broszka1
08.09.04, 18:32
Witam wszystkie mamy, szczególnie te sierpniowe, które z niecierpliwością
oczekiwały narodzin dziecka.Mój szkrab jeszcze zmieścił się w sierpniu.
Urodził sie 31.08 - 5 dni po terminie.
Ponieważ lubiłam czytać relacje mam z poródówek, podzielę sie z Wami jak to
było w moim przypadku.
Od kilku dni troche mnie muliło no i do toalety biegałam co chwilę (jak sie
okazało było to oczyszczanie organizmu przed porodem). Po południu w
poniedziałek zaczęły sie bóle krzyzowe, ale jeszcze do zniesienia. Pojechałam
na KTG - okzało sie , że rozwarcie na pół palca - więc kazano mi wrócic do
domu. Wieczorem bóle były nie do zniesienia. Żadnych skurczy brzucha, tylko
ten potworny rozrywajacy ból w kregosłupie. Zaczęły sie wymioty i silna
biegunka. Zaczełam krwawić (odszedł czop). Pojechalismy z mężem na porodówke.
Połozna mi znowu - że rozwarcie na 1,5 centymetra, ale zostaliśmy.Mielismy
szczęscie sala do pordów rodzinnych była wolna, więc szybciutko zaczęłam
korzystać z wszystkiego co nam proponowali na szkole rodzenia, czyli masaże,
wanna, worek sako..... Jak sie okazało na bóle krzyzowe nie ma mocnych. A
najgorsze z tego wszystkiego jest KTG, na którym trzeba leżeć pól godziny w
miare nieruchomo z potwornymi bólami. Całą noc przetrwałam tylko dzieki
męzowi, któremu w ramionach pojekiwałam z bólu. O 11 nastepnego dnia przy
pełnym rozwarciu dostałam zz. Zabrakło sił, choc wczesniej nie planowałam
żadnego znieczulenia. A musze Wam powiedzieć że jestem wyjatkowo silną i
odporna na ból kobietą. Położne były przeciwne znieczuleniu, ale lekarz
stwierdził, że co prawda rozwarcie jest ale głowka jeszcze wysoko(dodam, że
wcale a wcale nie opadł mi brzuch). Kiedy znieczulenie zaczęło działać mogłam
sie usmiechnąc i zareagować na głosy położnej, lekarza i męża. Parłam 2,5
godz. Nie dałabym rady. Maluch musiał byc wyciągniety kleszczami (dobrze że
miałam znieczulenie).Był całkiem spory - 4200 kg. Rozmawiałam z lekarzem,
który go wyciągnął - okazało sie, że nie wyparłabym go. Był co prawda ułożony
główka na dół, ale twarzyczką żle odwrócony i jak żartował lekarz - trzeba
było go wyciągnąc za uszy.
Lekarz wyciągnł Maciusia profesjonalnie, żdnych śladów na główce.
Lekarz cudowny dr. Kierzniowski ze Szpitala w Kołobrzegu. Będę mu zawsze
\wdzięczna za odbiór porodu i za to że nie wyrażał sprzeciwu na znieczulenie
przy 10 cm.
Naprawdę bóle krzyzowe są potworne i zz bardzo mi pomogło.
Pozdrawiam serdecznie i życzę łatwych porodów - broszka z Maciuszem