pomozcie prosze, bo chyba oszaleje ze stresu
moze ktoras z Was miala podobna sytuacje
w 12+0 tygodniu ciazy bylam na badaniach prenatalnych (mieszkam w Niemczech), w czasie ktorych stwierdzono podwyzszone ryzyko wad genetycznych i oczywiscie zalecono dalsze badania
mam 33 lata
przeziernosc karkowa byla wowczas na poziomie 1,8 mm
zadnych innych nieprawidlowosci, tylko kombinowany wynik z krwi i usg dal prawdopodobienstwo wad genetycznych na poziomie 1:309
stwierdzilismy z mezem, ze to wszystko tylko statystyka i ze nie bedziemy robic zadnych nakluc
cieszylismy sie na dzidzie jak wariaci
ja ogolnie przez cala ciaze czuje sie swietnie - zadnych nudnosci, zachcianek, odzywiam sie super, uprawiam sport, wszystko idealnie...
az do wczoraj, kiedy trafilismy na ponowne dokladne badanie usg w gabinecie medycyny prenatalnej (to dodatkowe badanie zalecila mi moja ginekolog, poniewaz stwierdzila, ze wynik 1:309 jest na granicy i warto to monitorowac)
na wczorajszym badaniu - tydzien 21+0 - lekarka stwierdzila 2 nieprawidlowosci:
- nieco krotsza niz powinna byc kosc nosowa - 4,9 mm (ale nie powiedziala nam, jaka jest norma)
- oraz lekko echogeniczne jelita
oczywiscie znowu padl pomysl badania wod plodowych w kierunku zespolu Downa
poza tym w kontekscie echogenicznosci wymienila chyba z 5 innych chorob, z ktorych kazda to gorsza
strasznie sie boje i caly dzien dzis placze (nie wspominajac o nieprzespanej nocy)
przed chwila bylam u mojej ginekolog pokazac jej wyniki i stwierdzila: "ciezko podjac decyzje, musicie panstwo rozwazyc, czy lepiej wiedziec o ewentualnej chorobie juz teraz, czy po porodzie"
cala radosc mi odeszla