Obecnie jestem w 18 tyg ciąży. Od początku towarzyszą mi rożnego rodzaju bóle. Pod koniec zeszłego tygodnia pojechałam do szpitala z bólami podbrzusza. Bolało tak jak podczas okresu. Mocno. Dr przebadała, zrobiła usg i powiedziała, że wszystko w porządku, to wina powiększającej się macicy. Przepisała nospe forte, asparagin i luteinę dopochwowo. Od wczoraj ból się zmienił. Jest kłujący i tylko z lewej strony podbrzusza. Czasami mam wrażenie, że kłuje mnie w pochwie i w lewym pośladku. Boli kiedy leżę na plecach, kiedy wstaje, podnoszę nogę. Do tego doszło częste siusianie. Boje się, że to zapalenie pęcherza wiec stosuje od dzisiaj także pregnofer uro, chodzę do wanny leżeć w cieplej wodzie, bo po tym mi troszkę lepiej. Boje się, że to coś poważnego i rownocześnie, że popadam w paranoje. Przecież doktor by zauważyła nieprawidłowości. A jeśli coś sie dzieje złego? Nie mam plamień, nie zauważyłam też żeby z brzuchem coś się działo. Moja temperatura ciała to 37,1 ale to chyba norma w ciąży. Ogólnie czuje się dobrze, tylko to kłucie jak szpilką... Czy któraś z was miała podobnie? Czy znowu powinnam pojechać na izbę przyjęć? To moja pierwsza ciąża i bardzo się boje, że coś pójdzie nie tak. Chyba mam paranoje