Hej dziewczyny! Jutro mam termin porodu i powiem Wam, ze troche sie obawiam
tego WIELKIEGO DEBIUTU, w koncu mam zmierzyc sie z czyms nieznanym, pieknym i
wznioslym, ale jednak nowym i nieznanym. Juz 3 dzien odczuwam skurcze, ktore
trwaja 2,3 godziny, ale ich regularnosc pozostawia wiele do zyczenia: raz sa
co 4 min.,potem co 11, 13, 7, 8 ... Boze!Juz sama nie wiem- pakowac sie do
samochodu i jechac do szpitala, czy poczekac na bardziej oczywiste objawy i
regularne skurcze? Odstęp miedzy nimi powinien zmniejszac sie cyklicznie,
regularnie, prawda? Tzn. zaczac sie np. od 12 min. a potem malec, a nie tak ,
jak to jest u mnie: raz wzrasta, raz maleje. Na wszelki wypadek zaczne sie
przygotowywac psychicznie, bo szczerze mowiac nie jestem jeszcze tak 100%
gotowa na przyjscie mojego Malenstwa.
Z mezem duzo rozmawiamy o tym, jak to bedzie, jak zmieni sie nasze zycie ...
Przeciez rodzac dziecko nie tylko wydajemy na Swiat nowego człowieka,
powiekszamy rodzine o nowego członka, ale przede wszystkim dajemy zycie
nowej, malutkiej, bezbronnej istotce, za ktora jetesmy przez wiele lat w 100%
odpowiedzialni. Wlasciwie to od nas zalezy (w duzej mierze) jakim bedzie
człowiekiem, jak ja/jego przygotujemy do zycia na tym nielatwym swiecie.
Musimy mu dac wszystko co najlepsze, uodpornic je oraz wyposazyc w bagaz
elementarnych podstaw wspolzycie miedzyludzkiego, aby nasz skarb byl dobrym
człowiekiem i jednoczesnie dobrze radzil sobie z przeciwnosciami losu.
Nielatwe to zadanie- byc dobrymi rodzicami,ale jakze piekne!
Ale mi sie zebralo na filozofowanie

to chyba z powodu zblizajacego sie
wielkimi krokami WIELKIEGO DNIA

Pogadam sobie i bedzie mi latwiej.
Pozdrawiam- ASIA
Dodajmy sobie troche otuchy dziewczyny