Chodzę do lekarza ginekologa na NFZ. Ciąża przebiega bez żadnych komplikacji. Wszystko jest w porządku, nic mi nie dolega, czuje się dobrze. Pracuję zawodowo. Ostatnio zapytałam lekarza o zwolnienie lekarskie (bo zauważyłam że wszyscy znajomi w ciąży na L4 ). A on powiedział, że nie ma takiej możliwości, że jak by były wskazania to owszem, ale tu wskazań nie ma. Ok. Dalej chodzę do pracy. I tak ósmy miesiąc

Zastanawia mnie tylko w jaki sposób przekonujecie lekarza do tego by dał Wam L4?Czy może on sam proponuje? Czy Wasza ciąża jest zagrożona? Bo przecież lekarze też mają jakąś kontrole i muszą coś w tą kartę wpisać, muszą podać przyczynę zwolnienia? Dlaczego Wam dają zwolnienie? Jaki jest powód? Bo przecież powód musi być...chyba...Tak przynajmniej twierdzi mój lekarz, ale chodzę do niego na NFZ więc może idąc prywatnie dopatrzyłby się jednak jakiegoś zagrożenia