Dodaj do ulubionych

czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyście ?

18.06.13, 17:48
j.w
Obserwuj wątek
    • mb75 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 18:19
      Nie przypominam sobie, żeby mi czegoś zabrakło, ale jeżeli mogę coś doradzić, to lepiej zabrać do szpitala jak najmniej rzeczy a resztę naszykować w domu, żeby tatuś mógł dowozić w miarę potrzeby (oczywiście jeżeli szpital blisko i jest taka możliwość).
      Ja zabrałam za dużo i potem miałam problem żeby to wszystko pomieścić (w szpitalu nie ma specjalnie miejsca).
    • stokrotka_beauty Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 18:39
      laktatora
      • mojemieszkanie24 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 18:45
        o laktatorze nie pomyślałam. Nie wiem w ogóle jaki kupić czy ręczny czy elektryczny. No i to mnie trochę martwi tongue_out Ja właśnie mam długą listę tego co wziąć i nie wiem czy nie przesadziłam. Jak znam zycie to tak. Będę miała pokój 1 osobowy więc będzie wiecej miejsca...
        • stokrotka_beauty Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 18:57
          laktator nie jest konieczny. Może się Tobie uda kp jeśli chcesz. Mnie się nie udało, a ręcznym laktatorem trudno było ściągać pokarm. Masz może od kogoś pożyczyć elektryczny?
        • stokrotka_beauty Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 18:58
          Dawaj tu tą listęsmile.
          • mb75 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 19:08
            Laktatory na większości oddziałów mają, nie ma co kupować bo to spory wydatek a nie wiadomo czy będzie potrzebny (może będzie potrzebny dopiero za jakiś czas jak będziesz chciała wyjść i zostawić butlę dla malucha). Jeżeli już laktator to raczej elektryczny (ja miałam Medela Swing i jestem zadowolona).
            • taka-sobie-mysz Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 20:24
              Lepiej się dowiedzieć, czy są. U mnie nie było i mąż musiał mi w nocy dowozić - miałam taki nawał pokarmu, ze dziecko nie było w stanie chwycić brodawki, takie się piersi od tego twarde zrobiły.
    • kondolyza Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 19:11
      chusty.
      ladowarki do telefonu nie zabralam na pop,ale to bylo po prostu z zapomnieniasmile
      poza tym nie mialam dla siebie ksiazki a dziecie tyle spalo ze potrzebowalam czyms sie zajac-maz dowiozlsmile
      • babybump Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 19:43
        No właśnie - wrzuć proszę listę.
    • ichi51e2 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 19:43
      Recznik w ciemnym kolorze. Np czarnym badz bordowym....
      • mojemieszkanie24 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 20:23
        DOKUMENTY
        1. dowód tożsamości
        2. karta przebiegu ciąży- wyniki badań.. no ogólnie wszystko co tam mam

        DLA MNIE

        - koszula
        - pomadka ochronna
        - woda mineralna niegazowana
        - zegarek
        - gumka do włosów
        - podpaski poporodowe
        - majtki jednorazowe
        - koszule nocne ( 3 sztuki)
        - szlafrok
        - biustonosze do karmienia ( aczkolwiek nie wiem... bo w sumie będę miała koszule..)
        - kapcie
        - klapki pod prysznic
        - herbatka ułatwiająca laktację ( niby)
        - krem do rąk
        - żel pod prysznic
        - szczoteczka do zębów
        - 3 ręczniki
        - papier toaletowy ( lepiej mieć tongue_out)
        - termometr
        - ładowarka do telefonu
        - telefon
        - sztućce i kubek ( jakoś nie lubię uzywać ,,obcych")
        - poduszka
        - koc
        - pieniądze- nie wiem po co ale na wszelki wypadek mogę mieć
        - aparat
        - ładowarka do aparatu
        - suszarka


        Rzeczy dla DZIECKA
        - pieluchy
        - chusteczki higieniczne
        - chusteczki nawilżane
        - krem do pupy
        - pieluszki tetrowe
        - 3 body, 3 p. śpioszków - no z ubraniami to mam problem bo pogoda jest różna więc nie bardzo wiem w co ubrać dziecko na wyjscie
        - kocyk
        - fotelik samochodowy ( to facet przywiezie..)
        - mówią, zeby wziąć czapeczkę ale ludzie... będzie koniec czerwca wiec po co ?
        - skarpetki
        - różek
        - ręcznik
        - mydełko

        O czymś nie pomyślałam ?
        • ichi51e2 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 20:28
          Termometr bedzie szpitalny. U mnie przynajmniej byl. Codziennie mierzyli mi temp. Na poczatku nawet chyba ranoni wieczorem.
          • libretinka Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 20:40
            Po co Ci koc? Po co od razu 3 ręczniki, weź dwa max. Facet Ci dowiezie czyste. Wypożycz laktator na2 tyg, lepiej byc niezależnym. Noworodki najlepiej kapac w emolientach, weź zamiast mydelka. Czapeczke weź cienka bawelniana, jak będzie bardzo wiało ochronisz główkę.
            • babybump Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 20:54
              O Boże - strasznie dużo tego wszystkiego. Jak długo się w tym szpitalu jest? Pytam poważnie.
              • mb75 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 21:20
                Ja bym dodała dla Malucha rękawiczki "niedprapki" - dzieci rodzą się z długimi paznokciami i potrafią się nieźle podrapać.

                Dla Ciebie - może cos do czytania albo słuchania (mi udało się w szpitalu przeczytać całą książkę - Mały w nocy spał, ja nie bardzo)

                Nie wiem jakie będziesz mieć warunki w szpitalu i ile miejsca - ale z części rzeczy bym zrezygnowała. Na pewno z suszarki, herbatki, termometru. Koszule i ręczniki dobrze mieć tak jeden za zapas i niech facet dowozi Ci na wymianę. Ubranie na wyjście dla dziecka naszykuj w domu i niech facet zabierze jak będzie po Was jechał. Nawet jak w szpitalu będziesz mieć sporo miejsca to lepiej nie mieć za dużo pakunków przy wychodzeniu do domu.

                Jedna dobra rada od położnej ze szkoły rodzenia: naszykuj ubranie, w które dziecko ma byc ubrane po porodzie i zapakuj w osobną torebkę. Bo potem szczęśliwy tatuś drżącymi rękami szuka w torbie ubranek dla dziecka i masz bałagan gotowy wink

                Powodzenia!
              • kondolyza Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:32
                aha-jedna rada,przyszlo mi do glowy. to zalezy od szpitala oczywiscie ale np w moim powszechny byl dostep do szpitalnych tetrówek wiec radze wziac swoje pieluchy tylko kolorowe zeby sie nie pomylily
            • apfelstrudel Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 09:35
              > Noworodki najlepiej kapac w
              > emolientach, weź zamiast mydelka.
              No, tu bym delikatnie zapolemizowała - noworodków można wcale nie kąpać nawet przez kilka tygodni. Pupsko myć mydłem, takoż skórę za małżowiną uszną i w ewentualnych fałdkach (jesli takowe występują). Laktatora bym nie pożyczała, jeśli jest w szpitalu, bo może się okazać, że to tylko niepotrzebny grat. W każdej chwili można go zorganizować. A co do czapeczek - a gdzie w tym szpitalu ma wiać? Na balkonie będzie zakwaterowana, czy jak?
        • arya82 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 21:36
          Ja bym polecala jeszcze jakis napoj izotoniczny, ja mialam dwie butelki dzieki poradom poloznej. Niezastapiony byl podczas porodu, ktory trwal 18 h a jesc nic nie moglam, dzieki temu energia mnie nie opuscila wink... No chyba ze ty masz cc to inna sprawa. Wzielam tez ciastka dosc slodkie i inne pozywienia, w tym samym celu, na nich z kolei malzon skorzystal, a ja rano po porodzie bo szpitalne sniadanie mnie skutecznie zniechecilo
        • pacia.2 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 21:42
          Ręczniki papierowe żeby wycierac się po każdym skusić - podmyciu. Dla mnie używanie rzecznika zwykłego w tym celu było oblesne. Po za tym mozna wytrzec swoje naczynia jak chcesz je zabrac. Za drugim porodem miałam ale w Twojej liście mi brakuje.
          Rozwazylabym tez opcje wkladek laktacyjnych. Nie słuchaj rad o 2 koszulkach. Jak bedą upały to będziesz chciała zmienić koszule przynajmniej dwa razy dziennie a i opcja pobudzenia jest bardzo realna. Nie wiem jak inni ale ja z plama na tyłku nie chciałam po oddziale latać. Kocha bym sobie podarowała na rzecz pieluchy flanelowych.
          • mb75 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 21:50
            jeszcze bym dodała tantum rosa - takie saszetki do rozpuszczenia w wodzie i podmywania - pomaga w gojeniu (mi się akurat nie przydało bo skończyło się cesarką, ale koleżanki polecały)
            • ichi51e2 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 23:11
              Mi tam sie duzy octanisept bardziej sprawdzal. Nic nie trzeba rozrabiac i odrazu w psikaczu.
              Niedrapki sie przydaja (w szpitalu nie wolno obcinac pazurkow) mozna tez zalozyc skarpetki na lapki i niektore body maja zakladki. Termos z herbata - teraz ni sie przypomnialo - caly czas mi sie po porodzie goraca herbata marzyla... Podklady...
              • murwa.kac Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 23:13
                no nie mow, ze herbaty w szpitalu nie moglas sobie zrobic...?
                makabra!
                • florecistka.best Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 09:58
                  większej ilości wody, bo ta szła litrami oraz jedzenia (miałam 2 batoniki musli na wzmocnienie, które zostały pożarte po przewiezieniu z porodówki) Na szczęście mąż zjawił się rano i wspomógł mnie prawdziwym sniadaniem. Szpitalne masakra (pół oblesnej grubej parówy, pasta z mielonki z kolacji dnia poprz. i letnia kawa zboż i półsuchy chleb) tak więc, JEDZENIA ORAZ WODY. Wszystko inne da się skołować, piżamy, podkłady, ręczniki, mydła itp
                • ichi51e Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 28.06.15, 12:44
                  Maglam big_grin ale fajniej miec na podoredziu termosik i nalewac tylko big_grin
              • next_exit Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 15:21
                u mnie na oddziale pacjentki moga robic sobie herbate w kuchni, z czego skwapliwie korzystalam smile podklady poporodowe tez zapewnial szpital, ile sie chcialo. mi sie przydala paczka majtek jednorazowych.
          • kopiko-lol Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:29
            ja mialam zamiast recznikow papierowych lignine - sprawdzila sie b. dobrze. Nie podcieralam sie recznikiem, tylko przykladalam lignine. Warto zabrac swoj papier toalet., bo w szpitalu moze byc szary
        • janinkakrk Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:22
          Wkładki laktacyjne
        • kondolyza Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:29
          dla Ciebie:
          termometr chyba niepotrzebny,pielegniarki maja tego w opor
          mozesz poprosic w razie czego ale mozesz tez miec swoje-czopki glicerynowe zeby bylo bezstresowo wyprozniac sie bo jakos czasem bywa z tym problem
          koniecznie-tlusty krem do brodawek,bo pierwsze dni beda sie przyzwyczajac ze je ktos non stop ssie-polecam puleran lub rossmanowski
          moga sie przydac wkladki laktacyjne,ze wszystkich przetestowanych przeze mnie najlepsze sa pakowane pojedynczo chicco antybacterial-nie reklamuje ale polecamsmile
          chyba pasty i nici do zebow tam
          nie ma
          szczotka/grzebien i jakis pilnik do paznokci
          dezodorant,znawcy teorii polecaja bezzapachowy,dla mojego dziecia mogl byc nawet perfumowanysmile
          koc chyba niepotrzebny skoro ma byc upalsmile zawsze mozesz poprosic,dadza Ci dodatkowy salowe
          ja mialam tez zwykle podpaski,z klejem-byly dla mnie wygodniejsze niz te wielgachne podklady
          jakis lactacyd,niektore maja tantum
          rosa lub inna rzecz do mycia
          octenisept-dobrze prydkac na rane bo mozna na sluzowki i nie szczypie
          golarka jednorazowa,to gdybys trafila do szpitala i spedzila tam
          na obserwacji jakis czas-zawsze to lepiej samemu sie ogolic
          wez recznik papierowy,to lepsze do wycierania bo bardziej higieniczne niz jakis tam ciemny recznik
          ewentualnie podklady,nawet takie jak dla dziecka do przewijania lub apteczne-bedziesz miala komfort ze nie ubrudzi Ci sie lozko no i dziecko przewiniesz bez stresu na czystym podkladzie nawet na swoim lozku(ale nie na tym co spisz Tysmile

          dla dziecka:
          dodalabym pajacyki ze 2-3,na wyjscie tez najlepszy pajac,przygotuj w domu jakis jeden cieplejszy gdyby lalo i bylo 16st
          fasolka do karmienia dobra rzecz bo wygodna
          te podklady do przewijania ale to juz pisalam
          chuste polecam
        • drzewachmuryziemia Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 00:22
          cieszyłam sie, ze mam octenisept i moge sama dziecku pępek dezynfekowac zamiat pozwalac na to pielęgniarce akurat wtedy gdy ona chce to robic (niewazne że akurat dziecko spi)
        • nowanatymforum Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 13:17
          A dowiadywałaś się co zapewniają u ciebie w szpitalu? Bo u mnie (szpital państwowy, żeby nie było) dostawało się koszule (jak często się chciało), podpaski poporodowe, koce, nie wspominając o tym, że termometrów tam od diabła i trochęsmile Był też dostęp do laktatora, ale i tak uważam, że w tym przypadku lepiej mieć swój. Jeśli chodzi o dziecko to też dostawało pieluchy, ubranka, było kąpane przez personel (przy mnie).

          Czapeczka dla dzieci w pomieszczeniach zamkniętych to dla mnie przesada, zakładanie niedrapek jeszcze większa (a jedno z moich dzieci wymachiwało rączkami jak szalone).

          Za to papierowych ręczników i wody nigdy za wiele.
        • d.d.00 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 24.06.13, 10:51
          u nas dziecko dostało szpitalne ciuchy, jakbym miała swoje to pewnie by gdzieś przepadły bo położne jak myły dzieci to wszystkie ich ciuszki wrzucały do jednego kosza na pranie i nie patrzyły kto miał swoje a kto szpitalne.

          Termometr koleżanka z pokoju dostała pod wielkim "ALE" i z mega fochem na twarzy pielęgniarki -co za dramat, gdzie jak gdzie ale w szpitalu to powinni mieć ich pod dostatkiem.
        • tooolusia Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 22.06.15, 16:06
          z własnego doswiadczenia wiem, że lepiej zabrac wiecej ręczników.. nie zapominajmy, ze po naturalnym porodzie kobieta krwawi przez pare dni lub nawet tygodni.. więc po każdym prysznicu ręcznik jest cały z krwi i jest do wymiany.
          • bufo.bufo Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 08.07.15, 14:23
            Po cesarce też kobieta krwawi... tongue_out
    • guderianka Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 21:21
      kawy i ciasta wink
      • una_mujer Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:17
        Ja żałowałam, że nie wzięłam podkładów do przewijania nieprzemakalnych, bo kilka razy mi się dziecko zesikało podczas zmiany pieluchy i musiałam się kłócić o zmiane prześcieradełka...
        • zona_mi Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 21.06.13, 20:58
          Przewijałaś je w łóżeczku?
          Tam, gdzie ja rodziłam, były przewijaki, więc nie było takiego kłopotu.
          • una_mujer Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 22.06.13, 16:00
            No właśnie u mnie nie było przewijaków. Były takie "tace" z materacykiem na kółkach, w tym dziecko spało i w tym też trzeba było przewijać. Alternatywą była kozetka - a, przepraszam, łóżko szpitalne, gdzie notabene w ogóle nie było prześcieradła, tylko podkład papierowy, zmieniany też tylko na żądanie i z łaską. Warszawa, szpital na Karowej...
    • ellenai1 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:26
      Powiem tak - dla dziecka rzeczy to maz pozniej przyniosl, jak juz urodziłam tongue_out pampersa nawet pozyczylam od dziewczyny w sali.
      U mnie w szpitalu kazali miec podkłady poporodowe , jak nie miałaś swojego, to szpitalny dawali jeden na dobę (!). Takie maty pod tyłek, jak połóg jest i leżysz. No i chyba nie masz napisane, ale też polecają Tantum Rosa , by złagodzić krocze, u mnie niepotrzebnie brałam, bo było cc.
      • angelkochanie Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:54
        2 koszule ? Oj nie...smile
        Mleko z piersi cieknie, dziecko nie potrafi jeszcze dobrze ciagnac ,czesto wkolo wszystko mokre ty , dziecko, koszula .
        Maluch moze cie osiusiac, przy zmienianiu pieluchy .
        Ogolnie cieknie z kazdej strony dolem i gora smile
        Jesli ktos nie lubi chodzic brudny ....z plamami to powinien miec z 4 koszule lub pizamy. I oczywiscie dresysmile
        • jomi81 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 06:14
          angelkochanie napisała:

          > 2 koszule ? Oj nie...smile
          > Mleko z piersi cieknie, dziecko nie potrafi jeszcze dobrze ciagnac ,czesto wko
          > lo wszystko mokre ty , dziecko, koszula .
          > Maluch moze cie osiusiac, przy zmienianiu pieluchy .
          > Ogolnie cieknie z kazdej strony dolem i gora smile
          > Jesli ktos nie lubi chodzic brudny ....z plamami to powinien miec z 4 kos
          > zule lub pizamy. I oczywiscie dresysmile

          Z tym to różnie bywa. Mi mleko z piersi nie ciekło, nawet wkładki potrzebne nie było. Dołem też nie było masakry, zwykle podpaski tzw. na noc sobie radziły, mała też mnie nie obsikała, więc 2 koszule mi wystarczyły (poza tą która była do porodu, bo tą po prostu wywaliłam po) i nie chodziłam brudna.
          Może weź 2, a jeśli się okaże, że będzie źle to mąż Ci dowiezie czyste.
    • mika8001 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 22:57
      żałowałam, że wzięłam wodę mineralną w zwykłych butelkach 1,5 l. miałam tak pokłute ręce od prób założenia wenflonu, że nie byłam w stanie utrzymać dużej butelki.
      u mnie w szpitalu dzieci były w ubrankach szpitalnych, niedrapki moja córka zaraz zrzuciła. miałam dla niej tylko pieluchy i chusteczki. octenisept był w szpitalu.
      • kondolyza Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 23:21
        oczywiscie ze byl,w moim szpitalu tez octenisept byl-ale dla dzieci,do pielegnacji pepka. a ja mowie o tym zeby sobie wziac mala butelexzke i tak jak ja po cc-uzyc sobie za kazdym razem po prysznicu a takze do sluzowek w okolicach krocza,co dla rodzacych silami natury-uwazam ze super, i nie musisz biegac po kazdym siusou i prysznicu do siostry zeby Ci tam dala prysnac.
        • mika8001 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 09:08
          ja tez miałam cc i po każdym prysznicu (i nie tylko) chodziło się do zabiegowego. co chwilę wołali na dezynfekcję rany. ale faktycznie przy ranie na kroczu to chyba lepiej mieć swój, bo częściej trzeba dezynfekować.
          kondolyza napisała:

          > oczywiscie ze byl,w moim szpitalu tez octenisept byl-ale dla dzieci,do pielegna
          > cji pepka. a ja mowie o tym zeby sobie wziac mala butelexzke i tak jak ja po cc
          > -uzyc sobie za kazdym razem po prysznicu a takze do sluzowek w okolicach krocza
          > ,co dla rodzacych silami natury-uwazam ze super, i nie musisz biegac po kazdym
          > siusou i prysznicu do siostry zeby Ci tam dala prysnac.
          • janinkakrk Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 10:13
            odbiegając od tematu - ja też miałam cc i pierwszy raz mi obejrzeli ranę przy wypisie do domu. Przez cały pobyt plastra nie odklejali, ja go zdarłam przy prysznicu właśnie jak do domu miałam iść, a tak to chodziłam z mokrym po kąpieli. Niektóre dziewczyny wcale rany nie moczyły...
            Teraz jak o tym myślę to jakaś masakra i nie wiem czemu taka głupia byłam, że po kąpieli nie chodziłam prosić o plaster... No ale to pierwszy raz był, człowiek głupi i w stresie a opieki poporodowej brak!
            • mika8001 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 13:45
              mnie plaster uczulił, więc musiałam się go pozbyć na stałe dość szybko. ale i tak co chwilę dosłownie była dezynfekcja rany (Wrocław, szpital na Borowskiej)
            • wardzka Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 14:27
              Ja cc miałam rano, lekarz z komisji lekarskiej zdjął mi go sam następnego dnia rano ku moim protestom (bałam się sama nie wiem czego). Jedyna rozbieżność między pielęgniarkami a lekarzem była taka, że pielęgniarki kazały mi po cc wstać dopiero następnego dnia a lekarz już wieczorem, tak więc próbowałam chociaż usiąść na łóżku
              • mika8001 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 16:11
                ja miałam cc o 12:45 i wstałam wieczorem (nie pamiętam o której, jakoś przed 22:00 chyba). zaraz jak wstałam to wyjęli mi cewnik, a wenflonu pozbyłam się jeszcze leżąc.
                plastra pozbyłam się na następny dzień po południu jakoś.
                • babybump Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 16:55
                  To do szpitala nie dostarczają pizzy?
          • kura28 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 18:47
            W moim szpitalu pielegniarki pryskały tym krocza raz dziennie i na tym zakończyłam swoj kontakt z tym specyfikiem. Po skorzystaniu z toalety podmywałam się i tyle.
            Mlodemu pępka niczym nie pryskałam, samo się zagoiło, bez żadnych problemów.
            Myślę ze ten octenisept, to bedxzie cos za co nasze corki i synowe beda nas przeganiać od swoich dzieci... Teraz niektor najchetniej by sie w nim kapały.
    • murwa.kac Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 23:06
      jedzenie, jedzenie i jeszcze raz jedzenie.
      wzielam tylko za rada kolezanki, normalnie bym skonczyla na wodzie.
      urodzilam wieczorem, juz po kolacji. jak trafilam na oddzial, myslalam, ze sie przewroce z glodu, zoladek juz mi kregoslup wyzeral. a sniadanie dopiero o 6 rano...
      gdybym nic nie miala, skonalabym.
      zjadlam praktycznie wszystko co zabralam na te 3 dni do zarcia.

      suszarka - naprawde az tak potrzebana? wlosy wyschna same, a tylko sobie miejsca zawalasz.

      niedrapki dla malucha albo skarpetki.

      i oprocz naszykowania ubran dla dziecka w reklamowce dla taty do zabrania, polecam rowniez naszykowac ubrania na wyjscie dla SIEBIE. z butami wlacznie. znam przypadek, ze tatus zapomnial o butach w zimie. a polozna na szkole rodzenia opowiadala o innym, jak to ojciec w ferworze zapomnial kobiecie spodni spakowac wink ze szpitala do samochodu laska kurcgalopkiem pedzila owinieta recznikiem big_grin
      • ichi51e2 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 23:15
        Z jedzeniem to prawda. I jak przyszlo do poslania po cos normalnego do zarcia do szpitalnego sklepu to balwany wracaly z czyms w rodzaju 7 marsow i 4 twixy. Plus paluszki. A za mna kanapeczki i goraca herbata....
        • murwa.kac Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 18.06.13, 23:26
          Pani, jaki sklep?!
          jakbym miala sklep w szpitalu otworzony o 22ej to bym pol asortymentu wykupila wtedy tongue_out
      • arya82 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 00:33
        Co do urban dla siebie. Skarpety grube. Rodzilam w czerwcu, upal byl,a le I tak zaraz po porodzie bardzo mi sie przydaly poki bylam ubrana w ten szpitalny fartuszek, takie mnie zimnosci ogarnely
      • apfelstrudel Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 09:38
        znam p
        > rzypadek, ze tatus zapomnial o butach w zimie. a polozna na szkole rodzenia opo
        > wiadala o innym, jak to ojciec w ferworze zapomnial kobiecie spodni spakowac wink
        > ze szpitala do samochodu laska kurcgalopkiem pedzila owinieta recznikiem big_grin
        OMG, całe szczęście, że mój w lutym zapomniał tylko o skarpetach smile.
      • rulsanka Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 10:42
        Jejku jakiś dziki szpital. Mnie po porodzie (koło północy) od razu przyniesiono kolację, na którą rzuciłam się jak wilk, rodziłam w warszawie na żelaznej.
        Ale żarcie swoje warto mieć, żeby jeść za dwoje smile
        • murwa.kac Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 10:46
          no straszne to bylo.
          jedyne wlasnie co mialam do zarzucenia szpitalowi, w ktorym rodzilam.
          pomijam, ze jakosc zarcia, jak w kazdym szpitalu - nie powala. ale jezeli sie nie zalapiesz na pore wydawania posilkow - zapomnij, ze cos dostaniesz do jedzenia.
          zapewne jest to zwiazane z tym, ze nie maja wlasnej stolowki tylko katering dowozony, no ale...
          • rulsanka Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 11:22
            dla mnie połozna zostawiła normalną kolacje, ale zeby to zrobic musiała pomyślec lub miec wytyczne
            w sumie posiłek po porodzie powinien być elementem obowiązkowym programu
            • ichi51e2 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 13:44
              Ja zjadlam odlozone sniadanie (kanapki z kura) i obiad (biala polewka z ryzem i warzywami na parze) wtf? Wtf? Zadznonilam do matki ze glodza na co moja mamusia walnela "czy wiesz dlaczego kobiety tyja po dzieciach" i odmowila dostarczenia karmy. Jadlam wiec te marsy. Po choine dieta poloznicy jak i tak mowiac metaforycznie caly oboz wykrada sie do smazalni ryb?
              • mb75 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 19:16
                I tak dobrze, jak można jeść. Mi kazali się zgłosić na czczo w niedzielę rano. Miałam mieć zakładany cewnik do szyjki. Dali jakąś małą kanapkę na kolację w niedzielę (wcześniej zakaz jedzenia) a w poniedziałek rano okazało się, że małemu spada tętno i trzeba ciąć. A po cc dieta - więc jedzenie dostałam dopiero we wtorek rano - była to mała miseczka kleiku ryżowego! Myślałam że z głodu zejdę!

                A, no i weź sobie nóż. U nas do każdego posiłku dawali tylko łyżkę i widelec, widać ktoś bał się, że kobieta w depresji nożem krzywdę sobie lub dziecku zrobi wink Tylko jak smarować chleb masłem mając do dyspozycji łyżkę i widelec wink
          • d.d.00 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 24.06.13, 10:57
            z tym jedzeniem to jest coś na rzeczy, u nas śniadanie 9, obiad 12-13, kolacja 17, i jak tu do rana wytrzymać? Ja to chyba z 2 razy jeszcze jadłam tongue_out
            Dla każdej kobietki po porodzie powinien wjeżdżać duży posiłek, zwłaszcza,że są przypadki rodzące kilkanaście godzin!
    • misieuszy Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 05:37
      jedzenie - dostałam po porodzie kolację ok. 19 (normalnie podawali o 17), a śniadanie dopiero o 9. czyli trochę suchego prowiantu na pewno się przyda.

      krem na piersiowe brodawki - samo smarowanie mlekiem własnym nie bardzo mi pomogło, biustonosza i wkładek nie używałam, bo ocierały jeszcze bardziej, więc w takiej zalanej koszuli chodziłam, choć najchętniej chodziłabym bez.

    • jomi81 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 05:59
      Dopisz sobie do listy ręczniki papierowe. Ja miałam 2 rolki i poszły. Jakoś po podmyciu wolałam się takim ręcznikiem wytrzeć, ręce też wolę wycierać jednorazowym.
      Ja miałam chyba wszystko co masz na liście, plus kosmetyki kolorowe. Oczywiście koleżanki się ze mnie śmiały, że spakowałam puder, tusz do rzęs, róż itp., a ja nie żałowałam, codziennie przed obchodem robiłam się na bóstwo i było mi z tym bardzo dobrze wink Nienawidzę tego "stylu" szpitalnego, czyli koszula do połowy łydki, włosy w strąkach etc. Tyle, że ja poród sn miałam lightowy, krótki i prawie bezbolesny, więc czułam się już godzinę po rewelacyjnie. Może po ciężkim porodzie faktycznie makijaż jest ostatnią rzeczą, o której się myśli.
      Książkę miałam, ale moje dziecko w szpitalu prawie nie spało, więc nie przydała się za bardzo.
      Weź sobie może jakieś herbatniki czy sucharki. U mnie w szpitalu śniadania były obleśne, więc te ratowały mnie przed śmiercią głodową wink
      Ja nie żałuję, że wzięłam tak dużo rzeczy, ale rodziłam w styczniu i z powodu epidemii grypy byl zakaz odwiedzin, więc mąż nie mógł mi nic dowieźć ( tzn, gdyby się uparł to by go wpuścił, bo jest lekarzem, ale byłoby mi głupio względem koleżanek z pokoju). Przez te 3 dni odwiedzał mnie jedynie mój gin i to on mi dowoził ciasteczka wink
      • mojemieszkanie24 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 08:51
        o matko !!!! To wyszło, ze ja prawie nic nie mam tongue_out Przynajmniej z tych najważniejszych rzeczy tongue_out Dzięki wam bardzo za rady !!! Coś jeszcze ? Ale pojadę opakowana...
        • mb75 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 11:29
          kapcie i klapki to weź takie z rozmiar większe (no chyba że już teraz masz opuchnięte nogi) - mi w ciąży nogi nie puchły, ale jak je zobaczyłam następnego dnia po porodzie to się zastawawiałam "czyje to, bo na pewno nie moje?" wink
        • arya82 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 15:05
          mojemieszkanie24 napisała:

          > o matko !!!! To wyszło, ze ja prawie nic nie mam tongue_out Przynajmniej z tych najważn
          > iejszych rzeczy tongue_out Dzięki wam bardzo za rady !!! Coś jeszcze ? Ale pojadę opako
          > wana...

          Wiesz, lepiej pojechac opakowana, niz niedopakowana. Dziewczyny pisza ze mozna cos dowiezc, ale po co ganiac meza w tak waznych momentach (i tez nie wiesz jak sie bedzie spisywal, bo moze byc w szoku poporodowym wink niektorzy panowie tak maja i lataja jak z glowa w chmurach potem). A do szpitala chyba nie pojedziesz tramwajem, wiec pakuj ile wlezie wink Mieszkanie, kiedy ty masz termin?
          • d.d.00 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 24.06.13, 11:03
            ale w jak ważnych momenatch? Mąż i tak przyjeżdża i tak kursuje na trasie dom-szpital przynajmniej raz dziennie, bez przesady. Tu nie chodzi o rzeczy niezbędne na poród ale bardziej po porodzie, prawda?
        • d.d.00 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 24.06.13, 11:01
          Dziewczyno, weż sobie torbę z rzeczami najpotrzebniejszymi bo będziesz wyglądać jakbyś na urlop 2 tyg wyjeżdżała wink , a potem to jest i tak "wielkie donoszenie" i "wielkie wymienianie". Mąż codziennie coś przynosił i codziennie coś zabierał - ręcznik, koszulę nocną, opakowania z jedzeniem, podkłady itd.
          Naszykowałam mu torbę "na wyjście" dla siebie i Małego, nie brałam jej ze sobą na porodówkę a jak wróciłam to i tak całe auto zawalone torbami tongue_out
    • anetchen2306 Re: meza ... 19.06.13, 08:55
      ... przy pierwszym porodzie go nie bylo. I jego nieobecnosci najbardziej zalowalam.
      Wszystko inne da sie doniesc.
      • mojemieszkanie24 Re: meza ... 19.06.13, 10:20
        No właśnie ja nie chcę, by był przy porodzie.... To znaczy chodzi mi o ten sam już ostateczny moment, gdzie wyciągają dziecko. Jakoś tak... nie widzę tego wszystkiego. Niby poród to naturalna rzecz ale koleżanki mnie trochę nastraszyły, że życie seksualne im się popsuło po tym jak facet widział to wszystko.

        • murwa.kac Re: meza ... 19.06.13, 10:26
          ale jak widzial to wszystko?
          facet nie siedzi na wprost krocza, tylko z boku. nie ma szans zeby cokolwiek widzial.

          mnie sie zdaje, ze u kolezanek to sie popsulo ze zgola innych powodow i zamiast szukac prawdziwej przyczyny albo chcac udawac, ze tej prawdziwej nie widza, poszly na latwizne i stwierdzily, ze to od porodu.
          • anetchen2306 Re: meza ... 19.06.13, 17:46
            A to zalezy od faceta ...
            Czy chce widziec.
            Polozna nas pytala: czy chce byc przy mojej glowie, czy map rzyniesc mu krzeselko, czy chce ogladac baby-tv live.
            Moj chcial.
            Stal razem z polozna miedzy moimi nogami i macal wychodzaca glowke (polozna mu zaproponowala, ze moze, a on skorzystal ... ja tez).
            • guderianka Re: meza ... 20.06.13, 20:54
              A jak by nie chciał to powiedziałabyś że jest niedojrzały gó...arz ?
        • libretinka Re: meza ... 19.06.13, 10:29
          Mój mąz był przy porodzie i bardzo mi pomagał. Nie wiem jak to by było gdyby go nie było, miałam wywoływany poród od rana, nie jadłam od poprzedniego dnia, na koniec doszły wymioty z bólu i biegunki, zaczęłam słabnąć i nie wiedziałam co się ze mną dzieje, on miał wszystko pod kontrolą. O godzinie 22 stwierdziłam, że nie urodzę bo po prostu nie mam siły, z jednej strony skurcze, z drugiej zaciskanie się żołądka i wymioty gdy już naprawdę nie masz czym wymiotować, a on na spokojnie dodawał mi otuchy, wołał co chwilę lekarzy i dosłownie był moimi ustami, kiedy ja nie dałam rady nawet mówić.
          Nie zaglądał gdzie nie trzeba, stał za moją głową gdy były skurcze parte i monitorował tętno, ale to wszystko jakoś tam zostało w jego głowie, niestety. Dopiero po kilku miesiącach przyznał się jak trudne to było również dla niego, jak ciężko mu było myśleć o moim ciele w kategoriach seksu i przyjemności. Na szczęście po paru otwartych rozmowach wszystko wróciło do normy i teraz nie widzę absolutnie żadnej różnicy w naszym życiu intymnym.
        • rulsanka Re: meza ... 19.06.13, 11:29
          nic się nie popsuło a mąż akurat krocze widział, rodziłam w klęku podpartym raz na łóżku, drugi raz do wody
          seks psuje się u wielu malzeństw po pojawieniu się dziecka, a głowne powody to zmęczenie, brak czasu, zmiany w życiu związane z dzieckiem
          • libretinka Re: meza ... 19.06.13, 11:32
            Ale mi akurat mąż powiedział, że to na niego wpłynęło.
            Nasz seks się nie popsuł, mój mąż po prostu przez pewien czas trzymał ręce ode mnie z daleka, aż zaczęło mnie to niepokoić i drążyłam temat wink
        • jomi81 Re: meza ... 19.06.13, 11:33
          mojemieszkanie24 napisała:

          > No właśnie ja nie chcę, by był przy porodzie.... To znaczy chodzi mi o ten sam
          > już ostateczny moment, gdzie wyciągają dziecko. Jakoś tak... nie widzę tego wsz
          > ystkiego. Niby poród to naturalna rzecz ale koleżanki mnie trochę nastraszyły,
          > że życie seksualne im się popsuło po tym jak facet widział to wszystko.
          >

          Jeśli facet jest niedojrzałym gowniarzem to może i coś się psuje. Mój mąż byl przy porodzie, nic się nie zepsuło, a ja nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być podczas porodu.
          • guderianka Re: meza ... 19.06.13, 13:00
            O czym Ty piszesz ? Każdy człowiek ma inną wrażliwość i różnie na niego wpływają różne widoki. Poród nie jest czymś przyjemnym-to nie jest relaksująca gra w golfa ale oglądanie cierpiącej ukochanej osoby z której ciałem dzieją się dziwne rzeczy. Jak najbardziej rozumiem niechęć mężczyzn do oglądania takich widoków i doprawdy nie rozumiem jak to może świadczyć o dojrzałości człowieka ? Czyli gdyby moja przyjaciółka mi odmówiła bycia przy porodzie to by znaczyło że jest goowniarą?
            • ichi51e2 Re: meza ... 19.06.13, 13:52
              Dobrze powiedziane. U mnie nie bylo bo ja z tych co najchetniej by sami w szafie. Polozna niestety dopuscilam i cala druga faze zalowalam. Po za tym on sie moim zdaniem nie nadaje - nerwy by go zabily. Choc z perspektywy mysle ze moze byc duzym wsparciem i dobrym zabijaczem nudy. U mnie akurat to nie mialo znaczenia bo spalam miedzy skurczami.
            • jomi81 Re: meza ... 19.06.13, 20:04
              guderianka napisała:

              > O czym Ty piszesz ? Każdy człowiek ma inną wrażliwość i różnie na niego wpływaj
              > ą różne widoki. Poród nie jest czymś przyjemnym-to nie jest relaksująca gra w g
              > olfa ale oglądanie cierpiącej ukochanej osoby z której ciałem dzieją się dziwne
              > rzeczy. Jak najbardziej rozumiem niechęć mężczyzn do oglądania takich widoków
              > i doprawdy nie rozumiem jak to może świadczyć o dojrzałości człowieka ? Czyli g
              > dyby moja przyjaciółka mi odmówiła bycia przy porodzie to by znaczyło że jest g
              > oowniarą?

              Przeczytaj dokładnie co napisałam i w jakim kontekście. Jeśli facet nie czuje się na siłach żeby być przy porodzie ma do tego prawo, jeśli kobieta nie chce żeby był też rozumiem. Natomiast nie rozumiem, że coś się psuje między ludźmi dlatego, że mężczyzna widział swoją partnerkę rodzącą i podtrzymuję, że jeśli tak się dzieje to facet wg mnie jest gó...arzem.
              • guderianka Re: meza ... 19.06.13, 21:12
                No czytam i dalej się nie zgadzam
                Ma prawo się psuć bo -powtórzę-każdy ma inną wrażliwość-i na każdego takie widoki mogą zadziałać inaczej
                • anetchen2306 Re: meza ... 20.06.13, 16:54
                  Aha, czyli jak zaraze sie ponownie salmonella (tfu, tfu, odpukac!) i bede urzygana i okuptana po pas (a taka bylam, zdana tylko i wylacznie na NIEGO), to moje "kochanie" nie bedzie chcialo sie mna zajac w obawie, ze mu doznania seksualne w przyszlosci tym widokiem zepsuje?
                  Jezeli "takie widoki" mialyby na mojego wybranego mezczyzne dzialac antyseksualnie to sorry, ale mialabym opory by go w ogole poslubic, czy z nim w ogole byc.
                  • guderianka Re: meza ... 20.06.13, 20:54
                    Chyba mieszasz dwie sprawy
                    Czym innym zepsucie komfortu pożycia seksualnego z powodu doznań nazwijmy to estetycznych a czym innym nazwanie faceta, który nie chce być przy porodzie niedojrzałym gó...arzem.
        • arya82 Re: meza ... 19.06.13, 15:01
          mojemieszkanie24 napisała:

          > No właśnie ja nie chcę, by był przy porodzie.... To znaczy chodzi mi o ten sam
          > już ostateczny moment, gdzie wyciągają dziecko. Jakoś tak... nie widzę tego wsz
          > ystkiego. Niby poród to naturalna rzecz ale koleżanki mnie trochę nastraszyły,
          > że życie seksualne im się popsuło po tym jak facet widział to wszystko.

          mieszkanie, moze przemysl to jeszcze, pogadaj z partnerem. Nie taki diabel straszny a mozecie stracic niepowtarzalny moment we dwoje. Ja nie zamienilabym obecnosci meza przy porodzie za nic, choc bylam polprzytomna to byl mega wsparciem i wlasnie w tych momentach ostatnich najbardziej go potrzebowalam. Szczerze to nie widze sensu w wypraszaniu meza pod koniec. W ciagu calego porodu tez sie naoglada jak polozna czy jakis lekarz Ci bada szyjke, itp.

          Moj niby mial przed porodem jakies obawy (nigdy nie chcial ogladac ze mna programu o porodach wink ) ale jak przyszlo co do czego to spisal sie na medal i tez nie zamienilby tego na nic innego, zwlaszcza wlasnie momentu narodzin dziecka - oboje plakalismy i jest to nasze najwspanialsze wspolne wspomnienie zycia.
          Dodam, ze maz nie ma traumy, ani uprzedzen do mnie, wrecz z optymizmem podchodzi do wizji kolejnych porodow ze mna wink a zycie "lozkowe" kwitnie jak nigdy wink
          • anetchen2306 Re: meza ... 19.06.13, 17:43
            Ja nie mialam wsparcia mezowego przy pierwszym porodzie, bo zawiodly komorki, porod zaczal sie nagle i w dodatku w klinice, w ktorej rodzilam 14 lat temu wymagano, by ojciec mial ukonczony kurs ze szkoly rodzenia ...
            Ja przed porodem tez nie za bardzo chcialam, by przy mnie byl. Ale juz w trakcie porodu zmienilam zdanie.
            A przy drugim porodzie nie wyobrazalam sobie, zeby nie bylo z nami w tym momencie meza.
            Ale meza tez mialam innego niz za pierwszym razem ... big_grin I glownie TO zadecydowalo, ze bylismy w tak pieknej ale trudnej chwili razem.
            Moj malzonek stwierdzil potem, ze samo rodzenie z perspektywy ogladajacego, to pikus ...
            Urodzenie sie lozyska to jest COS dla wybujalych zmyslow big_grin
            Zycie seksualne nie ucierpialo. Tu gdzie mieszkam normalnoscia jest, ze ten, kto cie przywozi do porodu, ten z toba tez zostaje wink Gdyby widoki porodwoe wplywaly na potencje kobiet i facetow, to miesiac po porodzie bylaby fala rozwodow. A jednak te pary zazwyczaj produkuja rodzentwo dla pierworodnych ... Wiec zahamowan seksualnych jakos chyba nie Maja.
    • giba116 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 11:52
      Ja byłam zagorzałą przeciwniczką porodów rodzinnych. Zapierałam się, że pod koniec porodu mąż ma wyjść.
      Tyle, że... poród miałam tak bolesny, że było mi już wszystko jedno. Jakbym rodziła na bazarze też by mi to nie rzutowało smile tak też mąż wykorzystał moją niedyspozycję i został... i nie żałuję.
      Bardzo mi pomogła jego obecność. Podanie wody, masowanie pleców itp. itd.
      Natomiast nie jest powiedziane, że nic nie będzie widział. To zależy jak się rodzi w danym szpitalu. U mnie pomimo tego, że stał koło głowy dupsko miałam tak uniesione, że widział wszystko. Ale zupełnie mu to nie rzutuje... nic się nie zmieniło.
      • agul80 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 12:42
        Zabierz wiecej koszul niz dwie. Zawsze lepiej miec takich rzeczy wiecej niz chodzic w brudnej lub przepoconej. Reczniki papierowe dwie rolki minimum. Krem na sutki ja uzywalam maltan. Wode mineralna w malych butelkach z dziobkiem, ja w koncu mialam cc i nie mozna sie napic z kubka czy z duzej butli. Lepeij miec male butelki. A no i papier toaletowy, u mnie w szpitalu nie bylo w ogole ... uncertain
    • raguska Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 14:07
      Poduszka-rogal do karmienia. Dziecko bylo caly czas przy cycu, a mi rece mdlaly i w nocy balam sie, ze dzidzie upuszcze. Maz na szczescie dostarczyl szybko rogalasmile
    • mojemieszkanie24 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 18:06
      partner chce byc przy porodzie ale ja nie chcę. Chcę być dobrze zrozumiana... ja nie chce by on był przy samych bólach partych tych już końcowych, gdy krew się leje. Ostatecznie zadecyduję pewnie w trakcie he he tongue_out
      • mojemieszkanie24 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 18:07
        czy robiłyście lewatywę ? kiedy ?
        • raguska Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 18:54
          Nie robilam lewatywy i maz, ktory byl przy porodzie wspomina, ze widoki nie byly straszne, tylko zapachywink. W szpitalu, w ktorym rodzilam nie widzialy potrzeby polozne, zeby przed porodem zrobic lewatywe. Tylko, ze ja rodzilam za granica, wiec nie wiem jak jest w Polsce.
        • pacia.2 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 19:16
          Za pierwszym razem nie bylo czasusmile a za drugim zaraz na poczatku po przyjsciu na sale porodowa. Czyli w tym czasie kiedy zakladasz ze maz bedzie.
          A obecnosc meza zwlaszcza przy ostatniej fazie-parte - jest nieoceniony to wtedy najbardziej boli. A jak macie dobre relacje to porod na pewno ich nie popsuje ale poglebi. To nie jest tylko moje zdanie ale wszystkich w moim otoczeniu.
    • kluska77 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 18:19
      Większej liczby ubrań na zmianę. Nie planowałam tygodnia w szpitalu, był upał, dwie zmiany ubrań dziennie to było mało, a Niemałż nie umiał niczego sensownego w mojej szafie znaleźć i bida była z tym straszna. A mogłam mu naszykować kupkę na krześle. Mądra po szkodzie.
    • tytanowamalpa [...] 19.06.13, 19:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • alutka314 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 19.06.13, 21:24
        Jedynie żałowałam że nie zabrałam więcej koszul na zmiane (wzięłam tylko 3, a po porodzie lało się ze mnie okrutnie. ), i tych wielkich podpasek poporodowych, wzięłam tylko 1 opakowanie a w szpitalu ciężko było się doprosić. A żałowałam że zabrałam ciuchy dla małej i pampersy bo w szpitalu położne dawały bez problemu a mi tylko miejsce w torbie zajmowały.
      • mama_kotula Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 20.06.13, 21:03
        tytanowamalpa napisała:

        > ... karabinu...

        O! miałam dokładnie taką samą myśl.
      • zona_mi tytanowamalpa 21.06.13, 20:51
        Proszę usunąć komercyjną sygnaturkę.
    • dziennik-niecodziennik Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 20.06.13, 08:57
      nie zabrałam niczego, w związku z czym wszystkiego mi brakowało...
      bo mialam tylko polezec na PC a okazało się ze to juz smile
      • mojemieszkanie24 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 20.06.13, 10:06
        Ja właśnie obawiam sie tych wszystkich zapachów. Wstydzę się po prostu. Myślę, że relacji nic nie zepsuje, bo partner widział mnie w róznych sytuacjach ( chorą także) no ale jakos tak nie mogę się przemóc.
        Też wydaje mi się, że partner jest wrażliwy i nie będzie mógł znieść tego że mnie boli ( aczkolwiek chcę znieczulenie więc teoretycznie nie powinno mnie boleć tak mocno)
        • libretinka Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 20.06.13, 10:12
          Wiesz, znieczulenie mozna podać dopiero w dość zaawansowanej fazie porodu, a za nim dotrzesz do tej fazy to wycierpisz swoje, uwierz mi. Wiem, bo sama tak miałam. Rodziłam od rana, znieczulenie mogli mi podać dopiero o 22, zadziałalo o 22.15, a mały urodził się o 22.50.
          Dobre i to, bo dzięki znieczuleniu mogłam złapać oddech, inaczej chyba bym tam umarła smile
        • raguska Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 20.06.13, 10:37
          O znieczuleniu decyduje niestety lekarz. Jesli widzi, ze porod "szybko idzie", to moze Ci odmowic epiduralu. Ja rodzilam od 10 do 19 i blagalam o znieczulenie i go nie dostalam. Po czasie jestem dumna, ze urodzilam silami natury bez zadnej farmakologii, ale co przeszlam, to juz wole nie wspominac...
        • jomi81 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 20.06.13, 17:03
          To naprawdę nie zawsze musi tak strasznie wyglądać. Mój poród sn, bez absolutnie żadnej farmakologii przebiegał bardzo szybko i niemal bezboleśnie. Pierwsze bóle, które naprawdę poczułam to były parte i po 2 takich bólach córka się urodziła. Nie krzyczałam, nie przypominam sobie żadnych strasznych zapachów, nie było też jakiejś krwawej jatki wink Gdyby nie było tam ze mną męża to bym się znudziła na śmierć wink Spędziłam na porodówce 4 godziny, położna zaglądała rzadko, lekarza zobaczyłam pierwszy raz 5 min przed końcem porodu, więc nawet nie miałabym z kim pogadać, a tak gadalismy z mężem o głupotach i czas mi bardzo szybko zleciał. Poza tym mąż kontrolował zapis ktg gdy byłam co jakiś czas podłączona, naprawdę było mi z nim dużo raźniej, czułam się bezpieczniej.
          Jakiej decyzji byś nie podjęła życzę Ci powodzenia i takiego porodu jak mój wink
        • ark-am Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 21.06.13, 18:02
          zanim cie znieczula to zdazysz sie dowiedziec co to bol, na bole parte znieczulenie mija.
          Nie bierz chlopa. Niech to zostanie twoja wielka tajemnica, jak to przeszlo. Moze polozne beda cie opierdzielac, gadac bzdury, ze nie umiesz przec, ze to, ze tamto, ze histeryczka jestes, po co on ma to wiedziec, ze nie umiesz przec a kazda to potrafi?
          • giba116 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 21.06.13, 19:39
            No właśnie m.in. po to jest mąż przy porodzie, żeby nie pozwolił krzyczeć na żonę smile bo że kobieta przerażona, umordowana to się nie sprzeciwi takiemu zachowaniu, ale facet ma pilnować żeby nie tylko dziecku ale i żonie nikt "krzywdy" nie robił smile
            • mojemieszkanie24 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 21.06.13, 19:41
              sama nie wiem smile chlip
        • glomeria Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 21.06.13, 23:20
          ja bym na Twoim miejscu rozważyła zabranie partnera, tym bardziej że on chce i czujesz, że nie wpłynie to źle na Wasze relacje (ja nie miałam takich rozterek ale wiem, że niektórzy mogą)
          - bo moment jak rodzi się Twoje pierworodne dziecko a Twój facet je widzi jest niezastąpiony. Mój mąż się sprawdził świetnie, bardzo mi pomagał i jakby mógł to sam by parł, a potem jego mina jak zobaczył synka - bezcenna!

          nie wiem czy miałaś na liście ręczniki papierowe? mi się bardzo przydały jak się myłam po kilka razy dziennie, żeby nie używać ręcznika (reszta ciała oczywiście ręcznikiem smile)
    • ark-am Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 21.06.13, 15:52
      mleka modyfikowanego
      • kondolyza Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 21.06.13, 20:47
        ark-am napisała:

        > mleka modyfikowanego

        to nie mieli w szpitalu?

        kurcze, ze znanych mi szpitali-wszedzie jest mleko i wszędzie dają i trzeba się upoierać żeby nie podawali dziecku.
      • maciusiowka Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 23.06.13, 11:09
        Ooo o ilu rzeczach można zapomnieć... Co do tego mleka - to chyba bez przesady, ale w szpitalu powinno być, nie jest to rzecz którą można przewidzieć.
    • d.d.00 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 24.06.13, 10:48
      sztućców! I jak po porodzie (o 3.40 sie urodził Mały) było śniadanie o 9 i byłam mega głodna to musiałam kromką o kromkę rozsmarowywać masło tongue_out Panie noszące jedzonko nie dysponowały żadnymi sztućcami a odwiedzony mogły być dopiero od godz 13! Obiad był przed 13 więc czekałam z zimnym aż przyjedzie mąż tongue_out Masakra tongue_out
    • nuage8 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 27.06.13, 14:10
      fasolki do karmienia - mąż dowiózł, jedzenia - dostawałam od mamy i męża na bieżąco obiadki mimo że szpitalne jedzenie było ok, to jednak za mało, a jeść się chciało okropnie po porodzie, ubrania normalnego (nie piżamy i szlafroka!) - 2 dni po porodzie już miałam dość leżenia w piżamie i chciałam się ubrać chociaż w dres - mama przywiozła.
    • aguu17 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 12.07.13, 17:20
      1) za mało jedzenia i wody big_grin ale mąż mi dowoził, więc jakoś przetrwałam
      2) czegoś do rozrywki, siedziałam jak głupia i się nudziłam, gdy dzieciaczki spały, albo gdy karmiłam (jak nic bym coś poczytała)
    • kerri31 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 12.07.13, 20:20
      Słuchawek do telefonu. Nudziłam się przeokropnie gdy mały cały czas spał.
    • yosher Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 16.07.13, 22:38
      ja napiszę co wzięłam, po przeczytaniu na którymś forum i bardzo się przydało. A mianowicie mały ręczniczek, który w trakcie porodu mąż chłodził w zimnej wodzie i przykladalam sobie na czoło lub kark. Bardzo pomagało smile więc polecam.
    • sylwusia0002 Re: czego nie zabrałyście do szpitala i żałowałyś 07.07.15, 13:11
      Mi maz dowozil laktator masc na bolace sutki i herbate na poprawienie laktacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka