Dodaj do ulubionych

Przeprowadziłam ankietę!

15.02.05, 14:41
Korzystając ze spaceru, przeprowadziłam ankietę na grupie sześciu znajomych
pań i siedmiu sąsiadek. Wszystkie rodziły w czasach, gdy o akcji "rodzić po
ludzku" nikt nie słyszał. Zadna nie była przypinana pasami!!!! Ani nie
przypomina sobie czegoś takiego u towarzyszek niedoli. Podobnie jak u córek,
sióstr i przyjaciółek. Skąd wy macie te straszne wieści o pasach????

Co do ogólnej opinii o ówczesnych porodówkach to były zdania podzielone - te,
które rodziły łatwo i szybko nie narzekały, te u których wystąpiły
powiklania - owszem. Na pytanie co myślą o współczesnych modach wszystkie jak
jeden mąż parsknęły śmiechem, zwłaszcza porody rodzinne je bawią. Owszem
nieizolowanie dziecka od matki jest postrzegane pozytywnie, podobnie jak...
znieczulenie (po co się męczyć jak nie trzeba). Na pytanie o nacinanie krocza
większość stwierdziła, że dobrze by było, gdyby tylko takie problemy były.
Jedna się użaliła, że gdyby ją nacięli jak rodziła to by teraz nie miała
wszystkiego na wierzchu.
Oczywiście patrzą one z dystansu, bo im już porody nie grożą (najmłodsza ma
48 lat), ale dotyczą ich córek i wnuczek, którym się według nich w głowach
przewraca od nadmiaru wolnego czasu. (To słowa dosłowne aż sześcu pań).

Rozpisałam się, a to o te pasy mi chodziło... napiszcie gdzie to było, bo
ciekawa jestem.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 15:14
      Też jestem ciekawa tych pasów...
    • justyna_28 Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 15:18
      Rodziłam 3 lata temu na Madalińskiego i juz w szkole rodzenia mówiona nam o
      przypinaniu nóg rodzącej pasami. Szczerze mówiąc nie pamiętam czy mi
      przypinali, ale pasy przy łózku były.
      • andaba Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 15:22
        Aaaaa, to o TE pasy chodzi! No owszem, są, choć nie widzialam w użyciu. Choć
        nie byłoby to bez sensu, bo nieraz rodzącej nogi spadają z tych podpórek lub
        zaciskają nogi w najmniej odpowiednim momencie. Wielkie mecyje takie pasy,
        myślałam, ż na dwanaście godzin porodu do łóżka przypinali!
    • magdulka26 Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 15:23
      Moja mama urodziła mnie 27 lat temu i wcale nie była wiązana pasami do
      porodu.Jedynie jak miał ja szyć lekarz -to zapytał sie czy nie związac nóg bo
      bedzie bolało.Ale obyło sie bez wiązania mojej mamy.
    • bonkreta Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 15:23
      Z tego, co ja słyszałam, przypinali, jak rodząca "za bardzo" histeryzowała...
      • 1jagienka Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 15:29
        o kurcze, to ja bym była spętana od stóp do główsmile)) - może nawet owinięta taśmą
    • przeciwcialo Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 15:25
      Moja mama urodziła 5 córek. NIkt jej nie przypinał i mogła chodzic. Preferowano
      nature wiec nic p/bólowego nie dostawała. NIe było odwiedzin, dzieci dawano do
      karmienia co 3 godz- 7 lat temu w jednym z krakowskich szpitali miałam tak samo
      tyle ze meza przez szklana szybe widziałam i mogłam przez szczeline reke
      wcisnąć. Dwa lata temu w małym podkarpackim szpitalu- o niebo lepiej. Zmienia
      sie swiat.
    • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 16:34
      a stella pytalas mezczyzn czy chcieli by byc ze swoim dzieckiem od pierwszej
      chwili po narodzinach?? tak cie smiesza porody rodzinne, a co na to tatus,
      wedlug ciebie super rozwiazaniem jest budka z piwem z kumplami i wtedy jest
      cool smile znaczy "normalnie" bo nienormalnie jest jak tato dziecka jest z jego
      matka w tak waznej dla nich chwili, dla ciebie chyba rola ojca w trakcie ciazy
      i porodu ogranicza sie do pozostania "dawca" i wypowiedzenia slow: "do
      monopolowego, syna mam" jak w jednej z reklam radiowych kiedy juz przez telefon
      dowie sie od lekarza co mu sie urodzilo... no wlasnie reklamy nie biora sie
      znikad, pewnie ponad polowa spoleczenstwa mysli podobnie jak ty smile
      a takas wstydliwa, to ja sie zastanawiam jak ty swoje dzieci "zrobilas" ze cie
      twoj "chlop" nie ogladal wink
    • agutek76 Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 16:52
      oj Elza - no z tego co zrozumialam post Stelli to Panie, na ktorych
      przeprowadzala sonde smieszy dzisiejsza moda na porody z Tatusiem a nie ja sama-
      wiec nie wiem po co ten ton...
      • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 16:57
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19535423&a=19535423
        stelle to tez smieszy, ja w ogole wszystko tu smieszy i dziwie sie ze jeszcze
        nie pekla ze smiechu na tym forum ale spoko, moze przesadzilam wiec sorry
    • agutek76 Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 17:13
      no Elza przyznam sie ze nie czytalam wczesniejszych watkow Stelli - ten do
      ktorego link podalas no coz... ja bede miala pierwsze dziecko i uwazam ze
      bedzie cudowne i mam zamiar calowac je po pupie ile wlezie - a moj maz na coz
      sam chce byc przy porodzie wcale go nie namawiam- sam zadecydowal wiec
      zabraniac mu nie bede- - i wiem ze nie jest to zachwycajacy widok- wiec sie
      umowilismy ze jak nie bedzie w stanie wytrzymac to sobie pojdzie i juz
      • e_stella Dzięki za super pomysł! 15.02.05, 17:23
        Ten o przeprowadzeniu ankiety wśród mężczyzn! Na pewno to zrobię!
        • elza78 Re: Dzięki za super pomysł! 15.02.05, 17:27
          no pogadaj z facetami tez, bo oni tez maja cos do powiedzenia w koncu to
          rowniez ich dzieci... bo moze niektorzy chsieli i nie mogli byc, wiem np ze moj
          ojciec chcial byc z mama kiedy sie rodzilam ale nie mogl, bo wtedy byly takie
          czasy, w ogole przez tydzien nie mogl mnie zobaczyc tylko przez okno ...
          no i wez pod uwage odpowiedni przedzial wiekowy... nie dziadkow z lawki sprzed
          bloku...
          • e_stella Re: Dzięki za super pomysł! 15.02.05, 17:30
            elza78 napisała:

            > no pogadaj z facetami tez, bo oni tez maja cos do powiedzenia w koncu to
            > rowniez ich dzieci... bo moze niektorzy chsieli i nie mogli byc, wiem np ze
            moj
            >
            > ojciec chcial byc z mama kiedy sie rodzilam ale nie mogl, bo wtedy byly takie
            > czasy, w ogole przez tydzien nie mogl mnie zobaczyc tylko przez okno ...
            > no i wez pod uwage odpowiedni przedzial wiekowy... nie dziadkow z lawki
            sprzed
            > bloku...



            To wiadomo! Starszych pań pytałam dlatego, że mnie te pasy strasznie
            intrygowały. No i się wyjaśniło, okazalo się że to nic takiego strasznego.
            • elza78 Re: Dzięki za super pomysł! 15.02.05, 17:38
              no i jak juz zrobisz ta ankiete to sie podziel wynikami smile bo ja jestem mocno
              zdziwiona tym, ze wiekszosc facetow ktorych pytam chce byc obecna przy
              przyjsciu na swiat swoich dzieci i jak rozmawiam to oni bardziej naturalnie to
              traktuja niz kobiety, dla niech to norma, poprostu nie wyobrazaja soibie ze
              mogli by nie byc, natomiast to babki sie wstydza czasem, i wlasciwie to kobiety
              czesciej maja problem czy faktycznie maz powinien byc przy nich... ale mowie tu
              o pokoleniu ktore ma teraz od 25 - 30 pare lat a nie o mezczyznach z
              epoki "rejonizacji" bo oni to faktycznie mogli sobie pozwolic jedynie na budke
              z piwem tudziez wodeczke w domu, bo nie bylo wtedy innego wyjscia jak czekac na
              zonke z maluchem w domu...
            • adag Re: Dzięki za super pomysł! 15.02.05, 17:40
              A moją mamę 29 lat temu przypinali pasami i wsadzili jej nogi w worki foliowe i
              ona do tej pory nie wie po co. Przypięta była cały poród, a nie tylko na koniec,
              co bardzo źle wspomina, bo czuLa się upokorzona. Nie podobało jej się też to, że
              na izbie przyjęć zrobili jej lewatywę, ubrali w koszulę, kóra pupy nie zakrywała
              i samą wysłali w tym stroju na porodówkę 2 piętra wyżej, po schodach. A kwiatki
              tato jej podawał przez okno.
              • andaba Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 17:51


                adag napisała:

                > A moją mamę 29 lat temu przypinali pasami i wsadzili jej nogi w worki foliowe
                i
                > ona do tej pory nie wie po co. Przypięta była cały poród, a nie tylko na
                koniec
                > ,
                > co bardzo źle wspomina, bo czuLa się upokorzona. Nie podobało jej się też to,
                ż
                > e
                > na izbie przyjęć zrobili jej lewatywę, ubrali w koszulę, kóra pupy nie
                zakrywał
                > a
                > i samą wysłali w tym stroju na porodówkę 2 piętra wyżej, po schodach. A
                kwiatki
                > tato jej podawał przez okno.


                Lewatywa i koszula do pępka to norma do niedawna, przy czym ja osobiście
                wolałam rodzić w takiej koszuli niż brudzić swoją (trudno doprać)
                Co do kwiatków to się dziwię, bo nawet teraz sa źle widziane, a dawniej na
                aseptycznych oddziałach były zabronione.

                Te worki foliowe mnie zaintrygowaly, gdzie był ten szpital?
                • ewucha28 Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 18:45
                  e_stella-opinie Twoich sąsiadek mnie nie interesuja niereformowalność to czesto
                  spotykana cecha ludzi w tym wieku, one sie smieją bo nie zasmakowały porodu
                  rodzinnego,ja sobie nie wyobrazam aby mojego meza nie było przy mnie,był i
                  dzieki niemu przezyłam ten porod lepiej,pomogł mi nakładać skarpetki,wchodzic
                  do wanny,zadawał pytania połoznej gdy ja nie miałam sieły i był ze mna nawet
                  nic nie mowiąc i nic nie robiąc był i to sie liczyło.Teraz tez chce aby był ,on
                  sam bardzo tego pragnie,chce przywitac drugie dziecko na tym świecie.Szanuje
                  decyzje kobiet ktore nie chca meża przy boku z roznych przyczyn,ale wkurzają
                  mnie babki ktore to wysmiewaja,ale co te Twoje sąsiadki moga powiedziec na ten
                  temat one wyboru biedaczki nie miały,moze pasami ich nikt nie przypinał,ale na
                  pewno nie lezały w jedynkach czy salach do porodu rodzinnego a wszystkie w
                  jednej duzej sali nie zawsze oddzielone parawanami z połoznymi ktore puszczały
                  teksty w stylu:"co sie ku...a wydzierasz chciałas sie .....to masz" i zadna nie
                  uzyskiwała pomocy,czy dobrego słowa,nie wspomne o
                  znieczuleniu,wannie,piłce,prysznicu itp.,wyły wszystkie z bolu jedna przez
                  druga na jednej sali-ZGROZA.Jak tak sie martwią o swoje corki i wnuczki to
                  niech myślenie zmienia.
                  Z drugiej strony zastanawiam sie nad sensem takich postow,zwykłe prowokacje,a
                  ja po raz kolejny dałam sie temu bo nie moge wytrzymac jak czytam takie bzdury.
                  • e_stella Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 19:02
                    ewucha28 napisała:

                    > e_stella-opinie Twoich sąsiadek mnie nie interesuja niereformowalność to
                    czesto
                    >
                    > spotykana cecha ludzi w tym wieku, one sie smieją bo nie zasmakowały porodu
                    > rodzinnego,ja sobie nie wyobrazam aby mojego meza nie było przy mnie,był i
                    > dzieki niemu przezyłam ten porod lepiej,pomogł mi nakładać skarpetki,wchodzic
                    > do wanny,zadawał pytania połoznej gdy ja nie miałam sieły i był ze mna nawet
                    > nic nie mowiąc i nic nie robiąc był i to sie liczyło.Teraz tez chce aby
                    był ,on
                    >
                    > sam bardzo tego pragnie,chce przywitac drugie dziecko na tym świecie.Szanuje
                    > decyzje kobiet ktore nie chca meża przy boku z roznych przyczyn,ale wkurzają
                    > mnie babki ktore to wysmiewaja,ale co te Twoje sąsiadki moga powiedziec na
                    ten
                    > temat one wyboru biedaczki nie miały,moze pasami ich nikt nie przypinał,ale
                    na
                    > pewno nie lezały w jedynkach czy salach do porodu rodzinnego a wszystkie w
                    > jednej duzej sali nie zawsze oddzielone parawanami z połoznymi ktore
                    puszczały
                    > teksty w stylu:"co sie ku...a wydzierasz chciałas sie .....to masz" i zadna
                    nie
                    >
                    > uzyskiwała pomocy,czy dobrego słowa,nie wspomne o
                    > znieczuleniu,wannie,piłce,prysznicu itp.,wyły wszystkie z bolu jedna przez
                    > druga na jednej sali-ZGROZA.Jak tak sie martwią o swoje corki i wnuczki to
                    > niech myślenie zmienia.
                    > Z drugiej strony zastanawiam sie nad sensem takich postow,zwykłe prowokacje,a
                    > ja po raz kolejny dałam sie temu bo nie moge wytrzymac jak czytam takie bzdury


                    Gratuluję dużego rozrzutu i macierzyństwa w tak późnym wieku. No bo chyba
                    pierwsze dziecko musiałaś rodzić co najmniej dwadzieścia lat temu, skoro tak
                    dobrze znasz ówczesne zwyczaje.
                  • ma.pi Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 19:54
                    ewucha28 napisała:

                    > e_stella-opinie Twoich sąsiadek mnie nie interesuja niereformowalność to
                    czesto
                    >
                    > spotykana cecha ludzi w tym wieku, one sie smieją bo nie zasmakowały porodu
                    > rodzinnego,

                    Ale to chyba cecha tylko znalomych e-stelli. Spytajcie dziewczyny swoich mam,
                    ciotek czy sasiadek. Nie jedna wam powie, ze oddala by wiele aby moc rodzic w
                    takich warunkach jak my teraz rodzimy. Miec kogos bliskiego przy sobie.

                    Pozdr.
                    • sierpniowka Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 20:06
                      estella! wszystkie cieszymy sie ze sie tak rozwijasz smile
                      pisz dalej, pisz smile
                      w koncu wlasnie po to powstalo to forum smile
                      ps socjologia? historia prl-u? zdradz sie wreszcie wink
                      pozdrawiam
                      • ewucha28 do e-stelli 15.02.05, 22:32
                        e_stella napisała
                        Gratuluję dużego rozrzutu i macierzyństwa w tak późnym wieku. No bo chyba
                        pierwsze dziecko musiałaś rodzić co najmniej dwadzieścia lat temu, skoro tak
                        dobrze znasz ówczesne zwyczaje.

                        Nie!!!!!Jestem młoda mamą,ale idac za Twoim przykładem tez przeprowadziłam
                        ankiete wsrod swoich sasiadek ktore rodziły 20 lat temu,zresztą mam mame ktora
                        opowiadała mi jak kiedyś było.
                        • ewucha28 Re: do e-stelli 15.02.05, 23:17
                          A i jeśli sie zdobywasz na złośliwość w stosunku do mnie to zanim odpowiesz
                          czytaj moje posty dokładnie,pisałam,ze przy pierwszym porodzie był ze mna moj
                          mąż co jest jednoznaczne z rodzeniem w ludzkich warunkach i czasach,chyba ze
                          nie masz umiejętności jasnego myslenia i dedukowania..........ale nie sądze bo
                          widać ironie ,tyle ze taki styl dyskusji jest na poziomie piaskownicy,ktoś
                          rzucił piaskiem w oczy to ja łopatka po głowie i tak dalej.
                          Ty mozesz znać owczesne zwyczaje ,a ja nie,pusty śmiech mnie ogarnia jak czytam
                          takie odpowiedzi
    • niepytana Re: Przeprowadziłam ankietę! 15.02.05, 23:50
      To ja ci skarbie powiem jaka jest najwieksza roznica miedzy 20-30 lat temu a
      dzis. Dzis ludzie maja wybor. Chca to rodza samemu, chca to rodza z mezem czego
      20pare lat temu nie bylo. Nie bylo nawet mozliwosci odwiedzin. Masz cos
      nakrecone w tej swojej nieszczesliwej glowie i wydaje ci sie ze innych ludzi
      cos smieszy. Co moze smieszyc w podlych warunkach w jakich sie kiedys rodzilo?
      Podejzewam ze najglosniej smieja sie te ktore pokazywaly tacie dziecko z okna w
      ubikacji w szpitalu co nieraz mialo miejsce.
      Ja przeprowadzilam swoj wlasny wywiad z kobietami rodzacymi 20kilka lat temu.
      Rozmawialam z 5, w tym jedna to moja mama, ktora rodzac mnie w wieku 20 lat w
      76roku wspomina to okropnie. Porod trwal 3 godziny od przyjazdu do szpitala. 8
      kobiet na jednej sali. Pielegniarki zainteresowane tylko grzaniem wody na kawe.
      Kobieta obok mamy byla bita po twarzy przez personel szpitala. Byc moze ze byla
      w histerii, ale ja bym nie chciala byc ani nia ani przy takim cyrku rodzic.
      Szwy byly robione tak ze mama nigdy nie mogla swobodnie nosic tamponow. Po tych
      wszystkich przejsciach mama nie zdecydowala sie na wiecej dzieci. To jej
      historia dosc obszerna bo znam ja dobrze.
      Nastepna kobieta rodzila w roku 84. Sytuacja bardzo podobna. Pielegniarki
      smichy chichy na korytarzu a ona jak poczula ze glowka juz wyszla i strasznie
      krzyczala pani polozna raczyla wsadzic glowe na sale i poniewaz ta kobieta
      lezala akurat naprzeciw drzwi i bylo widac co sie robi raz dwa stanela nad nia
      warta dyzurnych odbieraczy porodow i ta sama pani pielegniarka nie mogla sie
      opanowac i mruknela "I po co bylo tak pajacowac" Jej corka to rowniez
      jedynaczka z tego samego powodu.
      Nastepna kobieta, matka 2 dzieci, na pytanie o jej poglady czy latwiej jest
      rodzic dzis czy dawniej usmiechnela sie tylko i powiedziala "Daj spokoj kiedys
      kobiety na porodowce traktowali jak bydlo".
      Kobieta #4 byla lekarzem wiec miala znajomosci w szpitalu i mimo wszystko porod
      i warunki wspomina fatalnie. Najbardziej dokuczal jej brak bliskiej osoby. Mamy
      czy meza w takiej chwili i mimo ze ona miala wszelkie ulgi widok cierpiacych
      sasiadek nie byl niczym przyjemnym.
      Kobieta #5, matka 3 dzieci mowila ze bylo jak bylo. Trzeba bylo sie sluchac
      lekarza czy poloznej bo jak cos to krzyczeli jak cos zle robila. Ona miala
      najwiecej praktyki. Opowiadala jak raz bardzo chcialo jej sie pic po porodzie,
      a lezala na korytarzu i jakas dobra polozna podala jej zmoczona gaze na usta.
      Innym razem dostala mocnej infekcji, brala antybiotyk wiec nie karmila a
      dziecka nie chcieli jej podawac nawet potrzymac i mowila ze tylko slyszala jak
      plakalo na wozie do rozwozenia, mowila ze ona wiedziala ze to jej Adas.
      Ostatnim razem przyniesli jej do karmienia dziecko ktorego mama lezala
      wczesniej na tym lozku co ona, ale byla juz gotowa do wyjscia do domu na dole.
      Cale szczescie ze plec sie nie zgadzala, nawet nie spojzeli na branzoletki.
      Uwaza rowniez ze lepiej jak ktos bliski jest przy porodzie i ze najlepsze w
      dzisiejszych czasach sa znieczulenia.

      A tak wogole to co proponujesz stella? Zeby wprowadzic zakaz ojcow na
      porodowkach i zeby kobiety nie mialy wyboru bo pania Gienie spod trojki i
      ciebie cos smieszy??? Czy tak tu prowadzisz jakas swoja swieta inkwizycje bo
      przeciez ty wiesz lepiej i w twoim chorym mniemaniu ludzie nie wiedza co
      czynia. Zajmij sie lepiej swoim zdrowiem psychicznym i zostaw kobiety ciezarne
      w spokoju bo jakos nie widze zeby ktos jeszcze ubolewal nad mozliwoscia wyboru
      jaka istnieje w dzisiejszych czasach.
      • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 10:40
        ja sie podpisuje pod twoja niepytana ankieta, moja mama mnie tacie pokazywala z
        okna w szpitalu bo nie mogl nas odwiedzic i mocno nad tym ubolewa (rok 78
        szpital kliniczny w gdansku) oczywiscie tez przy niej rodzily ze trzy babki,
        nikt nie pytal o zgode na ogladanie porodu przez studentow, nikt nie pytal o
        zgode na ciecie, poprostu rzeznia... dzis podobno duzo sie tam zmienilo, ale ja
        ze wzgledu na wspomnienia mamy rodzic tam nie bede, a jak pytam ze gdyby miala
        wybor rodzic dzis czy wtedy to mama bez wahania mowi ze dzis jest lepiej...
        usmiech na twarzach tych kobiet to pewnie ironia na wspomnienie tego co
        przezyly a jak moglyby byc traktowane teraz...
        • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 10:45
          dodam ze moi dziadkowie byli lekarzami i mama przy porodzie tez miala "obstawe"
          swoja, ale pewnych idiotyzmow sie niestety nie dalo uniknac tak sie kiedys
          rodzilo i kropka, nikt nie mial taryfy ulgowej...
    • e_rubi Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 11:49
      Moja mama, ciotka i tesciowa niestety fatalnie wspominaja swoje porody. Moja ciaza byla doskonala okazja do porozmawiania z nimi o ich wlasnych przezyciach. Mam wiec poglad na to jak to wygladalo 30-20 lat temu. Wszystkie trzy zgodnie powiedzialy, ze tak bardzo sie ciesza, ze ja bede mogla juz rodzic w innych warunkach. Moja mama urodzila trojke dzieci - przy wszystkich byla zmuszona do lezenia na zupelnie plasko przez wszystkie okresy porodu, gleboko nacieta (najgorzej przy mnie, bo bylam pierwsza), do tego szyta oczywiscie bez zadnego znieczulenia. Z powodu tego pierwszego naciecia do teraz ma powazne klopoty. Polozne na nia wrzeszczaly - a ona byla tak oszolomiona, ze nie bardzo wiedziala co sie dzieje. Moja tesciowa oba swoje porody wspomina jako horror. Moja ciotka urodzila czworo dzieci. Tylko jeden porod (ten ostatni) wspomina dobrze, bo to byly juz inne czasy, miala swoja polozna, poza tym wszystko odbylo sie bardzo szybciutko. Uwaza, ze to, ze teraz mozna miec przy sobie bliska osobe jest niesamowitym plusem, ze tego najbardziej jej brakowalo. Brakowalo jej tez wiedzy (uswiadomianie innych kobiet polegalo tylko na straszeniu) o przebiegu porodu, swiadomosci wlasnego ciala. Polozne ze szkoly rodzenia mowia, ze wiele sie juz zmienilo. Ze to ze teraz nam wolno wybierac dowolna pozycje, ze nikt nas nie przywiazuje do lozka, ze mozemy skorzystac z wanny i prysznica jest prawdziwym dobrodziejstwem ale wiele sie jeszcze musi zmienic. W moim szpitalu np. wciaz jest jeszcze mocny opor przed dowolna pozycja przy II okresie porodu - tylko lozko wchodzi w gre (na szczescie na polsiedzaco). Ze wciaz rutynowo nacinaja. Pewnie trzeba jeszcze nastepnych 10 lat, by zalozenia Fundacji Rodzic po Ludzku dotarly do wszystkich szpitali, lekarzy i personelu. I to w duzej mierze my kobiety same musiymy wywalczyc sobie swoje prawa i to zeby nas godnie traktowano. Ale im wiecej bedzie takich kobiet jak e_stella, ktore beda uwazaly ze te zmiany to tylko fanaberie i moda, tym bedzie trudniej. Ja sie jednak ciesze, z tego co juz moge, nawet w szpitalu w moim niewielkim miasteczku. I mam nadzieje ze moja corka bedzie mogla rodzic w jeszcze bardziej komfortowych warunkach...i ze jej kiedys powiem, ze dzien w ktorym ja rodzilam byl najpiekniejszym - pomimo bolu, dniem w moim zyciu.
      A jesli kogos to smieszy - to trudno. Bo moja mame, ciocie i tesciowa bynajmniej moje podejscie do porodu nie rozsmiesza tylko trzymaja za mnie kciuki.
      • adag Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 12:04
        Moja mama z tymi workami na nogach rodziła w Świdnicy, takie średnie miasteczko,
        a moją siostrę rodził w Dzierżoniowie w szpitalu, w którym nie było bieżacej
        wody! TDobrze, że te czasy już minęły, szkoda tylko, że funkcjonują wśród nas
        takie osoby jak e_stella, która najwyraźniej nie potrafi uszanować spokoju
        kobiet w ciąży, bo każdy niemal jej post wywołuje burzę nerwów na tym forum. A
        może to jej cel? Proponuję jej nie odpisywać.
      • kolowrotek3 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 12:09
        moja siostra w 85 r rodzila w redlowie i wspomina szpital jako rzeznie w 88 i 90 roku rodzila na zaspie i wspomina te porody nieco lepiej, jednak brak mozliwosci rodzenia z mezem byl dla niej najbardziej trudny. Wszystko mialo miejsce w 3 miescie.
      • andaba Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 12:11
        Oczywiście, ze w dzisiajszych warunkach jest dużo plusów
        A ja napiszę o jednym minusie - a co wy o tym sądzicie?
        Tak jak pisało wiele z was dawniej dzieci tata mógł pooglądac przez okno, w
        najlepszym wypadku przez drzwi. I to nie 30 lat temu, bo ja tez rodziłam
        starsze dzieci przy takich zwyczajach. Owszem, było to przykre, że z mężem
        trzeba gadać przez okno lub domofon, ale przynajmniej tylko przykre, a nie
        krępujące czy kłopotliwe.
        Natomiast teraz tatusiowie, mamusie,babcie,ciocie i psiapsiółki siedzą od rana
        do nocy (dosłownie) na sali. Jeżeli ktoś nie jest zbyt obolały, to udaje mu się
        wstać z łóżka nie pokazując wdzięków wszystkim wokół. Ale jeżeli dziewczyna
        jedną ręką trzyma się za brzuch, druga za pupę to na obciągnięcie koszuli rąk
        brakuje. No i to karmienie... Oczywiście ze świeży tatuś patrzy raczej na żone,
        anie jej towarzyszki, ale nie znaczy to, że towarzyszki nie są skrępowane.
        Zwlaszcza te rodzące po raz pierwszy i niezwyczajne biustu pokazywać.
        O parawanach mowy nie ma, wypraszać głupio, no i leży człowiek cały dzień jak
        na targu.
        Moim zdaniem jakieś ograniczenia należałoby wprowadzić, jak myślicie?
        • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 12:16
          to jest racja, ze powinno sie ograniczyc wizyty do najblizszej rodziny a reszta
          poprostu zalezy od kultury odwiedzajacych, jesli ktos karmi malucha to moze sie
          czuc skrepowany obecnoscia czyjegos meza bo to zupelnie naturalne, trzeba miec
          to na uwadze i nie ladnowac sie z butami na sale gdzie powinien byc spokoj i
          cisza, ale niestety ludzie sa rozni, co do psiapsiolek ciotek i wujkow to mnie
          na sama mysl trzesie wiec postaram sie jakos dobitnie acz nie obrazliwie
          powiedziec im ze przed uplywem miesiaca nie mam ochoty widziec nikogo poza
          najblizszymi ani w szpitalu ani w domu
          • mama_wojtusia2 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 12:28
            Popieram Cię w 100%. Przy pierwszym porodzie byłam sama na sali, więc
            moi goście nikomu nie przeszkadzali, ale przeszkadzali mi. Teraz mam
            zamiar poinformować, że jak ktos chce zobaczyć małą to na wizytę w szpitalu
            ma 5 minut i wynocha. Mam dosyć teściowej i ciotek wtykających nos i
            wszystkowiedzących. A wizyty w domu zaczną się jak ustąpi mi dyskonfort
            tam na dole. Przy pierwszym dziecku pozwoliłam teściowej na za dużo i teraz
            nie mam zamiaru popełnić tego błędu.
            A co do karmienia cycusiem przy ludziach, to mój synek wisiał na cycku ciągle,
            więc jestem w stanie wyjąć cyca na środku targu i się nie przejmować smile
            Pozdrawiam i nie dajcie się wkurzać.
          • przeciwcialo Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 12:31
            Oj! Świete słowa! Odwiedziny powinny przybrac normalny wymiar a nie to co teraz-
            spendy rodzinne. Od tego sa pokoje odwiedzin a nie sale. Dlaczego czyjes
            dziecko ma przebywac z kichajaca ciocią czy teściowa innej pacjentki? Ja
            zakatarzoną teściowa jednej dziewczyn z sali wyprosiłam grzecznie- a co sie
            nasłuchałam. Uwazam ze postapiłam słusznie- był to wyjatkowo zimny styczeń.
            • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 12:37
              wiecie co, ale takie krepujace odwiedziny maja miejsce nie tylko na
              porodowkach, w zeszlym roku lezalam na laryngologii i dobrze ze trafilam na
              swietne wspollokatorki w sali, bo byloby cienko, wiem ze w innych salach
              przychodzili odwiedzajacy a np przyjezdzala pacjentka z bloku w niezbyt dobrej
              kondycji i fizycznej i psychicznej, wtedy nawet takie gadanie czyichs ciotek
              moze wkurzac i byc meczace, mnie po zabiegu nie krepowala jedynie wizyta mojej
              mamy (ktora to juz widziala chyba wszystko w moim wydaniu wiec moje nudnosci
              nie byly dla niej problemem).
              tak ze chyba tu w tej kwestii wiele zalezy od wspollezacych i ich rodzin, czy
              zachowaja sie taktownie i beda wiedzieli ze poza tym ze oni maja ochote
              zobaczyc nowego czlonka swojej rodziny to ktos inny moze byc zmeczony i obolaly
              i nie wolno mu przeszkadzac kiedy np ma ochote pospac w srodku dnia bo w nocy
              dziecko plakalo... i tak zdaza sie maluchem nacieszyc w pozniejszym czasie jak
              juz bedzie w domu...
              • ewucha28 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 14:11
                Mysle ze odwiedziny to tez westia wyborow,jesli do mnie ktos przychodził to
                wychodziłam z gośćmi w miejsce by nie przeszkadzac innym ,ale znajomym
                powiedziałam aby nie odwiedzali mnie w szpitalu i jeszcze przrez kilka tygodni
                w domu(chodzi o odportność malucha) w szpitalu oczywiście odwiedziły mnie
                tesciowa i mama no i przychodził maz,ale na takie wizyty to czekałam.Mamy
                widziały zmęczenie i potrafia sie zachowac nie przeszkadzając innym i
                generalnie same proponowały mały spacer po korytarzu(dla mnie trening ,dla nich
                okazja do swobodnej rozmowy) Mysle ze to tylko nasza wola i kwestia kultury
                osobistej odwiedzających.Jeśli przeszkadzają nam wizyty innych ludzi
                odwiedzających lezące z nami kobiety,mozemy zwrocic grzecznie uwaga aby wyszli
                na korytarz to chyba nie problem,to nam ma byc dobrze nam i nasszym
                dzieciom ,oni jeszcze beda mieli całe zycie by zachwycać sie maluszkiem.
                • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 14:15
                  ewucha28 i znow trudno sie z toba nie zgodzic smile wlasnie wiekszosc tu zalezy od
                  taktu odwiedzajacych no i odwiedzanych takze...
                  madry czlowiek zrozumie ze ktos po meczacym porodzie moze nie miec ochoty i sil
                  zeby cieszyc sie z odwiedzin i nie bedzie odmowa jakas wielka "obraza" w takim
                  momencie...
                • e_rubi Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 15:01
                  Tez sie zgadzam. Ja mam zamiar poprosic wszystkich by dali nam (mnie i mezowi)czas na oswojenie sie z Maluszkiem i na poczatku nie chce zadnych odwiedzin znajomych i dalszej rodziny. Uzyje tez argumentu o odpornosci dzidziusia - choc przyznam, ze gl. chodzi mi o swiety spokoj. W szpitalu na pewno odwiedza mnie mama, tesciowa i maz, ale mam nadzieje, ze bede miala sile wstac ... a jesli nie to nie bede miala oporow, zeby grzecznie je poprosic o krociutka wizyte. Rozumiem, ze to moze byc krepujace dla innych pan. Moze odwiedziny powinny byc ograniczone do najblizszej rodziny? Szczerze mowiac sama sobie nie wyobrazam przewalajacych sie przez szpitalna sale (nawet gdybym lezala sama) wszystkich ciotek, wujkow, kuzynek i znajomych. Chyba to, czego obolala i zmeczona porodem kobieta najbardziej potrzebuje to swiety spokoj.
                  • mama_wojtusia2 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 17:56
                    Dziewczyny, tak dobrze gadacie, że aż by się chciało z Wami leżeć smile
                    Pozdrawiam
                    • elza78 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 17:58
                      moze sie umowimy hihi wink
                      nie no, ale ten najazd wujkow i cioc trzeba powstrzymac jakos smile
                      • ewucha28 Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 20:25
                        wink))))))))))))))

                        Maleństwo
                        Kruszyna
    • wieczna-gosia Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 21:03
      no prosze wink
      kazdy ma takie znajome panie na jakie sobie zasluzyl wink
      bo wszystkie znajome mi panie bardzo mi zazdroscily, ze moj maz tak po prostu i
      zwyczajnie mogl wejsc sobie zawsze na oddzial a nawet byl przy porodzie.

      oczywiscie zgadzam sie ze nam gnojowom sie przewraca od nadmiaru wolnego czasu.
      mamy bowiem pampersy, zarcie w sloiczkach, wszystko jest w sklepach, i nagle
      zyczymy sobue by lazienka byla czysta, by lekarz byl mily i polozna rowniez, by
      maz mogl byc, albo nie byc przy porodzie, bysmy mogly chodzic, siedziec, stac
      lub tanczyc, abysmy mogly urodzic tak jak wygodnie nam a nie lekarzowi... Nie
      daj boze jeszcze polozne maja byc mile po porodzie, bez koperty, salowe maja tak
      sprzatac sale aby nei robic tego w porze spania....

      A co do wypadania narzadow po porodzioe bez naciecia. Twoja znajoma pani nie
      byla nacinana ale zapewne rodzila na lezaco, czyli pod gorke, lekarz jej sie
      walnal na brzuch, albo zastosowal inne rewelacyjne techniki i pekla. Jesli
      bowiem nacinanie tak rewelacyjnie przed tym chroni, to skad wypadanie narzadow w
      pokoleniu naszych mam?

      Tia, zdecydowanie wole sie nudzic, a nie kombinowac parowki w 5 godzinnych
      kolejkach prac tetre w cypisku i rodzic na lezaco. Nic mi cholerka nie wypada wink)
    • wieczna-gosia Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 21:04
      poza tym 6 osob odpytanych i ankieta wink)
      co za proba, ja nie moge, samoobrona ostatnio zalozyla osrodek badania opinii
      publicznej, jak nic szukaja takich zetelnych wink) sa wakaty wink
      • andaba Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 21:59
        Nie sześć tylko trzynaście. Ja wiem, że jesteś humanistką, ale liczenie w
        zakresie 20 studiów nie wymaga.
        A w ogóle to mi o te pasy chodziło o inne rzeczy pytalam marginalnie.
        • andaba Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 22:12
          Złośliwie to wyszło, przepraszam. A co do odwiedzin w szpitalu to napisałam
          gdzie indziej. Ja wolałam widzieć męża przez okno, niż oglądać tabuny innych
          mężów na okrągło na sali. Mile wspominam chwile spędzone na sali z dziewięcioma
          innymi położnicami, ale tylko z nimi, niż te spędzone z trzema położnicami i
          ich mężami do nocy. To naprawdę było niezbyt przyjemne.
          Co do rodzenia pod górkę, to nie bardzo sobie wyobrażam rodzenie w kucki czy na
          stojąco, przecież to chyba trudno utrzymać równowagę?
          Wiem, że pisałaś tu o tym, ale nie chce mi się już dziś szukać.
          A tak w ogóle to denerwuje mnie to zaprzeczanie wszystkiemu, co pisze ktoś o
          innych poglądach. Weżcie pod uwagę, że to co uczestniczki forum "wyznają" to
          poglądy klasy średniej. Warstwy uboższe i niewykształcone poglądów pod wpływem
          mody i "najnowszych odkryć WHO" tak radykalnie nie zmieniły.
          • wiatr_na_szczycie Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 22:18
            Weżcie pod uwagę, że to co uczestniczki forum "wyznają" to
            > poglądy klasy średniej. Warstwy uboższe i niewykształcone poglądów pod wpływem
            > mody i "najnowszych odkryć WHO" tak radykalnie nie zmieniły.

            no nie moglam sie powstrzymac wink
            estella znaczy wink))

            w kucki mozna rodzic opierajac sie o inna osobe wink
            mozna tez na lozku porodowym co sie zwija w takie siedzonko umozliwiajace parcie
            w kucki
            ponadto- sorry za porownanie wink wydawaloby sie ze kupe tez trudnio w kucki
            zrobic wink a jednak bedac na wakacjach pod namiotem tak sie wlasnie ja wykonuje.
            U mnnie kucajace parcie trwalo maksymalnie 5 minut czyli taka kupka wlasnie,
            sadze ze jesli ktos prze dluzej to sobie jakos pozycje kuczna modyfikuje, siada
            na stolek porodowy, mozna sie na drabince powiesic itp.

            Poza tym wiekszosc porodow nielezacych w Polsce nie odbywa sie w kucki a pozycji
            polsiedzacej de facto, w ktorej sadze ze spokojnie i pol godziny parcia sie
            wytrzymuje- swoja droga nie slyszalam aby komukolwiek parcie nielezace zajelo
            dluzej niz 15 minut- na ogol kobiety w fizjologicznej pozycji uwijaja sie
            szybciutko wink
            • andaba Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 22:25
              W pozycji "niefizjologicznej" też to rzadko trwa więcej, a nogi się trzęsą i
              rozjeżdżają. Dlatego się dziwię, bo mi się to malo wygodne wydaje.
              • wieczna-gosia Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 23:14
                toz wiaterek mowi ze na stoleczku mozna sobie klapnac wink
                i wtedy trzesace sie nogi badz nietrzasace nie maja nic do rzeczy wink

                Mi sie nic nie trzeslo wink
                Trzeslo mi sie po fakcie ale wtedy juz lezalam wink
                • andaba Re: Przeprowadziłam ankietę! 16.02.05, 23:20
                  No właśnie jak na tym stołeczku? Bo takich porodowych, jak dawniej na zachodzie
                  używali to na porodówkach chyba niema?
                  • ewucha28 Re: Przeprowadziłam ankietę! 17.02.05, 11:11
                    czegos tu nie rozumien ,kto przeprowadzał te "ankietę" ,myslałam ze e_stella,a
                    na pytanie odpowiada andaba,a moze to ta sama osoba ,nie mając poparcia w
                    innych pisze pod dwoma nikami i sma sobie gratuluje mądrości uheheheh
                    • e_stella Re: Przeprowadziłam ankietę! 17.02.05, 11:15
                      ja przeprowadziłam ankietę, nie kto inny i prosze sie nie podszywać.ale widze,
                      ze sa tacy co mnie bronią. to juz druga.
                      • ewucha28 Re: Przeprowadziłam ankietę! 17.02.05, 11:21
                        No to przeczytaj e_stella wszystkie posty to zobaczysz ze kolezanka co zawsze
                        bije Ci brawo odpowiedziała na pytanie chyba nieświadomie to zrobiłaś co nie
                        zwrociłaś uwagi ze jestes inaczej zalogowana???
                        • e_rubi Re: Przeprowadziłam ankietę! 17.02.05, 11:47
                          Trudno sie nie zgodzic bo ta druga napisala ze jej o te pasy chodzilo a o inne
                          rzeczy pytala marginalnie - wiec ewidentnie to ta sama osoba, ktora
                          przeprowadzila ankiete. Bo jesli chodzi o liczbe, to kazdy mogl skomentowac i
                          sobie policzyc z pierwszego postu. Logicznie rozumujac. Szczerze mowiac bardzo
                          sie zdziwilam sledzac te dyskusje.
                          • ewucha28 Re: Przeprowadziłam ankietę! 17.02.05, 11:53
                            No i sie zagadka wyjaśnia to teraz e_stello idz do swojego kolejnego wątku
                            pt."co o mnie myslicie" i odpowiedz sobie sama na to pytanie,albo niech Ci
                            odpowie andaba,na JEDNO WYJSDZIE.Powodzenia.
        • lillika w temacie "pasy" 17.02.05, 12:25
          andaba napisała:

          > Nie sześć tylko trzynaście. Ja wiem, że jesteś humanistką, ale liczenie w
          > zakresie 20 studiów nie wymaga.
          > A w ogóle to mi o te pasy chodziło o inne rzeczy pytalam marginalnie.
          "W czasie
          porodu poproszono mnie o maszynkę, nacięto mi krocze, posadzono na fotel do
          którego przypięto mi nogi. Najbardziej przeraziły mnie te pasy, nie sądziłam,
          że coś takiego sie jeszcze praktykuje. Rodziłam bez znieczulenia i szczerze
          mówiąc nie poczułam nacięcia krocza. Nacięcie krocza nie uchroniło mnie przed
          pęknięciem szyjki a ponieważ rodziłam bez znieczulenia to powiem szczerze, że
          szycie szyjki na żywca (znieczulenie miejscowe do szycia krocza podziałało
          tylko na krocze) to jest najgorszy ból jaki może być."
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10270909&a=11459377
          slabo mi.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka