mifka
26.02.05, 22:42
czasami sobie mysle, ze jestem wredna i mam poczucie winy, ze sie o to
zloszcze. a zloszce sie o to, ze odkada cale otoczenie zna radosna nowine ich
stosunek do mnie zmienil sie calkowicie. Nie moge zniesc w kolko i w kolko
powtarzanych pytan "a jak sie czujesz kochana?" " a wymioty ci juz
przeszly?", szczegolowych pytan czy juz bylam na usg a czy chce znac plec
dziecka itp. Nie moge zniesc milionow porad i opowiesci o porodach i ciazach
czasem od ludzi zupelnie mi obcych. Gdy bylam w ciazy po raz pierwszy
pamietam,ze mnostwo ludzi dotykalo i glaskalo moj brzuch czego nie znosilam i
jak pomysle, ze ta historia mialaby sie powtorzyc to mam ochote wyc!
Nie moge zniesc rozczulania sie nade mna typu "natychmiast zrezygnuj z pracy
bo zaszkodzisz dziecku i sobie" (wykonuje fizyczna "meska" prace, ktora lubie
i ktora daje mi poczucie satysfakcji i oczywiscie niezaleznosc finansowa).
Mam czasem takie dziwne wrazenie, ze kiedy jest sie w ciazy to ludzie zdaja
sie nie dostrzegac, ze nadal jest sie poprostu czlowiekiem a nie jakims
cholernym inkubatorem! jestem ciekawa czy wy tez macie takie odczucia czy to
tylko ja jestem taka pokrecona. A moze znacie jakies sposoby na grzeczne
pokazanie ludziom w kolo zeby sie odczepili.