Dodaj do ulubionych

jestem czlowiekiem nie inkubatorem!

26.02.05, 22:42
czasami sobie mysle, ze jestem wredna i mam poczucie winy, ze sie o to
zloszcze. a zloszce sie o to, ze odkada cale otoczenie zna radosna nowine ich
stosunek do mnie zmienil sie calkowicie. Nie moge zniesc w kolko i w kolko
powtarzanych pytan "a jak sie czujesz kochana?" " a wymioty ci juz
przeszly?", szczegolowych pytan czy juz bylam na usg a czy chce znac plec
dziecka itp. Nie moge zniesc milionow porad i opowiesci o porodach i ciazach
czasem od ludzi zupelnie mi obcych. Gdy bylam w ciazy po raz pierwszy
pamietam,ze mnostwo ludzi dotykalo i glaskalo moj brzuch czego nie znosilam i
jak pomysle, ze ta historia mialaby sie powtorzyc to mam ochote wyc!
Nie moge zniesc rozczulania sie nade mna typu "natychmiast zrezygnuj z pracy
bo zaszkodzisz dziecku i sobie" (wykonuje fizyczna "meska" prace, ktora lubie
i ktora daje mi poczucie satysfakcji i oczywiscie niezaleznosc finansowa).
Mam czasem takie dziwne wrazenie, ze kiedy jest sie w ciazy to ludzie zdaja
sie nie dostrzegac, ze nadal jest sie poprostu czlowiekiem a nie jakims
cholernym inkubatorem! jestem ciekawa czy wy tez macie takie odczucia czy to
tylko ja jestem taka pokrecona. A moze znacie jakies sposoby na grzeczne
pokazanie ludziom w kolo zeby sie odczepili.
Obserwuj wątek
    • driadea Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 26.02.05, 22:47
      Tak, jest taki sposób: powiedz im o tym.
      Ja wiem, że ta nachalność jest drażniąca, ale pamiętaj, że nikt nie chce być
      dla ciebie irytujący, to wypywa z troski (nierzadko raczej kiepsko udawanej,
      ale zawsze). Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mnie macał po brzuchu, w
      życiu bym na to nie pozwoliła. Ponadto pamiętaj, że grają że tobie hormony.
      Pozdrawiam, Aga
    • true_blue Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 26.02.05, 22:51
      Juz o tym rozmawialysmy troche tutaj. Ja tez nie lubie takiego traktowania. Juz
      uspokoilo sie wyciaganie reki do mojego brzucha (choc dopiero teraz zaczal byc
      widoczny, wiec spodziewam sie jeszcze problemow), pomoglo powiedzenie, ze to
      moje cialo, moj brzuch, a nie dziecko... A poza tym czy ja na pewno bede
      chciala, zeby kazdy moje dziecko dotykal i macal? Niestety przewiduje dalsze
      komplikacje, bo moje kolezanki z pracy dopytuja sie kiedy pozwole im dotknac
      brzucha... Caly czas sie zastanawiam czy to ja jestem nienormalna?
      Pozdr.
    • hannamay Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 27.02.05, 01:30

      a ja powiem szczerze, ze bardzo podoba mi sie jak osoby dotykaja brzuszka
      ciezarnej.. tutaj w usa gdzie mieszkam jest to zupelnie malo spotykane i poza
      moim mezem i mala dziewczynka z sasiedztwa ( i oczywiscie lekarza) nikt mojego
      nie dotyka sad a jest taki piekny, wielki i okraglutki .. za 2 tygodnie mam
      termin porodu smile. sadze, ze nalezy sie tylko cieszyc ze inni z serdecznosci
      wyciagaja dlonie do malenstwa, przekazujac swoje uczucia i w tak zyczliwy sposob
      was traktuja. ciaza naprawde nie trwa wiecznie, za pare miesiecy brzuszek bedzie
      znowu malenki i w tak cieply sposob nikt juz was nie bedzie traktowac.

      ja uwielbiam serdecznosc ludzi, zyczliwy usmiech i serdeczne slowo. czasami
      wydaje mi sie, ze chociaz na chwile swiat staje sie lepszy a ludzie bardziej
      serdeczni.

      pozdrawiam
      _hannamay_
    • coronella Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 27.02.05, 06:15
      oj, jak ja Cie rozumiem!!
      Za to zupełnie nie rozumie mnie mój mąż, który własnie uwaza, ze super, że
      wszyscy tak sie troszczą.
      No super, ale wlasnie, ilez razy w ciagu dnia mozna odpowiadac na te same
      pytania!! Ze czuje sie dobrze, plci nie znamy, jest mi to obojetne, wymiotow
      nie mam sratatata.....
      Stalam sie opryskliwa, malomowna, szczegolnie w stosunku do tesciowej, ktora
      gdyby mogla, weszlaby mi do brzucha. Wszystko musi wiedziec, a kazdym moim
      kichnieciem ona "tak strasznie sie martwi"

      A najgorsze jest to, ze po porodzie ja nagle znikne, jak to bylo poprzednio.
      No, moze ktos zapyta, jak bylo... i nic wiecej.
      za to cmok, srok, ciuciuciu... jakie to dziecko jest piekne.
      Koszmar...
      • nupik Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 27.02.05, 10:48
        Mifka ja tez tego nie znosze. szcegolnie tekstow kolezanek: moze sie polozysz,
        dam ci poduszke, nie ruszaj sie sama sobie zrobie herbate. No i odpadaja
        spotkania na miescie bo przeciez ja jestem w ciazy, zakupy ciuchowe nieciazowe,
        absolutnie przeciez ja tylko spioszki kupuje na pewno i czytam o ulewaniu. Jezu
        przeraza mnie ze po porodzie bedzie jeszcze gorzej. Czesc moich znajomych urywa
        wszelkie kontaty z mlodymi mamami zakladajac ze ona tylko o kupkach gada. To
        tak jakby dziecko mozg nam wyzeralo i nikt juz nie chce rozmawiac o nowym
        almodovarze albo jakiejs ksiazce tylko o usg, pieluchach i nacinaniu krocza.
        Czuje sie strasznie czasem , naprawde jakbym nagle zdurniala . Ludzie mowia
        powoli i wyraznie i nie pytaja o nic innego jak o te ciaze. Ok, ciesze sie,
        super, ze tak malo przytylam, nie mam rozstepow ale na BOGA to nie jest jedna
        mysl jaka mam w glowie.Delikatnie zmieniam temat jak juz nie moge gadac o
        cellulicie i pytam czy w kinie ostatnio nie byli. mam wrazenie ze wieksszosc
        ludzi bylaby normalna ale mysla ze wypada sie dopytywac o ciaze, no bo to jest
        centralna sprawa w moim zyciu teraz.czy niektore panny naprawde tylko w kolko o
        tym gadaja? Moze, nie wiem, nienormalna chybajestem
        pozdrawiam
        nupik 35tc
        • mifka Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 27.02.05, 14:46
          no to mozemy zalozyc klub tych nienormalnych. Z moich obserwacji wynika, ze ta
          zyczliwosc wcale tak do konca zyczliwa nie jest. Pytanie o moje samopoczucie
          jest zazwyczaj pretekstem do nudnych opowiesci o czyims porodzie, czyjejs ciazy
          i czyims dziecku. niektore pytania sa bardzo wscibskie i po prostu naruszaja
          moja prywatnosc.
          Moje dzieci i moja ciaza sa oczywiscie bardzo wazne dla mnie ale oprocz tego
          istnieje jeszcze swiat, do ktorego dzieci nie maja dostepu. wlasnie jako mama
          znalazlam czas na czytanie dobrych ksiazek i doksztalcnie sie w roznych
          dziedzinach- w koncu siedzac nad piaskownica cos musialam robic! i kurde nie ma
          o tym z kim pogadac, bo wszyscy oczekuja ode mnie tematow "dzieciecych" i
          traktuja jak przyglupa, ktory wraz z zaplodnieniem stracil wszystkie szare
          komorki.
          Matka to tylko jedna z wielu rol, ktore przyszlo mi grac w zyciu i
          niekoniecznie chce o niej gadac z obcymi ludzmi. poza tym tak szczerze mowiac
          mam gdzies te zyczliwosc, ktora zniknie wraz z moim wielkim brzuchem. chyba
          pomysle o koszulce z napisem "to moj brzuch nie dotykaj" albo "guzik ci do tego
          ile przytylam!" .
          • true_blue Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 27.02.05, 16:13
            Ja Ci radze mifka Ty szybko opatentuj ten pomysl! Ja juz bym kupila taka koszulke.
            Pozdr.
          • bonkreta Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 16:46
            Dzięki dziewczyny za ten wątek ! Ja brzucha jeszcze nie mam, ale jestem jeszcze
            chyba bardziej nienormalna... Jestem na etapie, kiedy znajomi i rodzina
            dowiadują się o ciąży i wszyscy pytają radośnie poescytowanym tonem "no i co,
            cieszycie się ?". Oczywiście odpowiedź "och tak, jestem taka szczęśliwa" jest
            jedyna dopuszczalna. Każda inna powoduje pełne zakłopotania i fałyszywej troski
            dopytywania "ale co się stało ?????". Dlaczego mam obcym ludziom tłumaczyć moje
            naintymniejsze przeżycia i strachy ? Dlaczego czują się uprawnieni do oceniania
            mnie ? I do tego mój TŻ, który z taką radością wszystkim mówi i ma mi za złe
            takie wątpliowści i moją niechęć...
      • medunia Do Coronelli 28.02.05, 20:19
        Kurcze, mam z teściową to samo. Na początku myślałam, że po prostu szukam
        dziury w całym, czepiam się, bo jest przecież taka troskliwa i oddana... Ale -
        w pełni to zrozumiałam, dotarło do mnie - że liczy się tylko dziecko! Odkąd się
        urodziło, ja zniknęłam. Jeśli choruję, to ona martwi się, ale tylko ze względu
        na ew. możliwość zarażenia małej. Ech... Nie będę się tu rozpisywać, bo wątek
        nie o tym. Ale fakt faktem, że coś tam mi nie pasowało, ale po Twoim poście
        dopiero zrozumiałam, że u mnie przecież jest dokładnie tak samo (z tym
        wyjątkiem, że ja w ciąży nie jestem, a dziecię ma 10 mies.)
        Pozdrawiam
        medunia
        • mifka Re: Do Coronelli 28.02.05, 22:04
          opowiem ci sytuacje z moja "troskliwa" tesciowa.
          Kiedy moja corcia miala trzy, moze cztery miesiace, pojechalismy z wizyta do
          tesciow. na dworze bylo bardzo chlodno wiec mala miala na sobie kurtke i
          rekawiczki. tesciowie maja dosc chlodny dom, ale nadal temperatura zupelnie
          odpowiednia do zdrowego funkcjonowania. Ola spala jak susel, mimo to udalo mi
          sie rozebrac ja z kurtki i przelozyc z fotelika do lozeczka. zostawilam ja wiec
          spiaca w sypialni u tesciowej i przeszlam do salonu socjalizowac sie z reszta
          rodziny.
          po dziesieciu minutach postanowilam zajrzec do dziecka i nie uwierzysz co
          zobaczylam! Moje biedne dziecko ubrane w kurtke, czapke i rekawiczki oraz
          przykryte zimowa koldra po sam czubek nosa(doslownie)!Bo tesciowa sie martwila,
          ze olenka zmarznie.
          bardzo lubie moja tesciowa ale za taka troske bardzo dziekuje-wole raczej zeby
          w ogole nie interesowala sie zdrowiem mojego dziecka.
          • medunia Re: Do Coronelli 01.03.05, 00:15
            Moja teściowa ma tendencje do panikowania. Pomijając fakt, że dla niej
            najwyraźniej liczy się tylko dziecko, bo ze mną nawet specjalnie nie chce się
            rozmawiać, nie mówiąc już o jakichś przyjacielskich pogawędkach - o tym
            przekonałam się już jakiś czas temu. Cieszyłam się ostatnio, że wreszcie mała
            sobie poraczkuje do oporu u teściów na wykładzinie podczas jednej z wizyt (my
            nie mamy dywanów), ale akurat niefortunnie przewróciła się i płakała (chyba nie
            muszę przytaczać dokładnego opisu reakcji teściowej), więc o raczkowaniu
            oczywiście mowy nie ma sad. I co - i nic nie mogę zrobić - w końcu to jej dom.
            medunia
    • kasialu Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 27.02.05, 21:42
      Marzę o takiej koszulce!!!!!!!!! nie cierpię dotykania brzucha i myślałam, że
      to tylko moja fanaberia!
      Gdzie kupić taką koszulkę????
      Może kupię zwykłą i zrobię zobie nadruk ???? Super pomysł ;o))))
    • dazzle Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 16:59
      Gorsza jest troska na wyrywki - nie pij wina, nie jedz słodyczy, nie pij kawy i
      herbaty, ale już się nic nie mówi, jak zasuwam przy garach, albo robię pranie
      (jak wieszam, to opuszczam sznurki na wysokość ramion, tak że, broń Boże, rąk
      nie podnoszę), a jak się biorę do sprzątania zasyfionego gniazdka, to to wynika
      tylko z tego syndromu wicia gniazda, a nie z tego, że chałupa zapuszczona, bo
      się niektórym nie chciało ruszyć odkurzacza przez dwa tygodnie.

      NIe mogę też znieść troski polegającej na rzucaniu mi kłód pod nogi - w postaci
      dobrych rad - nie przemęczaj się, nie wolno Ci się stresować, dużo odpoczywaj.
      Takie puste, niczym nie poparte slogany podnoszą mi ciśnienie do
      niebezpiecznych granic! Samo się zrobi, posprząta, umyje, ugotuje, wypierze,
      wyprasuje, załatwi, kupi itd.! Szkoda, że za tymi fantastycznymi radami nie
      idzie żywa chęć pomocy i wyręczenia mnie!!! Bardzo żałuję.

      Pozdrawiam,
      gorzka jak czekolada
      dazzle
    • aleksandrynka Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 17:47
      może trochę nie na temat, ale a'propos intymnych pytań: jak urodziłam małego i
      chodziłam z nim na spacerki, to mnóstwo totalnie obcych osób (np. ojciec
      koleżanki z podstawówki!) pytało mnie, czy karmię piersią... Oczy mi z orbit ze
      zdziwienia wychodziły, ale odruchowo potwierdzałam... Skąd to się bierze, żeby
      o tak intymne sprawy wypytywać? Ja rozumiem o wiek dziecka, czy zdrowe i takie
      tam, ale to już dla mnie przesada, przynajmniej ja bym obcej osoby o to nigdy
      nie pytała... Tak więc wiele przed Wami, drogie Panie! smile
      Pozdrawiam!
      • anek130 Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 18:16
        a ja myślę, że przesadzacie, marudzicie. Przypomnijcie sobie, czy Wy nie
        zachowywałyście się podobnie w stosunku do kolezanki czy znajomej, która była w
        ciąży? Gdyby nikt się Wami nie interesował i traktował, jak przed ciążą też
        byłoby źle i domagałybyście się specjalnego traktowania.

        pozdrawiam
        Ania 36tc
        • mifka Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 20:04
          a ja wiem, ze nie przesadzamy. nie wszystkie kobiety lubia zainteresowanie
          swoja osoba, a pomysl jak sie czuje ta, ktora na przyklad nie planowala dziecka
          i ma mieszane uczucia co do swego stanu.
          Poza tym zawsze zadziwiac mnie bedzie jak szybko wielki brzuch ciezarnej staje
          sie niewidoczny gdy jest dluga kolejka na poczcie albo w zatloczonym autobusie.
          jesli tobie sprawia przyjemnosc zainteresowanie otoczenia twoim stanem to tylko
          pozazdroscic- masz jeden powod mniej do zlosci. Korzystaj z tego w pelni, bo
          bardzo szybko sie skonczy. Dla ciebie- niestety ,dla mnie- na szczescie.
          pozdrawiam
          • anek130 Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 21:06
            wiem, że nie wszystkie muszą to lubieć. Mam takie odczucia, bo może jestem
            otoczona takimi ludźmi, którzy mnie lubią i interesują się mną bez względu na
            to, czy jestem w ciąży czy nie. Może po prostu mam szczęście na takich ludzi.

            pozdrawiam
            Ania
          • aleksandrynka Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 22:31
            dodam jeszcze, ze moja przyjaciółka w 10 tc też ma podobne odczucia. Do tej
            pory pies z kulawą nogą nie pytał, jak ona się czuje (no, może przesadziłam,
            czasem ktoś pytał smile), a teraz codziennie wszyscy wtajemniczeni zasypują ją
            pytaniami o ciążowe dolegliwości które ją trapią i o te, któr ją nie trapią, i
            tym podobne... I wkurza ją to niepomiernie, bo ona właśnie nie jest doskonałym
            inkubatorem, tylko pewną X, dla której życie nie kończy się na fasolce, a inni
            jakby głównie to małe stworzenie w niej rosnące zauważali. Też jej mówię, że to
            z troski itd, ale ją rozumiem...
    • shamsa Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 21:44
      inni to jest jedna sprawa, sa uciazliwi ale chca byc uprzejmi najczesciej, albo
      lubia o tym gadac
      druga sprawa to tesciowe
      odkad zrozumialam, ze jestem inkubatorem, a bylo to jeszcze przed zajsciem w ta
      ciaze (13 tydz.), znienawidzilam ja i juz nie potrafie z powrotem jej polubic.
      Niby mila, niby troskliwa, stara się ale trudno jej ukryc, ze wg niej moim
      zadaniem jest reprodukcja genow jej synka. Moje wczesne poronienie poprzedniej
      ciazy nie wydalo jej sie powodem do okazania zbytniej delikatnosci w tej
      materii. Powiem wam, ze to jest nawet teraz ziarnkiem goryczy w tej ciazy - zal
      mi, ze jest to tez po jej mysli.
      • true_blue Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 28.02.05, 22:01
        No to tege shamsa sie szybciutko oducz, bo szkoda, zebys sobie psula krew! Ja
        przez chwilke mialam to uczucie i szybko stwierdzilam, ze nie ma mowy! To moja
        ciaza i mam ja, bo chcialam. Moja tesciowa tez czekala na dziecko, ale jakos
        stracila wielkie zainteresowanie i niech tak zostanie. Przynajmniej mnie nie
        zalewa radami smile
        Pozdr.
        • nupik Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 01.03.05, 07:59
          dziewczyny wspolczuje wam tesciowych, ja na szeczescie moja mam hen hen we
          francji,(tata dziecka jest francuzem)i jej interwencje ograniczaja sie do
          telefonu co niedziela i wtedy naprawde milo jest posluchac ze wszyscy tam
          trzymaja kciuki i te inne glupoty, ale na co dzien to bym tego nie zniosla.
          Oczywiscie nie zmienia to faktu, ze rodze pod koniec marca a tesciowie
          przylatuja do polski 18 kwietnia i nawet sie nas o zdanie nie zapytali. Jestem
          dobrej mysli i sadze ze wszytsko bedzie ze mna ok, ale jesli zlapie baby blues
          a ta mi bedzie nadawala jak to ona troje dzieci z marszu urodzila (juz robila
          takie podjazdy w wakacje), to slabo mi sie robi na sama mysl. To jest osoba
          kompletnie inna ode mnie, nie placze, nie smieje sie , taka mumia, kontroluje
          sie obsesyjnie i ja z moimi napadami dzikiego smiechu alebo ryczeniem na filmie
          o zwierzetach jestem dla niej powaznie chora psychicznie. Nie chce mis ie nawet
          myslec o tej jej wizycie. Ale wy to macie na co dzien wiec moze Bogu powinnam
          dziekowac...
          co do postu anuk (jesli przekrecilam nick, sory), ze salme sie tak
          zachowywalysmy w stosunku do kolezanek w ciazy to wybacz, ale zawsze uwazalam
          ze kobieta to czlowiek a nie tylko rozplodowa krowa i nigdy przenigdy ich tak
          nie traktowalam, a to z prostej przyczyny: nie traktuje ludzi tak jakbym sama
          nie chciala byc traktowana, kieruje sie ta zasada w zyciu i jakos mi wychodzi
          na dobre.
          Mifka i inne dziewczyny, zakladamy klub Mam O Nierozmiekczonych Mozgach w takim
          razie i w razie draki znajdziemy sie na forum i pogadamy.
          pozdrawiam was kochane dziewczyny
          aga 35tc
    • amelia42 Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 01.03.05, 08:07
      tak was czytam i się zastanawiam, czy wszystkie teściowe takie są? bo moja
      zachowuje się identycznie co powoli doprowadza mnie do szału!wobraźcie sobie że
      wczoraj się dowiedziałam że już szykuje pokoik żebym sobie mogła w nim
      zamieszkać z dzieckiem. Po moim trupie!!!!już to widzę i słyszę jej dobre rady.
      Najgorsze jest to że kiedy o tym mówię mojemu partnerowi on twierdzi że to z
      troski i to bardzo dobrze bo ona jest doświadczona i wie co należy robić przy
      dziecku i w czasie ciąży a ja to chyba jakiś półgłówek bo to moje pierwsze
      dziecko i nie jestem świadoma niczego!!!!Ona jest tak bezczelna zauważyłam że
      nawet kiedy opowiada o dziecku to mówi: "no to jest dzidzia mojego syna". Ręce
      opadają i już dużo nie brakuje żebym jej nie wypaliła że mam ,delikatnie
      mówiąc, gdzieś te jej rady. A pokoik niech urządza dla siebie!
      • nupik Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 01.03.05, 08:18
        Amelia nie daj sie, nikt nie ma prawa wychowywac twojego dziecka, a z mezem
        porozmawiaj bo to cie do szalu doprowadzi bardzo szybko. Lepiej go uprzedzic ze
        masz zamiar sama decydowac o tym co jest dla waszego dzeicka najlepsze i ze
        dziekujesz mamusi. Byla u mnie wczoraj przyjaciolka, nie zalatwila tej sprawy
        na poczatku i teraza jest wojna, obrazanie sie , nieodzywanie. Bez sensu.
        Ustalic trzeba zawczasu.
        pozdrawiam serdecznie
        aga
        • mifka Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 02.03.05, 01:47
          wlasnie spedzilam 1,5 godziny rozmawiajac z moja tesciowa przez telefon i musze
          wam powiedziec,ze z odleglosci 1000km mamy swietny kontakt i bardzo sie lubimy.
          ogolnie ona jest swietna babka ale ta nadopiekunczosc doprowadza mnie do szalu!
          rozumiem wiec co czuja kobiety, ktore nie zgraly sie osobowosciami z
          tesciowymi. jestem wiec wdzieczna losowi ,ze przynajmniej smiejemy sie z tych
          samych zartow i ze ona na prawde dba rowniez o mnie.mam nadzieje, ze i wasze
          relacje z ta druga mama choc troche sie poprawia czego wam zycze. a tak swoja
          droga to ciekawa jestem jaka wredna tesciowa ja kiedys bede, hi, hi-juz sobie
          to wyobrazam...
          • shamsa Re: jestem czlowiekiem nie inkubatorem! 02.03.05, 14:05
            moja tesciowa mieszka 300 kilometrow ode mnie co jest w tym wszystkim
            blogoslawienstwem

            nikt z zewnatrz nie domyslil by sie jej podejscia, bo ogolnie to ciagle
            jest: "jak sie czuje, dbaj o nią, bla bla bla"
            ale szydlo z worka wychodzi w sytuacji np.Ja:" Mamo, proponuja mi zebym zostala
            na uczelni po mgr" a tesciowa bez sensu zupelnie: "przeciez bedziesz miala
            dziecko!". Bo na uczelni to chyba same bezdzietne stare panny pracuja. Gdyby
            jej córcia cos takiego powiedziala, tesciowa ze szczescia fruwalaby na
            wysokości lamperii. A ja mam siedziec w domu i przewijac jej wnuka bo do tego
            sie tylko nadaje.

            ale co racja to racja - nie cierpie jej, ale nie mam zamiaru psuc sobie
            szczescia, ktore mam teraz. W koncu to dziecko moje i meza a ona jak chce to
            sobie moze przyjechac i popatrzec najwyzej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka