Dodaj do ulubionych

szczesliwa 38

14.08.04, 13:54
Dziewczyny, kobiety, matki (przyszle)!
pare razy pojawial sie juz tu temat ciazy w „wieku zaawansowanym“, juz sie
kiedys odezwalam w takim watku, bo jestem wlasnie takim przypadkiem,
skonczone 38, pierwsza ciaza. I od dziesieciu dni szczesliwa matka cudownej
córeczki!
Porodu sie nie balam, bylam po prostu przygotowana na wszystko, choc mialam
skryta nadzieje, ze skoro cala ciaza przeszla bezproblemowo (nawet mdlosci na
poczatku nie mialam), to i poród bedzie do zniesienia. Tymczasem wszystko
poszlo nawet szybciej i lepiej niz sie spodziewalam. Pierwsze bóle poczulam
ok. godziny 17, choc jeszcze nie wiedzialam, co to jest, myslalam, ze musze
do toalety. Ale nie ustepowaly, a nawet pojawila sie w nich pewna
regularnosc, wiec zadzwonilismy do szpitala, powiedzieli: przyjezdzajcie.
Pojechalismy o 19, a po czterech godzinach, o 23.01 moja Kruszyna juz byla na
swiecie. Calkowicie naturalnie, wszystko potoczylo sie tak szybko, ze nawet
nie bylo czasu na nic. Wprawdzie znieczulenia od poczatku nie chcialam, ale
np. juz w trakcie porodu prosilam o lewatywe, zeby uniknac niespodzianek, ale
bylo juz za pózno. Potem kiedy wychodzila glówka balam sie, ze jednak nie dam
rady, ze zrobie dziecku krzywde, przydusze je i prosilam o naciecie krocza
(myslalam tez nawet o prózniociagu...), ale tez nie chcieli, skonczylo sie
niewielkim peknieciem krocza. Czyli wszystko sama i swiadomie, jedyna
ingerencja byla aparatura do KTG na moim brzuchu, która tylko mnie wkurzala,
bo nie chcialam, zeby mnie dotykano. Najwieksze wrazenie zrobily na mnie
skurcze parte, to naprawde niesamowite, kiedy wlasne cialo zaczyna zyc
wlasnym zyciem, macica nagle ozyla i musialam sie jej podporzadkowac, rzucalo
mna po calym lózku, naprawde wielkie przezycie.
Oczywiscie bolalo i bylam troche zmaltretowana, ale potem zaraz wszystko
zapomnialam, od razu stalam na wlasnych nogach, wzielam prysznic i poszlam na
oddzial noworodkowy.
Co jeszcze? Kruszyna jest bardzo spokojna, prawie nie marudzi, chetnie je i
juz przybiera na wadze (w szpitalu podcieli jej tylko wedzidelko jezyczka,
zeby lepiej jej bylo ssac), z pokarmem nie mam problemów, niewielki szew
krocza prawie sie zagoil i teraz, po dziesieciu dniach, jestem w calkiem
dobrej formie.
Dodam tylko, ze badan prenatalnych nie robilam, dostalam skierowanie (sama
zreszta o nie poprosilam), ale to juz byl 14 tydzien, juz wczesniej widzialam
na USG malenka figurke wymachujaca raczkami i nózkami, wiec w koncu
zdecydowalam sie ich nie robic, bo niezaleznie od wyniku nie umialabym potem
podjac jakichkolwiek kroków przeciwko dziecku. Ale pewien niepokój czasami
sie odzywal. I kiedy polozyli mi ja na piersi i zobaczylam, ze jest
zdrowiutka i sliczna, to odetchnelam z ulga. Wazyla 3.530 g, 51 cm, czyli
norma.
Opisuje mój przypadek, bo przez cala ciaze uwielbialam czytac na tym forum
opisy szczesliwych porodów, bardzo mi dobrze robily na psychike (dziekuje
Wam!), ale przede wszystkim, zeby dodac odwagi tym troche starszym przyszlym
mamom. Naprawde nie ma sie czym martwic, czasami mysle nawet, ze gdybym byla
mlodsza, to moze nie umialabym do tego wszystkiego, do ciazy (nieplanowanej
zreszta) i porodu podejsc na takim luzie.
Wiec moze 38 to jednak idealny wiek?
Pozdrawiam i zycze Wam wszystkich szybkich, gladkich porodów i cudownych,
zdrowych dzieciaczków,
A. z Misia
Obserwuj wątek
    • beatagl Re: szczesliwa 38 15.08.04, 10:29
      witaj! czytałam twoje posty, strasznie sie cieszę ze wszystko u was w porządku!
      gratuluje ślicznej córeczki i życzę wszystkiego najlepszego wam obydwu! JA
      JESZCZE czekam na swojego Franka i z coraz wiekszym niepokojem na wtorek mam
      termin a kiedy mu sie zechce zobaczymy
      pozdrawiamy serdecznie
      Beata i Franuś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka