dankaw75
17.04.14, 22:17
Witam
podzielcie sie prosze doswiadczeniami jesli mialyscie/znacie podobna sytuacje. Moja ostatnia miesiaczka skonczyla sie 3 marca. 7-ego kwietnia, po 2 potwierdzajacych ciaze testach domowych powedrowalam do lekarza. Lekarz stwierdzila, ze to 6-ty tydzien i ze na badaniu USG nie widac serduszka ani zawiazkow. Pobrano mi krew - beta HCG okolo 3500. Po tygodniu historia sie mniej wiecej powtorzyla - lekarz byla zaniepokojona bo stwierdzila, ze nadal nic nie widac. Przedwczoraj wrocilam do innego lekarza (moja jest obecnie na urlopie), ktory pod koniec badania USG stwierdzil, ze byc moze to co zaobserwowal to byla akcja serca, stwierdzil jednak takze brak wzrostu i zalecil ponowne badanie poziomu hormonu. Dzis rano pobrano mi krew i juz wieczorem lekarz zadzwonil ze zlymi wiesciami (beta tylko 3972, poniedzialkowa byla okolo 3700). Od czasu pierwszego testu, ponad tydzien temu, beta wiec nie rosnie. Z drugiej strony nie mam zadnych boli ani krwawienia. Czy myslicie ze mamy jeszcze szanse na to dziecko. Lekarz powiedzial mi dzisiaj "nie smiem pani jeszcze proponowac lyzeczkowania, zobaczymy w przyszlym tygodniu". Do przyszlego wtorku morze czasu. Czy ktoras z was znalazla sie w podobnej sytuacji? Z gory dziekuje D.