mifka
15.03.05, 17:06
jestem bardzo ciekawa co czuja ojcowie waszych dzieci.jak znosza lub znosili
wasza ciaze i zycie z noworodkiem. czy i jak odnajduja sie w roli taty? i
jaki jest wasz stosunek do uczuc partnera?
moj maz pomimo swiadomej decyzji o dziecku byl zupelnie nie przygotowany
psychicznie na ciaze i noworodka. Uciekal w samotnosci i trudno bylo mi sie z
nim porozumiec. na poczatku myslalam ze mnie nie kocha, nie dba o mnie i o
dziecko,czulam, ze nie mialam zadnego wsparcia. bardzo mnie ranilo gdy nie
chcial dotykac kopiacego brzucha i zamiast zapytac jak przebiegla wizyta u
lekarza sleczal nad tymi swoimi ksiazkami i gazetami. jednoczesnie bez mojego
przypominania chetnie szedl na te najwazniejsze wizyty-usg, sluchanie
serduszka i z zapalem zabral sie za remont mieszkania. gdy urodzila sie cora
przez dwa tygodnie nie mogl znalezc sobie w domu miejsca, nie mial pojecia co
ze soba zrobic, ale ciekawosc ciagnela go do malucha i swietnie sobie radzil
z pieluchami i kapiela. przez wiele miesiecy mialam do niego pretensje o
takie zachowanie, a dopiero po jakims czasie naszlo olsnienie. moja maz
bardzo mnie kocha i cieszyl sie ze mna z dziecka ale na swoj sposob. moja
samodzielnosc powodowala, ze czul sie niepotrzebny i poza tym wszystkim, nie
wiedzial czego od niego oczekuje i jak wlasciwie powinien sie zachowac jako
przyszly tata. totalna bezproblemowosc ciazy (chyba nawet raz nie mialam
powodu do narzekan) powodowala, ze po prostu niczym sie nie martwil, jak
powiedzial mi kilka miesiecy pozniej "po co mialem sie dopytywac skoro i tak
zdawalas mi relacje zanim zdazylem zapytac a jak bylby problem to wiem, ze
zadzwonilabys zaraz po wyjsciu z gabinetu". dzis wiem tez, ze wowczas jego
najwiekszym problemem byly nasze finanse i to go bardzo martwilo (podczas gdy
ja nawet raz o tym nie pomyslalam). moj maz zupelnie inaczej radzi sobie z
trudnymi i nowymi sytuacjami niz ja- ja paplam i "wygaduje" watpliwosci, on
potrzebuje ciszy i samotonsci na przemyslenia-taki jego urok.
tata okazal sie wspanialym, bardzo dobrze radzil sobie z noworodkiem i gdy
mala maila 6mcy z powodu turbulencji w pracy zostal na tacierzynskim gdy ja
pracowalam. dzis przy drugiej ciazy reaguje zupelnie inaczej. jest bardziej
zrelaksowany, wie czego od niego oczekuje i jakie jest zadanie taty.
wspaniale sie opiekuje mna i cora. odciazyl mnie z niemal wszystkich
obowiazkow zarowno w domu jak i w pracy. pewnosc z jaka wykonuje swoja role
daje mi poczucie bezpieczenstwa i zmniejsza wszystkie dyskomforty ciazy.
jestem na prawde szczesliwa i tylko czasem zaluje, ze przy pierwszej ciazy
nie potrafilismy sie porozumiec i kazde z nas przezywalo to wydarzenie z
osobna. i dzisiaj wiem jaka niesprawiedliwa bylam w swoich zarzutach w
stosunku do niego, ale skad moglam wiedziec, ze przewertowal wszystkie
poradniki zanim ja to zrobilam i ze sleczal do rana nad lozeczkiem malej w
szpitalu. mezczyzni sa bardzo dziwni,tajemniczy i casem trudno ich zrozumiec-
pewnie dlatego ich tak kochamy.
czekam na wasze wypowiedzi i pozdrawiam wszystkich tatusiow,ktorych dopiski
tez chetnie poczytam.