w ciążę i lekarz bardzo wcześnie wykrył wadę serca u dziecka. Okazało się, że życie może mu uratować jedynie operacja w pierwszej dobie po urodzeniu, a następnie szereg dalszych zabiegów. Przez kilka miesięcy musieli zbierać pieniądze ( 200 tys, zł z tego, co pamiętam), bo operacja mogła być przeprowadzona tylko w specjalnej klinice w Monachium. Udało się i dzidzia przeżyła, ale nie wiem, bo było dalej, bo nie śledziłam historii. WIem, ze był specjalnie założony blog przez rodziców na ten temat. Może przekręciłam coś w faktach, ale wniosek jest jeden: gdyby laska nie chodziła do lekarza, to dziecko zmarłoby zaraz po porodzie, bo nikt w przypadkowym szpitalu nie przeprowadziłby nagłej, skomplikowanej operacji na noworodku.
      • marlpogromca Re: cesarka 40 lat temu 24.07.11, 23:03

        > Ale przy samej ciąży co może lekarz? Poronienia nie powstrzyma a prenatalne są
        > po co? Żeby dowiedzieć się o ewentualnej wadzie genetycznej przed porodem a nie
        > po, ale stanu dziecka to nie zmienia. Większość wad wykrytych w życiu płodowym
        > jakie ma znaczenie? Wykryje je też neonantolog tuż po urodzeniu, operacje kory
        > gujące odbywają się i tak z jakiś opóźnieniem czasowym a nie w sekwencji parte
        > i na stół operacyjny.
        >
        > A faktem jest że medykalizacja porodu i futrowanie oksytocyną niejednokrotnie
        > przyczynia się do problemów z tętnem i innych historii, które później medycyna
        > za pomocą odpowiedniego sprzętu odkręca.
        >
        > Także moim zdaniem chodzenie do lekarza co dwa tygodnie całą ciąże i co miesiąc
        > na USG - nie ma sensu. Nadgorliowy może chodzić codziennie. Tylko trzeba sobie
        > zadać pytanie co fakt na ile mamy wpływ na to co sie dzieje z dzieckiem w brzu
        > chu. w 99% nie mamy i stąd takie podejście osób starszych. Moja prababcia urodz
        > iła syna 6,5 kilo w domu, o ciąży wiedziała od 5 miesiąca u ginekologa była w w
        > ieku lat 65 i była to dla niej trauma. Tak było, co począć smile

        Nie sposób się z Tobą zgodzić!Odnośnie badań oczywiście,bo o reszcie nie mówię. Jedna dziewczyna z mojej uczelni 2 lata temu zaszła w ciążę i lekarz bardzo wcześnie wykrył wadę serca u dziecka. Okazało się, że życie może mu uratować jedynie operacja w pierwszej dobie po urodzeniu, a następnie szereg dalszych zabiegów. Przez kilka miesięcy musieli zbierać pieniądze ( 200 tys, zł z tego, co pamiętam), bo operacja mogła być przeprowadzona tylko w specjalnej klinice w Monachium. Udało się i dzidzia przeżyła, ale nie wiem, bo było dalej, bo nie śledziłam historii. WIem, ze był specjalnie założony blog przez rodziców na ten temat. Może przekręciłam coś w faktach, ale wniosek jest jeden: gdyby laska nie chodziła do lekarza, to dziecko zmarłoby zaraz po porodzie, bo nikt w przypadkowym szpitalu nie przeprowadziłby nagłej, skomplikowanej operacji na noworodku.
        • malgosiek2 Marlpogromca NIE cytujemy całych wypowiedzi 24.07.11, 23:21
          , a jedynie fragmenty.
          Kłania się Netykieta.

          Netykieta
          Netykieta to zbiór zasad savoir-vivre obowiązujących w dyskusjach w Internecie a więc i na Forum Gazeta.pl.
          Jak pisać:

          Pisz zwięźle i na temat.
          Zanim założysz wątek sprawdź, czy temat już nie był omawiany. Użyj wyszukiwarki.
          Postaraj się, by tytuł wątku, który zakładasz był czytelny i zrozumiały.
          Odpowiadając na post, cytuj tylko potrzebne fragmenty, a resztę wycinaj. Nigdy nie cytuj sygnaturek (podpisów)!
          Jeśli zadajesz komuś pytanie, sformułuj je precyzyjnie.
    • luka2007 Re: cesarka 40 lat temu 20.07.11, 13:36
      nie wiem jak sie wtedy znieczulalo do cc ,ale wiem ze moja mama byla z nami u lekarza tylko na poczatku i na koncu ciazy bo wlasnie nic jej nie dolegalo.nie robili wtedy usg ,moja mama ani razu nie miala usg.tak bylo jeszcze jakies 20 lat temu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka