Dodaj do ulubionych

Endo, a on nie chce dzidzi :(

21.12.04, 00:24
Lekarz zdiagnozował u mnie endo, I stopień. Zacheca mnie do brania pigułek,
których brać nie chcę - źle się po nich czuje. Innym rozwiązaniem jest też
ciąża, na którą mimo młodego wieku i braku środków (własne mieszkanie, stała
praca itd) jestem w stanie się zdecydować. No i tu pojawia się problem: mój
facet - jesteśmy razem prawie 2 lata, jeszcze zanim się dowiedziałam o endo,
rozmyślaliśmy nad ślubem i dzieckiem, oczywiście za kilka lat. On jest ode
mnie starszy prawie 5 lat, w maju się broni, na razie pracuje dorywczo, ale
już szuka stałej pracy, mieszka z rodzicami (mieszkanie możliwe że dostanie
pod koniec 2005 roku). No i problem leży tu, że on nie chce dziecka, nie
teraz, mówi że to za wcześnie, że nie mamy warunków, że on musi być pewien, że
to nie zabawa, że dziecko trzeba mieć za co nakarmić itd. Zdaję sobie sprawe
że on ma racje i gdyby nie endo nawet bym nie wspominała o dziecku, ale... No
właśnie, może to ja przesadzam ?? Może I stopień to nic groźnego, może choroba
się nie rozwinie, może diagnoza była błędna, może powinnam udawać że nic się
nie stało, nie brać hormonów i żyć jak dotychczas?? Mój facet nie chce abym
brała pigułki, dużo czytał o endo i o pigułkach i właściwie nie wiem co on
chce abym ja zrobiła: pigułek nie, dziecka nie - no to co?? Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 21.12.04, 00:39
      Z doświadczenia wiem, że mężczyżni nie palą się zbytnio do ojcostwa...
      Wyjątkiem są sytuacje gdy kobieta nie chce, albo nie może mieć dzieci...
      Może powinnaś jednak porozmawiać z nim, na temat przyszłości związku, itp, bo
      jak rozumiem nastolatkiem nie jest. i może idż jeszcze do innego lekarza i
      zobacz co on powie. A może sytuacja zdrowotna nie jest tak zła i zdecydujecie
      się na małe za rok, a wtedy wilk będzie syty i owca cała.
      • naise Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 21.12.04, 01:08
        Wiesz ja staram się cały czas rozmawiać, on mówi że nie jest gotowy, że
        chciałby, że najpierw chce ślubu (ale mam wrażenie że chce ślubu, bo wszyscy
        kuzyni z jego pokolenia mieli to i on chce), że nie będzie się z czego utrzymać
        itd. Ma racje, ale też z moich obserwacji wiem, że jak się ma pojawić dziecko
        człowiek sie mobilizuje, dorośleje. A on się chyba boi tego, sądzę że
        szczęśliwszy byłby gdyby sie zdarzyło przez przypadek - kamień spadłby mu z
        serca, nie musiałby dokonywać wyboru, którego skutków nie jest pewien (gdyby
        np.okazało się że nie mamy z czego żyć, wtedy winiłby się za to, że w złym
        momencie sie zdecydowaliśmy na dziecko). On nie umie zaplanować, poza tym jak
        coś planuje to często jest niekonsekwentny. Ja ślubu do szczęścia nie
        potrzebuję, sądzę że można stworzyć kochającą rodzinę również bez zawarcia
        związku małżeńskiego. Wiem też że nie mogę zajść w ciążę liczyć jedynie na pomoc
        rodziców, ale wiem że by mi pomogli, nawet jeśli mielibyśmy mieszkać jakiś czas
        (lub na stałe)z nimi.
        Oczywiście idę na konsultację do drugiego specjalisty. I owszem sytuacja
        zdrowotna nie może nie być zła, ale żeby się nie pogorszyła lekarz nalega na
        pigułki, chyba że w ciągu najbliższych 6 miesięcy chcę rozpocząć starania. Na
        razie lekarz dał mi 2 'wolne' cykle na obserwacje moich bóli, miesiaczki itp. Ja
        pigułek brać nie chcę, mam swoje powody - również zdrowotne.
        Czy to ze mną coś nie tak i powinnam wyluzować czy mam troche racji??
        • nupik Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 21.12.04, 08:26
          czesc naise,
          witam w klubie endo. Stwierdzili mi ja po laparoskopii trzy lata temu, tez
          powiedzilei ze ciaza to najlepszze rozwiazanie i to jak najszybciej. Bylam juz
          wtedy mezatka, mielismy warunki, maz chcial ale ja jakos tak nie czulam sie
          bezpieczna, teraz Bogu dziekuje ze sie nie zdecydowalam bo rok pozniej sie
          rozwiedlismy. Teraz jestem z mlodszym facetem, ma 25 lat i jest cudzoziemcem i
          teraz dopiero czuje ze on naprawde chce dziecka, nosze je juz od 25 tygodni!
          Rada moja jest wiec nastepujaca:nie ma sensu traktowac ciazy jak lekarstwo,
          niemozliwe zebys czula sie dobrze bezpiecznie z facetem ktory nie jest gotowy
          (i nie sadze zeby wiek mial tu cos do rzeczy, boi sie i tyle, ma zreszta do
          tego prawo, takie czasy) wiec ta ciaza to bedzie ogromny stres (a uwierz mi, to
          jest stres nawet w dobrym udanym zwiazku). Ja zdecydowalam sie na pigulki i nie
          zaluje, endo sie cofnela, nie mam juz boli ktore mnie skrecaly przed
          miesiaczka, ani krwawien jakby mnie zarzynali (teraz to i tak jeste w ciazy ale
          dzieki pigulom przetrwalam ), no i najwazniejsze ze choroba w regresji, teraz
          dzieki ciazy cofnie sie prawdopodobnie zupelnie chociaz nidgy juz sie bez
          pigulek nie obejde zapewne. Nie wiem po co dyskutowac z lekarzami, pigulki to
          naprawde jedyne rozwiazanie w naszej sytuaci o ile ciaza nie ejst natychmiast
          mozliwa. Rozumiem ze zle sie czujesz ale jak doprowadzisz do II stpnia
          endometriozy (ja taki mialam) to bedziesz sie czula sto razy gorzej,
          laparoskopia, operacja, zrosty, przerabialam to i uwierz mi, dno totalne. Nie
          wiem co twoj faect wyczytal o pigulkach, caly swiat bierze pigulki i nikt nie
          narzeka, jakies bzdury publikuja(trzeba zawsze sprawdzic kto i w jakim
          interesie publikuje badania o szkodliwosci), wiec jesli nie masz oporow natury
          religijnej (bo wiem ze to przeszkadza) to nie sluchaj swojego faceta tylko
          lekarzy. Endo to powazne schorzenie, ktore nieleczone prowadzi do powiklan i
          bezplodnosci, nie mozesz tak po prostu jej nie leczyc. Poza ztym facet nie musi
          wiedziec ze lykaz pigulki, oni sa super, nie oni lykaja ale zdanie maja. Dbaj o
          siebie, nie stresuj, i LECZ SIE, jeste z tego co zrozumialam jeszcze bardzo
          mloda a endo czekac nie bedzie tylko sie rozwinie bez lekow.
          pozdrawiam cieplo, jesli chcesz pogadac o endo i pigulach , napisz na priva
          nupik@gazeta.pl
          aga 25 tc
          • naise Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 21.12.04, 09:46
            Juz brałam pigułki ponad dwa lata. Poszłam do ginekologa żeby dała mi coś na
            bolesne i nieregularne miesiaczki i na trądzik, no i dała piguły. Brałam dwa,
            czy trzy różne rodzaje, i po każdych coś było nie tak. Przestałam na początku
            tego roku, i właściwie przez kilka miesięcy było w miarę ok, niezbyt bolesne i w
            miare regularne miesiączki, dopiero teraz zaczyna wracać do stanu pierwotnego sad

            Satarałam się z nim rozmawiać i zrozumiałam to tak, że on chce ale sie boi,
            chyba odpowiedzialności uncertain Mówił że potrzebuje czas do wakacji żeby wszystkie
            swoje sprawy pozałatwiać, a później możemy przestać się zabezpieczać, oczywiście
            nie na siłę w dni płodne, ale ogólnie.To dobry pomysł? Może do wakacji wiele się
            zmieni (nasza sytuacja materialna np.). Napiszcie proszę jak szybko się endo
            rozwija?
            Staram się nie traktować tego jak lekarstwo, choć faktycznie lekarz mi
            powiedział, że jest to najlepszy lek smile Chcę jeszcze usłyszeć opinię drugiego
            lekarza, więc na razie nie podejmuję żadnych decyzji. Może naprawdę nie jest tak
            źle smile I mam takie pytanie, czy da się jakoś monitorować tą chorobe? Chodzi mi o
            to czy gdybym jednak nie zdecydowała się ani na dziecko ani na pigułki, mogę w
            jakiś sposób dowiedzieć się czy i jak szybko się rozwija, i ile mam jeszcze czasu?
            Nupik napisałam na maila smile
    • dorcia1970 nie rozumiem 21.12.04, 15:35
      Bo niby jak to?... Dziecko jako "pigułka" na endo-?...
      • naise Re: nie rozumiem 21.12.04, 15:53
        "Kobietom pragn±cym mieć dzieci, u których stwierdzono endometriozę (stopień I,
        II), zaleca się jak najszybsze zajście w ciążę, zanim choroba się rozwinie"
        (www.resmedica.pl/ffxart2004.html)
        Tak jest napisane w większości źródeł i tak powiedział mi lekarz.
        Jeśli znacie inne metody leczenia (bądź czasowego zahamowania choroby) oprócz
        pigułek i ciąży będę wdzięczna jeśli napiszecie. Pozdrawiam i dziękuję smile
        • dorcia1970 Re: nie rozumiem 22.12.04, 09:34
          naise napisała:
          > "Kobietom pragn±cym mieć dzieci, u których stwierdzono endometriozę (stopi
          > eń I,
          > II), zaleca się jak najszybsze zajście w ciążę, zanim choroba się rozwinie"

          Całe szczęście, że w pierwszym członie zdania, które przytoczyłaś znajduje się
          właśnie to ważne stwierdzenie. Ja dodałabym również: ..."i ich partnerom..."
        • dazzle Re: nie rozumiem 22.12.04, 10:09
          Naise, najwyraźniej rzeczywiście nie rozumiesz: kobietom pragnącym dziecka, u
          których stwierdzono endometriozę I stopnia zaleca się zajście w ciążę, bo potem
          może to być utrudnione, albo niemożliwe, a nie dlatego, że wyleczy się im endo!
          Ponieważ I TAK CHCĄ MIEĆ DZIECKO to zaleca się im to po prostu jak najszybciej,
          aby zwiększyć ich szanse na poczęcie. Pomysł zajścia w ciążę, aby wyleczyć lub
          zaleczyć endo jest, moim zdaniem, nieporozumieniem wynikającym z niezrozumienia
          powyższego zalecenia. I z dużej niedojrzałości. Co dasz temu dziecku, jaką
          zapewnisz mu przyszłość, skoro sama na razie nic nie masz. Czy będziesz je
          kochać, zobaczysz w nim człowieka, czy tylko lek na swoją chorobę? Wydaje mi
          się, że Twoja decyzja, Twoje parcie na partnera, żeby CI uległ w tak ważnej
          sprawie (on wykazuje się tu znacznie większym rozsądkiem i ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ
          za drugiego człowieka) świadczą niestety o tym, że na decyzję o dziecku
          powinnaś poczekać, aż dojrzejesz.
          • naise Re: nie rozumiem 22.12.04, 11:49
            A czy ja napisałam gdzieś że nie planowaliśmy z moim partnerem dziecka?? Owszem
            ale chcieliśmy zacząć starania najwcześniej za rok...
            • dazzle Re: nie rozumiem 22.12.04, 11:54
              czyli nie planowaliście go TERAZ. Starania za rok, plus minus trzy-sześć cykli
              plus 9 miesięcy, to daje Wam rok i jeszcze 12-15 miesięcy, to jest ponad dwa
              lata do pojawienia się dziecka! Jest różnica, prawda? I jest czas, żeby się
              przygotować. Podtrzymuję swoją opinię.
              • naise Re: nie rozumiem 22.12.04, 12:05
                Ale mimo wszystko to nie jest tak że o tym nie myśleliśmy smile że pojawiła się
                choroba i stąd pomysł: dziecko. Jasne że nie będziemy przygotowani, ale skąd
                możemy wiedzieć, że jeśli zaplanujemy je za dwa-trzy lata będziemy gotowi:
                materialnie, mieszkaniowo, wreszcie psychicznie. Mnie się wydaje że nie ma sensu
                planować, i tak przeważnie nic z tego nie wychodzi smile
      • nupik Re: nie rozumiem 21.12.04, 16:21
        no wlasnie tak, ciaza to lekarstwo na wiele problemow kobiecych, na
        endometrioze miedzy innymi, u mnie tez na przyklad na przewlekle zapalenia
        pecherza, od momentu jak zaszlam w ciaze - ani sladu.
        aga
    • ewpiot Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 21.12.04, 22:44
      Jestem przeciwna plodzeniu dzieci z powodow innych niz po prostu dlatego, ze
      sie chce by one byly. Dziecko to nie srodek do celu, tylko cel sam w sobie. Nie
      wiem co bys czula, gdybys np. dowiedziala sie, ze twoja matka zdecydowala sie
      na ciaze, zeby poprawic stan swego zdrowia, bo zle sie czuje po tabletkach, to
      wymyslila ciebie. To okropne obciazac dziecko juz od poczecia takim ciezarem i
      odpowiedzialnoscia za swoj los. Niech ono sie pojawi dla siebie samego. a nie
      dla tego, zeby poprawic twoj los. Tyczy sie to nie tylko takich sytuacji jak
      twoja, ale kazdych innych, ktore maja na celu osiagniecie czegos poprzez
      dziecko-poprawy sytuacji osobistej, osiagniecie wlasnych celow, poza
      macierzynstwem. Slyszalam o praktykach urodzenia drugiego dziecka, po to, by
      mialo byc dawca jakichs narzadow dla pierszwego dzieciatka, ktore jest ciezko
      chore, i tylko rodzenstwo moze zapewnic mu pomoc. Wiec rodzice siup, i plodza
      kolejnego potomka, ktorego traktuja jak lekarstwo dla pierwszego. Gdybym ja sie
      dowiedziala, ze o moim pojawieniu sie na swiecie zadecydowaly takie powody,
      chybabym popelnila samobojstwo. Pozdrawiam.Ewa.
      • naise Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 21.12.04, 23:27
        Nie będę brała pigułek, napisałam chyba dlaczego, czy uważasz że w związku z tym
        mam poczekać co przyniesie los ?? A jak za jakieś 3-5 lat (tak jak planowaliśmy)
        będziemy chcieli mieć dziecko i okaże się, że przez to że kiedyś się nie
        zdecydowałam, nie mogę mieć dzieci lub muszę poddać się zabiegowi bądź leczeniu,
        czy to będzie lepsze niż urodzenie go teraz?? Co z tego że zaplanuję że np. w
        2007 roku w czerwcu zajdę w ciąże i to będzie dziecko planowane i chciane, ale
        mi się wtedy nie uda zajść, i co wtedy?? Leczenie endo z tego co wiem nie polega
        na wzięciu pigułki i już, trochę trwa, a każdy dzień to modyfikacja planu.
        Dziecko to cudowna istota, która jest częścią nas samych, nie rozumiem jak
        mogłoby być niechciane, nawet jeśli jest to wpadka nie uważam, żeby nieplanowane
        dzieci były gorsze, a przecież rodzice też się na nie nie decydowali, nie
        chcieli ich jeszcze - i popełniłabyś samobójstwo gdybyś dowiedziała się że
        rodzice Cię nie planowali?? Nie rozumiem. Każde dziecko jest takie samo i tych
        planowanych wcale bardziej się nie kocha od tych nieplanowanych, każde zasługuje
        na tyle samo ciepła i miłości.
        Ja wiem że dziecko nie powinno być lekiem, może przesadzam, pójdę na druga
        konsultację, porozmawiam z lekarzem ile mam czasu bez pigułek, nie decydując się
        na dziecko. Chciałabym skończyć studia, chciałabym najpierw coś osiągnąć, ale
        nie kosztem długiego leczenia, stresów z tym związanych i kolejnych nieudanych
        prób, które mogłyby mnie czekać za kilka lat.
        • ewpiot Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 22.12.04, 09:32
          Przeczytaj dokladnie moj post. Nie pisalam o nieplanowanych dzieciach. Wrecz
          przeciwnie. O dokladnie zaplanowanych, tylko jako srodku do osiagniecia innego
          celu. Powod pojawienia sie dziecka na swiecie nie moze byc umotywowany czym
          innym ono samo. Nawet jesli miala to byc poprawa losu kobiety, nawet chce
          spelnienia sie. Wazne jest ono i to, co dla niego bedzie najlepsze. Przyklad-
          homoseksualisci. Czy chec spelnienia instynkow macierzynskich moze
          usprawiedliwiac pojawianie sie dzieci w tych rodzinach? czy moze to czysty
          egoizm, bo ja czuje taka potrzebe spelnienia i juz? Motywacja jest bardzo
          wazna, bo potem ma wplyw na cale jego zycie. Ale wybor nalezy do ciebie.E.
    • sabcia7 takich bredni jeszcze nie czytalam 22.12.04, 00:14
      do Ewpiot!!! czy ty dziewczyno zdajesz sobie wogole sprawe z tego co piszesz?
      z zakonu jakiegos sie zerwalas czy jak? powiem ci jedno.ja, jesli moje dziecko
      byloby nieuleczalnie chore i wiedzialabym, ze tylko rodzenstwo moze mu pomoc,
      to napewno bez zastanowienia zdecydowalabym sie na drugie dziecko. a Ty NAISE
      rob co Ci serce podpowiada. trzymam kciuki ze wszystko dobrze sie skonczy.
      powodzenia
      p.s. a ty ewpiot moze lepiej nie doszukuj sie przyczyn dla ktorych rodzice
      cie poczeli, bo kto wie co ci do glowy uderzy i co mozesz sobie zrobic
      • dazzle Re: takich bredni jeszcze nie czytalam 22.12.04, 10:21
        Sabcia, może weźmiesz na wstrzymanie? Zastanów się, co i JAK sama piszesz.
        Forum jest po to, żeby wyrażać różne, czasem odmienne od siebie, opinie.
        Myślisz inaczej niż Ewpiot - powiedz to. Ale daj jej prawo myśleć po swojemu. I
        nie obrażaj nikogo, bo to tylko o Tobie świadczy. Nie najlepiej, koleżanko, nie
        najlepiej.
    • koza1968 Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 22.12.04, 09:51
      naise,
      Jak piszesz, młodą osóbką jeszcze jesteś. I rozumiem Cię, bo ja też miałam inne
      podejście do życia kilkanaście lat temu - mniej praktyczne, za to pełne wiary i
      ufności, że wszystko "jakoś" się ułoży...
      Ja urodziłam dziecko na studiach, nie mieliśmy wtedy pracy, ani mieszkania.
      Teraz dopiero wiem, że posiadanie dziecka to ogromna odpowiedzialność, wymaga
      przygotowania od obojga partnerów. A naprawdę dobrze jest tylko wtedy, gdy
      oboje są pewni, że chcą mieć dziecko i, że mogą sobie na to w obecnej chwili
      pozwolić.
      Powiem Ci jeszcze coś, bez urazy, proszę, trzymaj się swojego partnera, bo
      wyglada na to, że jest odpowiedzialnym facetem. Być może teraz się obrazisz,
      ale, jestem pewna, że kiedyś zrozumiesz, co chciałam Ci powiedzieć.
      Wszystkiego dobrego, dużo zdrówka
      kózka
      P.S. A może lekarz znaldzie inne, odpowiednie dla Ciebie tabletki, po których
      będziesz czuła się lepiej?...
    • magdek2 Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 22.12.04, 10:00
      też miałam endometriozę w wieku 20 lat, teraz mam 34... opinie lekarzy były
      bardzo różne, od operacyjnego usunięcia, poprzez ciążę do ignorowania
      problemu, "bo zaraz pani na pewno bedzie miec dzieci....", ale jakos przez 14
      lat nie chciałam mieć, ale trudno ignorowac cos co ma rozmiary 6x7 cm i dokucza
      jak cholera. Propozycje ciązy też uwzgledniało kilku lekarzy, ale nigdy nie
      chciałam decydować sie na dziecko z takiego własnie powodu, nie byłam wtedy
      dojrzała do takiej sytuacji, miałam zupełnie inne plany, ale wszystko
      oczywiście zależy od osobistych predyspozycji człowieka i jego psychicznej
      dojrzałości. To było ponad 10 lat temu i wtedy zostało u mnie wyleczone lekami
      hormonalnymi po których nie ukrywam chodziałam chwilami po ścianach, ale z
      miesiaca na miesiąc wszystko sie zmniejszało... oczywiście były prognozy, ze
      bedą klopoty z zajsciem w ciąże itd., w moim przypadku bzdury, jestem w 27
      tygodniu...
      Piszę te wynurzenia po to żebyś zastanowiła się dlaczego chcesz mieć dziecko,
      czy ze względu na endometriozę czy chcesz po prostu dziecka, czy twój partner
      okaze się osobą, która stanie na wysokości zadania, czy zostaniesz sama ze
      wszystkim, bo jesli wyraznie komunikuje ci że nie chce to ja zastanowiłabym sie
      jeszce 10 razy... ciąża to bardzo fajny okres w zyciu, ale jednoczesnie trudny,
      bo usiany zmiennym nastrojem i zdziwieniem tym co sie z toba dzieje, tak
      przynajmniej jest ze mną, i wydaje mi się, że wazne jest żeby mieć z kim sie
      podzielić tymi obawami i w razie czego komu wypłakac w rękaw, to tyle ode
      mnie... smile
      • naise Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 22.12.04, 11:59
        Już napisałam wcześniej że chcieliśmy z partnerem dziecko, ale mieliśmy plan
        przestać się zabezpieczać (a nie na siłę robić dziecko) dopiero za rok i czekać
        co los przyniesie. Rozmawialiśmy o tym, i przesuneliśmy to o pół roku , tak żeby
        móc zacząć od wakacji, oczywiście zakładając że lekarze będą nalegać, w innym
        przypadku zaczekamy.

        On jest dorosłym facetem, ale rozumiem jego obawy, przecież ja też mam wiele
        wątpliwości. Teraz czekam na wizytę u lekarza (30.12) i zobaczę co ona powie,
        później mam kolejną wizytę (14.01) u swojego lekarza prowadzącego i jeśli
        diagnozy będą się potwierdzać ustalę z nim sposób postępowania. Mam nadzieję że
        wszystko się ułoży smile
        • dazzle Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 22.12.04, 12:04
          I właśnie tego, żeby się ułożyło Ci życzę. Wszystkiego dobrego na święta i Nowy
          Rok.
          • naise Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 22.12.04, 12:08
            Ja rówineż życzę Wam i Waszym rodzinkom wesołych, zdrowych i spokojnych Świąt.
            Może następne (któreś z kolei) Święta spędzę z Wami już nie sama wink
    • edytagolabek Re: Endo, a on nie chce dzidzi :( 22.12.04, 12:17
      naise
      pytasz o radę a właściwie mam wrażenie, że chcesz abyśmy ci tu wszystkie
      ciężarne przyklasnęły tak zachodź, bo to wspaniałe uczucie, a możesz się
      jeszcze wyleczyć. Taka decyzja to twoja własna sprawa i twojego partnera, jak
      on nie chce to jak się będziesz czuła w ciąży gdy ci to będzie ciągle
      wypominał? albo gdy nie będzie ci pomagał przy dziecku? może być też tak, że
      się ucieszy, bo sam nie musiał decydować. Nigdy nie wiesz jak zareaguje więc
      może jeszcze rok poczekasz? Któraś z dziewczyn pisała, że z ciążą czekała
      kilkanaście lat i spodziewa się teraz dziecka, nie ma się co spieszyć. Takie
      jest moje zdanie a decyzja twoja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka