Urodziłam 6 lat temu sn, nie chcę opisywać szczegółów, generalnie zakończyło się dla mnie koszmarnie (olbrzymi krwotok, rozejście się spojenia łonowego, pęknięta pochwa), musiałam kilka lat odczekać, by pod względem zdrowotnym dojść do siebie. Teraz jestem w kolejnej ciąży i byłam pewna, że kolejny poród już tylko przez cc (poszłam po porodzie prywatnie do lekarki, która łatała moją porozrywaną pochwę i ginekolog powiedziała, że teraz już tylko cc, ponieważ moja pochwa już nie będzie elastyczna przez blizny - nie wiem ile miałam szwów, wiem tylko, że pochwa pękła na całej długości). Podczas współżycia czuję, że jest baaardzo wąsko, podczas badania gin tak samo, ale wg lekarza to moja wina, bo niby się spinam. Niestety chodzę teraz do innego gina, ta miła pani wyjechała i nie mam możliwości do niej chodzić, gin zszytej pochwy nie uważa za wskazanie do cc. Byłam u innego - tak samo. Nie wiem, co mam robić

Zaufać? Moje zaufanie przy pierwszym porodzie skończyło się dla mnie marnie - rehabilitacją ortopedyczną i innymi mało przyjemnymi sprawami. Nie stać mnie na prywatne cc... Przecież skoro pochwa jest u mnie mało elastyczna (to był wg lekarzy powód pęknięcia) to teraz w cudowny sposób się nie uelastyczni. Poza tym dosłownie czuję, że bardzo wąsko jestem zszyta u ujścia pochwy. Nie jestem jakąś fanatyczką cc, ale boję się powtórki z rozrywki...Jak "walczyć" o cc?