Dodaj do ulubionych

Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :)

26.09.04, 17:43
Drogie Mamy smile
Poród jest trudny to wiadomo. Są szczęściary, których bóle są całkiem znośne
i takie rodzące, które poród wspominają jak koszmar.
Ale każdy poród konczy się tym wyczekiwanym momentem, gdy mały człowieczek
jest wreszcie na świecie i kładą Wam go na brzuchu.
Jakie to uczucie? Jaka skala emocji? Jak reagowali mężowie? Czy odrazu
poczułyście, że "to moje DZIECKO"? Wiem, że te doznania uzależnione są od
trudności porodu, ale każdy opis będzie cenny!
Tyle mówimy o rozpoczęciu porodu, o bólach i niedogodnościach w trakcie, a
koniec? A raczej Wasz wspólny początek?
Będzie mi bardzo miło poczytać Wasze wspomnienia z tamtych chwil smile

Pozdrawiam. Atlantis w 33tc6d
Obserwuj wątek
    • ewelsia Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 26.09.04, 18:01
      witam. Ja niestety nie mogłam w pełni doświadczyć tych emocji, ponieważ
      rodziłam przez cc. synka tylko na kilka chwil "przytulono " do mnie.
      ale ten moment, na który czekamy całą ciążę , kiedy widzisz i dotykasz własne
      dziecko jest nie do opisania. przynajmniej dla mnie. to po prostu
      najpiękniejsza chwila w życiu. ja zareagowałam głośnym płaczem ,aż lekarz
      zaczął żartować, że brzuch mi się trzęsie i nie może szyć.
      tak na marginesie dla mnie jedynym mankamentem cc jest to,że nie położono mi
      dziecka na brzuchu i nie mogłam Go mocno przytulić. tego będę zawsze
      zazdrościła mamom rodzącym naturalnie.
      pozdrawiam,
      Ewelina z 8tyg. Mikołajem
    • tupelo Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 26.09.04, 21:36
      To chyba najpiękniejsza chwila w życiu. Wszystko się dzieje szybko: ja
      zaskoczona, że córeczka już się wyślizgnęła, małe zamieszanie, mąż przecina
      pępowinę i... bach Zosia na brzuchu. Patrzę na nią i myślę: jaka ona piękna! To
      niemożliwe, to już? To ona, naprawdę ONA? Jestem zaskoczona i tak zmęczona, że
      nie mam nawet siły płakać, więc tulę ją do siebie, a ona ryczy w niebogłosy! To
      niesamowite przeżycie, nie da się dobrze opisać. Taka ulga, radość, duma,
      zdumienie, wszystko naraz.
      Atlantis, trzymaj się!
      • aniaop Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 27.09.04, 08:19
        Ja juz pisalam do Ciebie w jakis innym poscie, ze najwieksze wrazenie zrobil na
        mnie fakt zobaczenia samej glowki dziecka i mrugniecia okiem. Polozenie
        wrzeszczacej Zuzi na brzuchu bylo dla mnie zupelnie naturalne (nawet koszule
        odruchowo podwinelam, zeby mala przytulila sie do golego ciala a nie
        materialu). Druga rzecz, ktora zapamietalam to to, ze moj maz placze (ja nie
        uronilam ani kropelki). No i przecial z duma pepowine, chociaz wczesniej
        zapewnial, ze sie nie odwazy. A potem Zuzia lezala na moim brzuchu ok. godziny
        i caly czas sie darla- przestala dopiero, jak dostala jescsmile). Pozdrawiam i
        milych przezyc zycze
    • wieczna-gosia Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 27.09.04, 08:59
      Pomyslalam sobie:
      Kurcze szkoda ze urosnie wink
    • atlantis75 Podciągam i czekam na opisy :))) n/t 28.09.04, 14:02
      • natalia433 Re: Podciągam i czekam na opisy :))) n/t 28.09.04, 14:21
        to jest nie samowite przezyciesmile) poród meczący ale kiedy położna powiedziala
        że widac juz główkę to dodało mi to strasznej motywacji i nagle ( po 10
        godzinach rodzenia) ujrzałam swojego maluszka i poczułam tak nie samowicie
        wielka miłość do tego dziecka że kiedy pielęgniarka powiedziała że musi go na
        chwileczkę zabrac to ja objęłam synka i powiedziałam do niej że ja go nie oddam
        i koniec!!! miała zdziwiona mine smile mój maż przeciął pępowine i dalej niewiem
        bo momentalnie zasnęłam... kiedy się przebudziłam leżało obok małe
        zawiniatko ..... ach to były najpiękniejsze dni mojego życia te pierwsze
        wspólne chwile...nadal jest cudownie ale żal ze dzieci tak szybko rosną...musze
        się szybko postarać o drugiesmile

        pozdrawiam i życze szczęścia bo jeszcze wszystko przed toba...
        • 1jagienka Re: Podciągam i czekam na opisy :))) n/t 28.09.04, 14:29
          ja miałam cesarke w znieczuleniu ogólnym i swoje szczęście zobaczyłam świadomie
          po około 2 godzinach i powiem tak: maly ma już 3 latka a mnie do dziś na
          wspomnienie tej cudnej chwili kręcą się łezki szczęścia i przechodzą ciarki.
          Niech sobie różni różnie gadają, ale to jest po prostu CUD I MAGIA!!!
    • bet2 Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 28.09.04, 14:54
      To fakt to najpiekniejsze uczucie i nawspanialsza nagroda za ból i cierpienie.
      Mój syneczek nawet sie nie darł za bardzo, natomiast właściwie od razu dorwał
      się do jedzonka i nie długo nie odpuszczał. I tak mu zostało gdzies do 4
      miesiąca, potrafił ssać po pare godzin. Teraz jestem w 20 tyg. i nie mogę się
      doczekać lutego i tego żeby znowu to przeżyć. Warto!!!
    • isma Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 28.09.04, 15:23
      Hej, Atlantis wink)).

      Ja to wyrodna matka jestem wink)). Zadne tam magiczne chwile z polozeniem na
      brzuchu (po stosunkowo lekkim porodzie, jak wiesz). Panika pt. czy wszystko z
      corka w porzadku, dlaczego nie placze i takie tam.
      Pamietam, ze maz pytal polozna kilka razy, czy na pewno w tym miejscu ma
      przeciac pepowine.
      Pamietam, ze dotarlo do mnie, ze ona chyba jednak slyszy (co bylo wielka
      niewiadoma przez poprzednie miesiace), kiedy ktos z personelu trzasnal
      drzwiami, a ona sie wzdrygnela.
      Maz poplakal sie podobno w trakcie mierzenia i wazenia, sam ja tam zaniosl - bo
      to byl jego pierwszy kontakt fizyczny (my, kobiety, to mamy fory dzieki temu
      kopaniu wink)) z wlasnym dzieckiem.

      Potem bylo do kitu, bo nam ja zabrali i nie powiedzieli, dlaczego - wyjawszy
      enigmatyczne haslo, ktore pamietam do dzis "jak by bylo cos nie tak, to bysmy
      pani powiedzieli".

      A potem ja wyladowalam na pooperacyjnym, bo nie bylo miejsc w zwyklych salach,
      wiec maz nie mogl byc ze mna, i dopiero wtedy mi ja przywiezli, do pierwszego
      karmienia. Tak, chyba wtedy byl ten magiczny moment, na czesc ktorego ma drugie
      imie: Stella, bo powiedzialam do niej, calkiem odruchowo: moja gwiazdeczko...

      Ale tak na powaznie, tosmy sie pokochaly od momentu, kiedy mnie zaczela
      poznawac...
      • atlantis75 Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 28.09.04, 17:15
        isma napisała:
        > Ale tak na powaznie, tosmy sie pokochaly od momentu, kiedy mnie zaczela
        poznawac...


        smile)) big_grin

        • bei Atlantis:) 28.09.04, 18:06
          napisalm ci e- liścik...ale taki techniczny.......o uczuciach przy porodzie- w
          innym odcinkusmile
          Pozdrawiam
    • biedronka2003 Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 28.09.04, 18:48
      Moj pierwszy porod nie nalezal do najlatwiejszych. Synek uparl sie i musielismy
      go pogonic wink Tak wiec urodzil sie 2 tygodnie po terminie. No jedna rzecz
      pamietam do dzis. Moj maz "rodzil" razem ze mna i ciagle mu powtarzalam "Tylko
      przyjrzyj mu sie dokladnie!" Bylam zmeczona (syn urodzil sie o 2:55 rano) i
      naprawde wpatrywalam sie w synka i bylam bardzo szczescliwa,ale mimo to chyba
      za bardzo nei bylam skupiona. Przez to ze moj porod nie nalezal do latwych
      pielegniarki wziely go na oddzial noworodkow, zebym mogla sobie pospac i rano
      jak go przywiozly i moj maz przyszedl moje pierwsze pytanie: "czy to na pewno
      nasz syn?" On sie zaczal smiac, mowi, no pewno ze to on! Az mi ulzylo. Ale
      wiecie jak sie slyszy rozne historie...brrr...
    • dorotasowinska Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 28.09.04, 19:08
      Oj, nawet dzis lezka mi sie w oku kreci. Kiedy Marceli zostal polozony mi na
      piersiach z radosnym "Ma pani syna" odpowiedzialam- Wiem! Mimo ze na Usg nic
      nie bylo widac. Marceli moj synek zaczal plakac, a ja powtarzalam nie placz nie
      placz. Tata znalazl sie z nami na salce i z jego opowiadan wiem ze plakal. Ja
      nie. Ale to przez szok, bol, radosc, szczescie i ....ogromna milosc. Potem na
      poporodowym przez godziny patrzylam na moj cud. Byl taki podobny do mnie.
      Zycze Ci jeszcze cudowniejszych wspomnien i dam Ci rade mojej siostry.
      Zapamietaj miekkosc skory swojego nowonarodzonego dziecka bo nie ma nic tak
      cieplutkomiekkiego na swiecie!!!
      • atlantis75 Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 29.09.04, 09:00
        dorotasowinska napisała:

        > Zapamietaj miekkosc skory swojego nowonarodzonego dziecka bo nie ma nic tak
        > cieplutkomiekkiego na swiecie!!!


        Postaram się zapamiętać. Mam nadzieję, że będę miała do tego głowę smile
        • grochalcia Re: Ostatnie parcie i wreszcie... JEST! :) 29.09.04, 09:03
          no wlasnie, ja mam do porodu strasznie daleko, ale jestem tak panicznie
          przerazona, ze nie wiem, czy wogole zauwaze, kiedy juz urodze ta moja dzidzie.
          jakos tak tyle sie nasluchalam o tym moim jedynym szpitalu w miescie, ze az
          mnie ciarki przechodza na mysl o rodzeniu tam. Bedzie dobrze, co???
          • constancja do grochalci 29.09.04, 09:17
            Ależ oczywiście, że będzie dobrze...Strasznym błędem jaki popełniamy, my
            niedoświadczone pierworódki, to to, że słuchamy tych wszystkich "mrożących krew
            w żyłach " opowiadań o DRAMATYCZNYCH porodach. Nie wychodzi nam to na dobre a
            stresuje. Ja swoją dawkę opwiadań, dostałam jak wylądowałam w szpitalu, od tego
            momentu nawet już nie chce słuchać. U mnie będzie cc i też jestem spanikowana!
            Ale trzymajmy nerwy i panike na wodzy...MUSI BYĆ DOBRZE!
            Pozdrawiam consta
            • grochalcia Re: do constancji 29.09.04, 09:29
              Dziekuje za slowa otuchy. ja tez mowie sobie zawsze, ze nie bede juz sluchac
              tych glupot, ale troszke slucham. Wiem, niepotrzebnie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka